Dodaj do ulubionych

Na zakrętach...

21.01.20, 20:05
Bardzo brakuje mi we dworum miejsc do poczytania takich jak dawniej. Nie jestem aż taką mistrzynią słowa ale chciałabym żebyście na chwilę zatrzymali się, zapomnieli o tym co dzieje się wokół nas, i przeczytali o ludziach, zwierzętach i rzeczach na trasach moich wędrówek przez świat.

Na początek opowieść o Mauro, skromnym nauczycielu z Buenos Aires i jego przecudnych dziełach.
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/buTCnQQOYUcufaqeCX.jpg

Los zetknął nas gdzieś w połowie drogi pomiędzy Warszawą a Buenos Aires na pięknej wyspie Hispanioli. Spędziliśmy wiele dni na wspólnych rozmowach, zabawie i zwykłym odpoczywaniu od trudów dnia codziennego. Juana żona Mauro zawsze miała przy sobie torebkę z kolorowymi karteczkami z których jej mąż tworzył cuda. Obdarowywał maleńkimi ptaszkami, żabkami, kotkami z papieru wszystkich wokół. Podziwialiśmy jego talent w tej starej japońskiej sztuce składania papieru. Zawsze jednak przychodzi czas rozstania i gdy przyszedł ten dzień otrzymaliśmy od Mauro takie cudo
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/0KQVBBX2HaNulSQcSX.jpg

Ta gwiazda nie jest maleńkim origami. Składa się z kilkudziesięciu karteczek i oprócz tego że ma rozmiar około 12 centymetrów jest jeszcze plastyczna. Z łatwością można zmienić jej kształt

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/SvQaPY6UPLb6pOD06X.jpg

Uradowani tak wspaniałym prezentem zaczęliśmy się zastanawiać jak my tą gwiazdę przewieziemy przez "kałużę" w naszych do granic możliwości wyładowanych walizkach. Ale jak widać na powyższych obrazkach, udało się.
Z Mauro i jego żona (z którą łączy nas wspólne hobby) nadal utrzymujemy e-mailowy kontakt. Może kiedyś jeszcze los skrzyżuje nasze drogi. A może my trafimy do "boskiego Buenos", a może Oni trafią kiedyś do miasta nad Wisłą, a może gdzieś, kiedyś...

PS - Mała gwiazdka origami z nutkami też jest dziełem Mauro. Taka właśnie skromna ale piękna gwiazdka od lat gości na czubku mojej choinki.
Obserwuj wątek
    • smutas13 Re: Na zakrętach... 22.01.20, 08:55
      Piękne! :)
      • scoutek Re: Na zakrętach... 22.01.20, 15:29
        Bardzo.
        Dzięki
        • magdolot Re: Na zakrętach... 14.04.20, 01:34
          Pyszne. Poproszę o więcej. :-)
    • inna57 W izolacji 13.04.20, 20:00
      To co nas otacza nie dało nam wszystkim radosnych świąt. Choć ja tych świąt nie obchodzę religijnie to szanuję tych wszystkich którym odebrano ważną cząstkę ich duchowości.

      W te dni przegadałam wiele godzin z ludźmi dla mnie ważnymi rozsianymi na całym świecie. Szczególna była dla mnie rozmowa z "moją starszą siostrą" Lise, Kanadyjką z Quebecku. Przyjaźnimy się od wielu lat, często spędzaliśmy razem wakacje z Lise i z jej zmarłym ponad rok temu mężem. Dziś Lise jest sama na Dominikanie, miałyśmy się spotkać tam w to lato ale się nie zobaczymy. Pozostał nam skype, email i pamięć. Z Lise łączy nas szczególny rodzaj szacunku do prywatności. To trudno wytłumaczyć.

      Ponieważ nam samym pewnie długo nie będzie dane spakować walizki i ruszyć w świat postanowiliśmy wyruszyć w podróż sentymentalną. Zaczęliśmy od slajdów. Podróż dużym fiatem do Teheranu, Dubrownik, Berlin, Madryt, Taragona, urokliwy hotelik gdzieś na południu Francji, Góra Parkowa w Krynicy. Potem przyszła kolej na zdjęcia te tradycyjne i te elektroniczne. Wróciły wspomnienia radosnych, beztroskich chwil, ale i tych chwil trudnych. Te odległe chwile bycia Kiwi i Kanada pachnąca żywicą, ukochana Dominikana. I zrobiło się jakoś tak cicho, i gdzieś tam zawisło pytanie - czy jeszcze kiedyś?...
    • erte2 Re: Na zakrętach... 13.04.20, 22:25
      inna 57 napisała:
      Nie jestem aż taką mistrzynią słowa ale chciałabym.....

      Fakt. Ale nie załamuj się, próbuj dalej....

      • erte2 Re: Na zakrętach... 14.04.20, 12:08
        c.d.
        Żeby nie było - haftujesz mistrzowsko.
        • inna57 Re: Na zakrętach... 14.04.20, 12:53
          Dziękuję. Pierwsze troszkę ukuło ale szybko uświadomiłam sobie że to przecież Małgosia była dla mnie mistrzynią słowa. Nigdy Jej nie dorównam, choćbym nie wiem jak się starała. Piszę dla Was żeby i siebie i Was wszystkich choćby na chwilę przenieść w inny czas, w inne miejsce, poznać z ludźmi których spotkałam, takimi którzy nie zajmują się głównie knuciem. Spotkałam w swym życiu wielu ludzi z których każdy odcisnął na mojej skomplikowanej psychice jakiś znak. Wszyscy oni choć zwyczajni to jednak każdy na swój sposób niezwykli.
          • eva.68 Re: Na zakrętach... 14.04.20, 18:22
            Dzięki. Pisz.
          • erte2 Re: Na zakrętach... 14.04.20, 20:50
            .... ale szybko uświadomiłam sobie że to przecież Małgosia była dla mnie mistrzynią słowa.

            Dla mnie też. Była z wykształcenia polonistką; skończyła również bibliotekoznawstwo. Napisała też sporo - ponoć niezłych - wierszy "do szuflady".
            A co do mojej (nie da się ukryć) pewnej złośliwości to "zetnij głowę, zedrzyj skórę, lecz już taką mam naturę...".*

            * Mistrz Kornel Makuszyński
            • inna57 Re: Na zakrętach... 14.04.20, 21:55
              Wiem, akceptuję i wybaczam. Dziękuję że jesteś taki jaki jesteś.
              Jako ZA nie wszystko odczuwam tak jak inni, łatwo godzę się z odchodzeniem, traktuję to bardziej zadaniowo, nie przeżywam, nie ronię łez, taka już jestem. I tylko to jedno odejście, pomimo tego że znałyśmy się tylko tu we dworum, pomimo tego że minęło już trzy lata, nadal szkli mi oczy.

              Wszyscy którzy mnie czytacie proszę wybaczcie mi moją interpunkcję. Stawiam przecinki, kropki itp zgodnie z moimi myślami a nie zasadami i regułami.
    • inna57 Polanko... 06.05.20, 21:46
      Pewnie długo nie będzie mi dane wrócić na ukochaną Hispaniolę, nie wiedzieć dlaczego nazwaną przez naszych kartografów Haiti. Spędziłam tam bardzo wiele czasu w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Zakochałam się w kulturze tej sprzed Kolumba i tej po Kolumbie. Uczyłam się historii tego miejsca. Zachwycałam się bogactwem przyrody. Poznawałam ludzi nie tylko z perspektywy hotelowego gościa. Wtapiałam się w karaibską codzienność biedną ale zawsze uśmiechnięta. Tak niewiele im potrzeba do szczęścia. Wystarczy słońce, rum, merengue, sok z kija i kociołek sancocho. Dla ludzi których tam poznałam nauczyłam się ich specyficznej odmiany hiszpańskiego (español caribeño). Traktowałam Karaiby jak mój drugi dom. To miejsce jak każde inne ma swoje małe tajemnice, ciekawostki, smaczki i odniesienia. I właśnie czymś takim jest tytułowe POLANKO. Jeśli jesteście ciekawi czym lub kim jest POLANKO czekam na zachętę...
      • magdolot Re: Polanko... 07.05.20, 01:59
        Jestem chorernie ciekawa. Dawaj Polanko!
        • inna57 Re: Polanko... 07.05.20, 11:57
          Otóż Polanko to nazwisko. Kiedy zaczęłam bliżej poznawać się z tambylcami (czyli mieszkańcami Republiki Dominikany) zauważyłam że obok hiszpańsko brzmiących nazwisk typu de la Rosa, de la Cruz zadziwiająco dużo osób nosi nazwisko Polanko. Moja wrodzona dociekliwość nakazała mi zacząć drążyć temat. Pierwsze skojarzenie - rodzina. Ale gdzie tam, każdy kolejny Polanko twierdził że nie jest w żadnym stopniu spokrewniony z tym wcześniej poznanym. Tu już zrodziła się myśl że sprawa jest mocno tajemnicza i należy to zbadać dogłębnie. Szybko odkryłam że nazwisko Polanko jest bardzo powszechne w całym rejonie Karaibów oraz Ameryki Środkowej. Zagłębiłam się w archiwach na wyspach i wytropiłam źródło od którego zaczęło się to słowiańsko brzmiące nazwisko. Otóż POLANKO (nazwisko prawdziwe nieznane) był marynarzem na statkach pirackich. Prawdopodobnie miał słowiańskie pochodzenie i pływał rabując właśnie w rejonie Karaibów. Jako że był jak to marynarz niezwykle stęsknionym kobiecych wdzięków a zarazem niezwykle jurnym rozsiewał swe dzieci we wszystkich odwiedzonych portach i zatokach. Jednocześnie był też człowiekiem honorowym, tak więc każdemu swojemu potomkowi nadawał swoje nazwisko (przydomek).

          A jeśli ciekawi jesteście polskich śladów w Haiti to chętnie Wam o tym napiszę.
          • erte2 Re: Polanko... 07.05.20, 14:38
            inna 57
            A jeśli ciekawi jesteście polskich śladów w Haiti to chętnie Wam o tym napiszę.

            Pewnie wyryte na jakimś zabytkowym murze nasze słowiańskie: "Tu bylyźmy. Janusz z Grażynom".
            • inna57 Re: Polanko... 07.05.20, 19:57
              I tu się drogi Erte2 mylisz. Otóż Polacy zawędrowali do tej wówczas najbogatszej francuskiej kolonii w czasach napoleońskich. Zostali sprowadzeni tam w celu spacyfikowania buntu niewolników. Część legionistów osiadło na Hispanioli i założyło tam rodziny. Do dziś nazwisko Kowal występuje wśród Haitańczyków dość często. Dziewczęta o mało słowiańskich rysach zaplatają włosy w typowo słowiański warkocz. I choć w większości Haitańczycy są zdecydowanie czarni (aż granatowo czarni) to jednak w regionach zwanych La Pologne spotyka się osoby o zdecydowanie jaśniejszym odcieniu skóry i niebieskich oczach. Co prawda kult Matki Boskiej Częstochowskiej wyewoluował do Erzueli Dantor bóstwa voodoo ale to się zdarza.
              Ciekawostką jest to że do połowy lat siedemdziesiątych XX wieku każdy Polak mógł legalnie uzyskać haitańskie obywatelstwo.
              Jednak Haiti to jedno z najbiedniejszych państw świata, pustoszone przez kolejnych dyktatorów, ciężko doświadczane przez naturę. Nadal mam w pamięci katastrofalne trzęsienie ziemi. Jeszcze dwa miesiące później na całej Hispanioli można było odczuć wstrząsy wtórne. Huragany również zbierają okrutne żniwo wśród haitańskiej biedoty która w większości nie ma zupełnie nic.
              Janusze z Grażynami nie odwiedzali Haiti bo tam się turystycznie nie jeździ. To jest kraj w którym nie ma nic, ani radia, ani telewizji, ani prądu, ani dróg. Jedynym co jest powszechne to voodoo.
          • magdolot Re: Polanko... 08.05.20, 11:24
            Mój kolega Rambol ostatnio wydał książkę o swoich włóczęgach po śfiecie i mi w niej pokazywał z wielką dumą fotkę skromnego grobu w Afryce z czasów drugiej wojny światowej. Napis na tabliczce:

            private
            KURWA
            DUPA
            • inna57 Re: Polanko... 08.05.20, 11:59
              Znaczy "nasi tam byli".
              A tak na poważnie faktem jest że w "polskiej" wiosce w Haiti, nie ma zupełnie nic również cmentarza więc zmarłych chowa się obok domu i na takiej mogile kładzie się dwa patyki które mają symbolizować krzyż. Smutne to bardzo ale niestety prawdziwe.
    • inna57 Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 09:53
      Dzień miał się ku końcowi gdy z ogrodu z wielką awanturą przybiegła Misia. Jej zachowanie niechybnie wskazywało że "wróg u bram". Wyszliśmy do ogrodu chcąc sprawdzić cóż to za kot odważył się nawiedzić terytorium naszej dziewczynki. Kota nie było ale sunia nadal nerwowo kręciła się chcąc nam zasygnalizować coś bardzo ważnego. Postanowiliśmy sprawdzić o co chodzi i w krzakach lawendy, które u nas przypominają te prowansalskie zobaczyliśmy dużego jeża. Jeż zachowywał się nad wyraz arogancko ignorując nerwowość Misi. Ucieszyłam się z kolczastego gościa bo ślimaków u nas zatrzęsienie a codzienne zbieranie ich jest zajęciem mało pasjonującym. Odciągnęliśmy Misię na bok i zrobiliśmy jej wykład na temat tego że jeże są pożyteczne i że należy je zostawić w spokoju. Patrzyła na nas swoimi piwnymi koralikami które zdawały się mówić - oj naiwni, wróg to wróg. Ale jeżowi odpuściła a my usiedliśmy na tarasie i popijając zimną lemoniadę wsłuchiwaliśmy się w wieczorne trele słowików i pokląskwy tylko czasami okraszane powarkiwaniem Misi. Jeż buszował w trawie posilając się solidną ślimakową kolacją. Zrobiło się już całkiem ciemno i nagle coś włączyło jedno z ogrodowych świateł wyposażonych w czujniki ruchu. Naszym oczom ukazał się nasz przyjaciel jeż ale nie sam tylko w towarzystwie trzech maleńkich jeżyków. I tak już ochrzczony Jeżyk Tupaczewki okazał się Jeżynką Tupaczewską z gromadką Jeżątek.
      • eulalija Re: Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 13:51
        A misia jakich jest gabarytów?
        Bardziej york czy bardziej bernardyn?
        • inna57 Re: Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 14:53
          W typie średni sznaucer choć rodzice ras nieznanych.
          • eulalija Re: Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 15:18
            Czyli mieszanka firmowa:)
            A spotkania z Panią Jeżynką Tupaczewską zazdroszczę.
            • eulalija Re: Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 15:19
              I przepraszam Misię za małą literę.
              Bardzo.
              • inna57 Re: Jeżyk Tupaczewski 26.06.20, 17:03
                Misia w czytaniu jest mało biegła więc raczej się nie obrazi, ale matematykę w zakresie liczenia do dwóch ma opanowaną perfekcyjnie.
    • inna57 Halloween 16.07.20, 19:31
      Gdy dziś rano jadąc do pracy usłyszałam w radio informację że nasz Sejm zajmie się petycją jakiegoś anonimowego obywatela który żąda aby odwiedzanie, w dniu 31 października każdego roku, domów sąsiadów przez zabawnie przebrane dzieciaki i zbieranie przez nie słodyczy było prawnie zakazane i zagrożone karą aresztu zawrzało we mnie jak w kotle z piekielna smołą. Wyobraziłam sobie te areszty pełne siedmio czy dziesiecio latków w halloween'owych przebraniach. Uwielbiam to święto, lubię przystrajać dom na ten dzień i wymyślać zabawne przebrania. A na dzieciaki czeka u nas zawsze spore wiaderko słodyczy. Lubię spędzać ten dzień w krajach gdzie ludzie żyją radośnie i nie karmią się jedynie ideą memento mori.
      Dla równowagi pamiętam o moich bliskich którzy przeszli na drugą stronę tęczy i to nie tylko o Mamci która odeszła rok temu, o Tatce którego nie ma fizycznie u mego boku już 20 lat, o stryjecznej praprababce która odeszła w 1878 roku, o niezapomnianej mistrzyni słowa Małgosi, o pełnej życiowej mądrości Pani Gat, o moim dziadku Franciszku który powierzył mi swoją największą tajemnicę a ja jej nigdy nie zdradziłam. I pamiętam o nich wszystkich każdego dnia a nie odświętnie jak robią to zdeklarowani fanatyczni katolicy jedynie 1 listopada. Wydaje mi się że dla nich to jest jedynie okazja żeby pochwalić się nowym futrem, nowym samochodem, nowym zięciem który jest taki zaradny i ma posadę (bo przecież nie pracę) w SSP.

      A tak wygląda radosne Halloween. I pytanie dodatkowe. Ile na zdjęciu jest kobiet i ilu mężczyzn? ;-D
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/bc/ag/bgyb/rXDYwmd3JjIZxA9JQX.jpg
      • n4rmoorr Re: Halloween 17.07.20, 01:11
        Nie musisz się smucić. Szef Komisji do Spraw Petycji Sławomir Piechota z Koalicji Obywatelskiej w rozmowie z "Rz" zauważa, że to nie pierwszy raz, gdy parlament zajmuje się taką "egzotyczną petycją".

        "Np. w 2014 roku Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji w Senacie pochyliła się nad pomysłem wprowadzenia do kodeksu karnego obcięcia genitaliów jako sposobu na karanie sprawców przemocy seksualnej. (...) Z kolei Komisja ds. Petycji w Sejmie w ubiegłym roku zajmowała się propozycją przewidującą, że wszelkie lewicowe postulaty światopoglądowe mogłyby być wprowadzane w Polsce dopiero po nie mniej niż 200 latach obserwacji skutków tych działań w krajach, które się nim poddały" - wskazuje gazeta.
        - Pamiętam też petycję przewidującą przyznanie każdemu więźniowi internetu szerokopasmowego - mówi gazecie Sławomir Piechota. Wskazuje też, że takie propozycje komisja odrzuca zazwyczaj bez ożywionej dyskusji. - Nie przewiduję jej też w przypadku ustawy o Halloween - dodaje.
        • ave.duce Re: Halloween 17.07.20, 10:11
          A więc jednak można...
      • ave.duce Re: Halloween 18.07.20, 17:16
        Czas zacząć obchodzić ;)

        https://www.magazynwtyczka.pl/wp-content/uploads/kaczynski3.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka