Dodaj do ulubionych

Mam dość...

11.10.09, 22:39
Mam dość tej codzienności i wiecznych kłopotów.
Kwękających,dokuczjących sobie, nieposłusznych dzieci. Ich ciągłego
wołania mama to, mama tamto i owanto. Tego, że często się na nich
złoszczę, wydzieram i nieraz przywalam klapa w dupę z bezsilności.
Pytań, na które powinien odpowiadać ojciec, bo ja poprostu się nie
znam.
Mam dość wyciągania ich z wanny ,kiedy oni chcą jeszcze posiedzieć.
Obcinania im paznokci i słuchania darcia, że oni się tego boją.
Budzenia ich co dzień rano przed g.6 i zawożenia do przedszkola,
żeby zdążyć do pracy na g.7.
Cotygodniowego odwiedzania logopedy. Świadomości, że nie mogę
zaiwestować w ich przyszłość, bo mnie na to nie stać. Poraz kolejny
słyszę, że Piotruś jest bardzo zdolny i powinien chodzić już
przynajmniej na angielski.
Zimnego domu, bo nie ma kto przestawić pieca. Rysującej się jak
diabli(mieszkamy od maja)podłogi, odłażących listew przypodłogowych.
Stosowania diety bogatoresztkowej u młodszego syna, bo ma candiada
albicans - grzyba, który jest jedną z przyczyn opóżnionego rozwoju
mowy.
Jak wytłumaczyć trzyletniemu dziecku, że nie może jeść słodyczy,
białego chleba, cukru. I wszystkiego co było do tej pory jego
ulubionymi daniami.
Mam nadzieję, że jeżli Adam patrzy na to wszystko tam z góry to nie
jest mu dobrze. Bo dlaczego jemu ma być lepiej niż nam?
Wiem, że tego nie chciał, ale do kurwy nędzy czy nie mógł jechać
wolniej?
Kto mu się kazał spieszyć? Dość, że sam siebie zabił to jeszcze
nam zrobił krzywdę. Zarówno fizyczną jak i psychiczną.
Chętnie się zamienię z Nim miejscami.
Niech mu pomoże jego "ukochana" rodzinka, tak jak mnie "pomaga".
Był tu ostatnio jego brat. Po 5 miesiącach przypomniał sobie, że Adam
miał dzieci. Przyjechał o g. 18:05,a o 19:25 już go nie było.
Zasrany braciszek.
Ale...chrześcijański obowiązek spełnił. Nie mogę nikomu powiedzieć,
że się nie interesuje. Kupił im bluzy tylko, że zapomniał odkleić
ceny - 29,99 zł. Wykosztował się, biedak.
Ewka, siostra Adam wzięła w sierpniu, chłopców na tydzień. I już.
Od 18 sierpnia nawet nie zadzwoniła spytać się co słychać. Po co?
Teściowie mają do mnie pretensje, że się nie widują z Adama
synami, bo...chłopców do nich nie zawożę.Tak, ja mam bliżej do nich,
niż oni do mnie.
Teść wciąż używa tej samej głupiej wymówki, aby nie przyjeżdżać.
Jemu serce pęka,gdy patrzy na dom, bo Adam go zaczął budować.
Więc ja (opierając się na jego pokrętnym pretekście do umycia rąk od
wszystkiego)powinnam dom sprzedać, a dzieci wyrzucić na śmietnik.
Zarówno dom, jak i dzieci w każdej sekundzie mojego życia
przypominają mi o Adamie.
Czym zawiniłam, żeby mnie życie tak czołgało po ziemi?
Rzygać mi się chce na to wszystko.
Ja nie mogę pożegnać się z tym światem. Bo co z dziećmi?
Zawsze ktoś może powiedzieć, że inni mają gorzej. Ale są też tacy co
mają lepiej. Dlaczego do nich nie mogę się porównywać?
Tak właśnie wyglądało i wygląda moje 1,5 roku od wypadku i śmierci
Adama.
Rewelacja, cholera jasna.
Mam dość...i jestem wściekła na siebie, na niego, na dzieci, na
moich rodziców, jego rodziców i cały ten zasrany świat.
Nie wspomnę o pracy, gdzie koleżanki się obgadują, wytykając innym
różne sprawy same zaś uważając się za idealne pracownice.Pieprzone
hipokrytki i egoistki.
Jestem rozgoryczona, a ku lepszemu się nie ma. Może być już tylko
gorzej.
A jemu? Jemu...jest dobrze, o nic się nie martwi, niczym nie
przejmuje. Leży sobie dwa metry pod ziemią. Mam nadzieję, że chociaż
czuwa nad nami.Bo tyle chyba może zrobić.
Justyna.


Obserwuj wątek
    • madzik2-4 Re: Mam dość... 11.10.09, 23:05
      Justynko,wiesz to samo sobie dzisiaj myślałam,dlaczego sama muszę borykać się ze
      wszystkimi kłopotami które jak na komendę walą mi się na łeb,dlaczego od rana do
      wieczora słucham tylko mamo to mamo tamto..mamo..mamo...już mam czasami tego
      totalnie dość,dlaczego to ja muszę sama czuwać w nocy nad chorym dzieckiem a
      rano zwlekać się z łóżka ledwo żywa i iść do pracy...dlaczego muszę szarpać się
      z zachłannym szwagrem który za wszelką cenę chce mnie wyżreć z domu
      Czasami ogarnia mnie taka wściekłość ze najchętniej wyszła bym z domu i długo do
      niego nie wracała...kocham moje dzieci,ale ta bezsilność dobija...dobija
      samotność......Często mam takie dni gdy mam pretensje do całego
      świata.....dlaczego cholera dlaczego........
    • kam-ta Re: Mam dość... 11.10.09, 23:10
      Justyna, u mnie też 15 miesięcy i też kryzys, jak zechcesz to napisz na moje gg to pogadamy
    • tilia7 Re: Mam dość... 12.10.09, 11:59
      jucha doskonale Cię rozumiem.Dzięki,że piszesz o tej swojej
      wściekłości,czasem trudniej się do niej przyznac niż do innych
      rzeczy a przecież jest jej w nas tyle,że nie wiadomo co z nią
      robic.Ja mam dziś identyczne uczucia.Nie mam dzieci, to choc to z
      głowy,ale reszta to samo,wszystko się sypie i wali a ja się dziwię
      tylko,jak może się coś jeszcze walic jak i tak runęło już wszystko.

      Napisałaś:Zawsze ktoś może powiedzieć, że inni mają gorzej. Ale
      są też tacy co
      mają lepiej. Dlaczego do nich nie mogę się porównywać?
      -słowo w
      słowo to co myślę.Pierwszy raz w życiu czuję taką zawiśc i
      zazdrośc,że inni mają przy sobie ukochane osoby,że się mogą smiac,
      wygłupiac, cieszyc.A ja jak ta sierota zbita i stłamszona przez
      zycie,jak ta mucha co jej ktoś wyrwał skrzydełka:(I za co pytam?
      Dlaczego i za co?
      • jucha32 Re: Mam dość... 12.10.09, 17:21
        Po rozpaczy, przyzwyczajeniu do bólu przychodzi czas na wściekłość.
        Kiedy już nie daję rady to walę pięścia w co popadnie. Ale nie
        zawsze mogę, bo po domu kręcą się dzieci, moi rodzice. Wszystko jest
        do dupy.
        Kam-ta, niestety nie mam gg. Nie potrafię sobie założyć. Próbowałam.
        Muszę poczekać, aż mój sąsiad będzie miał chwilę czasu to mi pomoże.
        Kolejny fakt, który mnie doprowadza do rozpaczy. O wiele rzeczy
        muszę prosić obcych ludzi, bo sama sobie nie ze wszystkim radzę.
        Jestem na naszej klasie i narazie tak możemy sobie pogadać.
        Właśnie moje dziecko wyje mi za uszami jakąś piosenkę o pomidorku.
        Chce mi się wrzeszczeć.
        Oczywiście są dobre strony tej sytuacji. Powinnam się cieszyć, że
        przeżyłam wypadek, dzieci przeżyły. Mam gdzie mieszkać, co jeść,
        gdzie pracować.Jesteśmy w miarę zdrowi. Ale co mi z tego?
        Chce żyć normalnie, nie martwić się o wszystko na każdym kroku.
        Chciałabym być poprostu szczęśliwa, ale wiem, że to niemożliwe.
        Adam nie żyje.I nigdy nie wróci.
    • nn-a Re: Mam dość... 12.10.09, 19:16
      Rozumiem Ciebie doskonale .Czasem mam podobne odczucia.
      • dakota28 Re: Mam dość... 12.10.09, 21:56
        Brawo Justyna- popieram Cie w kazdym slowie, bardzo dobrze to
        ujelaś. Jak potrzebujesz to krzycz dalej- tu sie mozesz wykrzyczeć.
        Trzymaj sie ciepło. Pozdrawiam
        • i_kozuch Re: Mam dość... 14.10.09, 06:32
          cześć Justynka maszracje krzycz itrzymaj się ciepło.Serdecznie cię
          pozdrawiam załóż gg to pogadamy toczasami bardzo pomaga pozdrawiam
          Iwona
    • beattrix120309 Re: Mam dość... 13.10.09, 00:04
      Justyna...przytulam cie cieplutko..:))
      Czytam to wszystko i widzę siebie...zmęczona ...zdenerwowana i bez silna. Też
      często popadam w złość...aż mi czasami wstyd przed samą sobą...ale siły mnie
      opuszczają. Ja mam tylko Madzię i bardzo się z tego ciesze ale też czasami
      opadam bo musze z nia robić prawie wszystko....nie mogę jej zostawić samej a nie
      mam tu nikogo kto by choć trochę mnie wyręczył ja nawet jak ide ze smieciami lub
      do piwnicy to zabieram Madzie . Najgorsze są takie własnie chwile jak
      piszesz...choroba dziecka, załatwianie spraw które kiedys załatwiał on,
      proszenie o pomoc innych.....(((
      Czytam i czytam i aż się boję...że jeszcze to wszystko przede mną.....jestem na
      początku tej drogi. Też boje się czy dam radę to wszytko uciągnąć, a najgorzej
      to czy będzie mnie stać na opłacenie tego wszytkiego....((((((((((
      Czuję się jak w jakims koszmarnym filmie ale wiem że on się prętko nie skończy.
      Tez czasami chciała bym żeby mój mąż był tu i teraz to bym mu wygarnełą..((( ale
      to chwile nerwów....bo i tak bardzo go kocham.
    • bajeczka35-pl Re: Mam dość... 16.10.09, 22:54
      Jak ja to doskonale rozumiem co czujesz.Na nas spoczywa teraz wszystko.
      Musimy być do dyspozycji 24 h na dobę i nikogo nie interesuje czy dajesz radę
      czy nie.Tak ma być i koniec.Masz rację do d... to wszystko.Ja też mam chwilami
      tak dosyć,że żyć mi się odechciewa.
      Pozdrawiam Wszystkich ciepło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka