Dodaj do ulubionych

Problemy z 24-letnim synem

07.07.12, 18:46
Mamy 24-letniego syna. Do teraz mieszka z nami w mieszkaniu (w zasadzie ze mną, bo mąż mieszka w innym mieście). Zrezygnował ze studiów, bo uznał, że do niczego nie sa mu potrzebne. Znalazł sobie pacę, w której wytrzymał miesiąc. Od tego czasu zmienial zajęcia kilka razy, nigdzie nie zagrzewając na dłużej miejsca. Na dobrą sprawę - jest na naszym utrzymaniu. Nie pomaga w żaden sposób. Ale nie to jest najgorsze. Syn od jakiegoś czasu pije. Na początku sporadycznie, ale teraz niestety, coraz częściej. Większość czasu spędza poza domem, jak wraca, zawsze robi awantury. Pretensje ma wtedy o wszystko. Już niejednokrotnie usłyszałam od niego wiele przykrych rzeczy, ale starałam się to lekceważyć. Znosiłam te awantury, ale ostatnio miarka się przebrała. Mówiąc wprost: syn mnie uderzył. Wrócił (jak coraz częściej ostatnio) pijany, jakby tego było mało, chciał jeszcze pieniądze, które do teraz, przyznaję, zawsze mu dawałam. Tym razem odmówiłam, postanowiłam, że już nigdy więcej nie dam pieniędzy na alkohol, już na pewno nie w moim domu. Najpierw mnie szaprał, potem jeszcze kilkakrotnie uderzył. Nie chce tego opisywać w szczegółach, ale potem uciekł (wiedział, że na nastepny dzien miał przyjechać na kilka dni mąż). Fakt faktem, że starałam się ukrywać przed męże to, co robi syn. Mąż szukał syna, ale nie znalazł, i z jednej strony się ciesze, bo mąż powiedział, że za to wszystko ,,połamie tego sukinsyna''. Mąż mówi, żebym wyrzuciła syna z domu (jak pisałam wcześniej, mąż mieszka w innym mieście), że ma radzić sobie sam, bo dzieckiem nie jest. Syna od tej awantury do teraz nie ma, i nie mam bladego pojęcia, gdzie przebywa. I mimo tego wszystkiego co robi, martwię się o niego (chociaż jest dorosły). Z jednej strony też chciałabym, żeby się wyniósł, ale wiem też, że jak wróci, wcale tego nie zrobi. Pewnie też to, że pije coraz częściej, ma wpływ na to wszystko, co się ostatnio wydarzyło. Niestety.
Przepraszam, że się tak bardzo rozpisałam, ale sama już nie mam pojęcia, co robić.
Obserwuj wątek
    • antheax Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 19:18
      Brakuje stawiania granic. Na tym polega wychowanie człowieka: na pokazywaniu mu, gdzie są granice. Ani Ty ani mąż nie pokazaliście, gdzie są granice. Zniszczyliście tego człowieka. I martwisz się dopiero teraz?

      Nie stawiałaś granic, bo pewnie sama nie wiesz, gdzie je stawiać. Twój syn wie tylko tyle, że jak mocniej naciśnie to zawsze ustąpisz. Tak go nauczyłaś. Więc on teraz tak funkcjonuje.

      Nie współpracowałaś z mężem w wychowaniu syna - ukrywasz przed mężem fakty o zachowaniu syna.

      Doradzam, abyś sypnęła syna na policję, abyś poprosiła o założenie Niebieskiej Karty. Tam powiedzą Ci, co dalej.

      A jeżeli chcesz naprawiać relację z synem to jak poprosi Cię o pieniądze np. na wódkę to powiedz, że dasz mu za pracę np. na rzecz domu. I jak wykona pracę daj mu - zamiennie - albo jedzenie, albo parę groszy. Naucz go, że jak chce cokolwiek od Ciebie dostać to musi Ci coś dać. Musi się postarać, napracować. Tak buduje się osobowość dziecka. I tym sposobem spróbuj naprawić to co zniszczyłaś. Powodzenia!

      Aha, zgłoszenie na policję nie popsuje Twoich relacji z synem. Jest tylko naturalną i właściwą konsekwencją jego zachowania. To że zgłosisz wcale nie oznacza, że syna stracisz. Przeciwnie. Oznacza to, że po raz pierwszy zależy Ci na jego wychowaniu.

      Twój mąż nie ma racji mówiąc, że syn jest już dorosły. Dorosły wiekowo owszem, ale ma dojrzałość społeczną trzylatka. Awantury, krzyk, wrzask, bicie i histeria - tak "rozwiązuje" problemy trzylatek. Naucz go, że problemy rozwiązuje się pracą. Nie będzie łatwo. Ale to jedyna droga.
    • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 19:26
      Co robić? Wyznaczyć granice i zmusić do wyprowadzki- jest dorosły, MUSI ponieść konsekwencje tego, co robi;a sama widzisz, że jest coraz gorzej- bo zaczął chlać i bić cię, a to już jest niedopuszczalne; źle zrobiłaś, że ukrywałaś to przed mężem, bardzo źle.

      I jeśli nie chcesz, aby było coraz gorzej, to zobacz (może widziałaś) film "Ballada o Januszku"- u ciebie też pojawił się taki "Januszek". Tu zobaczysz , polecam szczególnie fragmenty, gdy Januszek jest w wieku twojego syna
      • poutpuri Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 20:45
        witaj,

        jak przeczytałam Twój post to się przeraziłam, bo już wiem co czeka mnie za kilka lat. Też mam problemy z synem, i to naprawdę spore, dużo w tym mojej winy i czasami za dużej bierności. Podobnie jak Ty, chowam syna (16 lat) sama, i jego zachowania, słowa przerażają mnie. Syn nie jest agresywny, w ostateczności (po wielokrotnych prośbach) zrobi to o co proszę, ale rani mnie strasznie słowami i to chyba jest gorsze.

        Wczoraj wrócił wieczorem, wyczułam zapach piwa i gdy nawet spokojnie o tym rozmawialiśmy, powiedział, że cieszył by się, gdybym zachorowała na raka, bo na tę chorobę szybko się umiera. Dzisiaj przeprosił tylko za to, że mnie uraził, tym, że powiedział na głos to co naprawdę myśli. Boli to strasznie.

        Już nie wiem, czy z nim wszystko w porządku, albo jestem tak złą matką..........
        Pozdrawiam
        również załamana mama
        • antheax Nic strasznego 07.07.12, 21:14
          Spock pisze, że w relacji dziecko-rodzic są różne uczucia, zarówno pozytywne jak i negatywne. Mamy prawo czuć to co czujemy. Należy rozważyć (zapytać), dlaczego syn miał wczoraj do Ciebie negatywne uczucia, zamiast je podważać albo oceniać. Jak dowiesz się, dlaczego tak czuje, będziecie mogli nad tym pracować, rozmawiać o tym. Fajnie, że syn informuje Cię o tym problemie a nie zacina się jak chamski scyzoryk. Daje Tobie szansę

          Syn ma prawo poczuć złość na rodzica, Ty masz prawo czuć czasem złość na syna. Nie musicie sobie wzajemnie słodzić i kadzić.

          Problem powstaje, gdy nie kończy się na uczuciu ale gdy to uczucie prowadzi do nieakceptowalnyh albo przestępczych zachowań.

          Jak syn przeprasza za agresję słowną w stosunku do Ciebie, to przebacz mu ale zażądaj, żeby słowne przeprosiny potwierdził pracą, wysiłkiem w pocie czoła. Najlepiej niech Cię w czymś wyręczy. Wtedy i Ciebie będzie szanował i na przyszłość zapamięta
        • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 21:20
          Zgłosić policji? A co powiem: bije mnie mój własny syn, pomóżcie?
          Tez marze o jego wyprowadzce. Ale wiem, że się nie wyprowadzi. Z drugiej strony nie ma gdzie. Za co zresztą będzie żył, jak prawie w ogole nie pracuje, a jak cokolwiek znajdzie, to zazwyczaj sam rezygnuje? To takie duże, trudne dziecko, które sobie samo nie poradzi.
          Wiem, że źle robiłam, ukrywając jego zachowanie/problemy przed ojcem, ale nie chciałam wywoływać awantury, Teraz powiedziałam, bo już nie wytrzymałam.
          Wczesniej z synem nie było takich problemów. I w sumie ciężko mi stwierdzić, co stoi za taką zmianą, za to wiem, że jest coraz gorzej, i że coś trzeba z tym zrobić.
          • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 21:53
            Dokładnie: TO powiesz, zgłosisz problem z agresją; można syna wymeldować, ale po rozmowie na trzeźwo, gdy jesteś ty, syn i mąż- postawić jasno granice- ewentualnie wymeldować syna. Tyle że tu trzeba desperacji, bo jak będziesz go rozgrzeszać, mówić "on się zmieni" i nic nie robić, będziesz od syna pijaka dostawać regularny oklep. I skoro nie jesteś sama z synem, a masz też męża- to zdecydowanie trzeba go włączyć.
            • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 22:29
              Nie bronię syna. Może tak: wiem, że jak nie będzie chciał, to nie przestanie pić. Pewnie też nie podejmie pracy. To wiem. Mąż od razu mówi o tym, żeby go nie wpuszczać za drzwi, że nie zasługuje na to. W sumie do uderzenia mnie doszlo po raz pierwszy. Awantury sa prawie na porządku dziennym, ale fizyczna przemoc pierwszy raz. Jak wspokniałam: nawet nie wiem, gdzie syn teraz jest. Obdzwoniłam ludzi, u których mógłyby być, ale nic się nie dowiedziałam.
              Mężowi nie mówiłam wczesniej, bo wiem, że był ,,cięty'' na syna od samego początku, i podobnie zareagwal teraz (pierwszy post).
              Co do zgłaszania tego - może to głupie, ale chyba wstydze się informowac policję. To w sumie pierwsza taka sytuacja.
              Natomiast nad jego natychmiastową przeprowadzką się zastanawiam poważnie.
              • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 22:31
                Tylko nawet jeżeli sie wyprowadzi, to skąd weźmie pieniądze?
                • verdana Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 22:38
                  Trudno. Póki mieszka w domu i ma pieniądze, ma zero motywacji, aby przestać pić. Teraz jedyny sposób, to zgłosić policji, ze syn Cię pobił, wymeldować, wyrzucić z domu i nie wpuszczać, jesli przyjdzie pijany, nawet, gdyby potrzebował pomocy. Alternatywą może być pójście na leczenie - jeśli sie nie zgodzi - ma wyjść i więcej nie wracać.
                  To jedyna szansa, że coś ze sobą zrobi. Jest już alkoholikiem, potrzebuje leczenia, a nie będzie się leczył, jesli go do tego nie zmusicie.
              • maryna1953 Re: Problemy z 24-letnim synem 11.07.12, 09:44
                Rowino, pora zeby syna traktować jak dorosłego człowieka, który sam ponosi konsekwencje swoich czynów. Nie pracuje - nie je! Nie łoży na dom - nie mieszka! Bije Cię - ma policję na karku i sprawę o znęcanie się w sądzie! Nadużywa alkoholu i destrukcyjnie się potem zachowuje - ma sprawę o przymusowe leczenie! I to bez względu na to, czy chce, czy nie chce przestać pić! Alkoholik przestaje pić wtedy, gdy konsekwencje picia nie dają mu żyć. A tymi konsekwencjami nie jest poranny ból głowy, ale to, że nie ma gdzie mieszkać i ponosi konsekwencje prawne za swój styl życia. Odsuwając od syna te konsekwencje, wspomagasz jego uzaleznienie. To tak jakbyś mu sama butelkę do rąk wkładała.
                Pobił Cię syn, a Ty nic nie zrobiłaś. A gdyby pobił Cię sąsiad, to też byś poprzestała na użalaniu się nad sobą, czy może od razu zadzoniłabyś na policję?
                Zapowiadasz, że nie dasz pieniędzy i nie pozwolisz się bić. Obawiam się, że syn sam sobie weźmie, a potem Cię pobije, choć Ty bedziesz krzyczała "nie pozwalam". Przez wiele lat nie reagowałaś na jego wyczyny, przyzwyczaiłaś go do tego, ze nic nie musi. Nic się nie zmieni, jeśli nadal będziesz chronić syna przed konsekwencjami jego picia. Nic sie nie zmieni, jesli dalej będziesz łudziła się, że on sam z siebie zapragnie zmiany. Nie zapragnie, bo ma KOMFORT picia i nie ponosi konsekwencji. Tutaj potrzebny jest Twój ruch, Twój impuls, który uruchomi lawinę.
                Myslisz, że Twój syn wie o tym, ze ma problem z piciem? Nie, on ma iluzję kontroli nad tym. Taka jest specyfika tej choroby. A ponieważ nie ma świadomości swojej choroby, to żadne mysli o leczeniu nawet przez głowę mu nie przejdą. On MUSI stracić komfort picia, żeby wogóle zauważył taką możliwość jak leczenie. Przeszkodą do tego by zauważył jesteś niestety Ty sama, bo go chronisz. Ja wiem, serce matki.... Tu potrzebna jest "twarda miłość", która pozwoli dziecku upaść, bo wie, że tylko wtedy jest szansa, by wstało.
                Moja rada dla Ciebie - zgłoś się po poradni uzależnień. W tych poradniach oprócz terapii dla uzależnionych prowadzone są zajęcia dla rodzin, czyli dla osób współuzaleznionych. Chcąc konstruktywnie pomóc alkoholikowi, trzeba stać się ekspertem od tej choroby, po to by zobaczyć sens "twardej" miłości. Ty też potrzebujesz tej wiedzy, a także wsparcia w swoich działaniach. Dostaniesz to na zajęciach dla rodzin.
          • bupu Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 00:10
            > Zgłosić policji? A co powiem: bije mnie mój własny syn, pomóżcie?

            Właśnie to.

            > Tez marze o jego wyprowadzce. Ale wiem, że się nie wyprowadzi. Z drugiej strony
            > nie ma gdzie. Za co zresztą będzie żył, jak prawie w ogole nie pracuje, a jak
            > cokolwiek znajdzie, to zazwyczaj sam rezygnuje? To takie duże, trudne dziecko,
            > które sobie samo nie poradzi.

            Nie, to jest dorosły facet, którego usiłujesz chronić przed konsekwencjami jego własnego zachowania. Stwarzasz mu komfort picia, sprawiasz, że nie musi martwić się o kasę (mamusia da) i dach nad głową (mamusia nie wyrzuci). Czemu więc miałby się zmienić, czemu miałby bodaj pomyśleć o zmianie, skoro wszystko ustawione jest tak, żeby mógł chlać i mieć gdzieś tego chlania skutki?

            Poza tym pomyśl przede wszystkim O SOBIE. To "duże dziecko" cię bije i jak znam przemocowców na jednym takim występie się nie skończy. Będzie wyłącznie gorzej. Tego chcesz?
    • bibe08 Re: Problemy z 24-letnim synem 07.07.12, 22:39
      Twój syn rowinio jest osobą uzależnioną od alkoholu, a Ty osobą współuzależnioną.wiem co mówię bo sam jestem trzeźwym alkoholikiem.Potrzebujesz terapii i wsparcia, możesz otrzymać to w najbliższej poradni leczenia uzależnień, tam także poinformują Cię gdzie najbliżej Twego miejsca zamieszkania jest grupa Al-anon. Powodzenia
      • mister_yeasy Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 08:23
        Dlaczego mąż zrzucił na Ciebie ten problem?To że mieszka w innym mieście nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Jesteście po rozwodzie?mąż założył drugą rodzinę? Jeśli nie, dlaczego udziela Ci tylko"dobrych rad" a nie aktywnie reaguje na to że syn dopuszcza się takich czynów?Dlaczego Ty sama masz się borykać z dorosłym synem , alkoholikiem, nierobem, agresywnym brutalem.?Dlaczego wspólnie, obydwoje z mężem nie postawicie synowi kategorycznego ultimatum? Wyznaczyć mu termin, i albo zaczyna się intensywnie leczyć, pracować lub uczyć i zachowywać w domu rodziców poprawnie albo wystawicie go za drzwi.Jak długo będziesz się litować i nadal matkować bezwzględnemu pijakowi, brutalowi i nierobowi tak długo nic się nie zmieni na lepsze. Sytuacja się pogorszy, dojdzie do tego że syn będzie Cię okradał, wynosił z domu cenniejsze przedmioty, będzie Cię coraz mocniej bił, maltretował, aż starci całkowicie kontrolę i dojdzie do tragedii.To tylko kwestia czasu.Na co czekasz? masz nadzieję że syn się sam opamięta? On musi się znaleźć na całkowitym dnie by móc i chcieć się od niego odbić.
        • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 10:44
          Nie jesteśmy rozwiedzeni. Mąż tam pracuje, więc dlatego większość czasu tam mieszka. Uznaliśmy, że tak będzie najlepiej.
          Ukrywałam przed nim dlatego, że jak wspomniałam wyżej, mąż zawsze tresował naszego syna, i dlatego o tym nie mówiłam. Ich stosunki są ledwo poprawne.
          Pieniadze owszem pożyczałam, przyjmowac pod dach przyjmowałam, bo nie wyobrażałam sobie wyrzucić. Pieniędzy dać już nie dam. Powoli zaczyna mnie męczyć to, co robi. Te ciągłe awantury, krzyki i pretensje o cokolwiek. Dlatego, kiedy mu o tym powiedziałam, zareaował tak, jak opisałam w pierwszym poście. Ale co do tego zdania nie zmienie. Nie pozwolę na picie w moim domu, na dodatek za moje pieniądze.
          Chce powiedziec mu, żeby się wyniósł, tylko nie daje mi spokoju, gdzie pójdzie. Pod most? Mieszkania wynając nie wynajmie, bo nawet nie ma za co. Nawet gdybym ja załatwiła mu osobne mieszkania, to rachunków za niego spłacać nie zamierzam (już i tak utrzymuję go teraz), a on sam nie będzie miał z czego.
          Myślałam wczoraj o tym ew. zawiadomieniu policji, ale nie, nie zawiadomie. Po prostu mi wstyd.
          • lena575 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:01
            Może jednak zadzwoń na policję (może na błękitną linią, tą od przemocy) i zapytaj co robić w takiej sytuacji.
            • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:19
              Jak czytam twoje wyjaśnienia, to widzę, że syn może spokojnie dalej cię lać (i będzie, bo granica psychologiczna, że matki nie wolno uderzyć, już pękła), chlać- zapewniasz mu swoją postawą, "miękkością" komfort ni odpowiedzialności, chlania, nieponoszenia odpowiedzialności za swoje życie- i żeby nie było , ze teoretyzuję, mam 2 synów: 14 i 18 lat.
              Twoje bronienie syna przed ojcem, który stawiał wymagania, przyniosło odwrotny skutek- dalej użalając się ("oj, biedny on, za co będzie żył"), pomagasz mu pośrednio staczać się.
              • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:29
                Na uderzenie mnie więcej nigdy nie pozwolę. Nie pozwolę się być własnemu synowi. Taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz i ostatni.
                Pieniędzy też już nie dam.
                Ale za wyrzuceniem z domu jest jeszcze inna rzecz: siłą go nie wyrzucę, a wiem, że sam się nie wyniesie. Więc choćbym chciała (a naprawdę chce), nie jestem w stanie tego zrobić.
                • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:36
                  Z pomocą męża- jesteś w stanie, wystarczy zmienić zamki, gdy go nie ma; nie trzeba robić spektakularnych akcji: "wyrzucam cię synu z domu". RAZEM z mężem musicie usiąśc i obgadać sprawę, bo syn się stacza, ale dając mu kasę, tolerując takie zachowanie- nieświadomie przyczyniasz się do staczania się.
                  Na razie on nic nie musi: ma jedzenie, dom, neta, kasę- może nie uczyć się i nie pracować, ty na dodatek chronisz go przed ojcem- to musi się z czasem źle skończyć.
                  Dobrze, że wiesz, iż nie będziesz mu dawać kasy czy nie pozwolisz się bić- to już jakieś wyjście.
                  • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:51
                    Raczej sama będę musiała postanowić, co dalej, bo na męża na co dzień nie mam co liczyć. O zmianie zamków w drzwiach pomyślę, bo to jest wyjście.
                    Problem jest na teraz taki, że bladego pojęcia nie mam, gdzie teraz przebywa.
                    Wiem, że zapewniłam mu komfortowe warunki (pieniądze, jedzenie, tolarowałem nicnierobienie i chlanie), ale fłużej nie jestem w stanie tego znieśc. Teraz miarka się przebrała, a ja nie pozwolę doić się do końca życia. Dlatego pewnych postanowień nie zmienie.
                    Co do leczenie (odwyku, jeżeli jest mu potrzebny) - to już raczje musi zdecydować sam, bo na siłe nic z tego.
                    • sorvina Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:59
                      Najważniejsze, że się dojrzałaś do zmiany. Powodzenia!
                      • lena575 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:24
                        Niekoniecznie. Syn przyjdzie po tygodniu, może dwóch i zmiękczona matka przyjmie każde "przepraszam".
                        Pierwszą oznaką zmiany w podejściu powinno być załatwianie tego współnie z mężem. i nalezy mu powiedzieć o tym co się stało.
                        • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:28
                          Nie przyjme jego przeprosin. I wiem, co mówię. Nie jestem krową dojną ani popychadłem, i więcej sobie na takie zachowanie nie pozwolę.
                          Mąż wie o sytuacji z uderzeniem. Ale na co dzien nie jest mi w stanie pomóc, bo mieszka gdzie indziej, i nie ma możliwości, żeby tutaj był na co dzień.
                          • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:38
                            Dlatego życzę ci determinacji w zmianie całej tej chorej sytuacji, łatwo nie będzie, bo syn jest przyzwyczajony, że pewnie miał wszystko wymagań mało, niewiele musiał , a na dodatek ukrywałaś przed mężem jego postępki. On ma na razie wkodowane, że "matka wszystko wybaczy"- i jeśli nie chcesz skończyć jak matka Januszka z zalinkowanego filmu: popychana, gnojona, ale zawsze wszędzie widząca winę innych, a nie Januszka- to zdecydowanie porzuć to "miętkie" serce.
                • sorvina Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 11:57
                  rowina_010 napisał(a):

                  > Na uderzenie mnie więcej nigdy nie pozwolę. Nie pozwolę się być własnemu synowi
                  > . Taka sytuacja miała miejsce pierwszy raz i ostatni.

                  Ok, takie są deklaracje - a w praktyce co zrobisz? Teraz Ci wstyd pójść na policję, a kolejnym razem będzie mniej wstyd? Już teraz biadolisz, że bidny ten synuś, nie ma za co się utrzymać samemu, a jak się bardziej rozpije to będzie lepiej? Jeśli TERAZ nie zareagujesz zdecydowanie, synek uzna, że może wszystko bo nie ponosi konsekwencji. Co go powstrzyma przed przyłożeniem Ci drugi raz? Na pewno nie prośby i łzy, bo je ma gdzieś. Potrzebujesz konkretnego planu i żelaznego jego realizowania.

                  Zdecydowanie udział w terapii dla współuzależnionych bardzo wskazany.
                  • verdana Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:45
                    Nie pozwolisz się więcej bić? Czy to zanczy, zę ostatnim razem syn uderzył Cię za Twoim pozwoleniem? Syn jest silniejszy od Ciebie i trzeba powiedzieć wprost - jak bedzie Cię chciał zlać, to Cię zleje i tyle. Nie będzie sie liczył z tym, czy pozwalasz, czy nie.
                    Ciągle traktujesz zupełnie juz dorosłego męzczyznę jak dziecko, które samo sobie nie poradzi, potrzebuje wsparcia mamusi, domu mamusi. Póki dom będzie ostoją, do której zawsze można wrócić, niezaleznie co się zrobiło, syn nie będzie miał żadnej motywacji do zmiany. Póki jest traktowany jak dziecko, nie stanie się dorosły.
                    Na razie nie robisz nic, co mogłoby synowi pomóc wyrwać sie z nałogu, przeciwnie.
                    • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:52
                      Myślę, że już dojrzałam do zmian. Naprawdę. Przeczytaj wypowiedzi wyżej. Pieniędzy już nie dam nigdy.
                      • marzeka1 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 12:54
                        A co zrobisz , jak znowu będzie chciał się uderzyć? Bo Verdana napisała prawdę: jest większy, silniejszy? Mój syn lat 18 mam 196 cm, ja- 160 : jest większy, silniejszy, gdyby chciał mnie zaatakować fizycznie, miałabym problemy z obroną- a chodzi o to, by coś takiego nawet mu do głowy nie przyszło, że tak można i że cokolwiek tym się osiągnie.
                        • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 13:07
                          Jeżeli mnie jeszcze raz uderzy, wtedy zadzwonie na policję. Bo sama się nie obronie - to prawda.
                        • mister_yeasy Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 13:08
                          I teraz Twoim największym problemem jest, gdzie syn się podział i czemu nie wraca do domu?Albo jest na jakiejś melinie i chla do upadłego, albo zamknęli go do paki, albo leży gdzieś nieprzytomny z przepicia i pobicia w rowie.Bo chyba nie sądzisz że poszedł na pielgrzymkę do Częstochowy?
                          Twój dalszy życiorys jest też łatwo przewidywalny i zaprogramowany. Nie łudź się, że to ostatnie baty jakie dostałaś od synka, jak mu nie dasz na wódkę, to nie tylko weźmie sam ale przy tym skatuje Cię jak psa, połamie Ci żebra, ręce, wybije zęby. Będziesz się cieszyć że Cię nie zabił odrazu. Ale do czasu.Nie dzwoń na policję, bo przecież wstyd i nie wypada, okłamuj męża i siebie. Pierz synkowi gacie, gotuj obiadki, obmywaj z błota i rzygowin, ściel łóżeczko, rób śniadanko. Przecież jesteście rodziną! a radzina musi sobie pomagać i trzymać się razem.Może nie długo przeczytamy i usłyszymy w wiadomościach:" 24 letni mężczyzna w stnie upojenia alkoholowego odrąbał matce siekierą głową bo nie chciała mu dać na wódkę".
                        • mister_yeasy Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 13:09
                          I teraz Twoim największym problemem jest, gdzie syn się podział i czemu nie wraca do domu?Albo jest na jakiejś melinie i chla do upadłego, albo zamknęli go do paki, albo leży gdzieś nieprzytomny z przepicia i pobicia w rowie.Bo chyba nie sądzisz że poszedł na pielgrzymkę do Częstochowy?
                          Twój dalszy życiorys jest też łatwo przewidywalny i zaprogramowany. Nie łudź się, że to ostatnie baty jakie dostałaś od synka, jak mu nie dasz na wódkę, to nie tylko weźmie sam ale przy tym skatuje Cię jak psa, połamie Ci żebra, ręce, wybije zęby. Będziesz się cieszyć że Cię nie zabił odrazu. Ale do czasu.Nie dzwoń na policję, bo przecież wstyd i nie wypada, okłamuj męża i siebie. Pierz synkowi gacie, gotuj obiadki, obmywaj z błota i rzygowin, ściel łóżeczko, rób śniadanko. Przecież jesteście rodziną! a rodzina musi sobie pomagać i trzymać się razem.Może nie długo przeczytamy i usłyszymy w wiadomościach:" 24 letni mężczyzna w stnie upojenia alkoholowego odrąbał matce siekierą głową bo nie chciała mu dać na wódkę".
                          • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 17:58
                            Szybko mnie oceniłeś. I chyba nie czytałes tego, co napisałam wyżej. Nie, to nie są mrzonki naiwnej głupiej matki, która wybaczy synowi i przyjme go z otwartymi ramonami, tylko dlatego, że zrobi skurszoną minę. Powtórze po raz kolejny: skończyło się pożyczanie pieniędzy. Za długo go utrzymuje (w dosłownym sensie), nie zamierzam jeszcze dawać pieniędzy na chlanie. Jak mnie uderzy po raz kolejny - wtedy zawiadomię policję. Teraz to już za późno, bo o czymś takim powinno się informowac od razu po wydarzeniu, a nie po kilku dniach. Wymienić zamki też mogę w mieszkaniu. Siłą nie wejdzie, oknami równiez nie.
                            Za długo się dawałam wykorzystywać. I pora to zmienić. I jego ostatnio zachowanie mi to uświadomiło.
          • bupu Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 18:09
            To gdzie się wyniesie, jest już jego problemem. Nie twoim. On ma sobie radzić, ma żyć swoje życie sam. I obrywać po własnym zadku jak zawali.
            • rowina_010 Re: Problemy z 24-letnim synem 08.07.12, 22:01
              Wiem o tym.
              • mokatato Re: Problemy z 24-letnim synem 09.07.12, 23:44
                Też mam problemy z synem napiszę do Ciebie na gazetowego to pogadamy.Pozdrawiam.
                • mokatato Re: Problemy z 24-letnim synem 09.07.12, 23:52
                  Nie aktywowałaś profilu, nie wiem jak się z Tobą skontaktować. Jeśli masz ochotę to napisz na gazetowego do mnie (wystarczy kliknąć na nick) i podaj kontakt do siebie.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problemy z 24-letnim synem 12.07.12, 15:46
      Dorosły syn, nie wpuszczony do domu, poradzi sobie. Z pewnością nie w taki sposób jaki by Pani chciała albo w sposób który jest niezgodny z Pani wartościami albo w sposób którego Pani chciałaby uniknąć dla niego, ale sobie poradzi. Myślę, że tego się Pani obawia najbardziej, że będzie musiała Pani przyjąć do wiadomości, że syn nie spełnia Pani oczekiwań i wyrósł na kogoś, kogo Pani nie chciała wychować. Dopóki go Pani trzyma w domu, żywi się Pani dwiema nadziejami. Że jeszcze Pani na niego wpłynie a on się zmieni oraz że nie musi się Pani konfrontować z rzeczywistością, że jeszcze się ona nie wymknęla spod Pani kontroli. Ale tak naprawdę to już się stało a Pani żywi się iluzją.Do tego dochodzi myśl o własnych błędach.. Być może dlatego tak trudno podjąć radykalną decyzję wobec syna.
      Do tego wstyd, który paraliżuje i który jest złym doradcą.
      Chcę powiedzieć, że doskonale rozumiem co może Pani przeżywać. Wstyd, poczucie winy jest częstym uczuciem rodziców. Ale trzeba go " schować w kieszeń" aby bronić siebie i resztkę możliwości wpływu na syna. Dlatego trzeba przynajmniej założyć "Niebieską Kartę". Myślę, że Pani dodatkowo przeżywa dużo lęku. Nie podejmując żadnej decyzji nie naraża się Pani na te wszystkie przykre uczucia. To jest ten zysk którego się Pani trzyma. Niesłusznie. Proszę powoli, niekoniecznie radykalnie i natychmiast, bo nie jest Pani jeszcze na to gotowa przeprowadzać zmianę. A dopóki syna nie ma w domu, zmienić zamki i jak przyjdzie przez drzwi podać jego osobiste rzeczy. Agnieszka Iwaszkiewicz








      • ol_e Re: Problemy z 24-letnim synem 12.07.12, 16:11
        Witaj, a ja Ci radzę iść do najbliższej, bezpłatnej poradni leczenia uzależnień i współuzależnienia. Tam otrzymasz pomoc terapeutyczną, w realu. jak postępować z osobą, która nadużywa lub już jest osobą uzależnioną. Możesz także poszukać w sowim mieście grupy Al-Anon. Tak spotkasz matki z takimi problemami jak Ty. Nauczą Cię stosować wobec syna tzw. twardą miłość. Wiem o czym piszę, jestem trzeźwą alkoholiczką.
        Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka