Dodaj do ulubionych

strefa intymności

26.01.12, 14:15
Witam.
Nie wiem czy piszę w dombrym miejscu, ale to wydaje mi się najwłaściwsze.
Otóż mam następujący problem. W domu byłam wychowywana "na sucho". Ja to tak nazywam. Nikt nie mówił sobie ciągle, że kocha, nie było za dużo tulenia i czułości. Co nie oznacza, że nie byłam kochana. Wiedziałam, że rodzice mnie kochają, ale taki w domu był niezbyt wylewny styl bycia.
Teraz sama jestem w ciąży. Na wieść o wnuku rodzice powiedzieli "ojej, to będziemy dziadkami". I tak temat się zakończył. Nie było łez. Za to teściowa zareagowała ogromnym wybuchem płaczu, gratulacjami, że staliśmy się teraz prawdziwumi: kobietą i mężczyzną- co już mnie wytrąciło z równowagi. Wiedziała, że mamy problem z posiadaniem dziecka, a ciąża jest zagrożona, i mogę ją utracić w każdej chwili i nigdy nie zostatć mamą. Ale pomijam to, może tak palnęła, nie pomyślała. No i pierwsze co tu rzuciła się z rękami na mój brzuch, bo ona chce wygłaskać wnuka. Moja reakcja była taka, że się odsunęłam. Odruchowo, bezwarunkowo. Nie cierpię kiedy ktoś mnie dotyka. Spojżała ostrym wzrokiem i wyszła. Nawet nic nie powiedziałam. Później zaczełam myśleć która z nas zachowała się źle? Dla mnie jest to już strefa intymności, nie lubię kiedy ktoś ją łamie. Czy to coś niewłaściwego?
Mam kilka podobnych problemów: nie wyobrażam sobie karmienia piersią przy ludziach (wyłączając mojego męża i szpital). Wiem, że z moimi rodzicami nie będę miała problemu, ale teściowa i teść zapewne będą chciałi mi towarzyszyć, co mi się w głowie w ogóle nie mieści. Nie wyobrażam sobie karmienia np. podczas rodzinnej imprezy. Właśnie ostatnio kuzynka przy Świątecznym stole uwolniła pierś i zaczęła karmić małego. Mi to nie przeszkadza, ale ja sama bym nie potrafiła tak się zachować.
Kolejna sprawa to całowanie na przywitanie. Teście obcałowują nas odd góry do dołu na powitanie, pożegnanie i z okazjo zakupu nowego samochodu. Ja się z własnym mężem nie całuje na pożegnanie. Teściowa nie całuje własnej córki, a całuje mnie. Nie lubię tego, ale jestem w stanie znieść. Tak samo szwagierka: Bartuś pocałuj ciocię. A ja nie koniecznie chcę całować czyjeś dziecko, tym bardziej że małe dzieci na ogół całują w usta, co w ogóle powoduje u mnie efekt jakiegoś totalnego odrzucenia i złamania barier. Swoje dziecko owszczem będę całować- ale czyjeś? Nie mam takiej wewnętrznej potrzeby.
Czy myślicie, że jest w tym coś niewłaściwego? Jak sie zachować w takich sytuacjach? Co mówić, żeby nie urazić, co odpowiadać, kiedy ktoś mi zarzuci, że jestem dziwna? Proszę, podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami na ten temat, oceńce co napisałam, bo chyba sama mam problem z oceną tej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • joshima Re: strefa intymności 26.01.12, 15:45
      aaaniula napisała:

      > No i pierwsze co tu rzuciła się z rękami na mój brzuch, bo ona chce wygłaska
      > ć wnuka. Moja reakcja była taka, że się odsunęłam. Odruchowo, bezwarunkowo. Nie
      > cierpię kiedy ktoś mnie dotyka. Spojżała ostrym wzrokiem i wyszła. Nawet nic n
      > ie powiedziałam. Później zaczełam myśleć która z nas zachowała się źle? Dla mni
      > e jest to już strefa intymności, nie lubię kiedy ktoś ją łamie. Czy to coś niew
      > łaściwego?
      Masz do tego prawo. Twój brzuch to nie jest dobro powszechne, które każdy sobie może dotykać i głaskać do woli. I tego się trzymaj.

      > Mam kilka podobnych problemów: nie wyobrażam sobie karmienia piersią przy ludzi
      > ach (wyłączając mojego męża i szpital).
      No cóż. może myślenie Ci się zmieni po porodzie. W tej kwestii to może przełam się, bo warto, ale nie musisz się godzić na towarzystwo. Jak Ci to będzie przeszkadzać to wypraszaj bez pardony. Jak się obrażą to jakiś czas będziesz miała święty spokój. Ważne, żebyś od razu i bez niedomówień stawiała granice.


      > Czy myślicie, że jest w tym coś niewłaściwego?
      Dlaczego zaraz niewłaściwego? Taka jesteś i nikomu to nie czyni krzywdy. Taka więdz bądź, skoro Tobie to odpowiada.

      > Jak sie zachować w takich sytuacjach?
      Najlepiej asertywnie. Małe dzieci łatwo nauczyć, ze nie całuje się w usta, bo to niehigieniczne i można się zarazić np grypą. Z resztą małe dzieci często wcale nie chcą się z nikim całować, tylko są przymuszane przez głupie matki, to też warto wykorzystać i poprzestać na przybiciu piątki czy zwykłym papa.

      > Co mówić, żeby nie urazić, co odpowiadać, kiedy ktoś mi zarzuci, że jestem dziwna?
      Dorosłych można stopować bez tłumaczenia, co bystrzejsi szybko załapią, że masz inne granice niż oni. W tłumaczenia często nie ma się co wdawać. Taka jesteś i już. I sama musisz zdecydować co jest dla Ciebie ważniejsze. Zadbanie o swój komfort i swoje granice, czy stwarzanie pozorów i to "co ludzie powiedzą".
      • aaaniula Re: strefa intymności 26.01.12, 16:00
        Nie masz pojęcia o ile mi lżej.
        Dziękuję.
    • mama_myszkina Re: strefa intymności 26.01.12, 16:05
      Masz prawo życ tak jak chcesz i Twoje bariery powinny byc szanowane. Większość Polaków, wychowanych 'na kupie' i jako dzieci obdartych z wszelkiej prywatności (sikanie na ulicy, zmienianie pieluch przy ludziach itp) praz zmuszonych do całowania korowodu babc i cioć tego nie rozumie.

      Twój brzuch to Twoje ciało i masz prawo decydowac, kto go będzie dotykać a kto nie. Teściowa, zgodnie z własnym wychowaniem, traktuje Twój brzuch jak inkubator i widzi tam dzidziusia. Może to jest słodkie ale pchania się z łapami tolerować nie musisz.

      Twoja pierś to tez Twoje ciało i masz prawo poprosić teściów aby wyszli. Towarzyszyć Ci moze mąż. To jest intymny moment i Ty wybierasz, z kim go dzielisz.

      Całowanie podobnie. Miałam takie sytuacje w rodzinie, po prostu mówiłam wprost do dziecka, któremu przykazano pocałowanie mnie, że wcale nie musi. Zazwyczaj oddychało z ulgą i po prostu podawaliśmy sobie ręce albo i nic nie robiliśmy, ale nasze relacje absolutnie na tym nie ucierpiały, przeciwnie.

      To jest kwestia wychowania, gdzie uznaje sie, ze okreslone osoby (dzieci, kobiety w ciąży) zatracają swoją podmiotowość i można im towarzyszyć wszedzie, całowac, dotykać itp. To jest złe, bo narusza granice drugiego człowieka. Tzn jeśli obie strony to lubią to prosze bardzo, ale problem w tym, że zazwyczaj strona nagabywana nie jest pytana, czy można tylko stawiana wobec faktu dokonanego.

      Twoje zachowanie mnie nie dziwi, mało tego, sama zachowałabym się podobnie. Obce ręce na moim brzuchu to ostatnia rzecz, o której marzę.

      Teściowa wyznaje inne zasady, ale powinna być na tyle dojrzała aby zrozumieć,że nie posiada monopolu na słuszność i że Ty masz prawo chcieć zachowywać się inaczej.

      Jedyne, co bym zrobiła, to wytłumaczyła meżowi, że absolutnie nie masz nic przeciwko jego matce jako osobie, po prostu krępuje Cię i razi naruszanie Twoich granic. Mąż może z mamą porozmawiać, byle delikatnie.

      Co do bycia 'prawdziwą kobieta i mężczyzną' to tekst rzeczywiscie głupi, bo prokreacja nie świadczy o niczym poza tym, że ma się sprawne drogi rodne. Ale myśle, ze teściowa powiedziała to pod wpływem emocji i w dobrej wierze, więc nie przejmowałabym się tym za bardzo.

      Pozdrawiam.

      • mama_myszkina Re: strefa intymności 26.01.12, 16:06
        Dodam jeszcze, że od wielu lat mieszkam za granicą i tutaj Twoje zachowanie nie byłoby niczym niezwykłym, bo tak sie zachowuje większość kobiet. Takze nie martw się za bardzo, wszystko z Tobą w porządku, po prostu inna norma kulturowa niż większość Polaków pokolenia naszych rodziców/dziadków.
      • ibelin26 Re: strefa intymności 26.01.12, 16:15
        Wiele osób tak ma, że traktuje ciężarna jako dobro wspólne a brzuch jako inkubator, który każdy może sobie macać. Ostatnio mój mąż po prostu przytrzymał za rękę ciocię, która radośnie chciała sprawdzić "czy dzidziuś kopie". Oczywiście ciocia poczuła się urażona, ale trudno.
    • zolla78 Re: strefa intymności 26.01.12, 16:25
      Te próby dotykania mojego brzucha mnie też wkurzały niemiłosiernie i nie pozwalałam. Nie zawsze mówiłam wprost "nie chcę, nie pozwalam". W tym kraju często byłoby to poczytane nie za moje prawo do nie bycia dotykaną, tylko za jakieś zadufanie lub brak cech "kobiecych" - zachowałam zatem się jak ostatnia konformistka, mam tego świadomość, ale... załatwiałam to w ten sposób, że robiłam tak nieszczęśliwą minę, coś na zasadzie "nie bardzo rozumiem o co chodzi, ale chyba działające na mnie hormony macierzyńskie mówią mi, że "nie"" - i działało. Odstępowali.
      Odnośnie całowania. To przyjęłam zasadę, że z ludźmi do 60 tylko jak chcę, z tymi po to nawet jak oni chcą. Są inaczej wychowani i dla nich to mogłaby być duża przykrość. Zatem tu odpuszczam. Dzieci - robię jak ktoś napisał, podaję rękę i od razu zyskuję sympatię. Jak bardzo małe i każą im iść się do mnie przywitać, to robię misiaczka i zaczynam podrzucać czy coś takiego - też zaskarbia mi to sympatię. Większą pewnie niż gdybym pozwoliła się pocałować czy sama je całowała na przywitanie.

      Masz prawo nie chcieć być dotykana i całowana. I nie przejmuj się zdaniem innym. Co najwyżej mów o tym wyraźnie. Zobaczysz, że jak ty powiesz coś takiego głośno, to pewnie sporo osób uzna, że samo też tego nie lubi - tylko sami nie mieli odwagi by zaprotestować :)
    • cibora Re: strefa intymności 26.01.12, 19:14
      Masz prawo nie dawać się dotykać, obmacywać i całować. Ja też tego nie lubię. Całuję się z mężem :-) Całuję, tulę swojego syna (w życiu mi nie przyszło do głowy całować go w usta!). Cmokam/przytulam czasem moją mamę. Teściów mi się udało nauczyć, że jestem "niedotykalska", mam oparcie w mężu, on wyrósł w rodzinie, która non stop się "dusiła" (sami tak to nazywają) i też tego nie lubi. A od obcych się po prostu odsuwam, czasem z tekstem "ja się nie całuję" ;-)
      I mam w głębokim poważaniu co kto o mnie myśli. A musieli myśleć niezłe rzeczy, bo jak się syn urodził to nikomu nie pozwoliłam na obcałowywanie go, teściowa się prawie obraziła.
      Pozdrawiam.
      Agnieszka
      --
      Staś (03.05.2008)
    • doctor.no.1 Re: strefa intymności 26.01.12, 21:45
      Co do karmienia piersią przy innych ludziach...
      Nie rozumiem z jakiego powodu niektóre kobiety karmiące zapominają o ty, że w naszej kulturze piersi są strefą intymną. Kobiety nie wystawiają cycków na wierzch, zakrywają biust stanikiem i bluzką. A kiedy karmią nagle nie mają oporów by właśnie gołą pierś prezentować całemu światu. Dla mnie to jest krępujące i nieeleganckie.


      • aqua48 Re: strefa intymności 26.01.12, 22:13
        Masz zupełną rację, ja tez nie wyobrażam sobie żeby ktoś mnie dotykał bez mojej zgody. Zawsze w kolejkach cierpię kiedy osoba z tyłu "wisi" mi na plecach i chucha na kark, albo jak ktoś mi sięga pod nosem o coś. I całowania z obściskiwaniem też nie lubię. Masz prawo do zachowania swojej strefy intymności.
        A Teściom najlepiej przekazać przez męża, że bliskość, którą oni uważają za normalną jest dla Ciebie mocno krępująca i prosisz ich o wstrzymanie się od dotykania Twojego brzucha do końca ciąży i jeszcze dalej. Odbiją sobie nosząc i głaszcząc wnuka. Niemowlęta zwykle to uwielbiają.
      • a.nancy Re: strefa intymności 26.01.12, 22:48
        po pierwsze to nie na temat
        po drugie też tak myślałam, dopóki nie urodziłam dziecka :) bo okazało się, że to żadna sztuka nakarmić bez wystawiania piersi na widok publiczny. mnóstwo kobiet więcej pokazuje w dekolcie sukienki niż ja podczas karmienia. naprawdę nie trzeba przy tym wywalać całego cyca.
        • joshima Re: strefa intymności 27.01.12, 00:56
          Daj spokój i tak nie uwierzą.
        • aaaniula Re: strefa intymności 27.01.12, 07:29
          A to zależy jak kto karmi. Oczywiście, że można się zgrabnie zasłonić i niewiele światu pokazać. Ale wracając do kuzynki przy świątecznym stole: najpierw ukazał się cały goły cyc przy stole pełnym ludzi, a później tato przyniósł malucha na karmienie. Mnie to krępowało, bo krępuje mnie oglądanie piersi innej kobiety. Ale jeśli jej to odpowiadało, to ok.
          Ja i tak pewnie miałabym problem z takim zgrabnym karmieniem w miejscu publicznym, ale to pewnie wyjdzie w praniu, jak już zostanę mamą.
          Jednak granice intymności ludzie mają różne. Ostatnio byłam u koleżanki w zaawansowanej ciąży. Jak mnie zobaczyła to wzięła moją rękę przyłozyła do swojego brzucha i mówi: zobacz tu jest kolano, a tu głowa. Ja wiem, ona się cieszy, jej to nie krępuje, ale mnie już tak. Zabrałam rękę i powiedziałam, że nie będę jej dusić bo się boje że pęknie :-) Udało się obrócić w jakiś tam żart. Czasem zazdroszcze ludziom takiej otwartości, bo mnie takie sytuacje przyprawiają o ból głowy.
          • joshima Re: strefa intymności 27.01.12, 08:49
            aaaniula napisała:

            > Udało się obrócić w jakiś tam żart. Czasem zazd
            > roszcze ludziom takiej otwartości, bo mnie takie sytuacje przyprawiają o ból gł
            > owy.
            Słuchaj. Zawsze możesz zacząć coś z tym robić, jeśli Ci to jednak przeszkadza. Pewnie daje się to przepracować pod okiem kogoś kompetentnego. Oczywiście z naciskiem na możesz, bo przecież nie musisz.
            • aaaniula Re: strefa intymności 27.01.12, 09:10
              Może troche dramatyzuje, dotychczas mi to nie przeszkadzało tak bardzo. Teraz zebrało się kilka takich sytuacji, jak jestem w ciąży. Faktycznie tak jak pisały poprzedniczki kobiety w ciąży traktuje się jak inkubatory. Nazbierało mi się...
              • mama_myszkina Re: strefa intymności 27.01.12, 15:52
                Myślę, że żaden kompetentny psycholog nie będzie się wtrącał, bo Twoja reakcja nie jest zaburzeniem. Jesli już, to powinien pomóc Ci zaakceptować swoje granice a nie naginać je do otoczenia. Myślę, że Ty się dobrze czujesz ze swoimi granicami tylko reakcja otoczenia Cię czasami męczy.
    • nowy99 Re: strefa intymności 27.01.12, 09:54
      Twoja "obsesja" przed dotykaniem bierze sie z braku tego rodzaju kontaktu w dziecinstwie, najpewniej. Dodatkowo uklad hormonow wciazy i podczas karmienia ma na celu ochrone ciazy oraz wylacznosc matki dla dziecka, tak to dziala. Osobiscie doswiadczylam tego podczas ostatniej mojej ciazy, maz jawil mi sie jako oblesny zboczeniec, dotyk jego parzył niemal. Nie chcialam tak, ale cialo moje tak chcialo.
      Dopiero teraz, gdy minal rok od konca karmienia, przeszlo zupelnie.

      Taka glupia jakas ta fizjologia babska.
      Trzeba uwazac, zeby nie zrazic do siebie partnera, oni maja tez swoje potrzeby i czas odrzucenia przechodza gorzej od nas, roznie sie to konczy...
    • titti_pecci_scialoja Re: strefa intymności 27.01.12, 11:24
      Ja się całuję z tymi osobami w rodzinie, z którymi mam serdeczne relacje. Pozostałym podaję rękę. Z dziećmi gorzej, bo 1,5 roczniak nie łapie podawania rączki, więc robię pa pa.
      Co do karmienia, to wiele dzieci rozprasza się przy piersi jak mają towarzystwo, więc zawsze możesz tak się wytłumaczyć i oddalić. Może być ciężko, bo niektórzy są tak chętni do oglądania jak dziecko ssie,że wsadzą głowę w dekolt dosłownie. Ja tak miałam, ale zasłaniałam główkę pieluszką i cześć.
      Co do dotykania brzucha ...hmmm tez jestem z tych niedotykalskich, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Uwierz,że ludzie naprawdę traktują to jako cud i reagują spontanicznie. Przyjmij,ze to nie wynika ze wścibstwa tylko z czułości a będzie Ci łatwiej;) Naprawdę rozumiem Cię, a jednocześnie zachęcam do zmiany nastawienia.Tak trochę obok tematu napisze Ci,że w mojej okolicy mieszka sporo starszych ludzi, którzy dosłownie pieją na widok dzieci. Taki pokolenie, dają cukierek, zagadują, życzą zdrowia albo plują 'na psia urok'. Jedna pani nawet zakryła uszka mojemu synkowi w wózku, inny pan powiedział,że czapeczka zsunęła się na czoło i dziecko nie widzi. Oczywiście w jednym i drugim przypadku była to przesada, ale takie zainteresowanie biorę za dobrą monetę. Pewnie zaraz zostanę skrytykowana,że pozwoliłam dziecko dotykać;)
      • ledzeppelin3 Re: strefa intymności 27.01.12, 17:40
        Może być ciężko, bo niektór
        > zy są tak chętni do oglądania jak dziecko ssie,że wsadzą głowę w dekolt dosłown
        > ie. Ja tak miałam, ale zasłaniałam główkę pieluszką i cześć.


        W ogóle nie jest ciężko, ja mówiłam "nie lubię obserwacji jak karmię" i nikt się nie gapił
    • saga55-5 Re: strefa intymności 27.01.12, 13:26
      Myślę że ta Twoja "alergia" na dotyk, może wiązać się z zimnym wychowaniem ( brakiem czułości i dotyku ) w domu.
      Nie lubie przesady jeśli chodzi o moja intymność, ale buziaki przy powitaniu czy pożegnaniu, czy z powodu fajnego zdarzenia uważam za normalna oznakę radości.
      No i oczywiście nie w usta
      • joshima Re: strefa intymności 27.01.12, 14:31
        saga55-5 napisała:

        > Nie lubie przesady jeśli chodzi o moja intymność, ale buziaki przy powitaniu cz
        > y pożegnaniu, czy z powodu fajnego zdarzenia uważam za normalna oznakę radości.
        Ty tak uważasz, ale inni nie i mają prawo uważać inaczej. Problem właśnie, żeby to szanować.
        • saga55-5 Re: strefa intymności 27.01.12, 14:41
          Napisałam też, że może to wynikać z "chłodu" wyniesionego z domu.
          • sofi75 Re: strefa intymności 27.01.12, 14:51
            > Napisałam też, że może to wynikać z "chłodu" wyniesionego z domu.

            - zauwazylam, ze to napisalas. No ale Ameryki nie odkrylas - autorka sama to przeciez przyznala w poscie otwierajacym. Bez wzgledu na to z czego to wynika, ma do tego prawo.
            • mama_myszkina Re: strefa intymności 27.01.12, 15:54
              A ja znam wielu ludzi wychowanych w ciepłych rodzinach, gdzie się przytulano i całowano. Jednak takie relacje są zarezerwowane dla najbliższej rodziny i owe osoby w kontaktach z teściami, przyjaciółmi itp zachowują się dokładnie tak, jak Autorka wątku.

              Kiedyś gościłam w Polsce ciężarną koleżankę z Zachodu, nota bene pochodząca z wielodzietnej, katolickiej i bardzo zżytej ze sobą rodziny. Nadwiślańskie zwyczaje macania brzucha itp o mało nie spowodowały, że wyjechała z PL wcześniej :P
            • princy-mincy Re: strefa intymności 27.01.12, 16:39
              to nie ma nic do rzeczy
              ja pochodze z rodziny, gdzie bylo duzo czulosci a tez nie lubie calowac sie z ciotkami i wujkami
              caluje rodzicow i dziadkow, reszte sobie daruje, bo uwazam, ze wystarczy powiedziec dzien dobry
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: strefa intymności 30.01.12, 00:44
      Oczywiście swoje granice każdy reguluje sam i wie gdzie się zaczynają a gdzie kończą. A zatem, ma Pani kontrolę, gdzie chce Pani karmić piersią swoje dziecko, kogo i w jakich okolicznościach pocałować itp. I tu, nawet jak Pani miała wątpliwości, zostały one rozwiane a wypowiedzi przy Pani wątku, mam nadzieję, wzmocniły Panią i uprawomocniły Pani uczucia
      Pozostaje dla Pani problemem , zdaje się, jak zachować się wobec osób, które wyznaczają inne granice, mają inne poglądy na ich przestrzeganie lub w ogóle nie rozumieją problemu, bo funkcjonują inaczej.
      Trzymając swoje granice, pokazując je wyraźnie, być może "nauczy" Pani innych ich przestrzegania. Ale pewnie nie wszystkich. I nie wszyscy je zaakceptują. Może pozostać Pani dla niektórych dziwaczką. To jest cena, którą trzeba zapłacić za praktykowanie swoich zwyczajów.
      Dlatego musi Pani rozważyć, co jest dla Pani łatwiejsze do przyjęcia: poddać się w milczeniu opresji dla dobra sprawy, ale mimo to wiedzieć swoje i nie uważać się za kogoś niestosownego czy też wybrać asertywność i mocne stawianie granic, co może nie polepszyć Pani relacji, bo obcuje Pani z ludźmi z innej przestrzeni psychologicznej. To ważny wybór, bo inne obszary przeżywane z tymi osobami mogą dawać satysfakcję i dla nich i dla Pani, więc może nie warto usztywniać się. A to oznacza przyjęcie, że istnieje wyższe dobro tych relacji.
      Ważne aby poczuła wewnątrz siebie uprawnienie do posiadania takich granic. Warto o tym pamiętać i nadać temu tożsamościowy wymiar. Wtedy będzie jasne , że dla Pani samej wyznaczane granice są naturalne. A naruszone czasem przez innych, nie przestają być ważne i nie zmieniają charakteru. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • karolla808 Re: strefa intymności 30.01.12, 09:14
      Doskonale Cie rozumiem, ale tak jak dziewczyny napisaly-brzuch ciążowy traktowany jest jak dobro wspólne i ludzie dotykają często bez pytania. Mi na szczęście zdarzyło się to sporadycznie, większość osób pytała jak chciała dotknąć i wtedy nie czułam, że ktoś narusza moją intymność, bo wyrazalam na to zgode. Na szczescie nie zdarzylo mi sie, ze ktos calkowicie obcy dotknal mojego brzucha.

      Co do karmienia piersią, to miałam tak jak Ty i niestety po porodzie się nie zmieniło. W szpitalu-ok, w domu przy mężu czy przy moich rodzicach -ok, przy teściach juz się krepowałam, ale probowałam sie przełamac, traktowac to jak cos naturalnego. Niestety moja teściowa nie wykazała się taktem, bo jak wychodziłam do innego pokoju nakarmic Małą to za chwile wchodziła bez pukania i zaglądała mi w dekolt sprawdzić jak Mała ssie (nie jest położną, doradccą laktacyjnym, zadnego dziecka nie karmiła piersią, wiec nie chodzilo o zadne dobre rady). Jak przykrywałam pierś pieluchą to mi ją bez pytania zdejmowała, bo chciała zobaczyć dziecko. Czułam sie strasznie.Moja mama zwróciła jej kiedys delikatnie uwagę, powiedziała, że mam problem z karmieniem piersią przy ludziach, a ona zdziwiona powiedziała "o Boże, a co to za problem-wyjmuje cyca i karmi". Bez komentarza, choc wiem, ze ona nie miala zlych intencji, po prostu nie rozumiala ze ktos moze miec z tym prolem. Karmiłam piersią 7 miesięcy, ale w miejscach publicznych, z wizyta u rodziny karmiłam butelką z odciagnietym moim mlekiem. dawalo mi to duzy komfort. Niestety o to czy karmie piersia pytalo sie mnie duzo calkowicie obcych ludzi przy roznych okazjach, a dla mnie to wylacznie moja, intymna sprawa.

      Nie jest więc lekko, kobiety w ciąży i młode matki i ich problemy sa traktowane jak dobro pulbliczne, i ludzie nie maja hamulców, zeby pytać się o intymne sprawy. Przez ostatni rok bycia mamą, nauczylam sie ze nie na wszystkie pytania o macierzynstwo musze odpowiadac i musze strzec swojej i jego dziecka intymnosci, zeby sie tym naprawde cieszyc.
      • karolla808 Re: strefa intymności 30.01.12, 09:32
        Dodam tylko, ze ja raczej nie bylam wychowana "na sucho", ale w moim rodiznnym domu było duuuuuuze poszanowanie wlasnej intymnosci i prywatnosci, bez wzgledu na to czy dotyczyło to 4latka czy 40latka.
    • m_aggi Re: strefa intymności 08.02.12, 14:00
      Według mnie zachowanie twojej teściowej jest lekko "nagięte". Mam podobnie jak Ty - nie przepadam za bliskością z innymi "obcymi" osobami, tzn. buziaki uważam za zbędne, przytulanie na dzień dobry czy dowidzenia itp. Swoje dziecko i męża mogę całować i przytulać ciągle, ale w towarzystwie niekoniecznie. Czuje się nieswojo gdy ktoś mówiąc do mnie stoi zbyt blisko mnie.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka