pola.cocci
15.09.09, 15:09
Nie wiem co sie ze mna dzieje i ciezko mi z tym, ale ostatnio coraz
czesciej nie jestem w stanie zapanowac nad swoja zloscia. Wszystko
wyprowadza mnie z rownowagi, a najbardziej niestety moj synek (3
lata). Jak tylko cos nie jest tak jak sobie wymyslilam od razu
wpadam w zlosc i ta zlosc narasta we mnie. Na synku sie wyzywam,
krzycze, czasem nawet daje mu klapsa, albo odpycham. I najgorsze
jest to, ze wcale nie moge przestac, wiem, ze robie zle, ale nie
moga sie opanowac i uspokoic. Dopiero po dluzszym czasie mi
przechodzi, ale powoli i stopniowo. Zaluje bardzo, ze jestem taka
zla (najbardziej mi zal mojego Malca) i codziennia postanawiam
poprawe i nic mi z tego nie wychodzi.
No to sie pozalilam, bo nie wiem, czy mozna mi cos doradzic...