Dodaj do ulubionych

Natrętne myśli

27.05.11, 22:34
Witajcie,
pszę po raz kolejny. Jestem w trakcie psychoterapii. Ostatnie spotkanie z psycholog uświadomiły mi poważny problem, z którego nie zdawałam sobie sprawy. Jestem przekonana, że ludzie są do mnie negatywnie nastawieni. Wszyscy. Obserwują mnie i mają o mnie złe zdanie. Cały czas czuję się oceniana. Ocenia mnie każda mijana na ulicy osoba, kierowca jadący za mną samochodem. W myślach bezwiednie tworzę historie cudzych ocen. To się dzieje cały czas. Nie zdawałam sobie z tego sprawy, po prostu bałam się ludzi. Kiedy uświadomiłam sobie to wszystko próbuję zapanować nad tymi myślami, ale nie daję rady. To się samo dzieje. Męczy mnie to strasznie. Zaczyna się rano, mam świadomość, że muszę wstać bo ktoś mnie ocenia. Żyję w stanie permanentnego napięcia i rozdrażnienia. Nie lubię ludzi, męczą mnie (dotąd nie wiedziałam dlaczego) - teraz już wiem, bo czuję się zagrożona, nikomu nie ufam, jestem podejżliwa. To jakiś horror. Czuję jakby moje życie działo się w mojej głowie. Cały czas myślenie, analizowanie. Wiem,że to nie może być prawda żeby wszyscy ludzie patrzyli na mnie i oceniali mnie, byli skupieni tylko na mnie. Ale nie mogę nad tym zapanować, to przekonanie jest we mnie. Już nie daję rady. W środę idę do psychiatry. Od 6 mies. przyjmuję sertralinę w dawce 200mg. Psycholog stwierdziła, że trzeba zmodyfikować leki. Nie wiem jak wytrzymam do środy bo to mi strasznie dokucza. Świadomość tego,że nie panuje nad myślami rozwala mnie totalnie.
Czy zetkneliście się kiedyś z podobnym przypadkiem?
Pani Agnieszko jakie są rokowania na wyzdrowienie, czy farmakologia jest w tym przypadku skuteczna?

jest jeszcze jedna rzecz... czasami, powiedzmy raz w tygodniu mam taki dziwny atak. Nawetnie nie wiem jak to opisać. Dzieje się zawsze przed zaśnięciem. Zaczynam się robić ciężka. Mam wrażenie,że moje ciało waży tonę, czuję ciężar każdej cięści ciała. A potem zaczyna się wirowanie w głowie ... wirowanie, pulsowanie, nie potrafię tego opisać. Szybko staram się czymś zająć, idę do męża, rozmawiam, odwracam uwagę. Przechodzi. Ale boję się, że gdybym nie przerwała straciłabym świadomość. Miałam robione eeg, tomografię głowy, wszystko ok. Można z tym żyć. Ale zastanawia mnie ...

Kurcze teraz, gdy czytam ten wpis, to wygląda na jakiś totalny schiz. A ja jestem całkiem normalną mama i żoną. Tylko teraz mam wrażenie, że już nie dam rady, że jestem na skraju załamania, dlatego proszę was o pomoc.
Obserwuj wątek
    • still_dumb Re: Natrętne myśli 28.05.11, 15:04
      > Kurcze teraz, gdy czytam ten wpis, to wygląda na jakiś totalny schiz. A ja jes
      > tem całkiem normalną mama i żoną.

      nie jestem fachowcem, ale zgadzam się, że jesteś całkiem normalna :-)
      myślę też,że wbrew pozorom - tj. chaosowi, jaki masz w głowie na poczatku terapii - teraz masz o wiele lepszą kontrolę nad sobą i swoim życiem, również nad swoimi myślmi, niż kiedyś; uświadomienie sobie poblemu to przecież pierwszy krok do jego rozwiązania :-)
      czasem też mnie dopadają lęki przed oceną innych, wtedy pomaga mi trochę takie myślowe odwrócenie ról - tj. uświadomienie sobie, że ja na ogół nie oceniam co i rusz innych, więc oni mnie pewnie też nie :-)
      życzę dużo sił i wiary w siebie :-)
      • bellaana Re: Natrętne myśli 28.05.11, 16:03
        still_dumb napisała:

        > myślę też,że wbrew pozorom - tj. chaosowi, jaki masz w głowie na poczatku terap
        > ii - teraz masz o wiele lepszą kontrolę nad sobą i swoim życiem, również nad s
        > woimi myślmi, niż kiedyś; uświadomienie sobie poblemu to przecież pierwszy krok
        > do jego rozwiązania :-)

        Dzięki za Twój wpis. Decyzja o psychoterapii była jedną z najlepszych w moim życiu. Podjęta m.innymi dzięki ludziom z forum. U mnie to poczucie bycia ocenianą przybrało już urojeniową postać. Mam wrażenie,że oceniająmnie wszyscy, nawet tu na forum. Zastanawiam się, czy można się tego pozbyć i zacząć normalnie żyć. I co jest bardziej pomocne w takim przypadku psycholog czy leki.
        • nowy99 Re: Natrętne myśli 28.05.11, 17:02
          Pewnie jestes z tych wrazliwcow, ale tez zastanow sie, czy wrazliwą na ludzi w ogole czy tylko na siebie, swoje problemy.
          Ale posiadac wrazliwosc jest na pewno lepiej niz jej nie posiadac i byc tępą, gruboskórną istotą.
          Warto bys rozwazyla, czy lepiej rozkminiac, rozdrabniac wszystkie chwile, sytuacje, przeszlosc, czy lepiej isc wprzód, inwestowac mysli, glowe w przyszlosc. Moim zdaniem, a tez co prawda w mlodosci, milam postawiona diagnoze o nadwrazliwosci, szkoda prądu na rozkminianie, bo to niczego dobrego nie wnosi, nie buduje.
          A to, ze caly czas oceniasz, cokolwiek, kogokolwiek, pewnie masz z dziecinstwa, z domu rodzinnego, stawiam, ze mama twoja ma, miala, taki ogląd rzeczywistosci i swiat pokazywala ci wlasnie w postaci takich drbnych ocen wszystkiego dokola.
          Ale ocenianie przesadnej ilosci nie jest dobre, ogranicza, zamyka, izoluje od swiata, odmiennosci. Zastanow sie np. Ile czasu mija od momentu pojawienia sie sytuacji czy osobytwej do twej oceny tegoż. Jesli ocena powstaje natychmiast, odruchowo to znaczy ze uzywasz szablonow. A moze warto sie zastanowic wtedy, ze moze z innevo punktu widzenia jest inaczej.
          Moze nie lubisz ludzi z zalozenia, skadinnad czesto pewnie masz podstawę, ale moze uzywasz dwoch kolorow czarnego i bialego. A przeca kolorow jest duzo wiecej...
          Zacznij ludziom po prostu ufac, myslec o nich dobrze. A obawa przed nimi i ich rzekoma krytyka twojej osoby zmaleje.
          Nawiasem mowiac, myslalam na poczatku, ze jestes nastolarka, bo to wlasnie ich cechuje ten typ osobowosci i ogladu swiata i otoczenia, sa przeczuleni na swoim punkcie, delikatni. Ale piszesz, ze masz rodzine... A moze jestes mlodziutka osoba z rodzina i kwetia wieku i zdobycia chartu ktory niesie brutalne zycie, jak zmienisz sie w twarda, odporna na potencjalny atak... Babą;)
          Tak, babą. Bo to wlasnie odroznia mlode kobitki od starszych cwanych wygadanych "bab". I kto gorszy? W ocenie otoczenia niestety te drugie:)
          Glowa do gory i wiecej wiary oraz optymizmu do otoczenia!
          • nowy99 Re: Natrętne myśli 28.05.11, 17:15
            Dodam, ze chodzi mi glownie o to, ze percepujesz swiat moze zbyt krytycznie i stad obawa przed krytycyzmem w stosunku do ciebie. Jestes tez pewna swoich nedociaglosci i swej niedoskonalosci, a to cecha ludzi dazących do dokonalosci w kazdej dziedzinie, jakiej sie podejmuja. Tylko to moze zamęczyc, zadusic, no bo czymże jest ta doskonalosc. Moze trącic wlasnie szablonem, nieoryginalnoscia.
            Pozwol sobie byc niedoskonala, albo nie w kazdej dziedzinie, pozwol innym na niedoskonalosc. Wszystkim,a przede wszystkim tobie, bedzie lżej:)
            A myslami płyń w stronę innych ludzi, na zewnatrz, w swiat, nie do siebie, w swoje wnętrze. Odejdź myslami od siebie, zapomnij o sobie, pomysl o drugim czlowieku, wiecej obserwuj swiat anizeli siebie. Za duzo analizy siebie.
            ;)
          • bellaana Re: Natrętne myśli 28.05.11, 17:24
            nowy99 napisał:

            > Warto bys rozwazyla, czy lepiej rozkminiac, rozdrabniac wszystkie chwile, sytua
            > cje, przeszlosc, czy lepiej isc wprzód, inwestowac mysli, glowe w przyszlosc

            Masz rację. Szkoda na to czasu i energii. Jestem tym zmęczona. Ale w chwili obecnej nie mogę nad tym zapanować. Moje życie jest bardzo ubogie w kwestii kontaktów międzyludzkich. To mój pokręcony umysł doprowadził do tego,że się odizolowałam.
            • still_dumb Re: Natrętne myśli 29.05.11, 10:04
              Pozwolę sobie jeszcze raz napisać.
              Piszesz, że nie chcialbyś wciąz rozmyślać nad przeszłością i jest to fajne, zdrowe podejście, tak sądzę, wskazujce na to, że masz realne szanse wyjścia na prosta ze swoimi poblemami. Ale psychoterapia to przecież wlaśnie czas na "rozkminianie" spraw z przeszłości, które ciągną wstecz i nie pozwalają żyć spokojnie tym, co jest teraz. Warto "pogrzebać" w nich teraz, by się od nich móc wreszcie uwolnić. Mnie taka sytuacja, jak ta , w której jesteś kojarzy się z leczeniem chorego zęba - na zewnątrz była mala dziurka i może nic nie bolało nawet, albo odrobinę, a przy borowaniu - okazuje się, że prochnia jest wielka, boli jak cholera i trzeba wziąć znieczulenie, czyli w tym wpadku - leki od psychiatry, które pomogą wyciszyć lęki. Ale żeby naprawdę wyleczyć ząb, trzeba go wyczyścić do końca i założyć plombę. Jeśli w trakcie terapii wypracujesz sobie pozytywny, stabilny obraz siebie,takie lęki po prostu nie będą mialy pożywki do rozwoju :-)
    • amb25 Re: Natrętne myśli 28.05.11, 23:20
      Witaj. Niesety, ja sie zetknelam. Przypadek jest teraz na przymusowym leczeniu. Ostra mania (bo nie bral lekow a wierzyl ze jest zdrowy). Poczatki byly podobne jak u Ciebie (potem doszly urojenia przesladowcze). Ale nie kazdemu tak sie konczy :)
      WIec idz jak najszybciej do lekarza. Jak znajda co ci dolega (bo psycholog nie jest lekarzem) to cie wylecza. Czasami postawienie poprawnej diagnozy i dobranie wlasciwych lekow zajmuje duzo czasu. Ale leczenie jest na ogol skuteczne.
      Jesli nie mozesz wytrzymac z tymi myslami, to jedz na jakis dyzur szpitala psychitrycznego (miezkam za granica, tak zrobil moj przypadek). Tutaj wszelkiego typu zaburzenia psychiczne sa traktowane jako normalna choroba, zreszta sa czeste :).
      Podobne objawy moga byc wywolane takze przez inne choroby wiec powinnas zostac dokladnie przebadana w celu ich wykluczenia.
      No i glowa do gory, farmakoterapia dziala, choc czesto nie od razu.
    • jagusiia Re: Natrętne myśli 29.05.11, 06:46
      tak, spotkałam się z tym, tak czują bardzo wrażliwe, skromne, wstydliwe osoby, to niekoniecznie jest choroba raczej fobia, powinnas sie skupic na czym innym, np na sobie zamiast na myslach i odczuciach innych, zeby tak było musisz popracowac nad poczuciem własnej wartosci i zobojetnic sie na ew. osądy innych /de facto nie istniejące/leki to nie najlepszy pomysł, mogą pogłębic ten stan, trzebą "ze sobą rozmawiać" i wyjaśnić sobie, że po 1 nikt cie nie obserwuje, nie ocenia, po 2 to jest zupełnie nieważne co kto myśli, nie ma najmniejszego znaczenia, nie wiem czy jestes wierząca, ale wiara może pomóc bardzo w uleczeniu się z tych urojeń. Należy sobie wyjaśnić:
      Nie opieraj się na własnych siłach, ale zasadź mocno podstawy swej nadziei w Bogu.
      — Tomasz à Kempis

      polecam bardzo książkę T.a.Kempis "O nasladowaniu Chrystusa", jest tam dokładnie wyjaśnione, dlaczego za nic należy brać opinie i sądy innych (mamy tylko przejmować się oceną Boga a nie innych ludzi, bo ta ostatnia jest bez znaczenia) zanim sie do tego przekonasz, może byc Ci ciezko pokonać lęki i natręctwa o własnych siłach.
      MODLITWA PRZECIW ZŁYM MYŚLOM



      Panie Boże mój, nie oddalaj się ode mnie, Boże, przybądź mi na pomoc, bo podnoszą się we mnie przeróżne myśli i lęki, które mnie zasmucają do głębi.

      Jak przejść przez nie bez szkody? Jak je przełamać?

      Ja, mówi Pan, będę szedł przed tobą i ukorzę pysznych na tej ziemi. Otworzę bramy więzienia i odsłonię przed tobą ukryte tajemnice.

      Uczyń, Panie, jak mówisz, i niech pierzchną przed Twoim obliczem wszystkie niedobre myśli. To jest moja nadzieja i jedyna otucha, że mogę uciekać się do Ciebie w każdym strapieniu, Tobie zaufać, Ciebie z głębi duszy wzywać i cierpliwie oczekiwać Twojej pomocy.


    • jagusiia Re: Natrętne myśli 29.05.11, 07:04
      mozesz, jesli zechcesz przeczytac to rozważanie - z cytatami z podanej przeze mnie ksiązki.
      www.zdrowaśka.pl/rozwazania/ W tej chwili nie znajduję cytatów w Twoim problemie, ale jest tam mowa na ten temat - bardzo Cię to mogłoby uspokoić, niedawno słuchałam tej ksiązki (audiobook) i własnie jest tam wiele porad i ćwiczeń, niestety nie mam jak teraz ich zacytować, odnośnie osądów innych ludzi, tego co kto o nas pomyśli i jak zupełnie nie ma to żadnego znaczenia, powinnaś sobie to uświadomić i iść w tym kierunku, życzę wszystkiego dobrego i naprawdę bardzo polecam tę książkę " O nasladowaniu Chrystusa" (lub "O nasladowaniu Maryji) to by Ci bardzo pomogło, zapewniam.

      Tomasz a Kempis nam radzi: "Jakże niemądry jest ten, kto zabiega o wszystko, tylko nie o to, co służy jego zbawieniu. Nadmiar słów nie nasyca duszy, ale dobre życie uspokaja umysł, a czyste sumienie przybliża do przyjaźni Boga".

      Tomasz a Kempis powiada: "Kto obejmuje miłością Jezusa, utwierdza siebie na wieki. Jego wybierz za przyjaciela. On, gdy wszyscy cię opuszczą, zostanie przy tobie i na koniec nie da ci zginąć".


      Tomasz a Kempis napisze: "Jeśli u innych szukasz pociechy i zysku, znajdziesz tylko utratę. Lecz jeżeli we wszystkim szukasz Jezusa, na pewno znajdziesz Jezusa".


      Tomasz a Kempis podkreśla: "Staraj się odciągać serce od rzeczy widzialnych, a zwracaj się ku niewidzialnym. Bo ci, co zawierzają tylko poznaniu zmysłów, plamią sumienie i tracą łaskę Boga".


      Tomasz a Kempis pisze: "Uchwyć się Jezusa w życiu i śmierci, Jego wierności się powierz, On jeden, gdy wszyscy odejdą, potrafi ci pomóc. Taki już jest ten twój Ukochany, że nic innego nie pragnie tylko twego serca, aby w nim zasiąść jak król na tronie".

      Tomasz a Kempis radzi: "Kiedy człowieka dobrej woli trapią troski, pokusy lub złe mysli, rozumie jak bardzo potrzeba mu Boga i że bez Niego nic dobrego uczynić nie może".

      • jag_2002 Re: Natrętne myśli 29.05.11, 22:43
        wiesz, modlitwa moze bc bardzo pomocna, ale nie odwodz nikogo od zazywania lekow - bo tego rodzaju problemy maja podloze fizyczne - zaburzenia neuroprzekaznikow w mozgu
        wiec niech dziewczyna bierze leki zgodnie z zaleceniami psychiatry
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Natrętne myśli 31.05.11, 00:38
      Pani problem jest rozwiązywalny. Ale niestety rozwiązanie trwa długo. Mam tu na myśli psychoterapię, która może trwać nawet kilka lat. Tego rodzaju konflikt wewnętrzny rozwiązuje się długo. Farmakologia jest działanie skierowanym na objawy. Działa i przynosi ulgę, ale nie tę od razu spodziewaną
      Obecnie chętnie przyjmuje się współobecne działanie terapii i leków. Dlatego nie należy zaniedbywać obu stron. Agnieszka iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka