Dodaj do ulubionych

Chyba mam raka...

25.10.10, 10:25
Zakładam wątek, ponieważ dopada mnie już depresja, nie umiem poradzic sobie z pewnymi sytuacjami. Wiadomo, jak każdy czlowiek mam trochę problemów,z którymi ciężko jest sobie poradzić, ale kiedy dopadł mnie problem związany z moim zdrowiem totalnie się załamałam. A głównie chodzi o to,że podejrzewam u siebie nowotwór. Jestem młodą osobą, mlodą matką i nie myslałam,że może mnie kiedyś to spotkać. Czekam na wizytę u specjalisty, tak się boję,że zdiagnozuje raka. Nie potrafie normalnie funkcjonować, nie potrafie przestać o tym myśleć. kiedy powinnam być wesoła, radosną matką, ja się dołuję, że może mnie zabraknąć, że mogę być chora zwłaszcza,że mam wsród moich bliskich kilka osób chorowało na nowotwór,wiem przez co przeszli, nie wszyscy dzisiaj żyją... Czy jest ktoś na forum kto przeszedł przez to?? Tak się boję wizyty u lekarza, ja zamiast teraz bawic sie z dzieckiem, siedze i placze, nie potrafie sie powstrzymac.Nie potrafie poradzic sobie z ta myślą.
Obserwuj wątek
    • blue_romka Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 10:29
      Najgorsze, co można zrobić to właśnie to, co robisz, czyli martwić się na zapas. Nie wiem, co to znaczy, że "chyba" masz raka, to trochę bez sensu samodzielnie się diagnozować. Bo może to nie rak, tylko całkiem inna choroba, a może w ogóle nie choroba, tylko jakiś drobiazg. A jeśli nowotwór, to może całkiem uleczalny, więc zamartwianie się, że osierocisz dziecko jest mocno przedwczesne.
    • demonsbaby zacznij się martwić 25.10.10, 10:59
      po wynikach badań. Podeszłam do zagadnienia podobnie, tzn. narysowałam diabła oczami wyobraźni. Przed zakończeniem badań, tzn. wynikami - już umarłam na raka złośliwego piersi, udowadniając sobie jaką jestem panikarą, kierowaną statystyką guzów złośliwych piersi u kobiet w mojej rodzinie. Tym samym dałam dowód własnej głupocie, ponieważ rak okazał się po prostu biologiczną urodą zgrubienia bez żadnych oznak dysfunkcyjnych, nie mówiąc guzowatych czy też nowotworowych każdej postaci... Cóż mogłam rzec jedynie o sobie "idiotka".
      Powiem tak, jakiekolwiek niepokojące objawy weryfikowane przez lekarza specjalistę, są w bardzo szybkim tempie konsultowane onkologicznie, żeby taką ewentualność wykluczyć. Gdyby to był problem na "cito" już byś o tym wiedziała. Stąd wypuść powietrze i oddychaj.
      • tootsi30 Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:05
        Powiem tak,mam problem z dziaslem od dluzeszego czasu,raz pojawia sie biala kulka,raz znika i tak od chyba roku. Ostatnio zauwazylam,ze dziaslo mam cale biale od gornej 6 do 2. Niedawno bylam na leczeniu innego zeba,dentystyka mogla nie zauwazyc tego,tak mi napisal chirurg po konsultacji mailowej,ze lekarze nie zawsze wszystko dostrzegaja.Z kolei inna dentystka rok temu powiedziala,ze mam usunac tego zeba chirurgicznie,obiecalam sobie ze po porodzie pojde,ale wkocnu nie poszlam,postanowilam,ze usune go wtedy gdy wylecze inne zeby.W tym tygodniu mam isc na wizyte, panicznie sie boje diagnozy,zwlaszcza,ze moja gorna szczeka nie wyglada za ciekawie.
        • malwa200 Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:19
          myślisz, że biała barwa moze oznaczać raka? kiedy masz wizytę?
        • demonsbaby Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:25
          Słuchaj, moja znajoma miała podobny problem po usunięciu zębów z "górnej półki" - białe dziąsła, ziarniste wypukłości. Okazało się bowiem, że jako kobieta przebywająca na analgetykach po operacji kręgosłupa nie odczuwała dolegliwości stanów zapalnych okostnej. To po prostu wymagało dalszego leczenia ambulatoryjnego i stan się rozszedł. Spokojnie, bez paniki. Do stomatologa - zobaczy, zweryfikuje. Uwierz mi, to nie rak. O ile nie boli, o tyle już byś miała inne dolegliwości zupełnie nie związane ze szczęką.
          • tootsi30 Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:38
            demonsbaby napisała:

            > Słuchaj, moja znajoma miała podobny problem po usunięciu zębów z "górnej półki"
            > - białe dziąsła, ziarniste wypukłości. Okazało się bowiem, że jako kobieta prz
            > ebywająca na analgetykach po operacji kręgosłupa nie odczuwała dolegliwości sta
            > nów zapalnych okostnej. To po prostu wymagało dalszego leczenia ambulatoryjnego
            > i stan się rozszedł. Spokojnie, bez paniki. Do stomatologa - zobaczy, zweryfik
            > uje. Uwierz mi, to nie rak. O ile nie boli, o tyle już byś miała inne dolegliwo
            > ści zupełnie nie związane ze szczęką.

            Ja slyszalam,ze rak nie boli... Ostatnio czuje sie oslabiona,kiedy wstaje np do malego w nocy robi mi sie slabo,czasami mdleje,ale mysle,ze to po prostu z przemeczenia.Slyszalam tez,ze morfologia czesto wskazuje,ze mozna miec raka.Podczas ciazy mialam zle wyniki z morfologii,za duzo bialych krwinek,moja ginekolog tweirdzila,ze musze miec gdzies stan zapalny.Bylam u roznych lekarzy,u dentysty tez,i wszyscy mowili ze nie mam zadnego stanu zapalnego,wiec P ginekolog powiedziala,ze to pewnie przez konflikt grup krwi. 2 miesiace temu zrobilam kontrolne badania, czyli miedzy innymi morfologie i biale krwinki sa ok. Ale tez ponoc nie zawsze takie badania wskazuja raka. Do dentysty ide w tym tygodniu,wiem,ze musze,wiem tez ze mnie skieruje do chirurga,ale ten strach przed diagnoza mnie paralizuje.Nie potrafie jesc,spac,cieszyc sie i zyc normalnie.Mam nadzieje,ze jesli stwierdza,ze to jakis torbiel czy cos innego, bede sie smiala z tego,ze podejrzewalam nowotwor,ale na dzien dzisiejszy jestem przerazona.
            • demonsbaby Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:42
              Morfologia sama nie, zdaje się, że już na wykrycie nieprawidłowości w tej formie to weryfikuje się poprzez oznaczniki krwi (markery). Natomiast sama morfologia, raczej wskaże nieprawidłowość obrazu krwi. Niewykryte stany zapalne tez mogą skutkować ogólnym osłabieniem organizmu. Nie bój się, naprawdę. Zobaczysz, że będzie dobrze. Najpierw diagnoza.
            • easyblue Tootsi, przecież wysokie WBC wq ciąży jest 24.09.11, 21:06
              jak najbardziej normalne!
              Przy obu ciążach tak miałam, pod koniec już cała morfologia ześwirowała, a wbc strzelało w górę.
              Ty po prostu się wykańczasz nerwowo i stąd to osłabienie.

        • mehil.dam Re: zacznij się martwić 25.10.10, 11:37
          Moja mama ma torbiel na zatoce. Taka właśnie ropiejąca gula nad zębem. Miała mieć usuwaną w klinice, nie mogła akurat pojechać (miałam ślub). Poszła później do dobrego chirurga szczękowego prywatnie, zdobił zdjęcie, za 2 miesiące następna konsultacja i torbiel coraz mniejsza. Nic nie trzeba z tym robić, tylko kontrolować i wszystko jest dobrze.
          Myśl pozytywnie!
        • rosapulchra-0 Re: zacznij się martwić 24.09.11, 21:45
          Biała kulka na dziąśle oznacza zgorzel w kanale zęba. Stomatolog się kłania. I porządne wyleczenie zębów.
    • nchyb Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 11:37
      > m przez co przeszli, nie wszyscy dzisiaj żyją... Czy jest ktoś na forum kto prz
      > eszedł przez to??

      jestem
      ale nie w zębach, a w czaszce, żyję, mam się dobrze :-)

      Po operacji miałam afazję, uczyłam się na nowo mówić, czytać, liczyć. A najgorsze, że myślałam przy tym, i czekałam na wynik...

      Ale jest ok, czego i Tobie życzę!
      • tootsi30 do nchyb 25.10.10, 11:59
        nchyb napisała:

        > > m przez co przeszli, nie wszyscy dzisiaj żyją... Czy jest ktoś na forum k
        > to prz
        > > eszedł przez to??
        >
        > jestem
        > ale nie w zębach, a w czaszce, żyję, mam się dobrze :-)
        >
        > Po operacji miałam afazję, uczyłam się na nowo mówić, czytać, liczyć. A najgors
        > ze, że myślałam przy tym, i czekałam na wynik...
        >
        > Ale jest ok, czego i Tobie życzę!

        A czy moglabys po krotce opisac co Cie czekalo? Przez co przeszlas? Ze przez pieklo to sie domyslam :(
        • twoj_aniol_stroz Re: do nchyb 25.10.10, 12:14
          Ale po co Ci ta wiedza? Przecież Ciebie to nie czeka. Po co masz się zadręczać tym co przeszli inni ludzie? To strasznie obciąża i nie warto fundować sobie niepotrzebnie takich stresów.
    • twoj_aniol_stroz Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 11:43
      Przeczytaj SWOJĄ sygnaturkę i zacznij stosować :)
      Naprawdę bez sensu jest się zamęczać tym co ewentualnie się stanie. W Kung Fu Panda mądry żółw mówi takie zdanie: wczoraj to już historia, jutro to tajemnica a dziś jest darem. A dary są po to, żeby się nimi cieszyć!
      No! Wyluzuj, no wiem, że za oknem jakby mniej słonka, ale za to kaloryfer jest ciepły, maluch się uśmiecha a Twoją szczękę obejrzy stomatolog i okaże się, że czeka Cię tylko krótkie leczenie :)
      PS
      i nie zapomnij nam tu napisać jak przebiegła wizyta i postawić solidne piwo ;)
      • tootsi30 Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 11:58
        Dziekuje Wam za slowa otuchy :) Jest mi lepiej,bo rano to byla tragedia,rozpacz,histeria. Na pewno Wam napisze,dzis zadzwonie do dentysty i pojde na wizyte na bank.Moj tata mial na dziasle podobna kulke,2 lata z nia chodzil,tez sie bal,zrobiono biopsje wkoncu okazalo sie,ze to torbiel,zab usuneto chirurgicznie a dziaslo wyczyszczono.Nie obeszlo sie bez rozcinania i szycia :(
        • twoj_aniol_stroz Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 12:02
          Czyli masz kolejny temat do zmartwienia - rozcinanie i szycie :) Wyluzuj i przestań się martwić. Co ma być to i tak będzie :)
          • verdana Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 12:36
            Podejrzewam, że masz torbiel albo ropień - rak raczej nie pojawia się i znika, nie mowiąc już o tym, ze chodzisz z tym od roku i jakoś żyjesz. Podejrzewam, ze czeka Cię nie chemioterapia, a usunięcię zęba...
            Wyniki badań przy stanie zapalnym,a przy ropniu szczególnie masz prawo mieć żłe.
    • eastern-strix Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 12:36
      To moze byc stan zapalny albo torbiele. Sama mam sporo, szczegolnie po wewnetrznej stronie polikow. Wyglada toto jak biale twarde gulki ale jest zupelnie nieszkodliwe.
      • tootsi30 Re: Chyba mam raka... 25.10.10, 12:42
        eastern-strix napisała:

        > To moze byc stan zapalny albo torbiele. Sama mam sporo, szczegolnie po wewnetrz
        > nej stronie polikow. Wyglada toto jak biale twarde gulki ale jest zupelnie nies
        > zkodliwe.
        A czy przy tym masz biale dziaslo? Bo ja mam, nie wiem od kiedy, dzis zauwazylam dlatego wpadlam w taka panike. Mysle,ze mnie rozumiecie..Nawet jesli to nie rak, to i tak bardzo sie boje tego co mnie czeka, chocby tego czyszczenia. Widzialam jak szczeka mojego taty wygladala po tym zabiegu..ojjj.Niby jest znieczulenie,ale sam fakt,ze to zabieg,ze trwa ok godziny,ze podlaczaja to kamerke,te narzedzia itd. przeraza.Chyba wolalabym juz drugi raz rodzic :P Ale jeszcze raz dziekuje za pocieszenie,pomoglo :)
    • eastern-strix jeszcze jedno... 25.10.10, 12:39
      A czy Ty przypadkiem nie masz depresji? Bo takie zamartwianie sie wlasnym zdrowiem, szukanie dziury w calym, stresy na wyrost, wymyslanie czarnych scenariuszy to sa dosc typowe objawy depresji. Moze warto si temu przyjrzec blizej?
      • tootsi30 Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 12:46
        eastern-strix napisała:

        > A czy Ty przypadkiem nie masz depresji? Bo takie zamartwianie sie wlasnym zdrow
        > iem, szukanie dziury w calym, stresy na wyrost, wymyslanie czarnych scenariuszy
        > to sa dosc typowe objawy depresji. Moze warto si temu przyjrzec blizej?
        Szczerze? To podejrzewam,ze od jakis 2 miesiecy mam. Ale teraz skupilam sie na zdrowiu wiec staram sie nie myslec o innych problemach. Chcialam isc na jakas terapie,ale jak kazdy zdepresjonowany czlowiek, uwazam,ze chyba mi to nie pomoze. Nie wiem, moze to nie depresja, tylko tymczasowy stan zalamania.Nie chce sobie wmawiac. Jesli wyjdzie,ze nie mam raka, to chyba na inne problemy nie bede juz patrzyla,ze sa nie do rozwiazania.
        • verdana Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 13:22
          Bedziesz, bedziesz. Bedziesz szczęśliwa, ze nie masz raka jakieś dwie godziny. Może trzy. Wiem, bo miewam raka co najmniej raz na pół roku, kiedys miewałam znacznie częściej.
          To objaw przemeczenia - jak mam mniejpracy, to raka też ma rzadziej. Ale entuzjazm po dobrej diagnozie absolutnie niczego nie rozwiązuje, tylko Ci się tak teraz wydaje. Następnego dnia okaże się, ze w tego raka i tak naprawdę nie wierzylaś, a kolejny problem - o to jest prawdziwy problem. Do następnego raka...
        • eastern-strix Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 13:38
          Nie nie nie. To tak nie dziala,ze jak sie uporasz z rakiem to sie zajmiesz depresja. A to dlatego,ze wymyslanie sobie problemow (w tym zdrowotnych) to jest objaw depresji,czyli nalezy sie uporac z przyczyna, a nie skutkiem.
          • ikame Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 14:22
            obawiam się, że autorce wątku bliżej do nerwicy niż depresji. Jeśli po pozytywnej diagnozie znów coś się przyplącze radziłaby wizytę u speca.
            • eastern-strix Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 15:08
              Czasem rozroznienie miedzy depresja a nerwica nie jest takie proste. Tak czy inaczej, ja tez polecalabym wizyte u psychologa.
              • tootsi30 Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 15:39
                Dzwonilam do dentysty, wizyte mam na czwartek. Myslalam,ze na jutro uda mi sie umowic. Tyle dni czekania.
                • eastern-strix Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:01
                  Dentysta dentysta, ale do psychologa tez bym sie radzila wybrac. Mozliwe, ze masz wysoki poziom leku, czasem to przez prace albo przez jej brak, przez dziecinstwo i przez 1000 innych rzeczy.

                  Bo inaczej, po tym raku moze sie pojawic HIV, HPV, inny rak, guz itp. Z czasem bedziesz sie tez doszukiwala dolegliwosci u czlonkow rodziny :) To oczywiscie jest czarny scenariusz, ale lepiej zapobiegac niz leczyc.

                  Skrajny przypadek to mama jednego z moich bylych facetow, ktora dzwonila do mnie z zadaniem przedstawienia jej aktualnego testu na HIV. Dodam, ze oboje bylismy dorosli ;)
                  • tootsi30 Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:16
                    No mam troche problemow, raczej nie bede ich wypisywala.Sadze tez,ze dopiero teraz zawitala u mnie depresja poporodowa, chociaz synus ma roczek. Moze to ta pogoda,moze brak pracy. Nie wiem. Ale jesli chodzi o dziaslo, to nie wymyslilam sobie tego :( Naprwade nie wyglada to ciekawie,a najbardziej boli mnie to,ze tyle czasu z tym chodze...i boje sie,ze jesli przyjdzie co do czego, to bede siebie obwiniala,ze z tym odrazu nie poszlam.Bo tak jak pisalam, od roku to mam,raz jest a raz znika. Myslalam,ze to tylko stan zapalny,chodze do dentysty na leczenie innych zebow i jakos nie przyszlo mi o tym powiedziiec lekarce,glupota.Bylam zdania,ze skoro ona niczego zlego tam nie widzi, to nic nie ma.Ale teraz kiedy od piatku caly czas mam rane na tym dziasle (i nie schodzi) zaczelam sie obawiac.Wiem,wiem moja wina.Co innego gdy kobieta nagle dowiaduje sie,ze ma np raka piersi,wtedy wiadomo,ze to nie z jej winy.Pamietam, jak kolega mojego ojca dowiedzial sie,ze ma raka dziasla (ok 10 lat temu), plakal,ze wie,ze to jego wina,ze nie poszedl z tym odrazu,dzis faceta juz z nami nie ma :( Mysle,ze takie historie innych ludzi maja wplyw na mnie,na moja psychike.A takich historii znam duzo.Niestety.
                    • verdana Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:25
                      Aaa, to ktoś ze znajomych miał raka dziasła! To już wszystko jasne.
                      Tyle, ze rak nie pojawia się i nie znika - pojawia się i bez leczenia jest nadal. I jest niskończenie rzadszy od ropni, choroby bardzo popularnej.
                      Zresztą, podejrzewam, ze gdybyś chodziła rakiem od roku, to teraz leżałabys na onkologii, a nie zastanawiała sie, co Ci jest.
                      • tootsi30 Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:41
                        verdana napisała:

                        > Aaa, to ktoś ze znajomych miał raka dziasła! To już wszystko jasne.
                        > Tyle, ze rak nie pojawia się i nie znika - pojawia się i bez leczenia jest nada
                        > l. I jest niskończenie rzadszy od ropni, choroby bardzo popularnej.
                        > Zresztą, podejrzewam, ze gdybyś chodziła rakiem od roku, to teraz leżałabys na
                        > onkologii, a nie zastanawiała sie, co Ci jest.

                        No wlasnie tez sie tak pocieszam. W mojej glowie toczy sie walka, jedna strona podaje wszystkie argumenty, ze to moze byc rak, druga znowu,ze to raczej nie to. Powiem tak,ok 30 moich znajomych ma raka, co chwile sie dowaiduje,ze ktos znowu jest chory, moja siostra od 5 lat walczy z ta paskudna choroba, miesiac temu umarla moja sasiadka na bialaczke, 2 lata temu moj wujek. Dowiedzial sie,ze ma raka, po 2 miesiacach juz go nie bylo. I nic nie wskazywalo ze moze byc chory, kiedy moja ciocia dostala akt zgonu w tym samym czasie dowiedziala sie,ze moj wujek mial raka praktycznie wszystkiego,wszedzie przerzuty.Moze i macie racje,ze gdy cos mi dolega, ja sama sie doszukuje.Mam nadzieje,ze macie racje. Teraz juz sie uspokoilam i zaczynam myslec racjonalnie,ale boje sie,ze gdy jutro rano wstane znowu bedzie powtorka z rozrywki.Kurcze, ja musialabym miec Was wszystkie kolo siebie, zebyscie mi wbijaly do glowy,ze to raczej cos z moja psychika jest nie tak. Do czwartku jeszcze daleko, zobaczymy co powie lekarz.
                        • verdana Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:51
                          Jak to jest rak, to już umarłas, albo przynajmniej urósl do rozmiarów śliwki - nie leczony przez rok i nadal dobrze się czujesz? Wujek już w Twojej sytuacji nie żył od 10 miesiecy:)
                          Sądząc z tego, ze żyjesz, piszesz, a rak ma zwyczaj znikać tajemniczo co pewien czas - masz chory ząb i ropień. Niezupełnie ta sama kategoria choroby.
                          Natomiast bez wahania zdiagnozowałabym hipochondrię, biorac pod uwagę chorobę siostry, wujka - całkowicie zrozumiałą.
                          Powtórkę z rozrywki będziesz miała do momentu pójscia do lekarza, wiem cos o tym az za dobrze. Po dwudziestym piątym ataku raka już się trochę przyzwyczaisz:)
                          Wsopółczuję, ja tez tak mam, choć dla odmiany u mnie w rodzinie nikt raka nie miał, więc jeszcze bardziej absurdalnie.
                          • verdana Szymborska na pociechę.. 25.10.10, 16:54
                            Że nie my jedne tak mamy
                            Wisława Szymborska

                            Odzież

                            Zdejmujesz, zdejmujemy, zdejmujecie
                            płaszcze, żakiety, marynarki, bluzki
                            z wełny, bawełny, elanobawełny,
                            spódnice, spodnie, skarpetki, bieliznę,
                            kładąc, wieszając, przerzucając przez
                            oparcia krzeseł, skrzydła parawanów;
                            na razie, mówi lekarz, to nic poważnego,
                            proszę się ubrać, odpocząć, wyjechać,
                            zażywać w razie gdyby, przed snem, po jedzeniu,
                            pokazać się za kwartał, za rok, za półtora;
                            widzisz, a ty myślałeś, a myśmy się bali,
                            a wyście przypuszczali, a on podejrzewał;
                            czas już wiązać, zapinać drżącymi jeszcze rękami
                            sznurowadła, zatrzaski, suwaki, klamerki,
                            paski, guziki, krawaty, kołnierze
                            i wyciągać z rękawów, z torebek, z kieszeni
                            wymięty, w kropki, w paski, w kwiatki, w kratkę szalik
                            o przedłużonej nagle przydatności.
                          • tootsi30 Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 16:56
                            verdana napisała:

                            > Jak to jest rak, to już umarłas, albo przynajmniej urósl do rozmiarów śliwki -
                            > nie leczony przez rok i nadal dobrze się czujesz? Wujek już w Twojej sytuacji
                            > nie żył od 10 miesiecy:)
                            > Sądząc z tego, ze żyjesz, piszesz, a rak ma zwyczaj znikać tajemniczo co pewien
                            > czas - masz chory ząb i ropień. Niezupełnie ta sama kategoria choroby.
                            > Natomiast bez wahania zdiagnozowałabym hipochondrię, biorac pod uwagę chorobę s
                            > iostry, wujka - całkowicie zrozumiałą.
                            > Powtórkę z rozrywki będziesz miała do momentu pójscia do lekarza, wiem cos o ty
                            > m az za dobrze. Po dwudziestym piątym ataku raka już się trochę przyzwyczaisz:)
                            > Wsopółczuję, ja tez tak mam, choć dla odmiany u mnie w rodzinie nikt raka nie m
                            > iał, więc jeszcze bardziej absurdalnie.
                            A Ty czego juz mialas raka? hehh,ze tak napisze. Pamietam, 1,5 roku temu lekarz bal sie,ze mam raka,ale to wtedy mialam malego guzka w gardle,wyslal moje wyniki z wymazu do laboratotrium i odetchnelismy z ulga gdy wyszlo,ze wszystko ok. Przepisal mi silny antybiotyk i guzek zniknal.Ale powiem Ci szczerze,ze wtedy tak sie nie balam jak teraz.Pomimo,ze lekarz sam nie wiedzial co to moze byc. Nawet nie plakalam,a teraz,dzis rano to dostalam histerii.
                            • kostruszka Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 17:03
                              Może to dlatego, ze wtedy nie miałaś dziecka, a teraz czujesz się odpowiedzialna nie tylko za siebie?

                              U mnie zawsze jak podejrzewam u siebie poważną chorobę (najczęściej raka właśnie) na pierwszym miejscu jest troska o los dzieci. Świadomość, że mogą zostać bez mamy, najbardziej mnie dołuje.
                            • verdana Re: jeszcze jedno... 25.10.10, 17:39
                              Juz wszystkiego?:)
                              Piersi parokrotnie - mialam w piersi guzki, jednen nawet usuwany, tyle , ze całkiem nieszkodliwy. A potem raka piersi miem=wam regularnie, przynajmniej sie badam.
                              przelyku - bo mi jedzenie stawało w gardle.
                              Jelit.
                              ślinianek (mam kamicę).
                              Języka (kolega miał).
                              Czerniaki - regularnie.
                              Innych nie pamietam, ale to na pewno nie wszystkie:)
                              • okrent9 Re: jeszcze jedno... 26.10.10, 04:19
                                verdana napisała:

                                > Juz wszystkiego?:)
                                > Piersi parokrotnie - mialam w piersi guzki, jednen nawet usuwany, tyle , ze cał
                                > kiem nieszkodliwy. A potem raka piersi miem=wam regularnie, przynajmniej sie ba
                                > dam.
                                > przelyku - bo mi jedzenie stawało w gardle.
                                > Jelit.
                                > ślinianek (mam kamicę).
                                > Języka (kolega miał).
                                > Czerniaki - regularnie.
                                > Innych nie pamietam, ale to na pewno nie wszystkie:)

                                verdana, siostrzana duszo ;) Ja jeszcze miewam raka wątroby (ciocia półprzyszywana na wątrobę umarła), poza tym różne układu limfatycznego (?), które w okresach stresu potrafią rozprzestrzeniać mi się po całym organiźmie ;), poza tym fibromialgię od czasu do czasu, długie QT (choć tego na razie nie wykluczono ;P), miałam też różne układu trawiennego, jakiś guz w nosie :P... i na dodatek raz miałam WŚCIEKLIZNĘ :D

                                Mój internista, złoty człowiek i świetny diagnosta (nota bene radiolog, który osobiście robił mi USG parę razy), powoli zaczął kumać co mi jest i przy którejś z ostatnich wizyt zapisał środki na uspokojenie :)

                                Założycielce wątku chcę powiedzieć to, co już kilka osób powiedziało: prawie na pewno to nerwica/depresja/hipochondria. A od bliskiej osoby, która jest stomatologiem w USA, wiem, że tam odgórnie poleca się dentystom by w ramach PREWENCJI wysyłali pacjentów z każdą nie całkiem typową zmianą w jamie ustnej na badania pod kątem raka. Jedną pacjentkę samą tą sugestią tak wystraszyła, że kobieta ledwo sama z gabinetu wyszła... Tak więc, założycielko wątku, jesteś całkiem w normie, większość ludzi tak reaguje na jakiekolwiek wspomnienie raka powiązane z ich osobą.

                                I na zakończenie: najgorsze co możesz zrobić, to czytać teraz symptomy różnych chorób w internecie :) Poczytaj lepiej coś śmiesznego, np. "Trzech panów w łódce, nie licząc psa" - jest tam świetny rozdział na temat Twojej przypadłości :)

                                Pozdrawiam.
                                • okrent9 Jerome K. Jerome na nasz temat ;) 26.10.10, 04:29
                                  Znalazłam ten fragment w necie; przepisywać by mi się z książki nie chciało :) Oto co przytrafiło się jednemu z trzech panów:

                                  Mój przypadek coraz bardziej mnie interesował. Przystąpiłem do rzeczy w porządku alfabetycznym. Dowiedziałem się, że cierpię na artetyzm i że za jakieś dwa tygodnie zacznie się ostry stan zapalny. Brighta choroba, jak się o tym z ulgą dowiedziałem, nawiedziła mnie w postaci takiej jakiejś odmienionej, że mogłem z nią żyć nawet 100 lat. Cholerę za to miałem z ciężkimi komplikacjami, a z dyfrerytem już się chyba urodziłem. W pocie czoła przewertowałem litera po literze cały alfabet i w końcu się okazało, że tylko jednej choroby na pewno nie mam: puchliny kolan, na którą cierpią panny służące, jeśli za dużo klęczą.
                                  Zrazu poczułem się tym niemile dotknięty - puchlina kolan wyraźnie mnie zbagetlizowała. Dlaczego nie mam puchliny kolan? Czemu ona tak ostentacyjnie trzyma się ode mnie z daleka?
                                  Najbardziej złośliwa podagra czepiła się mnie jak się teraz okazało , choć nic o tym nie wiedziałem, a na żółtaczkę cierpiałem niezawodnie od dziecka. Po żółtaczce nie było już w tej encyklopedii żadnej choroby, nic zatem więcej dolegać mi nie mogło.....
                                  ... Następnie zastanowiłem się ile mi jeszcze życia zostało.. spróbowałem sam się zbadać. Szukałem pulsu. Najpierw w ogóle nie mogłem się go domacać. Nagle ni stąd ni zowąd zaczął bić. Wyjąłęm zegarek i liczyłem uderzenia. Dorachowałem się 147 na minutę. Spróbowałem odszukać serce. Nie mogłem znaleźć własnego serca! Przestało bić! Później doszedłem do wniosku że cały czas było na swoim miejscu i biło, ale to już nie moja wina.

                                  :D
                                  W książce jest więcej na podobny temat; polecam :)
    • amb25 Re: Chyba mam raka... 26.10.10, 08:43
      Tak ja tez cos takiego miala. Bylam na badaniach kontrolnych - mammografia - i nagle po dwoch tygodniach telefon ze szpitala - za dwa dni przychodzi pani na badania - usg, mammografia i biopsja. Prosze przygotowac sie na caly dzien badan. Wyniki sa niepewne i trzeba zrobic wszystkie badania. Na szczescie skonczylo sie na USG i mammografii. To nie byl rak. Biopsja tez mnie ominela. :)
      A juz widzialam sie w trumnie, tym bardziej, ze moja mama zmarla na raka piersi w wieku lat 40.
    • kasiulek997 Re: Chyba mam raka... 26.10.10, 08:56
      Poszłam w styczniu tego roku na kontrolne badania ginekologiczne. Po zbadaniu mnie i zrobieniu dodatkowych badań okazało się że mam nowotwór macicy. Trzeba było operować. Mam 4 dzieci i też początkowo byłam przerażona ale... Stwierdziłam że nie poddam się nie ma takiej możliwości. Przeszłam operację w kwietniu. Nie myślę o tym,nie myślę że może coś się wznowić. Zyję i cieszę się każdym dniem z dziećmi. Załamka to najgorsza rzecz. Nie poddawaj się,to ty masz być silniejsza. Uwierz mi że nie dać się zdołować to najwżniejsza sprawa.
      • tootsi30 Re: Chyba mam raka... 26.10.10, 11:13
        Wlasnie moja siostra od 5 lat zmaga sie z rakiem szyjki macicy. A wszystko przez nadzerke ktorej (wedlug jej lekarza ginekologa) nie trzeba bylo leczyc,bo byla "nie groźna". Dodam,ze to rak zlosliwy.Ponoc najgorsze sa pierwsze 5 lat,bo wtedy choroba moze sie wznowic, ale na szczescie z siostra wszystko wporzadku :) - pod wzgledem przerzutów.Jedyne z czym ma teraz problem to z nerka, poniewaz przez radioterapie nerka zostala uszkodzona,napisze w naszym jezyku: jest to po prostu dziura w nerce.Co chwile laduje w szpitalu,bo dostaje zakazenia.I znowu jest to wina lekarza.
        • tootsi30 Zmiana guzkowa 27.10.10, 10:40
          Na pewnym portalu chirurg napisał mi,że to zmiana guzkowa. Kiedy wpisuje to okreslenie w wyszukiwarke wyskakuje,ze to nowotwor. I jak mam sie nie dolowac. Znowu sie zaczyna. Wiem,jutro wozyta u dentysty, ale teraz boje sie jeszcze bardziej, chyba predzej zemdleje niz tam wejde.
          • ewa9717 Re: Zmiana guzkowa 27.10.10, 10:49
            O rany, dziewczyno, wyluzuj! Wygląda, jakbyś koniecznie coś z tych chorób chciała mieć. Chyba i "Trzej panowie..." tu za mało, bo i puchlinę kolan byś u siebie odkryła.
            • ikame Re: Zmiana guzkowa 27.10.10, 14:21
              no patrz, normalnie to biopsję trzeba robić, a tu na forum chirurg wykrył jaki charakter ma twoja zmiana. NFZ powinien go po rękach całować, jakie będą oszczędności!
              • mama.rozy Re: Zmiana guzkowa 27.10.10, 17:26
                no i widzisz,że im więcej czytasz,tym mniej wiesz,a bardziej się boisz.
                ja jestem rok po zakończeniu terapii nowotworowej,prawdopodobnie jestem wyleczona z ziarnicy.mam troje dzieci,o diagnozie dowiedziałam się jak moje najmłodsze dziecko miało 7mc-y.więc rozumiem Twój lęk,wiem, też,że najgorsze jest czekanie na diagnozę.
                ale nic do tego czasu nie zrobisz,a niepotrzebnie się nie nakręcaj.
                jeśli masz ochotę(może niewłaściwe słowo) porozmawiac z ludźmi,którzy wyszli z różnych nowotworów albo po prostu się wygadac zapraszam na forum Nowotwory-damy radę!
                to nie jest umieralnia,wręcz przeciwnie:)
                pozdrawiam i życzę mniej lęku:)
                • zapobiegajmy Re: Zmiana guzkowa 23.09.11, 15:56
                  Najlepszą metodą na leczenie jest zapobieganie! Dlatego już teraz dowiedz się czy przypadkiem nie grozi Ci nowotwór. sprawdzisz czy jesteś zdrowy! Nie zwlekaj bo może być za poźno! :)
    • rosapulchra-0 Re: Chyba mam raka... 24.09.11, 21:42
      Jedno ci tylko powiem, kobieto. Obyś nigdy nie była troską lekarzy się tobą opiekujących. Obyś nigdy nie spowodowała, że kolejne ich metody leczenia zawodzą, leki nie pomagają, a ty im wyraźnie schodzisz. Ja to przeżyłam. I wielką radość i satysfakcję widziałam w oczach mojego doktora, który przyszedł do mnie pewnego grudniowego poranka i powiedział: zdrowiejesz dziewczyno!
      Ale nie życzę ci tego. Nie warto.
    • tharna Re: Chyba mam raka... 26.09.11, 09:23
      Proponuję spokojnie poczekać na wyniki badań.
      Nawet jeśli wyjdą nieciekawe - powinnaś udać się do specjalisty, który wyciągnie Cie z depresji. Przetrwanie tej choroby jest w dużym stopniu uzależnione od stanu psychicznego i podejścia do choroby. Jeśli nastawisz się pozytywnie, dasz sobie radę.
      • alinka_li Re: Chyba mam raka... 26.09.11, 13:12
        Hmm, wątek jest z przed roku:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka