Dodaj do ulubionych

czy przetrwam rozstanie?

07.02.10, 11:35
Moj problem z nim-

Od trzech lat probujemy z partnerem "dotrzec" sie, zrozumiec, zaufac sobie.Od
poczatku , gdy zamieszkalismy razem on regularnie wychodzil z towarzystwem ze
studiow i wracal robiac koszmarne awantury bez powodu.JA czekalam wtedy na
niego w domu.Potem przepraszal i zapewnial o milosci.
Widze w nim wiele dobrych cech i zawsze mialam wole wybaczania i dawania
szansy bo o to prosil.Jednak proszac o szanse nie zaoferowal nic w zamian.Nie
ograniczyl wychodzenia (mnie nie bierze ze soba bo ja na pewno zdradze go z
jednym z jego przyjaciol a on nie chce na to patrzec), nie ograniczyl picia.
PO bardzo dlugim czasie zycia od weekendu do weekendu (weekend oznacza tu
balety partnera, ja w domu, nerwy i strach co bedzie tym razem po powrocie)i z
niespodziankami pijackimi w srodku tygodnia, zdecydowalam ze zaczne dopominac
sie o szacunek.Bo to wybaczanie nie wzmaga w nim szacunku do mnie.
Wiec zaczelam odpowiadac na idiotyczne zarzuty, odszczekiwac sie, nie dawalam
sobie ublizac, wychodzilam z domu gdy wydzieral sie po pijaku i wracalam po
paru godzinach.Poprosilam by przestal pic bo to powoduje problemy.Nie
kontroluje sie gdy pije.Odmowil.
Odczekalam , poprosilam znow.Odmowil , poszedl pic i po powrocie dostalam w
twarz, bo na pewno go zdradzam jak go nie ma.
ZARZADALAM by przestal pic.Odmowil.dlaczego? Bo ja przeciez chce go
kontrolowac, dlatego chce z nim chodzic do ludzi i dlatego nie chce zeby pil.

jego problem ze mna- moja cierpliwosc chyba sie konczy.Stalam sie wredna,
uszczypliwa, nie ma dnia bym go nie skrytykowala.On nie moze dostac pracy,
jest juz poltora roku po studiach i nic tylko gierki,filmy i
koledzy.Przesiaduje non stop w domu , nie sprzata, nie robi sobie jedzenia,
nie pierze ciuchow, ze wszystkim czeka na mnie.Ja pracuje i ciagle lapie
dodatkowe prace zeby np bylo na jedzenie i dodatkowe sprawy typu jego fajki,
jakies wypady za miasto, nowy monitor itp.A on siedzi na zasilku i oplaca z
tego mieszkanie.Wiec uwaza ze juz sie narobil w tym domu.
Irytuje mnie na kazdym kroku, mowie mu to, on sie doluje i mowi ze to moja
wina ze wychodzi i pije.PRzeciez wczesniej nie bylam uszczypliwa a i tak chodzil.
Dogaduje mu i krytykuje go bardzo czesto i nie moge sie wrecz od tego
powstrzymac.Do tego stopnia ze nazwal mnie jedza.I slusznie.Sama bym siebie
nie zniosla.Ale ja juz nie umiem inaczej.

Co mam robic? ten facet jest niezmienialny, mowi wiele pieknych slow ale nie
robi nic.Absolutnie nic.Przeciez sama nie odwale calej roboty nad zwiazkiem
zeby wszystko bylo ok.

Czy myslicie ze dam rade odejsc? Ja kocham tego pana.Ma wiele dobrego w sobie,
ale ja nie umiem z nim rozmawiac.Jestem dla niego wrogiem choc wiem ze tez
mnie kocha.
Czy mozna przetrwac rozstanie gdy sie kochalo?
Obserwuj wątek
    • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 11:37
      Przepraszam za blad.MIalo byc ZAZADALAM oczywiscie.
    • gladys_g Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 12:17
      a przeczytaj ten post tak, jakby go ktoś inny napisał...

      Jesteś w przemocowym związku z bezrobotnym alkoholikiem którego utrzymujesz i zastanawiasz się, czy dasz radę odejść...
      Owszem, dasz radę.

      Osobiście sugeruję wycieczkę do poradni uzależnień i porozmawianie z kimś, kto zajmuje sie współuzależnieniem, bo masz podręcznikowe objawy.

      jesteś może DDA?
    • asia.sthm Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 12:37
      > Czy mozna przetrwac rozstanie gdy sie kochalo?

      Popatrz dokola i zrozum , ze kazdy, kazdy! przetrwal jakies rozstanie.
      Rozstanie moze byc bardzo bolesne, a moze przyniesc tez wielka ulge.
      A ty uciekaj od tego chlopa natychmiast. Innego wyjscia nie masz.
      Zglos sie po pomoc dla osob wspoluzaleznionych, bez pomocy nie wyrobisz. Ratuj
      sie dziewczyno!
      • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:02
        nie jestem DDA, a on do poradni ze mna nie pojdzie.Mowi ze alkoholikiem nie jest
        i do zadnego psychologa nie pojdzie.
        Czy powinnam isc nawet bez niego do takiej poradni?
        I nawet jesli za pare miesiecy juz nie bede z nim mieszkac? myslicie ze pomoze
        mi to ?

        Bardzo dziekuje za odpowiedzi.Nie jestem obiektywna, wiec dobrze jak ktos
        popatrzy z boku.
        • gladys_g Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:07
          Tak, to miałam na myśli - idź sama. Choćby po to, żeby nauczyć sie reagować w zdrowy sposób w przyszłych związkach i żeby nie powtarzać tych samych błędów.
          Bez tego jest spore ryzyko, że Twój następny związek to będzie powtórka obecnego, niestety.
          • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:12
            ok , zatem poszukam tu takiego osrodka i moze od razu sie umowie na spotkanie,bo
            zanim sie wyniose od niego ,bede musiala znalezc mieszkanie.Zaoszczedzic pare
            groszy na kaucje i upewnic sie ze dam rade.W miedzyczasie potracilam znajomych i
            przyjaciol , bo jemu nigdy sie nie podobali, wiec ograniczalam.Teraz musze
            poradzic sobie sama.Bez planu dzialania sie nie obejdzie.
            A skoro mowicie ze tyle przede mna dalo rade, to moze warto zawalczyc?
            • gladys_g Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:23
              Pewnie, że warto :)
              A do znajomych też się możesz odezwać z powrotem, powiedzieć, jak jest, jeśli trzeba - przeprosić. Okaże się, że wiele z tych znajomości będzie można odnowić :)
              Powodzenia :)
        • asia.sthm Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:18
          Idz sama, pomoze napewno. Zrozumiesz na czym proces wspoluzaleznienia polega,
          otworza ci sie oczy, bedzie ci latwiej zniesc rozstanie gdy dotrze do ciebie
          koniecznosc takiej decyzji. Innego wyjscia nie ma.
          Caly widz polega na tym, ze dla partnera to bedzie najlepsze co mozesz dla niego
          zrobic. Majac cie , nie ruszy palcem w bucie. Bez ciebie, bedzie musial sobie
          radzic po swojemu az dosiegnie dna. Im szybciej tym lepiej dla niego.
          Trzy lata tak sie dopasowujecie i widzisz skutki, jest coraz gorzej.
          Mozna odciagac te agonie jeszcze pare lat. Ty sie wykonczysz ale nic z tego nie
          bedzie. Wrecz odwrotnie, bedzie tragedia.

          I nie boj sie nieznanego. Nie taki diabel straszny jak go maluja.
          Serdecznosci przesylam.
          • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 13:27
            Dziekuje serdecznie za rady.Od razu widze maly promyk nadziei ze moze jeszcze
            byc dobrze.Dzieki wielkie i pozdrawiam.
            • marzeka1 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 14:22
              ".Jestem dla niego wrogiem choc wiem ze tez
              mnie kocha. "- a PO CZYM to niby wiesz? Bpo od czasu do czasu na odczepne ci to
              rzuci? A to TYLKO słowa!!! Liczą się czyny, a prawda jest taka, że jesteś z
              niepracującym pijusem, którego utrzymujesz, trutniem i leniem.
              Aha, nie będzie dobrze, nie z tym panem. Już 3 lata próbujesz, dajesz szanse,
              przymykasz oko. Jesteś naiwna i tyle i jesteś na najlepszej drodze, by zmarnować
              przy takim śmieciu życie, bo pan z opisu okropny.
    • triss_merigold6 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 16:03
      Swojej córce, przyjaciółce lub siostrze też zalecałabyś utrzymywanie
      i spełnianie zachcianek bezrobotnego, agresywnego alkoholika?

      Jesteś rasowo współużależniona. Pan się nie zmieni, jemu jest
      świetnie a Twoje gadanie - dopóki go utrzymujesz - wrzuca w koszty.
    • tully.makker Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 16:59
      nawet gdyby pan nie byl awaturujacym sie i agresywnym alkoholikiem, to juz
      ponizszy opis wystarcylby, by dac mu kopa:

      On nie moze dostac pracy,
      jest juz poltora roku po studiach i nic tylko gierki,filmy i
      koledzy.Przesiaduje non stop w domu , nie sprzata, nie robi sobie jedzenia,
      nie pierze ciuchow, ze wszystkim czeka na mnie.Ja pracuje i ciagle lapie
      dodatkowe prace zeby np bylo na jedzenie i dodatkowe sprawy typu jego fajki,
      jakies wypady za miasto, nowy monitor itp.A on siedzi na zasilku i oplaca z
      tego mieszkanie.Wiec uwaza ze juz sie narobil w tym domu.
      • triss_merigold6 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 17:34
        Swoja droga, ma gest dziewczyna... na pewno nie jest materialistką.P
        • marzeka1 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 18:17
          Za to super kandydatką na życiową męczennicą, która koło 40 zorientuje się, że
          "poświęciła" się dla nic wartego śmiecia.
          • triss_merigold6 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 19:07
            Sporo kobiet wierzy, że ich dobre serduszko, troska i oddanie
            sprawią, że pan dozna cudownej odmiany oraz wynagrodzi jej
            poniesione trudy tudzież cierpliwość.
            • marzeka1 Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 19:18
              Dlatego mnie rozwaliła jej odpowiedź:

              ".Od razu widze maly promyk nadziei ze moze jeszcze
              byc dobrze"- to dobra duszyczka, która daje sobą pomiatać i dlatego pewnie pana
              nie pogoni, co powinna dawno zrobić, a weźmie dodatkowy etat, by pasożyta
              zadowolić.
              • melixsa Re: czy przetrwam rozstanie? 07.02.10, 20:25
                Kobieto uciekaj od tego lenia i nie daj się nabrać na jego żale czy czułe
                słówka. Uważaj tylko. Tacy ludzie potrafią być agresywni przy rozstaniach!

                Pamiętaj, że w związek wchodzimy po to, aby w życiu było nam łatwiej, nie
                ciężej. Wiem, że rządzi Tobą potrzeba kochania i bycia kochaną. To całkiem
                naturalne.
                I wierz mi, ktoś Ci to w końcu da. Nie toksyczną, destrukcyjną miłość, jaką
                otrzymujesz teraz.

                Życzę dużo silnej woli i mocne postanowienia poprawy swojego życia.

                Dasz radę :)
                • phantomka Re: czy przetrwam rozstanie? 08.02.10, 11:49
                  Mnie najbardziej rozczula to wytarte juz sformulowanie "w gruncie
                  rzeczy jest dobry i kochajacy" Naprawde masz w domu skarb.
                  A tak na serio: poczytaj swoj post kilka razy, pomysl, czy dorosla,
                  zdrowa, pracujaca kobieta powinna tkwic jeszcze w takim zwiazku?
                  Zrozum, ze jestes uzalezniona od niego, ale nie myl tego uczucia z
                  miloscia, bo jej tu nie ma. I kiedy juz sie od niego uwolnisz, to
                  zrozumiesz to.
                • marianka_marianka Re: czy przetrwam rozstanie? 13.02.10, 21:49
                  melixsa napisała:
                  Pamiętaj, że w związek wchodzimy po to, aby w życiu było nam łatwiej, nie ciężej.


                  Toż Pan się do tego zastosował w 100%:)
    • 18_lipcowa1 Re: czy przetrwam rozstanie? 08.02.10, 12:01
      marryjoe napisała:

      > Moj problem z nim-
      >
      > Od trzech lat probujemy z partnerem "dotrzec" sie, zrozumiec,
      zaufac sobie.

      WTF? Dotrzeć?????? No on sie na pewno nie próbuje z Tobą dotrzeć, ba
      myślę nawet, że on traktuje cie jak pasożyt żywiciela, nie kocha ,
      nie szanuje i na bank nie próbuje zrozumieć.
      Nienienie moja droga, od 3 lat to Ty się sama okłamujesz, próbujesz
      ułatwić alkoholikowi picie, tłumaczysz go, usprawiedliwiasz,
      podstawiasz pod nos, wybaczasz, nie szanując siebie i swojego prawa
      do normalnego życia.
      • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 08.02.10, 13:47
        Tego mi bylo trzeba! Myslalam o tym w ten sposob ale bardzo niesmialo.Nie lubie
        egoistycznych konkluzji w stylu "tu chodzi o moje szczescie" ,ale teraz widze ze
        nie ma takiego zdrowo myslacego czlowieka ktory by nie powiedzial : kobieto
        ratuj sie.
        Prawda- dawalam szanse bo o to prosil i myslalam ze bede dla niego przykladem
        dobrej woli.Nie dziala.

        Prawda- on zaczyna miec dosc moich argumentow ktore wg niego sa gowniane i bez
        sensu.Wczoraj a piana na ustach kazal mi szukac sobie nowego miejsca, bo ja go
        ograniczam, powoduje depresje i sprawiam ze nie jest w zyciu szczesliwy.
        Przykro mi ze po chamsku wykopuje kobiete z mieszkania.Jakby sam nie mogl sobie
        poszukac.Poza tym to nie moj dom , nie moj kraj,on sie tu urodzil, ma przyjaciol
        i rodzine, znalazlby bez problemu.
        Ale co wtedy powiedza koledzy?

        Macie racje.W czwartek mam spotkanie dla kobiet z rodzin z problemami
        alkoholowymi.Zaczynam dzialac.

        Dziekuje.
    • ilekropek Re: czy przetrwam rozstanie? 08.02.10, 15:01
      Można przetrwać rozstanie, to boli jak cholera, ale nie masz
      wyjścia. Po co Ci taki facet? Jak mógł Cię uderzyć i jak Ty możesz
      się jeszcze zastanawiać?

      Uwierz mi, nie musi tak być. Ja też byłam w związku, w którym mój
      ukochany zmieniał się po alkoholu, robił się agresywny, ale nigdy
      mnie nie uderzył. Byłam za to świadkiem, jak kopał leżącego, tylko
      dlatego, że był kibicem przeciwnej drużyny. W tym momencie
      przestałam go kochać, ale nie odeszłam od razu. Potrzebowałam 3
      miesięcy na zebranie odwagi. Udało się. Teraz jestem w udanym
      związku i codziennie się dziwię, jak mogłam wytrzymać z exem.

      Odwagi!
      • marryjoe Re: czy przetrwam rozstanie? 12.02.10, 14:35
        Witajcie! Bylam wczoraj na grupie wsparcia dla kobiet
        wspoluzaleznionych.Uslyszalam tam wiele historii, jakby o sobie samej.Ostatnio
        tez duzo czytam na ten temat i wiem juz ze jesli on nie zechce sobie pomoc to
        zadna sila mu nie pomoze.Rozmawialam z nim o tym , zostalam wysmiana ze chodze w
        takie miejsca i stwarzam problem ktorego nie ma.Zrobil ze mnie idiotke do
        kwadratu.To bardzo przykre, bo robie to w akcie desperacji i walki o ten
        zwiazek.Ale otwieraja mi sie oczy i widze ze bez jego woli nic nie wskoram.Moge
        jedynie zajac sie soba.Uratowac swoje zycie i zdrowie.
        Dochodze do wniosku ze rozstanie to jedyne wyjscie z sytuacji.Chocby bolalo,
        tak jak mowicie.
        Dziekuje za rady i trzymajcie kciuki.

        Pozdrawiam Was serdecznie.
        • marzeka1 Re: czy przetrwam rozstanie? 12.02.10, 21:27
          Ty już nie gdybyaj, to po prostu rzuć pasozyta.
    • kol.3 Re: czy przetrwam rozstanie? 12.02.10, 21:27
      Ja nie mogę. Skąd się biorą takie kobiety. Żyje nie wiem po kiego
      grzyba z pijakiem i przemocowcem i jeszcze się pyta, jak przetrwa
      rozstanie. Po prostu nie możesz żyć bez widoku urżniętego typa, który
      Cię bija po buźce?
      • red.sarah Re: czy przetrwam rozstanie? 13.02.10, 11:30
        Jak przwtrwać rozstanie???!! Na Twoim miejscu nie mogłabym się go
        doczekać!
        • gladys_g Re: czy przetrwam rozstanie? 13.02.10, 11:49
          red.sarah napisała:

          > Jak przwtrwać rozstanie???!! Na Twoim miejscu nie mogłabym się go
          > doczekać!

          Naprawdę? Śmiem wątpić. Jakbyś już dopuściła do wytworzenia się takiej sytuacji
          i trwania przez kilka lat, to Twój stan psychiczny jednak byłby nieco inny, niż
          teraz. Raczej nie byłabyś pewną siebie kobietą przekonaną o swojej wartości i
          zdolności do przetrwania bez misia.

          Dlatego ofiarom przemocy domowej i partnerkom alkoholików tak trudno jest pomóc.
    • galilea.1 Re: czy przetrwam rozstanie? 19.02.10, 11:19
      Opamiętaj się proszę. Jak się to czyta to się włos na głowie jeży!! On pije, już
      Cię bije, wyzywa, awanturuje się , jest leniem , nie ma pracy a Ty twierdzisz,że
      go kochasz i właściwie to czujesz się winna ,że jesteś dla niego niedobra!!!
      Jesteś współuzależniona. Niszczysz sobie życie, a jeśli zdecydujesz się na
      dzieci z tym człowiekiem to skarzesz je na straszne życie!!! I winna jesteś
      sobie sama bo się na to godzisz! O takim właśnie życiu marzyłaś?? Nie rób tego
      sobie!!! Mam za sobą związek z alkoholikiem, który był łagodnym kulturalnym
      człowiekiem- w życiu nie podniósł na mnie głosu , o podniesieniu ręki nawet by
      nie pomyślał a i tak przeszłam piekło. Na co Ty się skazujesz???Dlaczego to
      sobie robisz? Kochasz go? Za co?? Błagam Cie, opamiętaj się!!!!
    • attiya Re: czy przetrwam rozstanie? 19.02.10, 22:01
      można
      czym szybciej to zrobisz, tym lepiej
      mało tego, pan półtora roku siedzi na twoim utrzymaniu a ty się zastanawiasz jak
      sobie poradzisz, jak odejdziesz w końcu?
      Dziewczyno, rób to natychmiast, bo zaraz wpadniesz z nim, dziecko będziesz miała
      a wtedy to dopiero będą problemy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka