off-topic ;)

03.11.10, 11:51
Witajcie Wredne Synowe :). Dziewczyny, dziś pytanie z innej beczki i z góry przepraszam za nie-teściowy temat.
Chodzi o prezenty dla chrześniaków. Mój mąż ma jednego, który niedługo kończy podstawówkę. Odkąd jesteśmy razem kupujemy mu co roku jakiś prezent na Boże Narodzenie i drugi na dzień dziecka i nie kupujemy byle czego. Z racji odległości wysyłamy mu te rzeczy pocztą i nigdy nikt nie dał nawet znać, że prezent dotarł. Dowiadujemy się o tym od innych krewnych, przy tzw.'okazji'. Chłopiec jest z najbliższej rodziny teściowej [to syn jej siostry], więc może da się to jakoś podciągnąć temat pod UROCZĄ teściową ;). No i pytanie, czy w takiej sytuacji dalej mu te prezenty wysyłać, czy nie? Dzieciak nas zlewa, jego rodzice też, a chyba wypadałoby chociaż wysłać głupiego smsa, że przesyłka dotarła. Święta już na horyzoncie, więc czekam na głosy :)
    • znowuniedziela Re: off-topic ;) 03.11.10, 18:13
      rodzina męża, chrześniak męża, niech mąż zadba o nr telefonu, o rozmowę z chrześniakiem, o to, by i dziecko pamiętało o ojcu chrzestnym. To obustronne zaniedbanie. Czy dziecko nie pamięta o np imieninach, urodzinach ojca chrzestnego ? Dziwne. Warto , by mąż zadbał, nie ty w jego zastępstwie, o odnowienie kontaktów, o naprawienie ich itp. Nie jest sztuką wysłać prezent, sztuką jest podtrzymać kontakt., bycie rodzicem chrzestnym to przede wszystkim obowiązek chrzestnego, a potem wdzięczność dziecka. Maila wysłać, sms napisać, pogadać, pojechać, być blisko ...
      • gadamzrybami Re: off-topic ;) 04.11.10, 11:26
        Masz rację. Zaniedbanie jest obustronne. Mąż zaczął interesowaćsię chłopakiem po moim wcześniejszym gderaniu, że mógłby chociaż czasem tam zadzwonić. Swoją drogą dziecko o nim nie pamięta w ogóle.
        W ogóle czasem myślę, że to tylko mi zależy, żeby mąż miał kontakt ze swoją rodziną, a nie jemu, ale u niego w rodzinie to norma. Najważniejsze są prezenty w terminie.
        • barbra25 Re: off-topic ;) 04.11.10, 14:51
          Mojej córki chrzestna nie pamiętała o jej urodzinach i trochę mi było przykro ale w sumie to nie mamy kontaktu więc trudno się dziwić...
          • gadamzrybami Re: off-topic ;) 05.11.10, 10:56
            No właśnie tak to jest, że chrzestni są wybierani "bo tak wypada" i potem jest, jak jest. U naszego dziecka wybieraliśmy chrzestnych oddzielnie: ja jedną osobę, a mąż drugą. No i ja wybrałam naszego przyjaciela, z którym dziecko i my mamy ciągły kontakt, a mąż wybrał swoją siostrę. Ostatni raz widziała dziecko i nas na chrzcinach, a minęło już od tego wydarzenia trochę czasu. Po roku wysłała tą nieszczęsną kartkę, której wolelibyśmy obydwoje, żeby nie było. Święta jedne i drugie spędzaliśmy z dzieckiem 3 ulice dalej od jej miejsca zamieszkania, jednak nie wykazała chęci na spotkanie (za namową swojej mamusi oczywiście).

            No i teraz w wyniku tego, że mój mąż jest aspołeczny i nie ma kontaktu z nikim ze swojej rodziny teściowa ze swoją córunią obrabiają nam tyłki, jak chcą. Zostaje chrześniak, w stosunku do którego mój mąż poczuwa się maksymalnie do wysłania prezentu. no i teraz: zlać to i zostawić sprawę mężowi, który pewnie zapomni, czy znowu brać to na klate. Oczywiście, szanowna teśiowa i tak twierdzi, że mąż nie zapomina, tylko ja mu NIE POZWALAM kupować czegoś dziecku, więc standard: wszystko przeze mnie.
            • warkoczanka Re: off-topic ;) 05.11.10, 14:47
              Zrobiłabym wszystko w zgodzie z własnym sumieniem- tzn. kupiłabym prezent, wysłała kartkę z podpisem całej rodziny a nie tylko męża- chrzestnego i myślałabym o dziecku a nie o swarach rodzinnych. Są w życiu sytuacje kiedy wg. mnie należy się zachować ładnie. Ten dzieciak kiedyś doceni to- może w wieku 30-40 lat. Trudno, że tak późno. Tak bym zrobiła ja...
              • gadamzrybami Re: off-topic ;) 05.11.10, 16:04
                Dobra rada zawsze w cenie :).
                To nie jest tak, że ja nie chcę. Czasami poprostu męczy mnie to, że mężowi nie zależy na podtrzymaniu relacji z rodziną, że nie pamiętał nigdy o urodzinach/imieninach teściów, rocznicach, świętach itd. Dosłownie ZAWSZE robiłam to ja, a i tak wyszłam na najgorszą, która 'rozbija' rodzinę. Mam tego najnormalniej dość.
                • warkoczanka Re: off-topic ;) 05.11.10, 20:21
                  witaj w klubie- wpisowe 10 zł :) dlatego właśnie robię to co mi podpowiada sumienie- po to żebym za kilka lat nie żałowała - można powiedzieć, że będziesz lepsza od nich a to wkurza Ich...
                  • kobietka_29 Re: off-topic ;) 08.11.10, 08:10
                    Szkoda, ze tak drogo to czlonkostwo. Tez bym sie zapisala. :) Moj maz wprawdzie pamieta najczesciej o takich dniach, ale ja tez mam wszystkie urodziny itp. pozapisywane, wiec myslimy obydwoje o rocznicach jego rodziny (o mojej rodzinie mysle tylko ja). A i tak jestem niedobra. Lepsza nawet byla swego czasu ulubiona synowa tesciowej, ktora w urodziny tesciowej na oficjalnej kolacji w drogiej restauracji urznela sie i zrobila tesciom burde przy wszystkich, a potem musieli ja (doslownie) niesc do domu. nawet po tym wszyscy ja wynosili pod niebiosa. a ja "rozdziera(m) rodzine".
                    • gadamzrybami Re: off-topic ;) 08.11.10, 10:15
                      Matko i córko!! Coś nie tak z tymi teściami, bo moi UWIELBIAJĄ swojego zięcia, który ma podobno w zwyczaju tak głośne załatwianie potrzeb fizjologicznych, że potrafi obudzić śpiących w najlepsze piętro wyżej :))))))))))))))))). I on jest najnajnaj, a ja jestem fe, bo SŁUCHAM CO SIĘ DO MNIE MÓWI :)))))
                      A swoją drogą, to moja teściowa też była traktowana przez swoją teściową, jako to, co to rozbija rodzinę ;). Może jej teraz się wydaje, że mówić tak, to norma? :)
                      • kobietka_29 Re: off-topic ;) 08.11.10, 10:36
                        Wiesz, moja mama tez nie miala latwego zycia ze swoja tesciowa. Powiem wiecej, moja babcia nie tylko wpieprzala sie w malzenstwo moich rodzicow, ale namawiala tate do picia i bicia mojej mamy, co syneczek tez poslusznie czynil. Przykro mi to mowic, ale moja babcia byla prawdziwym potworem. I wlasnie dlatego moja mam przysiegla sobie, ze nigdy taka nie bedzie. I udaje jej sie to. Nigdy nie slyszalam ani ja ani moje rodzenstwo zlego slowa o naszych mezach czy zonach z ust naszej mamy. Przeciwnie, gdy sa jakies problemy, to nasi rodzice bronia nawet swoich zieciow i synowe. Czasami to nawet przykre. Moja mama nie pytana nie wtraca nosa w nasze sprawy, nie poucza tak jakby miala przed soba idiotke, nie wybiera sobie ulubionej synowej czy ziecia i nie szykanuje pozostalych, nie daje rad na tematy, na ktore nie ma zielonego pojecia. Chociaz ma duze doswiadczenie i zawodowe i zyciowe. W przeciwienstwie do naszych tesciowych (mam na mysli mnie i moje siostry), ktore w wiekszosci nigdzie nie pracowaly, nie maja szkoly i ich zycie skladalo sie ze sluzenia swoim mezusiom. To jakis paradoks. Chcialabym przynajmniej na jeden dzien zamienic sie z mezem tesciowymi.
                        Co wiecej, moja mama gotuje obiady swojej wiecznie ciezarnej i bezrobotnej synowej, bierze ich dzieci do siebie na noc (chociaz bratowa i tak nie ma co robic), splaca coraz to nowsze dlugi synowej i syna, przynosi jedzenie, kupuje odziez dla wnukow, oplaca koszty sadowe (bo brat i jego zona wiecznie pakuja sie w jakies tarapaty) i jeszcze swieci po wsi oczami, bo bratowa rozpowiada bzdury, ze tesciowa jej nienawidzi i robi jej na zle, ze tesciowa jej z garnkow wyjada...
                        • gadamzrybami Re: off-topic ;) 09.11.10, 11:25
                          To strasznie przykre, co piszesz. Moja teściowa też była bita przez teścia za przyzwoleniem jego mamusi. On teraz proponuje takie rozwiązania mojemu mężowi, teściowa na to nie reaguje. Mówiła mi dawno przed ślubem, że ona taka nie będzie, jak jej teściowa, bo ona wie, jak to jest. W starciu z rzeczywistością brakło jej jednak charakteru i chyba też uważa, że to dobre rozwiązanie: wymuszać siłą 'posłuszeństwo'. Stracili też szacunek syna, bo on doskonale przecież pamięta, co działo się kiedyś w domu.
                          Bardzo zazdroszę, że Twoja mama jest konsekwentna, że nie daje się wciągnąć w dobrze znane jej schematy. Szkoda tylko, że trafiła na głupią synową. Nie twierdzę, że wszystkie teściowe są wredne, ale niestety zdecydowana większość chce forsować za wszelką cenę swoje pomysły na życie. I nie wiem, jak dużo pracy w to włożą, ale prawdy nie zmienią. Praca nad relacjami musi być zawsze z dwóch stron - w małżeństwie, przyjaźni, w relacjach rodzinnych. Ale to przede wszystkim [starsi] teściowie nadają ton relacjom z [młodszymi]synowymi/zięciami, a nie odwrotnie.
Pełna wersja