bettie87
27.12.10, 13:09
Witam
Mój problem dotyczy Teściowej. nasze relacje są następujące: mamy 7 m-cznego synka, Teściowa chciałaby przy nim być, odwiedzać. Niestety już przed narodzinami synka miałyśmy konflikt, który ciągle się pogłębiał, nie potrafię zmusić się, żeby być do Teściowej miłą, Ona z kolei ciągle wyżala się Mężowi, że ma tak mały kontakt z wnuczkiem (przychodzi raz na tydzień albo częściej, jak dla mnie nie jest to wcale mało, dodatkowo siedzi dłużej jak mnie nie ma w domu, co wywoluje u mnie nerwy typu: o czym znowu się wyżala? czy bada nasze dziecko, jego rozwój, porównuje? - o tym za chwilę).
Teścowa zawsze mieszała się w nasz związek - najczęściej za plecami (kiedyś poszła do mojej Mamy i wiele nagadała niemiłego pełna zazdrości - Mama ma większy kontakt z nami, teraz najwięcej mi pomaga). Inna sytuacja: jak byłam w przychodni z Małym, ustaliliśmy z lekarzem, że jeszcze poczekamy z Jego rozwojem do 8-10 m-ca ( Mały ma 7m-cy i nie siada), po południu Mąż przyniósł od Teściowej skierowania na rehabilitację. Była chora i w ten sam dzień poszła do lekarza (lekarz wszystkich nas zna, a z Teściową ma nalpepszy kontakt),lekarz "przemyślał sprawę" i sam z siebie uznał, że jednak wypiszę skierowanie i przy okazji podał Teściowej ... przypadek czy nie?- tego nigdy się nie dowiem..
Teściowa jest samotna Mąż ją opuścił kilka lat temu, wychowywała sama syna w jednopokojowej kawalerce. Mój Mąż próbuje być neutralny (boję się, że jak jest ze mną to potakuje mi, a jak jest z Nią to na odwrót)... jak dla mnie to duży błąd, bo jakieś granice dla Teściowej powinien wyznaczyć. Czy mam rację?
Jak ulożyć te stosunki, żeby Maluszek nie był pokrzywdzony? Nie ufam Teściowej i jakoś instynktowanie boję się powierzyć Jej Maluszka..