Dodaj do ulubionych

Co o tym myślicie

14.09.10, 11:24
Wczoraj usłyszałam od mojej mamy text : ja nie bedę pilnować ci dzieci a ty w tym czasie bedziesz leżeć do góry doopą.
Kwestią sporną jest poświęcenie im 1 - 2 godz maxymalnie 2x w tyg
Ja chciałabym w tym czasie załatwić sprawy które niekoniecznie da sie załatwić z dwójką niesfornych dzieciaków lub po prostu odetchnąć chwile od dzieci ( 4 lata i 2 lata)
Moja mama nigdy do dzieci nie przychodziła z własnej inicjatywy zawsze po moim tel z prośbą by przyszła bo musze wyjść
Twierdzi że nie czuje sie u mnie komfortowo bo nie lubi mojego męża.
Mąż jest w pracy zawsze gdy przychodzi. Sporadycznie sie widują wtedy gdy chcemy wyjść obydwoje z meżem
Chciałabym spytać co sądzicie o tak kategorycznym odmówieniu mi pomocy , mimo że czasowo może sobie na to pozwolić bo nie pracuje już i zdrowotnie też . Mieszka poza tym kilka ulic dalej.
Jak powinnam sie zachować ? bo prawde mówiąc szczęka mi opadła . I nie wiem jak mają wyglądać nasze relacje okrojone już do minimum ze względu na relacje teściowa zięć
Mąż jest dobrym czlowiekiem dbającym o rodzine pomaga mi zarówno w domu jak i przy dzieciach
okej nie przypadli sobie do gustu mogą sie nie lubić ale czy to normalne że mama odmawia pomocy kiedy mówie że bardzo jej potrzebuje. Co myślicie
Obserwuj wątek
    • monzdr Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 11:37
      Utarło się,że babcia MUSI zajmować się wnukami.Nie musi,jeśli nie chce.Ma prawo odmówić,mieć swoje życie,sprawy,hobby,znajomych,zajęcia-nawet jeśli nie pracuje.Jednak moim zdaniem w normalnej,dobrze funcjonującej rodzinie,jej członkowie sobie nawzajem pomagają.Nikt nikogo nie wykorzystuje i nie szantażuje emocjonalnie,ale też nikt nikogo nie zostawia w potrzebie.A kontakty wnuków z babcią mogą być bardzo fajne i dobre dla obu stron.Jeśli Twoja mama kategorycznie odmawia pomocy-może uda Ci się znależć kogos innego,zaufanego do opieki nad dziećmi?Ale ja na Twoim miejscu w takiej sytuacji nie pomagałabym mamie,gdyby mnie potrzebowała.Skoro każdy sobie radzi sam-to proszę bardzo.
    • miacasa Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 11:41
      czy to normalne że ma
      > ma odmawia pomocy kiedy mówie że bardzo jej potrzebuje. Co myślicie

      Nie wiem czy normalne ale chyba dość powszechne w dzisiejszych czasach. Moja mama nie dożyła narodzin moich dzieci ale miała gołębie serce i nie przypuszczam by odmówiła mi w potrzebie. Z teściową jednak różnie bywało i był czas, że płaciliśmy jej za pomoc przy dzieciach. A na takie 2 x 2-3 godz. w tygodniu umówiłam się z mieszkającą po sąsiedzku studentką i było po sprawie. Uważam, że powinniście sobie zapewnić pomoc do opieki nad dziećmi w miarę własnych potrzeb i możliwości bez udziału mamy jeśli tak bardzo jej to nie pasuje ale warto jej wyjaśnić jakie uczucia budzi w Tobie jej postawa. Bo chyba najbardziej boli Cię jej odrzucenie i taka jakaś wrogość wypływająca z jej słów zupełnie jakby Cię nie lubiła.
      • kochamkotyijuz Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 12:50
        A czy powod niecheci nie wynika z tego ,ze twoja mama czuje sie niekomfortowo w twoim mieszkaniu moze gdybys przyprowadzala dzieci do niej nie byloby problemu.
    • yenna_m Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 13:05
      Niestety - nie musi.
      Gorzej, ze pewnie jest ci przykro, bo takie uchylanie sie przez babcie od "pilnowania dzieci" mozesz odebrac (nie musisz) jako probe uchylenia sie od kontaktow z dziecmi.

      Coz - jesli babcia nie chce sie wnukami zajmowac - nie zmusisz. Bo jak zrobi cos wbrew sobie, to albo frustracje wyladuje na dzieciach, albo na Tobie przy najblizszej okazji.

      Sugerowalabym sprobowac rozwiazac sprawe inaczej. Albo znalezc awaryjna opiekunke na te kilka potrzebnych godzin (niania, sąsiadka, kolezanka z placu zabaw np) albo tez brac dzieci ze soba/podzielic sie z mezem obowiazkami przy dzieciach.
    • blue_romka Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 13:18
      Rodzina powinna sobie pomagać, szczególnie, że nie chcesz uczynić z babci stałej opiekunki, a poprosić o pomoc w sytuacji awaryjnej. Przede wszystkim jednak forma tej odmowy miała prawo Cię dotknąć. Może po prostu o tym z mamą pogadasz? Powiesz jej, że Ci przykro? Warto także zapytać ją o relacje z wnukami, i tak już okrojone, jak piszesz. Niech określi na czym jej zdaniem polega rola babci i tego się trzymajcie.
      • demonsbaby świat się wywraca 14.09.10, 13:36
        ... i zakładam, że te mroczne prorocze wizje nie dotyczą katastrof, ale tego jakim się człowiek staje ...
        blue rolę babci / dziadka / matki / ojca/ męża i przyjaciół, a potem zależności wszelkich służbowych i tworzenia społeczności widzę chyba podobnie jak ty ...
        Im częściej zaczynam się zderzać z tak skrajnymi opiniami "nic nie musi" i nie dotyczy to tylko babć ... zaczynam mieć wątpliwości jaką funkcję ma pełnić RODZINA?
        Oczywiście, że NIKT I NIC NIE MUSI, może nawet gardzić, ale gdzie są więzi??? Przecież nie rozmawiamy o POWINNOŚCIACH, OBOWIĄZKACH kształtujących system, ale uczuciach wyższych mających dać każdej bezbronnej istocie i dojrzałemu człowiekowi - poczucie bezpieczeństwa, a chyba nader wszystko człowieczeństwo.
        Babcia nie musi robić za nianię, za wyrobnika, ale babcię... czy to już naprawdę przekracza możliwości "babci nowoczesnej" czy o co chodzi? Ale ja wspaniale wspominam moją nieżyjącą babcię. Ona też nic nie musiała, ale CHCIAŁA i nie wcale robić za moją niańkę czy wyrobnika mojej matki, tylko chciała odgrywać rolę członka mojej rodziny. W babciny sposób rozpieszczając, tuląc czy wychodząc na spacery. I nikt jej do tego nie zmuszał.
        • monzdr Re: świat się wywraca 14.09.10, 13:40
          Ano się wywraca.I widzę,że w relacjach małżeńskich,rodzinnych,przyjacielskich coraz częściej pojawiają się takie układy,że każdy sam sobie,bez zobowiązań,bez wzajemnej pomocy,wsparcia,poczucia przynależności.
        • yenna_m Re: świat się wywraca 14.09.10, 13:55
          wiesz, więzi to co innego - zgadzam sie z toba, masz racje, ze takie "nie musze" jest zgubne dla wiezi, dla rodziny

          tylko jak rozwiazac sytuacje, gdy babcia po prostu NIE CHCE zajmowac sie wnuczkiem? Zostawic go na babcinej wycieraczce, zadzwonic i uciec? ;)

          Jesli komus nie zalezy na rodzinie i jest skoncentrowany na sobie, nic nie poradzisz.
          Nie jest to ani fajne, ani miłe, ani budujące. Wiem, bo moja mama tak ma. Tyle, ze na pewnym etapie ja ten jej stosunek do wnukow olalam. Bo ilez mozna :P

          Niemniej jakos trzeba sobie poradzic z ta sytuacja i znalezc rozwiazanie (niekoniecznie z opierajaca sie babcią w roli glownej). Dla wlasnej higieny psychicznej znalezc. I pomoc osoby spoza rodziny albo zupelnie inne zorganizowanie zycia rodzinnego jest jakims rozwiazaniem.

          Nikogo na sile nie uszczesliwisz ani rodziną, ani wnukami. I nikogo nie zmusisz do milosci.

          Poza tym to takie symptomatyczne dla naszych czasow, ze dziecko, rodzina, są odbierane przez rzesze kobiet jako kula u nogi, uwiazanie. Ze trza sie realizowac zawodowo, imprezowo, kulturalnie czy jakkolwiek inaczej czerpac z zycia a nie bawic w ptactwo domowe czy garkotłuctwo. Bo to takie nienowoczesne, nie trendy. Jakby jedno drugiemu zaprzeczalo i jakby jedno drugie wykluczalo... Smutne.

          Ale to juz temat na inna dyskusje.
          • demonsbaby Re: świat się wywraca 14.09.10, 16:08
            chyba, nie o zmuszanie w sensie uszczęśliwiania na siłę mi chodziło ... raczej o nazwijmy akceptacją i bagatelizowaniem takich zachowań. Co znaczy "samodzielność, wyzwolenie, swoboda decyzyjna" choćby w trwałych związkach / odbiegając od tematu ... każda, która kocha faceta i chce z nim stworzyć rodzinę to już "idiotka bez ambicji", każda która świadomym wyborem chce zostać gospodynią domową to już "leń, kretynka, garkotłuk bez wizji na życie"... q.wa, a jak babcia chce chodzić na fitness, a nie do wnuków, to że jest zła? No chyba najwspanialszą babcią nie jest, skoro wnukom nie zapewnia babcinej troski czy miłości, bo woli się urzeczywistniać w roli kobiety nowoczesnej... Nie pojmuję, ani nie jestem zwolennikiem konwencjonalnego podziału ról ... ale bez skrajności w skrajność.
            Osobiście współczuję takiej babci i cieszę się, że mój syn, ma możliwość doświadczania NORMALNYCH relacji z dziadkami, niezależnie czy ci akceptują moje wybory czy nie, to z wnuka ofiary swoich frustracji nie robią.
        • wespuczi Re: świat się wywraca 14.09.10, 18:32
          demons baby - moge cie zaadoptowac jakby co - mam takie same przemyslenia po przeczytaniu tego watku...
          • demonsbaby hehehe 15.09.10, 12:32
            będę mieć na uwadze ... w razie co ;)
    • tully.makker Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 13:30
      Zapytaj mame, co bedzie gdy bedzie lezala chora, doopa do gory oczywiscie, kto jej poda szklanke wody.
    • ewa19734 Re: Co o tym myślicie 14.09.10, 15:00
      Ciekawa jestem czy Twoja mama ma męża lub partnera? Bo jeżeli nie to wysnuwam przypuszczenie, ze zalęgła się w niej zawiść, że Ty masz dobrego męża (co tłumaczyłoby też jej niechęć do niego) i "na złość" nie będzie Ci pilnować dzieci gdy Ty z nim nie daj Bóg wyjdziesz na kolację czyli miło spędzisz czas. Niestety takie klimaty przerobiłam osobiście i wiem, że niektóre matki są tak toksyczne, że nie potrafią kochać córki i cieszyć się jej szczęściem lecz świadomie bądź podświadomie rywalizować z nią jak z obcą kobietą. To też jest smutne...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Co o tym myślicie 17.09.10, 23:37
      Trudno oceniać samą wypowiedź Pani mamy, bo być może padła w jakiś kontekście, którego nie znamy. Rozumiem, że jest Pani z tego powodu przykro, bo dla Pani oznacza to, że mama , mimo, że jest bliską osobą, nie rozumie Pani potrzeb, nie jest chętna do współpracy, a do tego cytowane zdanie miało w sobie negatywną ocenę Pani jako osoby.
      Te uczucia, łącznie ze zdziwieniem są jak najbardziej przystające do sytuacji. Na pewno można o nich mamie powiedzieć, razem z ze swoimi wątpliwościami co do przyszłych kontaktów
      Ale jest druga strona tego medalu, mianowicie strona mamy o owych więzi rodzinnych.
      Jeśli one mają jedynie się rozwijać na bazie pomocy mamy w opiece nad dziećmi to chyba to niej jest dobra koncepcja.
      Pomoc przy opiece nad dziećmi jest wymagająca, obciążająca. Nieważne, że drugą stronę na to stać organizacyjnie i zdrowotnie.Robi się rzeczy niechciane czy nielubiane. Np: karmi się dzieci, usypia, myje, przewija, uspokaja. Nie zawsze te czynności sprawiają przyjemność. Czasem jest to po prostu ciężka praca.
      I dlatego spełnianie obowiązków opiekuńczych wobec wnuków nie powinno być podstawową drogą tworzenia więzi rodzinnych. Nie powinno też stanowić swoistego szantażu wobec własnych rodziców, że skoro nie chcą się opiekować wnukami to nie dbają o życie rodzinne i są wycofani.
      Oprócz rozmowy z mamą o swoim odbiorze jej słów, może warto zastosować wymianę. Raz mama opiekuje się dziećmi a Pani coś załatwia. Raz mama przychodzi do Was zajmuje się dziećmi a Pani ją gości. A czasem razem wychodzicie na spacer.
      Być może tak się dzieje i u Pani, ale ważne aby nadać temu znaczenie . Dać mamie czasem prawo wyboru rodzaju i sposobu kontaktu z Pani dziećmi. Może chce spędzić czas tylko z jednym z nich, bo na to ma pomysł.
      Choć słowa jakie do Pani powiedziała są dość brutalne i mam nadzieję, że za tym nie pójdą konkretne czyny, to warto na mamę i jej pomoc i tak spojrzeć. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • alienor Re: Co o tym myślicie 18.09.10, 01:02
      Myślę, że nie ma w tym nic nienormalnego. Jesteś już dorosła, więc matka nie musi już o ciebie dbać i może odmówić pomocy tylko dlatego, że nie ma na to ochoty.
    • rosapulchra-0 Re: Co o tym myślicie 18.09.10, 05:59
      moja mać też mi nie pomagała przy dzieciach, miałam zatrudnioną 'stacjonarną' nianię na stałe przez kilka lat, żeby móc pracować, a całkiem niedawno dowiedziałam się, że gdyby nie moja mać, to bym sobie w tamtych czasach nie poradziła bez niej.. witki opadają, jak bardzo się człowiekowi zmienia pamięć :(
    • doctor.no.1 Re: Co o tym myślicie 18.09.10, 07:41
      2 godziny 2 razy w tygodniu to dużo. Zwłaszcza, jeśli masz tak dobrego męża, który jest dla Ciebie wsparciem.

      Nieduzo, to 1 raz w miesiącu :)
    • mgla_jedwabna Re: Co o tym myślicie 19.09.10, 02:53
      Mama nie musi pomagać, ma prawo tej pomocy odmówić. Ty z kolei nie musisz utrzymywać z nią ożywionych kontaktów i masz prawo te kontakty rozluźnić.

      Pomoc w opiece nad dziećmi to przysługa, nie obowiązek. Natomiast mamy prawo odczuwać żal i rozczarowanie wobec osób, które odmawiają nam przysługi w sytuacji ewidentnej potrzeby z naszej strony i szerokich możliwościach z ich strony. Szczególnie, jeśli czyjaś odmowa ma chamską, prostacką formę, negującą samą potrzebę przysługi i wskazującą niską motywację osoby proszącej (lenistwo i chęć wyręczania się).
    • kol.3 Re: Co o tym myślicie 19.09.10, 08:49
      Z Twojego postu wynika, że dość często i regularnie prosisz matkę o pomoc, a więc nie są to przypadki sporadyczne. Skoro tak blisko siebie mieszkacie, dlaczego nie przyprowadzisz dzieci do swojej matki, byłoby to dla niej bardziej komfortowe, bo nie musiałaby się ewentualnie spotykać z nielubianym zięciem.
      Dziadkowie powinni interesować się wnukami, odwiedzać ich, gościć u siebie, bawić się z nimi, chodzić na spacery, ale niekoniecznie muszą pełnić rolę wyrobników w domach swoich dzieci.
      Na marginesie tego wątku nie mogę oprzeć się refleksji, że niektóre panie szaleją, żeby mieć drugie, trzecie dziecko, bo bez tego ich życie byłoby niepełne, a potem nie dają rady przy tych dzieciach i jest święte oburzenie, że mama/teściowa nie chcą robić przy wnukach.

      Podziwiam także babcie zajmujące się wnukami przez 5-6 dni w tygodniu od rana do wieczora bo córka/synowa pracuje i robiące wszystko pod dyktando córek/synowych, bo tak ma być, jak córka/synowa chce, choć tak naprawdę są to idiotki niemające o wychowaniu dzieci pojęcia.
    • quba Re: Co o tym myślicie 20.09.10, 14:59
      A dlaczego uważasz, ze twoja matka MUSi chcieć opiekować się twoimi dziećmi?
      Przecież to są twoje, a nie jej dzieci.
      • verdana Re: Co o tym myślicie 20.09.10, 15:33
        Uważam, ze karygodne jest odmawianie pomocy, gdy coś się dzieje - mama chora, musi nagle wyjechać, a nawet jest zaproszona na przyjęcie, na ktore bardzo chce iść. Wtedy odmowę rzeczywiście można potraktować jako rozpad wiezi rodzinnych.
        Zupełnie czym innym jest wymaganie, aby babcia dwa razy w tygodniu - nawet tylko dwie godziny - zajęła się wnukami. To już nie jest doraźna pomoc, tylko narzucony obowiazek, bardzo ograniczający babcię. Musi przecież dojechać, wrócić - ma prawo nie mieć ochoty godzić się na regularną opiekę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka