Dodaj do ulubionych

Prosze o pomoc

24.09.10, 17:05
Z mezem jestesmy 5 lat po slubie, 9 lat sie znamy. Mamy po 28 lat. 2 dni temu przez przypadek zostawil wlaczonego skype'a a tam znalazlam zapis jego rozmow z kolezanka z pracy. Rozmowy sa dwuznaczne. Okazalo sie, ze planuja sie spotkac w ten weekend we Wloszech. Mi powiedzial, ze jedzie w delegacje. Znalazlam w jego komorce druga skrzynke pocztowa, o ktorej nie wiedzialam Udalo mi sie wejsc a tam byla rezerwacja hotelu na jego imie i jego kolezanki z pracy, ktora tak w ogole to jest z innego kraju. Wyglada na to, ze to ich schadzka. Nie wiem co robic. Jestem w calkowitej rozsypce. Czy doprowadzic do konfrontacji? co zaproponowac, ze mu wybacz jesli ja rzuci i te prace czy ze od razu skladam pozew o rozwod????? Blagam pomozcie mi
Obserwuj wątek
    • demonsbaby co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:11
      Przede wszystkim nie wiesz "jak długo" trwa ten romans... co planują, czy cokolwiek planują. Najpierw - dowody (czyli wszystko zgraj / zachowaj), jeżeli będziesz chciała wnosić o rozwód. A potem (jak już się upewnisz, że dowody masz bezpieczne) - kawa na ławę do męża - z pytaniem co on dalej zamierza. Od jego zaskoczenia i dalszych tłumaczeń, uzależnij dalsze ruchy. Staraj się nie histeryzować, nie kajać, odegraj rolę ze spokojem. Później (bez jego udziału) odreaguj szał.
      Ja, zaznaczam, bym tak postąpiła.
      • smuti26 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:14
        Tak ja mówi demonsbaby skopiuj wszystko miej namacalne dowody. Jak dasz radę i to zrobisz bierz koleżankę i masz adres-jedzcie tam chyba ja bym tak zrobiła
      • malia211 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:16
        No tak dowody mam w postaci ich rozmow i emailow, gdzie jest napisane np czy mam brac na nasz wyjazd jakies ubrania? maz: nie potrzbujesz i tak bedziesz caly czas nago i w lozku.
        Nie wiem doprawdy co robic. Czy juz od razu po tym weekendzie mu zrobic konfrontacje czy czekac tydzien lub dluzej? a co jesli bedzie zaprzeczal??
        • demonsbaby Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:21
          Ok - to ma być zapisane w sposób nieusuwalny na dysku / nośniku / wydruku etc - tylko do którego ty będziesz mieć dostęp.
          Po powrocie - możesz mu zacytować kolejność rozmów, z pytaniem "co ma ci jeszcze do powiedzenia"? Bo resztę już znasz i zaprzeczanie stawia go tylko w świetle złamasa i idioty.
        • nutka07 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:32
          Ja bym zrobila dla pewnosci kilka kopii i nie trzymala wszystkich w domu.
          W sumie jakbys ujawnila sie teraz to moze twierdzic, ze nic nie zrobil, do niczego nie doszlo. Sam zamiar nie jest chyba dowodem.
          Z drugiej strony ciezko grac w takiej sytuacji, chooc wydaje mi sie ze byloby to lepsze wyjscie.
          Moze ktos jeszcze cos sensownego doradzi.
          • demonsbaby Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:37
            nutka07 napisała:


            > W sumie jakbys ujawnila sie teraz to moze twierdzic, ze nic nie zrobil, do nicz
            > ego nie doszlo. Sam zamiar nie jest chyba dowodem.
            A kto powiedział, że "zamiar".
            Są trzy płaszczyzny (rewelacyjne) w sądzie podlegające ocenie:
            - więź duchowa, seksualna, gospodarcza.
            Jeżeli autorka przy wnoszeniu o rozwód (np. z orzekaniem) stwierdzi, że fakt zdrady doprowadził u niej do zerwania z mężem tych trzech więzi - to tu nic nie ma do rzeczy zamiar. A żaden sąd nie wymusza od strony wnoszącej (żony / powódki) dowodów namacalnych, zeznania, nagrania (a nie film video z podziałem na role - kto jest na górze, a kto na dole) tylko na równi ocenie podlega subiektywne odczucie zachowania męża / pozwanego.
            • nutka07 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:53
              Napisalam chyba.
              Poza tym piszesz o zdradzie, ktorej moglo jeszcze nie byc, maz sie moze wyprzec a ona nie ma poki co dowodow na wczesniejsze spotkania. Dodatkowo jezeli teraz sie ujawni to on moze nie pojechac, wiec o jakiej zdradzie bedzie mowa?
              • demonsbaby Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 18:00
                o tej zażyłości może / nie musi świadczyć nie pierwsza tego rodzaju schadzka. Czy taki przykład"zamiaru" miałby żadną wartość dowodową? Nie sądzę, bo dalej jest dyskusja wobec subiektywności uczuć ... a więc i zamiar / przygotowanie do zajęć w postaci schadzki już może świadczyć o braku lojalności - a czy konsumpcja w postaci "zdrady fizycznej" przy orzekaniu jest istotna? Szczerze powiem - nie wiem - ale wydaje mi się zależy od sędziego i też jego znajomości życia / wizji. Tym bardziej, że na sprawach nie ma potrzeby opisywania stosunków, ale wrażenia / przeświadczenia, że do stosunku doszło.
              • demonsbaby Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 18:05
                i jeszcze rezerwacja pokoju na dwie osoby, z której jedna jest rozmówcą ... rzekomej "schadzki". Czyli zona wie o delegacji, ale nie wie -ze z koleżanką, z którą wcześniej mąż umawia się na konkretne spotkanie o podtekście erotycznym. No można mówić o braku lojalności.
          • nowy99 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 17:55
            Kurczę, tu chyba racja z tym brakiem dowodów zdrady - dla sądu, jeśli chcesz rozwód z orzeczeniem winy, co wiąże się np. z alimentami na Ciebie. Może w tych rozmowach na skajpie coś jest więcej...
            • demonsbaby Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 18:01
              ale jaki ma mieć dowód? Nagranie? Zdjęcie aktu? No nie.
            • nutka07 Re: co chcesz osiągnać? 24.09.10, 18:02
              Chodzi mi o to, ze jezeli on pojedzie to bedzie w pewnym sensie jasne, gdzie byl. Choc zawsze moze sie wyprzec. Jednak kiedy zostanie w domu to bedzie dowod na sam zamiar zdrady.
              Ja teraz bym poczekala ale nie wiem czy wczesniej wytrzymalabym takie napiecie.
    • nowy99 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:14
      Współczuję Ci szczerze. Ja poprosiłabym go o wyjaśnienie tego. I czekałabym bez żadnych w międzyczasie czynionych mu wyrzutów na to, co odpowie. Wiesz, żeby rozmowa nie zamieniła się w kłótnię pełną Twoich ataków - wtedy on się zamknie i nic nie powie wspaniałomyślnie się obrażając.
      Wysłuchałabym tego co mówi, zadawałabym pytania wyjaśniające. I tyle. Nie straszyłabym go niczym. Najbardziej wystraszy się ciszy i braku Twojego komentarza na to co powie. A Ty zrobisz tak, jak Tobie pasuje, dając sobie na decyzję czas.
    • to_ja76 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:17
      a może powinnaś też wybrać się w weekend do tego hotelu, z pewnością mina męża bezcenna
      • demonsbaby dobre! 24.09.10, 17:19
        Możesz taki numer odwalić autorko?
        • smuti26 Re: dobre! 24.09.10, 17:40
          No przecież już wcześniej to zaproponowałam to by było najlepsze i miej aparat bierz zaufaną osobę i jazda tam adres znasz
      • nowy99 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:24
        Osobiście nie odważyłabym się na taki śledczy wyjazd - przecież ona wpadnie w nerwicę, najlepiej niech się nie da wciągnąć w wir śledzenia, czekania - każde jej działanie w tę stronę poniży ją samą w jej oczach i psychicznie wykończy. Tzn. ja jestem za słaba na takie akcje. Bo skutek tej akcji będzie taki sam jak skutek domowej rozmowy, w której się to wyjaśni.
        Malia musi od dziś szukać powoli w sobie odp. czy ten związek ją jeszcze interesuje. I rokuje na przyszłość.
        • demonsbaby Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:29
          ja tego nie widzę w działaniach "śledczego". Po prostu chciałabym zobaczyć minę faceta stojąc przy recepcji albo pukając do drzwi pokoiku schadzek. Gwarantowana przyjemność ze spotkania uleciałaby szybkim tempem ... tylko ja jestem choleryk ... więc by mnie tam "poniesło" z obrażeniami na ciele włącznie.
    • hamerykanka Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:28
      Mnie tak pierwszy maz odwalil numer. Powiedzial ze jedzie w odwiedziny do jego rodziny do jego kraju, a okazalo sie ze zarezerwowal hotel dla siebie i kochanki w NY. I to jako 'pan i pani Smith". Zadzwonilam do niego , uslyszalam kobiecy glos w tle, wiec slodko powiedzialam zeby przynajmniej uzywal prezerwatywy, bo widzialam na jego ciele klykciny (HPV). Podziekowal (co mial powiedziec w jej obecnosci), a kiedy wrocil, juz mnie nie bylo, wyprowadzilam sie do innego stanu.
    • demonsbaby Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:42
      generalnie co już masz - zachowaj. Nie jest powiedziane, że to "pierwszy raz". Ty mogłaś dopiero teraz ich złapać na "gorącym".
      Jak wróci - bez zbędnych dodatkowych pytań - następuje: "co jeszcze i dlaczego?"
      Następnie - dajesz mu do zrozumienia, że musisz to wszystko przemyśleć. Wpadasz w szał, wściekasz się wypłaczesz, a potem - jeśli to jest ten facet życia - ty stawiasz warunki - najpierw jednak zapytaj "dlaczego".
      Wybaczenie zdrady nie jest łatwe. Z tym trzeba nauczyć się żyć ... ale nie na gorąco, nie na emocjach. Jeśli zdecydujesz się zostać z nim - wówczas po ustaleniu nowych zasad w domu - terapia - twoja i wasza wspólna.
      • smuti26 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:43
        zachowaj skan/wydruk rezerwacji nie tylko rozmów!!!
      • nowy99 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 17:53
        Taaa, jeśli się już zdradę wybaczy to i tak się jej nie zapomni. Obleśna szrama. A miało być tak pięknie.
        Chyba jestem, ze strachu przed samozwariowaniem i psychicznym samoudręczeniem, zwolenniczką czystych układów. Nic nie sugeruję poza tym, że jesteś baaardzo młoda. W Twoim wieku dziewczyny nie mają jeszcze chłopaków, a co dopiero mężów. Widzę to wśród koleżanek w pracy.
        Jeśli macie dzieci, to to może być argument za wybaczeniem i walką o Was... Ale nie musi.
    • blue_romka Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 18:01
      Po prostu porozmawiajcie. Powiedz mu, co znalazłaś, o czym wiesz. Niech Ci przedstawi swój punkt widzenia, wytłumaczy się. Coś jest między Wami nie tak, skoro mąż szuka innych atrakcji, trzeba to naprawic. Nie strasz od razu rozwodem, na to przyjdzie czas.
      • nutka07 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 18:13
        No prosze a dlaczego maz nie chce tego czegos naprawic tylko kombinuje jak kon pod gore? Dodatkowo wymysla zagraniczna delegacje. Oczywiscie to ona ma byc ta osoba, ktora zacznie te zmiany bo ogierowi do glowy to nie przyjedzie.
      • malia211 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 18:15
        Serdecznie wam dziekuje, nie spodziewalam sie tylu odpowiedzi! Mysle, ze poczekam jeszcze tydzien i zbiore wiecej dowodow ( zrobie kopie) i spokojnie bez placzu powiem, ze to nie byla delegacja, wiem o wszystkim i wyciagne voucher i kilka kopii ich rozmow! On wyjechal dzis i jest poza krajem wiec nie mam jak jechac i ich nachodzic. Napisalam mu smsa czy moze zadzwonic a on ze teraz nie bo jest zajety. Najgorsze jest to, ze jeszcze teraz przechodze przez procedrure in vitro ( z jego winy, bo jest bezplodny) , poswiecam sie, a on nic. Moge byc niedlugo w ciazy.. normalnie jak z filmu historia! Jestem na skraju wyczerpania nerwowego.Jeszcze raz dziekuje za te odpowiedzi!!!!
        • smuti26 Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 18:23
          Przechodzisz przez procedurę tzn jeszcze nie jestes? Ja bym się wstrzymała z zapłodnieniem jeśli oczywiście jeszcze go nie ma. Moze być mało ciekawie
        • mamakacperka-pl Re: Prosze o pomoc 24.09.10, 18:25
          ehhh. Mnie by chyba szlag jasny trafił. Tylko,że ja raczej z tych co nie pokazują łez facetowi,a raczej "umilają"mu życie dokumentnie:D
          A jeśli chodzi o zaistniałą sytuację to właśnie pojechałabym do tego hotelu skoro adres masz,odczekała i zapukała do drzwi pokoju z pytaniem : czy mogę się dołączyć?:)
          Ale skoro nie odważyłaś się na ten krok to poczekaj,aż wrócą z tego wyjazdu. Przez pierwsze pare dni napewno zbierzesz więcej dowodów w postaci maili,w których będzie zawarte jak to było itp.
          Trzymaj się!!!
        • demonsbaby widzisz to nie film 24.09.10, 18:25
          życie potrafi dobrze nakopać do dooopy... nie załamuj się. Co nas nie zabija ... uwierz to działa. Przejdź tą terapię, może się uda - zrób to dla siebie.
          Nie podejmuj teraz decyzji - czas - to jest potrzebne. Co dalej - dojrzejesz z bólem, ale dojrzejesz, wtedy podejmiesz decyzję.
      • demonsbaby to jeszcze nie pora 24.09.10, 18:22
        na takie rozmowy, sugerowanie. To dopiero etap odkrycia squrw...stwa drugiej strony.
        Kobieta ma prawo teraz szaleć, wściekać się ... etc. Ja podobnie jak nutka - wychodzę z założenia, że owszem o ile do tanga trzeba dwojga to ... to się po prostu mi w pale nie mieści, żeby odpierniczać taki numer osobie, która mi ufa - nawet jeśli się psuje / nie układa - to nie szukam rozwiązań w objęciach obcego chłopa, ale strony, której konflikt / problem dotyczy.
        • malia211 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 18:33
          Szczegolnie, ze wie, ze przechodze przez in vitro. Mowie wam to jest szok. Moim marzeniem bylo miec szczesliwy dom ,dzieci i meza a teraz juz sama nie wiem. Podejde do transferu nie wiem czy bedzie z tego ciaza zrobie to ale to trudne. A z nim macie racje przeczekam jescze tydzien a potem uderze!!! Na pewno w mailach i czacie bedzie jak cudowny spedzili weekend we Wloszech! Czy ktos z was przebaczyl zdrade? Wydaje mi sie, ze przebaczylabym mu gdyby naprawde wyrazil skruche, rzucil te dziwke ( przepraszam za jezyk) i zmienil prace. jesli powie nie i sie wyprze to ja rezygnuje z takiego malzenstwa!!!
          • demonsbaby Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 18:42
            no wybaczyłam. Czy warto? Nie wiem - dużo mnie to kosztowało. Nie potrafiłam sobie z czasem tak lekko żyć, a moje małżeństwo i tak się rozpadło z jeszcze dodatkowego syfu (już ze zdradami nie związanego). Po tym wszystkim - zdradzie - jest potrzebna pomoc i współpraca. Trzeba się nauczyć zapomnieć / codziennie uczyć zapominać i nie wspominać. To jest do zrobienia. Wiele kobiet twierdzi, że zdrada czasem umacnia związek bo przekonujemy się o własnych uczuciach. Nie umiem ci powiedzieć, że tak właśnie będzie tutaj.
            Co do oczekiwań - tak, te które masz są normalne. Nie oczekujesz przecież cudów.
            • verdana Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 18:47
              I na Twoim miejscu zastanowilabym się nad transferem. Jeśli się uda - to nerwy w ciąży nie służą dziecku.
              • smuti26 zdradził.. 24.09.10, 19:00
                Wybaczyłam, zrobił to jeszcze raz i jeszcze nie wyciągnął wniosków odeszłam... Pomyśl nad transferem mi się coś wydaje, ze ty będziesz miała to co ja bedziesz wiedziała i siedziała cicho... Nie rób tego po pewnym czasie coś pęka. Przepraszam że to powiem ale moim zdaniem była byś głupia gdybyś teraz dała się zapłodnić bo to myślę umocniło by go jeszcze mocniej w tym, ze nie odejdziesz
                • nowy99 Re: zdradził.. 24.09.10, 19:15
                  też bym przede wszystkim odłożyła tę ciążę. I tylko cieszyłabym się, że dowiedziałam się zanim zaszłam w ciążę - naprawdę nie warto mieć dziecka z nieuczciwym człowiekiem. Szkoda też dziecka, bo możecie nie przetrwać tej próby uczuć.
                  Ja uciekłabym już z tego układu, póki nie ma dzieci. Ale ja, powtarzam, lubię czyste sytuacje i układy.
          • nutka07 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 19:12
            Zakladaj najgorszy scenariusz i w tym kontekscie pomysl o transferze.
            • pies.z.kotem Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 19:23
              odłóż transfer i uciekaj!!!!!

              To chyba byl zart z tym zaplodnieniem.. bo nie wierze, ze wiedząc gdzie on teraz jedzie i czekajac az zdradzi planujesz dalej z nim byc.. chore..
              • malia211 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 20:10
                Nie planuje z nim byc! Transfer odloze. Mysle, ze zdrady sie nie wybacza. ..nigdy
                • blue_romka Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 20:42
                  Ale ja nie rozumiem, dlaczego dopuściłaś do tego wyjazdu? Dlaczego przed nie powiedziałaś mu, że o wszystkim wiesz? Przecież to by uprościło sytuację tysiąckrotnie!
                  • nowy99 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 22:51
                    no właśnie, dlaczego pozwoliłaś mu na ten wyjazd - no bo teraz to już się skonsumowali na 100% i taką rzekę już kijem nie zawrócisz.
                    Stało się...
                    • mruwa9 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 22:55
                      pewnie skonsumowali juz wczesniej, zaloze sie, ze to nie pierwszy raz. A ujawniajac sie zbyt wczesnie odetnie sie od zrodla dowodow (bo facet zacznie starannie sie kryc, co nie znaczy, ze nagle zakonczy romans. Co najwyzej bedzie sie staranniej maskowal).
                      • smuti26 Re: to jeszcze nie pora 24.09.10, 23:21
                        Kurcze masz te dowody to mu napisz ze wiesz, napisz że zmieniasz zamki i wywal jego rzeczy, wyczyść wspólne konto i takie tam on nie miał skrupułów ty ich też nie miej. Niech menda wie że ze nie żartujesz, nie mówię, ze się już nigdy nie zejdziecie, ale pokaż co potrafisz i oczywiście pisząc tego smsa wspomnij że nie musi używać gumek bo przeciez wali ślepakami niech ,mu to poprawi humorek do limitu
                      • blue_romka tylko mi nie mów, 27.09.10, 09:30
                        że lepiej jest zbierać dowody zdrady niż jej zapobiegać. To nie film.
                        • demonsbaby jak się zapobiega zdradzie? 27.09.10, 09:36
                          która ma miejsce w postaci "konsumpcji"? Drze się szaty?
                          • blue_romka dlaczego komplikujesz proste sprawy? 27.09.10, 11:31
                            Ja gdybym znalazła takie ślady, jak autorka wątku przede wszystkim porozmawiałabym z mężem. Powiedziała, co wiem, poprosiła o wyjaśnienia. To byłby punkt wyjścia do poważnej rozmowy o związku, a raczej jego kryzysie. Po prostu. Nie trzeba się rzucać na ziemię, czy drzeć szat- nie rozumiem w ogóle takiego podejścia. Być może facet myślał o niegroźnym skoku w bok (bo wcale nie wiemy, jak tu niektórzy sugerują, że robi to kolejny raz), ale przekonawszy się, że sprawa wyszła na jaw nie zdecydowałby się, bo ma za dużo do stracenia. Zaraz mi tu ktoś napisze, że może potraktowałby żonę jak idiotkę i wyjechał mimo wszystko, ale na Boga, jesteśmy dorosłymi ludźmi- to byłaby już dla żony jasna informacja.
                            • demonsbaby Re: dlaczego komplikujesz proste sprawy? 27.09.10, 11:46
                              wbrew pozorom mój talent ma raczej więcej wspólnego z prostowaniem ścieżek już pokręconych. Generalnie: zderzenie ze ścianą pt. mąż się wyprzesz, po raz wtóry: szukanie zrozumienia u faceta, który oczekiwał od niej poświęcenia (w końcu świadomie bierze udział w in vitro) tyt. królika doświadczalnego. Gdzie znając ten proces, nie jako królik, ale obserwator królików mam możliwość skonfrontowania reakcji głownie osobie poddawanej terapii - jest cholernie ciężko.Ona wymaga wsparcia, w zamian czyta jak mąż się zwierza no chyba - nie koleżance - planowance - jak to unika czułości z zoną, jak mu idzie coraz lepiej oziębłość. No i jest jeszcze ściana - pt. wyjeżdżam na delegację, bo jesteś psychiczna i coś sobie roisz. Co więcej, jako facet mający o sobie mniemanie (a przynajmniej tak wynika z opisu autorki) nie popełniający błędów, wiecznie oczekujący przeprosin, nie wygląda na osobę łatwą w pożyciu, która popełniając błędy, których nie popełnia, padnie na kolana i uderzy się w pierś... chyba, że ona skonfrontuje go z faktami.

                              Zapytam jeszcze raz - jak się zapobiega zdradzie?
                              • blue_romka musztarda po obiedzie 27.09.10, 13:43
                                Sorry, ale dla mnie nadal sytuacja jest prosta. Czego mąż się wyprze? Tego, co znalazła autorka? No teoretycznie może, z tym że dla mnie jako żony byłaby to informacja jednoznaczna i wystarczająca. Powtórzę: wolałabym porozmawiać z mężem przed (bo to mogło zapobiec zdradzie) niż po (zbierać już tylko dowody). Jeśli nadal nie mnie nie rozumiesz, to przykro mi, prościej nie potrafię.
                                Nasze rozważania są zresztą nieistotne, ponieważ mąż autorki już wyjechał.
                                • demonsbaby Re: musztarda po obiedzie 27.09.10, 13:54
                                  Chwila albo licytacja na argumenty oparta na faktach albo na domysłach.
                                  Autorka pisze, że mąż już wyjechał, jest za granicą ... Czy jest ciężko zrozumieć, że to ona (nawet podświadomie) bała się konfrontacji z rzeczywistością - dorastała do tego się stało? W innym razie - chyba by tutaj nie pisała
                                  tutaj dokładniej rzecz ujmując.
                                  To po co ją zadręczać "dało się tego uniknąć, trzeba było go zatrzymać"? NO JAK? Miała uwiesić się nogi - zderzyć się z czymś co ją przerosło???

                                  Co to jest zapobieganie zdradzie? Dialog oparty na obopólnym zrozumieniu, a nie jak ma miejsce tutaj - NA KŁAMSTWIE I OSZUSTWIE - więc podstaw do zapobieżenia zdradom małżeńskim nie ma. Bo jej punkt odniesienia był błędny, wyszła z założenia, że skoro jest lojalna wobec partnera i poświęca się również dla niego - to z tamtej strony może oczekiwać ramienia, na którym położy głowę. Stało się inaczej.
                                  • blue_romka Re: musztarda po obiedzie 27.09.10, 14:35
                                    Nikogo nie zadręczam. Radziłam autorce rozmowę przed. Nie skorzystała z tej rady (ma do tego pełne prawo), chciałam się dowiedzieć, dlaczego wolała poczekać aż to się stanie, niż chociaż spróbować porozmawiać. Odezwałaś się Ty. Tyle.
                                    Domyślasz się, że bała się konfrontacji z faktami. Jakby teraz nie musiała się z nimi konfrontować...
                                    • demonsbaby no choćby 27.09.10, 14:42
                                      tym, że już sobie nie roi, że utwierdza się w tym, że tak się ludzi nie traktuje, że są kobiety które to przeżywały i z tym problemem nie jest sama ...
                            • nutka07 Re: dlaczego komplikujesz proste sprawy? 27.09.10, 12:02
                              Za duzo do stracenia? Przeciez to nie jest impuls, on to wszystko zaplanowal. SWIADOMIE.
                              A wystarczajaca informacja nie jest inna na boku?
                          • nutka07 Re: jak się zapobiega zdradzie? 27.09.10, 11:59
                            Trzeba sie uwiesic u nogi ukochanego i nie pozwolic mu na to, co chce zrobic. On jeszcze nie wie, ze to dla jego dobra i ze bedzie zalowal. No i napewno pojawia sie wyrzuty sumienia.
                • demonsbaby łatwo mówić ... 25.09.10, 01:46
                  co pozwoliła?
                  Przez moment spróbujcie się oprzeć na tym co ma.
                  1) złapała męża na (dla niej) zamiarze zdrady. Zobaczyła zapisy sugerujące schadzkę. To już jest ewentualny dowód do wykazania w sądzie nielojalności (niema "obowiązku wykazania, że doszło do stosunku pozamałżeńskiego" jeśli rozpatrywane są więzi nie tylko seksualne - no tak?). Facet ma 2 konta pocztowe, o którym przypadkowo dowiaduje się żona - nie wejdzie na to konto - mąż się słusznie loguje przez telefon, żeby nie było śladu na kompie. Czyli działa z premedytacją. No i kwestia wyjazdu służbowego, który to voucher jasno dla niej określa, że to rozmówczyni ma rezerwację również w tym voucherze ... wykazując się logiką to:
                  a) zdrada - A WŁAŚCIWIE JEJ ZAMIERZENIE - czyli uogólniając - "PIERWSZY RAZ" - jest rzadko, a nawet bardzo rzadko (wręcz niespotykanie) aż z taką premedytacją i dbałością o szczegóły "uknuta";
                  b) na okoliczność, sugerującą- że to nie jest pierwszy raz, przemawia również łatwość w organizacji wyjazdu bez poczucia winy / stresu (świetnie się też może kamuflować) czy też oznak zdenerwowania tym wyjazdem / opuszczaniem żony na weekend. Niekoniecznie stresu / zdenerwowania powstałego w wyniku samego zdradzania, ale faktu, że to może wyjść na jaw. Raczej tak wygląda etap, kiedy "już się upiekło", czyli wcześniej się dopuszczał nielojalności, a te nie zostały wykryte i nie wyciągnięto konsekwencji. Zatem niestety tak postępuje człowiek, na podstawie fałszywego poczucia bezkarności - sobie okrutnie mówiąc hula. Jest w tej tragicznej sytuacji plus - stanie się mniej ostrożny.

                  Dobra, ona już wie, że mąż ją ma zamiar zdradzić, pytanie co ma zrobić?
                  Położyć się na wycieraczce, dać mu w pysk, zabronić wyjazdu? On jej zarzuci paranoję, urojenia dyktowane zastrzykami hormonalnymi z in vitro. I po temacie.

                  Teraz zostaje przez kolejny tydzień lub weekend płakać w poduszkę i czekać. Niestety. Proponuję zainstalować sprytne chamskie urządzenie do wykrycia tylko przez instalującego (ale zanim to zrobisz przeczytaj dokładnie instrukcję obsługi - sypie się i nie polecam na Viście)na kompie przez was używanym - program - PC SZPIEG. Robi zrzuty ekranu, śledzi łącza, komunikatory, zapisuje wszystko z poziomu klawiatury(czyli hasła i loginy) i czaty. to tali "parential control", ale z niego talki parential jak ze mnie zakonnica.

                  ciąża... no to jeszcze łatwiej powiedzieć, kobietom szczególnie, które in vitro nie były poddawane, co znaczy "odpuść sobie zajście w ciążę" bo będzie ci cięzej od niego odejść... Ona może miec prawo do samotnego macierzyństwa jak i decyzji, że da mu szansę - jeśli to co się dzieje jest efektem jego squrw... opartego na głupocie i niewiedzy "co traci".Bo działanie z premedytacją - jest męką - dla niej.
                  • malia211 Re: łatwo mówić ... 25.09.10, 03:06
                    Demonsbaby serdecznie dziekuje za wpis dal mi duzo do myslenia! Mysle, ze jak dojdzie do konfrontacji on zaprzeczy i nie przyzna sie, ze skonsumowali. Co ja mam wtedy robic powiedziec, ze ma sie wynosic? Ile mu dac czasu na wyprowadzke nie ma tu rodziny bo jest z zagranicy! Moze zadzwonic do tesciow? ( mam z nimi super kontakt) moze powiem masz tydzien na wyprowadzke a ja skladam pozew???? Jezu wielkie dzieki za odpowiedzi! Moze wybudze sie zz tego koszmaru!
                    • mruwa9 Re: łatwo mówić ... 25.09.10, 09:37
                      kurcze, w takiej sytuacji chyba skorzystalabym z tego, ze maz "wyjechany" i spakowala jego rzeczy, wywozac do tesciow, z informacja, dlaczego.
                      Nawet, jesli nie od razu z mysla o rozwodzie, to dla ochloniecia i zademonstrowania, ze w takie gierki sie nie bawisz. Niech spada na drzewo, do kochanki.
                  • akle2 Re: łatwo mówić ... 25.09.10, 13:32
                    demonsbaby napisała:

                    > Ona może miec prawo do samotnego macierzyństwa jak i decyzji, że da mu szansę - jeśli to
                    > co się dzieje jest efektem jego squrw... opartego na głupocie i niewiedzy "co traci". Bo
                    > działanie z premedytacją - jest męką - dla niej.
                    >

                    10/10, ale mała poprawka, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam ostatnie zdanie: osobiście nie mam pojęcia o in vitro, może to jest z medyczno-"technicznego" punktu widzenia niewskazane, żeby przerywać procedury w połowie, ale jeśli to in vitro jest z JEGO powodu, to dlaczego by się miała nie wstrzymać? To młoda osoba, ma czas na dzieci i w nowym związku, o ile pozna kogoś innego, żadne in vitro nie będzie jej już potrzebne. Tak, ma prawo do samotnego macierzyństwa, ale przecież życie się na tym chłopie nie kończy (wiem, łatwo powiedzieć), ani też nie da gwarancji, ze wiarołomny małżonek pokaja się i będzie jak przedtem. Jeśli pozna kogoś nowego, wartościowego i się z nim zwiąże, to wcale na samotne macierzyństwo nie będzie skazana, bo to nie jest czterdziestoparoletnia desperatka której już wszystko jedno jak i z kim (przepraszam, wszystkie desperatki, nie o was mi chodzi).
                  • serendepity Re: łatwo mówić ... 28.09.10, 13:03
                    > a) zdrada - A WŁAŚCIWIE JEJ ZAMIERZENIE - czyli uogólniając - "PIERWSZY RAZ" -
                    > jest rzadko, a nawet bardzo rzadko (wręcz niespotykanie) aż z taką premedytacj
                    > ą i dbałością o szczegóły "uknuta";

                    Moim zdaniem to zalezy tylko od tego jakiego charaketuru jest osoba. Jesli ktos zawsze wszystko planuje i dopracowuje szczegoly, to i zdrade zaplanuje w taki sam sposob. Nie musi miec to znaczenia czy to jest pierwszy raz czy nie.

                    > b) na okoliczność, sugerującą- że to nie jest pierwszy raz, przemawia również ł
                    > atwość w organizacji wyjazdu bez poczucia winy / stresu (świetnie się też może
                    > kamuflować) czy też oznak zdenerwowania tym wyjazdem / opuszczaniem żony na wee
                    > kend

                    Tutaj znowu wszystko zalezy od charakteru osoby. Jesli nie chce wzbudzac podejrzen to traktuje ten wyjazd normalnie i nie okazuje emocji, wierzac w swoj talent organizatorski.

                    Gdyby nie mala wpadka ze Skypem, to zona pewnie nigdy by sie nie dowiedziala, bo najwyrazniej w ogole go nie podejrzewala o to, ze moze miec kogos na boku, romansowac itp. Czyli gosc dobrze sie kryl i panowal nad soba.

                    W sytuacji autorki tez skupilabym sie na zebraniu dowodow i wyslania meza w kosmos. Ale ja jestem bardzo spokojna osoba o stalowych nerwach.
          • elle1977 Re: to jeszcze nie pora 01.10.10, 21:07
            malia211 napisała:

            > Szczegolnie, ze wie, ze przechodze przez in vitro. Podejde do transferu nie wiem czy bedzie z tego ciaza zrobie to ale to trudne. A
            > z nim macie racje przeczekam jescze tydzien a potem uderze!!! Na pewno w maila
            > ch i czacie bedzie jak cudowny spedzili weekend we Wloszech! Czy ktos z was prz
            > ebaczyl zdrade? Wydaje mi sie, ze przebaczylabym mu gdyby naprawde wyrazil skru
            > che, rzucil te dziwke ( przepraszam za jezyk) i zmienil prace. jesli powie nie
            > i sie wyprze to ja rezygnuje z takiego malzenstwa!!!

            Ale dlaczego chcesz koniecznie podchodzić teraz do transferu? Nie możesz zaczekać, aż sytuacja JAKOŚ się wyjaśni? Współczuję Ci z całego serca, ale czy nie sądzisz, że W TAKIEJ SYTUACJI zajście w ciążę to bardzo zły pomysł? Pomijam już fakt, że w ciąży kobieta potrzebuje spokoju, a o takowy teraz będzie bardzo trudno, to przecież - nie wiesz, jak to się wszystko skończy - chcesz sama (oby nie! tfu, tfu) wychowywać dziecko? Przemyśl tę decyzję - jest ona zbyt poważna, żeby podejmować ją w takiej chwili...
        • elle1977 Re: to jeszcze nie pora 01.10.10, 21:02
          >Ja podobnie jak nutka - wy
          > chodzę z założenia, że owszem o ile do tanga trzeba dwojga to ... to się po pro
          > stu mi w pale nie mieści, żeby odpierniczać taki numer osobie, która mi ufa - n
          > awet jeśli się psuje / nie układa - to nie szukam rozwiązań w objęciach obcego
          > chłopa, ale strony, której konflikt / problem dotyczy.

          Zgadzam się - i to nie w 100, a 200%. Wg mnie szkoda czasu, nerwów i przede wszystkim Twojego życia, autorko - na kogoś takiego. Na kogoś, kto potrafi w żywe oczy kłamać, lawirować, kombinować i oszukiwać bez mrugnięcia okiem.

          Wiem, bo przeżyłam i uwierz - nie warto.
    • doctor.no.1 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 11:10
      Zdrada to hardcore, ale zdrada w tracie procedury invitro to po prostu kompletny szok...

      Skupię sie przez chwile na tym temacie. "Odłożenie transferu" nie jest takie proste. Cała procedura, pomijając wysokie koszty finansowe, również niesie za sobą inne trudnosci związane z poddawaniem się działaniu hormonów. Nie wiem, jak zaawansowany jest proces... Nie wiem jaki jest powod problemow z ciaza - ty?on?wy? czy powody są idiopayczne?. Zalezy jak bardzo chesz byc mamą - moze warto zakonczyc ten proces - jesli czujesz sie na silach, by ewentualnie byc w przyszlosci samotną matką. Czyli czy chcialas miec dziecko, czy tworzyć rodzine... Mysle, ze wiesz o jakim dylemacie piszę i tylko Ty mozesz ten temat rozwiązać.

      Drugą sprawą jest sama zdrada - ja nie wyobrażam sobie, ze siedze w domu ze świadomością, ze właśnie mój małżonek figluje z inną panną. Jak znam siebie, to uniemożliwiłabym ten wyjazd. Problemy małżeńskie, przy trudnościach z ciążą, są bardziej zawiłe. Zwłaszcza jeśli odniesiemy je do do nieuniknionych problemów w sferze seksualnej, kiedy sex staje się jedynie instrumentalnym działaniem, ktorego celem jest poczęcie...

      Więc odpowiadajac na pytanie, co masz zrobić? Odpowiedzieć sobie na pytaniem czy kochasz swojego faceta i czy chcesz z nim byc. Czy jest szansa na stworzenie zwiazku opartego na zaufaniu. To moze byc trudne. Wazne byłaby wiec jego reakcja - czy robilby wszystko bys mu wybaczyla, czy wscieklby sie, ze zepsulas mu weekend.


      Zimne zbieranie dowodów zdrady ... trudna sprawa...



      • demonsbaby Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 11:45
        doctor.no.1 napisała:

        > Skupię sie przez chwile na tym temacie. "Odłożenie transferu" nie jest takie pr
        > oste. Cała procedura, pomijając wysokie koszty finansowe, również niesie za sob
        > ą inne trudnosci związane z poddawaniem się działaniu hormonów. Nie wiem, jak z
        > aawansowany jest proces... Nie wiem jaki jest powod problemow z ciaza - ty?on?w
        > y? czy powody są idiopayczne?. Zalezy jak bardzo chesz byc mamą - moze warto za
        > konczyc ten proces - jesli czujesz sie na silach, by ewentualnie byc w przyszlo
        > sci samotną matką. Czyli czy chcialas miec dziecko, czy tworzyć rodzine... Mysl
        > e, ze wiesz o jakim dylemacie piszę i tylko Ty mozesz ten temat rozwiązać.

        Znam "niepłodną parę" walczącą o dziecko przez in vitro, od lat ponad 5ciu. Widziałam jak cierpi przyszła matka, ile problemów wtedy się rodzi między partnerami, do jakiego stopnia urastają wtedy frustracje ...tyle, że przyszła matka nawet przy moim zwyczajowym określeniu "bicia na gar" nigdy nie została sama ze swoją walką, przyszły ojciec znosi wszystko i nie wpadł na to, żeby szukać wsparcia u kochanki.
        Dziecko stało się u nich tematem przewodnim życia ... oboje są sfrustrowani.

        > Drugą sprawą jest sama zdrada - ja nie wyobrażam sobie, ze siedze w domu ze świ
        > adomością, ze właśnie mój małżonek figluje z inną panną. Jak znam siebie, to un
        > iemożliwiłabym ten wyjazd.
        Problemy małżeńskie, przy trudnościach z ciążą, są b
        > ardziej zawiłe. Zwłaszcza jeśli odniesiemy je do do nieuniknionych problemów w
        > sferze seksualnej, kiedy sex staje się jedynie instrumentalnym działaniem, ktor
        > ego celem jest poczęcie...

        Malwi sama pisze, że to problem niepłodności u ojca, zatem oczekuje choćby doceniania jej poświęcenia w całej tej procedurze. Więc sam fakt nielojalności jest chyba podwójnym ciosem.

        > Więc odpowiadajac na pytanie, co masz zrobić? Odpowiedzieć sobie na pytaniem cz
        > y kochasz swojego faceta i czy chcesz z nim byc. Czy jest szansa na stworzenie
        > zwiazku opartego na zaufaniu. To moze byc trudne. Wazne byłaby wiec jego reakcj
        > a - czy robilby wszystko bys mu wybaczyla, czy wscieklby sie, ze zepsulas mu we
        > ekend.
        >
        O tym przekonałaby się możliwe, że wczoraj / przedwczoraj kiedy odstawiłaby scenę ze znajomością faktów ... ale wracamy do "bicia na gar" przez chęć dziecka - a jakby wyglądała dziś ze swoim myśleniem kiedy ten by jej zarzucił hormonalne urojenia i wyjechał?
        Ja, sama jako człowiek bałabym się takiego zderzenia ... dlatego wyczekać i uderzyć z zaskoczenia, wydaje mi się skuteczne.

        > Zimne zbieranie dowodów zdrady ... trudna sprawa...
        W ogóle zbieranie dowodów i pogłębianie się w squ......,stwie drugiej strony jest trudne. Czy to jest zimne zbieranie? Nie wiem. Autorka musi sama sobie odpowiedzieć "co chce osiągnąć".
        • mwiktorianka Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 13:22
          Nie wybaczyłabym mu tej zdrady,poniewaz uwazam,że to nie byla z jego strony chwila zapomnienia.Jest duze prawdopodobienstwo,że to nie pierwszy raz.Jesli facet ma zonę planuje z nia dzieci(starania trwaja),a w tym czasie ma tez kochanke to moim zdaniem planuje takie wygodne zycie na reszte swoich dni.To facet bez skrupułów,cos takiego jak wyrzuty sumienia w jego swiadomosci nie istnieje.On chce mięc fajna zone,dzieci,dom i kochanki na boku tak,żeby zona sie o niczym nie dowiedziała.Planując taki model zycia za chiny ludowe nie przyzna sie do zdrady bo rozwodzic sie nie chce.Moim zdaniem wybaczenie nic nie da bo on sie nie zmieni,nie bedzie ta to bedzie inna.Powstrzymanie go od wyjazdu tez nic by nie dalo,nawet gdyby nie wyjechał,znalazłby za jakis czas inny sposob na zdrade.Jesli mu wybaczysz utwierdzisz go w przekonaniu,że jest bezkarny.Co transferu nie zdecydowałabym sie tym bardziej,że Ty mozesz miec dzieci.jestes jeszcze bardzo młoda i spotkasz faceta,z którym bedziesz szczęsliwa i bedziecie mogli miec dzieci bez tej uciazliwej procedury.Facet jest wyjatkowo perfidny zdradzajac Cie podczas gdy Ty musisz poddawac sie tym wszystkim medycznym zabiegom,które nie sa łatwe,ani przyjemne.Tak jak pisałam gdyby byla to zdrada pod wpływem chwili taka jednorazowa "akcja"pt.spuścic z krzyża,może byłabym w stanie wybaczyc,ale nie romans planowany z premedytacja gdzie w gre wchodzi sfera emocjonalna i brak jakichkolwiek skrupułów.nie rozumiem takich ludzi jak Twój maz.Nie kazdy jest w stanie zyc z jedna osoba wiele lat,sa tacy,którzy maja we krwi przyslowiowe skoki z kwiatka na kwiatek.I to potrafie zrozumieć pod warunkiem,że taka osoba nie zakłada rodziny,bo wtedy nikogo nie krzywdzi.Pozdrawiam i zycze duzo siły i mądrych decyzji.Nie pozwól sie krzywdzic!
          • mwiktorianka Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 13:33
            Dodam jeszcze,że na Twoim miejscu zebrałabym tyle dowodów ile sie da i wtedy powiedziałabym,że wiem ichce rozwodu.Niech Cie nie zwiedzie jesgo świete oburzenie i zaprzeczanie wszystkiemu(pewnie sie okaze,że tylko pisal ba ,ze pojechał,ale do niczego nie doszło bo kocha tylko Ciebie)to lgarstwo.Moim zdaniem bedzie szedl w zaparte ile sie da,a nawet jak sie przyzna to zapewni,że to pierwszy i ostatni raz juz majac wizje nastepnej zdrady.Naprawde trafil Ci sie paskudny typ.Nie pozwol aby zmarnował Ci zycie.Lepiej odejsc teraz gdy masz jeszcze całe zycie przed soba niz za 20 lat załowac,że tego nie zrobiłas i zmarowałas z kims nic nie wartym swoje najlepsze lata.bo chyba zadna kobieta nie może byc szcześliwa wiedzac,że nie jest dla swojego faceta najwazniejsza,że oprócz niej ma inną.dla mnie byloby to nie do zniesienia.Nie potrafilabym z tym zyć.
            • malia211 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 14:32
              Macie racje, szczegolnie, ze poswiecilam swoje zdrowie dla procedury in vitro, przez ta ilosc hormonow grozi mi w przyszlosci nowotwor. Do tego jestem chora na wzw c i on jakos sie tym nie przejmuje jak widze. Wiem, ze bedzie zaprzeczal wszystkiemu. Juz powoli mysle o rozwodzie znalazalam dzis nawet nasza umowe o rozdzielnosci majatkowej wiec on ma przesrane! Teraz jeszcze to do mnie nie dociera, ale boje sie, ze bede miec nawrot depresji. 5 lat temu zmarla moja Mama, z ojcem nie mam kontaktu i boje sie, ze zostana calkowicie SAMA!! Myslicie, ze to sie da przezyc?
              Ktos pytal jaki cel zbierania dowodow...a no taki, ze jak zacznie zaprzeczac to mu je pokaze i powiem, ze jak mi nie wytlumaczy to bedzie sie tlumaczyl przed sadem!!
              • akle2 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 14:38
                Pamiętaj, żeby to nie była jedyna kopia.
                • helusia007 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 14:56
                  Malia, nawet jak mu pokazesz te dowody i on zacznie ci sie tlumaczyc, to nie wylaczaj swojego rozumu. Facet w takim momencie wytlumaczy ci wszystko i do tego tak, zeby ci sie spodobalo. I miej te wszystkie dowody w kilku egzemplarzach (najlepiej nie w jednym miejscu). Wiesz, uwazam, ze to bardzo perfidne takie wojaze po wloskich hotelach. To nie jest jakis refleks, czy glupia nagle decyzja podjeta, bo hormony zaszalaly. To jest plan, ktorego realizacja wymagala organizacji, czasu, etc. Nieciekawy gosciu ten twoj maz.
                  • malia211 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 15:04
                    Rozumiem, ze mozna wybaczyc taka zdrade przypadkowa....alkohol, impreza, ale jak czytam to co on z nia pisal. Np pyta go czy twoja zona sie domysla i jak sie zachowujesz do niej, a on wypala,ze jestem nierozmwony i bardziej zimny ( cyt I'm less chatty more cold...) to w ogole halo! a jak pyta sie go czy calujesz swoja zone, to on tak, ale mysle o Tobie caly czas!

                    helusia007 napisała:

                    > Malia, nawet jak mu pokazesz te dowody i on zacznie ci sie tlumaczyc, to nie wy
                    > laczaj swojego rozumu. Facet w takim momencie wytlumaczy ci wszystko i do tego
                    > tak, zeby ci sie spodobalo. I miej te wszystkie dowody w kilku egzemplarzach (n
                    > ajlepiej nie w jednym miejscu). Wiesz, uwazam, ze to bardzo perfidne takie woja
                    > ze po wloskich hotelach. To nie jest jakis refleks, czy glupia nagle decyzja po
                    > djeta, bo hormony zaszalaly. To jest plan, ktorego realizacja wymagala organiza
                    > cji, czasu, etc. Nieciekawy gosciu ten twoj maz.
                    • akle2 Re: Prosze o pomoc 25.09.10, 15:20
                      malia211 napisała:

                      > Rozumiem, ze mozna wybaczyc taka zdrade przypadkowa....alkohol, impreza, ale ja
                      > k czytam to co on z nia pisal. Np pyta go czy twoja zona sie domysla i jak sie
                      > zachowujesz do niej, a on wypala,ze jestem nierozmwony i bardziej zimny ( cyt I
                      > 'm less chatty more cold...) to w ogole halo! a jak pyta sie go czy calujesz sw
                      > oja zone, to on tak, ale mysle o Tobie caly czas!
                      >


                      Mnie już by się chciało wyć po czymś takim.
                    • demonsbaby staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 15:44
                      bo nie wiesz co nim kieruje... zauroczenie nową dupą, socjopatia, którą nabył i problem z wiernością ptaka... Qrwa to nie jest proste. Ja czytałam o sobie "wredna żona , biedny mężuś, dobrze, że się znalazła kochanka szczerze rozumiejąca biednego mężusia..." - po co tak pie...ł? Bo tak czuł przez moment, bo chciał do siebie bardziej przekonać kochankę .... nie wiem do dziś i szczerze to pie.... Później zrozumiał, że tak się z ludźmi nie postępuje ... ale kosztowało mnie to prawie zdrowie psychiczne, więc się tym nie zadręczaj - bo możesz sama bardziej się skrzywdzić.
                      • malia211 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 17:06
                        Dzieki raz jeszcze za odpowiedzi! Mam jedno pytanie jak nie przyzna sie i powiem mu, ze ma sie wyprowadzic z domu to ile mu dac czasu na wyprowadzke???
                        • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 17:13
                          Tyle, żeby zdążył podnieść wcześniej spakowane przez Ciebie i wystawione do przedpokoju walizki. Dwie minuty?
                        • verdana Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 17:16
                          Ja bym o nic nie pytała i nie przeprowadzała żadnej rozmowy. facet to jakis niewiarygodny sq.., na 100% w czasie rozmowy okaże się, że to wszystko Twoja wina. Poniży Cię i tyle. Nie ma tu nawet o co pytać.
                          Prawdę mówiąc, wysłałabym mu maila, ze masz dowody zdrady (napisała jakie), ze skladasz o rozwód, zamki w drzwiach wymienilaś. I zadzwonila do teściów z informację, że tam pojawi sie Twój niemal były mąż, ponieważ do domu nie ma już wstępu. I ze ma odebrać swoje rzeczy - ale bardzo prosiłabys, aby nie pojawiał się w Twoim domu sam, tylko z nimi.
                          Poszlabym do prawnika natychmiast, jeszcze przed przyjazdem faceta.
                          • mruwa9 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 17:40
                            a ja bym sugerowala do tego spakowaie rzeczy meza i wywiezienie do tesciow, korzystajac, ze nie ma go w domu. Teraz latwiej, rowniez psychicznie.
                            • verdana Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 17:50
                              Ja bym sugerowała zmiane zamków, ale trzeba zapytać prawnika, czy jest to dozwolone.
                              Poza tym - dlaczego czekać do przyjazdu męża? żeby się, biedactwo, dobrze bawił? ja bym zepsuła mu nieco uroczy urlop,, oznajmiając, ze nie ma już zony ani dokad wracać.
                              Bądź przygotowana, ze po powrocie dowiesz się
                              -że to Twoja wina, bo tak sie skupilaś na idiotycznej checi posiadania dziecka, ze w ogóle przestałaś dostrzegać męża
                              -że faceta "wykastrowałaś", bo caly czas przez Twoje dążenie do dziecka i przez to, ze to jego "wina" nie czuł się w Twoich oczach prawdziwym facetem, więc musiał znaleźć kogoś, kto docenia jego męskość
                              -że od lat łózko z Tobą to cieżki obowiązek - bo najpierw liczylaś, keidy masz dni plodne i robiliscie dziecko, zamiast się kochać, a teraz albo hormony Ci buzują, albo się leczysz i własnie nie masz ochoty
                              I że to wszystko Twoja wina - to Ty dporowadzilas go do takiego stanu, a on się poświęcił, ze zgodził się na dziecko, ktorego tak naprawdę nie chciał.
                              Stawiam, ze mam 3/4 trafień.
                        • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 18:15
                          A w ogóle czyje jest mieszkanie?
                          • helusia007 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 18:21
                            Malia, nie zastanawiaj sie tak duzo nad tym, ile dac mu czasu na wyprowadzke. Ten twoj maz to zaradny chlopak, umie organizowac wycieczki do Wloch i rezerwowac hotele. Wiec sobie w Polsce tez moze hotel zarezerwowac. Skoro facet ma taki gest w stosunku do kochanki i jej takie atrakcje organizuje, to raczej z pomocy socjalnej nie zyjecie? Ja bym goscia wyprowadzila, zamki zmienila (zapytaj prawnika) i tak jak napisala verdana, wyslalabym mu juz teraz info sms-em: adios. Jak szalec, to szalec. Moze miec amory na calego!
                            • malia211 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 18:39
                              Dom jest moj, a mamy rozdzielnosc majatkowa. Kiedys mi powiedzial, ze mimo to i tak mu sie ten dom nalezy bo w niego inwestowal. Mieszkamy jeszcze z moja babcia. Stad ja nie robie od razu konfrontacji bo ona ma problemy ze zdrowiem i nie wiem jakby to przezyla. Zaczekam do jego powrotu i powiem, ze to koniec. Na pewno bedzie zwalal wine na mnie!
                              • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 18:56
                                malia211 napisała:

                                > Dom jest moj, a mamy rozdzielnosc majatkowa. Kiedys mi powiedzial, ze mimo to i
                                > tak mu sie ten dom nalezy bo w niego inwestowal.
                                >

                                Wbrew pozorom dobra wiadomość: na pewno nie zainwestował tyle, żeby domagać się połowy, a te udziały w remontach i bieżącym utrzymaniu (i ile wykaże się przed sądem jakimiś rachunkami) spokojnie dasz radę mu spłacić w ratach.
                                • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 19:06
                                  ...oczywiście po ogłoszeniu ewentualnego wyroku co do podziału, nie wcześniej
                                • demonsbaby Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 20:16
                                  akle2 napisała:

                                  > malia211 napisała:
                                  >
                                  > > Dom jest moj, a mamy rozdzielnosc majatkowa. Kiedys mi powiedzial, ze mim
                                  > o to i
                                  > > tak mu sie ten dom nalezy bo w niego inwestowal.
                                  > >
                                  >
                                  > Wbrew pozorom dobra wiadomość: na pewno nie zainwestował tyle, żeby domagać się
                                  > połowy, a te udziały w remontach i bieżącym utrzymaniu (i ile wykaże się przed
                                  > sądem jakimiś rachunkami) spokojnie dasz radę mu spłacić w ratach.

                                  O ile rachunki będą imienne na niego. Mają rozdzielność i dwa osobne gospodarstwa. Zatem słowo - przeciwko słowu w sądzie. A co do gadania, to że pan ma jakieś prawo do nieruchomości ... to w główce się pomieszało - tyle ma do tego co przed ślubem.
                                  • demonsbaby Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 20:26
                                    chyba, że zakup był bezgotówkowy albo przelewowy - z jego konta ;/
                            • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 18:50
                              Ale jak mu teraz wyśle sms-a to on zdąży się przygotować do działania. Każda akcja powoduje reakcję; tu mogą być wszystkie scenariusze łącznie z tymi opisanymi powyżej, że to histeryczka po hormonach.
                              Zatem skoro ze względu na dzielące kilometry nie da się im popsuć zabawy W TEJ CHWILI, to może zrobić coś odwrotnego: jutro, lub nawet jeszcze dziś ściągnąć do domu speca od komputerów (oni pracują 24h, 7 dni w tyg.) - niech zabezpieczy i poinstaluje, co się da. A w poniedziałek rano uderzyć do prawnika od rozwodów, a wszystko to w tajemnicy, ona oczywiście dla niego słodka po powrocie, jak gdyby nigdy nic (wiem, trudne). Niech się misio dowie z awizo w skrzynce, że ma polecony na poczcie do odbioru, w tym czasie Malia będzie o mile świetlne do przodu z przygotowaniami. W tym przypadku czas to nawet nie pieniądz lecz diament
                              • nowy99 Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 23:12
                                Zgadza się, mile świetlne - nasze sądy z niczym się nie spieszą... Oby ten pozew dotarł w przyszłym roku;)
                                Ja nie dałabym mu teraz (podczas wojażu) znać o poznaniu jego tajemnicy tylko dlatego, żeby kochanka nie cieszyła się, że sprawy nabrały tempa i szybciutko go pocieszyła i zaprosiła w swoje progi... On wtedy tylko krótko się pomartwi nad rozpadem małżeństwa, bo tamta cała scieszona, że to już ich pora, skutecznie go pocieszy i utwierdzi, ze dobrze się stało...
                                A co do domu - demonsbaby ma rację, gość ma tyle do tego domu co brudu za paznokciem biurokraty. Nic.
                              • smocza_mama Re: staraj się tym nie zadręczać 25.09.10, 23:46
                                Zabezpiecz komputer, porób kopie. Idź do prawnika. Bo różnie może być... Babcią się nie przejmuj, to nie jej wnuczka się wyprowadzi z domu. Jeśli sprawa jest czysta prawnie i masz bezwzględne prawo do domu Ty lub babcia (w małżeństwie jest to zawiła sprawa nawet przy intercyzie i rozdzielności), to radziłabym Ci wziąć kogoś z firmy ochroniarskiej, bądź kogoś kto jest Twoją bliską osobą i będzie umiał to zrobić, która przekaże mu jego rzeczy przy furtce i nie pozwoli wejść na teren posesji, robić awantury, dalej Cię męczyć itd. Możesz mu to zresztą wcześniej zakomunikować np. sms'em mailem lub zwykłym telefonem.
                                Nie rób transferu teraz.
                                Jeśli łączy Was coś, czego ta zdrada nie zniszczy zupełnie (o tym co Was łączy wiecie tylko Wy), Twoje działania - wyrzucenie go z domu przy jego ewidentnej winie (jednak ja zawsze uważam, że takich rzeczy nie można traktować jako po prostu "winy" - to jest skutek czegoś, taki banał - czegoś chyba w tym związku brakowało, bo nie chodzi by być ze sobą, bo tak jest "moralnie dobrze"), nie spowodują, że nie będziecie mogli jeszcze być razem, o ile tak jeszcze będziecie chcieli oboje. Będzie za to w miarę neutralna sytuacja, by jakoś w czasie, gdy będziesz na to gotowa porozmawiać i jeszcze coś wyjaśnić (o ile jeszcze tego będziesz chciała), bądź w spokoju się rozwieść (o ile tak zdecydujesz). Myślę, że jego spanie w domu przez kilka dni po takiej akcji byłoby dla Ciebie baaardzo niekomfortowe i z uwagi na to, że on jest dorosły i może pójść choćby "do hotelu" (jak przewrotnie to teraz brzmi...), jest "najzdrowsze" w tej sytuacji.

                                Jakkolwiek zrobisz nie skupiaj się na bieżących ewentualnych "wymówkach". Trochę czasu musi upłynąć zanim sobie to ułożysz w głowie. Za jakiś czas jeśli na to spojrzysz z perspektywy zobaczysz zapewne, że już wcześniej coś nie grało i zazwyczaj wina leży po obu stronach. Ale na to przyjdzie czas za jakiś dłuższy czas, bop sprawa jest teraz z tych dość gwałtownie burzących życie i wszelkie zaufanie.
                                • malia211 Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 18:22
                                  Dzis wysylal mi sms niby jak sie mam jutro wraca z tych wloch zaczynam sie czuc koszmarnie. Mam jakies poczucie winy, ze gdyby byla np lepiej ubrana, wiecej uprawiali seks to by nie doszlo do tej zdrady! Czy wy byscie przebaczyli taka zaplanowana zdrade? Ktos napisal, ze to nie bylo na imprezie ale to bylo uknute.
                                  Ja mysle, ze jesli zacznie np przepraszac i plakac i prosic o wybaczenia to zobacze ale znajac go i nasze wczesniejsz klotnie, to on prawie nigdy nie przepraszal. Zawsze karal mnie milczeniem to ja wyciagalam reke na zgode.
                                  • demonsbaby Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 18:28
                                    malia na pytania "dlaczego"? jest za wcześnie - usłyszysz to co chcesz. Natomiast - dowodząc, że to już trwa od jakiegoś czasu, chciałam ci wskazać, że zasadniczo nie można się spodziewać jak będzie wyglądać rozwiązanie. Czy będzie się kajał, czy będzie chciał się rozstać i ciebie doprowadzić do skrajnych emocji ... dlaczego ty masz go przepraszać za brak lojalności? Ty go zdradziłaś? On tobie komunikował, że czegoś w związku brakuje? Z tego co opisujesz - raczej nie ... dlaczego od razu zaczęłaś od oceny swojego wyglądu? Wiesz - zdziwię cię - faceci naprawdę nie kierują się przy zdradach jedynie miarą atrakcyjności, często zdradzają z kobietami mniej atrakcyjnymi od stałych partnerek.... daj sobie czas. nie planuj co zrobisz, bo nie znasz jego ruchów - obserwuj.
                                    • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 19:48
                                      Sugerujesz, że ma mu to ujść całkowicie na sucho? Jeżeli malia nie jest w stanie z powodów organizacyjno-finansowo-emocjonalnych wyrzucić drania ze swojego życia z dnia na dzień (do tego jest jednak potrzebny charakter), to niech przynajmniej on wie, że ona wie. Daję głowę uciąć, że skończy się to obwinianiem - on ją (+ciche dni za karę), a ona sama siebie, a potem i tak będzie robił co chciał.
                                      Zresztą, zobaczymy jutro...

                                      Miałam kiedyś koleżankę (bo to już czas przeszły). Mąż ją zdradzał na potęgę - w sumie chyba z kilkudziesięcioma kobietami, niczym Tiger Woods. Ona śledziła, płakała, prosiła, szantażowała a i tak wybaczała i tak w kółko. Wszyscy wokół (w tym ja), którzy znając ich oboje, starali się jej otworzyć oczy, wyszli na durniów wsadzających nos w nie swoje sprawy. Misio (z którym w międzyczasie się rozwiodła a potem wróciła) omotał ją, że tak naprawdę to wszystko jej wina, ale że ON JEJ wybaczy i będzie jak przedtem. Od tamtej poty obiecałam sobie, że już nigdy nie wsadzę palca między drzwi a małżeństwo, bo syndrom ofiary bliższy jest takiej osobie i przyjemniejszy, niż każda obiektywna prawda.
                                      • demonsbaby Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 19:58
                                        akle2 napisała:

                                        > Sugerujesz, że ma mu to ujść całkowicie na sucho? Jeżeli malia nie jest w stani
                                        > e z powodów organizacyjno-finansowo-emocjonalnych wyrzucić drania ze swojego ży
                                        > cia z dnia na dzień (do tego jest jednak potrzebny charakter), to niech przynaj
                                        > mniej on wie, że ona wie. Daję głowę uciąć, że skończy się to obwinianiem - on
                                        > ją (+ciche dni za karę), a ona sama siebie, a potem i tak będzie robił co chcia
                                        > ł.
                                        > Zresztą, zobaczymy jutro...
                                        Gdzie przeczytałaś, że sugeruję jakiekolwiek "ujście na sucho"? Bez przygód tiger woodsa dziewczyna ma prawo dokonać decyzji w oparciu o to co zobaczy. Bez zbędnych dzikich ruchów, skoro sama go zna i zakłada, że będzie u niej wzbudzał "poczucie winy". Zaobserwować i uderzyć z zaskoczenia, niestety, jak w strategi usuwania gruntu przeciwnikowi. Potem, kiedy mężowi wytrąci asy z rękawa, wtedy najlepiej dać sobie i czas i podjąć decyzje. Bezapelacyjnie - to sobie asów wytrącać z tego rękawa nie powinna.

                                        • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 20:11
                                          Bo wyczułam defensywę. Tak, sama będzie najlepiej wiedziała co zrobić, oby tylko nie przyszło jej do głowy brać wszystkich win na siebie.
                                  • neecia Re: staraj się tym nie zadręczać 26.09.10, 19:38
                                    Malia po pierwsze bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś. Jeśli mogę coś doradzić to ja w takiej sytuacji zagrałabym w otwarte karty tzn. powiedziałabym: " Gościu (nie żadne tam mężu czy inne miłe określenie), zawiodłeś moje zaufanie, ale jeżeli pomimo tego chcesz ze mną być możemy spróbować naprawić nasz związek, jeśli Ci nie zależy- odejdź". Komunikat który pokazuje że jesteś gotowa dać wam szansę ( jeśli tego chcesz), ale nie prosisz o miłość. Myślę że podstawowym błędem byłoby żebranie o miłość, błaganie by został.. Tylko gdy podejmie świadomą decyzję że chce zostać jest szansa odbudować związek, bo będzie miał siłę walczyć np. żeby definitywnie urwać wszelkie kontakty z tamtą kobietą (warunek pierwszy!). Jeśli zostanie z wami z łaski- nie zrobi nic by naprawić to co zniszczył, a oprócz tego będzie dalej szukał szczęścia na boku.
                                  • akle2 Re: staraj się tym nie zadręczać 27.09.10, 00:28
                                    Malia, daj znać, jak pójdzie z panem małżonkiem po powrocie
      • hamerykanka Re: Prosze o pomoc 27.09.10, 05:33
        Odlozenie transferu nie jest proste zgadzam sie. Ale czy proste bedzie zycie z jego dzieckiem, kiedy tatus zechce zobaczyc je, dostosowywanie sie do tego, bo inaczej do sadu pozwie itd.? Bedzie musiala sie z nim spotykac, dogadywac. Czy jest to warte?
        Jesli to jest problem plodnosci meza, na jej miejscu wolalabym sie rozwiesc z powodu owej zaplaowanej zdrady, a potem zalozyc nowy zwiazek z mezczyzna ktory ja kocha i miec z nim dziecko...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Prosze o pomoc 26.09.10, 23:28
      Śledząc ten wątek i Pani kolejne wpisy, mam wrażenie, że podlega Pani intensywnej dynamice. Od niepewności, poprzez postanowienie o rozstaniu, do rozważania warunków wybaczenia zdrady. Jest to oczywiście naturalne w takiej sytuacji. Ale właśnie dlatego, że dochodzi się do różnych skrajnych uczuć, nie warto tej sytuacji przedłużać. Nie musi być Pani detektywem ani śledczym, który zbiera kolejne dowody winy. Dlatego doradzam otworzenie sytuacji od razu. Powiedzenie mężowi co Pani wie , czego się Pani domyśla, jak bardzo czuje Pani, że zaufanie do męża zostało nadużyte.
      Po tym nie ma już powrotu do dawnej sytuacji. Musicie na nowo, i to we wspólnej pracy, ustalić priorytety, zobaczyć co dzieje się z Waszym związkiem. Być może trzeba będzie coś zmieniać, na nowo formułować, inaczej się układać. Nawet jak opisane zdarzenie nie okaże się zdradą, to i tak wniosło dużo niepokoju do Waszej pary. Jeśli okaże się zdradą, tym bardzie czeka Was trudny okres i czas podejmowania decyzji.
      Jakkolwiek by nie potoczyły się sprawy, warto rozważyć kwestię wspólnej ciąży. Przy tak chwiejnej sytuacji w związku tę decyzję trzeba zatrzymać. Co nie oznacza dyskusji na ten temat. I zastanawiania się czy napięcie związane z poczęciem dziecka nie jest powiązane z tym co robi Pani mąż. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • anka_cyganka35 Re: Prosze o pomoc 27.09.10, 10:00
        z doświadczenia wiem, że bedzie sie wypierał. mój tez się wypierał. pomógł mi w tym prrogram szpiegowski zainstalowany w kompie i zdobyłam hasło do jego tajemnej skrzynki. kochanki mają to do siebie, że lubia opisywać spotkania więc zdobyłam dowoód jego zdrady. po takich rozmowach na skypie jak zobaczyłaś to nie ma bata żeby się nei spotkali i nie poszli do łóżka. przeżyłam to na własnej skórze. być może jestem spaczona i patrzę na to w bardzo subiektywny sposób ale bardzo długo ślepo wierzyłam i nie wierzyłam i robiono ze mnie wariatkę. mój były był mistrzem w zaprzeczaniu i podejrzewam, że gdybym go zastała w łózku z inna to by mi wmawiał omamy wzrokowe
        • malia211 Re: Prosze o pomoc 28.09.10, 00:30
          No wiec wrocil i byl naprawde mily! Przez chwile wydawalo mi sie, ze nie mogl sie z nia przespac i moze zmienil zdanie! Jednak wlasnie 10 min odkrylam na jego poczcie swieza korespondencje z nia i sa wyznania ich jak cudownie w sobote bylo im w lozku. Jestem w szoku! Nie wiem czemu obwiniam siebie, ze moglam zapobiec... :-(((((((((((((((
          • akle2 Re: Prosze o pomoc 28.09.10, 00:52
            Wciąż możesz zapobiec. Przed kolejnymi. Decyzja należy Tylko do Ciebie.
            On wie, że Ty wiesz?
          • demonsbaby NIC NIE MOGŁAŚ! 28.09.10, 02:44
            malia211 napisała:

            ! Przez chwile wydawalo mi sie, ze nie mogl s
            > ie z nia przespac i moze zmienil zdanie!

            Malia, tak mi przykro, że chciałaś wierzyć, że jest inaczej ... więc jednak się nie myliłam, w swoich domysłach / osądach, że boisz się zmierzyć z prawdą... to boli i masz prawo: bać się, czuć wszystkim zawiedziona... To jak w hazardzie - postawiłaś wszystko na jednego konia, a to nie ten wygrał ten wyścig.

            Jednak wlasnie 10 min odkrylam na jego
            > poczcie swieza korespondencje z nia i sa wyznania ich jak cudownie w sobote by
            > lo im w lozku.
            Masz już czarno na białym... to nie był "pierwszy raz". Popatrz na wyznania kobiet tutaj na forum, nie jesteś sama z takim wydarzeniem w życiu. Kochasz, masz pełne prawo oczekiwać, że to kochanie z drugiej strony opiera się na takich zasadach jakie wyznajesz ty. Nie czytaj więcej ... nie szukaj bo więcej - doprowadzisz się sama do rozpaczy i obłędu.
            Teraz już nie czekaj, aż będzie miły ... nie wierz, nie ufaj - nie teraz. Teraz już "kawa na ławę".


            Jestem w szoku! Nie wiem czemu obwiniam siebie, ze moglam zapo
            > biec... :-(((((((((((((((

            W czym mogłaś zapobiec? W zdradzie? Uwieszając się na nodze, drąc szaty na piersiach, prosząc, żeby ciebie nie zdradzał? A gdzie było to mężowskie poszanowanie twojej godności i szacunek dla ciebie? Wiesz kiedy czemukolwiek możemy zapobiegać- w związku- kiedy istnieje DIALOG oparty na PRAWDZIE, gdzie komunikuje się problemy lub zarzuty. Twój punkt odniesienia znalazł się w KŁAMSTWIE i OSZUSTWIE w wykonaniu twojego męża.... Wiem, że jest bardzo ciężko uwierzyć - "jak mógł"... mógł, ale za metodę jaką wybrał, nie ty ponosisz odpowiedzialność. Przyjdzie czas, że zrozumiesz, dowiesz się, czemu tak się stało... nie jest to czas na teraz, żebyś się tym nie zadręczała... Malia - gdyby ta sobota nie nastąpiła, dowiedziałabyś się przy następnej okazji o innych sobotach albo zadręczała kiedy by wychodził do pracy / co się dzieje tam... Już wiesz. Już się przekonałaś, już możesz mu powiedzieć, że Ciebie skrzywdził i czekać na jego ruchy co zamierza dalej. Od tego uzależnij swoje dalsze ruchy nt. małżeństwa.
            • malia211 Re: 28.09.10, 12:17
              Chodzilo mi o to, ze moglam moze w czasie malzenstwa, np wiecej seksu!
              Zdecydowalam, ze dzisiaj mu powiem i to przed transferem. Zobacze jego reakcje. A na transfer i tak pewnie pojde bo to nie bylo tylko jego marzenie tylko tez moje. Teraz juz nie mozna sie wycofac. Dzwonili dzis z kliniki, ze zarodki rozwijaja sie pieknie... :-(
              • demonsbaby Re: 28.09.10, 12:21
                malia ja wiem, że ty pragniesz dziecka ... ale proszę cię wstrzymaj się. To chyba nie najlepszy pomysł ... qrwa, że ten świat jest tak pomylony!
                Wygarniesz mu ... i pójdziesz się przepraszam - zapłodnić? Dasz mu rewelacyjny powód do bycia z tobą na zasadach dotychczasowych, bo dla niego będzie to jednoznaczne, że skoro chcesz urodzić jego dziecko to i z nim być.
                • smuti26 TY go nie zostawisz to widać!! 28.09.10, 12:29
                  To co piszesz o transferze że jednak tak /chyba nie rozpatrujesz samotnego macierzyństwa/, to że się łudzisz to widać czarno na białym szczerze rób jak chcesz ale po takim czyms kiedy on nie widzi konsekwencji i ich nie poniesie bo co popierdzieli i itak bedzie ze mną szykuj się na dzielenie swoim partnerem z jakimś szmaciskiem Gratuluje samopoczucia ja wiem co to zdrada mnie zdradzano wielokrotnie żaluj że nie odeszłam po 1 razie teraz z perspektywy czasu żaluje i to ogromnie!!!!
                • tully.makker Re: 28.09.10, 12:47
                  ale to takze jej dzieci, dla ktorych przeszla przykra procedure medyczna...
                  • smuti26 Re: 28.09.10, 12:49
                    Uwierz mi przykrość procedury medycznej to pikuś przy przykrościach jakie musi przetrwać samotna matka
                    • malia211 Re: 28.09.10, 13:47
                      Nie wiem co robic juz......to jest straszne! Wiem na pewno, ze dzis wieczorem bedzie konfrontacja!
                      • demonsbaby Re: 28.09.10, 13:59
                        A ten zabieg musi być przeprowadzony koniecznie dzisiaj, tak?
                      • magumagu Re: 28.09.10, 14:30
                        Droga malio.
                        Ja osobiście uważam, że można wybaczyć różne syfy, które zdarzają się w wielu związkach, ale warunek jest zawsze ten sam - obie strony się o to starają - jedna, żeby naprawdę wybaczyć i nie używać tego, co ktoś zrobił do jakiś późniejszych wypominek, a druga - żeby szczerze postarać się o zmianę swojego zachowania i nie robić tak więcej.
                        Ja na Twoim miejscu "wyprowadziłabym" męża zaraz po konfrontacji. Inaczej będzie Ci mącił w głowie, budził poczucie winy, mamił i pewnie sam się też miotał. Teraz czujesz się jak na karuzeli i jego obecność na pewno nie pozwoli Ci się zastanowić co dalej. To jemu powinno zależeć teraz na Tobie i on powinien chcieć wrócić - i jeżeli Cię kocha to na pewno otrzeźwieje. Jeśli się wyniesie i nie będzie mu zależało na waszym małżeństwie, walce i staraniu się - to masz odpowiedź, a wasz związek i tak by się rozpadł.
                        Teraz czujesz się podle, bo wywinął Ci taki numer przy procedurze in vitro. A co będzie jeśli pojedzie sobie do laski, kiedy np. będziesz musiała leżeć w domu podczas ciąży? Albo oleje potem Ciebie i dziecko?
                        Z tego co piszesz, to niezły sqwiel, pan i władca świata, wyjazdy zagraniczne, kasa, żona, kochanka - żyć nie umierać. A może po prostu odbija sobie swoją niepłodność?
                        Radzę Ci też wygadać się komuś w realu - koleżankom, teściom (chociaż z nimi różnie może być, nie wiadomo po czyjej staną stronie).
                        Uważaj na siebie.
                    • nowy99 Malio, 28.09.10, 13:58
                      Ty jesteś b.wrażliwą, typową oddaną kobietą. I dlatego uważaj na wszelkie konfrontacje z mężem. Każda taka rozmowa zje Ci połowę zdrowia, urody, rozszarpie serce. Wiem o czym mówię. Dlatego jeśli nie masz odwagi - bo tak to widzę u Ciebie - nie gadaj z nim o zdradzie. Ty tak naprawdę MUSISZ w sobie znaleźć odpowiedź, czy chce być z nim dalej. Bo jeśli tak, to Wasza rozmowa o tym jest niezbędna. Al epamiętaj, że "qrwa to charakter, a nie zawód" (mówię o nim) - to takie stare powiedzenie mojego śp. teścia. A był to kształcony, mądry i oczytany człowiek.
                      Natomiast jeśli znajdziesz w sobie odpowiedź, że jesteście pozamiatani i nie chcesz już tak, z oszustem, to rozmowa i pytania do niego nie są potrzebne wcale: zakomunikuj, najlepiej na kartce, w mejlu, by nie widzieć jego reakcji i nie słuchać jakichś bredni, zwłaszcza na Twój urojony i spaczony charakter zazdrośnicy (gość jest z tych cwanych i przebiegłych i nie należy się spodziewać że weźmie wszystko na klatę) - zakomunikuj, że właśnie skończyliście, tak jak się o to starał. Poproś o opuszczenie Waszego domu. I poproś by nie próbował rozmawiać bo temat jest zamknięty. Spotkacie się w sądzie, sąd niebawem go zaprosi.
                      Pamiętaj, że z takimi łajzami (sorki) rozmawia się tak jak z Łajzami, a nie poważnymi , lojalnymi przyjaciółmi.
                      A z tym seksem: pisałaś, że mąż jest obcokrajowcem - a czy nie z południa? Bo Ci to mają potrzeby seksualne takie, że mało która pod naszą szerokością geograficzną może im sprostać, i dogodzić.
                    • tully.makker Re: 28.09.10, 20:10
                      Uwierz mi przykrość procedury medycznej to pikuś przy przykrościach jakie musi
                      > przetrwać samotna matka

                      jestem samotna matka od 16 lat, wiec mam na ten temat niejakie pojecie.
                      • smuti26 Re: 28.09.10, 20:20
                        Byłam samodzielną/samotną mamą i wiem, ze to nie jest proste. I szerze-wiem jak faceci się do takich matek odnoszą i proszę nie mów mi że ja na cymbałów trafiałam bo są tez wartościowi ale dziecko jest przeszkodą-choć na początku w takich relacjach
              • akle2 Re: 28.09.10, 14:06
                No ładnie, wszystko bierzesz na siebie - pan mężuś nie dość że mógł się wyszumieć, to jeszcze zostaje za to podwójnie wynagrodzony, teraz będzie więcej seksu, skakania przy nim i w ogóle, żeby tylko nie odszedł. Sama jestem kobietą, ale czasami... nie rozumiem kobiet.
                Zamierzasz z nim porozmawiać, czy nie?
                • smocza_mama Re: 28.09.10, 14:24
                  Uważam, że potrzebujesz pomocy psychologicznej. Decyzja o braku jakiegokolwiek rozważnego działania prócz histerycznego w mojej ocenie informowania tuż przed zabiegiem (i to jakim!) świadczy o paraliżu psychicznym i strachu przed jakąkolwiek faktyczną konfrontacją i wzięcia odpowiedzialności za siebie. Na zasadzie - zobaczmy co się wtedy stanie! Jeśli to jeszcze możliwe to ponownie szczerze odradzam ten zabieg, bo sama ciąża w takich warunkach to jakiś koszmar i zwyczajnie żal dziecka / dzieci. Wg mnie to jest wielka manipulacja dzieckiem - czy chciałabyś w takich warunkach "zaczynać życie"? Jak to kiedyś opowiedzieć takiemu dziecku? Wg mnie powinnaś najpierw wiele rzeczy uporządkować we własnej psychice, nie myślę już w tym momencie zupełnie o tym związku.

                  Wydaje mi się, że Ty jesteś albo jakimś trollem albo osobą zupełnie odcięta od swoich emocji i racjonalnego myślenia - umieć pod dach przyjąć zdradzającego męża bez słowa i szykować się na in vitro (będąc do tego osobą płodną, czyli mogącą mieć jeszcze dzieci, więc aż tak "czysta genetyka" w Twoim przypadku nie gra roli)??? Jeśli jesteś prawdziwą osobą, to uważam, że jedynie specjalista-psycholog może Ci pomóc. Takie pisanie na forum, to dużo tu nie pomoże. Trzymaj się! Zajmij się sobą na poważnie!




                • nowy99 Re: 28.09.10, 14:25
                  Pozwól, że w międzyczasie ja Ci odpowiem: chwilę przed powiedziała, że dziż wieczorem będzie konfrontacja.
                  Po drugie, takie szukanie winy w sobie jest objawem normalnym i dobrze świadczącym o niej, gorzej ze skutkami takiego myślenia, bo ZAWSZE coś można na siebie w przeszłości znaleźć, można się wpędzić faktycznie w nerwicę i kompleksy. Poza tym dlaczego ona do końca wierzyła, że jednak tamci się nie skonsumują - bo patrzymy na świat i innych przez pryzmat siebie: ona po prostu nie jest tak nieuczciwa, przebiegła i cwana, jak on. I dlatego nie może się jej pomieścić w głowie jego dwulicowość i fałszywość. A z tego co ona pisze, facet jest w tym układzie górą, tak to czuję, ona wydaje mi się zakochana w nim bardziej niż on w niej - jeśli w ogóle u facetów, a i po tylu latach związku, można mówić o miłości. W końcu faceci do zdobywcy i uwielbiają nieustanną gonitwę do celu, jak ten kot za myszą. Jak już dogonią, to zabawa skończona i zaczynają się nudzić. I, albo są z tych bardziej podobnych do człowieka - osiadają, wychowują dzieci bo tak człowiek postępuje, albo szukają myszy wokół i mając swoją zdobycz w norze, wybiegają i ganiają za innymi. Potem wracają do swojej myszki i wtulają się w futerko. Bo oni tak naprawdę NIE CHCĄ odejść od żony, oni chcą mieć żonę, rodzinę, kochane dzieciaki i ...kochanki.
                  • nowy99 Re: 28.09.10, 14:31
                    Dajcie spokój z tymi epitetami. Jakim trollem?
                    Malio, może zapytaj w Waszej klinice in vitro, zapytaj Waszego lekarza czy możesz dostać spotkanie z psychologiem - tam chyba są tacy, w końcu mają tzw. trudne przypadki - ludzi starających się o swoje dziecko, bezradnych.
                    Inna rzecz, że oni mogą, żądni kasy, namawiać Cię na to dziecię. Sama wiesz najlepiej jak tam jest.
                  • smocza_mama Re: 28.09.10, 14:47
                    Do nowy: chyba nie "zakochaną" tylko psychicznie uzależnioną. Stąd uważam, że tylko specjalista jest tu gotowy pomóc. Chciałabym tylko dodać, że nie ma sensu robienia z Autorki wątku kogoś "dobrego" (zakochana, wrażliwa, itd.) lub "złego" (zdrajca, oszust), bo to nie jest Forum Moralność a i relacja jednostronna. Uważam, że problemem jest silne psychiczne uzależnienie Autorki wątku i tylko specjalista jest tu gotowy pomóc. Popieram ostatni wpis o konsultacji psychologicznej, jednak radziłabym, aby to nie był człowiek z tej kliniki, z racji, że tak powiem "konfliktu interesów".

                    Ps. "Troll" nie miał być obraźliwy, wskazywał tylko na moje wątpliwości co do możliwości tak silnego podporządkowania się mężowi i odcięciu od jakichkolwiek własnych uczuć. Jeśli wpis jest prawdziwy (tego pewnie nigdy nie sprawdzimy), to tylko fachowa pomoc się przyda. Zauważyłam, że ludzie zawsze się strasznie obrażają na "trolle", bo ich nabierają, a nie biorą pod uwagę, że taki jest Internet i może ktoś ma zwyczajnie ochotę poznać czyjeś zdanie na jakiś temat. Więcej luzu!
                    • nowy99 Re: 28.09.10, 14:59
                      Wszystko ok tylko Malia ma dośc życia pewnie a i jeszcze musi analizować co przez dany epitet ktoś chce powiedzieć o niej. Rozumiem, że często chcemy pokazać komuś gdzie jest środek ciężkości w danym problemie stosując terapię szokową (epitety). I chcemy tej osobie naprawić ogląd sprawy, co fakt, przynosi rezultaty.
                      Dlatego Malia nie musi brać atakowania swojej osoby, do siebie. Nie powinna, bo jej frustracja jest w jej sytuacji jak najbardziej normalna. Zauważcie, jak często dziewczyny piszą o zdradzie wybaczonej jeszcze za czasów "chodzenia", narzeczeństwa. To jest dopiero proszenie się o kłopoty.
                      • malia211 Re: 28.09.10, 19:49
                        Powiedzialam mu przyznal sie tylko do rozmow reszte wyparl. Powiedzialam,ze albo do niej zadzwoni teraz i powie, ze koniec albo rozwod. On na to, ze nie bedzie robil z siebie idioty i do podwladnej pisal. Potem zaczal klekac przepraszac za rozmowy a jak prosilam, zeby napisal lub zadzwonil do niej to on mnie zaczal oskarzac ze ja nie wiadomo co robie i ze on to zrobi jesli ja do moich kolegow zadzwonie......obled. Co robic?
                        • malia211 Re: 28.09.10, 19:50
                          Moze skonfrontuje ja i do niej napisze???
                          • smuti26 Weż ty się zastanów 28.09.10, 19:59
                            Przyznał tylko do rozmowy?? Trzeba było wejsc przy patafianie na poczte i pokazać rozkleiny tej dziwki. Twój mąż wkłada ogonek tam gdzie nie można, kłamie w żywe oczy nie mów że mu darujesz!!!! Widzisz jego reakcję ROBI Z CIEBIE IDIOTKĘ!!!!! I BEDZIE ROBIŁ DALEJ!!!!!! A TY IDZ NA TRANSFER JUTRO I UMOCNIJ GO W TYM!!!! Pewna jesteś czy nie przewidziało Ci się i czy takie maile na bank istnieją??? Wiesz mam znajomą która swojego męża nakryła w łóżku z koleżanką i wiesz co??? ON JĄ TAK POBIŁ ŻE ONA PÓŻNIEJ TWIERDZIŁA ŻE JEJ SIĘ PRZEWIDZIAŁO MOŻE TOBIE TEŻ????
                            • trampoinka Re: Weż ty się zastanów 28.09.10, 20:56
                              to chyba zmyslona historia.............
                              • smuti26 Re: Weż ty się zastanów 28.09.10, 21:26
                                Moja? Jest prawdziwa trochę śmieszna a trochę przerażająca-ale prawdziwa i wie o niej wielu naszych znajomych. Powiem Ci że kiedyś któryś ze znajomych zażartował, że Daniel jest lepszy niż okulista No jest głupia tyle. A jeśli chodzi o drugą opcję i negujesz prawdziwość postu autorki to nie wiem... Mi kiedyś też zarzucono, że musze być trollem, bo to co pisałam było niemożliwe, ale to była prawda więc po tym co przeżyłam i widziałam mało mnie zdziwi
                              • nutka07 Re: Weż ty się zastanów 28.09.10, 22:22
                                Nie reagujcie na ten nick to troll, na ematce tez szaleje.
                          • serendepity Re: 28.09.10, 22:13
                            Po co chcesz rozmawiac z kochanka? CO to zmieni? Ona tez sie wyprze i co?

                            Nie dotykaj sie w ogole kochanki, bo to sprawa miedzy Twoim mezem, a Toba. Jesli on wypiera sie wszystkiego to juz wiesz, ze klamie w zywe oczy i nie zasluguje na Twoj czas. A jutro zacznie Ci jeszcze wmawiac, ze to Twoja wina, ze jestes zazdrosna bez podstawnie.

                            • akle2 Re: 28.09.10, 23:19
                              Chyba żartujesz. Dlaczego miałoby się jej upiec? Oka jej nie podbije, bo za daleko, kudłów nie wyrwie, ale pokazanie tamtej pani, żeby sp********a z ich życia, jest jak najbardziej wskazane.
                              • serendepity Re: 29.09.10, 10:47
                                Ale kochanka ma wlasna wole i moze sobie sypiac z kim chce. Z punktu widzenia autorki wazne jest, zeby maz trzymal swoj interes w spodniach pzoa domem. Jak nie ta to inna. Dzwonienie do kochanki to tylko ponizanie sie.

                                Co zagrozi jej, ze poleci do niej i przywali jej, czy co takiego zrobi? Jedyne na co sie narazi to na smiesznosc.

                                Kiedys w pracy odebralam telefon, dzwoni kobieta i mowi, ze z tego numeru ktos czesto dzwoni do jej meza i ona sobie nie zyczy itp. Nie pamietam juz dokladnie co mowila. Ale moja rekacja byla jedna: wysmialam ja. Dodam, ze nie dzwonilam do cudzego meza, a numer mogl sie wyswietlac wyjsciowy dla calej firmy lub podobny, nie mam pojecia. Akurat na mnie trafilo, bo bylam jedyna osoba po godzinach w biurze.
                                • akle2 Re: 29.09.10, 13:49
                                  Ja też swoje napisałam nieprzypadkowo. Kiedyś poznałam fajnego faceta, który twierdził że jest wolny a okazało się (z telefonu żony do mnie i późniejszego mojego śledztwa), że żonaty. Ja o żonie pojęcia nie miałam /świetnie się maskował/, więc sumienie mam czyste, a on dostał na koniec wpi****l od nas obydwu.
                                  • serendepity Re: 30.09.10, 10:49
                                    OK, Ty nie wiedzialas i telefon od zony uswiadomil Cie. Ale w tym przypadku od razu wiemy, ze kochanka wie o zonie, bo nawet pyta sie o nia. Wiec dzwonienie do kochanki to tylko skomlenie i ponizanie sie, bo ja nie obchodzi zona.
                          • nutka07 Re: 28.09.10, 22:29
                            Ale tak naprawde to po co chcesz do niej pisac?
                            Przeciez Ty znasz prawde, widzialas dowody.
                            Jak sie kochanka wyprze to im uwierzysz?
                            Twoj maz bedzie klamal ile wlezie, bo najwidoczniej taki uklad mu pasuje i chce oberwac jak najmniej. Pamietaj, ze to glownie Ty albo wylacznie Ty bedziesz ponosila skutki jego wybrykow, nawet jak zostaniecie razem.
                            Bo wg obowiazujacych trendow trzeba bedzie zamknac buzie po jakims czasie, bo przeciez winny maz bedzie mial dosyc ciaglego wypominania i trzeba myslec tez o nim.
                            • akle2 Re: 29.09.10, 00:11
                              nutka07 napisała:

                              > Ale tak naprawde to po co chcesz do niej pisac?
                              > Przeciez Ty znasz prawde, widzialas dowody.
                              > Jak sie kochanka wyprze to im uwierzysz?
                              >

                              Właśnie dlatego powinna napisać, żeby tamta nie czuła się zbyt pewnie.
                          • akle2 Re: 28.09.10, 23:16
                            Ty jesteś po prostu za miękka (charakterem) i takie hardcory Cię przerastają. On nie chce do niej napisać? TO TY TO ZROBISZ i to jeszcze dziś. Mam nadzieję, że pospisywałaś sobie wszystko co trzeba.
                            • smocza_mama Re: 29.09.10, 00:41
                              Ludziska, ta sprawa budzi emocje, jest poruszająca, bo dzieje się na bieżąco na naszych "oczach" i jeszcze sprawa in vitro jest w to wplątana, ale trochę zastanowienia! Co ma dać, że się napisze do jakiejś kochanki? Co ma dać, że komuś coś się udowodni, co wszyscy wiemy? Co z tego, że nawet na kogoś się nakrzyczy? Przecież to nastawienia męża zapewne nie zmieni, ani stanu faktycznego (już zaistniałego...). Czemu tak często ktoś zakłada, żeby pogonić kochankę? A potem następną? Jeśli dla męża jest ok, tłumaczyć, że to tylko "rozmowa" była... Kochankę może "pogonić" tylko mąż, jeśli to ma mieć jakieś pozytywne efekty dla tego małżeństwa (wątpię, że to długo przetrwa, i to zarówno przy takim podejściu męża jak i żony...).
                              Jeśli tam rozmowa jest na poziomie "ale jak mam pisać do podwładnej":))), a Autorka wątku to ciągnie, to tylko wcześniej proponowana wizyta u specjalisty. To jest pisane bez złośliwości!
                              • akle2 Re: 29.09.10, 00:58
                                Bo chodzi o to, aby '"zaznaczyć swój teren". Dlatego powinna zadzwonić.
                                I tak gołym okiem widać, że ona nie tylko mu wybaczy, ale jeszcze wyściska, wygłaszcze i da buziaka na zgodę.
                                Dzięki konfrontacji z kochanką istnieje pewne prawdopodobieństwo, bo gwarancji nie da nikt, że tamta się wycofa a przynajmniej będzie miała obciach. Jeśli jest człowiekiem a nie szmatą, to się usunie. On mógł tamtej coś naściemniać, naobiecywać, więc nie dziwota, że tak drży przed konfrontacją.
                                • serendepity Re: 29.09.10, 10:49
                                  I co da to zaznaczenie terenu? Kochanka bedzie miala tylko ubaw co najwyzej. Dlaczego mialabym sie bac obcej baby czy mialoby jej byc glupio. Przeciez wiedziala, ze jest zona i nie przeszkadzalo jej to. Kochanka jest z innego kraju, wiec to naprawde nie bedzie mialo dla niej zadnego znaczenia.

                                  • demonsbaby Re: 29.09.10, 10:54
                                    Niestety i dokładnie. Kolejne samo-spoliczkowanie i upokorzenie w wykonaniu kobiety, która już nie poszanowania związku małżeńskiego mali i wtargnęła w jej prywatne życie... Tu można by jeszcze dywagować, gdyby kochanka o istnieniu żony pojęcia nie miała.
                        • demonsbaby Szkoda mi CIebie malia 29.09.10, 08:03
                          autentycznie i szczerze ... Nie dość, że męża masz nielojalnego i "qrwiszona" to jeszcze manipulatora ... Z kochanką nic nie konfrontuj - jeżeli już tak bardzo chcesz z nią porozmawiać, to tylko po to, żeby dać jaj jasny przekaz "Nie wpie...j się w mój życiorys z brudnymi butami!"
                          Postawa twojego męża - mimo, że już zostałaś utwierdzona o tym, że mają romans (widziałaś przecież ich wynaturzenia jak się fajnie seksiło) - jest nawet nie sama w sobie naganna, ale podła.
                          Przykro mi patrzeć / szytać o okbiecie tak współuzaleznionej i pod wpływem manipulacji jak TY. Szkoda, bo widzę siebie parę lat wstecz... I żałuję, że nie chciałam widzieć i słyszeć, mimo, że fakty miałam czarno na białym ... tyle, że wreszcie otoczenie /rodzina / znajomi potrząsnęli mną jak kotem. Tu nawet nie chodzi o to, że TY zaprzeczasz RZECZYWISTOŚCI - ja wiem, że ją doskonale rozumiesz, rozpoznajesz, ale strasznie naiwnie chcesz się łudzić, że jest inaczej. Wiesz czym jest dawanie szansy? Nie jest nią dawaniem na okrągło... Tak się nie da, a twój mąż wcale się nie stara nawet o to, żebyś ją dawała - nie musi - Ty to robisz za niego. Prosta droga do obłędu i pułapki. Nie pozwól sobie niszczyć życia, on już zabrał Tobie duży jego kawałek. Obudź się, otrząśnij. Postawa - zaprzeczanie, łganie w żywe oczy sugeruje mi także, że nie po raz pierwszy ma kochankę w ogóle, ona nie jest pierwsza malia. Kiedyś się może sama o tym przekonasz. Dobrze się kamufluje malia. Ten człowiek zachowuje się wobec ciebie podle, wykorzystuje i manipuluje. Nie wiem czego oczekujesz od życia / niego? Żebyś była "jedyną"? Nie będziesz, nie przy tym braku konsekwencji. Chcesz, żeby to się zmieniło - ryzykuj więc - i daj mu powód do tego, żeby pracował nad sobą ... To ty musisz zmienić postawę z błagalnej na roszczącą. Uwierz mi są tacy ludzie, którzy nie mają potrzeby zastosowania się do podstawowych zasad, w tym lojalności i wierności bo to ich sposób na życie, możliwe że skutkujący błędami wychowawczymi lub jakimiś konkretnymi doświadczeniami w przeszłości ... Czy on się zmieni - nie wiem.
                          Wiem, że ty będąc pod takim wpływem i dając się krótko mówiąc "szmacić" zapętlisz się w tym związku tak, że pozostaniesz zgorzkniałą babą, wierzącą, że "częstsze dawanie" (wybacz słownictwo) zmusi twojego męża do wierności ... ale wiesz dobrze, że tak nie będzie - czemu zgorzkniejesz? Bo będziesz tolerować kolejne schadzki męża, udając przed sobą, że wszystko jest dobrze. Innymi słowy - stabilny układ - zwany trójkątem. I niestety wiele jest takich układów, a kobiety dobrowolnie się na to godzą, właśnie dzięki tym współuzależnieniom. To ty musisz jednak podjąć zdecydowane kroki, no chyba, że chcesz tak żyć ...
                          • demonsbaby a i p.s 29.09.10, 08:55
                            To nie jest tak, że mąż Ciebie nie kocha. Na swój pokrętny sposób kocha ... ale zobacz ilu wśród nas jest skrzywdzonych ludzi - takim "pokrętnym kochaniem" czy to przez partnerów czy rodziców.
                            Takie układy "miłosne" są często toksyczne i jedyną korzyścią biernego trwania w takim układzie jest KRZYWDA. Twój mąż skrzywdził Ciebie dwukrotnie - raz, zdradzając - drugi raz - nie mówiąc ci prawdy - która choć mogłaby się zdawać drastyczna to i tak przy twojej wiedzy, że Ciebie zdradza - jest bardzo pożądana.
                            Choćby po to, żebyś miała świadomość CO JEST PRZYCZYNĄ TYCH ZDRAD? Z kolei ta świadomość, po przetrawieniu pierwszego szoku i bólu - mogłaby TOBIE pozwolić na eliminację tych niepożądanych działań. ZATEM JAK PISAŁAM WCZEŚNIEJ DIALOG OPARTY NA PRAWDZIE A on Cię tego pozbawił próbując w Tobie wzbudzić lęk przed konsekwencjami i irracjonalne zarzuty nt wydarzeń, które nie miały miejsca prawda? Na czym się teraz opiera twój dialog? NA KŁAMSTWIE I ZAPRZECZANIU FAKTOM Jak zatem chcesz wyeliminować przyczyny - skoro on cię pozbawił możliwości ich poznania ...
                            Zastawiam się czy ta agresja jest spowodowana lękiem, że odkryjesz kim jest? A może to malia, po prostu jakaś jednostka socjopatyczna, z która wcześniej nie miałaś do czynienia - i skąd miałaś rozpoznać, że taką właśnie jest?

                            Teraz przemówię jako samotna mama: Dojrzewając do szkodliwości działań zachodzących w moim związku małżeńskim, na przekór kochaniu i nie rozumieniu przyczyn postępowania, zdecydowałam się zakończyć TOKSYCZNY UKŁAD nie dla siebie - DLA DZIECKA, żeby to w przyszłości było normalnym człowiekiem umiejącym żyć i współżyć normalnie w społeczeństwie. Wyeliminowałam szkodę.
                            Chcesz zostać matką? Pamiętaj, priorytetem jest dziecko i jego dobro. Zatem takie miej relacje, które przestaną być TOKSYCZNE, jak są w tej chwili.
                  • akle2 Re: 28.09.10, 23:30
                    Rozumiem jak najbardziej, co chcesz powiedzieć, ale nie dla mnie takie savoir vivre. Mnie na jej miejscu już by przymknięto na 48h bo gwarantuję, że nie panowałabym nad sobą.
    • 3mini Re: Prosze o pomoc 29.09.10, 18:21
      POWIEM W SKROCIE BO MOJ MĄŻ ROWNIEZ MNIE ZDRADZAŁ. PIERWSZY RAZ BARDZO BOLAŁO,2 RAZ PO OBIETNICACH ZAPRZESTANIA BYŁO ZASKOCZENIE I NIECHĘC A TERAZ PO KOLEJNYCH WYSKOKACH I KOLEJNYCH WYSKOKACH I PRZYSIEGANIU ZE TO JUZ NIE POWTORZY SIE I ZE BEDZIE LEPIEJ ALBO TYPU WYDAJE CI SIE TO NIE PRAWDA ALBO A KTO POZWOLIŁ CI ZAGLADAC W MOJE LISTY SKORO NIE WIESZ O CO CHODZI TO NIE OSKARZAJ MNIE BEZ PODSTAWY... WIESZ RADZE ODETNIJ SIE OD NIEGO BO BEDZIE CAŁE ZYCIE TO ROBIŁ! TAK NAUCZONY.ZERO ZASAD I SKROPOŁOW.POZDRAWIAM I TRZYM SIE MOCNO! ZROB KILKA KOPII I ZAKLEJONE ROZDAJ DO PRZETRZYMANIA ZAUFANYM OSOBOM
    • deodyma Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 08:35
      przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku i napisze tylko tyle, ze jakos wierzyc mi sie w ta historie nie chce.
      to wszystko kupy sie nie trzyma po prostu.
      jak facet moglby byc tak glupi i zostawiac historie rozmow na skype???
      nie przyszlo mu do glowy wykasowanie jej?
      bujda na resorach i tyle a Ty sama musisz sie cholernie nudzic, skoro takie historyjki wymyslasz.
      to na tyle.
      • serendepity Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 10:50
        Gdyby ludzie nie popelniali bledow i nie byli glupi, to wiele faktow nigdy nie wychodziloby na swiatlo dzienne.
      • tully.makker Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 11:42
        ja
        > kos wierzyc mi sie w ta historie nie chce.
        > to wszystko kupy sie nie trzyma po prostu.
        > jak facet moglby byc tak glupi i zostawiac historie rozmow na skype???

        MOj ex korespondowal z jedna z kochanek na pocztowkach dostepnych do przeczytania kazdemu kto zechcial ;-)
        • malia211 Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 16:09
          Przykre, ze niektorzy nie wierza w te historie, wasz problem. Maz po 10 min wyrzekania sie przyznal sie do wszystkiego, skasowal na moich oczach konto pocztowe i przeprosil. Nie wiem czy to wystaraczy. Wyjasnil mi dlaczego to zrobil i ze to byla najwieksza glupota. Powiedzialam mu warunki, jakie ma spelnic jesli chce ze mna byc. Nie wiem czy z nim bede ale on wie, ze drugi raz moj nie bede wahac sie z postem. Wielu z was napisze, ze jestem glupia i naiwna. Chcemy jednak wspolnie popracowac na zwiazkiem jak sie nie uda to trudno
          dzieki za wsparcie w tych strasznych dniach!!!
          • serendepity Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 16:16
            Idealna zona. To teraz zajdziesz w ciaze. Maz bedzie mogl Cie zdradzac na spokojnie dalej, ale Ty juz nie bedziesz mogla tak latwo odejsc.

            P.S. Wiesz, ze konto pocztowe mozna zalozyc nowe? Co to za problem utrzymywac kontakt z kochanka jesli pracuje w tej samej firmie? Powiedzialabym nawet, ze jest naiwny, ze robil to z prywatnego konta z domu.
            • smuti26 Szkoda czasu na odp... 30.09.10, 16:43
              Myślisz że jak skasował pocztę to nie bedzie sie z nią spotykał?? Skasaowanie jest z tym równoznaczne?? Kobieto!!! Dlaczego przy tobie do niej nie zadzwonił?? Nie wierzę, ze nie ma do niej telefonu po tym jak ją dymał. DOBRA JESTEŚ ALE ŻYCIE ZWERYFIKUJE TAK JAK I MNIE ZWERYFIKOWAŁO... PODOBNO KAZDY UCZY SIE NA BŁĘDACH NAJGORZEJ, ZE TO MUSZĄ BYĆ JEGO OSOBISTE
          • mruwa9 o ludzka naiwnosci 30.09.10, 16:46
            oczywiscie, ze bedzie sie z nia nadal spotykal, po prostu bedzie sie lepiej kryl, komorka, o ktorej nie wiesz, konto pocztowe gdzies ukryte... a Ty, naiwna, myslisz, ze czestszy seks rozwiaze sprawe? Naprawde odpowiada ci takie ponizanie sie i upokarzanie? naprawde tak nisko sie cenisz? Jak niby maz czy ktokolwiek inny ma cie szanowac, jesli nawet Ty sama nie szanujesz samej siebie?
          • demonsbaby Re: Prosze o pomoc 30.09.10, 16:48
            malia, masz prawo do takiego wyboru. To jest twoje życie i twój mąż. Skoro w twój mąż już sobie zasłużył w twoich oczach na szansę ... to nie powinnaś nad jego naprawą pracować sama z mężem bo to się nie uda. Terapię in vitro odłożyłabym w czasie, kiedy na tyle zbudujesz sobie relacje z mężem, na tyle, że pojawi się zaufanie.

            Powodzenia.. długa droga przed wami.
    • obiekt.uporczywy Re: Do autorki wątku 30.09.10, 18:17
      Po przeczytaniu całej historii uważam Cię za osobę skłonną do wchodzenia w zależne relacje z mężczyznami. Co by facet nie zrobił to Ty i tak wybaczysz. W opisywanej sytuacji wybaczyłaś za szybko mając tylko niczym niepopartą obietnicę. Podejrzewam, że masz niskie poczucie wartości własnej i obawiasz się tego, że zostaniesz sama, panicznie boisz się samotności.
    • akle2 Re: Prosze o pomoc 04.10.10, 22:18
      No i pozamiatane.
      • magumagu Re: Prosze o pomoc 05.10.10, 09:53
        No. Ale ja tam jestem z tych naiwnych. Może im się uda.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka