27.07.10, 14:50
witam serdecznie, w koncu odwazylams ie napisac bo moja sytuacja
mnie przerosla. Ja z mezem i z 2 dzieic mieszkamy juz dobre pare lat
u tesciow. Nigdy nie mowilam ze bedzie tak zawsez, marzylam o swoim
domu, i zawsze zachecalam do tego meza, ale on milczal i mowil ze tu
bedzie nam lepiej. Ale tesciowie sa po rpostu nie do wytrzymania.
Tesc potrafi tak ionicznie dogadac ze odechciewa wam sie zyc. Tych
sytuacji bylo juz mnostwo. A jesli ja cos pwoeim ze tesc lub
tesciowa mnie zranili slowem to maz ich broni i mowi ze to moja
wina!!!I ze jestem klotliwa nie do yzcia itp itp...Miarka sie
przebrala, tesciowa nawweet wypomina miz e musiala sie opiekowac
moimi dziecmi a ja jestem zla matka!!!bo nie mam czasu wyjsc z
dzeicmi anwet na spacer, a ja siedze w pracy. Ja na ich 3, to jets
walka z wiatrakami, jak mozna podburzacw lasnego syna do klotni ze
mna?????gdybysmy meiszkali osobno ybloby nam duzo lepiej ale
tesciowa twierdzi ze ja sobie jeszczez apamietam jej "dobroc" jak to
nazwala, oni niszcza nam zycie, a moj maz tego nei widzi i zwala
wine na mnie, ja juz nie mam sil, jest mozliwosc budowy domu, ale on
o tym nie chec slyszec, blagam o pomoc, bo zwariuje, nie chce
rozwodu bo kocham meza, ale jak mozna kochac kogos w zasadzie kto
cie nie szanuje i mowi ze jestes najgorsza a oni wszyscy swieci?????
jestem zalamana, prosze o pomoc..;((((
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: pomocy!! 27.07.10, 15:06
      "ale jak mozna kochac kogos w zasadzie kto
      cie nie szanuje i mowi ze jestes najgorsza "- tez nie wiem, jak
      można.
      Dopóki mąż, który ma własną rodzinę, czyli ciebie i wasze dzieci,
      nie pojmie, że czas przeciąć pępowinę, NIC nie zrobisz.Może poza
      postawieniem sprawy na ostrzu noża: albo my, albo oni.
      • smutasekkk Re: pomocy!! 27.07.10, 15:11
        masz absolutna racje!!!on tego nie pojmuje a nawet mowi mi ze jak mi
        sie tak nie poodba zycie z nimi to moge zabeiarc swoje rzeczy
        • serendepity Re: pomocy!! 27.07.10, 15:29
          To zabierz, bo on najwyrazniej nie planuje nic zmieniac. Dobrze mu u rodzicow.
        • marzeka1 Re: pomocy!! 27.07.10, 15:29
          I co ty na to? Masz gdzie, aby wstrząsnąć mężem, który jest pewny,
          że NIC nie zrobisz, zabrać siebie i dzieci?
          • smutasekkk Re: pomocy!! 27.07.10, 15:31
            tak mam gdzie odejsc, ale jak odejde, zaznaczyl ze jak raz odejde to
            juz do niego nie wroce, a ja go kocham!!i nie chec ranic dzieci
            • marzeka1 Re: pomocy!! 27.07.10, 15:36
              Czyli twoje dzieci mają dorastać i widzieć, że w domu matka jest
              NIKIM, że z jej zdaniem się nie trzeba liczyć, że babcia, dziadek są
              ważniejsi??? I potem córka-jeśli ją masz- też takiego typa weźmie na
              męża lub partnera, bo nie będzie WIEDZIAŁA, ze może być inaczej.
              Smutne to, że pozwalasz się tak traktować i tłumaczysz to miłością
              do męża, a co z jego miłością?
              • smutasekkk Re: pomocy!! 27.07.10, 15:44
                to jest abrdzo smutne, ze zyc mis ie juz nie chce, bylam pewna ze
                rafialm na kochanego meza i jego fajan rodzine, a oni maja po rpostu
                diabla za skora, i mnie niszcza tak ze od kilku dni malo co jem
            • serendepity Re: pomocy!! 27.07.10, 16:36
              Czyli on Cie szantazuje, a Ty ulegasz. Moze jak odejdziesz to obudzi sie. Jesli
              nie, to decyzja od odejsciu byla tym bardziej sluszna.

              Za co kochasz meza? Zawsze zadaje to pytanie, gdy czytam podobne watki na tym
              forum? Za to, ze nie szanuje Cie, za to ze poniewiera Toba i ma Cie gleboko w d....?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: pomocy!! 27.07.10, 15:58
      Obawiam się, że o pomoc Pani będzie trudno, ponieważ źródłem Pani problemów jest
      sytuacja życiowa, która w dłuższej perspektywie prawdopodobnie nie ulegnie
      zmianie. Przynajmniej tak Pani to postrzega, że kłopotem są teściowie i mąż,
      będący pod ich wpływem. Mąż, gdyby nawet zaczął proces zmian, nie nastąpią one
      zbyt szybko. Wyprowadzka całej rodziny to tez poważna operacja logistyczna, na
      której skutki też trzeba będzie poczekać
      Pomoc dla Pani to długofalowe decyzje. Ale chyba od tego planu trzeba zacząć i
      konsekwentnie go przeprowadzać. Sam okrzyk pomocy! to niestety zbyt mało, choć
      wiem , ze jest wyrazem Pani bezradności. Słowa w ramach tej pomocy tu napisane,
      moga przynieść tylko krótkotrwała ulgę. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • smutasekkk Re: pomocy!! 27.07.10, 16:29
        dziekuje pani Agnieszko za odpowiedz. Ma Pani racje, to proces
        dlugofalowy, ale gdyby maz naprawde mnie kochal i szanowal to
        zrobilby wszystko abym czula sie tam dobrze, a oni zrobili wszystko
        abym zneinawidzila tamten dom, w ktorm czuje sie sztucznie, i w
        ktorym czuje ze wszyscy sa pzreciwko mnie. Mysle ze maz jest
        manipulwoany przez swoich rodzicow, ktorzy chca a by "na starosc"
        sie nimi zajal, ja to rozumiem, ale ja mam tez swoje zycie, i nie
        przysiegalam pzred oltarzem tesciom ale mezowi, i to ja id zieci
        powinny byc dla niego najwazniejsze.
      • smutasekkk pani Agnieszko 27.07.10, 16:36
        tylko ja bym chciała poznac opinie experta, i co by pani uczynila na
        moim miejscu, bo zbyt ogolnie to pani nazwala, ale ja bym prosila o
        konkretna pomoc, dziekuje
        • mawitka Re: pani Agnieszko 28.07.10, 08:28
          Trudno wymagać od większości facetów, zeby byli obiektywni w stosunku do swojej
          rodziny. Moj mąż nie jest, dlatego ja sama potrafię się sprzeciwić teściowej nie
          wciągając w to męża. Nie jest to specjalnie komfortowa sytuacja, ale ja mam
          gdzieś czy teściowa się obrazi czy nie i dzięki temu z mężem się nie kłócę.
          Na początku próbowałam mu tłumaczyć, ze jego mama jest złośliwa i agresywna w
          stosunku do mnie, ignoruje moje prośby co do naszego dziecka, ale mąż radził,
          żebym to ignorowała.
          Zwykle tak robię, ale jak przegnie to się sprzeciwiam. Jestem jedyna w całej
          rodzinie, która ośmieliła się jej sprzeciwić czy otwarcie nie zgodzić z jej
          poglądami. Tylko, że na mnie szantaż emocjonalny w postaci jej dąsów w ogóle nie
          działa.
          Także moja rada: 1. nie szukaj sojusznika w kłotniach z teściami u męża, bo jak
          sama się przekonałaś niewiele to daje 2. wynajmij choćby pokój i się wyprowadź.
          I tak jesteś w lepszej sytuacji niż większość nieszczęśliwych kobiet, bo masz
          pracę. Mąż szybko spokornieje. A jeśli nie to znaczy, że nie było o co walczyć.
          Powodzenia.
        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: pani Agnieszko 28.07.10, 19:49
          Napisałam, że pomoc jest trudna, bo nie szybko będzie mogła Pani pozbyć się
          źródła swoich kłopotów.
          Najlepiej wyprowadzić się i uniezależnić. Jeśli jest Pani gotowa to zrobić to to
          jest najlepsza praktyczna rada. Ale to sama Pani wie, bez moich zbędnych słów,
          bo to jest oczywiste.
          Jeśli nadal będzie Pani mieszkać w takim układzie, to musi się Pani poczuć jak u
          siebie w domu. Czyli pewnie. Jak Pani będzie pewna, to uwagi teściowej i ironia
          teścia, nie będą Pani dotykać. Skoro mąż nie chce się wyprowadzać, to to jest
          jedyne wyjście. Czy jest to możliwe dla Pani ? Agnieszka Iwaszkiewicz
          • smutasekkk Re: pani Agnieszko 28.07.10, 20:33
            Dziekuję Pani serdecznie za odpowiedź. Tylko że ja nigdy nie poczuję
            się pewnie w domu, w którym nie mam korzeni, i który de facto nigdy
            mój nie był i nie będzie. Ja chcę być niezależna i mieć poczucie że
            coś osiągnęłam. Powolutku dochodzę do porozumienia z mężem i może
            uda mi się kiedyś przekonać a wtedy będę naprawdę szczęśliwa.
            Dziękuję za uwagę i serdecznie pozdrawiam.
            • to_la1 Re: pani Agnieszko 29.07.10, 08:48
              Napiszę przykład z życia moich rodziców. Mieszkaliśmy z babcią -
              moja mama z teściową. Ciągłe kłótnie, dąsanie się itp. Babcia nigdy
              nie nadawała się do życia w rodzinie. Moja mama dzielnie znosiła to
              przez dobre pare lat bo aż przez 20!!! Tak, aż tyle czasu wytrzymała
              bo wreszcie nadszedł ten moment, że zaczęli się rodzice budować.
              Tata zrozumiał, że tak dłużej nie da się żyć. Szkoda tylko
              straconego czasu. Dobrze jednak, że po tylu latach mają wreszcie
              ciszę i spokój a co najważniejsze to własne życie. Tego również i
              życzę Tobie.
              • mehil.dam Re: pani Agnieszko 29.07.10, 12:17
                Mój ojciec jest maminsynkiem, oj jak straszliwym :) Pierwsze 3 lata
                małżeństwa mieszkali w jego rodziców i moja mama była traktowana wtedy -
                uwaga - jak gosposia. Ja byłam maluteńka, o ona musiała gotować dla całej
                rodziny, sprzątać itd a wtedy nie było tak łatwo jak teraz, nie było
                półproduktów, pampersów, więc pranie codziennie tetrówek... Ostatnio mi
                mama opowiadała, że jak miałam miesiąc to dostała zadanie - ugotować
                rosół. Problem w tym, że nigdy wcześniej rosołu nie gotowała. Na szczęście
                akurat wtedy miała jej mama przyjechać i ugotowała. Teściowa stwierdziła
                "Dobrze Waciu, że przyjechałaś, bo byśmy nie mieli co jeść!". A jak mój
                tata chciał np mamie pomóc i pieluchy uprać, bo mamusia mu zabraniała, bo
                przecież on pracuje i nie musi nic robić w domu (wtedy pracował tylko 8
                godzin i praca nie była specjalnie ciężka), on jej słuchał. A moja mama
                odezwać się nie potrafiła.
                Wracając do tematu - po jakiś 3 latach się wyprowadzili i życie zmieniło
                się na lepsze, obojga. Tylko tata do dzisiaj parę razy w tygodniu mamusie
                odwiedza i robi wszystko co ona chce, ale oczywiście dotyczące jej a nie
                jego (np remonty kiedy chce, a mam się doprosić nie może itp)
                A co do tego, że mówi Ci, żebyś się wyprowadziła jak Ci nie pasuje. Ja
                mojemu mężowi też tak mówię, bo wiem, że tego nie zrobi, takie trochę nie obchodzi mnie co zrobisz, ja tu rządzę...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka