lawenda1610
16.09.10, 20:03
Witam!
Mam taki problem...
Od kiedy pamiętam nasi sąsiedzi uprzykrzali nam życie.Mieszkamy pod miastem.Obok nas mieszka rodzina kilkupokoleniowa :rodzice dzieci i ich dzieci,ogólnie większość nie pracująca albo żyjąca z renty lub zasiłku- jedna wielka patologia.Kobiety rodzą tam tylko dzieci rok po roku,które non stop np.niszczą nasze krzewy lub denerwują psa.Mężczyźni tylko piją i palą ,na to zawsze jest,ale na słodycze dla dzieci nigdy.
Zawsze staraliśmy się być w miarę kulturalni,rodzice starali się nie zwracać na to uwagi,jednak mnie męża i siostrę doprowadza to do szału.Nan stop libacje do 2-3 nad ranem a jak mąż powiedział,żeby się uciszyli to zaczęli wyklinać pijackim żargonem.Policja też sobie z tym problemem nie radzi,odpowiada, że akurat wszystkie radiowozy mają w trasie i podjadą jak się któryś zwolni...
Najgorsze jest,jak chcemy wyjść z domu.Wtedy jesteśmy lustrowani przez co najmniej 5 osób koczujących u nich na schodach i obserwujących nasz dom.(w domu jest ich około 15 osób)
On nie robią nic innego tylko nas lustrują.
Oni nie mają innego zajęcia.Teraz jeszcze przy wychodzeniu z domu słyszymy głupie teksty w stylu Państwo wyjeżdżają,albo wybuchy śmiechu.
Doprowadza mnie to do szału.A jak cokolwiek robić w ogrodzie.Jesteśmy non stop na ich widoku.Ja już nie mogę.Pomóżcie...