Dodaj do ulubionych

Zaakceptować? - ale jak?

10.01.11, 10:18
Mój mąz- wiele zalet, ale i wiele rzeczy, które ostatnio się nasiliły i wyprowadzają mnie z równowagi. Nie potrafię sie z nim dogadać- mam wrażenie, że nie trafiają do niego konkretne argumenty. Trudno mi o tym pisać, bo sama nie wiem czy ten typ tak ma czy to mozna zmienić tylko trzeba mu to uświadomić.
Lepiej podam przykłady. Skołonność do koloryzowania i przesady- jak mówi, że jechał na autostardzie 150/h to znaczy, że jechał 120, mówi, że odkurzanie zajęło mu pół godziny- faktycznie trwało to 10 minut, ostatnio był w Spa i opowiadał, że jest tam jacuzzi wielkości naszego salonu- pojechalismy razem okazalo się , że faktycznie jest duże- ale ze trzy razy mniejsze niż opowiadał- ja się do tego już przyzwyczaiłam ale jak jesteśmy w towarzystwie to on po prostu się czasem osmiesza takimi opowieściami.
Druga sprawa - prace domowe. On pracuje zawodowo, pn-pt , 8-17, weekendy wolne- praca stresująca. Ja jestem na urlopie macierzyńskim , dwoje dzieci- jego postawa jest taka- on pracuje w tygodniu , w weekendy odpoczywa. Ja w tygodniu robię wszystko sama- w weekendy oczekuję jego wkładu- jeśli powiem :trzeba zrobić to i to, zrobi, ale najpierw musi sobie pogadać, pomarudzić i generalnie jest mocno niezadowolony.
Trzecia sprawa- nie słucha mnie, zresztą nie tylko mnie- mówi do mnie- pojedźmy do sklepu na zakupy- ja na to, że teraz nie , bo np. dziecko śpi i nie chcę go budzić, albo mam coś pilnego do zrobienia a on na to- to czekam na Ciebie w samochodzie. Albo wynajdzie mi coś do samochodu np.- nowe koła, mówię mu- nie kupuj, dla mnie te które są wystarczą, to zbędny wydatek- za klika dni nowe koła przychodzą.
Sprawa czwarta- mój maż jest często zmęczony albo cos mu dolega- jak ja jestem chora to on okazuje się- jest chory jeszcze bardziej.
Bywa strasznie dziecinny- ma radoche jak np. bawimy sie z dzieckiem balonami i on walnie tym balonem mnie w głowę , albo zgasi mi światło jak jestem w łazience.
Jak się pokłócimy i on nie ma ochoty ze mną rozmawiać to ja to szanuję, ale on będzie za mną tye czasu chodził i mi ględził aż w końcu z nim pogadam.
Nie potrafi przyznać się do winy, za nic w świecie, wręcz zrzuca winę na kogoś inego np. jechał na zakupy, dałam mu receptę żeby wykupił leki dla dzieci- ja zostałam w domu z chorymi dziećmi. Nie wykupil- zapomniał, wkurzylam się i mówię, żeby jechał jeszcze raz a on na to, że sama mogłam wykupić. Jak????? Bez recepty? Miałam zostawić niemowlaka i dwulatkę w domu samych ?
Kończę już bo się za bardzo rozkręciłam.
Poza tym mąż jest odpowiedzialnym, zaradnym czułym, rodzinnym facetem.
Z czego mogą wynikać te zachowania, jak mu to uświadomić?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 10:27
      No cóż - Twój mąż na pewno nie jest odpowiedzialny. Nie wiem, jak udało mu Ci się to wmowic, bo to jedna z kolejnych bajeczek.
      Jest też skrajnym egocentrykiem, zachowuje się jak 10-latek w dodatku jest leniwy. I z tego wynika większość jego zachowań - nie lezy w jego interesie zmienienie ich, bo wtedy musiałby coś robić - zająć sie dziećmi, podac Ci herbatę, gdy jesteś chora, a jemu się nie chce. Nie chce, bo w rodzinie ważna jest jedna osoba - on.
      • menodo Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 10:49
        verdana napisała:

        > No cóż - Twój mąż na pewno nie jest odpowiedzialny. Nie wiem, jak udało mu Ci s
        > ię to wmowic, bo to jedna z kolejnych bajeczek.
        > Jest też skrajnym egocentrykiem, zachowuje się jak 10-latek w dodatku jest leni
        > wy."

        Troche infantylny jest na pewno, ale zeby az nazywac go az "skrajnym egocentrykiem"?
        Nie jest to najczarniejsza opowiesc o skrajnie egocentrycznym mezu i ojcu jaka slyszalam w zyciu:D










      • mps61132 Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 10:50
        Moje zdanie "żonaty kawaler".On poprostu czuje się jak kawaler bez obowiązków,najprawdopodobniej nie "wyszumiał" się za młodu i może też (obawiam się) miał jako dziecko ADHD i coś mu zostało.
        Nie przytakuj jak wyolbrzymia sprawę tylko prostój do skutku.
        • verdana Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 10:51
          Dla mnie to jednak skrajny egozentryk - nie egoista być może, ale facet, ktory jest skupiony tylko na własnych potrzebach i nawet nie słucha żony, ani nie liczy się z jej potrzebami i uwagami.
          • menodo Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 11:06
            Wiesz, ale czesto jest tak, ze tzw. dojrzale, odpowiedzialne dziewczyny przyciagaja niedojrzalych chlopakow, takich Piotrusiow Panow; z wzajemnoscia zreszta, bo oni tez maja swoje zalety:) Zwlaszcza jesli dziewczyna miala bardzo rygorystycznego ojca...I wszystko jest fajnie dopoki nie pojawiaja sie dzieci, proza zycia, obowiazki w stylu - chore dziecko i kolejka w aptece...
            Czasami takie malzenstwa sie "docieraja" ( u mnie tak bylo:)), a czasami nie.
            • tola_i_tolek Re: menodo 10.01.11, 11:19
              Jak udało wam się dotrzeć?
              • menodo Re: menodo 10.01.11, 11:44
                Kluczowym momentem okazal sie moj wyjazd na pol roku do Anglii, kiedy moj syn mial 3 lata.
                Co prawda mieszkalam wtedy (i nadal mieszkam) w jednym domu z moimi rodzicami, ale okazalo sie, ze moj maz nagle zaczal nawiazywac niezalezna od wszystkich wiez z synem.
                Fakt, ze moi rodzice od zawsze uwielbiali mojego meza i bardzo sie cieszyli, ze "chlopcy" tak fajnie sie bawia:)
                Z tym, ze dla mojego meza bylo to o wiele glebsze doswiadczenie:)

      • tola_i_tolek Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 10:56
        Oki- ale czy jest sposób, żeby mu to uświadomić? Żeby zastanowił się nad sobą?
        • notting_hill Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 11:09
          Żeby ktoś zechciał się zmienić, musi SAM zauważyć, że jego zachowania są DLA NIEGO niekorzystne. To, że w tej chwili są one niekorzystne dla Ciebie jeszcze tej zmiany nie spowoduje, a Ty wyjdziesz na czepliwą babę.

          Swoją drogą Ty zachowujesz się jak rodzic, a on jak Twoje trzecie dziecko. Wchodzenie w takie role nie wróży dobrze więzi w małżeństwie na dłuższą metę.
          **********************
          Jeśli chodzi o średnią chamstwa, można zaobserwować przesunięcie widma ku czerwieni, jak by powiedział astrofizyk.
          • tola_i_tolek Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 11:15
            Wiem, że zachowuje sie jak rodzic, nie mam innego pomysłu, rozmowy nie przynoszą efektu, albo przynoszą na krótki czas. Co zrobić, żeby sam odczuł, że jego zachowania są dla niego niekorzystne?
            • menodo Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 11:27
              Moze czesciej zostawiaj meza z dziecmi - tak, aby poczul sie za nie odpowiedzialny, poczul sie dla nich ojcem a nie rywalizujacym o matke bratem? Moze czesciej mow o wlasnych potrzebach, a nie tylko o potrzebach dzieci?
              • tola_i_tolek Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 11:34
                Dzięki za radę :)
                Dzieciaki zostawiam z nim jak jest okazja, czesto też on sam zabiera gdzieś starszą- na basen, plac zabaw, czy spacer. O moich potrzebach tez rozmawiamy i on niby rozumie, przez kilka dni jest ok- ale potem mi mija .
        • eastern-strix Re: Zaakceptować? - ale jak? 11.01.11, 03:27
          Może być ciężko.

          Większość egocentryków jedli już idzie do psychologa to po to, żeby się dowiedzieć, jak sobie radzić z tym cholernym światem, który go nie rozumie. ;) Ale najczęściej nie idą.

          Może spróbuj podstępem - powiedz, że byś chciała, żebyście się razem wybrali do psychologa, bo chciałabyś się lepiej z nim komunikować i potrzebujesz jego wsparcia oraz obiektywnego spojrzenia na wypadek, gdybyś koloryzowała ;) Szansa jest, że Cię oleje, ale być może go to połechce i jednak pójdzie.

          Mąż olewa, bagatelizuje, ignoruje, udaje, kłamie itp bo jego zdaniem to są zachowania nie tylko nie naganne ale wymuszone przez Ciebie. Gdybyś bez szemrania postawiła pana na piedestale, to on by się tak nie musiał gimnastykować...


    • tully.makker Strasznie slabi ci dzisiejsi mezczyzni 10.01.11, 12:59
      On pracuje zawodowo, pn-pt , 8-17, weekendy wolne-
      > praca stresująca.

      ja pracuje zazwyczaj dluzej niz twoj maz, czesto jeszcze w weekendy a prace mam moze nie bardzo stresujaca, ale bardzo wymagajaca intelektualnie, do tego wykonuje obiowiazki matki wkrotce juz 3 dzieci i jakos zyje.

      Mysle, ze musisz tez wytlumaczyc malzonkowi, ze po to podatnicy rekami ZUSu wyplacaja ci zasilek macierzynski w wysokosci twojej pensji, zebys sie w tym czasie zajmowala macierzynstwem, a nie obsluga doroslych i pelnosprawnych osob?
      • menodo Re: Strasznie slabi ci dzisiejsi mezczyzni 10.01.11, 13:43
        A kiedy byli ci "mocniejsi" ? Znasz jakies roczniki facetow, ktore w calosci wyroznialy sie jakas szczegolna "moca"?
        Bo ja jestem 25 lat po slubie i nie zauwazylam, aby populacja meskiego pokolenia moich rodzicow, rowiesnikow czy dzieci szczegolnie czyms sie roznila.
        • verdana Re: Strasznie slabi ci dzisiejsi mezczyzni 10.01.11, 13:52
          E tam. Zawsze dawniej było lepiej. Mężczyźni bardziej męscy, kobiety bardziej kobiece, a cukier słodszy.
        • tully.makker Re: Strasznie slabi ci dzisiejsi mezczyzni 10.01.11, 14:28
          Chodzilo mi o to, ze sa slabsi od kobiet. Jak kiedys bywalo - nie wiem, odnosze sie do tego, co jest napisane w poscie otwierajacym watek.
          • menodo Re: Strasznie slabi ci dzisiejsi mezczyzni 10.01.11, 14:55
            Kiedys tez bywali mezczyzni slabsi od kobiet.
            A i dzis - moj syn od kilku lat ma w pewnym sensie ( nie w kazdym) silniesza od siebie dziewczyne. Na razie nie maja dzieci; gdyby sie pojawily, mogloby byc roznie:) Tymczasem wzajemnie sie soba opiekuja.

            A moja corka to juz jest w ogole " kobieta ze stali", ale od ponad roku ma chlopaka o psychice wagi piorkowej:) Na razie jej to to odpowiada, bo jest madry i dobry, ale co bedzie dalej to sie zobaczy:)
    • joanna35 Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 14:15
      Tolu napisałaś, że wiele rzeczy w zachowaniu męża, które wyprowadzają Cię z równowagi, ostatnio się nasiliło, czy to znaczy, ze wystepowały już wcześniej? Być może mąż ma jakieś problemy np. w pracy, o których Ci nie mówi i one rzutują na jego zachowanie względem Ciebie, ale jeżeli jakies sygnały pojawiały sie od początku Waszego małżeństwa to myślę, że problem jest głębszy - być może sięga nawet dzieciństwa i relacji z rodzicami. Pod pewnymi względami zachowanie Twojego męża przypomina zachowanie mojego, które ja określam jako agresję bierną, co, oczywiscie, nie wyklucza egoizmu, lenistwa, wygodnictwa. Jak wytłumaczyła mi moja psycholożka agresja bierna bywa trudna do rozpoznania nawet przez psychologa, natomiast w przypadku żony objawia się dyskomfortem, żona czuje , że coś jest nie tak, ale do końca nie wie o co chodzi(przynajmniej na początku), nie rozumiem , czasem sprzecznych, zachowań męża. Oczywiście, to tylko moje gdybanie.
    • ewaj2008 Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 15:59
      mój ojciec uwielbia koloryzować, jak opowiada historię to przeważnie przesadza, czasami pytam się np mamy czy aby na pewno tak było. Ale ludzie raczej lubią te jego opowiastki. WYdaje mi się że to taka cecha charakteru i nie sądzę żeby Twój mąż to zmienił.

      Mój mąż jakiś czas temu jeszcze (mamy 2 małych dzieci) jak z pracy wrócił to odpoczywał po pracy, bo zmęczony. Jak na urlopie to mówił że nie może czegoś tam zrobić bo jest przecież na urlopie, a jak na zwolnieniu to mówił, że przecież jest chory i na zwolnieniu. Wiesz, co nie brałam tego na poważnie tylko mówiłam że jest coś tam do roboty i mimo że nie jestem twarda jak tytan to oczekiwałam że sprawę załatwi.

      Teraz już wie że mu gadanie nic nie da. Więc po prostu robi co trzeba. Po prostu przestał opowiadać głupoty. A jak mówi, że chory i kiepsko się czuje to mówię mu że współczuję ale jak ja na zapalenie zatok chorowałam 2 tygodnie i ledwo żyłam to mi nikt nie pomagał tylko ibuprom zatoki i do roboty!

      Jak się ma dzieci to nie ma zmiłuj. Z resztą kobieta na macierzyńskim robi 24h na dobę.
    • triss_merigold6 A może on zwyczajnie głupi jest? 10.01.11, 16:13
      A może on zwyczajnie głupi jest? Ta dziecinność, koloryzowanie, spychotechnika, zapominalstwo, są w miarę usprawiedliwione u kilkulatka, ale nie u dorosłego mężczyzny. Współczuję, dla mnie to wyjątkowo męczące i aseksualne zachowania.
      • asocial Re: A może on zwyczajnie głupi jest? 10.01.11, 16:33
        Czy on jest taki ZAWSZE? Codziennie? Trudno mi w to uwierzyc. Przeciez musi np. Pracowac?
        Jesli nie jest taki ZAWSZE (tj. w kazdym momencie, w pracy, z szefem, w lozku, z Twoimi rodzicami, w obliczu jakis powaznych problemow, itp) to z tego wszystkiego co opisalas, wg mnie tylko punkt drugi jest problemem (dosc powszechnym na forum).

        O ile brak pomocy w domu jest faktycznie problemem: do naprawienia wg mnie, o tyle reszta przykladow to opis charakteru. Jakos nie uwazam za skrajnego egocentryka kogos, kto wyolbrzymia (znam sporo takich osob, starszych I powazanych, ktorzy nie sa zadnymi piotrusiami).

        Ze go bawi zgaszenie Tobie swiatla w lazience? Kiedys moze bedzie Tobie tego brakowac.
        O ile facet nie jest uposledzony umyslowa to uwazam to za jakies tam poczucie humoru (ze ci nie odpowiada to inna sprawa). Mnie np. Zdarzaja sie czasem ‘’dziecinne akcje’’ z chlopem (zazwyczaj te akcje koncza sie wcale niedziecinnie). Naprawde nigdy sie nie zasmialas? Trudno mi uwierzyc, ze go opieprzasz jak Ciebie puknie tym balonikiem (choc fakt, tez niekoniecznie wybuchasz smiechem).

        Reszta to totalny brak akceptacji meza. Ze jest bardziej chory od Ciebie? I ty to traktujesz powaznie I az tak osobiscie? Przeciez wiadomo, kto jest bardziej chory, do diaska. Ze o co chodzi? Jak jestes chora to Ci nie pomaga, nie podaje przyslowiowej szklanki z woda? Bo jesli tylko marudzi I narzeka, to doprowadz go do pionu I tyle.
        O ile facet nie jest uposledzony, nie ma ADHD, po prostu nie akceptujesz jego charakteru (a trudno mi uwierzyc, ze zmienil sie z dnia na dzien, a mialas czas, zeby go poznac I ukierunkowac )

        • asturium e 10.01.11, 21:47
          Po prostu jako kobieta, matka dwójki dzieci dojrzałaś i ujrzałaś że niepoważne zachowania męża nie przystoją ojcu dzieciom:))

          Z mojego doświadczenia wynika że ciężko jest zmienić kogokolwiek lepiej go niestety zaakceptować. Mimo że to trudne. Mój partner nie koloryzuje, ale za to zwalanie winy na okoliczności ma w jednym paluszku,. Nigdy się nie spóźnia - to inni przychodzą za wcześnie, albo pociąg odjechał za wcześnie:)) On nigdy nie zapomina, tylko ma inne priorytety:)
          No i zawsze jak ma katar to jest umierający " co Ty wiesz o chorowaniu, kobieto?" Za to jak był poważnie chory to bagatelizował - "takie choroby to się siłą woli zwalcza".

          Każdy ma jakieś wady i zalety - zobacz co u Twojego przeważa, bo chyba jednak zalety, z wad się smiej i zgaś mu światło w kibelku, walnij go piłką (ups kochanie, za mocno?), opowiedz mu jakiego wielkiego pająka musiałaś dziś zatłuc maczetą w kuchni:)

          No i odpocznij bo przy dwojce dzieci musisz być wieczorem padnięta i rozumiem że Ci nie do smiechu. Troszkę może się frustrujesz że mąż ma życie poza domem a Ty w tych garach i pieluchach - spoko to minie, już niedługo:)
    • doctor.no.1 Re: Zaakceptować? - ale jak? 10.01.11, 22:36
      Polecam lekturę "mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus: :)

      Namalowałaś obraz "stereotypowego faceta", nic nadzwyczajengo zatem się, w moim odczuciu nie dzieje. Troszkę więcej luzu i polecam traktowanie męża jako w pełni rozwiniętego umysłowo człowieka, a nie jakiś upośledzony podgatunek, wóczas na pewno sprosta roli :)

      Kobietom zdarza się narzekać, że mężczyzna nie pomaga przy dzieciach czy w domu, ale jak za coś się w temacie weźmie, to okazuje się, że wszystko źle robi i trzeba po nim poprawiać :) i w ten sposób wszystkorobiacenajlepiejmamuski są po latach sfrustrowane, bo nikt za takie podejście medalu nie przyznaje i nie docenia wkładu :)


      Co zrobić? A o rozmawianiu słyszałaś? Możesz spytać, dlaczego zawsze koloryzuje. Aczkolwiek to nie tylko jego domena, zauważ, że ludzie dzielą się na takich co im się wszystko udaje (sprzedają najdrożej, kupują najtaniej) lub na wiecznych narzekaczy.


      No chyba... że jest coś jeszcze i dlatego chłop Cie wkurza
    • tola_i_tolek Re: Zaakceptować? - ale jak? 11.01.11, 11:00
      Oki, wszystko fajnie tylko co teraz? Powiedzieć mu : jesteś egocentrykiem, poczytaj, zastanów sie, spróbuj sie wczuć w moją sytuację?
      • borowina75 Re: Zaakceptować? - ale jak? 11.01.11, 12:25
        może jestem nienormalna, ale nie do końca rozumiem...

        czemu Ci przeszkadza, jeśli mąż koloryzuje, nawet jeśli Twoim zdaniem się ośmiesza-przecież to on się ośmiesza, a nie Ty i nie jesteś za to w żaden sposób odpowiedzialna?

        czemu nie możesz wejść w rolę i pośmiać się, jak gasi Ci światło w łazience? czy to jest takie straszne przestępstwo?

        czy Ty nigdy nie kupiłaś mu niczego, chociaż on uważał, że mu to niepotrzebne..? (piżamy, sweterka, koszulki, czy czegokolwiek..)

        to, że zapomina w aptece a później zwala winę rzeczywiście jest wkurzające, ale przecież i tak oboje wiecie, że to jego wina... więc czy trzeba to udowadniać..?

        jeżeli nie potrafi zdzierżyć cichych dni - hmmm... może spróbować zrozumieć i starać się załatwiać sprawę inaczej - jeżeli to takie trudne dla niego..?

        generalnie proponuję więcej dystansu i luzu, a obowiązki egzekwować - niech se pomarudzi, jeśli musi ;)
      • menodo Re: Zaakceptować? - ale jak? 11.01.11, 12:36
        Mowic o wlasnych potrzebach i uczuciach, rozmawiac o problemach, ktore wymagaja rozwiazania, nie o tym - jaki on jest, ale jakie cele chcielibyscie wspolnie osiagnac.

        Moze terapia malzenska?
      • doctor.no.1 Re: Zaakceptować? - ale jak? 11.01.11, 16:55
        Lekturę tę polecam Tobie, bo mężczyźni raczej niebyt chętnie czytują poradniki :) ale czasem czytują, to kto wie, może i Twój weźmie książkę do ręki.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Zaakceptować? - ale jak? 12.01.11, 23:59
      Trudno mi sobie wyobrazić, że takich zachowań męża jak Pani opisała, jego poczucia humoru, reakcji w towarzystwie itp nie zauważyła Pani przed ślubem. Nie sposób mu chyba było to ukryć. Zaryzykuję twierdzenie, że może nawet Panią jakoś ujmowały czy rozczulały.
      Wadami stały się w codziennym życiu, poprzez swoją powtarzalność, w obliczu wielości problemów.
      Pani zaczęła na nie inaczej patrzeć. Stały się irytujące. Jednak nie warto przesadzać. Zachowania męża nie wywołują strasznych reperkusji, nie są ryzykowne , agresywne, czy destrukcyjne.
      Takie zachowania nie mają żadnego tajemniczego czy mrocznego źródła. Po prostu stanowią wystrój psychologiczny Pani męża, jak każdego człowieka. To, co Panią złości, dla innej osoby będzie czarujące, śmieszne lub co najwyżej irytujące.
      Przypuszczam, że mąż swoich zachowań nie widzi jako wady, więc nie ma motywacji do jakiejkolwiek zmiany. Pani krytyka może jedynie zachwiać jego poczuciem wartości
      Niestety, jeśli Pani tego nie zaakceptuje lub nie przymruży Pani lekko oka, czeka Panią przebywanie w stanie nieustającej irytacji, która będzie owocowała krytykanctwem, narzekaniem, wytykaniem wad, uszczypliwością. Zakończyć się to może uczuciem wrogości, pobłażliwości czy chęcią upokorzenia męża. Nie warto, skoro poza tym to fajny facet. Agnieszka Iwaszkiewicz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka