riporek
27.12.09, 11:27
Witam, właściwie to nie wiem jak zacząć... Eh jestem już tym tak wykończony, że jeszcze wczoraj nie chciało mi się żyć i poszedłbym prosto przed siebie gdzie oczy poniosą...:-( Jestem facetem a chce mi się wyć i krzyczeć! Ale dzisiaj obudziłem się i postanowiłem być twardy mimo wszystko. W czym tkwi problem ? W relacjach moich z mamą. Sprawa wygląda tak, że mieszkam z mamą, dziadkiem i babcią. Rodzice sie rozwiedli i ojciec nie mieszka z nami ale mam z nim kontakt. Mam 22 lata. Studiuje dziennie w Warszawie i tutaj tez mieszkamy. Jeśli chodzi o mnie jestem normalnym facetem. Nie upijam, sie nie prowadzę hulaszczego trybu życia, nie sprawiam problemów... W domu po porstu mieszkam i czuje się odpowiedzialny za dom. Sprzątam gotuje nieraz( wiadomo jak to facet w domu). Nie jestem obibokiem. Mimo że studiuje dziennie to pracuje dorywczo i na wszystkie swoje potrzeby kasę mam. Nie jest to majątek ale jestem dumy że mam swoja kasę i mi starcza! Problem w tym że odkąd pamiętam matka chce mną rządzić w każdej kwestii ! Zawsze wybierała mi towarzystwo i wiedziała co dla mnie najlepsze! To trwa od wczesnego dzieciństwa. Brak ojca się przyczynił ! A dziadkowie są po jej stronie i jakby wszyscy zaślepieni ! Jak się ma 10 lat to fajnie jak ktoś mówi co robić... Ale JA MAM 22 lata i mam swoje plany, zdanie, ambicje...
Rok temu byłem pół roku z pewną dziewczyną. Na Mamy Życzeie zerwałem bo powiedziała ze mnie wydziedziczy i wygna gołego i bosego z domu. Dziadkowie ją poparli. Nie pasowało im wszystko! Jak chodzi jak się ubiera WSZYSTKO! Mimo, że dziewczyna była normalna i w porządku(studentka itp). Przeżyłem to bardzo i ledwo się pozbierałem. Najgorsze jest to jak 3 osoby naraz krzyczą! Mało tego chcą bić ! Nie żartuje ! Są w stosunku mnie groźby fizyczne ! Ja zawsze mówię spokojnie. Chce dojść do porozumienia. To nie dom, to piekło... Zresztą mama z rodzicami tez się kłóci. Dodam tylko że ie jest to patologiczna rodzina ! Wszyscy wykształceni, na poziomie a tu takie rzeczy! Kontynuując... Z tamta zerwałem i wierzyłem że mama się zmieni... A gdzie tam... Teraz poznałem wspaniałą dziewczynę z którą planuje życie ! Jest nam cudownie! Mamy jednakowe charaktery.... Co więcej w problemach potrafimy sobie pomóc... KOCHAMY SIĘ na zabój. Jesteśmy razem 8 miesięcy. I teraz znowu sie zaczęło... A to nie taka, a to zły wpływ ma, a to krzywo chodzi, a to rodzina zła... Dodam że nasze rodziny sa na jednakowych poziomach a jej rodzina jest normalna i bardzo mnie lubi i szanuje. Dziewczyna nie wie o mojej sytuacji... Obiecałem sobie że teraz już nie stracę dziewczyny którą kocham ! Mama powiedziała że do domu ona już nie ma wstępu i że mam szukać innej a jak nie to ona mi pokaże i powie tej dziewczynie wszystko! Przy tym jest tyle agresji i zajadłości, przemocy! Chce mi szukać dziewczyny sama takiej jakiej ona chce! I żeby to były żarty! Ale to wygląda tak że zlatują się 3 osoby krzyczą na cały dom i chcą bić na każdy opór ! Piekło... Zlatują sie 3 osoby i wszystkie na mnie ! Że jestem nic nie warty, dziad itp. Lecą gorsze obelgi... A myślałby ktoś że normalna rodzina... Dlaczego to mnie spotyka ? :-((( Mam zamiar po zaliczeniu sesji postawić wszystko na jedną kartę i wyprowadzić się ! Wynająć coś... Może przenieść się na zaoczne... Dam rade sie utrzymać chodź nie będzie łatwo....Boje sie bo nie wyobrażam sobie zabierania swoich rzeczy! Chyba by mnie zabili... Ale muszę nad tym pomyśleć bo się wykończę a już jestem. Ręce ciągle zimne trzęsę się i mam poczucie winy mimo że nic złego nie robię. I tak od dziecka! Co mam robić żeby nie stracić dziewczyny ? Ona powiedziała że będzie przy mnie zawsze ! Naprawdę to tak wielka i dojrzała miłość że nie wolno tego psuć ! Nikt ie ma prawa niszczyć szczęścia! Mam rację ? :-( No i tak sytuacja wygląda teraz....
Powiem co się dzieje gdy dziewczyny nie było, czyli relecja tylko matka-syn... Mama ciągle chce mi wszystko narzuca... Rozumiem jakieś życiowe rady to okey... Ale ona twierdzi że to jej dom i ona dyktuje warunki a ja nie zarabiam... Mówi że to porządny dom i o 22 mam być w domu. Nie mogę się uczyć po 22 bo za duzo prądu idzie... Nie moge spotykać sić z kim chce.... nikt nie może do mnie przyjsć.... Mam się ubierać tak jak ona chce bo jak nie to zaraz krzyczy cały dom... nawet perfum wg Niej używam nie takich jak trzeba. Śniadania mam jeść tylko o tej godzinie o której ona zarządza bo awantura... I wszystko pod przykrywką Mojego dobra!
CO ROBIĆ ?
Wczoraj najchętniej skoczyłbym do Wisły... ale dzisiaj chce walczyć !
Czy pomysł z wyprowadzką jest dobry ? ja już nie daje rady psychicznie i fizycznie w tym domu. Jak są 2 dni spokoju do mnie to mama kłóci sie ze swoimi rodzicami i takie piekło ciągle. Wg wszystko dlatego że nie ma ojca i wszyscy gdzieś tam w środku są nieszczęśliwi.
Poradźcie mi coś bo ja już nie mam do kogo isć...
Dziękuję za każdą radę.... :-(
Adam z Warszawy . . .