Dodaj do ulubionych

Kredyt dla rodziców

03.09.10, 22:40
Mam problem.
Moj przyszły mąż wziął kredyt hipoteczny razem ze swoją siostrą na mieszkanie
rodziców. Kredyt jest na n-dziesiąt lat, w związku z tym nie dostaniemy
kredytu na mieszkanie dla nas (mamy po 30 lat) ani siostra N, kto ją
przygarnie z takim obciążeniem. Rodzice się nie poczuwają do niczego, ojciec
jest na emeryturze, matka nigdy nie pracowała. Teraz są uwieszeni na
dzieciach. Nie chcę żeby mój N i jego siostra płacili całym życiem za tą
sytuację. Co robić?
Obserwuj wątek
    • paul_ina Re: Kredyt dla rodziców 03.09.10, 22:48
      ...a co możesz zrobić?
      albo akceptujesz narzeczonego razem z jego obciążeniem kredytowym albo nie i w
      tym drugim przypadku lepiej mu szybko o tym powiedz, żeby każde z Was zaczęło
      układać sobie życie inaczej
    • marzeka1 Re: Kredyt dla rodziców 03.09.10, 23:06
      Nic nie możesz zrobić, tyle że masz kaszanę, gdy zdecydujesz się wyjść za kogoś takiego za mąż. Lekko to nierozważne, samemu planując życie, ładować się w kredyt na niepracującą matkę i ojca emeryta.
    • demonsbaby Spłacać kredyt 04.09.10, 08:13
      innych form prawnych nie ma. A kto ma tyt. prawny do mieszkania? Teściowie czy
      brat z siostrą?
      • nekomimi Re: Spłacać kredyt 04.09.10, 15:45
        Na brata i siostrę, ale to i tak nie rozwiązuje sprawy, jest dosyć małe. On jest
        wściekły i załamany, że się dał tak wmanewrować. Nie chodzi o pieniądze na ratę,
        tylko o to że pewnie nie dostaniemy żadnego kredytu już nigdy :(
        Wkurza mnie, że można tak przedmiotowo potraktować swoje dzieci i nie myśleć o
        tym, że kiedyś by chciały się usamodzielnić. A oni nie potrafili za bardzo
        wykazać się asertywnością w stosunku do rodziców, ech...
        • ikame Re: Spłacać kredyt 04.09.10, 16:09
          poczekaj, to jednak sporo zmienia. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że siostra i
          brat dostają pomroczności jasnej gnają do banku i biorą / nieświadomi
          konsekwencji/ kredyt na mieszkanie dla rodziców. Zanim dojdzie do kupna
          mieszkania na kredyt to jednak trzeba się trochę nabiegać i na jednej wizycie w
          banku się nie kończy (promesa kredytowa, notariusz, wycena itepe). Musiała to
          być przemyślana decyzja rodzeństwa, a twój przyszły mąż wciska ci kit aż miło.
          • kklekss Re: Spłacać kredyt 04.09.10, 18:54
            To gdzie przed kupnem mieszkania mieszkała rodzina narzeczonego?
            • nekomimi Re: Spłacać kredyt 04.09.10, 20:58
              W innym mieście, w innym mieszkaniu, które przepadło, nie wiem jak dokładnie.
              • demonsbaby Re: Spłacać kredyt 04.09.10, 21:10
                ja mimo wszystko i tak czegoś nie rozumiem ... jak to się stało, że dostali
                kredyt pod hipotekę jako rodzeństwo / wspólny kredyt? nie znam się dokładnie na
                polityce kredytowej ... a choćby nawet, to czego oczekiwali od rodziców w
                zamian? Skoro ojciec na emeryturze, matka nie pracująca?
                • asiara74 Re: Spłacać kredyt 05.09.10, 12:40
                  Pewnie niczego nie oczekiwali w zamian, uznali że skoro są w potrzebie to oni
                  jako dzieci są w obowiązku i spełnili dobry uczynek wobec swoich
                  niedpowiedzialnych rodziców. To stare mieszkanie pewnie bylo zadłużone i dlatego
                  przepadło, ale w takich chorych rodzinnych układach nie mówi sie o tym otwarcie
                  no bo jeszcze się kogoś urazi.
                  Jeśli zwiążesz się z kims takim na stałe to bądź przygotowana na to, ze
                  staniesz się częścią tych rodzinnych zależności, odradzam. A jak wygląda sprawa
                  z bieżącym gospodarowaniem pieniędzmi, daja radę ci rodzice czy może ciągle im
                  brakuje do piwerwszego i siedzą w kieszeni syna, córki?
                  • sandra1301 Re: Spłacać kredyt 05.09.10, 18:26
                    może zacznij od rozdzielności majątkowej
                  • nekomimi Re: Spłacać kredyt 05.09.10, 19:39
                    Pewnie tak właśnie było jak mówisz, dowiedziałam się niedawno i nie znam
                    szczególów.
                    Jego siostra cały czas się dolształca, bo chce znaleźć lepszą pracę, żeby i coś
                    dla niej zostawało z kasy, jaką zarabia :(. Rodzice mają mnóstwo pożyczek,
                    kredycików i kredyciątek, na co, nie wiem. Wiem tylko, że nic związanego z
                    leczeniem itd.
                    Dopóki żadne z nich nie chciało się usamodzielnić, to było "dobrze".
          • mgla_jedwabna Re: Spłacać kredyt 06.09.10, 00:38
            Takie decyzje bywają często nieprzemyślane nie w sensie spontaniczności, tylko w sensie braku przemyślenia per se. To znaczy - są wynikiem wdrukowanych (przez rodziców w tym przypadku) przekonań, pogrywania na emocjach (wymuszonej wdzięczności za "poświęcanie się", poczuciu winy za warunki życiowe rodziców, którzy "zamiast dorabiać się, dali wszystko dzieiom, więc teraz dzieci powinny itd..."). Takie rzeczy tkwią w ludziach latami, nie tylko przez kilka miesięcy, które potrzebne są do uzyskania kredytu hipotecznego.

            Ja bym kilkakrotnie przemyślała związek z takim panem, nie z powodu uwikłań finansowych, lecz emocjonalnych. Nie mogłabym żyć z takim osobnikiem, który przedkłada dogadzanie rodzicom nad utrzymanie rodziny, którą sam założył i za którą jest odpowiedzialny. I nie życzyłabym swoim dzieciom takich egoistycznych dziadków.
            • kochamkotyijuz Re: Spłacać kredyt 06.09.10, 08:15
              Nie jest niemozliwe, ale napweno cholernie trudne zycie z czlowiekiem ktory nie tyle finansowo co
              wlasnie emocjonalnie zostal zmanipulowany przez swoich rodzicow.Sama mam taki egzemplarz w
              domu w postaci mego osobistego meza.
              Moja tesciowa (wdowa od 12lat)cale zycie mojego meza doslownie wisi na nim.Ona go sobie
              urodzila po to zeby on sie nia opiekowal,dotrzymywal towarzystwa i ja sponsorowal.Dlugo mi zajelo
              aby otworzyc oczy mezowi na postepowanie jego matki ,ale udalo sie w koncu.Moja tesciowa jest
              niesamowicie zchorowana osoba,miala wiele operacji ,8 lat temu lekarz dal jej 2 lata zycia.Takiej
              osobie nic nie mozesz powiedziec bo przeciez nie bedziesz dobijac umierajacego, za to ona moze
              mowic i robic wszystko,czesto stosujac chwyty ponizej pasa.
              Od 6 lat bo tyle trwa moje malzenstwo maz sponsoruje matke.Wyremontowal jej cale
              mieszkanie na ktore poszlo okolo 100tys zl.harujac dzien i noc,ze w ogole meza nie widywalam.Po
              remoncie,w trakcie zreszta tez, spelnial wszystkie zachcianki,pokrywal koszty szpitali,prywatnych
              lekarzy,znachorow,terapii i sanatoriow.Choc tesciowa ma emeryture zawsze dostawala od meza
              dodatkowe pieniadze na tzw. w razie czego.Bylo to na tyle czesto ze w koncu stalo sie tradycja a
              wrecz nieformalnym obowiazkiem-taka miesieczna dodatkowa wyplata .Maz nie jest jedynakiem ,ale
              jest jedynym ktory sie dorobil i na ktorym spoczal finansowy obowiazek opieki nad matka.On sie
              szczegolnie do tego poczuwa gdyz w ten sposob chce nadrobic brak mozliwosci fizycznej opieki
              choc tesciowa nie jest niepelnosprawna chodzi raczej o opieke mentalna-dzieli nas 8 tys km.
              Maz wiecznie uchyla matce nieba a ta cale zycie nieszczesliwa, pelna zalu i pretensji. Nie
              interesuje ja nic oprocz jej wlasnej osoby,no i choroby.Nie pyta sie jak u nas bo w jej mniemaniu u
              nas zawsze dobrze to po co pytac.Ona o zyciu meza nie wie nic.Za to zawsze jest chetna aby
              ponarzekac, poplakac i PRZEDE WSZYSTKIM poobwiniac meza ,ze specjalnie tak daleko wyjechal
              zeby pozbyc sie ciezaru a ona taka chora i samotna choc wokol niej pelno oddanych ludzi-
              rodzenswo meza, ich dzieci,kolezanki i sasiadki.Wmowila mojemu mezowi ,ze jest niewdziecznym
              synem i ,ze ona czuje ,ze on w ogole jej nie kocha a ona jego tak bardzo i tak bardzo go
              potrzebuje.Ja oczywiscie to najgorszy wybor synowej jaki mogl sie jej przytrafic-syna zabralam.

              Jakies rok temu maz(1 miesiac) nie mogl wyslac pieniedzy.Po 3 miesiacach podczas rozmowy
              telefonicznej z matka i kolejnej porcji wysluchiwania jaki to on nie dobry i jaka ona
              nieszczesliwa,poskarzyla sie(dusila sie ale w koncu wyrzucila to z siebie) bo juz nie wytrzymla w tym
              swoim zalu ,ze wtedy jak nie wyslal jej pieniedzy pol roku temu to ona nawet nie miala na kawalek
              chleba zeby sobie kupic chlip chlip i byla tak glodna,ze musiala od sasiadek pozyczac .To byl gwozdz
              do trumny,mezowi rece ,nogi, uszy i co tyko chcesz opadlo.
              Tak drogie panie sa takie mamy!!!Cokolwiek nie zrobisz ciagle zle i ilekolwiek nie dasz ciagle za
              malo!W dodatku wszystko sie nalezy bo przeciez urodzila,wychowala i cale zycie poswiecila.
              UFF ,ale sie rozpisalam,dawno o tesciowej nie wspominalam a na forum chyba w ogole o niej nie
              pisalam.Przepraszam ,ze w nie swoim watku.

              Na koniec dodam ,ze przez cale moje malzenstwo zawsze najwazniejsza byla tesciowa i jej potrzeby
              (bo umierajaca) a dopiero potem my.Teraz powoli zaczyna sie to zmieniac a moj maz coraz mniej
              czuje sie winy i odpowiedzialny za nieszczescie swojej matki.

              Czy twoja historia choc troche moze byc podobna do mojej nie wiem,ale wiem ,ze z takim
              zmanipulowanym partnerem zyc latwo nie bylo oj nie-zreszta nadal nie jest.Wiele klotni i
              nieporozumien kosztowala nas moja schorowana,porzucona i nieszczesliwa tesciowa.Ile razy
              wysluchiwalam w klotniach ,ze jestem zimna, bez serca itp.Cale szczescie ,ze mieszkamy tak daleko
              od siebie,sadze,ze to uratowalo moje mazenstwo.
              • latimeria7 Re: Intrygantka 06.09.10, 08:49
                kochamkotyijuz !!! Mówisz o mojej teściowej??? ;p Za wyjątkiem tego,że mieszkamy
                w kraju, wszytko tak jak u nas...:/
                Czara się przelała ostatnio, podczas wizyty u nas wypytywała o moich
                rodziców,znajomych,rodzeństwo itp...powiedziałam z rozpędu,że poprztykałam się
                trochę z mamą...Jakie było moje zdziwienie,gdy dzwoni moja siostra i mówi,że ona
                własnie siedzi i nadaje na mnie do mojej mamy !!!!! o moim M same superlatywy, a
                o mnie jak o gó...nie, żale,ze ma 1,5 w portfelu, ale ani słowa o tym,że mój M
                dostarcza jej cyklicznie gotówkę,produkty spożywcze i funduje zabiegi
                kosmetyczne na chore stopy...(dodam,że pomimo tego potrafi dostac się wszędzie i
                to na pieszo!!!) W dniu w którym była u nas siedziała z 8godzin i czekała na
                swojego syna a mojego M, czekała aby ją odwiózł do domu,ale się nie doczekała bo
                powiedziałam,że musi tak długo pracowac,aby sprostac wszystkim wydatką (sic!)
                Czekała,bo myślała,ze dostanie w aucie pieniadze od syna!!!
                Ale do rzeczy: od mojej mamy dostała "bubu" - myślała,że jak jesteśmy
                pogniewane to znajdzie wspólny front i posieje ploty (ze wszystkimi z
                rodziny,sasiadami itp. jest skłócona) - nie udało się...Zadzwoniłam do męża i
                powiedziałam co wyczynia, mąż wkórzył się i zadzwonił do nie pytajac co robiła u
                moich rodziców???? Kręciła i była bbbbaaardddzooo zdziwiona,że została
                zdemaskowana,ponieważ uznała,że nie odzywam się z mamą i siostrą na amen!! A one
                i tak mi powiedziały o sprawie:) Mąż zapytał jej czego szuka u moich rodziców???
                Zwłaszcza,że nie była u nich ok.10 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                Z taką intrygantka mam do czynienia!!! Nie dostała od nas ani grosza i uznała,że
                to ja urwałam jej żródło mlekiem i miodem płynące...Dodam,że długów i pożyczek
                ma więcej niż włosów na głowie!!!
                A na usprawidliwienie powiedziała,ze odwiedziła moich rodziców bedąc niedaleko w
                przychodni u laryngologa. Tylko,że wtej przychodni nie ma ani jednego laryngologa:p
              • mgla_jedwabna Re: Spłacać kredyt 07.09.10, 23:44
                Kocham koty - współczuję i to bardzo.

                A co do pieniędzy - to przecież były wasze wspólne pieniądze. I mąż tak bez twojej zgody oddawał mamusi czy pozwalałaś na to?
                • kochamkotyijuz Re: Spłacać kredyt 08.09.10, 03:58
                  Tak to byla(jest) nasza wspolna kasa choc maz duuuzo lepiej zarabia.Na poczatku malzenstwa malo mialam do gadania zreszta w ogole mi to nie przeszkadzalo i sie nie wtracalam.Dopiero potem kiedy pieniazki dla mamy staly sie regularna miesieczna wyplata(niemala) , kiedy maz wdal sie w mega kosztowny remont , a najwazniejsze kiedy zaczelo do mnie docierac ,ze tesciowa poprostu wykorzystuje syna oczy mi sie otworzyly.Malo jednak moglam zdzialac bo przeciez tesciowa lada dzien moze umrzec.W takiej sytuacji choc ci sie nie podoba siedzisz cicho-w koncu jestes czlowiekiem rozum i serce masz.
                  W calej tej sytuacji najbardziej nie podobala mi sie postawa umierajacej roszceniowej tesciowej uzywajacej czasami chwytow ponizej pasa aby zwrocic na siebie uwage-przyjezdzjaca erka do domu to norma.Boli mnie ,ze w ogole nie interesuje sie zyciem swojego syna a jedynie postrzega go jako bankomat.
                  Ogladalam ostatnio film "Family stone" w ktorym rodzina spotya sie na swietach Bozego Narodzena .Matka(tesciowa)jest chora na raka i ma kilka miesiecy zycia.Ta rodzina pomimo iz wszyscy wiedza o chorobie matki stara sie zyc,zachowywac normalnie,nie wspominajac o samej matce ktora zachowuje sie tak jakby w ogole nie byla chora.
                  U nas tak nie ma!!!!Od 8 lat atmosfera jest grobowa.Wszyscy cierpia razem z tesciowa,nawet wnuki sa nauczone aby obchodzic sie z nia jak z jajkiem.Jesli sie w czyms z nia nie zgadasz badz nie daj Bog poklocisz tesciowa od razu laduje w szpitalu a ty pozostajesz z MEGA wyrzutami sumienia.
                  Matka meza spie...la wszystkim dzieciom zycie (nie tylko mezowi).Jak mozna funkcjonowac normalnie w rodzinie w ktorej jest taki nieszczesnik?
                  Duzo by pisac, przykladow stosowanych manipulacji mozna liczyc na peczki.Przerabane i nikomu nie zycze takich doswiadczen zwlaszcza ,ze tak naprawde to NIC nie mozesz zrobic.
                  • mgla_jedwabna Re: Spłacać kredyt 08.09.10, 17:00
                    Owszem, możesz się odciąć emocjonalnie. Metodą "na zimną sukę". Może nie nalezy tak wyjeżdżać bezpośrednio do teściowej (nic to nie da), ale już w domu do męża można.

                    "Ee, tam, ona tak od 8 lat umiera i jakoś żyje"
                    "Jak ma siłę tak jęczeć, to nieźle się trzyma"

                    Wersja ekstremalna: "A po co mamusi remont/pieniądze/ inny cyrk w tej sytuacji?" (jak wyjedzie z argumentem, że jest w stanie agonalnym, więc to czy tamto jej się należy)

                    Jak teściowa wyląduje w szpitalu, powiedz głośno, choćby nawet do pustych ścian: "tak to się kończy, jak ktoś się uważa za pępek świata""ależ ona uwielbia być cierpiąca, więc powinna być szczęśliwa".

                    Trochę to drastyczne, ale przyda się dla przeciwwagi.
        • serendepity Re: Spłacać kredyt 06.09.10, 14:46
          Zapoznaj sie z produktami kredytowymi i poczytaj o tym jak dzialaja hipoteczne. To, ze maz ma juz jeden kredyt, na male mieszkanie i do tego na pol z siostra, nie musi byc problemem. Wszystko rozbija sie o zdolnsoc kredytowa. Ten kredyt zawsze bedzie ujmowal jej czesc, bo ciazy na nim jego splata. Ale to nie znaczy, ze Wy w przyszlosci nie dostaniecie zadnego kredytu.

      • demonsbaby musztarda po obiedzie 06.09.10, 10:17
        generalnie i tutaj nic się już nie wymyśli. Nie będziesz formalnie współdzielić długów męża powziętych przed ślubem, ale każde następne kredyty i pożyczki tak, zatem ochrona twoich dóbr przed ewentualnym postępowaniem windykacyjnym czy komorniczym (dmuchając na zimne) nie dotyczy wspólnoty majątkowej w tym aspekcie. Natomiast warto przemyśleć czy choćby ruch w kierunku intercyzy nie jest, przy takim postępowaniu męża, dobrym ruchem.
        Co do dalszego planowania i zdolności kredytowych, już wiesz, że sama finansowo zdolna do dużych inwestycji nie będziesz. Wybór i decyzja jest twoja. Nie wiem na jak długo jeszcze obciążony jest budżet twojego przyszłego męża, pocieszające może być to, że jeżeli jest to kredyt półwieczny chętnie dotychczas dawany przez banki, to jeszcze jak mąż spłaci w połowie siostrę, macie nieruchomość na poczet własnych dzieci ... wybacz ironię. Nie rozumiem takiego postępowania. Rozumiem troskę i opiekę nad rodzicami, ale ... są jeszcze mieszkania lokatorskie i prawo ochrony lokatora, choć teraz "co by było gdyby" niczego nie zmienia.
        Masz zatem świadomość, że inwestycja twojego przyszłego męża i jego siostry była po prostu idiotyczna. Co robić teraz? Żyć z długiem, no bo co innego? A jakie macie oboje teraz możliwości mieszkaniowe? Mieszkanie lokatorskie? Zamieszkiwanie z rodzicami twoimi / męża?
        • nekomimi Re: musztarda po obiedzie 07.09.10, 03:16
          Wszystkie macie rację, dzięki. Wygląda na to, że ewentualny "rozwój mieszkaniowy" będzie wyłącznie na mojej głowie. Na szczęście mam swoje własne mieszkanie, ale to mała kawalerka, niezbyt przyszłościowa. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że mój N pod wpływem postawy rodziców (totalna niefrasobliwość) wyleczył się chyba zupełnie z takich zapędów. Z resztą (tak demonsbaby, to kredyt blisko półwieczny) i tak nie ma na razie zbyt wielu możliwości. Boję się wyjść na mendę jakąś, ale dla mnie ta cała sytuacja jest niepojęta. W ogóle nie wiem jak o tym rozmawiać. Ciężki start się szykuje w nowe życie...
    • blue_romka Re: Kredyt dla rodziców 06.09.10, 11:22
      Nic nie zrobisz. Narzeczony postąpił delikatnie mówiąc nierozważnie, przez co nie dość, że pieniądze, które powinny być przeznaczone dla Was będą przez wiele lat szły na konto jego rodziców, to jeszcze nie dostaniecie kredytu na swoje mieszkanie. Dla mnie to byłoby nie do przyjęcia.
      Rozdzielność majątkowa ratuje Cię przed dalszymi nieprzemyślanymi decyzjami przyszłego męża. Na swoją pensję w takim przypadku dostaniesz jakiś kredyt, w wysokości zależnej od Twoich zarobków.
      • nekomimi Re: Kredyt dla rodziców 07.09.10, 03:18
        Jakby coś się zadziało poważniej to rozdzielność pewnie tak. Ciekawe co by było jakby pracę stracił.... Ech...
        • demonsbaby Re: Kredyt dla rodziców 07.09.10, 07:43
          Tym, żeby stracił pracę to się nie martw pod kątem spłaty, bo Ciebie jeśli idzie o spłatę długowiecznego kredytu, to w ogóle nie dotyczy ani wspólnego majątku jaki nabędziesz z mężem. Natomiast dalsze ruchy i wizje życiowe, pozostają pod bardzo dużym znakiem zapytania.
          • nick_ze_hej Re: Kredyt dla rodziców 07.09.10, 08:02
            Jeśli nie będą mieli rozdzielczości majatkowej, to raczej nie masz racji. Wejdzie jej komornik na pensję albo zajmie konto. Tu przed ślubem trzeba dobrego adwokata, żeby pokierował jak się należy zabezpieczyć.
            • demonsbaby nie nick, akurat w materii spłaty 07.09.10, 08:11
              długów za męża (obecnie eks) mam nieprzyjemne doświadczenie.
              Nawet przy braku rozdzielności majątkowej za długi powzięte przed ślubem:
              - żona nie uiszcza ewentualnych roszczeń, nawet w trybie komorniczym ze wspólnego majątku nabytego od ślubu;
              - żona nie uiszcza roszczeń szczególnie ze swojego uposażenia miesięcznego.

              Dochód z wynagrodzenia za pracę jaki ma jest nawet nienaruszalny w sytuacji, gdyby mąż nielojalnie / bez jej wiedzy czy tez konieczności poświadczenia jej zgody w każdej instytucji finansowej powziął pożyczkę, od której spłaty w sposób celowy lub nie, by się uchylał. Żaden komornik nie może rościć do jej wynagrodzenia za pracę. Może wówczas jedynie rościć do wspólnego majątku. Natomiast i do tego nie ma roszczeń, jeśli kredyt / pożyczka były udzielane przed ślubem.
              • demonsbaby choć faktem jest 07.09.10, 08:31
                o czym przeciętny kowalski tez pojęcia nie ma, a dowiaduje się w sytuacjach podbramkowych, że w sytuacji braku lojalności finansowej w małżeństwie i podjęcia działań w kierunku rozdzielności finansowej, to tak naprawdę każda osoba fizyczna udzielająca pożyczki mężowi / zonie bez wiedzy współmałżonka, może rościć do współmałżonka i jest to zgodne z prawem. Bowiem instytucje kredytowe / finansowe w sytuacji udzielania kredytów / pożyczek samodzielnych współmałżonka, na okoliczność samodzielności decyzyjnej wymagają papier w formie rozdzielności majątkowej, natomiast przeciętny pożyczkodawca nie jest obowiązany do uzyskania takich informacji. Zatem może rościć do współmałżonka nie mającego pojęcia o długu, a papier rozdzielności od tej spłaty go nie uchroni. Jedynie małżonek uiszczający dług za współmałżonka, może się na podstawie tego papierka zwrócić do współmałżonka o uiszczenie długu wobec niego ...
        • demonsbaby Re: Kredyt dla rodziców 07.09.10, 08:53
          rozdzielność majątkowa stanowiłaby dla Ciebie dodatkowe zabezpieczenie. Sądzę, że ta, jak to określiłaś "niefrasobliwość" przyszłego męża powinna dać ci do myślenia. Dług / kredyt / pożyczka zawarta przed ślubem stanowi "majątek odrębny" i z majątku odrębnego posiadanego przed ślubem może być spłacana. Każde późniejsze wierzytelności, tzn. po zawarciu związku małżeńskiego, będą już spłacane z majątku wspólnego, o ile nie podejmiesz kroków rozdzielenia majątkowego. Przy rozdzieleniu majątkowym odpowiadacie za długi samodzielnie z rozdzielonego majątku wnoszonego do gospodarstwa majątkowego. Natomiast w sytuacjach, gdy udzielana jest pożyczka / kredyt przy wspólnocie majątkowej (czyli opcja bez rozdzielności), bez zgody współmałżonka, to w żaden sposób nie odpowiadasz za dług współmałżonka ze swoich dochodów za pracę lub prawa autorskie czy innych czynności wykonywanych za wynagrodzenie, a ewentualnie ze wspólnie nabytego majątku. Podobnie jak kawalerka, której jesteś właścicielem , nigdy nie będzie stanowić majątku wspólnego, czy rozdzielność powstanie czy nie.
          Hipotetycznie długi może dzielić spadkobierca, czyli w twojej sytuacji dzieci, przy opcji, że dług nie zostanie spłacony, a w ramach spadku własności (mieszkania na kredyt) w połowie spadkobiercami zostają dzieci. Tez jest ominięcie, czyli zrzeczenie się spadku.
    • lilyrush Re: Kredyt dla rodziców 08.09.10, 09:37
      czytając cały opis sytuacji nie odważyłabym sie na żaden ślub bez rozdzielności majątkowej. Diabli wiedza co jeszcze rodzice wykombinują, siostra tez ma kredytów i kredycików bez liku. Może byc tak, ze i sam facet nie wyniósł z domu żadnej dyscypliny finansowej i to może rodzic poważne problemy.
    • eastern-strix to zalezy, kto jest wlascicielem mieszkania... 09.09.10, 20:25
      ... jesli rodzice, to moze byc tak, ze niewiele mozesz zrobic.

      jesli maz, to teoretycznie mieszkanie jest jego, wiec jesli rodzice nic nie placa, to w teorii maz moze im dac wymowienie.

      zapytaj prawnika, moze jest w okolicy biuro porad obywatelskich?
      • ikame Re: to zalezy, kto jest wlascicielem mieszkania.. 09.09.10, 20:45
        post nr 5
        mąż do spółki z siostrą
      • calineczka_777 Re: to zalezy, kto jest wlascicielem mieszkania.. 10.09.10, 10:24
        eastern-strix napisała:

        > jesli maz, to teoretycznie mieszkanie jest jego, wiec jesli rodzice nic nie pla
        > ca, to w teorii maz moze im dac wymowienie.

        Pamietaj tylko, ze istnieje obowiazek alimentacyjny doroslych dzieci w stosunku do starych rodzicow:-( Obawiam sie, ze jego rodzice to takie cwaniaczki, ze jak nie beda mieli z czego zyc i gdzie mieszkac to moga podac go o alimenty dla siebie. Znam osobiscie dziewczyne, ktora ojciec olal jak sie urodzila, rzucil jej mame i poszedl w swiat. Pojawil sie z powrotem, oczywiscie kompletnie finansowo splukany, kiedy ona miala 27 lat, bardzo dobry zawod i mieszkanie. Oznajmil jej, ze nagle poczul naplyw uczuc ojcowskich i ze chetnie z nia pomieszka. Ona go olala (coz piekne za nadobne) a on podal ja do sadu na alimenty, bo on jest stary a emerytura mala (facet bujal sie po swiecie i pracowal malo). Przed sadem opowiadal niesamowite bajki. Ona mi opowiedziala, ze tylko fakt, ze on wtedy nie ozenil sie z jej mama oraz zeznania mamy, jak to jej ciezko bylo jak on ja rzucil i ze nic jej nie placil na dziecko oraz ze dziecka nie chcial odwiedzac oraz ze zerwal kontakty uratowaly ja przed placeniem alimentow. Inaczej by pewnie placila:-(
        Autorce forum moge na pewno doradzic rozdzielnosc majatkowa - podpisac ja PRZED slubem (WAZNE!) u notariusza. W zwiazek z takim czlowiekiem weszlabym tylko pod warunkiem, ze on rzeczywiscie jest "wyleczony" z checi pomagania takim rodzicom, ze nie jest zalezny od nich emocjonalnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka