Dodaj do ulubionych

jak uzdrowić związek - proszę o pomoc

20.04.10, 11:18
Jesteśmy małżeństwem 5 lat, ja mam 29 a mąż 30lat. Przed ślubem
spotykalismy się 1,5 roku. Mamy 1,5 roczna córeczkę.
Obecnie nasz związek przezywa kryzys, brak zrozumienia, pomocy,
ciągłe kłótnie o byle co - szkoda słów.
Z biegiem czasu myślę, że decyzja o ślubie była zbyt pochopna, nie
przemyślana, dobrze nie poznaliśmy się, żaden z nas nie wiedział na
co go może stać. Myślę, że mąż bardzo chciał tego małżeństwa ze
względu na swych rodziców, ponieważ po pierwsze, że są starsi a po
drugie oni chyba wymusili na nim to decyzję. Na pewno mnie kochał ja
jego też ale żebym oszalała na jego punkcie to nie ale stało się jak
się stało. Po ślubie zaczęły się kłótnie a to dlatego, że każdemu z
nas coś w drugiej osobie nie pasowało a czego wcześniej w sobie nie
widzieliśmy. Mąż wiele czasu spędzał u rodziców, był tam codziennie-
czasem nawet nie mówił mi ze tam idzie a szedł. Pracował na zmiany
tak więc popołudnia ranki często miał wolne. Często przychodziłam z
pracy i nic w domu nie było zrobione natomiast mąż cały dzień
spędził u swoich rodziców. Po 4 miesiącach po ślubie wyjechał za
granicę, był tam 1,5 roku. Pamiętam, że bardzo za nim tęskniłam,
odliczałam każdy tydzień do jego przyjazdu a gdy przyjeżdżał
potrzebowałam często przytulenia on się tylko śmiał, że nie jestem
mało dziewczynką. Po powrocie z stamtąd bardzo się mienił, stal się
wulgarny, olewający, nic go nie obchodzi. Podejrzewam, że miał tam
romans bo pod koniec pracy tam nie miał już o czym ze mną pisać, nic
go nie interesowało, rozmowy telefoniczne przeradzały się w kłótnie.
Z tego co wiem dwóch najbliższych kolegów z którymi tam był mieli
romanse to dlaczego on miałby być inny – ale przysięgał mi że nie
miał tam żadnej kobiety. Niedługo po powrocie zaszłam w ciąże.
Decyzję o ciąży podjęłam sama bo mąż ciągle nie był zdecydowany czy
to odpowiedni moment jednak zdecydowaliśmy się. Z narodzinami córki
nie przyszła tylko radość i szczęście lecz również jeszcze większe
kłótnie o obowiązki domowe chociaż w pierwszych miesiącach nie
powiem ale bardzo mi pomagał. Teraz jest tragicznie, mąż wiele
godzin spędza przed komputerem, ciągle gra w swoją grę, nie powiem
pilnuje małej jak jestem w pracy a on akurat może się nią zając
jednak wygląda to tak, że ona bawi się sama a on siedzi przed
komputerem. Wieczory, wspólne wolne dni również tak samo wyglądają
on woli komputer niż nas. Jak poruszam problem komputera zaraz jest
wielka awantura, wyzwiski, krzyk. Jestem bezśilna, wszystkie prawie
obowiązki domowe są na mojej głowie, żeby mąż cokolwiek zrobił musi
to być poprzedzona kłótnią to wtedy zrobi – nic od siebie. Co robi
bez kłótni to chodzi na zakupy nic więcej, nie umie włączyć pralki,
piekarnika, nigdy nie sprzątnął łazienki, woli iść w pogniecionych
ubraniach niż je oprasować. A ja naprawdę potrzebuje na co dzień
pomocy.
Najbardziej mnie drażni to, że mąż jest bardzo wulgarny, obsypuje
mnie takimi wyzwiskami i przekleństwami z byle powodu,po prostu bark
jakiegokolwiek szacunku do moje osoby. Myślałm, że jak urodzę mu
dziecko to będzie miał większy szacunek do mnie jednak po porodzie
jest gorzej niż było wcześniej. Co chodzi o sex to jest chętny
zawsze i wszędzie jednak ja nie zawsze mam ochotę na niego ze
względu na zmęczenie i jego traktowanie. Jak można kochać się z
facetem, który wyzwał przed chwilą ci od najgorszych? Dodam, ze mąż
był moim pierwszym partnerem seksualnym i o to tez ma do mnie
pretensję, że nie umiem się zn im tak kochać jak on by chciał, a on
by chciał mieć bardzo doświadczoną kobietą w tych sprawach. A moje
stanowisko było takie, że ja chciałam być dla swego przyszłego męża
pierwszą, łudziłam się, że to dla niego będzie ważne, je jestem
tylko jego, ze nikt mnie przed nim nie miał jednak się tylko
łudziłam......
Bardzo proszę o rade, co należałby zmienić w naszym związku, jak
odciągnąć męża od komputera, jak uzdrowić nasze małżeństwo żeby nie
doszło do najgorszego – rozwodu,
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • marlusia82 Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 11:27
      Ciężko cokolwiek poradzić, jeśli chodzi o komputer - mam ten sam problem...
      Kiedyś skasowałam mu wszystkie gry jakie miał w kompie, to teraz przerzucił się
      na grę w sieci... Niestety to uzależnienie, a podejmowanie tego tematu i u mnie
      kończy się kłótnią. Co do szacunku...Niestety nie wiem, czy da radę cokolwiek
      zmienić, bo szacunek się ma wobec kogoś albo po prostu nie. Może jakaś spokojna
      rozmowa by pomogła. Choć ja już tyle razy ze swoim rozmawiałam...przepraszał,
      obiecywał że postara się być aktywny w życiu rodzinnym, a następnego dnia znowu
      siadał do kompa... I ciągle muszę go prosić, żeby w domu coś zrobił - nigdy sam
      z siebie nie zrobi nic. Nawet o ten swój komputer nie dba...
    • tully.makker Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 11:43
      Uzaleznieni ludzie sa czesto agresywni, gdy probujesz ich odciac od
      zrodla ich uzaleznienia. Co oczywiscie meza nie usprawiedliwia.

      Podstawowe pytanie, ktore warto zadac, to czy masz dokad pojsc, do
      kogo nalezy mieszkanie, czy mozes zliczyc na pomoc rodzicow, gdybys
      zdecydowala sie odejsc itp. Co nie znaczy, ze masz od razu
      odchodzic, ale sadze, ze gdy uswiadomisz sobie, ze nie jestes
      skazana na zycie, jakie teraz prowadzisz, to bedzie ci latwiej
      postawic mezowi granice.

      A swoja droga - jak moglas zajsc swiadomie w ciaze z facetem,
      ktorego podejrzewalas mo zdrade i z ktorym zle ci sie ukladalo? na
      co liczylas? uziemnilas sie z nim podwojnie.
      • luizam2 Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 12:32
        tully.makker napisała:

        > Podstawowe pytanie, ktore warto zadac, to czy masz dokad pojsc, do
        > kogo nalezy mieszkanie, czy mozes zliczyc na pomoc rodzicow,
        gdybys > zdecydowala sie odejsc itp. Co nie znaczy, ze masz od razu
        > odchodzic, ale sadze, ze gdy uswiadomisz sobie, ze nie jestes
        > skazana na zycie, jakie teraz prowadzisz, to bedzie ci latwiej
        > postawic mezowi granice.

        mieszkanie jest wspólne, i nie maiałbym gdzie odejśc, mam rodziców
        ale oni ni ewchodzą w grę. Oni i teście nie widza nic o naszych
        problemach, jeżeli jestsmu u moich lub męza rodziców jestes my
        kochajaca się rodzinką. Nie chce martwic rodziców swoimi problemami
        bo sami swoich maja sporo.


        > A swoja droga - jak moglas zajsc swiadomie w ciaze z facetem,
        > ktorego podejrzewalas mo zdrade i z ktorym zle ci sie ukladalo? na
        > co liczylas? uziemnilas sie z nim podwojnie.

        wtedy mu wierzyłam, że mnie nie zdradził, mimo kłótni kochałam go i
        bardzo pragnęłam mieć dziecko. W tamtym czasie obudził się we mnie
        wielki instynkt macierzyński. Bardzo kocham soja córeczkę i jest ona
        miom największym skarbem, nie żałuję, swojej decyzji o ciązy.
    • rumpa Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 12:41
      z mojego punktu widzenia to do męża własnie dotarło że spieprzył
      sobie życie - małżeństwo z kobietą , którą kochał srednio na jeża,
      ale rodzice zmusili (!), jak zwał tak zwał, facet bez jaj, nie umie
      się wylogować więc usiłuje doprowadzić do sytuacji gdy ty podejmiesz
      decyzję o rozwodzie. Gra dlatego żeby nie widziec g... w jakim jest
      - swojej słabości, przegranego życia, dziecka o ktorym nie wiadomo
      kto podjął decyzję - ale skoro on taki bezjajeczny... to pewnie jak
      ze ślubem, do tego beznadziejne życie seksualne z kobietą z
      poglądami na seks rodem z romansów i potrzebami dziewczynki...
      on cierpi na brak jaj, a ty na przerosniętą wyobraźnię
      na niego nie masz wpływu, ale u siebie zacznij od powrotu do
      rzeczywistości

      poniżej szczególne przypadki które powodują u mnie prawie
      podejrzenie o trolla, bo nie mogę uwierzyć że ktoś tak na poważnie


      Myślałm, że jak urodzę mu
      > dziecko to będzie miał większy szacunek

      Pamiętam, że bardzo za nim tęskniłam,
      > odliczałam każdy tydzień do jego przyjazdu a gdy przyjeżdżał
      > potrzebowałam często przytulenia on się tylko śmiał, że nie jestem
      > mało dziewczynką.

      Decyzję o ciąży podjęłam sama bo mąż ciągle nie był zdecydowany czy
      > to odpowiedni moment jednak zdecydowaliśmy się.
      to zdecydowałam czy śmy?

      A moje
      > stanowisko było takie, że ja chciałam być dla swego przyszłego
      męża
      > pierwszą, łudziłam się, że to dla niego będzie ważne, je jestem
      > tylko jego, ze nikt mnie przed nim nie miał jednak się tylko
      > łudziłam......

      pewnie było ważne do momentu gdy się okazało że ta twoja cnota jest
      całkowitym wkładem w seks i nic więcej z siebie poza nic nie
      robieniem przed ślubem, nie wykrzesasz...

      woli iść w pogniecionych
      > ubraniach niż je oprasować.
      ale gdzie tu TWÓJ problem? niech idzie

      jak dla mnie rozwód tutaj wcale nie jest najgorszym rozwiazaniem
      Tobie polecam terapię bo nie mogę uwierzyć że tego maila pisała
      trzydziestoletnia kobieta

      Wieczory, wspólne wolne dni również tak samo wyglądają
      > on woli komputer niż nas. Jak poruszam problem komputera zaraz
      jest
      > wielka awantura, wyzwiski, krzyk

      bo i tu nie komputer jest problemem
      on po prostu nie chce was ogladac
      z wami żyć, być
      tylko nie potrafi odejść
      • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 19:29
        > Tobie polecam terapię bo nie mogę uwierzyć że tego maila pisała
        > trzydziestoletnia kobieta

        Czyli w wieku 27 lat była wciąż dziewicą? Widocznie coś musiało być z nią nie tak...
    • marianka_marianka Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 13:05
      Jeżeli jest chętny do seksu zawsze i wszędzie, to co robił przez 1,5 roku bez Ciebie?
      Koledzy zdradzali, a on myślisz że w cnocie dzielnie wytrwał?

      A poza tym:
      - mąż jest bardzo wulgarny, obsypuje mnie takimi wyzwiskami i przekleństwami z byle powodu
      - Teraz jest tragicznie, mąż wiele godzin spędza przed komputerem, ciągle gra w swoją grę,
      - ma do mnie pretensję, że nie umiem się zn im tak kochać jak on by chciał, a on by chciał mieć bardzo doświadczoną kobietą w tych sprawach

      jak uzdrowić nasze małżeństwo żeby nie doszło do najgorszego – rozwodu??

      Wybacz, że powiem szczerze, ale takiego małżeństwa nie da się uzdrowić. Jesteś tak naiwna, że aż boli.

      Mąż traktuje Cię jak ścierkę do podłogi, po tym jak Cię wyzwie masz mu zrobić dobrze jak panie z agencji... Ręce opadają...
      Co jeszcze ma zrobić żebyś przejrzała na oczy?
      Możesz mi podać jakiś powód, dlaczego uważasz rozwód w tej sytuacji za najgorsze wyjście?
    • bracialwieserce nie dowiary 20.04.10, 14:05
      Serio wierzysz, że rozwód byłby tu najgorszy? Ja wręcz twierdzę, że to
      WYZWOLENIE by było.
      • baszi Re: nie dowiary 20.04.10, 14:24
        nie będę miła, ale decyzję o dziecku podjęłaś sama a oczekujesz żeby mąż przejął
        część obowiązków......

        jeśli w związku źle się dzieje, i nie ważne czy to kłótnie, brak kasy,
        uzależnienie, romans, odmienne oczekiwania nie robi się dziecka, bo dziecko może
        spoić tylko dobraną parę a tą w której są problemy jeszcze bardziej poróżnić,
        dziecko to nie zabawka, którą wyłączysz albo oddasz jak ci się znudzi, dochodzą
        nowe obowiązki, nowe konflikty .....

        moim zdaniem albo terapia albo koniec, życie jest za krótkie, żeby tak je przeżyć
    • filetta Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 14:18
      Wydaje mi się, że w Waszej sytuacji rozwód nie byłby wcale takim
      złym rozwiązaniem. Oczywiście możesz próbowac coś z Waszym zyciem
      zrobic, ale jeżeli to będą działania jednostronne, nie wróże
      sukcesu. Bo na współpracę męża jednak nie liczyłabym. No i zadałabym
      sobie pytanie, czy warto starać się dla kogos, kto ubliża, nie
      szanuje, nie troszczy się, nie angażuje się, wiecznie warczy.

      A tak marginesie, jak tu nie wierzyć w zdradę męża. Dla mnie słowa,
      że chce uprawiać seks z kimś bardziej doświadczonym w tych sprawach,
      sa wystarczającym dowodem na to, ze zna kobiety bardziej
      doswiadczone od Ciebie i seks z nimi bardziej mu odpowiada.
      • sebalda Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 15:22
        Jak mąż może być aż tak grubiański i mieć pretensje do żony, że nie ma
        doświadczenia w sprawach seksu? Zapytaj go, jak sobie wyobraża poprawę w tej
        kwestii? Przecież normalny, w miarę przyzwoity facet starałby się sam żonę w tej
        kwestii rozbudzić, to dzięki niemu powinna nabrać tego doświadczenia, założę
        się, że gdyby wykazał odrobinę dobrej woli, dał trochę ciepła i czułości, i seks
        by się poprawił. Ale to za wiele wysiłku dla takiego....
        Nie każe Ci oglądać pornosów? Może jeszcze nie, ale się przygotuj. Ty,
        oczywiście, żeby ratować związek choćbyś nawet nie chciała, to zrobisz, bo jak
        nie, to on pewnie znajdzie sobie bardziej doświadczoną. To też częsty schemat.
        Nie możesz się dać traktować tak przedmiotowo. To takie przykre.
        Miałam taką sąsiadkę, nie chciala zakładać szpilek do łóżka, to mąż znalazł
        sobie taką, co chciała. Ocknęła się, jak po powrocie do domu po kilku dniach
        spędzonych z dzieckiem u dziadków znalazła w małżenskim łóżku długie czarne
        kłaki kochanki, sama była naturalną blondynką.
        Czasami rozwód jest wybawieniem.
        • rumpa Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 16:03
          Miałam taką sąsiadkę, nie chciala zakładać szpilek do łóżka, to mąż
          znalazł
          > sobie taką, co chciała.

          no bo założenie szpilek do łózka do takie zboooczenie, żeby chociaż
          wymagał żeby go wyprowadzała na spacer po pokoju jak pieska i biła
          pejczem
          innymi słowy pani miała w d... potrzeby męża i zapewne uważała że
          jak mu daje to to wystarczy
          a on sobie znalazł taką , która miała ochotę na seks, dla której
          byla to radość i zabawa a nie wzniosłe zespolenie dusz pod kołdrą i
          po ciemku
          ja go rozumiem

          Przecież normalny, w miarę przyzwoity facet starałby się sam żonę w
          te
          > j
          > kwestii rozbudzić, to dzięki niemu powinna nabrać tego
          doświadczenia, założę
          > się, że gdyby wykazał odrobinę dobrej woli, dał trochę ciepła i
          czułości, i sek
          > s
          > by się poprawił.

          to nie jest prawda.
          ale nie chce mi się przepisywać forum - brak seksu w małżeństwie
          • sebalda Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 16:58
            > Przecież normalny, w miarę przyzwoity facet starałby się sam żonę w
            > te
            > > j
            > > kwestii rozbudzić, to dzięki niemu powinna nabrać tego
            > doświadczenia.
            Jeśli nie zgadzasz się z taką teorią, to co radzić takiej parze?
            Jeśli ona nie miała wcześniej parterów, czego ja nie poczytuję jej za
            upośledzenie, on prawdopodobnie o tym wiedział, to kto ma ją teraz nauczyć
            seksu? Kto ją ma rozbudzić? On ma ją oferować kolegom czy może wysłać ja na
            praktyki do burdelu?
            Żeby uprawiać "seks dający radość i zabawę" w małżeństwie, osoba chcąca tego
            seksu musi się jednak trochę wysilić, a nie jedynie żądać doświadczenia, szpilek
            w łóżku, wymyślnych figur i innych chwytów, które są dobre albo w małżeństwie,
            któremu się układa także w innych sferach, albo w czasie uprawiania poza
            małżeństwem. Oprócz wymagań parter potrzebujący powinien z siebie coś też dać, a
            nie tylko siedzieć przed komputerem i urządzać awantury z wyzwiskami. Ale może
            się mylę, może są kobiety, ktore są chętne do seksu nawet po ciężkiej awanturze.
            Wtedy to musi być super radosny seks:P
            • triss_merigold6 Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 17:03
              POzwolisz, że się podpiszę? Jesli panu zależało na bardzo
              doświadczonej partnerce to naprawdę nie musiał żenić się z dziewicą
              i teraz grymasić.
              • rumpa Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 17:36
                przecież napisałam że pan bezjajeczny i nie wie czego chce, to jedno
                po drugie, nie przypuszczłam że będę cytować Songo albo Lisa, ale
                dlaczego do diabła, to mąż MA rozbudzać?
                Czy ona jest uposledzona?
                Na forum mamy Kachnę, takoż dziwicę do dnia slubu z przyczyn
                religijnych i jakoś nikt jej rozbudzać nie musiał. AAAA zapomniałam,
                ona szaleńczo leciała na swojego męża,a nie poslubiła go bo nic
                lepszego sie jej nie trafiło i lepiej za bardzo nie wybrzydzać.

                A kto jej kazał wychodzić za mąż jak jej majtki same nie spadały do
                tego goscia? bo czas był? bo sobie tak wymyśliła?Tak jak z dzieckiem
                - bo się jej zachciało,(hmm, nie wymagała rozbudzenia?) to se
                zrobiła, nie bacząc na to że małżeństwo się sypie. Bo ona tak
                chciała i tyle!
                Poza tym to zdaje się standardowy tekst tych pseudodziewic, to
                znaczy nie tych ktore autentycznie walczą z dzikim pożądaniem do
                faceta w imię zasad, a tych co ...nie mają z czym walczyć, albo
                takie tam oganianie się :))) - po ślubie to ja się wyluzuję, bo nie
                będę już łamała zasad. Faceci durni to to łykają. Celem tych pań
                jest złapanie faceta na "zasady", a nastepnie sznatażowanie go tym
                dziewictwem do skutku, czego zazwyczaj nawet nie są w stanie ukryć.
                a co do uwagi sebaldy o osobie której się bardziej chce seksu, toż
                panna po paru miesiącach rozłąki ino przytulac się miała ochotę. Jak
                by kobita tak męża opisała, to padłyby epitety - impotent i zmień go
                sobie.
                Tu nie ma co rozbudzać, tu nie ma nic, kobita faceta nigdy nie
                kochała, on jej też, a co mieli w głowach pobierając się i robiąc
                dziecko, to ja już nie wiem.
                I oczywiście on znosi ten stan o wiele gorzej niż ona, bo ona w
                sumie ma to co chciała - status mężatki, dziecko. On nie ma nic -
                ani własnych decyzji, ani seksu ani napalonej na niego zony. W
                dodatku co nie zrobi, będzie bydlakiem. Jak postapi tak jak powinien
                - znaczy uczciwie się rozwiedzie, to larum się podniesie że drań
                żonę zostawia, dziecko porzuca, może jeszcze stres i wstyd zabiją
                jego "starszych rodziców"?
                Jak w tym tkwi to go szlag trafia o przegrane życie i jako dupek
                którym jest - odreagowuje na żonie, która też świeta nie jest.
                Najlepiej jakby poszedł do kościoła, złożył swoje cierpienie Matce
                Boskiej i potulnie zarabiał kasę, siedział cicho i w nagrodę
                dostępował zaszczytu odbycia stosunku w piatek wieczorem, jak będzie
                miły oczywiście. No chyba że żonę najdzie na kolejnego dzidziusia do
                ukoronowania szczęścia rodzinnego ...
                nie żal mi ani jednego ani drugiego, kobita tekstem o dziecku i
                swoich instynktach macierzyńskiech wkurzyła mnie do reszty, on też
                ma instynkty i są tyle samo warte co jej.
                dziecka szkoda
                • krzysztof-lis dziękuję! 20.04.10, 19:35
                  Za tak wyczerpującą wypowiedź, która oddaje mój pogląd na sprawę lepiej, niż sam
                  byłbym w stanie go przedstawić.

                  Dziękuję!
        • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 19:32
          > Przecież normalny, w miarę przyzwoity facet starałby się sam żonę
          > w tej kwestii rozbudzić, to dzięki niemu powinna nabrać tego
          > doświadczenia, założę się, że gdyby wykazał odrobinę dobrej woli,
          > dał trochę ciepła i czułości, i seks by się poprawił. Ale to za
          > wiele wysiłku dla takiego....

          Trochę się zagalopowałaś.

          Są faceci, którzy lubią uczyć. Są faceci, którzy wcale nie mają z tego przyjemności.
          Są faceci, którzy są w stanie czegoś nauczyć, są tacy, którzy w łóżku umieją
          niewiele i na nauczyciela się nie nadają.

          Mamy równouprawnienie. To kobieta jest odpowiedzialna za to, żeby się rozwijać z
          łóżkowymi umiejętnościami. Może to mąż wątkotwórczyni ma czytać artykuły "jak
          zrobić facetowi dobrze" i podsuwać jej pod nos?

          Niech się kobieta dokształca z teorii i ćwiczy ją z mężem w praktyce.
          • sebalda Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 21:41
            > Mamy równouprawnienie. To kobieta jest odpowiedzialna za to, żeby się rozwijać
            > z
            > łóżkowymi umiejętnościami.

            Yyyy???
            Równouprawnienie, ale to kobieta...Czy Ty w ogóle rozumiesz, o czym mówisz?
            Facet żenił się z dziewicą, bo zakładam, że o tym wiedział, teraz wymaga od niej
            doświadczenia, nie dając w zamian nic, bo czułość jest dla małych dziewczynek,
            bo jak próbuje spędzić z nim czas (jakaś gra wstępna), to go odciąga od
            komputera i dostaje wyzwiska, która kobieta ma wtedy ochotę na wyrafinowane
            pieszczoty i zabawę seksem? Nie każdy nadaje się na nauczyciela, ale po co zatem
            żenił się z dziewicą. I co daje w zamian za żądania?

            > Niech się kobieta dokształca z teorii i ćwiczy ją z mężem w praktyce.
            A z jakiej racji? Co on robi, żeby ona tego chciała? On nie jest w stanie dać
            jej czułości (to bardzo trudne, ja wiem), dlaczego ona musi się dokształcać,
            starać zaspokoić jego. Bo taki jest psi obowiązek żony? Nie rozumiem.
            Nie oceniam reszty problemu, jedynie żadania grubiańskiego męża. Sprawianie
            sobie dziecka z takim osobnikiem uważam za bardzo poważny błąd. Postawę
            ratowania za wszelką cenę tego bardzo ułomnego związku też. Ale to inna kwestia.
            • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 21.04.10, 17:10
              > Yyyy???
              > Równouprawnienie, ale to kobieta...Czy Ty w ogóle rozumiesz,
              > o czym mówisz?

              Jak wyłączysz tryb femini-agresora, to też zrozumiesz.

              To KOBIETA jest odpowiedzialna za to, żeby SIĘ rozwijać w łóżku.
              Podobnie jak to MĘŻCZYZNA jest odpowiedzialny za SWÓJ rozwój w łóżku.

              Nie zgadzasz się z tym?

              > > Niech się kobieta dokształca z teorii i ćwiczy ją z mężem
              > > w praktyce.
              > A z jakiej racji? Co on robi, żeby ona tego chciała?

              Z takiej racji, że on tego oczekuje. Przecież to proste...

              Z jakiej racji ON ma dostarczać jej CZUŁOŚĆ? Co ONA robi, żeby on tego chciał?
              Identyczna sytuacja, jednemu zależy na czułości, drugiemu zależy na seksie
              wysokiej jakości.

              Taki problem jest wyjść na przeciw oczekiwaniom partnera i partnerki?
              • sebalda Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 21.04.10, 20:13
                Udany seks zaczyna się grą wstępną od rana. A ta gra wstępna dla kobiety to
                czułość, zrozumienie, chęć bycia pomocnym ze strony partnera. Gra wstępna ze
                strony męża wyżej opisanego, to wyśmiewanie potrzeby czułości ze strony żony i
                caly wieczór przed kompem. Na uwagę żony, która chcialaby z mężem przed pójściem
                do łóżka chwilę przynajmniej pobyć, porozmawiać, ten reaguje agresją i
                wyzwiskami. Jak w takim układzie wyobrażasz sobie chęci tak traktowanej kobiety
                do bycia boginią seksu z takim chamem? Ale nie, ona ma się dokształcać, czytać
                literaturę tematu, oglądać pornosy, żeby zadowolić jaśnie wielmożnego pana.
                Pytam: z jakiej racji?
                Ty pytasz, z jakiej racji on ma dostarczać jej czułości? Sprawa nie do
                rozwiązania, nie wiemy, które zaczęło to zaklęte koło? On jej nie dostarczał
                czułości (to rzeczywiście bardzo trudne i wymagające ogromnego wysiłku zadanie),
                zatem ona straciła chęć starania się w łóżku, czy też ona była niechętna, zatem
                on przestał być czuły. Dlaczego zakładasz to drugie?
                • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 21.04.10, 21:59
                  > Pytam: z jakiej racji?

                  Jeśli jesteś zaimpregnowana na odpowiedzi, to nie zadawaj pytań, bo szkoda
                  naszego czasu. Twojego na pytania, mojego na udzielanie odpowiedzi.

                  > Ty pytasz, z jakiej racji on ma dostarczać jej czułości? Sprawa
                  > nie do rozwiązania, nie wiemy, które zaczęło to zaklęte koło? On
                  > jej nie dostarczał czułości (to rzeczywiście bardzo trudne
                  > i wymagające ogromnego wysiłku zadanie), zatem ona straciła chęć
                  > starania się w łóżku, czy też ona była niechętna, zatem on
                  > przestał być czuły. Dlaczego zakładasz to drugie?

                  Ja zakładam, że ona w ogóle nie starała się w łóżku, bo wielu kobietom wydaje
                  się, że tak trzeba.

                  Zakładam też, że inicjatorem zmian powinna być strona, której coś przeszkadza.
                  To od niej powinna wyjść inicjatywa.

                  > Jak w takim układzie wyobrażasz sobie chęci tak traktowanej
                  > kobiety do bycia boginią seksu z takim chamem? Ale nie, ona ma się
                  > dokształcać, czytać literaturę tematu, oglądać pornosy, żeby
                  > zadowolić jaśnie wielmożnego pana.

                  I tu jest właśnie podstawowy błąd Twojego rozumowania.

                  Seks to coś takiego, co przynajmniej z definicji sprawia przyjemność OBYDWU
                  stronom. Tymczasem wątkotwórczyni w całej swojej długiej wypowiedzi o seksie
                  mówi jedynie w kontekście obowiązku względem męża. Jeśli tak do seksu podchodzi,
                  to nigdy nie będzie łóżkową partnerką, z której on będzie zadowolony.

                  Zachowaniu faceta można wiele zarzucić, co nie zmienia faktu, że w kwestii
                  łóżkowej to wątkotwórczyni powinna zadbać o swój rozwój, a nie jej mąż.
                  • triss_merigold6 Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 21.04.10, 22:22
                    Nie chce mi się pisać rozwlekle więc tradycyjnie poradzę autorce,
                    żeby dała sobie spokój z mężem i najpierw pobyła sama (w celu
                    uspokojenia się, opanowania emocji, zrozumienia również swoich
                    błędów) a potem poszukała faceta dla ktorego okazywanie czułości i
                    troskliwości wobec kochanej kobiety jest naturalne i niewymuszone.
                    Pan najwyraźniej jej nie lubi, męczy się, dusi, ucieka w inne
                    aktywności. Po gwint tracić nerwy i szacunek do siebie narzucając
                    się?
                    Aha, źle policzyłeś czas trwania w cnocie autorki. Ma 29 lat, z tego
                    5 lat małżeństwa i wcześniej półtora roku "chodzenia ze sobą" czyli
                    najpóźniej w wieku 24 lat rozpoczęła współżycie. Nie jest to bardzo
                    podeszły wiek wskazujący na silne zahamowania seksualne lub
                    aberracje psychiczne.
                    • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 22.04.10, 17:14
                      > Aha, źle policzyłeś czas trwania w cnocie autorki.

                      Zgadza się. Mój błąd. Mimo to wciąż uważam, że 23-24 lata to trochę późno.
                      • marianka_marianka Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 22.04.10, 19:56
                        krzysztof-lis napisał:
                        Mimo to wciąż uważam, że 23-24 lata to trochę późno.


                        Acha, idąc Twoim tokiem rozumowania jeżeli ktoś nie "puści się" nawet z byle kim przed 20-tką, to ma nieźle zwichrowaną psychikę.
                        • krzysztof-lis Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 22.04.10, 20:43
                          > Acha, idąc Twoim tokiem rozumowania jeżeli ktoś nie "puści się"
                          > nawet z byle kim przed 20-tką, to ma nieźle zwichrowaną psychikę.

                          To chyba raczej Twoja własna nadinterpretacja.

                          Jeśli ktoś w wieku 23-24 lat nie był w związku na tyle poważnym, żeby chcieć
                          pójść z partnerem do łóżka, to znaczy, że jest z nim coś nie tak.

                          Nie przekonasz mnie, że statystyczny człowiek otwarty na ludzi, atrakcyjny,
                          inteligentny, w tym wieku nie miał żadnego poważnego partnera.
                          • bracialwieserce Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 22.04.10, 21:56
                            Chryste a nie pomyślałeś np. że mimo tego wieku babka może nie chcieć iść bo
                            ktoś jej nie podnieca, nie ma ochoty aby potem pan i władca rozpuszczał język,
                            że ja miał - bo znam niestety i takie przypadki! Nie chodzi o wiek, jeśli nie
                            czuje się do kogoś pociągu seksualnego to nie warto po prostu. Chciałbyś aby
                            dotykał Cię - obojętnie w jakim wieku byś był ktoś na kogo nie masz ochoty, kto
                            Cię brzydzi albo do kogo nic cię nie ciągnie na zasadzie bo to taki wiek a więc
                            obojętnie z kim byleby spróbować? No proszę Cię! To strasznie tępawe podejście -
                            tak samo jak babka jest piękna a nie ma faceta/dziecka to pewnie zbyt wymagająca
                            etc. Sorry ale nie każdy chce być z byle kim tak samo mieć seksu z kimś kto go
                            nie kręci i sorry wiek nie ma tu nic do rzeczy. A już w ogóle ordynowanie, że
                            jeśli kobieta nie straciła cnoty przed 22 to coś z nią nie tak jest po prostu
                            niedorzeczne. Bo mogła nie mieć z kim a sorry na czole nie ma napisane przeleć
                            mnie bo Krzysztof-lis będzie sądził żem nienormalna{może wtedy jakaś "dobra
                            dusza" by się znalazła}.Twoje rozumowanie jest takie jak co poniektórych na
                            dorobku - do 30 dom, basen ,dziecko i pies a jak masz inne pomysły na życie toś
                            kretyn, i nic nie wiesz o życiu. Na tej zasadzie kobieta mogłaby linijka mierzyć
                            penisy - bo to naprawdę jest ważne rozmiar - inaczej można by se dobrze robić
                            palcem serdecznym. Lub dobierać facetów podług ilości kochanek - taka sam
                            bzdura! To, że jest dobrze Kasi nie znaczy, że ten sam facet zrobi dobrze Joasi.
                            Jak czytam takie teksty to zaczynam wierzyć, że nawet gdyby co poniektórzy
                            połknęli żarówki halogenowe nie doznaliby "oświecenia".
                            • bracialwieserce Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 22.04.10, 21:57
                              Przepraszam za błędy - nie spr przed wysyłką.
                            • rumpa Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 23.04.10, 06:49
                              wiesz, ona nie tylko poszła do łóżka z kimś kto jej nie kręcił, bo już
                              czas, ona wyszła za mąż :)))
                              oczywiście stwierdzenia że straciła cnotę w wieku 24 lat to coś z nią
                              nie tak są nadużyciem, ale im dłużej żyję tym bardziej widzę że jednak
                              coś jest na rzeczy :)))
                              • rumpa Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 23.04.10, 06:59
                                a co do rozmiarów to wiesz oczywiście z doświadczenia, bo trafił ci
                                się facet z penisem wielkości małego palca u ręki i nie przeszkodziło
                                ci to w cudownym związku i seksie,tak?
                                przypadek mojej koleżanki
                                • bracialwieserce Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 23.04.10, 11:40
                                  Zaczynam jednak wierzyć pani Agnieszce! Rozumiem, że każdą rzecz, która się tu
                                  pisze trzeba traktować dosłownie? A więc nie nie trafił mi się taki facet - no
                                  przykro mi bardzo, że nie mogę podtrzymać twej pewności! Wiem, wiem i tak jej
                                  nic nie zmieni to był taki sam "mundry" przykład jaki podaje pan Krzysztof-lis.
                                  A co do bohaterki wątku - no cóż od początku "związek" miał chałowe podstawy to
                                  co tu ratować? W ogóle nie powinno takiego czegoś być. I tyle.
                                  • bracialwieserce paranoja 23.04.10, 11:46
                                    Jeśli już Cię to interesuje to był jakiś fragment z wywiadu z Wysokich obcasów -
                                    jakaś babka powiedziała, że gdyby wielkość penisa nie grała roli to by se
                                    kobieta dobrze palcem robiła o tak to mniej więcej było. Masakra jakąś jest
                                    uważać każdy przykład za "swój" z własnego domowego podwórka-jak napiszę, że nie
                                    lubię krokodyli będzie znaczyło, że miałam z nimi styczność face to face! No
                                    jasne widziałam jednego w TV! Weźcie trochę na luz.........
    • p_wolf Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 16:46
      > Po powrocie z stamtąd bardzo się mienił, stal się
      > wulgarny, olewający, nic go nie obchodzi. Niedługo po powrocie zaszłam w ciąże.
      > Decyzję o ciąży podjęłam sama bo mąż ciągle nie był zdecydowany czy
      > to odpowiedni moment jednak zdecydowaliśmy się.


      Podjęłam sama decyzje aka zdecydowaliśmy się o sprowadzeniu dziecka w piekło
      coraz bardziej toksycznego małżeństwa. Brawo, owacja na stojąco się należy.


      > Bardzo proszę o rade, co należałby zmienić w naszym związku,

      Zrobić jeszcze 5 dzieci. Conajmniej :/
      Skąd się biorą tacy ludzie?
    • triss_merigold6 Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 17:01
      Chrzań faceta, i tak Ci nie pomaga tylko dowala roboty i w dodatku
      jest nieprzyjemny. Masz dziecko więc stwórz dziecku możliwie
      najlepsze warunki do życia. Rozwód tu widzę jako wybawienie.
    • serendepity Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 20.04.10, 17:21
      Na poczatek przestan sie ludzi i zejdz na ziemie. Myslisz zyczeniowo, zamiast
      realistycznie. Wasze potrzeby i oczekiwania sa zupelnie inne i nie widze tu
      miejsca na cud.

      Reszta napisana wyzej.
    • drugikoniecswiata Re: jak uzdrowić związek - proszę o pomoc 21.04.10, 23:56
      Kurczę, to makabryczne co wypisujecie. Nie wydaje się wam, że seks to jednak
      WSPÓLNA sprawa i coś, co w dobrej parze RAZEM się buduje, a nie tylko przychodzi
      na gotowe? Dziewczyna opisała kilka płaszczyzn, a wy jej wszyscy w gacie
      zaglądacie, jakby tylko seks był w tym wątku. Raczej nie będzie udanego seksu
      bez udanego związku, to proste jak 2x2=4.
      • krzysztof-lis odwrotnie 22.04.10, 17:13
        > Raczej nie będzie udanego seksu bez udanego związku, to proste jak
        > 2x2=4.

        Właśnie jest dokładnie odwrotnie.

        Nie ma udanego związku bez udanego seksu
        • sebalda Re: odwrotnie 22.04.10, 20:19
          >Nie ma udanego związku bez udanego seksu
          • krzysztof-lis Re: odwrotnie 22.04.10, 20:49
            > Ona w seksie potrzebuje czułości, przed seksem chcialaby z mężem
            > porozmawiać jak z człowiekiem, a nie oglądać jego plecy, jak siedzi
            > przed komputerem. Jak zatem on zaspakaja jej potrzeby seksualne?

            To co napisałaś, to potrzeby bardziej emocjonalne, niż seksualne. Zwłaszcza to o
            rozmowach PRZED seksem.

            Do pozostałej części wypowiedzi się odnosić nie będę, bo pisałem już piętro
            wyżej o konieczności ustępstw i zmiany postępowania z obydwu stron. Nie możesz
            być aż tak ślepa, żeby to przeoczyć, więc to chyba zwykła złośliwość z Twojej
            strony.
          • rumpa Re: odwrotnie 22.04.10, 20:59
            ona nie potrzebuje seksu, tylko czułości
            poza tym wszystko się zgadza

            nigdy na niego nie leciala, co sama przyznała
            a jeśli mimmo to wychodzi się za mąż już w tym wieku, bo rozumiem
            jakby to była przyciśnięta 30parolatka, to znaczy że jest coś nie
            halo - z panią , niezależnie od pana.
            Co bieg wypadków potwierdził.
            A to co się dzieje teraz to tylko pochodna głupawej decyzji o
            małżeństwie, co jeszcze można wybaczyć, bo kto z nas był mądry od
            razu i absolutnie debilnej i egoistycznej decyzji o dziecku, co
            wybaczyć już trudno.
            Pani mi mizerny kontakt z realem i samą sobą, przerosnietą
            wyobraźnię tudzież myslenie życzeniowe i od naprawienia tegoż należy
            zacząć. Mąż jest tu najmniej istotny - jest tylko odbiciem miszmaszu
            w jej nieszczęsnej głowie. Ten tekst o szacunku po urodzeniu dziecka
            mnie zabił...

            • sebalda Re: odwrotnie 23.04.10, 10:07
              Krzysiu drogi, dla niektorych ludzi czułość i seks sie jednak łączą. Dla
              niektorych, dla Ciebie na przykład, to sfera osobna, najwyraźniej wyprana z
              głębszych emocji, czysto fizjologiczna chyba, jeśli nie rozumiesz, że udany seks
              dla wielu kobiet jest zależny od tego, jak jest przez mężczyznę traktowana,
              postrzegana, jaki on ma do niej stosunek. Seks u wielu kobiet dzieje się w
              głowie, a potem niżej. Kobieta musi się otworzyć na radość z seksu, a to nie
              jest łatwe z poczuciem żalu bycia za dnia odtrącaną, wyśmiewaną i wyzywaną. Niby
              piszesz o wychodzeniu naprzeciw obu stronom, ale ciągle powtarzasz, że to ona ma
              się doszkalać, a jej potrzeba czułości nie ma nic wspólnego z seksem. Albo znasz
              mało kobiet, albo to celowo ignorujesz, ale KOBIETY POTRZEBUJĄ CZUŁOŚCI i to nie
              oznacza wcale, że są dziecinne. Zatem mąż tej kobiety NIE WYCHODZI naprzeciw
              jej potrzebom seksualnym, bo dla niej czułość jest elementem udanego seksu (i
              dla wielu innych kobiet). On wiedział, że ona jest dziewicą, czy jeśli jest
              takim zwolennikiem ostrzejszego seksu nie mogł pomyśleć wcześniej, że to nie
              jest odpowiednia dla niego partnerka? A teraz ją obarcza winą za wszystko.
              Rumpa, czy jesteś sobie w stanie wyobrazić, że są mężczyźni i kobiety, którzy
              sobie jednak cenią dziewictwo do ślubu? Czy jest dla Ciebie zupełnie nie do
              przyjęcia informacja, że są kobiety, dla których urodzenie dziecka jest bardzo
              ważne, a, o dziwo! są faceci, którzy za to cenią, szanują i wspierają kobiety?
              Otóż wyobraź sobie, że są tacy mężczyźni. Szok? A jednak.
              Co nie zmienia faktu, że w tym konkretnym przypadku autorka wątku nie powinna
              chcieć urodzić dziecka z takiego związku, bo jej mąż nie rokował dobrze ani w
              roli męża, ani ojca. A rozwód nie bedzie tutaj najgorszą rzeczą. Oni zwyczajnie
              do siebie nie pasują.
              • rumpa Re: odwrotnie 23.04.10, 11:10
                Rumpa, czy jesteś sobie w stanie wyobrazić, że są mężczyźni i
                kobiety, którzy
                > sobie jednak cenią dziewictwo do ślubu?
                ależ tak, znam nawet taką jedną, wirtualnie, co prawda, ale zawsze.
                Tylko u niej to nie było po to żeby mąż ja szanował i w domysle -
                nie przypierdalał sie o te wszystkie rzeczy jak oral itd, tylko
                dlatego że takie sa zasady jej religii. Nie dlatego że nie miała
                ochoty, bo miała i to olbrzymią, tylko znowu dlatego - że takie są
                zasady. Nie po coś, tylko dla czegoś. To jednak różnica.

                Czy jest dla Ciebie zupełnie nie do
                > przyjęcia informacja, że są kobiety, dla których urodzenie dziecka
                jest bardzo
                > ważne, a, o dziwo! są faceci, którzy za to cenią, szanują i
                wspierają kobiety?

                cóż dla mnie ważniejsze jest dziecko niż jego urodzenie, co oznacza
                że z byle kim i byle jak dziecka się nie robi.
                A co do tych facetów, to chyba Muzułamnie albo skrajny
                fundamentalizm katolicki. Wszyscy inni znani mi faceci szanuja
                kobietę z którą są i cieszą się jak zostaja ojcami, ale sam powód
                rosnącego brzucha nie wywołuje wzmozonego szacunku, bo niby
                dlaczego? Co najwyżej opiekuńczość.
                No i rozmawiamy o tym konkretnym przypadku - i w tym konkretnym
                przypadku mamy do czynienia z parą dzieciaków, co się zabawily w dom
                i małżeństwo, laska po trupach zrealizowała swoje pomysły a teraz
                stoi nad zadeptanym kurczaczkiem i woła - mamusiu, popraw!

                Kobieta musi się otworzyć na radość z seksu,

                jedne muszą, inne nie muszą, a jeszcze inne całymi latami mimo
                czułości się nie otwierają, jak to ładnie nazwałas, po czym
                przychodzi jakiś paszczak a ona leci z wywieszonym językiem i nie ma
                dość.
                Boże, jesteś taka ...kobieca.

                Fajny patent swoja droga - jestes kobietą, masz mizerny popęd
                seksualny, czas nagli, wychodzisz jako dziewica za jakiegos w miarę
                akceptowalnego frajera łapiac go na "zasady" po czym mu suszysz
                głowę że cie nie potrafi "otworzyć" , błeeee skojarzenia to rzecz
                świeta :)))że za mało czuły (?) i unikasz seksu

                dziecko dajesz jednak radę wykonac

                jak biedak w końcu pójdzie na dziwki to ostentacyjnie go od
                zboczeńców zwyzywać, chamów itd

                jak sie rozwiedzie ,żeby byc uczciwy, to od drani, i dziecko
                nastawic przeciw tatusiowi, podłemu samcowi

                git i super, babeczka ma co chciała i kryta na wszystkich frontach
                :)))

                • kikki123 Re: odwrotnie 23.04.10, 12:56
                  Mocno sie rozpędzilaś Rumpa a przedstawiasz jedynie wlasną wizję zycia autorki postu. Pomijam pogardę do ktorej z calym szacunkiem nic w autorce Cię nie uprawnia. Rzetelna dojrzalośc rozumie blędy niedojrzalości. Rozumie a nie gardzi wyfiltrowując jedynie słabe miejsca w ktore moglaby uderzyć.
                  Z gory uprzedzę częsty na forum argument, ze nikt nikogo glaskać nie musi: jasne, że nie musi, tyle, że pomiędzy głaskaniem a kopaniem jest spora przestrzen na szczerą wypowiedź.
                  Z opisu temperatury uczuć przed slubem, potrzeby czułości i informacji, że mąż był pierwszym partnerem seksualnym wyciągnęłaś bardzo daleko idące wnioski co do mentalności autorki. Na marginesie: z pewnością znasz historie małzeństw kiedy z szaleństw milości nie ostał sie nawet popiół; błędy, pomyłki czy utrata kontaktu z osobą z którą się dzieli życie jest możliwa i tu i tam, z bardzo różnych przyczyn. Rożnie bywa. Samo "spadanie majtek" do ukochanego tez jeszcze nie gwarantuje satysfakcji w tej sferze życia, zwlaszcza początkującym, choć jest dobrym prognostykiem.
                  Piszesz, ze autorka nigdy męża nie kochała, ze po trupach zrealizowala swoje cele. Co do uczuć to nigdy tak do końca nie wiadomo z zewnątrz jak to jest między dwojgiem :-).Wg mnie oboje mieli jakies cele do zrealizowania w tym malżeństwie (niekoniecznie jasno uświadomione), oboje wskoczyli w trudną dla siebie sytuację, oboje się zawiedli i bezradnie miotają się coraz bardziej zamykając na siebie. Ale życie jeszcze przed nimi i przed ich coreczką, a autorka szuka jednak pomocy i prosi o radę. Ciekawa jestem opinii p. Agnieszki.
                  • rumpa Re: odwrotnie 23.04.10, 13:15
                    co do mentalności to raczej sie nie mylę, poczytaj sobie te teksty
                    o korzysciach z małżeństwa i czystości przedslubnej. w dodatku pani
                    jest ciagle zdziwiona że nie zadziałało

                    jak napisałam do obojga mam zdecydowanie negatywny stosunek, do n9ej
                    bardziej, za dzieciaka, i za bezwzglednośc i myslenie tylko o sobie.

                    oboje wskoczyli w trudną dla siebie sytua
                    > cję, oboje się zawiedli i bezradnie miotają się coraz bardziej
                    zamykając na sie
                    > bie.

                    to własnie napisałam już dawno temu.

                    a marginesie: z pewnością znasz historie małzeństw kied
                    > y z szaleństw milości nie ostał sie nawet popiół; błędy, pomyłki
                    czy utrata kon
                    > taktu z osobą z którą się dzieli życie jest możliwa i tu i tam, z
                    bardzo różnyc
                    > h przyczyn. Rożnie bywa. Samo "spadanie majtek" do ukochanego tez
                    jeszcze nie g
                    > warantuje satysfakcji w tej sferze życia, zwlaszcza początkującym,
                    choć jest do
                    > brym prognostykiem.


                    owszem to prawda, ale zupełny brak popędu z cała pewnoscia nie jest
                    dobrym prognostykiem. Co zakładała, że będą się tylko przytulac?
                    W ogóle o tym nie myslała czy załozyła że on ma się dostosować czy
                    też ją roznamietnić? Ja ja ja ja... i są jaja

                    Piszesz, ze autorka nigdy męża nie kochała
                    Na pewno mnie kochał ja
                    jego też ale żebym oszalała na jego punkcie to nie

                    to jak kochała czy nie?
                    jak to interpretujesz?
                    no dobra, tak trochę kochała

                    po trupach zrealizowala swoje ce
                    > le.

                    a nie?
                    z pełną świadomoscia spłodziła dziecko, bo jej sie instynkt obudził
                    już chyba wole zero refleksji niz takie refleksje które do tego
                    dziecka doprowadziły.
                    • jadwiga1350 Re: odwrotnie 23.04.10, 14:23
                      Czytam odpowiedzi na post autorki i nie mogę nadziwić się
                      negatywnemu stosunkowi do niej.
                      Jest niedojrzała, bo potrzebuje czułości?? Co ma jedno z drugim
                      wspólnego? Jeśli człowiek lubi,żeby go ktoś pogłaskał, czy
                      przytulił, to znaczy, że jest niedojrzały?

                      Źle, że była do chwili ślubu dziewicą? Ale jakoś wcześniej nie
                      przeszkadzało to jej mężowi. Po pięciu latach małżeństwa doszedł do
                      wniosku, że chciałby doświadczoną kobietę w łóżku. Jeśli
                      to "doświadczenie" takie dla niego ważne, powinien ożenić się z byłą
                      prostytutką. Ta miałaby doświadczenie, że ho, ho.

                      Źle zrobiła, że wyszła za mąż, chociaż "majtki jej nie spadały do
                      faceta". No może i prawda, tylko że wtedy większość małżeństw nie
                      powinna być zawarta.Ilu, tak naprawdę, kobietom spadają majtki do
                      przyszłych mężów?


                      Przestań ukrywać prawdę o swoim związku przed rodziną.
                      Rodzice i tak się w końcu domyślą,że jesteś nieszczęśliwa.Ile można
                      grać i udawać szczęśliwą mężatkę?
                      Może jednak będziesz mogła liczyć na pomoc najbliższych. A
                      teściowie? Mają duży wpływ na syna i bardzo chcieli żeby założył
                      rodzinę.Może wpłyną na niego, żeby wziął odpowiedzialność za żonę i
                      dziecko,a nie tylko marudził jak dzieciak o doświadczonej kobiecie w
                      łóżku.
                      • rumpa Re: odwrotnie 23.04.10, 16:13
                        cudowny przykład czytania bez zrozumienia

                        Jest niedojrzała, bo potrzebuje czułości??

                        nie, dlatego że uważa że czułości mogą zastąpić seks, za urodzenie
                        dziecka przysługuje szacunek i zdecydowała się na dziecko w tak
                        nienormalnym związku - przypominam - pan małżonek spylił po paru
                        miesiącach ze slubnej łoznicy, ciagle się kłócili i było jasne że
                        łózko jest tragiczną pomyłką

                        Źle, że była do chwili ślubu dziewicą? Ale jakoś wcześniej nie
                        > przeszkadzało to jej mężowi. Po pięciu latach małżeństwa doszedł
                        do
                        > wniosku, że chciałby doświadczoną kobietę w łóżku. Jeśli
                        > to "doświadczenie" takie dla niego ważne, powinien ożenić się z
                        byłą
                        > prostytutką. Ta miałaby doświadczenie, że ho, ho.

                        przeszkadzało mu chyba znacznie wcześniej, tak ja zrozumiałam
                        poza tym brak doświadczenia nie oznacza braku werwy i checi do nauki
                        a kobieta z doświadczneiem nie koniecznie jest prostytutką - rany,
                        co to za jakis pcim dolny!

                        Źle zrobiła, że wyszła za mąż, chociaż "majtki jej nie spadały do
                        > faceta". No może i prawda, tylko że wtedy większość małżeństw nie
                        > powinna być zawarta.Ilu, tak naprawdę, kobietom spadają majtki do
                        > przyszłych mężów?

                        no i potem męzowie łażą po prostytutkach a zony zamieniają się w
                        gderliwe babska przed trzydziestką, mające za złe każdej kobiecie z
                        odrobiną seksapilu
                        smutny i widoczny syndrom niedopchnięcia

                        A
                        > teściowie? Mają duży wpływ na syna i bardzo chcieli żeby założył
                        > rodzinę.Może wpłyną na niego, żeby wziął odpowiedzialność za żonę
                        i
                        > dziecko,a nie tylko marudził jak dzieciak o doświadczonej kobiecie
                        w
                        > łóżku.

                        a ty aty, niedobry chłopczyku!
                        jakby teściowie się odpalantowali od syna we własciwym czasie, to
                        całej farsy by nie było. A tak to wychowali pokrakę bez jaj.

                        nie tylko marudził jak dzieciak o doświadczonej kobiecie w
                        > łóżku.
                        cóż za zrozumienie
                        niech zarabia, dziecko bawi, będzie czuły, co to pacynka się
                        buntuje?
                        niesłychane
                        on czegoś chce?
                        przecież rodzice i żona mu powiedzą czego ma chcieć - ożenić się i
                        zrobić dzieciaka
                        i ma być szczęsliwy
                        • triss_merigold6 Re: odwrotnie 23.04.10, 16:21
                          I dlatego pani - dla własnego dobra - powinna go uwolnić od swojej
                          osoby.
                          • rumpa Re: odwrotnie 23.04.10, 16:25
                            jak najbardziej
                        • jadwiga1350 Re: odwrotnie 23.04.10, 16:50
                          > nie, dlatego że uważa że czułości mogą zastąpić seks

                          No ale seks też przecież był/jest w tym związku.

                          > przeszkadzało mu chyba znacznie wcześniej, tak ja zrozumiałam

                          Więc mógł się nie żenić. Te jego utyskiwania o "doświadczonej"
                          kobiecie to zwykłe strojenie fochów. Pewnie jakby
                          miał "doświadczoną" żonę, to by marudził, że on chce czystą jak
                          lilija dziewicę. To duży dzieciak, który sam nie wie czego chce.

                          > a kobieta z doświadczneiem nie koniecznie jest prostytutką - rany,
                          > co to za jakis pcim dolny!

                          Przecież nie napisałam, że każda kobieta z doświadczeniem jest
                          prostytutką.
                          Prostytutki zajmują się seksem zawodowo więc chyba doświadczenie
                          mają największe.
                          Jeśli według Ciebie, im bardziej doświadczona kobieta,tym
                          szczęśliwsze małżeństwo, to najszcześliwsze związki tworzą byłe
                          prostytutki.


                          > no i potem męzowie łażą po prostytutkach a zony zamieniają się w
                          > gderliwe babska przed trzydziestką, mające za złe każdej kobiecie
                          z
                          > odrobiną seksapilu


                          Tylko, że i taka kobieta, której "spadały majtki" może zmienić się w
                          gderliwe babsko.

                          > smutny i widoczny syndrom niedopchnięcia

                          Rumpo, całego życia w łóżku spędzić nie można.


                          > niesłychane
                          > on czegoś chce?
                          > przecież rodzice i żona mu powiedzą czego ma chcieć - ożenić się i
                          > zrobić dzieciaka
                          > i ma być szczęsliwy


                          Skoro posłuchał rodziców i ożenił się, to niech teraz ponosi
                          odpowiedzialność za swoje czyny. Dlaczego słuchał matki i ojca?
                          Zarzucili mu łańcuch na szyję i powlekli do kościoła czy USC?
                          Biedaczek buntuje się przeciwko złemu, okrutnemu światu, grając na
                          komputerze i marząc o "doświadczonej" kobiecie. Tylko ciekawe czy
                          taka "doświadczona" kobieta, chciałaby niańczyć trzydziestoletniego
                          dzidziusia.
                          • rumpa Re: odwrotnie 23.04.10, 17:36
                            ale ja się zgadzam że to dupek i ofiara losu :)))

                            Jeśli według Ciebie, im bardziej doświadczona kobieta,tym
                            > szczęśliwsze małżeństwo, to najszcześliwsze związki tworzą byłe
                            > prostytutki.

                            ależ skąd, jest cała masa panów którym wystarczy raz na miesiąc pod
                            kołdrą i doswiadczona żona bylaby dla nich koszmarem.

                            przeszkadzało mu chyba znacznie wcześniej, tak ja zrozumiałam
                            >
                            > Więc mógł się nie żenić.

                            ale po slubie, poza tym, rodzice chcieli :)))

                            Tylko, że i taka kobieta, której "spadały majtki" może zmienić się w
                            > gderliwe babsko.

                            zwłaszcza jak sie okaże że mąż po miesiącu miodowym kontentuje sie
                            jednym bzyknięciem na pół roku, a to wcześniej to była wersja demo

                            Rumpo, całego życia w łóżku spędzić nie można.

                            ale beznadziejne noce fatalnie wpływają , przynajmniej niektorym, na
                            dnie.
                            syty głodnego nie zrozumie, ja byłam kiedyś w sytuacji że najdroższy
                            chcial w najgoretszym okresie dwa trzy razy na tydzień. Co by było
                            jakbym wpadła na pomysł czekania do ślubu :((( po pół roku miałam
                            nerwicę ale to dzieki niebiesiom był tylko chłopak ktoremu po prostu
                            podziękowałam za dalsze kontakty na tym polu.

                            Skoro posłuchał rodziców i ożenił się, to niech teraz ponosi
                            > odpowiedzialność za swoje czyny. Dlaczego słuchał matki i ojca?
                            > Zarzucili mu łańcuch na szyję i powlekli do kościoła czy USC?

                            a cholera wie co z nim zrobili, ale efekty są powalające :)))
                            niestety z ta odpowiedzialnościa bywa tak, że czasem trzeba dobrze
                            przemysleć sposób w jaki się ja ponosi.

                            Tylko ciekawe czy
                            > taka "doświadczona" kobieta, chciałaby niańczyć
                            trzydziestoletniego
                            > dzidziusia.

                            żeby przestać być dzidziusiem, trzeba dorosnąć a nie tylko nauczyć
                            sie sprawnie udawać osobe dorosłą w zgodzie z oczekiwaniami owego
                            świata. Ty proponujesz nałożenie maski.
                            Ja uważam, że to by był koszmar.
                            Jedno znich musi wziąć źycie wreszcie za rogi i zakończyć tę farsę.
                      • tully.makker wazne pytanie 23.04.10, 20:19
                        Ilu, tak naprawdę, kobietom spadają majtki do
                        > przyszłych mężów?

                        Moze to sprawdzimy? Niech sie wpisuje ta, ktorej spadaly.
                        Ja pierwsza, razy dwa.
                        • rumpa Re: wazne pytanie 23.04.10, 22:37
                          mnie też, i przed ślubem i po i po urodzeniu dziecka :)))
                          • sebalda Re: wazne pytanie 24.04.10, 12:15
                            Rumpa, wszystkie Ci zazdrościmy gorącego temperamentu i seksownego męża.
                            Naprawdę. Ale błagam Cię, weź pod uwagę, że nie wszystkie kobiety mają tak jak
                            Ty. Z różnych przyczyn. Nie możesz mierzyć wszystkich kobiet wyłącznie swoją miarą.
                            Nie wiesz, co było praprzyczyną w opisanym związku. Jej oziębłość seksualna czy
                            jego chamstwo. Jedno jest pewne, on wiedzial o jej dziewictwie, zatem nie
                            powinien teraz jej wypominać braku doświadczenia.
                            Z tego, co piszesz, wynika, że jak kobieta nie jest dość chętna, gorąca,
                            seksowna, mąż ma pełne prawo ją zdradzić i traktować dowolnie, zatem seksapil
                            jest dominującym wyznacznikiem dobrego pożycia? Kobiety mniej gorące są już nic
                            niewarte i można sobie nimi gębę wycierać?
                            Facet jest tutaj stroną bardziej chcącą, czy zrobił cokolwiek w tym kierunku,
                            żeby żona go bardziej pożądała, poza wyśmianiem jej, poniżaniem i wyzwiskami?
                            Dla wielu facetów okazanie czułości i dobre gesty wobec żony to za duży wysiłek,
                            za to wymagania... Czysty dom, czyste, zadbane dzieci, pyszne posiłki, dobra
                            praca żony i kosmiczny seks, w zamian za to on po pracy piwo przed telewizorem
                            na przemian z piwem przed kompem. Czyż nie jest to typowy schemat wielu
                            małżeństw. Lektura tylko tego forum daje na to bardzo liczne przyklady.
                            Wytłumacz mi, jak w takim układzie dziewczyna może mieć chęć być gorąca w łóżku?
                            Czy taki mężczyzna jest godny pożądania, dla takiego też spadałyby Ci majtki?
                            Napisz nam, czy mąż kiedykolwiek Ci ubliżył, poniżył, wyzwał. Jeśli nie, nie
                            dziwię się, że go kochasz i pożądasz. Jeśli tak, to czy po akcie agresji z jego
                            strony też Ci majtki spadały?
                            Wiem, są kobiety masochistki, które lubią być bite i poniżane, ale to jednak
                            margines, mówimy o przeciętnej kobiecie.
                            • rumpa Re: wazne pytanie 24.04.10, 13:05
                              Jedno jest pewne, on wiedzial o jej dziewictwie, zatem nie
                              > powinien teraz jej wypominać braku doświadczenia.

                              ale chyba tam chodzi w ogóle o brak chęci, co dopiero doświadczenia,
                              czyż nie? i jej święte przekonanie że skoro on jedyny, to powinien
                              tak się tym zachłysnąć że za każdym razem jak ona dopuszcza coś
                              więcej niż przytulanie to powinien prawie szlochać ze wzruszenia na
                              myśl że żadna myszka w tej dziurce przed nim nie była. A ona
                              oczywiście zwolniona z jakiejkolwiek inicjatywy, pomysłowości itd..
                              i tak wiem że jest masa kobiet z takim podejściem
                              i tak uważam że w takiej sytuacji facet albo się rozwodzi albo szuka
                              czegos na boku. Ja osobiscie, jakby mój mąż wyciął mi taki numer a
                              byl na przykład fantastycznym ojcem, to gacha bym sobie znalazła na
                              100%.

                              Z tego, co piszesz, wynika, że jak kobieta nie jest dość chętna,
                              gorąca,
                              > seksowna, mąż ma pełne prawo ją zdradzić i traktować dowolnie,

                              wiesz, to nie jest kwestia prawa. Mówimy o faktach a te sa takie że
                              dla mnóstwa ludzi beznadziejny seks czy raczej jego brak przekłada
                              się na urok osobisty i poczucie humoru. Jesli z jakis powodów
                              jednostka nie może z beznadziejnym układem skonczyc, bo na przykład
                              jest dupowata, obawia się o opinię albo uważa że tak nie mozna, to
                              efekty moga byc różne. Zwłaszcza jak druga strona jest również
                              pozbawiona jaj i szacunku do samej siebie i pozwala na takie
                              zzachowania. A ona pozwala.

                              Facet jest tutaj stroną bardziej chcącą, czy zrobił cokolwiek w tym
                              kierunku,
                              > żeby żona go bardziej pożądała,

                              albo sie pożąda albo nie. Ja wiem że panie jadą na tym koniku latami
                              a biedni faceci co poniektórzy, ci wrażliwsi w to wierzą, ale prawda
                              jest taka, że g... poradzisz na to że ktos cie poząda albo nie. Tu
                              chodzi o o takie zmanipulowanie faceta aby skakał jak pani mu zagra
                              a ona w nagrodę da mu pociupciać. Ale pożądania w tym nie będzie.

                              Czysty dom, czyste, zadbane dzieci, pyszne posiłki, dobra
                              > praca żony i kosmiczny seks, w zamian za to on po pracy piwo przed
                              telewizorem
                              > na przemian z piwem przed kompem. Czyż nie jest to typowy schemat
                              wielu
                              > małżeństw. Lektura tylko tego forum daje na to bardzo liczne
                              przyklady.
                              > Wytłumacz mi, jak w takim układzie dziewczyna może mieć chęć być
                              gorąca w łóżku
                              > ?
                              ja się pytam o co innego. Jak dziewczyna mogła pozwolic na taką
                              sytuację? Jak jest dupa i ofiara losu to zbiera plony. Gorące to sa
                              kobiety z jajami a nie lejace sie lelije którym mąż myli się z
                              opiekuńczym tatusiem. Może przestanmy sie czepiać facetów o to że
                              panie uważają ze na miłość trzeba sobie zasłużyć, że sprowadzają się
                              do roli wielofunkcyjnego robota a potem jęczą że pan im szczotki z
                              reki nie wyjmuje. Ludzie sa wygodni a o swoje trzeba walczyć.A nie
                              wyobrażać że jak ja zaspokoję twoej potrzeby to ty zaspokoisz moje.
                              Zacznij od swoich.

                              Czy taki mężczyzna jest godny pożądania, dla takiego też spadałyby
                              Ci majtki?
                              > Napisz nam, czy mąż kiedykolwiek Ci ubliżył, poniżył, wyzwał.

                              wiesz, był parę razy dla mnie ostro niemiły, co jest normalne , i
                              jeśli do tego nie zgadzała mi się forma, to moja reakcja była taka,
                              jeszcze za narzeczeńskich czasów, że miał do wyboru - zmienić płytę
                              albo dziewczynę. I po mnie to było widać, ze on nie jest całym moim
                              światem, nie musze z nim byc, małżeństwo mnie srednio interesuje bo
                              mam co robić, a opinia środowiska co do mojego wieku wisi i powiewa.
                              Więc ja bym w takiej sytuacji się nie znalazła. Były inne , wtedy
                              gdy zauważałam że jestem bardzo niezadowolona i zaczynam go
                              obwiniać, szłam na terapię czytałam książki, bo wychodziłam z
                              założenia że tylko ja mogę cos zmienić, bo mnie to przecież
                              przeszkadza. Na jęczące i mamląjące, obwinające, żądające i
                              odpuszczające baby napatrzyłam sie dość, takie panie się zlewa
                              cieplym moczem, panowie czekaja aż atak przejdzie i babka wróci w
                              koleiny.

                              Rumpa, wszystkie Ci zazdrościmy gorącego temperamentu i seksownego
                              męża.
                              > Naprawdę. Ale błagam Cię, weź pod uwagę, że nie wszystkie kobiety
                              mają tak jak
                              > Ty. Z różnych przyczyn. Nie możesz mierzyć wszystkich kobiet
                              wyłącznie swoją mi
                              > arą.

                              rany pisałam juz, że jest masa panów z zerowym z mojego punktu
                              widzenia temperamentem. Pani byłaby z takim szczęsliwa. Ale jej
                              nawet do głowy nie przyszło, że on może mieć jakieś potrzeby.
                              Dlaczego?
                              Ponieważ jej zdaniem błonka miala je zaspokoić wszystkie na wieki
                              wieków amen.

                              Kobiety mniej gorące są już nic
                              > niewarte i można sobie nimi gębę wycierać?

                              ależ skad.
                              Ale jesli malo gorąca kobieta uzywa seksu do manipulowania
                              ewentualnie uważa że potrzeby seksualne męża to jego problem a on w
                              ogole jest zboczeńcem bo chce częściej niz raz na miesiac, to taka
                              pani dla mnie jest wymarzonym materiałem nie tylko do wycierania
                              geby ale nawet podłogi.
                              Zam pare takich pań. One chciały męża, domu i dzieci. Wiedza że maja
                              mizerny temperament. Ich mężowie mają kochanki , chadzają do
                              burdelu. Panie nie wykazuja mentalności psa ogrodnika. Dla nich ta
                              sfera życia nie istnieje ale są na tyle przytomne by wiedzieć, ze
                              dla ich mężów i owszem. Nic do nich nie mam. To co robia jest
                              logiczne - chciały akurat tych panów no to nie bodą sie z
                              rzeczywistoscią.
                              Równie dobrze mogłyby się rozwieść i też nic bym do nich nie miała.
                              Ale panna ktora nie chce się bzykac tylko przytulać i ma kwasy o
                              ewentualne zdrady, rozwieść sie niechce tylko robi dziecko i uważa
                              że mąż powinien przestać miec potrzeby seksualne, to jest kuriozum.
                              • sebalda Re: wazne pytanie 24.04.10, 14:11
                                Wszystko to cholernie ciekawe, co piszesz, muszę to przemyśleć. Tymczasem
                                uważam, że jest sporo prawdy w tym, co piszesz, sporo też przerysowań i trochę
                                nieporozumień. W takich proporcjach.
                                Dla mnie chęć na seks jest wypadkową kilku czynników, ale głównie tego, jak
                                jestem traktowana przez męża. I nawet gdybym go pożądała i miała ochotę na
                                gorący seks, a on by tego wieczoru źle mnie potraktował, puściłyby mu nerwy i
                                zaczął mnie wyzywać, moje pożądanie opadłoby do zera. Dla Ciebie pożądanie albo
                                jest, albo go nie ma, ja mam inaczej.
                                Dopisujesz trochę do tej historii, może masz rację, może jej nie masz, może ta
                                dziewczyna jest taka, jak ją malujesz, a może jest tylko słaba i bezwolna, ale
                                odpowiednio traktowana by rozkwitła. Tego nie wiemy.
                                Zazdroszczę Ci pewności siebie, to chyba klucz do sukcesu. Dam to do
                                przeczytania córce, jestem ciekawa, czy ona chcialaby być taka, jak piszesz. Ja
                                jeszcze nie wiem, czy chciałabym, żeby ona taka byla, muszę to przemyśleć.
                                • krzysztof-lis Re: wazne pytanie 24.04.10, 22:58
                                  > Dopisujesz trochę do tej historii, może masz rację, może jej nie
                                  > masz, może ta dziewczyna jest taka, jak ją malujesz, a może jest
                                  > tylko słaba i bezwolna, ale odpowiednio traktowana by rozkwitła.
                                  > Tego nie wiemy.

                                  No właśnie. Szkoda, że my się tu tylko przerzucamy argumentami podczas gdy
                                  wątkotwórczyni przestała się udzielać.
                                • rumpa Re: wazne pytanie 25.04.10, 11:33
                                  I nawet gdybym go pożądała i miała ochotę na
                                  > gorący seks, a on by tego wieczoru źle mnie potraktował, puściłyby
                                  mu nerwy i
                                  > zaczął mnie wyzywać, moje pożądanie opadłoby do zera

                                  ależ oczywiście, ale to pożądanie najpierw byc musi!

                                  a może jest tylko słaba i bezwolna, ale
                                  > odpowiednio traktowana by rozkwitła.

                                  nie nie rozkwitlaby, bo owo rozkwitnięcie wychodzi od Ciebie, sama
                                  musisz powiedzieć stop, sama się sobą zająć, sama się szanować a nie
                                  liczyć że błonka i dziecko ci ów szacunek zapewnią. Jedni to mają z
                                  domu.Inni muszą przyglebić twarzą w błoto żeby się ocknąć i
                                  zbuntować. Szacunek wychodzi z ciebie samej, gdy go masz, po prostu
                                  do pewnych rzeczy nie dochodzi. Facet cie nie będzie wyzywał, bo po
                                  pierwszej próbie będzie skreślony, nie wybaczysz, nie zrozumiesz że
                                  biedactwo było zdenerwowane i musiało sobie poużywać, nie zgodzisz
                                  się.

                                  Wszystko to cholernie ciekawe, co piszesz, muszę to przemyśleć.
                                  Tymczasem
                                  > uważam, że jest sporo prawdy w tym, co piszesz, sporo też
                                  przerysowań i trochę
                                  > nieporozumień. W takich proporcjach.

                                  nie mam ambicji do bycia alfą i omegą
                                  a przerysowania - wiesz jest masa kobiet z takim rysem, te wszystkie
                                  żony alkoholików itd, to zreszta generalna wizja kobiet w Polsce, że
                                  na miłość trza sobie zaslużyć, zrozumieć itd...
                                  nawet jak je to oburzy to może coś im w głowie zostanie i ta ich
                                  prywatna gleba, w którą mają zaryć twarzą przyjdzie po "ty debilko"
                                  a nie po tzw "liściu"

                                  Ja
                                  > jeszcze nie wiem, czy chciałabym, żeby ona taka byla, muszę to
                                  przemyśleć.

                                  hehe głowę dam że nie chciałabyś :)))
                                  jestem potworną bałaganiarą
                                  i nie umiem gotować
                  • krzysztof-lis Re: odwrotnie 24.04.10, 22:45
                    > Rożnie bywa. Samo "spadanie majtek" do ukochanego tez jeszcze nie
                    > gwarantuje satysfakcji w tej sferze życia, zwlaszcza początkującym,
                    > choć jest dobrym prognostykiem.

                    Jasne, że nie gwarantuje. Za to brak "spadania majtek" gwarantuje BRAK
                    satysfakcji w tej sferze życia, co widać na załączonym obrazku.
              • krzysztof-lis Re: odwrotnie 24.04.10, 22:44
                Dyskusja z Tobą jest naprawdę męcząca, bo najpierw stwarzasz wrażenie, jakbyś
                kategorycznie się ze mną nie zgadzała, po czym powtarzasz dokładnie to samo, co
                napisałem, tylko innymi słowami.

                > Kobieta musi się otworzyć na radość z seksu, a to nie jest łatwe
                > z poczuciem żalu bycia za dnia odtrącaną, wyśmiewaną i wyzywaną.

                Przecież ja to właśnie napisałem!

                Kobieta się musi otworzyć SAMA, a nie zostać "otwarta" przez faceta. Ten ma jej
                tylko w tym nie przeszkadzać odtrącaniem, wyśmiewaniem i wyzywaniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka