sijena
17.05.10, 23:09
O jak fajnie ze znalazlam to forum!!musz e sie wyzalic na swoja
tesciowa, pomijajac to,ze ciagle nazywa mojego meza 'MOJ SYN', nigdy
po imieniu to na dodatek w moim towarzystwie nakazuje
mu 'przeciwstawiac sie' mi wtedy, kiedy trzeba. Rozmowa dotyczyla
jej starek skorzanej sofy. T.kka sie sklada ze kupilismy wadliwy
zestaw do salonu i producent zdecydowal oddac pieniadze,
powiedzielismy tesciowej o tej sytuacji a ta do mnie - och to
swietnie, odkupicie od nas nasza stara sofe. Ja jej mowie,ze nie
chcemy takiej duzej ale dwie miejsze, a ta malo mnie nie roszarpala
i juz ze mna o tych sofach nie rozmawiala tylko ze SWOIM SYNEM
zwracajac sie do niego ze powinien mi sie rpzeciwstawiac wtedy kiedy
trzeba!!
Teraz dzwoni do syna codziennie przynajmniej dwa razy plus co
godzine wysyla smsa. w sobote na godzine przed wizyta zadzwonila do
nas,ze przybywa. poniewaz ja bylam poza domme maz jej odradzil wiec
nie przyjechala ale dzwoni do niego jeszcz eczesciej. Zaprosilam ja
na przyszla sobote to najpierw powiedziala tak, a teraz ze sie
jeszcze zastanowi.nie po jej mysli wyszlo.Mam wrazenie ze poniewaz
jestem w ciazy teraz ona sie boi ze dla jej syna ja bede wazniejsza
od niej!!
mam jej dosyc, jak mazmi o niej mowi to az ciezko mi sie powstrzymac
przed uszczypliwa uwaga niesttety moj maz zapatrzony w nia jak w
obrazek, powiedzial mi ze to jest osoba ktora jest jego AUTORYTETEM
moralnym..poryczalam sie wtedy bo babsko jest despotka i nie
rozumiem jak on tego nie moze widziec !comam zrobic milczec czy
przeciwstawiac sie jej glosno, ignorowac czy stawac do walki?