Dodaj do ulubionych

Pani Śmierć....

08.10.09, 10:02
Śmierć...
Jak to ktoś napisał taka przez duże "S"...
Kiedyś się jej bałem, obchodziłem ostrożnie i nie wchodziłem w drogę...
Dziś...Dla mnie to jak urzędnik w Izbie Karno-Skarbowej...
Pilnuje terminów, każe za nadużycia i zwłoki...
Profesjonalistka...
Wiedziała dobrze, że nie dałbym Jej odejść tak po prostu,
nie udałoby się jej zabrać Kasi, nigdy bym na to nie pozwolił..
Wyczekała moment.
Odebrała mi szansę na obecność.
Zastawiła pułapkę.
Zagrała na uczuciach i wygrała.
Gdy sam leżałem nieprzytomny, Ona gdzieś tam w szpitalnej
sali spokojnie wysysała z Niej Życie..

Dziś mija 3 miesiąca pustki, bólu i łez..
Nie boję się już Śmierci.Mam dla niej SZACUNEK.
Kiedy kiedyś przyjdzie po mnie - podam Jej rękę i pójdziemy.
Może w zamian nie da mi błądzić i zaprowadzi w to wyczekane miejsce...

ehh...
Siedzę sam..
do krzesla przykuty..
Buty,
spodnie,
kurtka...
Spod spodu niewyraźny...
Ze ściany omamy..
czarna koszula.
proszę o nic..
nic mi dane..
Serce płonie tylko czemu ten ogień ciepła nie daje..
Życie kuje na wskroś sztyletem Przeznaczenia.

Dobrze, że choć Ty Kochanie spokój tam na górze masz...
Z najwyższych miejsc pochylasz twarz,
żeby choć trochę bólu zebrać ruchem rzęs..
żeby choć trochę nadać jakiś sens...
Obserwuj wątek
    • ls48 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 11:08
      Pieknie. Pieknie i wzruszająco ująles to co nas wszystkich spotkało.Trzy
      miesiace to malo, aby móc ze śmiercią się oswoic (jeżeli w ogole to możliwe).U
      mnie mięlo 15 m-cy od smierci męza i jakoś nic na lepsze sie nie zmienia. A wiec
      to nie jest kwestia czasu. Jestem myslami przy Tobie (szczególnie dzisiaj).
      pozdrawiam. Lidia
      • justynakm1 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 11:23
        Oczywiscie łyz popłynęły po policzkach.. U mnie minęło 7 mies, a mam
        wrażenie, że dopiero zaczyna się najgorsze.. jest fatalnie. i czasem
        tylko zerkam na zdjęcia, bo mam wrażenie, że juz prawie nie pamiętam
        Go zdrowego, a widzę tylko chudziutkiego wykończonego chorobą, kiedy
        wydał odstatni oddech
    • ls48 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 11:29
      Justyna, masz rację. Mnie też już sie obraz zdrowego męża zaciera, a na jego
      miejsce wchodzi obraz czlowieka wychudzonego, przykutego do łóżka i bardzo,
      bardzo słabego. pozdrawiam Cie.
      • kasik2222 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 11:50
        i ja sie poryczałam... to już prawie 23 miesiące, prawie 2 lata
        • tilia7 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 13:30
          U mnie pól roku.Jak wszyscy wycieram łzy:(
    • wiolawarszawa Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 14:16

      Jeszcze nie raz na krześle usiądziesz chwilą zadumy otoczysz się....
      Jeszcze nie raz choć w pełni ubrany nie będziesz wiedział dokąd masz
      iść....
      Jeszcze nie raz Twe serce przytłumione zacznie w tęsknocie jak
      oszalałe bić by zatrzymać się w połowie nie wiedząc czy chce dalej
      żyć....
      Jeszcze nie raz w lustra odbiciu zobaczysz Jej miłość która w Tobie
      jest....
      Lecz jeśli smutek ogarnie Cię wielki.. do chłopców mocno przytul
      się.....Noszą w sobie miłość,która pozwoli przetrwać to co złe....
      Dostałeś dar najpiękniejszy, którym życie jest nie pozwól by smutek
      i rozpacz złamały Cię....
      A dziś.... pozwól sobie na płacz niech łzy po policzkach płynom,
      zamknij oczy i wsłuchaj się w rytm własnego oddechu.... a poczujesz
      nad sobą Twarz, poczujesz muśnięcie rzęs...poczuj...a ból odejdzie..
      • xxxkarolinkax Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 14:53
        5 miesięcy. dokładnie dziś.5 najgorszych, najdłuższych miesięcy...
        • jucha32 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 20:30
          Nie ostrzegając, nie dając znaku - śmierć zabrała mojego męża Adama
          18 maja 2008 roku o g.18:18. To już półtora roku
          samotności,rozpaczy, szarpaniny z własnymi uczuciami, cudzymi, walki
          o jutro.Żal do świata, do ludzi, do Boga.
          I te wciąż towarzyszące pytania: Dlaczego My? Jak to się mogło stać?
          • beattrix120309 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 21:01
            U mnie za kilka dni będzie dopiero 7 miesięcy.....To 7 miesięcy łez, rozpaczy
            walki z samotnością...walki o dalsze życie dla Madzi ...dla tej malutkiej
            cząsteczki o którą z Jarkiem tak bardzo walczyliśmy i która mi po nim została.
            Tak bardzo boje się co dalej.....jak dalej potoczą się nasze losy...czy dam
            radę...wiem tylko że będę walczyć, wiem że mam wspaniała rodzinę która mnie
            wspiera...no ale nikt z nich nie jest w stanie przeżyć mojego smutku i
            rozpaczy...to musze zrobić sama. Moje życie zmieniło się wraz z datą 12.03.09 o
            godzinie 15,43.
            A Pani śmierć.....??? No cóż boje się jej i to bardzo chociaż wiem że po drugiej
            stronie jest mój Jarek ...ale zdaje sobie sprawę że tu mam jeszcze zadanie do
            wykonania muszę wychować córeczkę, bo co się z nią stanie jak mnie zabraknie
            ...Kto będzie ja kochał tak jak Ja....Dla tego tej pani na razie dziękuję.
            • ola180809 Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 21:11
              Mnie tez Pani Smierc oszukala...kiedy ja szczesliwa w ciazy i 3
              letnia coreczka wracalam ze spaceru Jego dopadla w pracy 18 sierpnia
              br o godz 17:20. Odebrala nam wszystko nie patrzac na nic.Nie dala
              zadnych szans walki jakiejkolwiek. Odebrala cudownego narzeczonego i
              wspanialego tatusia prawie juz dwojki dzieci tak bardzo je
              krzywdzac...
              • sylwiagur Re: Pani Śmierć.... 08.10.09, 22:23
                Isiogrze, pięknie ujęte uczucia... Ja również tej Pani przestałam
                się bać, ale to z czasem, stopniowo...I wiecie co? To najszczersza
                prawda, że tylko ci zrozumieją sytuację, którzy sami przeżyją taki
                dramat... Zadziwiające, jak większość wypowiedzi na tym forum
                dokładnie obrazuje uczucia i emocje nas wszystkich...Trzymajcie
                się...pozdrawiam
                • wieczkowwa tandeta 09.10.09, 12:37
                  gdybys nie byl facetem, nikt by nie odpowiedzial..

                  romantyk od 5 bolesci..
                  • kasik2222 Re: tandeta 09.10.09, 12:41
                    a znalazłaś na tym forum posty, na które nie ma odpowiedzi??? i
                    zakładają je kobiety. Jedne romantyczne , inne mniej.
                    I co to za komentarz wogóle??? nie pomyliło Ci sie coś??
                  • immunofortis Re: tandeta 09.10.09, 16:22
                    Obrzucając błotem też zabłysnąć można.
                    Ja post Grzesia czytałem ze wzruszeniem i napewno nie dlatego, że
                    jest facetem.
                  • wiolawarszawa Re: tandeta 09.10.09, 19:05

                    wieczkowwa
                    Coż za efronteria dobrze, że zupełnie nie szkodliwa - wypowiedziana
                    przez flustrate życiowego całkowity regres… Zalecam dość sporą dawkę
                    albendazonu....
                  • nn-a Re: tandeta 09.10.09, 20:01
                    Szkoda słów.Wieczkowa trochę więcej taktu
                  • tilia7 Re: tandeta 09.10.09, 20:05
                    wieczkowwa może jest takie forum:"chamstwo i prostactwo",poszukaj, tam Cię
                    przyjmą z otwartymi ramionami
                  • isiogrze Re: tandeta 09.10.09, 20:17
                    wieczkowwa.. wybaczam i współczuje...

                    ...aaa i tak na przyszłość... boleści było 7..
                    • b.wicia Re: tandeta 09.10.09, 20:26
                      Pięknie napisałeś tam wyżej. Chyba Nas wszystkich oszukała:( On Nas oszukał. Dał
                      Nam coś najwspanialszego, my się tym zachłysnęliśmy, a wtedy On bez wahania Nam
                      to odebrał. Zabrał nadzieję, wiarę, uśmiech...zabrał mi wszystkie moje plany na
                      życie, zabrał chęć życia. Gdyby nie Julia, już dawno by mnie tu nie było!!jest
                      mi tak źle ostatnio, że nachodzą mnie strasznie złe myśli:(gdybym miała dziś
                      wybrać, którą stronę obrać...chyba bym była egoistką:(((
    • ls48 Re: Pani Śmierć.... 09.10.09, 15:59
      Widzę i ubolewam że nawet na naszym forum pojawia się brak kultury.
    • nn-a Re: Pani Śmierć.... 09.10.09, 18:27
      Tej pani to nikt nie zaprasza.Ona sama ładuje się z butami w nasze życie i
      przewraca wszystko do góry nogami.Zabiera wszystko co dobre i kochane ,a nam
      pozostaje życie z jej oddechem na plecach.Nie wiem czy jej się boję,chyba jednak
      troszkę mniej ,odkąd wiem,że tam po drugiej stronie jest ktoś pomoże mi przez to
      przejść.Trzymaj się Grzesiu.
    • isiogrze Re: Pani Śmierć.... 07.12.09, 08:36
      ....dziś mija pięć miesięcy...

      Pustka...
      ..tak..to słowo najlepiej chyba opisuje to co się dzieje wokół...
      ..to.. jak skorupa orzecha..wyrzuconego na suchy brzeg po okrutnym sztormie.
      ..Pęknięty, sok, sok życia z człowieka już wyciekł, nawet skorupa wytrawiona z zapachu solanką łez...
      ..twardy, suchy, pusty odgłos wydaje jak miedź brzęcząca...

      Chodź wokół tyle się dzieje..
      ..choć nie brakuje osób, które pomagają, czy to w dniu codziennym, czy też leją balsam z własnego serca na skołowaną duszę..ciągle brak w życiu celu..tego momentu kiedy wszystko staje się jasne.
      Gdzie iść, czy pozostać na wyspie i do końca życia słuchać tylko szumu fal..samotnym być i w słoneczne dni, czy kiedy deszcz zaleje mokre od mchu starości skały?
      Na plaży stoi tratwa ratunkowa. W niej radiotelefon. Czy sił wystarczy by odpłynąć? Jak będzie na drugim końcu wyprawy?, czy starczy sił?
      Zbieram siły...Kochanie, pomóż pokierować tak żeby dobrze wybrać czas na odpłynięcie...Ciągle ..ciężko opuszczać miejsce gdzie wokół kiedyś świeciło zawsze słońce...naszej miłości..wierzę, że decyzja, którą podejmę, będzie dobra..dla nas.. i dla naszych chłopców.
      Tęsknię..teraz dwa razy mocniej...
    • wiolawarszawa Re: Pani Śmierć.... 07.12.09, 14:23

      Pustka i Tęsknota One jak wiatr nami targają, na każdym kroku nam
      przypominają jak bardzo nasze życie zmieniło się. Z każdym dniem
      samotnie podążamy starając się omijać wiatry złe...nie zawsze jednak
      to udaje się. Sztorm, który nie do okiełznania jest...szarpie
      i łamie nasze dusze, które wciąż tak bardzo obolałe są...które tak
      boleśnie doświadczył los... Przecież nie da zapomnieć się jak wiele
      miłości dostało się...jak wiele pięknych chwil przeżyło się.. jakim
      szczęściem było słowo My...
      Dziś pustką wypaleni, tęsknotą zranieni, staramy się siłę odnaleźć
      by do przodu iść... choć czasem jak we mgle kierunku złapać nie
      możemy i w kółko kręcimy się...lecz trzeba próbować nie poddawać się
      w końcu kiedyś musi udać się… … jeśli tylko przyjdzie czas i myśl,
      że już się nie ma sił... w samotności i tęsknocie na tej wyspie
      żyć...
      Czy właściwą drogę wyierzemy.. cóż tego się teraz nie dowiemy...
      Wierzę, że przyjdzie taki dzień w którym cel odnajdziemy...czego
      Tobie i Nam wszystkim życzę....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka