chodzi o dychę....

30.08.10, 17:02
Witam.Od razu napiszę,że mam 15 lat.Mam kłopot i postanowiłam
zapytać na tym forum,ponieważ mama często tu zagląda i czyta.Wiem,że
tu ludzie pytają o poważne sprawy...ale ja też poproszę o radę.Nie
jest to sprawa życia i śmierci,ale kłopotliwa dla mnie.Mojej mamie
już ręce opadają w tej sprawie.
Otóż chodzi o 10zł.Niedawno mama kupiła mi piłkę,tanią taką bym
mogła sobie z nudów z sąsiadem pograć.Sąsiad jest młodszy ode
mnie,ale kolegujemy się od dzieciństwa.Pierwszego dnia on zaraz
wkopał tą piłkę na czyjś balkon i zwiał.Kazałam mu ją odzyskać,bo to
ledwo co kupiona piłka i już jej nie ma.To szybko wymyślił,że mi ją
odkupi(bo co to dycha dla niego)i poszedł do taty po
pieniądze.Nakłamał mu,że musi ze mną iść do sklepu po jakąś
książkę,więc tata pozwolił mu wziąć z portfela ile
chce.Poszliśmy,kupił dla niepoznaki książkę dla mamy za 30zł i piłkę
za dychę.I przy okazji miał mega frajdę,bo okłamał rodziców i mógł
swobodnie pokręcić się po sąsiedniej dzielnicy,tam,gdzie mu nie
wolno chodzić...Wydawało mi się,że sprawa załatwiona.Ale za kilka
dni on chciał sobie kupić jakiś super model(oni bogaci są,kupują
tylko firmowe rzeczy)i zabrakło mu pieniędzy.Wtedy poszedł do
tamtego mieszkania i odzyskał piłkę.Przyszedł do mnie i żąda
dychy.....ja mu nie dałam,bo nie taka była umowa.Zresztą po co mi
dwie takie same piłki.Poskarżył się rodzicom i dostał ochrzan,karę i
obcięli mu kieszonkowe(ja kieszonkowego nie mam wogóle,bo mama mało
zarabia).To było na początku wakacji.Od tej pory wypisuje mi
smsy,dzwoni i przy każdej okazji gdy mnie zobaczy chce
dychę.Chciałam mu oddać piłkę,ale on takiej byle jakiej nie
chce.....Dzisiaj wymyślił sobie,że brakuje mu na prezent imieninowy
dla mamy....
I nie wiem co robić,bo mama wypłaty jeszcze nie ma,a z drugiej
strony ja nie chcę oddać mu tej dychy dla zasady....Mama
powiedziała,że mam to sama załatwić,bo to jest jej najlepsza
przyjaciółka i ona nie chce się wtrącać....i popsuć sobie relacji z
nią.
Wszyscy,których pytam,radzą,żebym nie oddawała.Proszę o radę.

    • verdana Re: chodzi o dychę.... 30.08.10, 17:06
      Nie oddawaj.
      Problem widzę tu jednak znacznie powazniejszy - z mamą. Masz
      problem, wcale nie błahy jak dla mnie. Twoja mama zostawia Cię z tym
      problemem, bo nie ma ochoty na prostą rozmowę z przyjaciółką.
      • kasiek_mix_color Re: chodzi o dychę.... 30.08.10, 17:26
        hmm,czyli cały problem mam zwalić na mamę?
        Jeszcze mam taki pomysł,żeby oddać mu tą dychę w obecności jego
        mamy...tylko trochę szkoda mi tej dychy,jeżeli jednak ją wezmą.....
        • verdana Re: chodzi o dychę.... 30.08.10, 17:34
          Wezma i jeszcze powiedzą, ze chciałaś oszukać, bo tak długo nie
          oddawałaś.
          I czym innym jest "zwalanie problemu na mamę", a czym innym
          poradzenie się mamy, ktora nie chce się wtrącać nie dlatego, ze
          uwaza, ze sama sobie poradzisz, czy dlatego, ze uważa, ze nie masz
          racji, tylko dlatego, ze tak jej wygodnie.
          • kasiek_mix_color Re: chodzi o dychę.... 30.08.10, 17:42
            ech...poradziłam się mamy i powiedziała,że on nie ma racji,żebym nie
            oddawała.A teraz,gdy się czepia mówiła,żeby poczekać,aż mu się
            znudzi...A tak wogóle to moja mama jest spoko.Zawsze mogę z nią
            pogadać i radzi mi raczej mądre rady....
            • verdana Re: chodzi o dychę.... 30.08.10, 18:00
              A nie, czyli matka się nie wymiksowała, tylko rady udzielila - i to
              rozsadnej. Słuchaj mamy i czekaj - znudzi mu się.
            • mgla_jedwabna Re: chodzi o dychę.... 03.09.10, 02:15
              W kwestii piłki:

              Dzieciak wkopał twoją piłkę na cudzy balkon. Żądałaś zwrotu piłki. Oddał ci piłkę. Potem odzyskał tę twoją z balkonu. Zatem mogłabyś mu oddać ew. tę, którą kupił - i to od razu chciałaś zrobić. W żadne transakcje gotówkowe z nim nie wchodziłaś, on ci pieniędzy nie dawał, więc dlaczego masz mu jakieś oddawać?

              Dzieciaka rzeczywiście przeczekaj, tak, jak ci mama mówi. Gdyby się jeszcze czepiał, powtarzaj jak zdarta płyta: dałeś mi piłkę, mogę ci oddać piłkę. Jego rodzicom możesz powiedzieć to, co napisałam w ostatnim zdaniu poprzedniego akapitu. Ale to tylko, jesli sami poruszą temat.

              A na przyszłość nie baw się z dziećmi ;)
    • kocham_monike_32 Re: chodzi o dychę.... 02.09.10, 23:50
      Ten chłopak to jakiś kompletny dupek. Albo nie myśli logicznie albo celowo stara się Cię pognębić - w
      obu przypadkach unikaj go.
Pełna wersja