Dodaj do ulubionych

Postacie czy postaci?

06.03.19, 14:33
Ale nie o tym będzie temat. Jankowski ksiądz i Jackson wokalista, muzyk. W jednym i drugim życiorysie dopatrzono się skazy, skaz, ogólnie kryształ nie za bardzo. Wiadomo, publika zafiksowana na jednego i drugiego idola murem za. Tu przewracają, tam stawiają do pionu a tymczasem na wszystkich stacjach radiowych nieustannie hosanna dla wspaniałej muzyki człowieka delikatnie pisząc o skłonnościach do. Dla jednych placek ziemniaczany posypany cukrem jest profanacją, dla innych cacuszko.
Obserwuj wątek
    • behemot17-13 Re: Postacie czy postaci? 07.03.19, 12:38
      W Nowej Zelandii i Kanadzie stacje radiowe na ten czas wyłączyły Jacksona.
      • scoutek Re: Postacie czy postaci? 07.03.19, 14:40
        No. Już z jednym się sprzeczałam na Twitterze.
        Jedna z takich pierwszych dyskusji to o pisarzu i reżyserze Elia Kazanie. Skur*syn jakich mało, kablował na kumpli w komisji mccarthy'ego, a książki i filmy cudne, znaczące w historii literatury i filmu ("Na nabrzeżach", "Tramwaj zwany pożądaniem", "Układ" na podstawie własnej książki), założył przecież Actors Studio.
        Kevin Spacey, wybitny przecież aktor. Rozumiem nie zatrudniać teraz. Ale nie oglądać tego co zrobił? A Jackson? Nie wiem nie wiem....
        • magdolot Re: Postacie czy postaci? 07.03.19, 15:43
          Ja raz dawno temu przeczytałam "Układ" i od bardzo wielu lat i jeszcze w momencie kiedym nie rozważała strasznego feminizmu i nikt sobie nawet nie wyobrażał, że kiedyś się zdarzy MITU, to jedno jedyne z owej książki pamiętam i NIC więcej - fragment we którym autor z bezbrzeżną dumą się wpatruje w czubek własnego fiuta i tak tkwi zapatrzony z zachwytem we jego absolutną podmiotowość. Jednooki Olo. Nawet potrafię rzec kiedy we mnie wystartowało, odszczekiwanie różnym, że Elia Kazan to ten pan ze takim fiutem bezbrzeżnie podmiotowym i że to sztuka wielka męska ejakulacyjna. A dokładniuśko ftedy, gdy podmiotowi pisarze we Polsce transformacyjnej zaczęli używać pogardliwej zbitki "literatura menstruacyjna" do napierdalania poniżej pasa piszących kobiet.

          Rozumię ja ono radio i troskę jego o nieporzyganie się słuchaczy w obliczu świeżej prawdy o idolu. Ja bardzo duży problem mam z tym, że przecież blisko było do tej prawdy lata temu, a jednak jak ktoś jest sławny i bogaty, to się upieka jemu.
          W Hameryce pedofil z wyrokiem mieszka sobie pod mostem, bo ma zakaz zbliżania się do szkół i przedszkoli, bo go zewsząd w trosce o dzieci wyszczują... Michasiowi w tym samym kraju było wolno mieć prywatne przedszkole, ufność dzieci i ufność rodziców. Wkurza mnie, że niektórym wolno więcej.

          I tak sobie myślę, że gdyby oni jednak musieli sublimować na potęgę, to ich dzieła by na tym chyba zyskały. Jednak.
          Trywialny przykład - taniec Jacksona byłby o wiele lepszy bez obsesyjnego maćkania się po prąciu. I ja tak sądzę nie od dzisiaj.

          Wielka sztuka przetrywa próbę czasu. Pożyjem, obaczym co z niej się ostanie.

          Póki co widać, że wątek dokumentnie zjechał z pewnego prałata, co sztuki fffcale nie uprawiał, choć także niespecjalnie sublimował. Musi nie każdy potrafi. :-)
    • mu_ndek Re: Postacie czy postaci? 08.03.19, 00:51
      Czy łączyć czy rozdzielać - tego kto robi - od tego co robi? To być może zależy – od tego - w czym robi.

      Prałat się sprał nieodwołalnie bo i etycznie to dość ohydnie pachnie opieką nad owieczkami w sensie góralskim.

      A idol ? też już dobrze pachniał nie będzie choć grał - być może ? zawsze jak się zdaje był lekko zagubionym gówniarzem między białym i czarnym no i uprzedzał – „ Im Bad” tak po męsku słodko wystylizowany z figlarnym kosmykiem czarnych włosów na białym czole – może to po prostu nieszczęśliwy dupek któremu pieniądze i kult – pozwoliły krzywdzić – bez zbytniej świadomości? - no nie chyba miał świadomość bo coś go jednak zabiło - no nie - śmierdzi mimo tych perfum.
    • kanciasta Re: Postacie czy postaci? 08.03.19, 13:40
      A mnie cały czas dręczy pytanie, czy pedofilia to naprawdę kwestia (złej) woli, czy genetyczne uwarunkowanie (coś jak choroba alkoholowa)
      I gdy słyszę, że w przypadku księży przyczyną jest celibat to przychodzi mi na myśl, że to by tylko była zamiana z "ministrantów" na własne dzieci.
      I jak już napisałam powyższe, to jeszcze dopiszę w kwestii pomnika: ja bym była za pozostawieniem.
      A obok postawiłabym pomnik dzieciom skrzywdzonym przez ks. Jankowskiego, jako ofiarom walki o wolność. Bo nie wierzę, że w czasach Solidarności nikt nie wiedział o skłonnościach/czynach prałata. Ale on był ważny dla Idei i te dzieci były poświęcone świadomie przez bliskich współpracowników księdza. Nieraz ludzie mówią, że coś jest tak ważne, że żeby spełniło się - zawarliby pakt z diabłem. Szkoda, że zazwyczaj wyobrażają sobie tego diabła jak tego faceta z różkami, ogonkiem i kopytkami zamiast stóp.
      Gdyby nie "pakt z diabłem" - nie byłoby piosenek, na których sporo ludzi zarobiło krocie. Być może nie byłoby też Okrągłego Stołu.
      • mu_ndek Re: Postacie czy postaci? 08.03.19, 23:49
        Czyżbym Cię przekonał (na innym zapomnianym forum) do wiary w genetykę a nie w mitologiczne bóstwa? Czy już co do urzędników kościoła po prostu - straciłaś nadzieję? Szukasz genetycznych usprawiedliwień? Czy może liczysz na zwolnienie chorobowe (dla nich) i wyjazd na odwyk/rehabilitację do innej parafii czy do Watykanu? No to się przecież dzieje.

        Nie ma czegoś takiego jak gen pedofila są skłonności/predyspozycje i satysfakcja kiedy się uda oraz bezkarność która ostatecznie uzależnia.

        Ale i oczywiście że jesteśmy mieszanką genetyczną kształtującą nasze skłonności (czyli tzw. charakter) ale tu bym też stawiał na toksyczne/ideologiczne środowisko które daje przyzwolenie od wieków na rozpasane wykorzystywanie owieczek (stąd może zagęszczenie owych skłonności w tym środowisku czy może wręcz nadzieja kandydatów że będą mogli realizować swoje zachcianki ?) . Taka tradycja – ciągle żywa - tym bardziej żywa im bardziej zamknięta i religijna.

        Z dyjabołem ciekawy wygib mentalny. Dzieci -ofiary wolności/solidarności? Bo ja bym raczej powiedział że świętość hierarchów i niezachwiana wiara w ich moralną doskonałość spowodowały tysiące ofiar na całym świecie – w imię zachowania tej świętości i ich seksualnej wolności. Czy to była sprawka dyjaboła? – no nie wiem.


        Ps .Co do pomnika – zaproponowałbym jednak nowy - w takiej formie –kilka postaci w takiej oto postaci:
        sprany prałat nagusieńki - jak go jego bóg stworzył – schodzi po schodach w głąb otchłani wykopanej w ziemi (rów za śmietnikiem) – coś się tam kłębi w głębi wykopu – ból ?strach? podporządkowanie? autorytet? świętość?
        Czy może tam są - owe grzeszne uciechy już bez ograniczeń dostępne – Bo któż bardziej może liczyć na spełnienie jego modlitw jeśli nie święty urzędnik wiary ( uwagi techniczne : sprany wykonany 1:1 w swojej nagości z różowego marmuru który kontrastuje z brunatną ziemią wykopu utwardzonego żywicą - jednak nogi jego kiedy już zajrzymy głębiej do wykopu za sprawą łagodnego przejścia - zmieniają się w czarne - węglowe – nasze ci one chłopskie i sękate – stawione mocno na schodach z przeźroczystego plexi – stopni dziesięć a dalej rozpacz. )
        Po bokach wykopu na powierzchni - stoją hierarchowie (również nadzy ale pozłacani - w czasie wernisażu być może dołączy klęczący lud gliniany ) z czułością go żegnają – w dół schodzącego - wyciągają ręce –posyłają całuski - ale może z zazdrością go żegnają – bo w końcu do ojca wyjeżdża na upragnione/pożądane wakacje. (wybacz - no nie mogłem się powstrzymać i ten dyjaboł )
        • kanciasta Re: Postacie czy postaci? 09.03.19, 07:18
          Naprawdę nie potrafisz wznieść się ponad swoje uprzedzenia?
          Czy gdybym użyła wyrażenia "mniejsze zło" - reakcja byłaby chociaż trochę inna?
          Piszesz:
          "Nie ma czegoś takiego jak gen pedofila są skłonności/predyspozycje i satysfakcja kiedy się uda oraz bezkarność która ostatecznie uzależnia" a potem "Ale i oczywiście że jesteśmy mieszanką genetyczną kształtującą nasze skłonności"

          Czy chcesz powiedzieć, że każdy facet ma takie skłonności/predyspozycje? Czy to jest kwestia wychowania do któregoś roku życia, czy też zupełnie od tegoż wychowania niezależnie w momencie zaistniałych warunków
          "toksyczne/ideologiczne środowisko które daje przyzwolenie"
          chociaż nie, bo dalej piszesz: "stąd może zagęszczenie owych skłonności w tym środowisku czy może wręcz nadzieja kandydatów że będą mogli realizować swoje zachcianki ?"
          To jednak wskazuje, że te skłonności są już wcześniej. Czy chłopak młody ma tego świadomość?

          Muszę tu przerwać.
          • erte2 Re: Postacie czy postaci? 09.03.19, 23:29
            kanciasta
            Nie doszukuj się u @mundzia racjonalności, nie szukaj głębi czy wręcz sensu; nie o to chodzi. Nasz mundzio po prostu zachwyca się kwiecistością swojej mowy nie zdając sobie sprawy że jest to zwyczajny bełkot i grafomania. Wydaje mu się że wspiął się na wyżyny sztuki, i że im bardziej niezrozumiałe i zagmatwane są te jego metafory i dziwne frazy, tym bardziej publiczność oniemieje z zachwytu i doceni jego nadzwyczajny intelekt i ponadprzeciętną erudycję.
            A tymczasem jest to bełkot narcystycznego kabotyna.
          • mu_ndek Re: Postacie czy postaci? 11.03.19, 01:20
            > Naprawdę nie potrafisz wznieść się ponad swoje uprzedzenia?
            > Czy gdybym użyła wyrażenia "mniejsze zło" - reakcja byłaby chociaż trochę inna?

            Nie, nie byłaby. Tak niewątpliwie jestem uprzedzony –przynajmniej ostatnio – szczególnie kiedy religijna ideologia jako bezpośrednie zaplecze rządzących dupków robi burdel w moim państwie.

            > Czy chcesz powiedzieć, że każdy facet ma takie skłonności/predyspozycje? Czy t
            > o jest kwestia wychowania do któregoś roku życia, czy też zupełnie od tegoż wyc
            > howania niezależnie w momencie zaistniałych warunków
            > "toksyczne/ideologiczne środowisko które daje przyzwolenie"
            > chociaż nie, bo dalej piszesz: "stąd może zagęszczenie owych skłonności w tym ś
            > rodowisku czy może wręcz nadzieja kandydatów że będą mogli realizować swoje zac
            > hcianki ?"
            > To jednak wskazuje, że te skłonności są już wcześniej. Czy chłopak młody ma teg
            > o świadomość?

            Zagęszczenie skłonności czyli sprzyjające okoliczności do uaktywnienia się wcześniej już istniejących potencjalnych skłonności lub z braku innych - odkrycie istniejących możliwości w danym środowisku .(nie u wszystkich rzecz jasna ale jednak w dużym – jak się okazuje- procencie).

            Jeśli mnie pytasz czy przebywanie w młodym wieku w zamkniętym środowisku mężczyzn w kręgu ideologii, która winą za grzech pierworodny obarcza kobietę i dodatkowo ubierających się w mundurki - długie powłóczyste szaty oraz zmuszanych do celibatu - czy takie środowisko - może jakoś wpływać, no to nie wiem ale być może jest jakiś związek.
            Kulturowo dochodzi świadomość autorytetu wiary i konieczność uległości owieczek a atawistycznie – władza mężczyzn (również duchowa i nie tylko) która bierze wszystko co chce by zaspokoić swoje wszelkie zachcianki (tu człowiekowate mają bogate tradycje a wręcz instynktowną potrzebę dominacji). Udomowienie samców naszego gatunku nie przebiega równomiernie.

            > Piszesz:
            > "Nie ma czegoś takiego jak gen pedofila są skłonności/predyspozycje i satysfakc
            > ja kiedy się uda oraz bezkarność która ostatecznie uzależnia" a potem "Ale i oc
            > zywiście że jesteśmy mieszanką genetyczną kształtującą nasze skłonności"

            Rozumiem że widzisz tu jakąś sprzeczność?

            To po kolei – nie mam już tyle czasu ale jak się zaczęło … joj to może być długie i nudne.

            Pewnie że by się chciało mieć jasne - z naukowym potwierdzeniem – określone procedury oparte na jednoznacznych stwierdzeniach. Wydaje się - że takie pragnienie jest zrozumiałe. Od wieków chcielibyśmy jasnego i (co ważne) prostego wytłumaczenia zachowań które wydają się z punktu widzenia grupy – niezwykłe (nie napisałem „nienaturalne” bo mamy trudność z definicją pojęcia „naturalny”. Kulturowo - małżeństwa z 12 letnimi dziewczynkami są ciągle gdzieniegdzie uświęconą tradycją a wykorzystywanie chłopców do seksualnych usług wprost rytualną potrzebą –z braku na zgromadzeniach dziewczynek/kobiet ze względów religijnych- np. Afganistan) .

            Badano mózgi seryjnych morderców i geniuszy teraz kiedy rozdzielczość nauki jest coraz lepsza kandydatem do wytłumaczenia (usprawiedliwienia) jest genetyka (bo jak to może być że kwiat stworzenia jest takim pokręconym dupkiem- pominę tu - tak wielką chęć jasnego wytłumaczenia że aż posuniętą do eugeniki oraz jej konsekwencji).

            Badania molekularne są obecnie wyjątkowo intensywne – lekko przewracają taksonomię (np. walenie to jak się okazuje parzystokopytne) i zasadniczo poszerzają/otwierają nasze poznanie świata biologicznego z wyjątkowym (jak to u nas) uwzględnieniem człowiekowatych(tropienie chorób genetycznych i wyodrębnianie określonych części genomu odpowiedzialnych za określoną (genetyczną) chorobę jest już zaawansowane i ma dobre perspektywy i oczywiście duże pieniądze od koncernów farmaceutycznych)

            Niemniej jednak biologiczne tłumaczenie zachowań złożonych – ( takich jak np. seksualne wykorzystywanie dzieci) przez podmiotowe właściwości jakiegoś wyizolowanego odcinka DNA jest oczekiwaniem dalece uproszczającym żeby nie powiedzieć bzdurą - choć oczywiście niema tygodnia bez medialnego alertu dotyczącego odkrycia jakiegś behawioralnego „genu” (jest niejednoznaczna historia „genu agresji” ale mi się nie chce )

            To co dają badania molekularne (genetyczne) to statystyczna potencjalność.

            Obecność jakiegoś określonego genu w naszym genomie może ewentualnie zmienić prawdopodobieństwo jakiegoś zachowania. Dziedziczymy prawie wszystkie cechy behawioralne po rodzinie (to mniej więcej znaczy, że nie ,,dziedziczymy,, religii czy ulubionej partii politycznej a jedynie zamiłowanie do wiary czy schematycznego poddaństwa lub nasz odziedziczony temperament kieruje nas bardziej w stronę samodzielnego myślenia niż ulegania wygodnym schematom ) To że ktoś odziedziczy np. szeroko rozumiane zamiłowanie do porządku – może potencjalnie oznaczać że zostanie fizykiem teoretycznym – księgową- nauczycielką matematyki – lub szatniarzem który wygra w totolotka )
            Czyli nie ma „genu” pedofila i jednocześnie - jesteśmy przypadkowo wylosowaną kompilacją genetycznych właściwości.

            Najbardziej prawdopodobne – podsumowując w uproszczeniu - jest to - że mnóstwo drobnych różnic w ekspresji grup genów (co wpływa na wyprodukowane według „genetycznych parametrów” – białka w odpowiednich lub „nieodpowiednich” ilościach) wpływa na różne nasze cechy intensywnie współdziałając ze środowiskiem.

            Strategie seksualne mieszczą się w szerokim przedziale od homoseksualnych do wyłącznie heteroseksualnych jak wszystko są częściowo dziedziczone i trudne do jednoznacznego oceniana/zmierzenia. Niewątpliwie przemoc domowa wzorce odnoszenia się do kobiet w rodzinie – są pilnie przez dzieci obserwowane (dzieci nie słuchają bardziej obserwują) ale ważniejsze jest środowisko rówieśników – jeśli tam również zostaną poddani opresji – organizm szukając wyjścia z napiętej w młodości seksualnej sytuacji – stosuje różnorodne taktyki a przy niekorzystnym splocie potencjalnych skłonności i presji środowiska ( przyzwolenie na pewne zachowania) – coś może pójść w złym kierunku (jednym słowem edukacja seksualna na poziomie szóstej siódmej klasy jest już obecnie lekko spóźniona) .

            DNA nie jest czynnikiem ściśle determinującym nie jest nieuniknionym losem/przeznaczeniem jest potencjonalnością odpowiadającą na wymagania środowiska. Ewolucja której najtrwalszym zapisem historycznym jest DNA - jest obojętna na nasze etyczne/moralne obawy jej osiągnięciem jest wyjątkowa –zbierana doświadczalnie przez miliardy lat – różnorodność i elastyczność. (a że przed jej znalezionymi pośpiesznie rozwiązaniami - trzeba się czasami bronić - no trzeba.)

            Tu niestety nie ma prostych tłumaczeń bo biologia homosapiensa jest wyjątkowo skomplikowana .

            „Każdy skomplikowany problem ma rozwiązanie , które jest proste, bezpośrednie i błędne” Mancken.


            Ps. Pytam Szanowną Administrację czy mam odpowiadać na ten wysoce emocjonalny wpis kolegi Erte Drugiego - mówiący coś o racjonalizmie? Nie ma tam co prawda nic na co można by odpowiedzieć poza treściami które miały mu ulżyć ( na zdrowie) ale jednak… ?
            • kanciasta Re: Postacie czy postaci? 11.03.19, 07:57

              mu_ndek napisał:

              Udomowienie samców naszego gatunku nie przebiega równomiernie.

              Pewnie że by się chciało mieć jasne - z naukowym potwierdzeniem – określone procedury oparte na jednoznacznych stwierdzeniach. Wydaje się - że takie pragnienie jest zrozumiałe. Od wieków chcielibyśmy jasnego i (co ważne) prostego wytłumaczenia zachowań które wydają się z punktu widzenia grupy – niezwykłe (nie napisałem „nienaturalne” bo mamy trudność z definicją pojęcia „naturalny”. Kulturowo - małżeństwa z 12 letnimi dziewczynkami są ciągle gdzieniegdzie uświęconą tradycją a wykorzystywanie chłopców do seksualnych usług wprost rytualną potrzebą –z braku na zgromadzeniach dziewczynek/kobiet ze względów religijnych- np. Afganistan) .

              Ewolucja której najtrwalszym zapisem historycznym jest DNA - jest obojętna na nasze etyczne/moralne obawy jej osiągnięciem jest wyjątkowa – zbierana doświadczalnie przez miliardy lat – różnorodność i elastyczność. (a że przed jej znalezionymi pośpiesznie rozwiązaniami - trzeba się czasami bronić - no trzeba.)


              Chcesz powiedzieć, że szczytowym (na dzień dzisiejszy) osiągnięciem ewolucji (a może Ewolucji?) i jedynym odniesieniem jest "nasza grupa", chwilami ograniczana do jednego człowieka (Ciebie?)

              PS próbuję sobie wyobrazić "pośpiech ewolucji" i :-)
    • ave.duce Re: Postacie czy postaci? 09.03.19, 18:43
      Trochę obok, bo z Jankowskiego żadem artysta:

      forum.gazeta.pl/forum/w,89075,104866641,104866641,Czlowiek_62_artysta_62_czlowiek.html#p105804029
    • trusiaa "Kod pedofila ma 4-5 procent ludzi" 11.03.19, 08:48
      Psychiatra/seksuolog o problemie.
      • mu_ndek Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 00:09
        No tak. Szkoda tylko że pan profesor (choć ta ostrożność godna pochwały) nie podał naukowego źródła które potwierdziłoby jego przekonanie o tym - że decydujący jest jakiś konkretny gen czy w ogóle genetyka. Wtedy może byśmy się czegoś istotnego dowiedzieli. Nie mógł jednak takiego źródła podać – bo takich badań nie ma i pewnie jeszcze długo skutecznych nie będzie (chyba ). Natomiast argument oparty na własnym przekonaniu – to dość słaby argument i zbyt często mamy z nim – ostatnio- do czynienia.

        To są właśnie owe medialne sensacje. Pan profesor powołując się na własne przekonanie mówi że decydujące są geny. Mówi także, że procentowo to około 4/5% i tu pewnie są jakieś statystyczne badania oparte na danych ujawnionych – czyli ujawnionych przypadków pedofilii - zebranych z poradni- z sądów ,szpitali, wojska itp. (bez danych kościelnych?) ale zupełnie nic nie mówiące o jakimkolwiek udziale przyczyny genetycznej – pani redaktor sprytnie łączy przekonanie profesora oraz statystyki i hop mamy tytuł artykułu? – „kod pedofila ma 4-5% ludzi” – chwytliwy i zostający w pamięci. (a potem koleżanka Kanciasta z nadzieją - markuje zainteresowanie)
        • magdolot Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 02:11
          Ale za to przypomina o paniach pedofilkach. I nagle mię wyskoczyła rzecz, którą opowiedział mi był około 100 lat temu podstarzały erotoman. O tym jak jego ukochana niania wyleciała na kopach z roboty, gdyż tata się sprytnie zaczaił i obnażył rytuał, któremu z dużym upodobaniem oddawali się niania z maleństwem. Polegał on na tym, że chłopczyna w wieku obecnie przedszkolnym swoimi pulchnymi rączynami powolutku rolował niani pończochy od samej góry aż na sam dół.

          Zaś dzięki dociekliwości Kanciastej nie muszę ja pytać o czyny pedofilne popełniane przez osoby pozbawione takowych skłonności. Bo tak na wysokości Michalika oblepianego przez dzieci pomyślałam ja sobie, że przecie w naszych realiach takie dziecię było/jest najbezpieczniejszą, najlepszą lokatą dla księżowskich chuci. Bo po wielekroć najbardziej bezbronną. I myśl o takim diabolicznym "ojcze", któren se kalkuluje a potem się może wręcz przymusza, by chuć skanalizować dzieckiem, głęboko mną wstrząsnęła. I myśl tę jak najdalej odsunęłam. I robiłam to po wielekroć, bo wracała, choć paw wzbierał w gardle razem ze warkotem. A potem gdzieś wyczytałam, że lista ofiar księży jest znacznie bardziej męska niż damska.

          A jak się doda do tego namalowany przez Ciebie obrazek, a do niego kawałki Colette z pensji dla młodych panien z paetzowatą wisienką na torcie, to najpierw człek czuje leciuteńką ulgę, bo się rozmywa to domniemane zimne kalkulowanie we żabie gotowanej powoli, co sama jest ofiarą świętoszkowego pierdla dla efebków... Młyny boże mielą ich młode ciała powoli, lecz przerażająco dokładnie? KK taśmowy producent pedofilii? Instytucjonalny?

          Trza może podziwiać księży, którzy nie tknęli dziecka? Trza się może powstrzymać od niefffczesnego przenoszenia lekcji religii na plebanię, bo tam... bliżej do piekła?

          Szlag. Mnie naszło akurat przed spaniem...
          Ra Ma Da Sa Sa Say So Hung...
        • trusiaa Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 08:28
          Napisałeś i słusznie:
          Obecność jakiegoś określonego genu w naszym genomie może ewentualnie zmienić prawdopodobieństwo jakiegoś zachowania. Dziedziczymy prawie wszystkie cechy behawioralne po rodzinie.

          Najbardziej prawdopodobne – podsumowując w uproszczeniu - jest to - że mnóstwo drobnych różnic w ekspresji grup genów (co wpływa na wyprodukowane według „genetycznych parametrów” – białka w odpowiednich lub „nieodpowiednich” ilościach) wpływa na różne nasze cechy intensywnie współdziałając ze środowiskiem.


          W pełni się z Tobą zgadzam.
          Lekarz ma własne przemyślenia, bazując na obserwacji, że pedofilii nie dają się wyleczyć, a w sprzyjających warunkach udaje się jedynie uśpić takie skłonności.
          Choroby psychiczne to temat rzeka. Wciąż za mało jest badań, które pozwoliłyby ustalić skuteczny schemat leczenia przyczynowego. Leczy się objawy, nie znając źródła schorzeń.

          Wiedząc, że pedofile dzielą się na tych, którzy są świadomi i sami chętnie podejmują leczenie oraz "niereformowalnych" seryjnych przestępców, trzeba skupić się na tych drugich. Kiedyś mówiło się o kastracji chemicznej, nie wiem czy to nadal aktualne.
          • kanciasta Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 12:06
            trusiaa napisała:

            > Wiedząc, że pedofile dzielą się na tych, którzy są świadomi i sami chętnie
            > podejmują leczenie oraz "niereformowalnych" seryjnych przestępców, trzeba skupić
            > się na tych drugich. Kiedyś mówiło się o kastracji chemicznej, nie wiem czy to
            > nadal aktualne.

            O! Wydaje mi się, że ci pierwsi wymagają jeśli nie większego, to na pewno równego "skupienia". W zalinkowanym przez Ciebie artykule profesor mówi :
            To często ludzie ze stopniami naukowymi: lekarze, profesorzy. I oni z patologicznymi emocjami dobrze sobie radzą. Przychodzą do poradni, kiedy czują, że nadchodzi kryzys.
            Tacy ludzie mają najwięcej do stracenia, w przypadku ujawnienia ich skłonności. I dlatego
            (tak mi się wydaje) można nimi stosunkowo prosto manipulować, żeby na maxa wykorzystać ich umiejętności/zdolności. Łącznie z przymykaniem oczu na ich czyny pedofilskie (a może nawet łącznie z dyskretnym podsuwaniem....) bo potem są "bardziej wydajni".

            Tak, tak, wiem: markuję zainteresowanie, próbuję usprawiedliwiać i załatwiam chorobowe/
            odwyk w Watykanie i w ogóle to ja jestem za to wszystko odpowiedzialna, a w dodatku robię mentalne wygiby.

            Mam dziś kiepski dzień. I nie zanosi się na poprawę, więc dam sobie (i Forumowiczom) spokój.
            • trusiaa Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 13:13
              Z artykułu wynikało, że jest grupa ludzi świadomych swoich skłonności, którzy leczą się i nie stwarzają zagrożenia, a o ich problemie nikt nie wie.
              Manipulować można każdym, kto ma coś do ukrycia, ale to chyba osobny temat.
          • magdolot Re: "Kod pedofila " 12.03.19, 13:17
            Nie jestem pewna skupiania się na tych drugich. 20 lat temu odchowując w USA maleństwo musiałam się przystosować do ichnich zwyczajów - zero dziecięcej golizny, nawet noworodka przewija się w ukryciu, mały golas na plaży skutkuje akcją policji itd. Przynajmniej częściowo to wynikało ze statystyk czynów pedofilnych i tam mię ośfiecono, że wykazują one iż zaczajony w krzakach zboczeniec to kropla jest w morzu czynów lubieżnych popełnianych przez krewnych i znajomych biednego króliczka. Kiedyś nawet w poradach wychowawczych dostarczanych na wycieraczki i całkiem sensownych wyczytałam, że trzeba nakłaniać ojca dziecka do jak najczęstszego przewijania, gdyż ftedy mu się opatrzy potomkowa pupka i nie będzie go już tak jarała, zaś przed resztą krewnych ową pupkę chować. Uznałam to za przesadę. Grubą. Ale może plusem takiego stawiania sprawy jest samo dopuszczenie takiej myśli, choćby tylko po to żeby ją uznać za strasznie idiotyczną, a potem się uspokoić. Świat nieco brzydnie, ale za to ma się zasiane pod kopułką, że skoro zdarza się tatkom, to może być i kuzyn i ciocia i wujek i nawet Michael Jackson.

            Może na początek by trza rozgraniczyć problem pedofilii i problem seksualnego molestowania dzieci, bo chyba widzimy kawałek...

            Mię strasznie zbulwersowało to, co ów pan mówił o zwijaniu ośrodka. Wygląda, że u nas pewnie łatwiej byłoby wprowadzić prawo o chemicznej kastracji i tak "rozwiązać problem", niż robić coś sensownie. Bo może sensownie fcale nie jest prosto i trza więcej kasy?

            Ostatnio wyczytałam, że jesteśmy gdzieś w czubie statystyk samobójstw wśród nastolatków. Psychiatria dziecięca właśnie wyciąga kopyta i nikt jakoś nie spieszy jej ratować, za to obrący dzieciuff przed strasznym seksualizowaniem... robią kolejną grubą rewolucję w oświacie. Bohatersko. Dam się pokroić, że jej efekty zobaczymy w tych statystykach i że nikt nikogo o nic nie oskarży - gimnazja znikły a nastolatki zostały przed nimi uratowane, alleluja i do przodu...

            Psiakreff, Ra Ma Da Sa na egzamin. Chyba śfiata nie uratuję znuff, a sama polegnę pod kołami...
            Ramadasa, ramadasa... RADAMSA!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka