Dodaj do ulubionych

Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert

24.02.11, 10:18
Witam serdecznie,
Jestem po rozwodzie, od jakiegoś czasu w związku z nowym partnerem. Mieszkamy wspólnie z moim synkiem. Z ojcem dziecka są problemy - wbrew temu, na co miałam nadzieję nieustannie ingeruje w nasze życie i nastawia dziecko przeciwko nowemu partnerowi. Raczej nie z powodu zazdrości, bo to on odszedł od nas do kochanki i jeszcze w małżeństwie ze mną miał z nią dziecko, a naszego syna zaniedbywał od urodzenia i zmieniło sie to dopiero po rozwodzie - nagle się uaktywnił. Mojemu M jest bardzo przykro - angażuje się w wychowanie dziecka i jest z nim na co dzień, a wystarczy że mały wróci od ojca i zaczynają się teksty w stylu: najważniejszy jest prawdziwy tata, najbardziej kocham tatę a najmniej wujka itp. Ostatnio stwierdził, że ex zawsze już będzie utrudniał nam życie i marzenia o stworzeniu ze mną i synkiem fajnej, szczęśliwej rodziny można włożyć między bajki :-( I że na nic jego zaangażowanie bo wystarczy że tatuś pojawi się raz w miesiącu a i tak będzie najważniejszy a on nigdy nie stanie się ważną osobą w jego życiu... Nie wiem co robić- widzę że M. naprawdę się stara ale widzę też że jest coraz bardziej rozgoryczony i zniechęcony. Nie wiem na jak długo starczy mu cierpliwości i ciepłych uczuć dla synka biorąc pod uwagę że ex robi wszystko żeby utrudnić nam zbudowanie rodziny.
Obserwuj wątek
    • demonsbaby Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 11:38
      oboje jesteście z partnerem ludźmi dorosłymi ... czy jest sens rywalizować o uczucia dziecka w stosunku do ojca, którego dotychczas nie było w życiu i pojawia się niczym "niespodzianka i prezent" dla twojego syna. Nie wiem czy za tym wartościowaniem taty przez twoje dziecko, stoi celowe "nastawianie" przez jego ojca, czy jest to po prostu dziecięca opinia ... bo taty nie było albo tata jest weekendowy i zapewnia mu rozrywki, na które w codziennym trybie życia nie ma ... a może nawet ma, tylko znowu - zapewnia je ten "tata".
    • blue_romka Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 12:24
      Twój syn ma ojca, którego kocha i potrzebuje. Twój partner nie jest jego ojcem, jest ojczymem. To nie wyklucza założenia szczęśliwej rodziny, o ile partner nie będzie się starał zastąpić ojca, rywalizować z nim, a po prostu będzie dobrze spełniał swoją rolę ojczyma.
      • phere_nike Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 13:14
        To Twój partner a nie syna. Syn ma prawo za najwazniejszego mezczyzne uznac swojego bilogicznego ojca, a nie Twojego partnera. To sie moze nigdy nie zmienic, i chyba warto sie z taka sytuacja pogodzic. A Twoj partner niech nie oczekuje oznak "zaadoptowania" go przez Twojego syna - musi pogodzic sie ze bedzie "drugi".
        • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 13:19
          Hm, a gdyby Twój syn przeniosł się na pewien czas do ojca, to powinien jego obecna partnerkę uznać za jedyną, najukochanszą mamusie, a Ciebie ignorować?
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:11
            verdana napisała:

            > Hm, a gdyby Twój syn przeniosł się na pewien czas do ojca, to powinien jego obe
            > cna partnerkę uznać za jedyną, najukochanszą mamusie, a Ciebie ignorować?

            verdana gdybym od urodzenia olewała synka tak jak robił to jego ojciec - cóż pewnie byłoby to dla mnie przykre ale musiałabym uznać, że swoim zachowaniem zapracowałam sobie na to, że inna kobieta jest dla niego najukochańszą mamusią.
    • calineczka_777 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 13:36
      myszka-51 napisała:

      > a wystarczy że mały wróci od ojca i zaczynają się teksty w stylu: najwa
      > żniejszy jest prawdziwy tata, najbardziej kocham tatę a najmniej wujka itp. Ost
      > atnio stwierdził, że ex zawsze już będzie utrudniał nam życie i marzenia o stwo
      > rzeniu ze mną i synkiem fajnej, szczęśliwej rodziny można włożyć między bajki :
      > -( I że na nic jego zaangażowanie bo wystarczy że tatuś pojawi się raz w miesią
      > cu a i tak będzie najważniejszy a on nigdy nie stanie się ważną osobą w jego ży
      > ciu... Nie wiem co robić- widzę że M. naprawdę się stara ale widzę też że jest
      > coraz bardziej rozgoryczony i zniechęcony.

      Co sie tak czepiacie myszki. Przeciez ojczym dziecka ma prawo byc rozczarowany takimi tekstami jak "najmniej kocham wujka", moze byc rozczarowany tym, ze mezczyzna, ktory na co dzien nie dba o dziecko, ktory widzi dziecko raz w miesiacu jest uznawany przez dziecko za bardziej godny milosci. Nie wiem ile dziecko ma lat, ale mozesz z nim przeciez porozmawiac. Wg mnie biologiczny ojciec niewatpliwie manipuluje dzieckiem by osiagnac jakies tam cele (chora satysfakcje z rozbicia rodziny ex?, zadowolenie, ze wygralo sie walke z innym samcem? czy jakies inne) a we mnie taka manipulacja slabszym (bo to w koncu dziecko) budzi obrzydzenie. Porozmawiaj z dzieckiem o tym, ze ojczymowi jest przykro, jesli cos takiego slyszy, ze ojczym sie stara i dba codziennie o rodzine, w tym o dziecko. Chodzi o to, zebys uswiadomila dziecku, ze slowa moga ranic. Nie chodzi o to, zeby dziecko zmienilo teraz odczucia w stosunku do jca czy ojczyma ale zebys uswiadomila dziecku, ze nie powinno ranic sie innych slowami, bo moze byc im przykro. Byc moze kiedys twoje dziecko samo dojrzy manipulacje tatusia... A ojczym chyba tez jest swiadomy tego,ze dziecko jest zmanipulowane, bo latwo manipulowac dziecmi?
      • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 13:50
        Cóż, facet, który pojawia się raz na iesiąc, jest ojcem, ktorego dziecko kocha. Tak to jest, ze dzieci raczej kochaja ojców niz partnerów matki i z tym kazdy rozsadny człowiek powinien się liczyć, zeniąc się z kobietą z dzieckiem. Próba zastapienia ojca i wyeliminowania biologicznego ojca z zycia dziecka jest nie tylko niemoralna, ale i głupia.
        • mgla_jedwabna Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 25.02.11, 23:54
          Ale tutaj były w zasadzie sam się wyeliminował, a teraz działa jak "pies ogrodnika" - sam się do bycia ojcem nie poczuwa (te widzenia raz na miesiąc?), a drugiemu też będzie utrudniał.

          Poza tym uczenie dziecka tekstów w rodzaju "...a wujka najmniej" trudno wytłumaczyć miłością.
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:08
        Właśnie dlatego tak boli mnie zachowanie exa że nigdy o dziecko nie dbał - zdradzał mnie praktycznie od jego urodzenia, nigdy nie było go w domu, przez 5 lat życia dziecka nigdy nie został z nim, gdy było chore, nie odebrał z przedszkola, nie wyszedł na spacer. To on doprowadził do rozpadu rodziny, ja walczyłam o to żeby mimo wszystko był mężem i ojcem nawet jak dowiedziałam się o kochance- liczyłam na to że się opamięta. Można więc powiedzieć że to co ma - ma na własne życzenie, zrobiłam wszystko po jego myśli i nie rozumiem, dlaczego - skoro ja nie próbuję rozwalać jego nowej rodziny - on niszczy moją, przy okazji niszcząc dziecko. Bo nie wiem jaka jest korzyść z uświadamiania dziecku, że "nowy" tata nie jest jego prawdziwym tatą - żeby wzbudzić żal że ten "prawdziwy" go zostawił dla kochanki i nowego dziecka,nie pozwalając cieszyć się tym, co ma w nowej rodzinie ?
        calineczka masz rację, postaram się zacząć rozmawiać z synkiem - o tym co M. robi dla nas, że jest z nami i nas kocha.. A zachowanie ojca mam nadzieję sam kiedyś będzie potrafił ocenić.. Choć mój M. tutaj jest sceptyczny i twierdzi, że choćby ojciec był największym sk... synem, dziecko i tak wybierze jego :-(((
        • demonsbaby Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:21
          myszka rozumiem twój gniew i żal do ojca, bo ciebie skrzywdził... natomiast daj mu szansę jako ojcu - rozumiesz?
          O racjonalną ocenę zachowania taty jak i do roli twojego obecnego partnera, bądź spokojna. Na to przyjdą refleksje, kiedy twój syn zacznie rozumieć świat i zderzać się z rzeczywistością....
          To co było między tobą a eks - dotyczy was. Dziecku nie zabieraj poczucia bezpieczeństwa, tego ojca demonizując. Nie rób jak inne mamy potrafią, ingerować w sferę uczuć i marzeń, kiedy te wracają od ojców i słyszą, jak to ten tata to zwykły "qutas", szmaciarz i jak bardzo krzywdzi rodzinę ... a przynajmniej dobrze, żeby dziecko temu nie świadczyło.
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:50
            demonsbaby staram się nie obarczać dziecka moimi problemami z jego ojcem- o ojcu nie rozmawiamy, no może poza tym że muszę informować dziecko kiedy je zabiera żeby nie było zaskoczone. A żal mam głównie do siebie że z takim człowiekiem się związałam, a raczej że nie wiedziałam z kim mam do czynienia - na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że przed urodzeniem dziecka nie był bydlakiem bo gdybym wtedy to wiedziała, nie zdecydowałabym się na dziecko z nim (nb. to samo powiedziałam obecnemu M. gdy nie mógł się nadziwić jak z kimś takim mogłam mieć dziecko).
            Nie chodzi mi o to aby demonizować ojca - chciał odejść, dałam mu krzyżyk na drogę i oczekuję tylko że jak raz zrujnował nam życie - nie będzie rujnował tego, co teraz próbuję z kim innym zbudować. I nie chcę pozwolić, aby przy okazji cierpiał człowiek, który jest z nami na co dzień, dzieli wszystkie troski i problemy które mój ex zawsze miał i ma gdzieś i próbuje stworzyć mojemu dziecku normalne dzieciństwo którego z biologicznym ojcem nigdy nie miało.
            • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:58
              Hm, Twój syn ma połowę genów tego "bydlaka', a ty snujesz wyobrazenia o tym, jak dobrze by bylo, gdyby się niogdy nie urodził. Rozumiem, ze nie o to dokladnie Ci chodzi, ale niestety - tak własnie jest. Gorzej - mowisz o tym, Twój syn wczesniej czy później dowie się, ze gdybys miała rozum, to jego by nie było.
              Wczesniej czy póżniej takie myslenie o biologicznym ojcu dziecka i o samym dziecku odbije się na psychice Twojego syna. Normalne dzieciństwo to także akceptacja ojca - a tego akurat swojemu synowi nie chcesz dać. Nie tylko biologiczny ojciec rujnuje dziecku dzieciństwo, robisz to także Ty - choć jak sadzisz, dla dobra dziecka.
              Na razie ratujesz dziecku dzieciństwo oznajmiając na forum, ze byloby lepiej, gdyby sie nie urodziło.
              • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 15:08
                Na razie ratujesz dziecku dzieciństwo oznajmiając na forum, ze byloby lepiej, gdyby sie nie urodziło.

                To nadinterpretacja moich słów, niczego takiego nie powiedziałam.

                W jaki sposób przyznanie że zle wybrałam partnera ma świadczyć o tym, że wolałabym aby moje dziecko się nie urodziło ? To, że mój ex okazał się największym sk..synem i zniszczył mi życie, nie zmienia faktu że mój synek jest dla mnie najwspanialszym dzieckiem na świecie.

                Oczywiste że wolałabym móc wychowywać go w spokoju, nie zastanawiając się na każdym kroku w jaki sposób i kiedy ex uderzy i będzie torpedował moje starania, ale te problemy w żaden sposób nie wpływają na moją miłość do niego.
                • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 15:29
                  "przed urodzeniem dziecka nie był bydlakiem bo gdybym wtedy to wiedziała, nie zdecydowałabym się na dziecko z nim (nb. to samo powiedziałam obecnemu M. gdy nie mógł się nadziwić jak z kimś takim mogłam mieć dziecko). "
                  Czyli - gdybys wiedziała więcej o ojcu dziecka, to nigdy w życiu nie mialabyś z nim dziecka. Ale dziecko już jest - i Twój nowy partner wie, ze gdybyś byla rozsadniejsza, to dziecko by się nie pojawilo.
                  To oczywiste przyznanie, ze dziecko jest błędem. Oczywiście, rozumiem, ze teraz je kochasz i nie wyobrazasz sobie życia bez niego, ale jest też oczywiste, ze uwazasz, że nie powinnaś go byla mieć. To jest niszczace dla dziecka, a już przyznawanie się do tego publicznie - naprawdę nierozsądne.
                  Możesz sobie poczytać o wielu dzieciach, także kochanych, ktorych matki tl;umaczyły, ze sa wynikiem błędu młodosci. Nie jest to rzecz, ktora podwyższa dziecku samoocenę.
                  Nie mowiąc już o tym, ze dziecko świetnie wie i będzie wiedziało, ze jest synem kogos, kogo uwazasz za bydlaka. Jesli ojciec jest wstretny, to dziecko - w połowie "ojciec" chyba także.
            • demonsbaby Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 15:54
              przecież tworzysz tą normalną rodzinę swojemu dziecku. Masz partnera, który dokłada wszelkich starań, żeby zadbać o dziecko...
              Wolałabyś, żeby ojciec biologiczny zniknął całkowicie i mieć w domu chłopaczka, który płacze ci w rękaw, że tata go nie kocha bo jest na pewno złym synem, czy wolałabyś zderzać się z powrotami dziecka zestresowanego pobytem u ojca i bojącym się takich eskapad, bo tatuś mógłby rzeczywiście na nim sobie używać do woli?
              Ma ojca, który się o niego troszczy, a przynajmniej próbuje, choćby zjawiał się w weekend. Zapewnia ma fajnie razem spędzonych kilka dni w tygodniu i dziecko cieszy się tym, że tata go kocha. Czy to naprawdę niszczy wam życie?
            • demonsbaby Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 16:03
              a to, że wujek ma "najniższe notowania" może być sprzeciwem chłopca, że zajął dotąd należne miejsce jego ojcu... możliwe też, że słyszał jakąś niepochlebną opinię na temat ojca ze stron wujka, wcale nie kierowaną do niego, ale właśnie podczas dyskusji dorosłych.
              Rozmawiałaś z synem na temat rozwodu, czym jest rozwód, że pomimo bycia osobno oboje go nadal mocno kochacie, ale siebie już nie bo nie potraficie być razem szczęśliwi?
        • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 14:23
          Problem w tym, ze synek kocha ojca. chcesz przekonać go, ze nie ma za co?
          • mamameg Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 15:40
            "To, że mój ex okazał się największym sk..synem i zniszczył mi życie, nie zmienia faktu że mój synek jest dla mnie najwspanialszym dzieckiem na świecie."
            A dlaczego uważasz, że eks zniszczył Ci życie?! Przecież masz wspaniałe dziecko i żyjesz w udanym związku.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 16:08
      Wydaje mi sie ze te teksty synka nie sa nastawianiem dziecka przeciwko partnerowi czy wam. Byly maz, wg mnie, probuje uswiadczyc synka w przekonaniu ze ma prawdziwego tate, ze jest dla niego wazny.

      Gdyby nastawial przeciwko wam wmawialby dziecku np. ze partner jest glupi, niedobry, ze mama woli wujka od synka itp. I to bylaby wstretna manipulacja.

      Dziecko to dziecko chce miec mame i tate. Miejsce dla wujka w jego swiecie tez sie znajdzie jezeli bedzie fajny i dobry. Nie martwcie sie o to. Ale tata to tata. Wiez biologiczna maja niezaprzeczalnie.

      Rozumiem ze masz zal do bylego i masz do tego prawo, ale to jest relacja twoja-byly. Natomiast relacja syn-ojciec to inna sprawa. I jezeli byly sie stara, dziecko sie cieszy z tego to ingerujac w to moze sie to odbic na dziecku.

      Rozumiem tez partnera, ze jezeli lubi synka to moze mu sie zrobic przykro na taki tekst. Ale przeciez jest dorosly. Ja bym na to odpowiedziala cos w stylu masz racje mama to mama tata to tata ale wujek tez sie bardzo kocha i uwielbia bo jestes swietnym chlopcem. Dziecko jest w stanie zaakceptowac sytuacje z obydwoma mezczyznami w zyciu, z tym ze to zalezy od was doroslych czy mu stworzycie do tego warunki. Dziecko jeszcze nie raz wypali do was i do bylego rozne teksty, ze woli mame, ze woli tate, ze wujek nie jest tata ale przeciez to dziecko a wy jestescie dorosli i to wy powinniscie rozumiec jego, takze jego potrzebe posiadania taty a nie tylko wuja i wstretnego ojca ktory go porzucil.

      Nie mam doswiadczenia osobistego w podobnej sytuacji, dlatego uwazam ze w pierwszej kolejnosci powinnas posluchac matek, ktore sa w podobnej sytuacji jak ty. One tez pewnie maja/mialy takie uczucia.
    • hatsu33 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 16:47
      To Ty się rozwiodłaś z mężem, i tylko Ty wyłącznie. Nie mieszaj w to synka, który się z tatą nie rozwiódł. Mimo, że chciałabyś rozpocząć nowy rozdział w zyciu, zapomnieć o przeszłości - sorry - ale się nie da. ZAWSZE będzie Cię łączyć z eks mężem dziecko, nie wazne czy to jego wina, że małżeństwo się rozpadło czy nie, fakt jest taki, że Ty jesteś matką a Twój eks ojcem, i nic tego nie zmieni. Nie możesz synkowi tak po prostu "podmienić" tatusiów.
      Wiele matek tego próbuje, nie potrafią odróżnić swoich pretensji i - często uzasadnionego - żalu do swoich eks , od dobra dziecka i potrzeb dziecka.
      Nie musisz kochać swogo eks, ale musisz go szanować z uwagi na syna, musisz jakoś się z nim prozumieć. Niestety, w przypadku dziecka, nie ma tego, że któryś z rodziców nie zasłużył sobie na bycie rodzicem.. Zawsze ma prawo się zmienić na lepsze i trzeba to przyjąć właśnie z uwagi na dobro dziecka. CHociaż to trudne, i często trzeba zagryźć zęby.
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 17:23
        Nie mieszaj w to synka, który się z tatą nie rozwiódł.

        Ależ to nie ja "mieszam" w to synka tylko zostałam postawiona przed faktem dokonanym przez byłego męża który pozbył się nas jak starych mebli.
        Jeśli on miał prawo ułożyć sobie życie na nowo i ja w nie nie ingeruję w to, jak układają się relacje pomiędzy nim, jego kochanką a moim dzieckiem, dlaczego ja nie mam prawa tego zrobić ? Dlaczego wyłącznie ja i moja rodzina mamy ponosić konsekwencje tego, że ex nie potrafił upilnować rozporka ?
        • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 17:32
          Ale dlaczego twoje dziecko ma ponosić konsekwencje tego, że zrobiłaś je sobie z niewłaściwym panem? Że się tak brutalnie wyrażę? Nie zmienisz tego, że masz dziecko z innym panem - czas to zaakceptować i pogodzić się z tą jakże przykrą rzeczywistością.
          Twój synek nie mówi, że nie kocha twojego partnera, tylko że jego kocha najmniej, a najbardziej tatę. Jak nie będziecie mu zadawać durnych pytań typu: kogo kochasz najbardziej, to prawdopodobnie nie będzie takich rzeczy mówił.
          I tak, masz prawo ułożyć sobie życie. Ale nie masz prawa - ani ty, ani twój partner - wymagać od kilkulatka tłumienia uczuć i dostosowywania się do jedynie właściwej i świetlanej wizji waszej rodziny.
          • triss_merigold6 Kompletnie się nie zgadzam z większością wypowiedz 24.02.11, 18:01
            Kompletnie się nie zgadzam z większością wypowiedzi.
            Moje sześcioletnie dziecko jeździ do swojego ojca regularnie (jest zabierane przez eksa), eks przyjeżdża itd. i nigdy takich tekstów jakie cytuje autorka nie przywoziło. Owszem, spontanicznie mówi tacie "kocham cię", tak samo jak mnie ale nie przekazuje treści "tata jest najważniejszy, ważniejszy od...".
            Ale ja nie jestem miła i gdyby eks próbował nastawiać dziecko wrogo do mojego partnera (który dzieckiem zajmuje się na co dzień, przyprowadza ze szkoły, daje jeść, bawi się itd.) to miałby piekło na ziemi. Panowie na szczęście nie licytują się kto jest fajniejszy i kogo dziecko darzy większym uczuciem, ten temat w ogóle nie jest poruszany. Nikt też nie jest na tyle durny, żeby kilkulatka pytać kogo kocha - i czy w ogóle kocha - bardziej.
            • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Kompletnie się nie zgadzam z większością wypo 24.02.11, 18:39
              W sumie nie wiadomo w jakich okolicznosciach dziecko to mowi Triss. Znam przypadek gdzie ojciec (nieciekawy typ) nastawia dziecko przeciwko mezowi matki. Ale to sa teksty w stylu: X jest glupi, X jest brzydki, wsadzimy X do pudla i wyslemy poczta do innego kraju, i takie tam slowa, co gorsza przeklenstwa, przezwiska. I to jest nastawianie dziecka. Ale to jest bardzo skomplikowana prawnie sytuacja, praktycznie patowa na dzien dzisiejszy. Dodam ze to X praktycznie utrzymuje pasierba a pieniadze od ojca sa symboiczne (smieszne doslownie). Natomiast tu odnosze wrazenie ze wystepuje licytowanie sie o uczucia dziecka ale tez ze strony wujka, i to nie jest dobre. Ale moze byc roznie bo nie znamy sprawy z 2 stron.
            • myszka-51 Re: Kompletnie się nie zgadzam z większością wypo 24.02.11, 18:48
              triss otóż to, u nas też nikt nie pytał kogo kocha bardziej bo nie przyszłoby nikomu do głowy stawiać małego przed takim wyborem. Po prostu sam z siebie po powrocie od ojca dał mi wykład na temat hierarchii osób w rodzinie - tzn. że najważniejsi są mama i tata, potem babcia i dziadek a potem to co już napisałam powyżej. I wiem że sam tego nie wymyślił. Problem w tym że takiej rodziny mój syn już nie ma bo ex był uprzejmy mu ją rozwalić - po co zatem utwierdzać dziecko w przekonaniu że to co ma na co dzień tzn. życie w kochającej rodzinie, ze mną i moim M, odstaje od normy ?
              I nie jest tak jak napisał ktoś powyżej że mój M zajął miejsce ojca - jego dziecko nigdy nie obchodziło, do tego stopnia że na wszystkich testach psychologicznych nie umiejscawiał w ogóle ojca w rodzinie. Dopiero teraz odezwał się w nim pies ogrodnika.
              • triss_merigold6 Coś Ci podpowiem 24.02.11, 19:00
                Płaci pan alimenty? W jakiej wysokości? Częstotliwość kontaktów jest ustalona sądownie czy za każdym razem ojciec po prostu informuje, że dnia X o godzinie Y przyjedzie po dziecko? Ustalone są sądownie kontakty w święta, wakacje, ferie?
                Jeśli Ci się chce: złóż do sądu wniosek o ustalenie kontaktów i dołącz szczegółowy plan wychowawczy (wzór można sobie z netu ściągnąć, są głównie przetłumaczone amerykańskie ale da się to uprościć do polskich warunków). Nie żałuj sobie: można określić kto chodzi z dzieckiem do lekarza pierwszego kontaktu, a kto do specjalistów, kto odbiera ze szkoły, które popołudnia W TYGODNIU dziecko spędza z ojcem, a które z matką, kto finansuje wydatki nadprogramowe - strój na treningi, ortodontę etc. Pełny, piękny plan wychowawczy, w miarę równego podziału obowiązków między oboje rodziców opiekunków prawnych.
                Sąd będzie rozpatrywał. Twój eks albo się zgodzi i przyjmie na siebie w/w obowiązki do REGULARNEGO wykonywania, albo zacznie przed sądem kręcić i wyjdzie na złamasa.
                Każde niewywiązywanie się z przyjętych przed sądem uzgodnień będziesz mogła punktować.
                • hatsu33 nie... to nie jest takie dobre 24.02.11, 19:14
                  Taki plan miałby sens, jeśli oboje rodzice chcą wychowywać dziecko i mieć na nie wpływ, a nie umieją się kompletnie dogadać.
                  Z punktu widzenia dziecka myślę, że najlepiej abyś jednak pogadała z eks, powiedziała, że nie negujesz jego roli jako ojca, że zawsze nim będzie, ale żeby nie robił takich rzeczy, bo dziecko źle na to reaguje. Ja bym tak zrobiła, dla dobra dziecka, które najbardzej na świecie chce spokojnego dzieciństwa. Jeśli tylko mogłabym tego uniknąć, nigdy nie pozwoliłabym aby dziecko stało między młotem a kowadłem, między mną a swoim ojcem.
                  Nie wiem jakim człowiekiem jest Twój eks, ale, mimo, że jesteś wściekła, spróbuj. Dla dobra dziecka. Wiesz, niektórzy faceci pewnych rzeczy po prostu nie rozumieją, trzeba im do głowy wbić, uświadomić, powtarzać. Chcą szybko sprawę załatwić i nie przyjdzie im do głowy, że pewnych rzeczy nie da się odrobić czy zmienić tak od razu. Z tego co widzę, wcale nie chcesz, aby teraz dzielić z nim wychowanie synka, tylko żeby nie "wtrącał" się do Twojego za pomocą dziecka.
                  • pearl3434 Re: nie... to nie jest takie dobre 24.02.11, 19:33
                    Nie masz wyjscia jak porozmawiac z eksem.Nawet jak go nienawidzisz,bo zniszczyl ci zycie to macie dziecko i to was łączy na całe zycie.Powiedz,ze doceniasz to,ze interesuje sie swoim dzieckiem(chocby to bylaby tylko nagla "cudowna" zmiana),ale nie zyczysz sobie negatywnych komentarzy na temat swojego obecnego partnera.Swojemu obecnemu partnerowi warto uswiadomic,ze ojcem ,takim prawdziwym a nie biologicznym mozna byc na wiele sposobow.Zycie zweryfikuje uczucia twojego dziecka.Sam kiedys zobaczy kto tak naprawde jest mu blizszy.Twoj partner musi sie pogodzic z sytuacja,ze to NIE JEGO DZIECKO.Mam nadzieje,ze wasz zwiazek nie ucierpi na tym a mysle,ze tego sie boisz.To duzy test dla waszego zwiazku.
                • myszka-51 Re: Coś Ci podpowiem 24.02.11, 19:27
                  Plan wychowawczy jest, problem w tym że mało precyzyjny - są określone dni, godziny itp. ale już np. nie to, kto zajmuje się dzieckiem w "czasie ex" kiedy jest ono chore lub jest inny problem. Rezultat ? Syn miał jechać na tydzień ferii z ojcem ale zachorował, o czym poinformowałam exa. Oczywiście usłyszałam przez telefon parę bluzgów jak to ograniczam mu kontakt z dzieckiem i uniemożliwiam wyjazd do jego rodziny. Na moją propozycję aby przyjechał i zajął się dzieckiem w miejscu zamieszkania (wszak chore - o ile dobrze rozumuję- nadal jest jego synem) nie zgodził się, więc ja i M musieliśmy wziąć zwolnienie i urlop. Tatuś ferie sobie zamierza "odebrać" w przyszłym tygodniu. Tak więc - o zajmowaniu się nie ma mowy gdy tylko nie jest to zgodne z jego widzimisię.
                  • triss_merigold6 O nie, nie 24.02.11, 20:01
                    Plan wychowawczy może być BARDZO precyzyjny. Swój ściągnęłam zresztą z portalu "W stronę ojca", jest gorąco rekomendowany przez rzekomo pokrzywdzonych tatusiów. Kwestię opieki nad dzieckiem w czasie choroby równiez reguluje. U mnie jest to forma płodozmianu, poniewaz od początku stawiałam sprawę jasno: pracuję w identycznych godzinach co eks, zarabiamy podobnie więc nie widzę żadnego powodu dla którego tylko ja miałabym brać zwolnienia. Eks od początku jeździł z synem do lekarza i brał zwolnienia, czasem przyjeżdżał do mnie, czasem dziecko spędzało u niego 2-3 dni. Czyli można.
                    W grę "pojawiam się kiedy mam czas" próbował grać przez chwilę na początku, czysto odwetowo, bo to ja odeszłam, ale bardzo szybko ustaliliśmy przyzwoite zasady.
                    • myszka-51 Re: O nie, nie 24.02.11, 20:34
                      Zbieram się żeby taki plan zrobić i zmienić ten który jest - bo na razie jest tak że ex ma tylko prawa a ja tylko obowiązki. Byłam tak zestresowana rozwodem że niestety we właściwym momencie nie zrobiłam tego. Ex ma ustalone kontakty z dzieckiem tak jak mu wygodnie ale i tak tego nie przestrzega. teraz będzie trudno bo muszę uzasadnić dlaczego chcę zmienić ale może się uda.
                      • triss_merigold6 Re: O nie, nie 24.02.11, 20:42
                        Uzasadniasz dobrem dziecka, potrzebą stabilności emocjonalnej i poczucia bezpieczenstwa dziecka oraz koniecznością zapewnienia dziecku pełnego i wszechstronnego wkładu ojca w wychowanie i opiekę nad dzieckiem. I niech eks przed sądem tłumaczy, że wcale mu na takim podziale OBOWIĄZKÓW rodzicielskich nie zależy. P
              • olena.s Re: Kompletnie się nie zgadzam z większością wypo 26.02.11, 15:20
                Na takie tekst dziecka przytuliłabym się, uśmiechnęła i powiedziała:
                - Tak uważasz? Są tacy, którzy tak myślą, ale moim zdaniem najważniejsze w rodzinie to kochać się i sobie pomagać. Troszczyć się, opiekować, być wobec siebie uczciwym. I dla mnie to jest właśnie najważniejsze.
                Na tekst w rodzaju:
                - A ja zawsze będę kochał bardziej tatę, niż Jasia!
                Każdy kocha tego, kogo kocha. Ale nie musisz wybierać ani między mną, a tatą, ani między tatą, a Jasiem.
    • burza4 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 19:34
      Wbrew temu co sądzi większość, z w zgodzie z Triss uważam, że ojciec wkładając dziecku do głowy swoje prawdy objawione "obsikuje teren". I na razie wygląda to niegroźnie, ale takie rzeczy narastają. Związek jest pewnie relatywnie świeży, a obecny partner dopiero się rozgrzewa w roli opiekuna. Nie zawsze będzie różowo, ale skoro się mieszka pod jednym dachem - nie da się uniknąć i mniej przyjemnych aspektów wychowania - zwracania uwagi czy karcenia. Dziś jest mowa o tym, że najmniej kocha, jutro to będzie przełożone na "najmniej szanuje", a jak dziecko będzie starsze - to na "spadaj dziadu, nie masz nic do gadania". Czarny scenariusz - ale jak najbardziej realny, niestety.

      Z eksem nie ma co gadać, bo nie widzę sensu kłapania dziobem do kogoś z lekka ograniczonego emocjonalnie. Zamiast tego proponuję wizytę u psychologa dziecięcego i rozmowę na temat tego jak torpedować takie nastawianie i jak reagować na takie przyniesione rewelacje. Owszem, normalne jest że dziecko kocha ojca, i normalne, że partner nie jest na tych samych prawach, ale powinno też usłyszeć, że ma prawo tak czuć, ale mówiąc to - robi komuś przykrość.

      Warto też mu wytłumaczyć, że w życiu najważniejsze są osoby, na które zawsze można liczyć i które zawsze są przy nim, niezależnie od relacji. Abstrahując od tej sytuacji - rodzice powinni nauczyć dziecko jak oddzielać ziarno od plew.

      Inna kwestia to reakcja faceta. Dorosły facet powinien sobie zdawać sprawę z tego, że uczucia rodzą się latami, i że powinien liczyć na przyjaźń i szacunek, a nie miłość, i to w dodatku tego kalibru, którą się darzy rodziców. Sorry, życie to nie bajka. Tak to nie działa.
      • sebalda Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 20:25
        Zgadzam się w pełni z Triss, bo tu nie chodzi o to, by jakoś zniechęcać dziecko do biologicznego ojca, ograniczać kontakty, ale o wredne zachowania tegoż, ktory wyraźnie podkopuje nowe układy bylej żony i co ciekawe dopiero, gdy ta związała się z kimś innym, wcześniej byl średnio zainteresowany dzieckiem, zatem występuje tu typowy syndrom psa ogrodnika. On nie zabiega o milość dziecka, bo to byloby zrozumiałe, ale o to, by maly nie przywiązał się do nowego tatusia, ze zwyklej zazdrości niczym nieumotywowanej, bo wszak sam się w takiej pozycji ustawił. Wyjątkowo paskudny typ i rozumiem Myszkę, że się obawia, bo tak małym dzieckiem można bardzo łatwo manipulować. Problemy się poglębią, gdy od synka trzeba będzie egzekwować stanowczo pewne zachowania, stawiac mu granice, a biologiczny tatuś będzie tylko od zabawy i przyjemności, będzie przekupywał prezentami i innymi sposobami małego. Że też typ nie może się skupić na nowej, wszak przez niego świadomie wybranej rodzinie. Czy drugie dziecko to dziewczynka? Mała, jeszcze nie tak kontaktowa jak rezolutny pięciolatek?
        Ale ja tu jeszcze widzę drugi poważny problem. Nowy partner nie może reagować emocjonalnie na pewne zachowania pięciolatka, zrozumiałe zachowania, niezawinione przez niego. Powinien okazać pełną wyrozumiałość małemu i zamiast konkurować z ojcem biologicznym, zachowywać się naturalnie, z troską i miłością, a mały z czasem sam to doceni. Jeśli ta cała trudna sytuacja go przerasta, jeśli tego nie dzwiga, to może nie jest najlepszym kandydatem, bo trudności mogą się pojawić z różnych stron. A jak synek ciężko zachoruje, czy wtedy też się wystraszy? Może to jest dobry sprawdzian natury jego uczuć? Silny facet się nie ugnie przed takimi manipulacjami dupka, może warto się zastanowić, pierwszy związek się nie udał, w drugim może warto być ostrożniejszą?
        • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 20:47
          Dokładnie drugie dziecko exa to dziewczynka. Liczyłam że jak się urodzi to ex zajmie się sobą i nową rodziną. Ja przecież zrobiłam wszystko żeby był szczęśliwy.
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 20:30
        Warto też mu wytłumaczyć, że w życiu najważniejsze są osoby, na które zawsze mo
        > żna liczyć i które zawsze są przy nim, niezależnie od relacji. Abstrahując od t
        > ej sytuacji - rodzice powinni nauczyć dziecko jak oddzielać ziarno od plew.

        Właśnie to staram się robić - podkreślam że może na nas liczyć, że zawsze przy nim będziemy kiedy będzie nas potrzebował, przypominam że M wstaje do niego w nocy kiedy boli go brzuszek, zabiera na plac zabaw itp. Niby nic i w relacji rodzic biologiczny-dziecko nikt nie mówi głośno o takich sprawach ale tutaj czuję że powinnam - żeby synek wiedział o tym a M. żeby widział że go doceniam.

        Swoją drogą niesprawiedliwe że najwięcej miłości dostają ci którzy najmniej na nią zasługują :-(
        • triss_merigold6 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 21:14
          Szczerze mówiąc to ja bym nie podkreślała jakoś bardzo na co dzień tego zaangażowania i wkładu Twojego partnera, ale mam nieco inną sytuację, mniej konfliktową. Twój partner - jeśli chce żeby to przetrwało - musi wykazać się cierpliwością, nie da się na skróty. Sympatię dziecka można mieć szybko ale przywiązanie, zaufanie i autentyczna bliskość wymagają czasu. Nie może oczekiwac natychmiastowej gratyfikacji i wdzięczności tylko powoli budować relacje.
          Ojciec jest, tego nie zmienisz, Twój partner może dać dziecku inny wzór zachowań, opieki, relacji męsko-damskich, pełnic rolę wspierającego przyjaciela i opiekuna.
        • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 25.02.11, 08:00

    • tully.makker Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 24.02.11, 23:29
      Moj starszy syn ma ojczyma od 10 lat. Czasami sie kloca, czasami jezdza razem na nartach, czasami nie gadaja ze soba, czasami chlop uczy mlodego jezxdzic samochodem, a mlody
      wybiera spedzenia czasu z ojczymem na meskich zajeciach zamiast ze mna.
      Ale...
      Chlop dzis jest, jutro moze go nie byc - jak moj ex, i jak pierwszy maz autorki watku. Jednak po ustaniu wiezi z matka dziecka nic go nie bedzie laczyc z cudzym synem. Juz chociazby ten wzglad zacheca by umozliwiac dziecku tworzenie wiezi z jcem biologicznym, a z ojczymem utrzymywania relacji raczej przyjacielskich.
      Ja wiem, ze to sie wydaje niesprawiedliwe, i oczywiscie zgadzam sie, ze nalezy przeciwdzialac zlosliwym intrygom exa, ktore razej nie sa nakierowane na dobro dziecka, ale tez patrzmy realnie na to, co jest dla niego dlugofalowo dobre...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 25.02.11, 23:04
      Wygląda na to, że w sferze zachowań Pani i obecny partner postępujecie bez zarzutu. On akceptuje syna, chce włączyć się w opiekę nad nim, sprzyjać rozwojowi i mieć z nim kontakt. Oboje rozmawiacie z synem o bieżącej sytuacji, zapewniacie o miłości i wsparciu. Umożliwiacie na kontakt z tatą.
      Emocjonalnie jednak nie jest już tak łatwo.
      Wygląda bowiem na to, że Pani chciałaby, aby syn przeżywał do Pani byłego męża te same uczucia co Pani. Nadto, aby były uczucia wyważone, a zachowania roztropne.
      Czyli ma pamiętać, że tata nie jest fajnym facetem, jest zazdrosny, jest psem ogrodnika", zdradzał a na koniec rozbił rodzinę. Więc należy wycofać się z uczuć do niego, tak jak Pani to zrobiła, nie dowierzać zmianom i dowodom sympatii, zachować grzeczną rezerwę. No i syn powinien zakochać się w Pani partnerze, jak Pani.
      Być może Pani były mąż jest taki jak go Pani opisuje, ale małe dziecko tego nie widzie, nie rozumie, nie łączy. Ono zachowuje się tak jak podpowiadają mu na różne sposoby dorośli, bo jest za małe aby umiało samo rozeznawać skomplikowane układy.
      To jest oczywistość to co napisałam i na pewno to Pani wie, ale czasem nieświadomie pragnie się aby było inaczej. Aby dziecko wiedziało gdzie jest lepiej i sprawiedliwiej.
      No i żywiło wdzięczność. A syn tego nie robi, bo jest za mały. No i nawet nie byłoby dobrze gdyby zaczął to robić jak będzie starszy. On musi mieć swój świat, w którym ma tatę i ojczyma, z którym mieszka. I jakoś się będzie musiał w tym odnaleźć. I to nie muszą być
      takie same uczucia jak Pani czy jego ojca.
      Proszę więc nie stosować do synka Waszej miary. Proszę też o nie wycofywanie sympatii ojczyma dla niego, bo przychodzi i mówi , że tata jest najważniejszy. Proszę przyjąć tu miarę dziecka. Czas to rozliczy, proszę się nie obawiać. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 26.02.11, 19:03
      Zgadzam się z Verdaną i p. Ekspert.

      Dziecko ma prawo kochac ojca nawet, jeśli jest chamem, wg standardów dorosłych. Oczekujesz, że dziecko będzie racjonalnie dawkować uczucia, chociaż nie potrafią tego nawet dorośli?

      A jeśli partner uzależnia swoje zainteresowanie dzieckiem od tego, czy dziecko odrzuci ojca, to takie zainteresowanie można o kant d**y rozbić, za przeproszeniem.

      Mój ojczym całe życie mnie szantażował w ten sposób, a jak się dowiedział ,że skontaktowałam się z biologicznym ojciem, to dał mi w twarz i zrobił awanturę na zasadzie 'jaka ze mnie niewdzięcznica'. Dziś ze soba nie rozmawiamy (jego decyzja, już mnie 'nie zna')

      Pozwól dziecku kochać ojca. I partner też powinien. Jeśli nie potrafi, nie powinien był się wiązać z kobietą z dzieckiem.
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 26.02.11, 23:36
        Jak już pisałam wyżej nie chodzi o to że nie ma prawa kochać ojca. Chodzi o to że ojciec wykorzystując swoją silniejszą pozycję i miłość dziecka próbuje rozbić rodzinę którą usiłuję stworzyć. Trudno coś budować jeśli dziecko będzie nastawiane na nie i w opozycji do nas.
        A tyle się mówi że nieważne kto urodził, ważne kto wychowuje :-(
        Mój M powiedział żebym nie miała złudzeń bo najgorszy dawca plemnika będzie dla dziecka bardziej atrakcyjny niż najlepszy, troskliwy ojczym :-(
        • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 04:14
          >>>A tyle się mówi że nieważne kto urodził, ważne kto wychowuje :-( <<<

          Bo to nieprawda. To jest bajka stworzona na potrzeby samotnych matek (i ojców). Bajka w obronie rodziny nuklearnej. A prawda jest taka, że dziecko ma matkę i ojca oraz ojczyma, który ojca nigdy nie zastapi ani nie ma prawa z ojcem konkurować. Ojczym ma stworzyć własne relacje z dzieckiem nieoparte na negowaniu roli ojca i miłości dziecka do ojca ani na rywalizacji o uczucie!


          >>>Mój M powiedział żebym nie miała złudzeń bo najgorszy dawca plemnika będzie dla dziecka bardziej atrakcyjny niż najlepszy, troskliwy ojczym :-(<<<

          Czyli Twój M jest bardzo niedojrzały. Konkuruje z ojcem, a miłość dzecka do ojca staje się przewinieniem. Nie potrafi zagryźć zębów i budowac własnej relacji jednocześnie dając dziecku przestrzeń na kochanie kogo chce.

          Założe się, że chłopiec w wieku dojrzewania da Wam popalić i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby za jakiś czas chciał zamieszkać z ojcem. Nie dlatego, ze ojciec mu robi wodę z mózgu, ale dlatego, że nie można żyć w domu, w którym kochanie jednego z rodziców traktowane jest jako powód do rozpaczy, gniewu itp. Gdyby Twój ojciec zdradził matkę, przestałabyś go kochac w 5 sekund? No, chyba nie. A przecież Ty jesteś dorosła.

          To niemożliwe, żeby ojciec małego niszczył Twoją rodzinę, gdyby ta rodzina rzeczywiście miała porządne podstawy. Mi się wydaje, ze to jest domek z kart, w którym pod ojca podstawiono dziecku innego pana i ono teraz ma kochać tego pana, bo pan 'wychowuje'. A to tak nie działa i za kilka lat się przekonasz.

          Partnerowi zas radzę, żeby przestał rywalizować z dawcą spermy. Jeśli nie potrafi się pogodzić z faktem, że obecna partnerka mogła w przeszłości darzyć uczuciem innego mężczyznę, to długa przed nim droga. I mam wrażenie, że to oczernianie biologicznego ojca dziecka ma na celu zrobienie dobrze partnerowi i 'zadośćuczynienie' mu za to, że w ogóle masz dziecko.
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 10:58
            <<Partnerowi zas radzę, żeby przestał rywalizować z dawcą spermy. Jeśli nie potrafi się pogodzić z faktem, że obecna partnerka mogła w przeszłości darzyć uczuciem innego mężczyznę, to długa przed nim droga.

            Jak najbardziej mój partner pogodził się z tym faktem i ja również. Co nie znaczy, że obydwoje mamy pogodzić się z tym, że nadal ex będzie ingerował w nasze życie. Żeby zacząć je na nowo, trzeba odciąć się od przeszłości a w układzie który mam to niemożliwe.

            <<I mam wrażenie, że to oczernianie biologicznego ojca dziecka ma na celu zrobienie dobrze partnerowi i 'zadośćuczynienie' mu za to, że w ogóle masz dziecko.

            A gdzie widzisz oczernianie ? Ja piszę tylko o faktach - nie interesował się, oszukiwał, zdradzał, nie zakończywszy związku ze mną zrobił sobie dziecko z inną kobietą i myślał, że uda mu się prowadzić podwójne życie. Uważasz, że to wszystko z miłości do dziecka ?

            • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 15:22

              >>Jak najbardziej mój partner pogodził się z tym faktem i ja również. Co nie znaczy, że obydwoje mamy pogodzić się z tym, że nadal ex będzie ingerował w nasze życie. Żeby zacząć je na nowo, trzeba odciąć się od przeszłości a w układzie który mam to niemożliwe. <<<

              Nie, nie trzeba się odciąć od przeszłości tylko przeszłość zaakceptować. Myślę, że ani Ty ani twój partner tego nie potraficie. Chcielibyście, żeby Twoja przeszłość nie istniała.

              >>>A gdzie widzisz oczernianie ? Ja piszę tylko o faktach - nie interesował się, oszukiwał, zdradzał, nie zakończywszy związku ze mną zrobił sobie dziecko z inną kobietą i myślał, że uda mu się prowadzić podwójne życie. Uważasz, że to wszystko z miłości do dziecka ? <<

              To, że nawalił jako mąż nie znaczy, że nie ma prawa być ojcem dziecka. Mam wrażenie, że nie zrozuumiałaś ani słowa z postu p. Ekspert. Nie masz prawa przerzucać swoich uczuć do niego jako męża na dziecko i oczekiwać, że dziecko te uczucia powieli. Że dziecko odrzuci tatusia, bo tatuś zdradził mamusię. Chore.

              Mój ojciec też był taki. I co? Kochałam go tym bardziej im bardziej od matki i ojczyma słyszałam, jaki jest wstrętny i co mamie zrobił.

              Nie zapominaj też, że wyrażając się w ten sposób o ojcu synka, dajesz mu jasny przekaz, że z nim też jest coś nie tak - przecież ten drań jest jego ojcem... Postaw się w sytuacji dziecka. Masz 5 czy 7 lat, tata zdradza mamę i od tej pory masz taty juz nie kochać. Paranoja. Z resztą, synek podrośnie i wtedy będziesz pisac na forum dla rodziców o 'trudnym' nastolatku.
              • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 19:00
                eastern-strix napisała:

                > To, że nawalił jako mąż nie znaczy, że nie ma prawa być ojcem dziecka.

                Problem w tym że jako ojciec też nawalił. W czasie kiedy dziecko było najbardziej bezbronne i najbardziej potrzebowało opieki nie było go bo spędzał czas z kochanką.
                • asia_i_p Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 21:17
                  Ale teraz jest. Czego ty chcesz? Żeby powtarzał dziecku, jakim jest złym ojcem? Żeby omawiał z dzieckiem zalety twojego męża?
                  Stanowczo zażądaj, żeby przestał podważać autorytet ojczyma i tyle - ale ty też nie podważaj jego autorytetu jako ojca. Nawet jeśli jego ojcowskie ambicje są bardzo świeżej daty.
                  Tak rozumiem, był okropny, ale skupić się trzeba na tym, co jest teraz. Co cię urządza teraz.
                • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 11:29
                  >>>Problem w tym że jako ojciec też nawalił. W czasie kiedy dziecko było najbardziej bezbronne i najbardziej potrzebowało opieki nie było go bo spędzał czas z kochanką. <<<<

                  Póki co, nie wydaje mi się, żeby Twój syn miał z tego powodu problem. Tak więc radzę pozostawić sprawy swojemu biegowi a nie z niecierpliwością oczekiwać, ąz synek 'zrozumie'. Bo zrozumieć może nigdy. A Tobie się jeszcze oberwie za to, że strzeliłaś sobie dziecko zeby scementować związek, a teraz Ci przeszkadza. Ja wiem, że to brzmi brutalnie, ale przecież Twój syn tak to właśnie może zaczac odbierać....
            • tully.makker Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 11:38
              > Jak najbardziej mój partner pogodził się z tym faktem i ja również. Co nie znac
              > zy, że obydwoje mamy pogodzić się z tym, że nadal ex będzie ingerował w nasze ż
              > ycie. Żeby zacząć je na nowo, trzeba odciąć się od przeszłości a w układzie któ
              > ry mam to niemożliwe.

              Jesli nie potraficie sie pogodzic z tym, ze ex bedzie jeszcze przez wiele lat obecny w waszym zyciu, i ze przez te lata bedziecie sie musieli dostosowywac rowniez do niego, to macie powazny problem. niestety, rozwod, gdy sie mialo dzieci, to nie ostateczne rozstanie. Czas dorosnac i zaakceptowac nieuniknione. jestes matka, odpowiadasz za swoje dziecko, za to miedzy innymi by mialo wiez z obojgiem rodzicow i nie ma co sie obrazac jak dziecko, ze nie jest tak jak chcialas - zwlaszcza ze od poczatku wlasnie twoje oczekiwania byly nierealistyczne.
        • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 06:46
          A będzie tym atrakcyjniejszy, im bardziej zakazany...
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 19:04
            Przecież moim zamiarem nie jest zakazywanie kontaktu. Zastanawiam się tylko co zrobić aby ex po raz drugi nie zniszczył mi życia.
            • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 19:05
              A może pomyslałabys nie tylko o tym, co Ty czujesz - i zastanowiła się, ze zniknięcie eksa z Twojego życia oznacza, ze zniknie z zycia syna?
            • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 10:51
              A zniszczył ci? Tak na serio pytam...
        • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 06:51
          Myślę, że można mieć dobre relacje i z ojcem, i ojczymem - i obu ich kochać. Jedno nie wyklucza drugiego.
    • sanciasancia Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 27.02.11, 11:08
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,121490068,121490068,Wynik_badania_swiat_mi_sie_zawalil_.html
      • eastern-strix Re: Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 27.02.11, 15:26
        Masakra.

        Ledwo po rozwodzie i juz na wyścigi dziecko z nowym M. Bo jak wiadomo, strzelenie sobie dziecka z facetem gwarantuje 'życie w normalnej rodzinie'.

        To zabrzmi brutalnie, ale wobec tego, jak Autorka tu pisze o swoim synu i stosunku do jego uczuć względem ojca, zaczynam myślec, że bardzo dobrze, że się ta rezerwa jajnikowa wyczerpała. Bo gdyby pojawiło się przyrodnie rodzeństwo, to obawiam się, że mały stał by się w tej jakże 'normalnej rodzinie' piątym kołem u wozu. Z resztą mam wrażenie, że już nim jest.
        • sebalda Re: Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 27.02.11, 16:53
          A mnie zaintrygowało jeszcze jedno. Nowy facet ma dzieci z poprzedniego malżeństwa, jak wynika z tamtego wątku, jestem ciekawa, jaki one mają do niego stosunek, czy on nie zabiega o to, żeby był dobry. Sam jest ojcem, ktory nie wychowuje swoich dzieci, powinien zatem rozumieć faceta, ktoremu zależy na dziecku z pierwszego małżeństwa, choćby jego nowa rodzina też byla dla niego ważna.
          I to parcie na nowe dziecko i obawy, że jak go nie będzie, to facet może sie rozmyślić. Strasznie dużo warunkow stawia ten nowy pan. Syn partnerki ma go kochać bardziej niż biologicznego ojca, partnerka ma urodzić mu nowe dziecko. Ciekawa jestem, co jeszcze.
          Myszko, to słabe życie w takim stałym lęku o utratę partnera, jeśli z niezawinionych przez Ciebie przyczyn on może Cię w każdej chwili rzucić. Przemyśl to wszystko, raz już się sparzyłaś, nie chcesz chyba ponowić błędu. Facet tak, ale nie za wszelką cenę.
        • myszka-51 Re: Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 27.02.11, 18:40
          Po rozwodzie mam prawo układać sobie życie, tak jak chcę. Nikogo nie krzywdzę i nie oszukuję w przeciwieństwie do exa.

          Co do reszty postu - treść jest poniżej pasa więc nie będę się zniżać do tego samego poziomu.
          • verdana Re: Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 27.02.11, 19:04
            Obawiam się, że krzywdzisz dziecko, wymagając od niego wdzięcznosci i uznając jego uczucia za niewłasciwe i wymagające zmiany.
          • eastern-strix Re: Po skorzystaniu z wyszukiwarki: 28.02.11, 10:34
            Krzywdzisz swojego syna.

            Wychowałam się w rodzinie identycznej albo bardzo podobnej do Twojej. Tez miałam być 'wdzięczna'. Pogadamy za kilka lat, jak mały już będzie na tyle duży, żeby zrozumieć, jak durne są postulaty twoje i nowego partnera.

            Swoją droga, to ciekawy ten gość - niby sam ma dzieci z poprzedniego związku, ale całą energię koncentruje w przekonwertowanie uczuć Twojego syna na siebie. Czy to wynika z kompleksów? Jego własne dzieci go nie lubią?
            • eastern-strix dodam jeszcze... 28.02.11, 10:53
              ...że po skorzystaniu z wyszukiwarki mam wrażenie, że zrobienie sobie dziecka z facetem traktujesz jak gwarant tego, że z Tobą zostanie. Zupełnie jakby dziecko przypieczentowywało związek. A tak nie jest - Twój były związek jest tego dobrym przykładem. Tak więc może skup się na budowaniu więzi z partnerem za pomocą innych środków niż ciąża oraz wspólne jednoczenie się przeciwko uczuciom syna i przeciwko byłemu.

              Twój eks urasta tu dor angi jakiegoś mitycznego golema, który nadludzką mocą niszczy Wasz związek. A prawda jest taka, ze sami go niszczycie. Gdyby Wasz związek był silny, to rewelacje małego na temat ojca byłyby przyjmowane ze spokojem. Natomiast Wy przypisujecie gadaniu dziecka moc niszczenia Waszego związku. To jest conajmniej niepoważne.

              Skoro ojciec nie ma ograniczonych praw rodzicielskich to jest pełnoprawnym rodzicem i bardzo dobrze, że dziecko darzy tego rodzica uczuciem. Fakt, z wiekiem zrozumie, co i jak, ale nie oczekiwałabym, że z powodu faktu, że ojciec zdradził, nagle kochać go przestanie. Te dzieci, które tak nagle odrzucają rodziców 'zdradzaczy' robią to z rozpaczy a nie z braku miłości. Tego chcesz dla syna?

              Dodam jeszcze, że tak samo jak byłam 'niewdzięczną córką ojczyma', bylam też i macochą. Wielokrotnie padały teksty o mamie, że jest najważniejsza itp. I co? Podtrzymywałam córkę partnera w tym przekonaniu. A jej matka, według Twoich standardów, była 'bydlakiem', bo opuściła rodzinę i strzeliła sobie dziecko z kochankiem. Ale to nie oznacza, że córka miała obowiązek unieść się świętym oburzeniem i o niej zapomnieć.
    • mamapodziomka Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 16:47
      Pare uwag:

      1. Wyglada mi na to, ze w nowym zwiazku jestes od niedawna, nowy partner mieszka z wami jeszcze dosc krotko. Czy wiesz, ze nawiazanie naprawde glebokiej wiezi potrzebuje czasu? Moze nawet tyle samo lat, ile twoje dziecko juz na swiecie przezylo? I ze po pewnym wieku (niektorzy uwazaja ze to 4, inni, ze 7 lat) niemozliwe jest uzyskanie pewnego automatycznego autorytetu, ktory maja rodzice u dzieci? Ta relacja bedzie juz inna, niekoniecznie gorsza, ale inna po prostu.

      2. Czemu twoj partner wymaga od twojego synka wdziecznosci za zajmowanie sie nim, odwzajemniania jego uczuc, okazywania ich, etc.? Twoj syn nie prosil sie o ojczyma, owszem posiada go i mozesz wymagac, zeby sie zachowywal w stosunku do niego kulturalnie. Cala reszta jest fakultatywna i z cala pewnoscia nie da sie wypracowac pelnymi goryczy slowami o milosci do dawcy spermy. Zreszta od swojego dziecka tez nie wymagasz wdziecznosci za to, ze go rano budzisz, prowadzisz do szkoly, czy przedszkola, kazesz myc zeby, etc. Jezeli od kogokolwiek nalezy sie wdziecznosc w zamian za pomoc przy dziecku, to tylko od ciebie, bo to czesc twoich obowiazkow partner przejmuje. Zreszta robi to de facto dla ciebie, nie dla dziecka, prawda?

      3. Jestes pewna, ze to eks nastawia dziecko "przeciwko" tobie i twojej nowej rodzinie?? Dzieci najczesciej nie sa zachwycone nowym zwiazkiem rodzicow, buntuja sie. Czesto to wlasnie nowy zwiazek jest dla dziecka koncem nadziei na to, ze rodzice kiedys sie zejda z powrotem. Do tego dochodzi, ze podejmujac nowy zwiazek rodzice maja mniej czasu dla dziecka niz przedtem, pojawia sie ktos kto mame nagle przytula, dotyka, dochodzi zwyczajna zadrosc, etc. Te reakcje sa kompletnie niezalezne od nastawienia eksa i pojawiaja sie nawet wtedy kiedy go wcale nie ma.

      4. Pozwalasz przezywac dziecku tesknote za tata po powrocie od niego? Twoje dziecko wracajac od taty zwyczajnie teskni. Chcialoby oczywiscie byc u ciebie, ale takze z tata. Moze tez czuc sie, ze tate niejako "zdradza" majac dobre relacje z twoim nextem. Pozwalasz mu na te uczucia, czy starsz sie sprowadzic na "wlasciwa" droge tlumaczac jakim eks jest swinia i jak nie warto za nim tesknic??

      5. Twoja rodzina JEST rodzina rekonstruowana i NIGDY nie bedzie prawdziwa rodzina z mama, tata i synkiem w twoim rozumieniu. A twoj synek nie bedzie nigdy substytutem dziecka, ktorego - byc moze - nie bedziesz mogla nigdy urodzic partnerowi.
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 18:32
        Nikt nie wymaga od dziecka wdzięczności ani tego wszystkiego, o czym piszesz. Zdajemy sobie sprawę że dziecko nie jest winne temu, w jaki sposób reaguje. Co nie zmienia faktu, że jest nam zwyczajnie przykro - Tobie by nie było gdyby na Twoją miłość dziecko reagowało odrzuceniem ?

        Jeśli chodzi o p. 3 - co do zasady zgadzam się, być może nie czytałaś wszystkich wypowiedzi i nie zauważyłaś że to ex był inicjatorem rozpadu małżeństwa. Więc ten argument odpada gdyż w momencie kiedy ja związałam się z nowym partnerem mój ex miał już dziecko z kochanką (= to nie z powodu mojego związku upadła nadzieja na to, że będziemy z exem razem).

        Nie, nie tłumaczę małemu że ex jest świnią. W ogóle staram się nie rozmawiać na jego temat, a jeśli już - to gdy widzę że małemu jest przykro że nie jesteśmy razem mówię że go rozumiem i że mnie też przykro ale niestety tata zdecydował że jest jak jest i ja nic nie mogę z tym zrobić.
        • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 19:07
          Absolutnie nie byłoby mi przykro. Syn nie ma obowiazku kochać ojczyma bardziej niż ojca, z wdzięczności za opiekę. Wdzięczna za opiekowanie się Twoim dzieckiem mozesz być tylko Ty - dziecko opieka się po prostu należy i nie ma to nic wspólnego z uczuciem.
          Jesli ojczym chce, aby dziecko go kochało musi zaczekać, zapracować i tyle. A nie wymagać.
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 19:53
            verdana istota problemu nie polega na tym że syn kocha ojca lecz na tym że jest manipulowany aby uniemożliwić mi stworzenie z moim partnerem rodziny. Wiem że od dziecka nie można wymagać uczuć i nikt ani tego nie robi, ani nie wini go za uczucia których doznaje - zdarzało mi się od synka słyszeć że mnie nie kocha i nie lubi i nie było mi z tego powodu przykro, bo było to spontaniczne zachowanie pod wpływem emocji które w danym momencie przeżywał.
            W przypadku mojego partnera jest mi przykro bo widzę że synek jest manipulowany i sam tego nie wymyślił. Przykro nawet nie ze względu na partnera ale przede wszystkim ze względu na dziecko które jest utwierdzane na siłę w przekonaniu że musi mieszkać z takim okropnym wujkiem i zamiast odnosić korzyści z tego, że oprócz mnie ma na co dzień osobę która się nim interesuje i poświęca mu czas - pewnie czuje się podle.
            • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 20:41
              A myslisz, zę "nie manipulowany" pokocha ojczyma bardziej, mając ojca? Wątpię - watpie tym bardziej,z ę na innym wątku napisałas, ze kochasz dziecko, ale nie czertpiesz z tego macierzyństwa radosci. Nie ma sily - takie rzeczy dziecko wyczuwa. Wie, ze jest dla Was problemem, bo ma ojca. Ojciec go źle nastawia - moze, ale i Wy nie jestescie o wiele lepsi, oczekujac, że małe dziecko oceni postawe doroslych i będzie oceniało wg. zasług.
              • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 21:16
                Być może za mocno napisałam, że nie czerpię radości. Faktem jednak jest, że jest to macierzyństwo podszyte ciągłym lękiem którego nie odczuwa ani nie jest w stanie sobie wyobrazić żadna matka nie będąca w mojej sytuacji - o to, czy ex przywiezie dziecko z powrotem po weekendzie (uważa że nie musi bo nie ma ograniczonych praw), o to czy idąc do przedszkola zastanę synka bo być może właśnie tata postanowił go zabrać nie informując mnie o tym...
                • verdana Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 21:19
                  Tylko to wszytko odbija się na synu - sama pisałaś,z ę chcesz mieć dziecko, ktore da Ci radość.
                  Obawiam się, ze dla twojego eksa dziecko JEST źródłem radości i satysfakcji, nawet jeśli to satysfakcja z gnębienia Ciebie. Nie ma takiej siły - dziecko takie rzeczy wyczuwa. I lepiej czuje się tam, gdzie nie ma leku, gdzie jest pełnoprawnym dzieckiem, a nie tylko tym, które powinno się "uzupełnić" dzieckiem własciwym.
            • mamapodziomka Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 27.02.11, 20:57
              Dla dziecka nie ma znaczenia kto sie i kiedy wyprowadzil i kto jest odpowiedzialny za rozpad malzenstwa. Eksia mojego partnera wyprowadzila sie do swojej nowej partnerki TRZY lata zanim my sie poznalismy, a jego dzieci (zreszta mieszkajace z nim w tym okresie) i tak sie smiertelnie nadely, ze tata smial wejsc w nowy zwiazek. Moja corka zas (niecale trzy lata wtedy) wprowadzajacego sie partnera szczerze od gory do dolu oplula ;) Swojego zas biologicznego pamietac nie mogla w zaden sposob. Po mniej wiecej pol roku udalo sie osiagnac stan jakiej takiej rownowagi, po kilku latach stosunki sa wrecz nieprzyzwoicie przyzwoite ;)

              Problem w tym, ze TY widzisz te korzysci mieszkania z wujkiem. Twoje dziecko nie. I tak bylo z nasza trojka - ZADNE z nich tych korzysci nie widzialo, przekonaly sie o tym o wiele, wiele pozniej.

              Niemniej jednak, mam 2 pasierbow, wiec nie musze sobie wyobrazac jak bym sie w takiej sytuacji czula. Z jednym lubimy sie bardziej, z drugim jestesmy o wiele bardziej na dystans (zupelnie poprawny, ale dystans), ale gdyby przyszlo mi do glowy ich kochac i wymagac od nich milosci zapewne obaj umarliby ze smiechu. Nie zmienia to faktu, ze gotuje, sprzatam, gadam z nimi, gram w gry, szukam im informacji z netu, piore, urzadzam wycieczki, wyszukuje ciekawe miejsca, etc. kiedy sa u nas.

              Zupelnie inaczej wyglada sytuacja mojej corki - byla bardzo mala, kiedy moj partner sie wprowadzil, mieszkamy juz wiele lat ze soba, moja corka nie miala wczesniej ojca. Tu sytuacja byla odwrotna, ona duzo wczesniej zaakceptowala mojego partnera jako tate niz on byl gotowy te role rzeczywiscie pelnic. Nie obylo sie bez pomocy psychologa, ale w tej chwili wszystko sie naprostowalo i zabieramy sie do adopcji. Ale to inna sytuacja i na 100% byloby inaczej gdyby jej ojciec biologiczny w jakikolwiek sposob istnial.

              Inaczej sytuacja ma sie miedzy dziecmi. Trojka starszych za soba przepada, i wszyscy troje maja hopla na pukncie naszej wspolnej noworodki i zgodnie domagaja sie wyprodukowania jeszcze jednego.

              Mimo tej sielanki kiedy ich mama zdecydowala, ze sie zyciowo ustabilizowala i zaproponowala im przeprowadzke do niej, starszy zdecydowal sie natychmiast, mlodszy nie chcial, ale w koncu poszedl na bratem. Tak jest i nie ma sie co rozgoryczac. Twoj syn tez moze kidys zdecydowac, ze chcialby pomieszkac u taty, a tata bedzie chcial mu to umozliwic i nie tylko od pewnego momentu nie bedziesz miala na to wplywu, ale tez i nie powinnas odczuwac tego jako odrzucenia, bo tak nie jest.
            • morekac Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 10:55
              Skąd wiesz, że sam tego nie wymyslił? Cały czas upieram się, że jeśli nie mówi 'nie kocham ojczyma/nienawidzę go' tylko "kocham go mniej niż tatę" - nie ma w tym nic strasznego. Nic takiego, z czym nie mógłby się zmierzyć dorosły i dojrzały człowiek.
              • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 11:30
                Ja też nie wiem, co w tym złego. Moja eks-pasierbica czasem mówiła, że kocha mame i tatę, 'ale ciebie też kocham, tylko trochę mniej'. Nie wiem, co w tym złego. Dzieci są po prostu szczere. A to akurat jest komplement, bo przecież partnerów rodziców nie muszą kochac wcale.
                • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 14:33
                  Dziękuję za wszystkie odpowiedzi.
                  Pomyślałam że jedyne co mogę zrobić to przekonać partnera aby starał się budować relację z małym i nie zrażał się trudnościami. I ew. wspierać go w tym (co zresztą robię) ale też w granicach rozsądku bo za niego tej relacji nie zbuduję ani nie mogę wobec niego odpowiadać za to co robi ex. Tak naprawdę nie mam wpływu ani na exa, ani na niego a z exem jest tak że im bardziej mi na czymś zależy tym bardziej on robi mi na złość.
                  Może lepiej nie ciągnąć nic na siłę i nie trzymać sztucznie przy życiu czegoś co i tak musi zdechnąć. Jeśli tak ma być to lepiej żeby stało się to teraz niż za kilka lat.
    • marianka_marianka Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 17:27
      Wątek założony przez Autorkę na e-mamie rozszerzył moje horyzonty myślowe w kwestii pojęcia "normalnej rodziny":D

      Jeden z komentarzy moim zdaniem oddaje kwintesencję "problemu":

      by crises
      (...) nie potrafisz docenić tego, co masz, a dojrzałość wykazujesz na poziomie sześciolatka wyrzucającego do śmieci zepsute autko. Uroiłaś sobie, że wynagrodzisz sobie nieudany związek stworzeniem kolejnego, idealnego, "prawdziwego", ze wszystkim takim, jakie "powinno" być, a tamtego to jakby nie było - jakby zmazać z tablicy. Może kup sobie beczkę po kapuście na swoje pierwsze dziecko, co?
      • tully.makker Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 19:48
        eee tam, chyba jednak troche przesadzacie?
      • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 20:21
        Zatem - Twoim zdaniem każdy kto chce mieć kolejne dziecko "nie potrafi docenić tego co ma"?
        A próba pozbierania się po rozpadzie (nie z mojej winy) małżeństwa to też błąd, powinam siąść na gruzach i płakać nad tym co było, dając sobie spokój z odbudowaniem rozwalonego przez exa życia ?
        Mam wrażenie że gdybym w tamtym wątku po prostu napisała że chcę mieć drugie dziecko nie zostałabym oceniona tak surowo. Dlaczego w ten sam sposób nie oceniasz ludzi którzy A) nie mają kłopotów ze zdrowiem B) nie są po rozwodzie ?
        • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 20:52
          Ale dlaczego uważasz, że do odbudowania życia potrzebny Ci jest nowy facet i dziecko z nim?

          Naprawdę, fakt, że partner okazał się niewierny to jest tragedia i boli, ale bez przesady, są jeszcze inne rzeczy w życiu. Związki, faceci itp to część życia a nie całe życie.

          Ogólna zasada dotycząca związków jest taka, że aby stworzyć dojrzały związek z kimś, trzeba najpierw polubić być ze samą sobą. A Ty chyba nieszczególnie lubisz swoje własne towarzystwo, skoro tak obsesyjnie szukasz spełnienia w związkach i uwazasz, że wtedy Twoje życie będzie 'naprawione' i 'normalne'.

          To tak nie działa. To jest desperacja.
          • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 28.02.11, 22:02
            Bo te inne rzeczy o których piszesz nie są dla mnie na tyle istotne abym mogła się spełnić dzięki nim. Nie mam 20 lat i przekonałam się że wartości takie jak kariera, stanowisko itp. to etykietka którą można mieć - w zależności od szczęścia - na dłużej lub krócej ale w każdej chwili można ją stracić i nie wyobrażam sobie budowania na tej podstawie mojej tożsamości. Rodzina i relacje z ludzmi zawsze były dla mnie najważniejsze i mimo że sama nie mam rodzeństwa wzorcem jest dla mnie małżeństwo moich dziadków którzy wychowali kilkoro dzieci. I niezależnie od tego co napisałam powyżej swoje własne towarzystwo też lubię więc nie jest tak że desperacko potrzebuję być z kimś. Wiem że mogę być sama ale czuję że wiele w ten sposób tracę.
            • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 11:20
              >>>Bo te inne rzeczy o których piszesz nie są dla mnie na tyle istotne abym mogła się spełnić dzięki nim. <<<

              Acha, czyli dziecko nie jest dla Ciebie kimś, kto mógłby spowodować, że zycie stanie się pełniejsze? A hobby? Nie masz żadnego? A inwestycja w siebie? Czy naprawdę obsesyjne szukanie pary spodni, żeby się na niej uwiesić daje Ci takie szczęście?

              >>>Nie mam 20 lat i przekonałam się że wartości takie jak kariera, stanowisko itp. to etykietka którą można mieć - w zależności od szczęścia - na dłużej lub krócej ale w każdej chwili można ją stracić i nie wyobrażam sobie budowania na tej podstawie mojej tożsamości.<<<

              Z facetem jest podobnie. Tez w każdej chwili można go stracić. Powinnaś juz to wiedzieć. I nawet nowe dziecko z nowym panem nie rpzywiąże go do Ciebie na resztę życia.

              No, oczywiście, związek opiera się na zaufaniu itp, ale jeśli tylko na związku skupiasz swoją energię, to potem rzeczywiście jego brak jest dla Ciebie końcem świata.

              >>Rodzina i relacje z ludzmi zawsze były dla mnie najważniejsze<<<

              Z tego, co piszesz, to relacje z mężczyzną a nie z rodziną (synem) są dla Ciebie najważniejsze.

              >>> i mimo że sama nie mam rodzeństwa wzorcem jest dla mnie małżeństwo moich dziadków którzy wychowali kilkoro dzieci.<<<

              A skąd Ty możesz wiedzieć, czy to małżeństwo było szczęśliwe? Chyba Ci się dziadkowie nie zwierzają?

              Jeśli marzysz o wielodzietnej rodzinie, to proponuję zacząć od dawania prawdziwej i bezwarunkowej miłości synkowi. Bo nie ilość, ale jakość się liczy. Można mieć i 1 dzieci i wszystkie sp***ć.

              >>> I niezależnie od tego co napisałam powyżej swoje własne towarzystwo też lubię więc nie jest tak że desperacko potrzebuję być z kimś. Wiem że mogę być sama ale czuję że wiele w ten sposób tracę.<<<

              A ja myślę, że Ty nie potrafisz byc sama. Bo sama się czujesz pusta i niepełna. I potrzebujesz facia, żeby Ci tę pustkę zapełnił i nadał sens życiu. I na tym polega problem Twój i Twojego syna.
              • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 11:25
                >> Można mieć i 1 dzieci i wszystkie sp***ć. <<

                oczywiście miało być '10'
              • myszka-51 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 13:10
                <<Acha, czyli dziecko nie jest dla Ciebie kimś, kto mógłby spowodować, że zycie stanie się pełniejsze? A hobby? Nie masz żadnego? A inwestycja w siebie? Czy naprawdę obsesyjne szukanie pary spodni, żeby się na niej uwiesić daje Ci takie szczęście? >>

                Nie wiedziałam że pisząc o "innych rzeczach" miałaś na myśli dziecko. Dziecko nie jest dla mnie rzeczą. I kocham je bardzo, co nie zmienia faktu że nie chciałabym być do końca życia samotną matką jedynaka. Czy to przestępstwo ?

                • mamapodziomka Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 14:02
                  Ale dazac na oslep do realizacji swojej wizji swiata, bardzo malo realistycznej nota bene, prosta droga zblizasz sie do bycia samotna matka dwojki dzieci. O to ci chodzi?? Urodzenie kolejnego dziecka w rodzinie rekonstruowanej powoduje uaktywnienie sie wszystkich problemow, ktore do tej pory byly gdzies przyczajone. Zeby sie na to odwazyc powinnac miec w miare ogarnieta sytuacje, ustalone wzajemne stosunki, rozwiazane konflikty i jasny uklad sil. Bo potem bedziesz miala juz nie sajgon, ale trzecia wojne swiatowa, siebie z depresja podwojna, bo znow nie wyszlo, nieszczesliwe starsze dziecko, obrazonego faceta i eksa zacierajacego rece z radosci "a nie mowilem, ze ona sie na matke/zone/kochanke nie nadaje?"

                  Nikomu przeciez nie chodzi o to, zebys tego drugiego dziecka nie miala, jesli chcesz je miec. Ale wszystko w swoim czasie i oprocz, a nie zamiast. Najpierw pomoz partnerowi ulozyc stosunki z twoim synkiem i to nie na zasadzie drugiego taty, popracuj z synkiem nad jego przezywaniem zaloby i dawaniem sobie rady z uczuciami, ugruntuj go w tym, ze to jest najzupelniej normalne, ze teskni i kocha tate, sprobuj pogadac z eksem na temat czestszego kontaktu (ale delikatnie, bo tu nie chodzi o odegranie sie na eksie, tylko o pomoc dziecku - nie chodzi tez o to, zebys codziennie go na kolanach blagala, ale raz a krotko i tresciwie jestes winna dziecku, i to najlepiej przy pomocy mediatora, bo to osoba z boku). No i zredefiniuj swoje pojecie normalnej rodziny i normalnego rodzicielstwa. W rodzinie rekonstruowanej nigdy tak nie bedzie. Nawet z 4 kolejnych dzieci, zawsze bede te ze zwiazkow poprzednich, ktore beda na gwiazdke dostawac wiecej prezentow, niz wasze wspolne, beda byc moze uczestniczyly w innych, czasem fajniejszych wakacjach, beda czesc czasu spedzaly poza rodzina, beda o roznych rzeczach opowiadac, chwalic sie i beda oczekiwaly przyklaskiwania im (zupelnie slusznie zreszta). Twoj eks i eksia twojego partnera nie rozwieja sie nagle we mgle.

                • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 19:06
                  >>>Nie wiedziałam że pisząc o "innych rzeczach" miałaś na myśli dziecko. Dziecko nie jest dla mnie rzeczą. I kocham je bardzo, co nie zmienia faktu że nie chciałabym być do końca życia samotną matką jedynaka. Czy to przestępstwo ? <<<<

                  Nikt Ci nie każe być do końca życia samotną matką jedynaka.

                  Ale jeśli będziesz się rzucac bez zastanowienia w coraz to nowe związki ze świetlaną wizją, że to jest właśnie Ten Jedyny, to może być tak, że zostaniesz samotną matką wielodzietną....

                  Trochę rozwagi. Jak mówi moja znajoma psycholog - jak masz dzieci, to randkując tygodnie zamieniasz na miesiące a miesiące na lata. Czyli: pierwsza randka w domu po roku a nie po miesiącu. Mieszkanie razem po kolejnych trzech. Wybacz, ale tak to już jest, że dziecko nie powinno byc zmuszone do ponoszenia konsekwencji Twoich zauroczeń niewłaściwymi panami. A trochę to trwa, zanim się człowieka pozna....

                  • triss_merigold6 Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 01.03.11, 19:13
                    W zasadzie się zgadzam. Zamieszkałam z aktualnym po ponad 3 latach bycia parą, regularnego spotykania się, wspólnych z dzieckiem wyjazdach, po tym jak wielokrotnie opiekował się moim synem kiedy mały chorował etc. Randki w domu były z przyczyn technicznych od razu ale - do pewnego momentu - wyłącznie wieczorem, kiedy dziecko spało.
                    Jak jest dziecko to nowy układ musi dojrzeć po prostu.
                    • eastern-strix Re: Rodzina rekonstruowana-pyt. do P.ekspert 02.03.11, 00:21
                      No własnie. Ja nie mówię, że do momentu zamieszkania razem, dziecko ma nie wiedzieć o tym, że mama kogos ma! Ale trzeba to dawkować stopniowo - jeśli dziecko ma czas i przestrzeń, to najczęściej relacje układają się łatwiej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka