Dodaj do ulubionych

Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-(

27.12.09, 11:27
Witam, właściwie to nie wiem jak zacząć... Eh jestem już tym tak wykończony, że jeszcze wczoraj nie chciało mi się żyć i poszedłbym prosto przed siebie gdzie oczy poniosą...:-( Jestem facetem a chce mi się wyć i krzyczeć! Ale dzisiaj obudziłem się i postanowiłem być twardy mimo wszystko. W czym tkwi problem ? W relacjach moich z mamą. Sprawa wygląda tak, że mieszkam z mamą, dziadkiem i babcią. Rodzice sie rozwiedli i ojciec nie mieszka z nami ale mam z nim kontakt. Mam 22 lata. Studiuje dziennie w Warszawie i tutaj tez mieszkamy. Jeśli chodzi o mnie jestem normalnym facetem. Nie upijam, sie nie prowadzę hulaszczego trybu życia, nie sprawiam problemów... W domu po porstu mieszkam i czuje się odpowiedzialny za dom. Sprzątam gotuje nieraz( wiadomo jak to facet w domu). Nie jestem obibokiem. Mimo że studiuje dziennie to pracuje dorywczo i na wszystkie swoje potrzeby kasę mam. Nie jest to majątek ale jestem dumy że mam swoja kasę i mi starcza! Problem w tym że odkąd pamiętam matka chce mną rządzić w każdej kwestii ! Zawsze wybierała mi towarzystwo i wiedziała co dla mnie najlepsze! To trwa od wczesnego dzieciństwa. Brak ojca się przyczynił ! A dziadkowie są po jej stronie i jakby wszyscy zaślepieni ! Jak się ma 10 lat to fajnie jak ktoś mówi co robić... Ale JA MAM 22 lata i mam swoje plany, zdanie, ambicje...


Rok temu byłem pół roku z pewną dziewczyną. Na Mamy Życzeie zerwałem bo powiedziała ze mnie wydziedziczy i wygna gołego i bosego z domu. Dziadkowie ją poparli. Nie pasowało im wszystko! Jak chodzi jak się ubiera WSZYSTKO! Mimo, że dziewczyna była normalna i w porządku(studentka itp). Przeżyłem to bardzo i ledwo się pozbierałem. Najgorsze jest to jak 3 osoby naraz krzyczą! Mało tego chcą bić ! Nie żartuje ! Są w stosunku mnie groźby fizyczne ! Ja zawsze mówię spokojnie. Chce dojść do porozumienia. To nie dom, to piekło... Zresztą mama z rodzicami tez się kłóci. Dodam tylko że ie jest to patologiczna rodzina ! Wszyscy wykształceni, na poziomie a tu takie rzeczy! Kontynuując... Z tamta zerwałem i wierzyłem że mama się zmieni... A gdzie tam... Teraz poznałem wspaniałą dziewczynę z którą planuje życie ! Jest nam cudownie! Mamy jednakowe charaktery.... Co więcej w problemach potrafimy sobie pomóc... KOCHAMY SIĘ na zabój. Jesteśmy razem 8 miesięcy. I teraz znowu sie zaczęło... A to nie taka, a to zły wpływ ma, a to krzywo chodzi, a to rodzina zła... Dodam że nasze rodziny sa na jednakowych poziomach a jej rodzina jest normalna i bardzo mnie lubi i szanuje. Dziewczyna nie wie o mojej sytuacji... Obiecałem sobie że teraz już nie stracę dziewczyny którą kocham ! Mama powiedziała że do domu ona już nie ma wstępu i że mam szukać innej a jak nie to ona mi pokaże i powie tej dziewczynie wszystko! Przy tym jest tyle agresji i zajadłości, przemocy! Chce mi szukać dziewczyny sama takiej jakiej ona chce! I żeby to były żarty! Ale to wygląda tak że zlatują się 3 osoby krzyczą na cały dom i chcą bić na każdy opór ! Piekło... Zlatują sie 3 osoby i wszystkie na mnie ! Że jestem nic nie warty, dziad itp. Lecą gorsze obelgi... A myślałby ktoś że normalna rodzina... Dlaczego to mnie spotyka ? :-((( Mam zamiar po zaliczeniu sesji postawić wszystko na jedną kartę i wyprowadzić się ! Wynająć coś... Może przenieść się na zaoczne... Dam rade sie utrzymać chodź nie będzie łatwo....Boje sie bo nie wyobrażam sobie zabierania swoich rzeczy! Chyba by mnie zabili... Ale muszę nad tym pomyśleć bo się wykończę a już jestem. Ręce ciągle zimne trzęsę się i mam poczucie winy mimo że nic złego nie robię. I tak od dziecka! Co mam robić żeby nie stracić dziewczyny ? Ona powiedziała że będzie przy mnie zawsze ! Naprawdę to tak wielka i dojrzała miłość że nie wolno tego psuć ! Nikt ie ma prawa niszczyć szczęścia! Mam rację ? :-( No i tak sytuacja wygląda teraz....


Powiem co się dzieje gdy dziewczyny nie było, czyli relecja tylko matka-syn... Mama ciągle chce mi wszystko narzuca... Rozumiem jakieś życiowe rady to okey... Ale ona twierdzi że to jej dom i ona dyktuje warunki a ja nie zarabiam... Mówi że to porządny dom i o 22 mam być w domu. Nie mogę się uczyć po 22 bo za duzo prądu idzie... Nie moge spotykać sić z kim chce.... nikt nie może do mnie przyjsć.... Mam się ubierać tak jak ona chce bo jak nie to zaraz krzyczy cały dom... nawet perfum wg Niej używam nie takich jak trzeba. Śniadania mam jeść tylko o tej godzinie o której ona zarządza bo awantura... I wszystko pod przykrywką Mojego dobra!

CO ROBIĆ ?
Wczoraj najchętniej skoczyłbym do Wisły... ale dzisiaj chce walczyć !

Czy pomysł z wyprowadzką jest dobry ? ja już nie daje rady psychicznie i fizycznie w tym domu. Jak są 2 dni spokoju do mnie to mama kłóci sie ze swoimi rodzicami i takie piekło ciągle. Wg wszystko dlatego że nie ma ojca i wszyscy gdzieś tam w środku są nieszczęśliwi.

Poradźcie mi coś bo ja już nie mam do kogo isć...
Dziękuję za każdą radę.... :-(

Adam z Warszawy . . .
Obserwuj wątek
    • asia.sthm Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 12:02
      Witaj,

      postanowienie bycia twardym to pierwszy krok, tych krokow bedziesz musial
      wykonac jeszcze cale multum, rozpoczynasz maraton zyciowy.
      Uda sie wszystko, bo widac ze masz niezbedna do tego determinacje.

      Pierwsze co musisz zrobic, to wyprostowac sie. Patrzac matce prosto w oczy
      wyglos spokojnie swoje stanowisko: jestes dorosly, zakochany, zdecydowany.
      Chcialbys jej akceptacji, lecz jesli nie potrafi sie na nia zdobyc, ty nie
      zamierzasz podporzadkowac sie jej decyzjom.


      Przy najblizszych rekoczynach ze strony rodziny, bierzesz telefon i dzwonisz na
      policje. Nikt nie ma prawa bezkarnie cie bic ani ponizac. Nalezy im to pokazac
      slowem i czynem.

      Walcz o siebie juz od dzisiaj.

      Nowy rok zaczniesz przebywszy juz spory kawalek swojego maratonu.
      Powodzenia i serdecznosci.
      • ewa9717 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 12:48
        Asiu, obumia ręcymia się pod tym podpisuję!
        ;)
        • ki_czort Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:05
          Wyprowadzka na pewno pomoże.
          Kto wie, czy nie będzie oznaczała całkowitego zerwania z rodziną.
          Powinieneś byc na to przygotowany, Twoja matka może się po prostu wściec i
          "wyrzec się" Ciebie (piszę to w cudzysłowie, bo sytuacja jest absurdalna).
          Pewnie trudno Ci będzie postawic się własnej apodyktycznej i agresywnej matce i
          przeforsowac swoje postanowienie, ale jesteś już na tyle dorosły, że możesz
          przerwac ten emocjonalny terror.
          • riporek Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:24
            Dziękuję za wsparcie... Musze o tym mocno pomyśleć... właściwie już się
            zdecydowałem... czekam do nowego roku... Boje się tego momentu ale muszę...


            ogólnie to straszne dla mnie... Ale muszę być twardy !
            Mam nadzieje że nie stracę matki... Przecież NIC złego nie zrobiłem a wiecznie
            czuje się winny :-(((
            • notting_hill Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:52
              Poczucie winy..., straszne narzędzie kontroli. Sięgnij po
              "Toksycznych rodziców" Susan Forward, nie Ty jeden masz takie jazdy.
              Jasne, że nie robisz nic złego, nie masz powodu czuć się winny, ale
              wieloletni trening zrobił swoje i nie będzie Ci łatwo od tego się
              samodzielnie uwolnić.
              Pomyśl może o psychologu, przy uczelni powinien być dostępny za darmo
              dla studentów.
              To co robisz jest jak najbardziej zrozumiałe, uprawnione i masz do
              tego prawo!
              Co więcej, dopóki studiujesz dziennie, masz zdaje się prawo pozwać
              matkę o alimenty....To hard core, ale prawo daje Ci taką możliwość.
              Nie daj się złamać, bo pod dyktando mamusi tylko sp... sobie życie.
              Powodzenia!
            • milenahignett Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 24.11.10, 21:12
              A dlaczego chcesz czekac do nowego roku? Wal w zelazo poki gorace. Zdecydowales sie to dzialaj, organizuj i zalatwiaj co trzeba. Ja sie wynioslam z domu w wieku 18stu lat bo tez byly problemy choc nie az takie. Skonczylam studia za granica, mam sliczny dom, dwa samochody i niezaleznosc. Dasz se rade! Nikt nie zasluguje na to by go tak traktowac! Fakt, ze jestes jej synem ale nie jej wlasnoscia. A co do rekoczynow, to ech.... az szkoda slow! Nie mowiac juz o tym, ze dziadki tez musza byc kompletne pojebusy zeby na to patrzec.
          • mwiktorianka Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:46
            jesteś juz dorosłym facetem,choc jeszcze berdzo młodym,ale z tego co
            piszesz mądry z Ciebie facet.Matka,ani nikt inny NIE MA PRAWA Cię
            tak traktowac.Może i są wykształceni,ale to zwykłe prostactwo w
            eleganckim opakowaniu.Nie wierz,że wszystkiemu jest winien brak
            ojca,to nieprawda,a tylko próba usprawiedliwiania ich podłego
            charakteru i buractwa.Jesteś dorosły i masz prawo do własnego
            życia,własny ch wyborów.Jesteś jej synem,a nie własnoscią.To,że Cię
            utrzymuje kiedy studiujesz nie jest z jej strony żadna łaska tylko
            obowiazkiem.Twoja rodzina nie jest normalna i jesli chcesz normalnie
            zyc nie czuć sie traktowany jak śmieć,mieć kochająca dziewczynę to
            musisz sie wyprowadzić,inaczej zniszczą Cie psychicznie.Dasz sobie
            rade,wiem cos o tym,wychowywałm sie w patologicznej
            rodzinie,wyprowadziłam sie zaraz po 18 urodzinach.Dziecinstwo
            zostawiło w mojej psychice trwały slad,ze wszystkimi
            problemami,które ze sobą miałam uporałm sie dopiero niedawno,zajęło
            mi to 20 lat i pomogła terapia u psychologa.Przez całe lata
            walczyłam z zaniżonym poczuciem własnej wartości nim zrozumiałam,że
            nie jestem gorsza od innych.Toksyczna matka(rodzina) potrafi
            zniszczyc życie,a wszystko to w imie "dobra dziecka",nie pozwól na
            to.Jesli chodzi o wyprowadzkę to jesli obawiasz sie ich reakcji,nic
            o tym nie mow.Powiedz o swojej sytuacji dziewczynie,a rzeczy możesz
            wynosic po trochu w reklamówce tak żeby sie nie zorientowali.Dopóki
            czegos nie wynajmiesz zanies je do dziewczyny jesli sie na to
            zgodzi,a rodzinę poinformuj o wyprowadzce sms-em,w moim przekonaniu
            na nic innego nie zasługują.Jesli nie chcesz nie musisz całkowicie
            zrywac z nimi kontaktu.Możesz napisać list czy e-maila o tym
            wszystkim co czujesz,co Cie boli,dlaczego podjąłeś taka decyzję,moze
            choc po czesci cos do nich dotrze i bedziecie mogli zachowac w miare
            poprawne stosunki rodzinne,spotkac sie od czasu do czasu,jesli nic
            nie dotrze-trudno.Pamiętaj o jednym;TO NIE TWOJA WINA.Masz duża
            szanse być szczęsliwym,kochanym i kochającym człowiekiem,ale bez
            swojej chorej rodzinki.Więc do dzieła!Zyczę Ci dużooooo siły i
            wytrwałości,na poczatku może nie byc łatwo,ale dasz radę,czego Ci z
            całego serca zyczę.I pisz czasem co u Ciebie.
      • daniela11 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 15.11.10, 12:25
        Wydajesz się być całkiem normalnym i sympatycznym facetem ;-)
        Natomiast rodzina w jakiej się wychowujesz (matka, dziadkowie) to koszmar, z którego powinienieś uciekać jak najszybciej! Twoja matka jest klasyczną toksyczną matką. Nie pozwól się tak traktować, nie pozwól sobą manipulować, nie pozwól, żeby matka zmarnowała Twoją psychikę, Twoje życie! Jesteś już dorosłym facetem, zaplanuj wszystko dokłądnie, poszukaj własnego lokum, może coś taniego się trafi, może na początek z kolegami, może akademik, możę pokój przy rodzinie (wersja tańsza). Może faktycznie przenieść się na studia zaoczne, znaleźć pracę. Wszystko przemyśl dokłądnie, poukładaj sobie, przemyśl za i przeciw każdej opcji.
        Jedno jest pewne, uciekaj z tamtąd jak najszybciej, bo szkoda życia, to co opisałeś nie rokuje na żadne zmainy, na opamiętanie się matki nie masz co liczyć, nie ma też szans na konstruktywnąrozmowę, kompromisy itp.
        Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
    • deodyma Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:47
      dziecko drogie, czy nie myslales nigdy nad tym, zeby wyprowadzic sie
      w pizdu z tego piekla i zaczac prowadzic zycie na wlasny rachunek?

      moj maz ma podobna matke do Twojej, ktora chciala za niego decydowac
      we wszystkim, ale sie jej to nie udalo, poniewaz maz w wieku 19-lat
      z dnia na dzien wyprowadzil sie po prostu z domu.
      opowoadal, ze w domu byly non stop awantury, matka chciala decydowac
      za niego, gdzie sie bedzie uczyl, gdzie bedzie pracowal, w co ma sie
      ubierac, z kim moze sie spotykac itd...

      dzis moja tesciowa a jego mamusia nie jest od 9-lat zadowolona z
      tego, ze wybral sobie mnie za zone.
      malo tego.
      gdy zaszlam w ciaze, byla z tego faktu bardzo niezadowolona i dla
      niej nasze dziecko dzis nie istnieje, ale ja mam to w nosie, lecz
      meza to cholernie gryzie.

      powiem tylko tak, ze Twoja matka nigdy sie nie zmieni a Ty sam jak
      najszybciej powinnienes wyniesc sie z tego cyrku.
      inaczej bedzie tylko gorzej.
      a dziewczynie tez powinienes powiedziec o tej chorej sytuacji, jaka
      panuje w Twojej rodzinie.
      jesli kocha, zrozumie.
      • mwiktorianka Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 13:53
        Poczytaj sobie w necie o toksycznych rodzicach(wpisz w
        google).Wzbudzić w dziecku poczucie winy to ich cel.
    • cegielka612 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 14:23
      Generalnie pomóc Ci może tylko i wyłącznie wyprowadzka, co może oznaczać
      zerwanie stosunków z toksyczną mamusią.
      Pamiętaj, że dopóki studiujesz należą Ci się alimenty od matki i od ojca - tutaj
      warto też się sprawą zainteresować.
    • cibora Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 16:41
      Witam!
      Tylko wyprowadzka i postawienie na swoim może Ci pomóc.
      Nie jesteś własnością matki, masz prawo z domu wyjść i nawet nigdy do niego nie wrócić. Tak wygląda wychowywanie dziecka, dla świata, a nie dla siebie. Tylko niestety duża część rodziców tak nie uważa.
      Musisz sobie uświadomić, że jakąkolwiek dziewczynę byś przyprowadził to i tak się nie spodoba. Bo mamusia chce mieć synka do końca życia w domu. Mój mąż też miał ciągłe awatury w domu, że chce się żenić i usamodzielnić. Jesteśmy już jedenaście lat po ślubie, szczęśliwi, ale teściowa jest nadal obrażona. Kontakty mamy jednostronne, to znaczy jak mąż czasem do nich zadzwoni. Nasze dziecko olewa. Tak to już jest.
      Pozdrawiam i nie daj się!
      Agnieszka
      • riporek Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 16:58
        Dziękuję Agnieszka. Widzę ze jest wiele takich przypadków !
        DZIĘKUJĘ ! BĘDĘ WALCZYŁ O SWOJE SZCZĘŚCIE!

        • cibora Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 17:53
          Nie ma za co :-)
          I tak jak ktoś już pisał powiedz swojej dziewczynie, bo nie wiadomo co matka wymyśli. Moja teściowa jeszcze przed ślubem wydzwaniała do mnie do domu, żebym się odczepiła, bo "syna ciągle nie ma w domu, nie wie już gdzie jego dom" itp.
          Myślę, że mało kto ma normalne relacje w rodzinie, niestety.
          Pozdrawiam.
          Agnieszka
          • owalista Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 17.11.10, 19:38
            cibora napisała:

            > Myślę, że mało kto ma normalne relacje w rodzinie, niestety.


            sluszna uwaga:) bardzo prawdziwa
        • asia.sthm Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 18:04
          Riporku,
          bron cie panie boze studia zawalic z powodu walki.
          Kazdy niezaliczony egzamin oddala cie od celu. To pierwsze bierz pod uwage,
          reszta sie uladzi. Nie wiem ile ci jeszcze brakuje, ale ja bym zacisnela zeby
          aby juz ten dyplom miec w garsci. Parlabym desperacko aby nie stracic tego co
          juz zdobyles.

          Swoja ukochana mozesz wtajemniczyc w plany. Dwa dyplomy to dobry start we
          wspolne zycie.

          Juz nie kadze, powodzenia zycze.
    • mosiek22 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 17:24
      Witam wszystkich. Też wtrącę swoje trzy grosze.
      Wyprowadzka to bardzo dobry pomysł, pomyśl sobie, że musisz być twardy ale tak
      naprawdę tylko ten jeden raz, a później będziesz miał już górki. Druga sprawa to
      powinieneś powiedzieć o tych akcjach swojej dziewczynie jeśli faktycznie się tak
      dobrze rozumiecie, żeby dziewczyna była przygotowana na szopki.
      Ja na twoim miejscu bym porozmawiała z nią bo nie wiadomo co mamusia wymyśli.
      Pozdrawiam i życzę odwagi i determinacji będą ci potrzebne :)
    • ssnn Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 17:59
      Po pierwsze porozmawiaj z dziewczyną, będziesz wiedział, na czym stoisz,
      będziesz miał wsparcie i przestaniesz się bać, że matka jej nawtyka.
      Po drugie po cichu zwijaj manatki i mimochodem się wynieś.
      Po trzecie dzwoń na 112 w razie przemocy i nie odpuszczaj.
      Po czwarte pamiętaj o alimentach, nie rezygnuj z dziennych.
      I po piąte dowiedz się na uczelni o akademik, pomoc materialną.

      Powodzenia!
    • mosiek22 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 27.12.09, 18:59
      Powiem jeszcze od siebie (na wcześniejszy post miałam mało czasu). Miałam bardzo
      podobnie ale nie z "mamusią" czy teściową ale z teściem (wprawdzie nie jestem po
      ślubie ale mieszkamy razem). Teść mnie nie akceptował wręcz traktował jak g....
      jak tylko spotkał mnie na ulicy. Potrafił wyzywać a swojemu synowi mówić ze on
      sobie nie życzy (podobno syn jest winien całkowite posłuszeństwo). Mój facet
      porozmawiał ze mną dlaczego on mnie tak traktuje (mój facet z poprzednią
      dziewczyną ma dziecko ale tatuś ja przepędził w diabły), postanowiliśmy
      porozmawiać z moja mamą, żebyśmy mogli u niej w domu zamieszkać we dwoje. Powiem
      tobie tylko tyle, że szczerość się opłaciła. Pracujemy jak trzeba mama pomoże
      (teściowa pewnie tez by pomogła nam wcześniej ale od 3 lat nie żyje. A mój facet
      tak naprawdę nie ma kontaktu ze swoim tatą chyba ze tamten zadzwoni, ale siostra
      go wspiera w decyzji. Przykre tylko jest to, że teść znalazł sobie kolejna
      wymówkę dlaczego ma złego syna. Nie dość, że się nie widzieli w Święta to
      spędził je z "tą su..". przygotuj się tylko na to, że nie będziesz mógł zabrać
      swoich rzeczy z domu. Pomijam to, że mój facet nie miał szansy zabrać
      telewizora, wieży, kompa. Nie miał szans na zabranie rzeczy osobistych ale mówię
      Ci było warto.
      jeśli boisz się takiego scenariusza to proponuje, żebyś tak jak inni
      podpowiadali wynoś z domu powoli a o planach nie informuj. Jak dostaniesz
      histerycznego smsa "gdzie jesteś synku" zawsze możesz powiedzieć "u siebie w
      domu wreszcie wolny" Tylko jeszcze jedna rada nie mów mamie gdzie mieszkasz bo
      to juz będzie znowu koniec twojego dorosłego życia. A mamę jak dorośnie zawsze
      mozesz zaprosić do kawiarni na kawę
      Pozdrawiam
    • dom-za Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 28.12.09, 00:22
      To jest terror, przemoc, psychiczna manipulacja, której głównym
      narzędziem jest poczucie winy. Zmykaj stamtąd szybko, odkryj prawde
      przed dziewczyną. Musisz tez wiedzieć, że sama wyprowadzka nie
      sprawi, że nagle poczujesz się całkiem wolny. Ten głos "mamusi"
      bedzie w Tobie gadał, nawet gdy jej już nie będzie na tym świecie,
      jesli nic z tym nie zrobisz. Aby się wyswobodzić z tych pęt
      potrzebna Ci koniecznie terapia. Życzę Ci wiele powodzenia, no i
      szczęscia!
    • 18_lipcowa1 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 28.12.09, 11:32
      uciekaj z tego domu
    • demonsbaby takich relacji z rodziną 28.12.09, 12:19
      cięzko powiedzieć, że można pozazdrościć. Mama i dziadkowie są
      toskyczni w każdym calu albo jest też inna strona medalu, tzn. ty
      przerysowujesz fakty. Nie mniej to co opisujesz nie powinno miec
      miejsca w stosunku do dorosłego, choć niekoniecznie dojrzałego,
      człowieka. Poniżanie, obelgi, przemoc fizyczna, ba nawet psychiczna
      jest w tym kraju karalna w myśl karnego prawa formalnego. Szczerze
      powiem dziwi mnie twój brak agresji a zasadniczo reakcji "walnąć
      pięsćią w stól" na agresję ze strony rodziny. Sam dorosłeś do tego,
      że dzieckiem już nie jesteś. Matki są niestety w większości kwoki, a
      już szczególnie w stosunku do synów. Zrozumiałabym reakcje
      histeryczne matki, tzn. typowe darcie szat bo jedyny synek chce się
      żenić, a jeszcze ma świat czasu przed sobą. Tyle, że przedstawione
      przez ciebie relacje obrazu "matki - kwoki" w żaden sposób mi nie
      rysują.
      Tytułem wstępu. Gaszenie światła po 22.00, postawa roszcząca w
      stosunku do wykonywanai wszelkich obowiązków domowych nijak mi się
      nie wiąże ze stricte "normalnością" zachowań. Zatem nasuwa mi się
      myśl o tobie jako, nie tyle "pokornego cielaka",który
      nigdy "mamusi" nie doświadczył wracaniem nad ranem, rozróbami z
      kolegami, itp..., ale człowieka, który dał się ubezwłasnowolnić, a
      przede wszystjkim samodzielnym jeszcze się nie ostał.
      Decydowała mama - o studiach też?
      Co do wyprowadzki. Cóż mierz siły na zamiary. Jesteś pewien, że
      podołasz z utrzymaniem domu i siebie na studiach? ... skoro reakcje
      matki wychodzą poza granice "histeryczne" to licz się z tym,
      że "wyklętym z kręgu" zostaniesz i liczyć na kawałek chleba nie
      możesz. Nie mniej to pozowli się Tobie przede wszystkim
      usamodzielnić (z tego co piszesz jesteś bardzo uzależniony od
      współdecydwania, jak nie decydowania za ciebie w rzeczach nawet
      podstawowych i tu może pojawić się problem). Proponowałabym o
      wszystkim powiedzieć towarzyszce życia, jesli taką się okaże, nie
      każda miłośc 8miesięczna, czy dwudziestoletnia ślubnym kobiercem się
      kończy. Skoro relacje w rodzinie dziewczyny są o niebo lepsze,
      zaproponuj jej wspólne życie, pod jednym dachem, na pewno rodzice
      dziewczyny wam pomogą. W końcu wprowadzić się we dwoje do
      wynajmowanego mieszkania, to jeszcze nie obowiązek wspólnego życia,
      ale zawsze jest łatwiej, a poza tym pozwoli wam obojgu dojrzeć do
      tego czy sobie jesteście przeznaczeni no i fakt, że we dwójke będzie
      wam łatwiej się utrzymać.
      Nie łącz nigdy wykształcenia / inteliigencji wrodzonej lub nabytej z
      inteligencją emocjonalną. To, że matka i dziadkowie maja
      maigisterium czy doktoraty nie świadczy o ich intelekcie
      emocjonalnym i umiejętnością radzenia sobie wżyciu na codzień jak i
      z problemami. To kim są to mieszanka wzorców osobowości, które
      chłonęli w dzieciństwie jak i kwestia charakterologiczna.
    • sapalka1 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 28.12.09, 13:37
      Koniecznie wyprowadz się.Im szybciej tym lepiej. Ale przygotuj się: dowiedz się
      jak dokładnie wygląda sprawa alimentów (studiujesz), wynajmij pokój, odłóż tyle
      kasy ile mozesz w tak krótkim czasie. Co do wyprowadzki - owszem możesz ją
      przeprowadzić oficjalnie, być twardym i przeżyć jakoś groźby i burze. Ale skoro
      tak bardzo się tego momentu boisz - nie ma sensu dodatkowo się stresować. Po
      prostu do wynajętego pokoju stopniowo wynieś najważniejsze rzeczy. Wykorzystaj
      nieobecność rodziny itp. Naprawdę możesz się wyprowadzić gdy rodziny nie będzie
      w domu i zostawić kartkę lub poinformowac ich osobiście gdy już będziesz miał
      przneiesione rzeczy. Absolutnie nie podawaj nowego adresu rodzinie. Jeśli
      trzeba zmień nr telefonu. Czasem trzeba zerwać kontakty jeśi tak niszczą
      człowieka i jego życie. Powodzenia i powiedz dziewczynie jak wygląda sytuacja -
      pomoże Ci.
    • dadaczka Żeby mieć własne życie,żeby je wygrać powinienes 28.12.09, 15:00
      powalczyc. Dorosnąć, stać się mężczyzną, wziąć sprawy w swoje
      ręce. I wyprowadzić się, jeśli nie da się w domu żyć - a z tego, co
      piszesz, to się nie da. Nie daj się stłamsić, zaszczuć, odebrać
      sobie prawa do życia, walcz, choć nie jest powiedziane, że będzie
      łatwo.
      Powodzenia życzę.
      • koni42 Masz toksyczna matke 28.12.09, 18:20
        Mam taka sama - jestem kobieta 31 z wlasna rodzina a nadal sie boje
        jej sprzeciwic...To niestety trwa i nigdy nie mija. Wyprowadzisz
        sie, tak jak i ja sie wyprowadzilam bedac jeszcze na studiach.
        Wyszlam szybko za maz i urodzilam corke...Matka polozyla sie do
        lozka na 7 dni i oskarzala mnie o swoj stan zdrowia. Byly grozby, ze
        umiera, ze ma nowotwory i to przeze mnie, krzyki, placze i lamanty.
        Nie ugielam sie, choc byl to sttraszny czas. i stal sie cud, bo
        jakos matka nie umarla, tylko pozbierala sie do kupy, wstala z lozka
        i zaczela zyc beze mnie (jedynaczki oczywiscie) w domu.
        Mimo, ze tak jak Ci napisalam TEN stan nigdy nie mija i jak jej cos
        nie pasuje, to zwykle jestem ta niedobra, wyrodna, wstretna corka,
        ktora <<tak sie odwiecza starej matce>> - dodam, ze mama jest
        doskonale prezentujaca sie, szczupla i zadbana pania adwokat w wieku
        60 lat...NIE MARTW SIE!!!!!!!!!! Jedyna rada, to wyprowadzka. jestes
        juz doroslym mezczyzna i nie pozwol, zeby twoje zycie stalo sie
        pieklem na ziemi! Porozmawiaj ze swoja dziewczyna. Wytlumacz jej jak
        sie rzeczy maja - ona ci kocha i zrozumie, poradzi...Byc moze
        bedziesz mogl takze znalezc oparcie w jej rodzicach. Powodzenia!
        Acha i pamietaj, ze to wszystko, co ONI ci mowia, to jest
        zastraszanie, to jest teatr a nie prawdziwe zycie!
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 03.01.10, 01:32
      Doświadczenie z taką matką, jaką Pan opisał, nieobecnym na co dzień ojcem,
      brakiem zgody na separację, bo dziadkowie i mama stanowią jedność, już Pana
      ukształtowało. Stąd poczucie winy za każdą niezależną myśl i konflikt wewnętrzny
      związany z posłuszeństwem wobec mamy z jednej strony a tendencjami do naturalnej
      niezależności z drugiej. Świadczą o tym choćby Pana skrajne odczucia od myśli o
      samounicestwieniu do myśli o walce.
      Separacja musi nastąpić, żeby Pan dojrzał. Dla niektórych oznacza ona realny
      konflikt z rodzicami i dlatego jest tym bardziej trudna. Ale niezbędna.
      Wyprowadzka to jest zachowanie. Ważne, ale jednak coś co można szybko zmienić, z
      czego można się wycofać. Proszę zatem na to uważać. Aby tak się wyprowadzić,
      żeby mieć siłę wytrzymać w swojej decyzji i już nie powracać do rodzinnego domu.
      Co oczywiście nie oznacza zerwania kontaktów.
      Pan musi się uporać ze sobą. Takie doświadczenie inicjacyjne jak uznanie
      ważności swojej dziewczyny, ochronienie jej przed kontrolująca i inwazyjną
      matką, może sprzyjać stawaniu się dojrzałym mężczyzną.
      Może w przekraczaniu swoich indywidualnych ograniczeń może Panu książka
      Richarda ( chyba ) Bly'a " Żelazny Jan". Polecam i niech się stanie owocną
      lekturą dla Pana.. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • paolo74 Mama, dziadek i babcia cię biją? 03.01.10, 04:02
      Faktycznie jest jakiś problem. Powiem ci co ja bym zrobił. Najpierw bym sobie trochę wypił. Gdyby mama wydarła mordę, poprosiłbym raz grzecznie, żeby się odczepiła. Gdyby nie pomogło powtórzył bym prośbę innymi słowami... w sensie odpie...się bo cię zniszcze. Dziadek z babcią jeśli przylecą, to też zdołasz chyba ich wziąść na huki, głośno, ale nie tak żeby sądziedzi słyszeli poślij im kurew, chui, zapowiedz, że albo już nie żyją, albo że łby im upie...sz (dla przekonania możesz machnąć kosą). Jeśli zaczną się rękoczyny, wybierz najsilniejsze i najbardziej pyskujące z trójki, złap za gardło, albo za klapy, pchnij na ścianę i przyciśnij, powtórz groźbę patrząc prosto w oczy. Jak znam życie po pierwszych c...ch i ku...ch zapadnie cisza, bojowa rodzinka nagle zacznie rozpaczać jakiego ma chuligana w domu, babcia dostanie na zawołanie zawału itd... Nie odpuść, powiedz, że od dzisiaj obowiązują nowe reguły, mają pukać jak wchodzą do twojego pokoju, jak wejdą bez pukania zapowiedz, że wypie...sz im okna w drzwiach do pozostałych pokoi. Groźbę spełnij, jeśli oczywiście wejście do pokoju nastąpi z premedytacją, a nie przez zapomnienie. Przyzwyczajenia daje się zmieniać, ale przede wszystkim nie pojmuję, jak można dopuścić do sytuacji, że dziadek z babcią i matką robią mi we własnym domu falę. Nie wiem jak twój ojciec, w każdym razie nie dziwię się, że rozwiódł się z twoją matką, w każdym razie za rzadko, albo w ogóle jej nie napie...ł, a z tego co piszesz powinna mieć przynajmniej raz w miesiącu klepaną michę. Jeśli pójście na ostro nie spowoduje u rodzinki szoku, a przeciwnie ruszą do ataku i jeszcze sięgną po jakieś narzędzia, to znaczy, że masz doczynienia z czubkami. Wtedy wal czym popadnie, bo masz doczynienia z psycholami. Staraj się nie walić wprost w michę, bo po pierwsze pewnie nikomu nigdy nie dałeś w ryj, a po drugie dziadków to w ogóle nie powinieneś uderzać, ale pchnąć na ścianę możesz, możesz też złapać za wsiarz i ze swojego pokoju odprowadzić do ich łóżka, mamuśce możesz dać jeśli ona strzeli cię z otwartej, walnij ją też, będzie miała jazdę jeśli będzie musiała iść do pracy z pizdą pod okiem.
      Po takiej zadymie nie odpuść, muszą zacząć się ciebie bać, a raczej ty przestać się bać ich.

      Jeśli decydujesz się na wariant z Policją, to lepiej żeby przy zajściu był jakiś niezależny świadek. Bo gliny najnormalniej w świecie nie uwierzą ci, nawet jak będziesz trzeźwy, jak im powiesz, że cię mama, z babcią i dziadkiem sklepali to posrają się ze śmiechu, a potem wezmą cię na alkomat i narkotesty. Poza tym rodzinka może zeznać dowolną bzdurę, i będą trzy zeznania na twoje jedno, a wtedy mogą cię załatwić na cacy. Najlepiej wszystko nagraj, a jak to wygląda tak jak opisałeś, to ja kombinowałbym z ubezwłasnowlonieniem. Dla pewności podrzuciłbym matce jakieś dragi, trochę wsypał do herbaty i wtedy zrobił awanturę z przyjazdem Policji. Matka znajomego kiedyś zjadła studzący się na parapecie budyń, pech chciał, że jednym ze składników budyniu były grzybki, gdy kumpel wrócił do domu zastał mamę w łazience, szykowała kolację, smażyła jajecznicę nad kiblem... Moim zdaniem albo ty jesteś psychol, albo mieszkasz z trójką psycholi, albo jedno i drugie. W każdym razie mając w kieszeni ubezwłasnowolnienie, dziadków od razu do domu spokojnej starości, najlepiej takiego jak ten słynny pod Warszawą, gdzie pielęgniarki prały pensjonariuszty po buźkach za rozlanie herbaty przy śniadaniu. No a mama czubki.

      To warianty skrajne, moim zdaniem parę chui, kurew, gróźb, w najgorszym wypadku pchnięcie na ścianę załatwi sprawę, a jeśli karzą ci się wyprowadzić, to masz prawo żadać kasy, bo prawa do mieszkania pewnie jakieś masz, zameldowany też jesteś, więc Policja cię nie wyprowadzi, jeśli matka chciałaby cię wymeldować, zapieprz i ukryj, albo zniszcz jej dowód osobisty, a najlepiej całe dokumenty, tylko zrób to tak, jeśli się da, żeby nie sądziła, że została okradziona, tylko niech myśli, że zgubiła. Najlepiej poproś ją rano przed wyjściem do pracy, o PESEL, że niby coś tam musisz wypełnić wniosek stypendium czy jak? Napisałeś, że matka się kłóci z dziadkami. Możesz to wykorzystać, nagraj taką kłótnię, a potem zakapuj matkę, że bije staruszkę, babcia oczwiście zaprzeczy przed Policją, ale ty powiedz, że babcia się boi bo matka grozi, że jej łeb utnie, albo że odda do domu starców i babcia nic nie powie, ale ty już dłużej nie możesz patrzeć na to i nagrałeś kawałek zadymy, jeśli zrobią babci obdukcję na pewno będzie widać. Jeśli twoja matka jest jebnięta prawdopodobnie nie wytrzyma presji i spróbuje przy policjantach ci dopie...ć, udawaj wtedy totalnie zaskoczonego, matka była normalną osobą, tylko ostatnio dziwnie się zachowuje, nie śpi po nocach, wcale nie jje, no i ma jakieś napady szału. Jak to dobrze zagrasz to starą wywiozą na dołek. Policja sprawy o przemoc wszczyna z urzęduk, więc wycofanie sprawy przez babcię nic nie da. Nawet jeśli za tydzień obie panie zgodne i opanowane pójdą zeznawać że wszystko jest ok, i że to twoja intryga, nikt im nie uwierzy, tak jak mi jest ciężko uwierzyć w takie akcje jak mi opisujesz. Co powiedzą, że pijesz rozrabiasz, piszesz, że nie rozrabiasz, zrobią wywiad środowiskowy, wyjdzie że jesteś lamus. Jak dobrze pójdzie to stara będzie miała proces, a ty będzie na nim głównym świadkiem oskarżenia.

      Ja twoją sprawę rozwiązałbym tak, że zostałbym w mieszkaniu sam, matkę zamknął w pierdlu, a dziadkom zagroził, że jak spróbują mną rządzić, to załatwie im ubezwłasnowolnienie, a potem wyślę do domu starców każde do innego na dwa końce Polski. A ty masz dobry start z dziewczyną. Ale na jej miejscu zastanowiłbym się dobrze, bo ktoś w waszej rodzinie jest pie...ięty i to nieźle. Nie wiem kto, widziałem wiele patologicznych domów, ale to co się dzieje u ciebie przekracza możliwości mojej wyobraźni.

      Napisz co zamierzasz zrobić i jak to się skończy, bo sprawa jest niesamowita.

      no i powodzenia
      tylko nie zabij nikogo niechcący i sam się nie daj zabić,
      • joanna35 Re: Mama, dziadek i babcia cię biją? 03.01.10, 16:20
        O Boże, Paolo, strach się bać:-)
        • milenahignett Re: Mama, dziadek i babcia cię biją? 24.11.10, 21:52
          Jeju, jeju! Ja sie usmialam do lez!
    • wolnajakptak Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 05.01.10, 16:14
      Witaj,
      byłam kiedyś w podobnej sytuacji i zrobiłam to, co ty teraz chcesz
      zrobić. To była jedna z moich najlepszych życiowych decyzji, a
      minęło już kilkanaście lat. Też miałam być rzekomo wydziedziczona,
      zniszczyć rodzinę, sprowadzić na świat apokalipsę prawie...A gdy się
      wyprowadzałam, matka rzucała we mnie rzeczami...

      Było ciężko. Samotność(rodzina latami się do mnie nie odzywała),
      brak wiary w siebie, strach... Ale stanęłam na nogach-dzięki
      dzieciom, miłości męża(choć nie było idealnie) i przede wszystkim
      dzięki sobie.

      Zdarzały się miesiące tragiczne: problemy w małżeństwie(choć
      jesteśmy nadal w sobie bardzo zakochani), rezczywistość, z którą nie
      zawsze wiadomo, jak sobie poradzić-wzorców rodzinnych brak.

      Na mnie też wrzeszczano, bito mnie, poniżano psychicznie. Ojciec
      znikł. (A niby wykształcona inteligencja.)

      Czas ratować siebie!!!

      Jedno, co mogę Ci poradzić: pochodź na terapię (sam piszesz, że
      jesteś wykończony). Spróbuj u kilku psychologów, aż trafisz na
      swojego(państwowo, bezpłatnie). Zrób to dla siebie, kochanej
      dziewczyny i waszych przyszłych(może) małych szkrabów.

      Rodzina teraz ma mnie za twardą sztukę, której nie podskoczą.

      Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki - Wolna Jak Ptak


      PS. Też przeniosłam się na zaoczne.
    • bubster Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 05.01.10, 17:33
      Są dwa scenariusze:

      1. Udajesz że wszystko jest ok, kończysz studia, idziesz do pracy. W
      DNIU W KTÓRYM DOSTAJESZ PIERWSZĄ WYPŁATĘ WYPROWADZASZ SIĘ Z DOMU. I
      zrywasz wszelkie kontakty.

      2. Wyprowadzasz się z domu JUŻ DZIŚ. Szukasz pracy na weekendy.
      Kończysz studia. W dniu wyprowadzki zrywasz wszelkie kontakty.

      "Mamunia" się już nie zmieni. Zniszczy Ci wszystko - każdy związek,
      małżeństwo, każdą radość. Zerwanie kontaktów to jedyne wyjście.
      • dziewczyna_juz_po Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 17.11.10, 20:03
        Mogę tylko te dwie wersje potwierdzić. Przeżywałam to samo. Dopiero wyprowadzka pomogła. Pomogła mi, bo matka nie była w stanie zrozumieć dlaczego się od niej wyprowadziłam, skoro jest tak dobra, mila, wykształcona i bóg wie jaka jeszcze...

        mogę Ci powiedzieć, ze odżyłam, ze nabrałam wiatru w żagle, ale z dziennych nie zrezygnowałam.
        Do niej nic nie dotarło. Jak przyjeżdżałam na kilka dni, to było jeszcze gorzej. Staczała sie na moich czach. Przykładów jest mnóstwo od akcji z prądem i wykręcaniem korków, po odkręcanie sedesu, bo celowo i z premedytacja spuszczam wodę..

        Dzisiaj wiem, ze moja matka jest jebnięta.
        Nie boje się użyć ostrych slow. Nie boje się mówić źle o matce, bo znam prawdę. Ona ma poważne zaburzenia. Do tego to się pogarsza.
        Bardzo trudno jest sie przestawić. Miałam ogromne poczucie winy, gdy opuszczałam dom.. nie mogłam tego w sobie zaleczyć. Ale z czasem zauważyłam, ze nie lubię do niej przyjeżdżać, ze wole na cudzym, z kilkom złotymi w kieszeni, ale bez niej.
        I byłam sobie wdzięczna.

        O przeprowadzce zadecydowałam po najważniejszych egzaminach, tak ze tylko pisanie pracy mi zostało. Musiałam wytrzymać 3 lata. A było coraz trudniej, bo jej schizy przekraczały granice choroby psychicznej.

        To jest w ogóle bardzo trudne, zdobyć się na ten krok. Czułam się osamotniona, opuszczona. I to na własne życzenie. Czułam się tez wygnana z domu, bo w tamtej sytuacji, po prostu nie dało rady.
        Miej na uwadze tez fakt, ze rodzina uwierzy jej, a nie Tobie. To Ty będziesz niewdzięczny, gorszy, to Ty będziesz bandytą i innowierca. To Ty będziesz zdrajca. Nie przebłagasz ludzi 50 letnich, ani nawet 30 letnich. Nie uwierzą w to, bo ona i tak zda swoja wersje, a Ty nawet dopuszczony do głosu nie zostaniesz, a jak juz to Cie wyśmieją... I nie ważne, ze masz świadków, ze ludzie przytakują.

        Jak odejdziesz, po jakimś roku, dwóch, trzech zdasz sobie sprawę, ze wielu tych zachować z którymi włączyłeś, zostało w Tobie. To jest straszne uczucie, bo czasami widzę ze reaguje jak moja matka. Bedzie to z Ciebie wyparowywało, ale w końcu osiągniesz spokój psychiczny. Ja do tej pory-a urodziłam już dziecko, widzę ile we mnie z niej zostało. trudno jest to w sobie przezwyciężyć, a jest to u nas temat tabu, bo kto widzial zle rodziny, czy patologiczne kontakty..





        bubster napisała:

        > Są dwa scenariusze:
        >
        > 1. Udajesz że wszystko jest ok, kończysz studia, idziesz do pracy. W
        > DNIU W KTÓRYM DOSTAJESZ PIERWSZĄ WYPŁATĘ WYPROWADZASZ SIĘ Z DOMU. I
        > zrywasz wszelkie kontakty.
        >
        > 2. Wyprowadzasz się z domu JUŻ DZIŚ. Szukasz pracy na weekendy.
        > Kończysz studia. W dniu wyprowadzki zrywasz wszelkie kontakty.
        >
        > "Mamunia" się już nie zmieni. Zniszczy Ci wszystko - każdy związek,
        > małżeństwo, każdą radość. Zerwanie kontaktów to jedyne wyjście.
        • dziewczyna_juz_po Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 17.11.10, 20:09
          I oczywiście standardowo matka moja jest rozwódką. A ja wychowywana byłam bez ojca.
    • alberta.5 Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 15.11.10, 06:57
      Paolo.Ale sie usmialam,ale to najlepszy pomysl,i oni na to tylko zasluguja.Ale nasz kolega jest tak zdolowany psychicznie ze chyba by sie na to nie zdobyl.Ale masz pomysly,gratuluje.
      • grosz-ek Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 15.11.10, 11:31
        Paolo - Twój list to po prostu cymes. Szacunek i już.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 15.11.10, 16:15
      Jestes niewystarczajaco niezalezny i dlatego pozwalasz na takie traktowanie siebie. Kazdy czlowiek stopniowo nabywa niezaleznosci. I jezeli w wieku 22 lat wracasz do domu o 22 zawsze bo mama kaze to jest to bardzo nie w porzadku. Traktuja cie gorzej niz dziecko, gorzej bo w normalnych rodzinach rowniez na dziecko nie wrzeszczy sie bez opamietania.
      Jestes doroslym czlowiekiem. Popytaj znajomych jak sobie radza utrzymujac sie (na pewno znasz takich co studiuja i pracuja) i skopiuj. Teoretycznie to moglbys zostac w tym domu do konca studiow pod warunkiem ze potrafilbys sie przeciwstawic rodzince. Dla prawie kazdego czlowieka w twoim wieku to nie bylby problem zeby postawic na swoim ale zycie z nimi chyba wypaczylo twoje poczucie normalnosci wiec lepiej zwiewaj bo obawiam sie ze nie dasz rady, masz braki od czasow przynajmniej nastoletnich kiedy to walczy sie o pozny powrot do domu itp.

      Na wymagania rodzicow o powrocie do domu czy zerwaniu z dziewczyna /chlopakiekiem zabilabym ich smiechem i dalej robila swoje. A na grozby wydziedziczenia to odparla bym ze laski nie robia. A swoja droga to twojego ojca matce babcia wybrala czy tez moze mamusia szanowna mogla robic po swojemu?

      Z pomyslu skakania do wisly zrezygnuj bo tylko smutkow dolozysz swojej dziewczynie. Zamiast tego wez sie w garsc i ukladaj sobie zycie. Da sie. Zreszta, 22 lata to bardzo dobry wiek aby sie wyniesc z domu. A wiele przed toba.

      Masz fajna dziewczyne - nie jest zle, znaczy nie jestes sam.

      Uwazam, ze te mysli o wisle spowodowane sa faktem ze zbyt dlugo mieszkasz w - wybacz - "wariatkowie". To co opisales nie miesci mi sie w glowie, choc znam podobny przypadek, wiec jest was wiecej. Z tym ze on poki co przegrywa bo mama skutecznie aplikuje mu poczucie winy.
      • corneliss Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 18.11.10, 13:11
        post autora jest dosyc stary, uplynelo sporo czasu, ciekawe jak poradzil sobie z ta sytuacja
        i ciekawe czy tu zaglada? moze napisze jak poszedl proces uwalniaia sie od matki
        trzymam kciuki
        • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Matka i dorosł= syn piekło. Pomocy!! :-( 18.11.10, 16:13
          Przyznaje ze nie zwrocilam uwagi na date postu. Mam nadzieje ze jest na swoim. Bycmoze klepie biede i nie ma na internet :) ale przynajmniej zyje jak czlowiek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka