Dodaj do ulubionych

Czy potrzebna nam terapia?

15.12.10, 12:07
Witam,
jestem mężatką od 8 lat, mamy 2 dzieci. Po urodzeniu się drugiego dziecka (4 mies) moje relacje z mężem totalnie się zepsuły. Mąż ucieka w pracę, pracuje po 12 godzin na dobę, wraca b późno i jest zmęczony. Dziećmi praktycznie się nie zajmuje, nic nie robi w domu poza drobiazgami jak śmieci, b rzadko zmywanie. Jakieś zakupy czy tego typu sprawy załatwia tylko jak mu powiem, sam nie ma zadnej inicjatywy. Do lekarza z dziećmi nigdy nie chodzi. Nie robi żadnych męskich prac w domu jak naprawy, przy samochodzie tez nie. Ja myślę o wszystkim i mówię co potrzeba, np. zrobić przegląd albo zatankować. Zajmuje się tylko swoja pracą i swoimi zajęciami sportowymi. Kiedy przychodzi do domu to tylko zjada cos zwylke obiad odgrzany i jest strasznie zmęczony.
Ciągle opowiada, jak trudno mieć rodzinę i dwoje dzieci i że jego znajomi go podziwiają!
Stawia mnie w sytuacji zrzędzącej kury domowej. Czuję się nieatrakcyjna i cholernie zmęczona oraz upokorzona proszeniem go o pomoc w najprostszych sprawach, o których sam nie myśli.
Ja zajadam nasze problemy i obwiniam go teraz o wszystko, nie zawsze słusznie.
Wszystkie rozmowy na ten temat sa bez efektu, bo on nie widzi problemu.
Nie zniosę tego dłużej. Zamiast miłości do męża odczuwam tylko niechęć. Jestem strasznie rozczarowana tym, co między nami się teraz dzieje. Nie mam najmniejszej ochoty na seks juz nie tylko ze zmęczenia ale tez z tej własnie niechęci do niego, do człowieka który mnie zawiódł na całej linii.
Przeczekać czy szukać terapii rodzinnej?
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 12:15
      Sprawdz, czy maz nie ma pani na boku, objawy sa typowe.
      • sebalda Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 12:54
        Niekoniecznie chodzi o panią na boku.
        Jaka jest różnica wieku między dziećmi? Czy między jednym a drugim pracowałaś? Czy nie jest tak, że mąż od dawna utrzymuje rodzinę samodzielnie? Jaki ma charakter pracy? Ucieka w pracę czy faktycznie musi więcej pracować, bo powiększająca się rodzina wymaga dużych nakladów finansowych?
        Może on naprawdę jest zmęczony? A może prośby o pomoc są tak wyrażane, że go zniechęcają? Nie tłumaczę jego całkowitego braku pomocy w domu, ale może po drugim dziecku Tobie też padła cierpliwość i prośby wyrażasz w sposób uwłaczający mężowi? Co nie zmienia faktu, że sam powinien wiedzieć, że żonie w takiej sytuacji należy się pomoc. Dlaczego problem zaistniał po drugim dziecku? Czy wcześniej mąż mniej pracował i bardziej się angażował w dom? Czy nie doszło do czegoś, co go odrzuciło? Jednym słowem, czy Ty uważasz się za niewinną ofiarę jego lekceważenia? Może nie trzeba iść na terapię, a zrobić rachunek sumienia z obu stron i dojść do jakichś sensownych wniosków?
        Niewykluczone, że mąż faktycznie jest obrzydliwym leniem i egoistą, ale odpowiedz na te wszystkie pytania, zobaczymy, jaki obraz się z tego wyłoni.
        • ovo.beauty Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 14:22
          ja sie podpisuje pod poprzednim postem tym bardziej że jest wiele niewiadomych o których może jeszcze napiszesz. na razie moja rada jest taka aby panu męzowi mówic wprost co ma robic w domu. Oni jak juz chodza do pracy ( i jeszce zostaja po godzinach) to uważaja że juz swój obowiazek wypelnili wzgledem rodziny. tymczasem kobiety oczekuja w wielu sytuacjach że parner domysli sie że trzeba cos pomóc, cos zrobić; nie mówią za to maja pretensje i sa rozczarowane. Do faceta trzeba wprost bo inaczej nie zrozumie. A na spotaknie z psychologiem poszłabym (może najpierw sama a potem z partnerem) Moze nie potrzeba wcale wielkiej terapii a rozmowa z kimś postronnym kto ma świadomosć i wiedze co do ludzkich zachowań spojrzy na sprawę obiektywnie.
        • eastern-strix Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 19:12
          Zgadzam sie z Sebalda.

          My nie mamy dzieci, ja pracuje w domu, a maz ma bardzo wymagajaca prace. Tak sie dogadalismy i tak nam dobrze. Czasem siedzi w pracy 12 godzin i widze, ze od czlowieka w takim stanie nie mozna wymagac,zeby jeszcze potem samodzielnie wlaczyl sie w prace domowe. Wiem, bo sama tak pracowalam zanim przenioslam sie do meza.

          Innymi slowy, mezczyzni czesto okazuja milosc czynami zamiast uzywac pieknych slowek. Byc moze on musi pracowac po 12 godzin zeby zaspokoic potrzeby czteroosobowej rodziny i wten sposob okazuje swoje uczucie i to,ze mu na tej rodzinie zalezy.

          Proponuje rachunek sumienia z obu stron, bo podejrzewam,ze kiedy maz sie pojawia w domu to go czekaja wymowki i zrzedzaca zona, wiec on woli isc do pracy... To jest bledne kolo, gdzie nikt nie jest bez winy.

          Terapia nie pomoze jesli obie strony nie sa w stanie przyznac, ze jest mozliwe, iz istnieje cos, nad czym musza popracowac, ze maja byc moze wklad w obecny kryzys.

    • blu-plu Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 15:26
      Mąż ma własny biznes więc moze pracowac i pracowac i nigdy nie jest mało... Ale z drugiej strony nie tylko on nas utrzymuje, bo ja pomiedzy dziećmi też wiele lat pracowałam (7 lat), dopiero teraz nie pracuje, ale jeszcze dostaje zasilek z zusu. Czyli jak dla mnie to nie o pieniądze tu chodzi. Wcześniej byliśmy związkiem partnerskim czyli dzieliliśmy się obowiązkami i wiele rzeczy załatwialiśmy razem, jak coś było trzeba to razem to ustalaliśmy. A teraz jest tak, że tylko ja o wszystkim myślę a on tylko praca, praca i te jego sporty. I z jednym dzieckiem pewnie bym sobie poradziła, ale przy dwóch to jest naprawdę masa roboty, lekcje odrobić, lekarze, zabawy, ubrania itd. i do tego dom czyli sprzątanie, gotowanie rachunki.
      Dla niego to jakby za dużo więc nie robi nic poza pracą i to na pewno nie jest tak jak było, to niejst partnerstwo.
      Swoje prosby mówię wiadomo że nie zawsze super miło, coraz częściej ostatnio warcze no ale i moja cierpliwość ma swój kres. Najpierw mówiłam "Misiu mała ma w piątek wizytę u pediatry" a teraz "W piątek pediatra małej", ale on jakby to pomija milczeniem, czyli że jest pediatra to jest i co mnie to obchodzi.
      Tak to mniej więcej wygląda.
      • ovo.beauty Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 15:42
        no ale właśnie o tym ci pisałam że facetowi naprawdę trzeba w prost " misu, proszę cie abyś w piatek poszedł z małą do pediatry bo ja mam coś do zalatwienia" . można też troche sprytniej "misu , idź prosze w piatek z małą do pediatry bo tylko przy tobie sie nie boi" Ja wiem że wolałabys aby on "łapał" w lot o co ci chodzi albo nawet wybiegał lekko do przodu i sie domyslał bo to przeciez dla nas kobiet oczywiste "w piatek pediatra małej" = trzeba isc z córka do lekarza. Może nie wszyscy faceci tacy sa (to kwestia wychowania i wzorcow w rodzinie partnera) ale jestem ciekawa jak twoj misio zareaguje na tak postawioną prośbę?
      • morelee Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 15:54
        Czy po 12 godzinach pracy mąż ma iść z dzieckiem do pediatry? Podczas gdy Ty nie pracujesz? Tego wymagała bym od niewolnika, a nie od męża. Może po prostu chcesz aby mąż wykazał zainteresowanie sprawą? Stwierdzenie w stylu "W piątek pediatra małej" nie znaczy nic. Nie wiem czy mówiąc tak chcesz aby mąż poszedł z dzieckiem, może zawiózł Ciebie z dzieckiem do pediatry, czy tylko informujesz go o wizycie na którą pójdziesz? Co mąż z tego wie?
        A poza tym mężowie też bywają przepracowani, miewają depresje i załamania. Pomagasz mu w firmie? Pytasz o problemy firmowe? Rozwiązujesz je lub choćby wspierasz męża?
        • sebalda Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 16:09
          Doskonale rozumiem rozgoryczenie kobiety pozostawionej samej sobie z dwojką dzieci, w tym z jednym malutkim i rzeczywiście, jeśli mąż tak konsekwetnie odmawia wspólpracy, to nie jest ok. Mówienie, że jak kobieta siedzi w domu z dziećmi, to nie powinna już niczego wymagać od męża jest kompletnie do bani. Ale nie rozumiem, co zaszło, że mąż z pomocnego i chętnego zmienił się nagle i niespodziewanie w egoistycznego lenia. Coś musi być na rzeczy. Czy drugie dziecko było planowane? To znaczy nie pytam, czy bylo wynikiem wpadki, ale czy może nie było tak, że mąż nie chciał drugiego dziecka, a Ty nastawałaś na to? A może mąż ma jakieś poważne problemy, ktorymi boi sie z Toba podzielić? Może jest chory, ale udaje przed Tobą, żeby nie wzbudzić Twojego niepokoju/litości? Tak gwałtowna zmiana nigdy nie zachodzi bez powodu. Jeśli w SPOKOJNEJ, nieoceniającej rozmowie nie uzyskasz odpowiedzi od niego, terapia może pomóc.
        • tully.makker Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 16:26
          No patrz, a wiekszoc kobiet po 12 godzinach w pracy i 4 - 6 w domu jest w stanie pojsc z dzieckiem do pediatry... sugerujesz, ze mezczyzni sa uposledzeni?
          • sebalda Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 16:32
            tully.makker napisała:

            > No patrz, a wiekszoc kobiet po 12 godzinach w pracy i 4 - 6 w domu jest w stani
            > e pojsc z dzieckiem do pediatry... sugerujesz, ze mezczyzni sa uposledzeni?
            To o której ten pediatra przyjmuje? Przed północą?
            • morelee Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 17:08
              sebalda napisała:
              > To o której ten pediatra przyjmuje? Przed północą?
              :) chyba...

              Mówimy tu o sytuacji gdy mama nie pracuje a tata pracuje.

              Tully, mówimy tu o sytuacji gdy mama nie pracuje, więc nie pisz mi o kobietach pracujących 16-18h/dobę, (nawet nie znam takich).
              • tully.makker Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 21:08
                nie pisz mi o kobietach
                > pracujących 16-18h/dobę, (nawet nie znam takich).

                A to dzien dobry, poznajmy sie, jestem Tully Makker, zwykla, przecietna kobieta z POlski.
    • potwor_z_piccadilly Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 17:30
      Żadne "misiu".
      Przykro, lecz albo małżonek wpadł w pogoń za złotym cielcem i z klapkami na oczach poddał się modnemu trendowi typowego, bezwzględnego biznesmena, luzaka , albo ma kobietę na boku (poobserwuj jego pracownice), albo jedno i drugie.
      Jaka rada.
      Doprowadź cichcem biznes do bankructwa.
      Przyjdzie wypłakać ci się na ramieniu.
      Innych rad nie mam.
      Cywilizacja, ona potrafi wyprać ludziom mózgi nawet z resztek empatii.
      • efi-efi Re: Czy potrzebna nam terapia? 15.12.10, 20:53
        Przeczekaj.
        Dzieci rosną , z obowiązkami domowymi na pewno sobie lepiej radzisz, jak dla mnie nie ma o co kruszyć kopii.

        A w ogóle to zasada jest taka że jak jedna osoba pracuje zarobkowo na rodzinę, a druga siedzi w domu no to niestety powinna sobie poradzić z obowiązkami domowymi.
        Upierałabym się jedynie przy tym aby mąż poświęcał czas dzieciom.
        • tully.makker efi-efi 15.12.10, 21:12
          Pewnie gdyby autorka watku SIEDZIALA w domu, to mozna by od niej opczekiwac wkladu w dom. A ona przebywa na platnym urlopie macioerzynskiem, otrzymuje swoja cala pensje os zakladu ubezpieczen spolecznych, wiec po co? Naprowadzi cie na to nazwa urlopu - macierzynski - nie kucharski, sprzataczy, czy jakikolwiek inny. Spoleczenstwo placi jej, by wykonywala role matki, i to matki swoich dzieci, a nie swojego meza.
          Na meza urlop macierzynski nie przysluguje. Jakkolwiek by nie byl potrzebny.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Czy potrzebna nam terapia? 21.12.10, 17:38
      Jeśli kiedyś mąż i Wasz związek funkcjonował inaczej oraz jeśli o tej zmianie nie można konstruktywnie porozmawiać to można spróbować konsultacji pary czyli kilku spotkań w celu rozpoznania problemu. Może wycofanie męża coś symbolizuje, pokrywa czego nie umie lub nie chce wyjaśnić lub sam nie wie. Im bardziej on wycofany i nieobecny, tym bardziej Pani ciśnie , ma pretensje i radykalizuje postawę. Myślę, że w tym momencie, szczególnym bo urodziło się dziecko, terapia to za dużo. Może potrzebny ktoś do pomocy w dobrej komunikacji. Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka