Dodaj do ulubionych

Znowu o teściowej

08.11.09, 22:50
Zauważyłam, ze to bardzo popularny temat, ciekawe czemu ;)
Niestety - mnie on równiez dotyczy w tym mało przyjemnym kontekście.
Nie lubię mojej teściowej z bardzo wielu powodów.
Zastanawiałam się nad tym milion razy i uznalam, że ja po prostu nie
lubię tego typu ludzi (zarozumiałych, egocentrycznych i
zakompleksionych jednocześnie).
Jest to jednak moja rodzina, więc okazuję jej szacunek, nie
ćwierkamy sobie przez telefon, ale jestem miła.
Nie mieszkamy w tym samym mieście - wyprowadziliśmy się z mężem z
naszego miasta do innego.
Problem jaki mam to sposób reagowania na jej stosunek do mnie i
dzieci (dziecka na razie, bo drugie zaraz się pojawi).
Ciągle, wszystkim trąbi jak bardzo nas kocha, jak bardzo jest z nami
związana i oddana i że ona dla nas wszystko.
Tymczasem nie zadzwoniła do mnie przez całą ciążę (mocno
skomplikowaną, o czym informuje ją mąż), kiedy starszak spędził całe
wakacje u mojej mamy - to ona z wnukiem widziała się może ze trzy-
cztery razy i to wtedy kiedy mama dowiozła jej dziecko do domu.

Nie mam absolutnie roszczeń - chcę byc dobrze zrozumiana - jeśli nie
ma ochoty na kontakty z dzieckiem - ma do tego prawo, choć ja nie
rozumiem takiego braku więzi - ale to ja.
Tylko wolałabym, żeby nie deklarowała te miłości bez pokrycia.
No i meritum. Kilka razy czytałam tu wypowiedzi, że teściowa nie ma
obowiązku zajmować się swoimi wnukami. Powiedzmy, że się zgadzam,
ale czy uważacie, ze w drugą stronę jest tak samo?
Że ja też nie mam obowiązku troszczenia się o nią, dzwonienia i
spotykania się kiedy jesteśmy "w domu"?
Kobieta bowiem potrafi miesiąc przeżywać, że byłam u mamy, a do niej
nie zajechałam (przyznam, że nie mialam najmniejszej ochoty).
Mierzi mnie tak sztucznie okazywane przywiązanie.
Jeśli ona chce się zobaczyć z wnukiem - może zadzwonić, nigdy
przecież jej nie zabronię przyjechać, ale dlaczego mam jej cokolwiek
ulatwiać? Jeździć do niej, choć tego nie lubię itd.
Jak to jest - synowe nie mają prawa być roszczeniowe, a teściowe tak?
Ciekawa jestem Waszego zdania.
Obserwuj wątek
    • kaz-oo Re: Znowu o teściowej 08.11.09, 23:04
      Mierzi mnie tak sztucznie okazywane przywiązanie.

      A mnie mierzi małostkowość, wyliczanie przewinień i uchybień innych i
      aptekarska dokładność w odwzajemnieniu się tym samym.
      • sarling Re: Znowu o teściowej 08.11.09, 23:19
        Alez ja naprawdę mie chcę jej wyliczać przewinień.
        Nie lubię je i tyle - ludzkie, czyż nie?
        Pytam tylko czy jeśli ona nas w zasadzie olewa to czy ja mam prawo
        zrobić to na co mam naprawdę ochotę - czyli też ją olać.
        Nie z zemsty, jak sugerujesz, bez aptekarskiej dokładności -
        naprawdę mam sporo innych zainteresowań niż śledzenie przewinień
        teściowej i wzorowe odwzajemnianie się.
        • kaz-oo Re: Znowu o teściowej 08.11.09, 23:45
          Alez ja naprawdę mie chcę jej wyliczać przewinień.

          Ale wyliczasz.

          Pytam tylko czy jeśli ona nas w zasadzie olewa to czy ja mam prawo
          > zrobić to na co mam naprawdę ochotę - czyli też ją olać.


          Oczywiście, że masz prawo. W myśl zasady oko za oko, ząb za ząb. Ale można też
          inaczej i pewnie korzystniej dla waszych wzajemnych stosunków.

          naprawdę mam sporo innych zainteresowań niż śledzenie przewinień
          > teściowej i wzorowe odwzajemnianie się.


          A jednak niedzielny wieczór poświęciłaś wadom i uchybieniom teściowej;))
    • alexxa6 Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 08:03
      Nie lubisz teściowej,jesteś do niej wrogo nastawiona, widzisz same wady u niej,
      masz do tego prawo. Ale jesteś w tej komfortowej sytuacji, że nie jesteś od niej
      zależna, nic od niej nie chcesz itp.To gdzie leży ten problem?Ty wieszasz na
      niej psy ale wymagasz by ona interesowała się Tobą?Po co Ci to? By mieć jeszcze
      więcej powodów do narzekania na nią? Niby masz za złe że nie interesuje się
      wnukiem, ale gdyby to robiła , to dopiero miałabyś czym wypisywać! Następny
      problem na siłę i bez przyczyny rozdmuchany.
    • sapalka1 Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 08:47
      Jeśli jej nie lubisz - ciesz się, że mieszkasz w innym mieście. I tyle.
    • sarling Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 09:38
      Szkoda słów...
      Zazdroszczę Wam świetnych relacji z teściową, miłosierdzia i
      wyrozumiałości.
      Ja tego nie posiadam.
      Żegnam.
      • nick_ze_hej Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 09:47
        No cóż, prawda często bywa mało przyjemna. Słów szkoda, ale może warto by coś
        przemyśleć? Jakaś mała refleksja, tym razem nad sobą? Spróbuj chociaż.
    • sa-phira Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 10:21
      jakbym czytała o swojej teściowej, kropka w kropkę taka sama, ale po 5 latach małżeństwa i przy 4letnim dziecku (które z własnej woli widziała może ze 3 razy) już sie przyzwyczaiłam do tego że jest fałszywa, egotyczna i prowincjonalna, na ten moment widujemy sie raz do roku i bardzo mi to odpowiada, im rzadziej tym lepiej
    • ciociacesia odpusc 09.11.09, 11:51
      tesciowej nie zmienisz, a jak to w nieznacznym zakresie :)
      odpusc jej - ma ochote głosic wszem i wobec jaka to ona w was zakochana? niech
      głosi, co to cie obchodzi? serio. postaw na nie przejmowanie sie nie branie do
      serca jej pretensji i juz. zdrowsza bedziesz i szczesliwsza
    • marianka_marianka Re: Znowu o teściowej 09.11.09, 14:42
      Rozumiem Twoje odczucia.
      Następnym razem kiedy będzie "płakać", że byłaś tak blisko i nie przyjechałaś, a ona przecież dla Was wszystko itp. po prostu jej o tym powiedz.
      Jej czyny przeczą słowom. Skoro jej nie zależy, niech mówi o tym otwarcie. Nie będzie niedomówień.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Znowu o teściowej 11.11.09, 10:54
      Myślę, że ma Pani prawo do samodzielnej regulacji kontaktów z teściową. Ważne,
      aby to wynikało z Pani chęci oraz Pani systemu wartości, a nie wyłącznie z
      rewanżu czy odwetu za jej zachowanie. Nie posądzam Pani o małostkowość czy
      "aptekarskie" skłonności, nie tak odebrałam Pani post. Raczej myślę, że próbuje
      Pani zrównać zachowania i prawa teściowej ze swoimi i przestrzegać tej równości.
      A to nie musi tak być. Poza zasadami dobrego wychowania, które mogą stanowić
      podstawę tych kontaktów jeśli nie ma innej płaszczyzny, nie musi Pani
      szczególnie zajmować się teściową jeśli Pani nie czuje takiej potrzeby. Ale jej
      trzeba dać też wolną rękę w tej sprawie. I przyjąć te wzajemne różnice.
      Czyli jeśli to Pani nie przeszkadza, to czemu nie ułatwiać teściowej kontaktu z
      wnukiem. To dla niego też może być ważne i uczące relacji na przyszłość. Ale nie
      musi Pani tego robić ze względu na na Wasze wzajemne role: teściowa - synowa.
      Teściowa może mieć małe zapotrzebowanie na więzi, natomiast opowieści o jej
      potrzebach mogą wynikać ze stereotypu lub radzenia sobie z poczuciem winy. Ot,
      taki dość popularny mechanizm obronny. Specjalnie nie warto tego roztrząsać, bo
      nie zmieni Pani tego.
      I jeszcze jedna uwaga na marginesie. Czym innym jest opieka nad wnukami w czym
      innym kontakt z nimi. Kontakt warto pielęgnować. A warunki tego już kształtują
      się indywidualnie, jak widać . Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Znowu o teściowej 11.11.09, 15:06
        A mnie uderzyła inna sprawa. Piszesz, ze w czasie wakacji tesciowa
        tylko trzy-cztery razy spotkala się z wnukiem. Czyli - raz na dwa-
        trzy tygodnie. Dla mnie to wcale nie jest bardzo rzadko. Masz bardzo
        wysokie wymagania, jesli chodzi o kontakty - moze dla
        teściwoej "czesto" znaczy to samo co dla Ciebie "rzadko".
        Moi tesciowie widzieli wnuki raz na dwa-trzy miesiace. I jakoś mi to
        nie przeszkadzało - to ich sprawa, nie moja.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka