Dodaj do ulubionych

czy mąż ma problem z alkoholem?

30.11.12, 13:59
Jesteśmy małżeństwem od 6 lat. Mamy dwoje małych dzieci. Od kilku lat mąż w każdą sobotę pije 6 piw, denerwuje mnie to, bo przez cały tydzień nie ma go całymi dniami (pracuje od 9 do 19) i chciałabym żeby weekend poświęcił dzieciom. Twierdzi, że robi to żeby odreagować pracę i powinnam się cieszyć, że pije w domu, a nie chodzi po knajpach z kumplami. Tyle, że ja chciałabym żeby wtedy pobył z nami. Tymczasem całą sobotę popija piwko, a w niedzielę gnije na kanapie i narzeka, że się nie wyspał. I tak co weekend...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:02
      A może nie wypić? To znaczy, jeśli gdzieś wychodzicie, jest chory, jesteście na wakacjach?
      • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:06
        jak najbardziej leczenie terapia musi sie zaszyc
        musisz mu postawic ultimatum
        musisz sie rozwiesc
        musisz bardziej wymagac

        a tak naprawde to co masz na mysli pod pojeciem spedzanie czasu
        cos w rodzaju twoje gledzenie jak sie nie przyklada do dbania o dom i wysluchiiwanie tego
        czy cos bardziej atrakcyjnego
        • euralla Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:09
          Mam na myśli zabawę z dzieckiem, które przez cały tydzień za nim tęskniło. Wiem, że jest zmęczony po pracy, ale to są jego dzieci, więc ma się nimi zajmować.
          • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:17
            no to od rana laduje te piwa czy jak
            niech sie zajmie dzieckiem w dzien a pije wieczorem
      • euralla Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:11
        Nigdy mu się nie zdarzyło nie pić jak jest okazja, jak jesteśmy na wakacjach pije codziennie przez całe dnie
        • bez_przekazu Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 20:37
          czyli jest odpowiedzialnym facetem, bo nie pije w tygodniu,zeby miec trzezwy umysl w pracy.
          a dzieci nie interesuja go,bo sa male. zaczna, kiedy podrosna. tak niektorzy maja.sory, ale mysle,ze Ty masz problem.
          ł(a):

          > Nigdy mu się nie zdarzyło nie pić jak jest okazja, jak jesteśmy na wakacjach pi
          > je codziennie przez całe dnie
          • velluto Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 21:27
            Odpowiedzialny facet nie pije systematycznie. Odpowiedzialny facet uczestniczy w życiu rodziny.
            Odpowiedzialny facet jest świadomy tego, że potrzeby dzieci są na pierwszym miejscu. Co to na boga znaczy "niektórzy tak mają, że małe dzieci ich nie interesują"? dzieci to nie zabawki, po które się sięga, jak właściciel ma ochotę.

            Żałosne, że gość nie ma żadnego innego pomysłu na odpoczynek po pracy, tylko chlanie. Nie słyszał o sporcie, nie ma hobby, pasji, zainteresowań oprócz picia?
    • rotkaeppchen1 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:10
      Trudno powiedziec. Nie musi to byc klasyczny wstep do alkoholizmu. Gdyby np MUSIAL codziennie jedno piwo wypic, zeby sie wyluzowac, to moglby byc juz alkoholizm, nawet, gdyby nigdy sie nie upil. Wazne jest, czy MUSI i bez tego nie jest w stanie funkcjonowac, czy po prostu, jak to sie mowi, lubi i sprawia mu to jakas tam przyjemnosc (pisze jakas tam, bo ja sama nie pije i nie rozmiem, jak mozna pic dla przyjemnosci ale przyjmuje do wiadomosci, ze mozna). Jezeli maz pracuje 10 godzin dziennie przez piec dni w tygodniu, ma prawo byc zmeczony. Takze ty masz prawo byc zmeczona, nawet jezeli nie pracujesz zawodowo, jestes non stop z malymi dziecmi. Zarowno maz, jak i ty, macie prawo do odpoczynku w weekend. Ja bym tu nie widziala problemu typowo alkoholowego, tylko raczej podejscia do kwestii prawa do odpoczynku i chwili wytchnienia. Moze udaloby sie naklonic meza, zeby nie pil, przynajmniej dla tego, zeby po sobotnil odpoczynku, mogl w niedziele zajac sie dziecmi, abys ty miala chwile dla siebie. Lub chociaz, zebyscie zajeli sie z nimi wspolnie, bo pewnie takze to poczucie wspolnoty jest dla ciebie wazne.
      • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:17
        Gdyby np MUSIAL codziennie jedno piwo wypic, zeby sie wyluzowac, to moglby byc juz alkoholizm, nawet, gdyby nigdy sie nie upil. Wazne jest, czy MUSI i bez tego nie jest w stanie funkcjonowac,


        a jak pije codziennie jedno piwo wieczorem
        juz po calym dniu funkcjowania
        to wedlug twojej teorii dosyc cienkiej zreszta jest juz na dnie i tylko parzec a zzacznie pic denaturat
        • verdana Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:26
          Tak, jeśli musisz wypić to piwo, to pewnie za dziesięć lat będziesz pił denaturat... Jesli tylko lubisz, to juz inna sprawa.
          • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:34
            kolejna mundra
            socjalizm kiedy wszyscy chlalij jak swinei wypral wam mozgi
            i nie mozecie pojac ze mozna sie napic od tak i nie jest to przejawi problemow
            depresji alkoholizmu tylko poprostu napicie sie troche alko
            • aqua48 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:50
              jamesonwhiskey napisał:

              > i nie mozecie pojac ze mozna sie napic od tak i nie jest to przejawi problemow
              > depresji alkoholizmu tylko poprostu napicie sie troche alko

              Sześć piw w ciągu jednego dnia to nie jest "napicie się trochę alkoholu"...
              • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 14:56
                to moze dodaj w tej swojej malej manipulacji ze ten dzien zdaza sie raz na tydzien
                • verdana Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 15:24
                  Nie trzeba pić codziennie, aby stać się alkoholikiem - sporo jest wypadków, kiedy ludzie piją tylko w weekend, a gdy nadchodzi piątek i alkoholu nie ma - okazuje sie, zę zamiast tego mają napad szału.
                  • aqua48 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 15:35
                    verdana napisała:

                    > Nie trzeba pić codziennie, aby stać się alkoholikiem - sporo jest wypadków, kie
                    > dy ludzie piją tylko w weekend, a gdy nadchodzi piątek i alkoholu nie ma - okaz
                    > uje sie, zę zamiast tego mają napad szału.

                    Znałam alkoholika, który pił średnio raz na trzy tygodnie - miesiąc...Bez tego nie był w stanie funkcjonować. I takiego który pił codziennie tak, że na pierwszy i drugi rzut oka nie było po nim znać, ale np. bez kieliszka wódki nie był w stanie prosto prowadzić samochodu (!), ani prowadzić normalnej (!) rozmowy.
                    Alkoholizm przybiera rozmaite postacie, a uzależnienie pojawia się wtedy kiedy człowiek nie może już bez alkoholu funkcjonować. Często pierwsze objawy alkoholizmu są mylone z chęcią napicia się, taką samą jak chęć zjedzenia deseru.
                    Więc jeśli mąż MUSI pić co weekend, nie wyobraża sobie wolnego czasu, czy wakacji spędzonych z rodziną, dziećmi na trzeźwo, to już jest problem. Nawet jeśli w te weekendy nie bełkocze i nie przewraca się.

                    • verdana Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 15:43
                      Mój znajomy psycholog, specjalista od uzależnień wskazał mi następujący test - czy lubisz wypić, czy jesteś uzależniony.
                      Lubisz po pracy czegoś się napić i robisz to czesto. Wracasz do domu wieczorem, bardzo zmęczony. Jest zimno, pada. Masz ochotę na kieliszek wina, czy piwo, ale nieoczekiwanie okazuje się, że zapasy się skończyły.
                      Jezeli ubierasz sie i wychodzisz do sklepu, powinieneś zastanowić sie, czy nie jesteś na prostej drodze do alkoholizmu.
                      • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 16:02
                        > Mój znajomy psycholog,

                        a ja slyszalem ze psychologowie to najwieksi wykolejency


                        > bardzo zmęczony. Jest zimno, pada. Masz ochotę na kieliszek wina, czy piwo, al
                        > e nieoczekiwanie okazuje się, że zapasy się skończyły.

                        alkoholikowi nie konczy sie zapas nie spodziewanie
                        i kupuje w drodze do domu

                        takze ja bym tak sie ne emocjionowal tymi wynuzeniami znajomego psych9ologa
                        • verdana Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 16:08
                          Konczy się - bo nie zawsze kontroluje ile wypił. Ale skoro się czepiasz, OK. Puszka piwa się wylała.
                    • kropidlo5 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 15:56
                      Dwie rozne sprawy to uzaleznienie psychiczne i fizyczne. W jezyku angielskim istniaja dwa odrebne slowa na to -dependance i addiction, w polkim jest jedno slowo uzaleznienie (choc moznaby uzyc slowa nalog, ale to raczej substytut).
                      Fizyczne uzaleznienie to gdy organizm domaga sie alkoholu by funkcjonowac, alkohol wchodzi w metabolizm- i to jest takie klasyczne uzaleznienie od alkoholu. Tak jak ktos tu pisal- nie moze prowadzic samochodu po alkoholu, pije od rana do nocy, ciagami itp.
                      Inna sprawa to picie wieczorami czy weekendami czy wakacyjne- tutaj jest kwestia nalogu i uzaleznienie jest psychiczne. W tym wypadku bardzo ciezko jest postawic granice miedzy 'lubi' a 'musi'. JEst to chyba niemozliwe, to tylko akademicki spor.
                      Chyba kazdy, kto siega po alkohol bedac trzezwym, to robi to bo lubi (albo bo sie przyzwyczail ale tez lubi), natomiast moznaby sie zastanowic, dlaczego lubi. Szczegolnie, gdy dzieje sie to regularnie. Wtedy moznaby powiedziec, ze bardzo lubi, wrecz kocha pic. Skad tak wielka milosc?
                      Wielu ludzi lubi alkohol, tylko rozni sie to stopniem 'lubienia' Tak jak ze wspinaczka gorska czy zaglami- jeden wespnie sie raz na cztery lata, inny co lato a trzeci zostanie wyczynowcem.

                      Warto byloby, gdyby maz cos innego polubil, jakies hobby, jakies wyjscia do kina, muzyka, jakis sport. Alkohol co prawda to trudny konkurent, bo to chemia, ale warto probowac.

                    • jamesonwhiskey Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 15:58

                      > Znałam alkoholika, który pił średnio raz na trzy tygodnie - miesiąc...

                      dobrze ze nie raz na 5 lat

                      • aqua48 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 01.12.12, 12:26
                        jamesonwhiskey napisał:

                        > > Znałam alkoholika, który pił średnio raz na trzy tygodnie - miesiąc...
                        >
                        > dobrze ze nie raz na 5 lat

                        Wiesz, dla rodziny i otoczenia nie było to takim tematem do żartów jak dla Ciebie, bo pan pił ciągiem przez trzy dni i był w tym czasie kompletnie wyłączony z jakiejkolwiek rzeczywistości.
                        A poza tym pijąc regularnie w ten sposób i zaprzeczając swojemu alkoholizmowi, bo jak to wszak nie pije codziennie i czego się wszyscy czepiają, zdążył sobie zrujnować zdrowie przed ukończeniem trzydziestu pięciu lat...

                  • bez_przekazu Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 20:43
                    tiaaaa, cos ala szal macicy......
                    verdana napisała:

                    > Nie trzeba pić codziennie, aby stać się alkoholikiem - sporo jest wypadków, kie
                    > dy ludzie piją tylko w weekend, a gdy nadchodzi piątek i alkoholu nie ma - okaz
                    > uje sie, zę zamiast tego mają napad szału.
                    >
              • bez_przekazu Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 20:42
                a co za roznica wypic codziennie jedno, albo kilka razy w tygodniu? ilosc jest taka sama, ha ha!
                aqua48 napisała:

                > jamesonwhiskey napisał:
                >
                > > i nie mozecie pojac ze mozna sie napic od tak i nie jest to przejawi prob
                > lemow
                > > depresji alkoholizmu tylko poprostu napicie sie troche alko
                >
                > Sześć piw w ciągu jednego dnia to nie jest "napicie się trochę alkoholu"...
            • bez_przekazu Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 20:40
              one tu wszedzie widza zdrajcow i alkoholikow.

              jamesonwhiskey napisał:

              > kolejna mundra
              > socjalizm kiedy wszyscy chlalij jak swinei wypral wam mozgi
              > i nie mozecie pojac ze mozna sie napic od tak i nie jest to przejawi problemow
              > depresji alkoholizmu tylko poprostu napicie sie troche alko
          • bez_przekazu Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 05.12.12, 20:40
            wiesz z doswiadczenia?:)))))) ja pije juz dobre 8 lat prawie codziennie lampke lub dwie wina po pracy i jakos nie ciagnie mnie, ani do wiekszej ilosci,ani tym bardziej, do denaturatu.

            verdana napisała:

            > Tak, jeśli musisz wypić to piwo, to pewnie za dziesięć lat będziesz pił denatur
            > at... Jesli tylko lubisz, to juz inna sprawa.
        • rotkaeppchen1 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 20:00
          Nie koniecznie. Jeden bedzie pil denaturat(czemu od razu denaturat, moze go bedzie stac na najlepsze i najbardziej wysokoprocentowe alkohole??), drugi do konca zycia poprzestanie na tym jednym piwie. Tu nie chodzi o ilosc, czy nawet o to, czy codziennie, czy raz w tygodniu ale o to, czy sie wypic MUSI, czy sie ma ochote. Oczywiscie, chyba tylko anonimowi alkoholicy przyznaja, ze MUSZA a nie chca, ale tu nie codzi o subiektywne doznania, czy oklamywanie - swiadome lub nie, samego siebie ale o fakt: jest przymus, czy go nie ma. Mozna to w sumie latwo sprawdzic: w sytuacji, kiedy np po ciezkim dniu pracy facet siega do lodowki a tam pusto. Jezeli machnie reka, to znaczy, ze jest ok, ze pije, bo ma ochote, bo lubi, itd. Jezeli poczuje irytacje i poleci po to piwo, to moze oznaczac, chociaz nie musi, ze cos jest nie tak.
          • triss_merigold6 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 20:46
            Nie chodzi o ilość, a o regularność i przymus.
            • kropidlo5 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 21:44
              'musi to na Rrusi, a w Polsce jak chce':)
              Jak zdefiniowac przymus i odroznic od checi? Przymus jest chyba wtedy, gdy ktos nie chce czgos zrobic a robi. Nalezaloby zapytac alkoholika, czy pije te piwo bo chce, czy czuje przymus. Przymus to jest jak z rana czlowiek wymiotuje, nie moze patrzec na butelke, ale pije, bo inaczej bedzie jeszcze gorzej. Troche mi to nie pasuje do goscia, ktory pije piwo w weekend.
              Nie mowie, ze to dobrze, alkohol to jedno z gorszych hobby, bo i drenuje kieszen, i zle dziala na organizm, i jak tu irytuje otoczenie, ale kwestia jest wlasnie tego, ze ten ktos chce tak robic. Dlaczgo?

              czy autorka watku bylaby wiele bardziej zadowolona, gdyby maz zamiast pic na przyklad chodzil na mecze koszykowki z kolegami na aly dzien? Nie sadze. I tak by go nie bylo.
              Wiec nalezy odroznic dwie sprawy- sam alkohol i problem w rodzinie.

              • triss_merigold6 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 21:47
                Sądzę, że mogą Ci to wyjaśnić pracownicy szpitali. Regularnie mają do czynienia z ludźmi, którzy trafiając do szpitala muszą tam spędzić parę dni i w sobotę/niedzielę dostają regularnej delirki. Bo od lat pili zawsze w piątek/sobotę i przyzwyczaili organizm, który na odstawienie reaguje szokiem.
                • kropidlo5 Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 30.11.12, 22:19
                  triss_merigold6 napisała:

                  > Sądzę, że mogą Ci to wyjaśnić pracownicy szpitali. Regularnie mają do czynienia
                  > z ludźmi, którzy trafiając do szpitala muszą tam spędzić parę dni i w sobotę/n
                  > iedzielę dostają regularnej delirki. Bo od lat pili zawsze w piątek/sobotę i pr
                  > zyzwyczaili organizm, który na odstawienie reaguje szokiem.
                  To ciekawe, nie slyszalem o tym, zeby dostac delirki na sama mysl o alkoholu, widac u takich osob reakcja psychiczna wywoluje reakcje fizyczna.
                  • quba Re: czy mąż ma problem z alkoholem? 01.12.12, 13:06
                    kropidlo5 napisał:

                    > To ciekawe, nie slyszalem o tym, zeby dostac delirki na sama mysl o alkoholu, w
                    > idac u takich osob reakcja psychiczna wywoluje reakcje fizyczna.

                    To, że Ty o czymś nie słyszałeś, nie znaczy, że tego nie ma.

                    Ja z kolei znam historię o facetach, którzy będąc na odwyku, na terapii - zrobili sobie nastrój i wieczorek przy zwykłej herbacie, nie jakimś więziennym czaju i tak się uhahali, że można sie było mocno zdziwić!
    • quba Re: opilstwo okresowe 01.12.12, 13:01
      To może być opilstwo okresowe
      Niestety, za parę lat może być nad przepaścią!
      pozdrawiam!
      • buddy_valastro Re: opilstwo okresowe 02.12.12, 13:03
        Po prostu poroś go żeby przestał pić. Na zawsze. Jego reakcja pozbawi cie złudzeń.
        • verdana Re: opilstwo okresowe 02.12.12, 20:14
          Gdyby ktoś zażądał, abym przestała pić na zawsze, na zawsze zrezygnować z kawy, na zawsze jeść słodycze, na zawsze nie jeść białego chleba, to moja reakcja też pozbawiłaby go złudzeń. I nie dlatego, zę jestem uzalezniona.
          • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 02.12.12, 23:57
            To jest wlasnie problem, w leczeniu nalogow stosuje sie zbyt drastyczne srodki, na zasadzie ' do konca zycia nawet kropli alkoholu' i to tworzy presje, ktora jest trudna nawet dla kogos, kto pije raz na pol roku, a co dopiero dla kogos kto 'lubi wypic'.
            Lepsza metoda wedlug mnie to metoda mniejszych krokow, na zasadzie- kazda redukcja jest krokiem w przod, no chyba ze ktos totalnie przegina i nie ma woli zmiany.
            • triss_merigold6 Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 09:21
              Z tego co piszesz wynika, że nie masz pojęcia o mechanizmach uzależnienia. Gracz nie może sobie pozwolić na wirtualnego bukmachera czy automaty nawet raz do roku, podobnie jak ćpun na działkę czy alkoholik na kieliszek wina.
              • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 12:17
                Wiem, ze jak sie ma problemy z nalogiem, to trudno jest 'ograniczac' a juz na pewno nie jest mozliwe anulowanie historii czy to cpania czy grania. Mowie o realiach, a te sa takie, ze przy podejsciu zero-jedynkowym wielu ludzi unika leczenia w ogole, albo szybko wypada z maszyny lecznictwa przy porazce. Gracz na pewno nie jest bezpieczny w kasynie, ale jesli nie gral 300 dni i poszedl dwa razy, to nie powinno to byc traktowane jako zmarnowany okres, bo te 300 dni jednak nie gral. O to mi chodzi, racjonalizm zamiast katastrofizmu. Oczywiscie najlepiej jest, jak czlowiek nic nie pije, nie cpa i nie gra, niezaleznie od tego czy ma problem czy nie, be rzeczy nie sa do zycia niezbedne a maja koszty uboczne i sa zagrozeniem (kazdy kto pije moze stac sie alkoholikiem, niektorzy wpadaja w nalog nawet dopiero w 5 czy 6 dekadzie zycia, szczegolnie kobiety).
          • buddy_valastro Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 09:32
            Gdybyś ważyłą 200 kg radziłabym odstawienie pieczywa i słodyczy też na zawsze.
            Alkoholik nie moze pic w sposob kontrolowany. Moze sie ograniczac na jakis czas, ale zawsze probujac kontrolowac picie przegra z nalogiem. Z kiszonego ogorka nie zrobisz swiezego.
            • verdana Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 12:53
              Ale tu nie mamy do czynienia z kimś, kto waży 200 kg - tylko z kimś, kto ma llekką nadwagę. Nie jest to jeszcze prawdopodobnie alkoholizm, tylko ryzykowne picie - chcesz zrobić z kogoś pijącego ryzykownie alkoholika - potraktuj go jak alkoholika, sukces zapewniony.
              • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 13:23
                Robiono badania przekrojowe w USA, i porownywano ludzi, ktorzy przestawali pic na rok samodzielnie, z takimi ktorzy uczeszczali na terapie i do AA. Odsetek takich, ktorzy po roku nadal utrzymywali abstynencje byl obu grupach podobny, jakies 40%. Natomiast ludzie, ktorzy wrocili do picia rokowali znacznie gorzej jesli uczeszczali do AA. Jednym slowem, ci pierwsi wracali do picia lzejszego lub podobnego jak przed okresem abstynencji, a ci z AA pili intensywniej i z gorszymi skutkami.
                Nei wiadomo, na ile wplyw na to mogla miec skala problemu na starcie, ale zakladam, ze porownywano ludzi podobnych sobie. Eksperci wywodzili, ze czlowiek na terapii jest programowany na abstynencje i myslenie, ze jak wypije, to leci w dol, na pewn straci kontrole i tak dalej, i faktycznie tak sie dzieje.
                Oczywiscie nie oznacza to, zeby kwestionowac sens terapii, ale w Europie zmienia sie podejscie do problemu, tak jak i narkomanii, na przyklad w Portugalii, Szwajcarii podaje sie heroine uzaleznionym w przychodniach, istnieja juz domy dla bezdomnych gdzie nie ma wymogu absolutnej trzezwosci (jak w polskich markotach), sa programy tzw harm reduction. Po prostu obejmuje sie opieka tych, ktorzy nie 'zalapuja' sie do grupy abstynentow, wychodzac z zalozenia, ze lepiej jest minimalizowac szkody niz je ignorowac- albo zwielakratniac, jak to bylo w przypadku slynnego spychania ludzi na dno, co mialo byc warunkiem wytrzezwienia, ale niestety wiekszosc sie nie odbijala tylko topila.

                To oczywiscie nie ma zadnego wplywu na prawa innych osob, nie oznacza, ze rodzina musi tolerowac pijackie zachowania tatusia, bo przeciez pije jedno wino na tydzien mniej, prawa innych i komfort zycia nie moga tu byc uchylone, co najwyzej wyrozumialosc dla drobnych potkniec, ale nie patologii. Chodzi jednak o to, zeby nie wpychac celowo kogos w bagno, jak to bylo modne i powszechne jeszce 30 lat temu, w Polsce w duzej mierze za sprawa Marka Kotanskiego. Czytalem wypowiedz eksperta z monaru z ostatnich czasow i mowil, ze kiedys byly inne problemy i narkomani czesto to byli ludzie o sklonnosciach aspolecznych, psychopatycznych, a dzis dominuja ludzie z problemami lekowymi i neurotycy i tamte metody stare wobec tych ludzi tylko pogarszaja sytuacje.
                Po prostu, warto unikac slepego dogmatyzmu.





                verdana napisała:

                > Ale tu nie mamy do czynienia z kimś, kto waży 200 kg - tylko z kimś, kto ma lle
                > kką nadwagę. Nie jest to jeszcze prawdopodobnie alkoholizm, tylko ryzykowne pic
                > ie - chcesz zrobić z kogoś pijącego ryzykownie alkoholika - potraktuj go jak al
                > koholika, sukces zapewniony.
                >


                • paris-texas-warsaw Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 15:11
                  Kropidło, bardzo Ci dziękuję za ten wpis:))))) To mnie trochę oświeciło w pewnej sprawie, która czasem wydawała mi się zagadkowa. Ja znam właśnie osobę, która była na samym dnie, jej alkoholizm był w fazie, że chyba tylko można czekać na zgon, trwał zresztą wiele lat. I ta osoba wyszła z tego sama, bez terapii. Ja wiązałabym to po części z nowym związkiem tej osoby, w którym znalazła swoją prawdziwą połówkę. Wcześniejszy związek był dla niej czymś jak "fatal error". Teraz ta osoba przy jakichś okazjach pozwala sobie napić się alkoholu. Ja zastanawiałam się, jak to jest możliwe, że ta osoba sama poradziła sobie z nałogiem, a do tego teraz sporadycznie pije alkohol bez większych skutków ubocznych. Było to dla mnie nie do pojęcia, bo jak chyba każdy w Polsce, nasłuchałam się właśnie, że z alkoholizmu wychodzi się tylko po ciężkiej terapii i do końca życia trzeba zachować abstynencję. Zastanawiało mnie też czasem, jak dużo jednak ten człowiek miał w sobie woli życia, takiego życia w pełni. Fajnie piszesz o dogmatyźmie - rzeczywiście - ani w medycynie, ani w psychologii dogmaty chyba nie istnieją:)

                  Ps. I jak takiemu mądremu facetowi coś w wątku o rodzicach radzić - przecież pewnie doskonale wiesz, że tylko Ty znasz odpowiedź, co sprawiło, że jesteś uwikłany w tę psychiczną zależność od kłócących się rodziców. Pewnie masz temat z grubsza przemyślany, ale jeszcze trzeba trochę dalej pójść i w myśleniu i w działaniu... Może właśnie ta kwestia "dogmatów" też w tym odgrywa jakąś rolę...
                  • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 15:20
                    Janie chce bagatelizowac problemu, i na pewno dla wielu osob powrot do 'normalnego' picia bedzie problemem, a czy bedzie czy nie to kazdy musi sprawdzic sam na sobie. Pewnie nawet dla wielu bedzie to niemzliwe, dla innych bardzo trudne, dla innych latwe.
                    Mam wujka, ktory w mlodosci pil ciagami po 7 dni (podobno, ja nie widzialem bo mialem wtedy 5 lat) a dzis pije na weselach albop przyjeciach tylko, raz na kilka miesiecy, choc wtedy czesto sie upija to fakt, ale na jednym wieczorze sie konczy.
                    Mam kumpli, ktorzy naprawde ostro pili i ktorzy pija mniej. Mam takich, ktorzy pija ciagle tyle samo.

                    Wystarczy spojrzec na fakt prosty: szacuje sie ze minimum 10% populacji ludzkiej srednio na jakimks etapie zycia ma problem z alkoholem, w tym 3% jest fizycznie uzalezniona, to jest jakies 500 milionow na swiecie, a AA liczy 2 czy 3 miliony, mniej niz 1%, gdzies ta reszta musi funkcjonowac, nie wszyscy spia w smietnikach, bo chyba nie ma w Polsce 3 milionow bezdomnych.
                    • sorvina Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 16:19
                      Spotkałam się z dwoma rodzajami podejścia do problematyki uzależnień:
                      - w tylu AA - polegające na sprowadzaniu człowieka do poziomu gnoju "jesteś alkoholikiem, niczym, to, że pijesz to największe zło tego świata" itp. wtedy każde wypicie nawet niewielkiej ilości alkoholu wywołuje olbrzymie poczucie winy. Nie rozwiązuje to psychologicznych problemów takiej osoby, a czasem je nawet pogłębia. Może odstraszyć od picia, ale łatwo wtedy zastąpić je innym rodzajem uzależnienia. Stąd przykłady ex-alkoholików, którzy potem stali się uzależnionymi od wiary i pracy "porządnymi ludźmi" uświadamiającymi innym alkoholikom jakim dnem człowieka są.
                      - skupienie się na zrozumieniu i przerobieniu przyczyn ucieczki w uzależnienie. Jeśli klient nauczy się radzić sobie z emocjami, problemami od których uciekał, to sama używka nie będzie stanowiła problemu.

                      Poza elementem szacunku do człowieka lub łamania człowieka różnią się one określaniem sedna problemu. W pierwszym problemem jest alkoholizm sam w sobie, w drugim pacjent ma problem, z którym "radzi" sobie za pomocą alkoholu i to tym problemem i mechanizmami ucieczki w uzależnienie trzeba się zająć.

                      Oczywiście w przypadku zaawansowanego alkoholizmu czy narkomanii trzeba wziąć pod uwagę uzależnienie fizyczne, silne zatrucie itp. Inaczej wyglądać będzie terapia osoby, która popija piwko po pracy, a inaczej kogoś, kto stale miał we krwi kilka promili.

                      Rozumiem, że alkoholik by wyzdrowieć musi zrozumieć, że ma problem i pijąc krzywdzi innych - mieć motywację do zmiany. Jednak nie za bardzo wyobrażam sobie jak można zbudować zdrowego silnego człowieka na podejściu zakładającym, że jest on zerem, jest słaby, siłę może mu dać co najwyżej Bóg i totalna samodyscyplina zakładająca całkowitą abstynencję, sobie nigdy nie może ufać...
                      • jamesonwhiskey Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 17:02
                        pogłębia. Może odstraszyć od picia, ale łatwo wtedy zastąpić je innym rodzajem uzależnienia. Stąd przykłady ex-alkoholików, którzy potem stali się uzależnionymi od wiary i pracy "porządnymi ludźmi" uświadamiającymi innym alkoholikom jakim dnem człowieka są.


                        to jest akurat dosyc ciekawe i ma sens
                        wielu "wyleczonych" to totalne odpaly i czesem lepiej zeby sie napili niz prowadziliciagla walek ze soba

                        > Jeśli klient nauczy się radzić sobie z emocjami, problemami od których uciekał
                        > , to sama używka nie będzie stanowiła problemu.

                        tu sie nie zgadzam
                        wina do obiadu nijak nie moge podciagnac pod ucieczke od problemnow

                        • sorvina Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 17:16
                          > tu sie nie zgadzam
                          > wina do obiadu nijak nie moge podciagnac pod ucieczke od problemnow

                          Jedna osoba pije wino do obiadu bo lubi, a druga bo bez alkoholu nie potrafi się rozluźnić, odpocząć, dobrze bawić (choć może sobie tłumaczyć, że pije bo lubi). Jeśli obecność alkoholu jest WARUNKIEM utrzymania znośnego samopoczucia, to zaczyna to już pachnieć uzależnieniem.
                          Alkohol znieczula, w ten sposób dla niektórych stanowi jedyny znany im sposób "radzenia" sobie z napięciem, przykrymi emocjami itp. Dlatego nie jest tak istotna ilość alkoholu jak stosunek psychiczny do picia.
                          • jamesonwhiskey Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 18:16
                            nie zgadzm sie z teza ze alkohol to wylacznie lek na stresy napiecie i zle emocje
                            co w sytuacji gdy ktos nie ma stresow zlych emocji napiec spokojne zycie
                            i sie lubi napic browara
                            • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 00:51
                              jamesonwhiskey napisał:

                              > nie zgadzm sie z teza ze alkohol to wylacznie lek na stresy napiecie i zle emo
                              > cje
                              > co w sytuacji gdy ktos nie ma stresow zlych emocji napiec spokojne zycie
                              > i sie lubi napic browara

                              Nie wylacznie- tylko czesto. Motywy moga byc rozne. Niektorzy ludzi np staja sie alkoholikami, bo pochodza z okreslonego srodowiska, gdzie picie przy kazdej okazji to norma i takiego podejscia ucza sie od dziecinstwa. Inni wchodza w srodowisko gdzie sie masowo pije. ale wiele osob zaczyna pic mimo braku tych okolicznosci.
                              • sorvina Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 11:32
                                Można porównać alkohol do seksu - czy seks sam w sobie jest zły? Nikt poza fanatykami religijnymi tak nie powie. Seks dla większości osób służy pielęgnowaniu bliskości, przyjemności (no i prokreacji, ale skupiam się na emocjonalnej stronie).
                                A jednak niektórzy ludzie w temacie seksu tracą umiar, czynią z niego coś czym nie jest - sposobem dowartościowywania się, rozładowywania napięcia. Jeśli to jedyny sposób jaki znają, a wewnętrznego napięcia i problemów jest dużo, to tego "rozładowania" potrzeba coraz więcej i z czasem pojawia się uzależnienie.
                                Jednak zależy to od nastawienia, a nie tylko częstotliwości kontaktów - jedna osoba będzie miała duże libido i seks raz dziennie będzie dla niej normalny i zdrowy. Da sobie radę jednak, jeśli tego seksu nie będzie, po prostu byłaby szczęśliwsza gdyby był. Osoba uzależniona wyjdzie jak w transie na miasto szukając jakiegokolwiek partnera "bo musi".

                                Przy uzależnieniach od substancji chemicznych jak w alkoholizmie można się uzależnić nie szukając ucieczki w alkoholu, tylko np. z powodu norm panujących w branży musząc pić z klientami dzień w dzień, bo inaczej się umów nie podpisze. Regularne picie przed dłuższy okres czasu u bardziej podatnej osoby (najczęściej mężczyzn z rodzin DDA) zrobi swoje. Jednak podobnie jak u uciekających w alkohol wyraźnie w pewnym momencie pojawia się przymus picia i z czasem utrata kontroli nad ilością pożywanego alkoholu (potrzeba coraz większych dawek) itp. Jest kilka elementów pozwalających rozpoznać uzależnienie. Wcześniej mówi się o ryzykownym piciu, które powinno zapalić lampkę bezpieczeństwa.
                                • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 22:57
                                  Zgadzam sie w pelni. Niestety, dogmatyzm panujacy w lecznictwie uzaleznien zamyka oczy na te kwestie. Jesli wejdziesz na strone osrodka terapii uzaleznien przy instytucie psychiatrii i neurologii w Warszawie- jeden z bardziej renomowanych w Polsce- to oni wrecz szczyca sie swoim zalozeniem, ze 'alkoholizm to choroba pierwotna, nie zwiazana z zadnymi poprzedzajacymi dysfunkcjami'. I ze lecza tylko te 'chorobe pierwotna; i nie zajmuja sie innymi kwestiami.

                                  Dla mnie to jest jak leczenie anoreksji poprzez odebranie jedzenia, cel uswieca srodki, a raczej cel jest dla samego celu. Pacjent ma nie pic/nie brac/ nie grac, a co sie z nim dzieje to niewazne, czy czuje sie lepiej, tak samo lub gorzej.

                                  Najgorsze jest, ze takie podejscie znalazlo uznanie wsrod pewnych samych uzaleznionych, ktorzy byc moze faktycznie nie mieli deficytow emocjonalnych tylko pili bo tak bylo w otoczeniu i sie uzaleznili, ale problem jest w tym, ze narzucaja swoje doswiadczenia innym i mowia, ze to jedyna sluszna droga.

                                  A kazde niepowodzenie tlumacza tym, ze ktos 'widac nie chcial trzezwiec', dobra wymowka.
                                  • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 23:05
                                    ps nasuwa sie takie podejrzenie- jesli alkoholizm to chroba 'pierwotna', w zamysle zapewne genetyczna, to w jaki sposob zespol aerosmith albo black Sabbath sklada sie z samych alkoholikow? Jaka jest statystyczna szansa, ze piec osob ktore zakladaja zespol, maja te genetyczne uwarunkowanie?
                                    Przy zalozeniu, ze alkoholizm dotyka nawet 10% spoleczenstwa, to szansa spotkania przypadkowego dwoch osob z rachunku prawdopodobienstwa to 10% (czy sie myle?) , trzech to pewnie 1% a piecu to cos na granicy 0.0001%?

                                    Za to szansa spotkania osob o podobnej wrazliwosci, albo podobnym trybie zycia, albo podobnej historii jest wiele wieksza, wiec wskazuje to raczej na srodowiskowe i psychologiczne uwarunkowania, a nie 'pierwotne', graniczace ze sfera cudow.
                                    Zreszta, renomowany osrodek w.w. zaleca jako leczenie wiare w boga, coz, lecznictwo uzaleznien to chyba jedyna dziedzina medycyny gdzie jako lekarstwo zaleca sie wiare w Boga. Nie slyszalem, by chirurg czy nawet onkolog kazal sie modlic i zdawac na sile wyzsza, ale coz, taki urok.
                                    • sorvina Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 23:33
                                      Psychiatria często skupia się tylko na biologicznej stronie zaburzeń, zupełnie negując jej psychiczny aspekt. W genach można mieć skłonność do uzależnienia po uzależnionym rodzicu. Podobnie jak można mieć skłonność do schizofrenii a ja mam stwierdzoną dziedziczną skłonność do nawracających depresji. Skłonność oznacza, że w pewnym sprzyjających chorobie okolicznościach, jest większa szansa, że ona się uaktywni, a w przypadku uzależnienia - że do niego dojdzie (genetycznie dziedziczy się z tego co wiem uzależnienie po linii męskiej, tzw. męski alkoholizm). Jednak nie oznacza to gwarancji, konieczności takiego rozwoju wydarzeń, natomiast powinno uwrażliwić daną osobę, że musi bardziej na siebie uważać.
                                      Ja np. wiem, że muszę dbać o siebie siebie, nie narażać się na zbyt duży stres i napięcia, wystrzegać się pesymistycznego myślenia i takich ludzi, gdyż może mnie to ściągnąć w dół. Jednak dzięki psychoterapii nauczyłam się siebie, swoich emocji i jak z nimi radzić. Wg psychiatry powinnam brać leki do końca życia i to jedyne rozwiązanie.

                                      Dostrzegam jak ważna może być terapia psychiatryczna w przypadku ciężkiego fizycznego uzależnienia. To psychiatra pomoże w odtruciu organizmu. Natomiast nie uwolni od mechanizmów psychicznych popadania w uzależnienie jako metody "radzenia" sobie z problemami, bo je zupełnie bagatelizuje. I co z tego, że delikwent przestraszy się i przestanie pić, jak nadal będzie psychiczną kaleką i szybko zmieni uzależnienie chemiczne na np. psychiczne. Leczenie uzależnień bez zbadania sytuacji rodzinnej pod kątem współuzależnienia i przeniesionych wzorców ucieczki w jakieś uzależnienie, bez szeroko pojętej psychoterapii to jak przyjąć pacjenta pogryzionego przez szczury w domu i wypuścić go opatrzonego, bez załatwienia deratyzacji. On wróci, z nieco innymi obrażeniami, ale wróci, bo źródło problemu nie zostało załatwione, tylko zaleczone objawy. Ale to myślenie lekarskie oderwane od psychicznych stron problemów. A coraz częściej mówi się o psychosomatycznych podłożach wielu "całkowicie fizycznych" chorób. Tylko jakoś mało to jest popularne w Polsce...

                                      Co do wiary w Boga w terapii, myślę, że momencie gdy człowiek mierzy się z czymś co wydaje się go przerastać, wiara w to, że może liczyć na wsparcie istoty potężniejszej od siebie może być bardzo wspierająca. Natomiast mówię o wierze pozytywnej, w miłość i boską łaskę, a nie starotestamentowe religijne zacietrzewienie - jesteś niczym wobec Boga, ukorz się, to może nie zdechniesz w piekle gnoju itp. Niestety w terapii AA jest głównie to drugie podejście, które dodatkowo niszczy samoocenę człowieka, który i tak jest w kiepskim stanie. Przypomina mi się rozmowa ze znajomym oficerem z wojska - on jest przekonany, że tradycyjne wojsko to by się przydało każdemu, bo go złamie i poskłada robiąc z niego "prawdziwego" mężczyznę. Łamanie polega na gnojeniu i wymuszania całkowitego posłuszeństwa, obdzieraniu z godności. Twierdził, że wielu osobom to zrobiło dobrze. W takim rygorze się odnalazły i np. zeszły ze ścieżki przemocy. Ale wiele osób to tylko rozwali i doprowadzi do samobójstwa. Nie każdy ma taką samą konstrukcję psychiczną. Zwolennicy jedynie_słusznych_metod o tym zapominają.
                                      • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 04.12.12, 23:50
                                        Hmm, w podejsciu AA jest jeden pewien wewnetrznie sprzeczny postulat. Masz zdac sie na wole Boga i to Bog kieruje Twoim zyciem. Ok. Ale gdy sie potkniesz to nagle Bog ucieka, znika, to nagle to juz nie Bog decyduje, tylko alkoholik.
                                        Jak jestes trzezwy- to Bog ci pomogl. Jak sie napiles- to juz nie Bog, to ty sam. Tu jest te sedno wlasnie, i to co obniza poczucie wartosci, bo moj sukces to sukces AA i Boga, ale moja porazka to moja wina. Wielka niekonsekwencja.
                                        Jesli uwierzylibysmy w predestynacje- na czym wg mnie opiera sie nauka AA- to bog decudyje o twoim losie i jak zapijesz to tez jest boga decyzja, ale tutaj jest ten paradoks, Bog zbiera laury za sukcesy ale wymiguje sie od porazek.

                                        • sorvina Re: opilstwo okresowe 05.12.12, 13:17
                                          kropidlo5 napisał:

                                          > Hmm, w podejsciu AA jest jeden pewien wewnetrznie sprzeczny postulat. Masz zdac
                                          > sie na wole Boga i to Bog kieruje Twoim zyciem. Ok. Ale gdy sie potkniesz to n
                                          > agle Bog ucieka, znika, to nagle to juz nie Bog decyduje, tylko alkoholik.
                                          > Jak jestes trzezwy- to Bog ci pomogl. Jak sie napiles- to juz nie Bog, to ty sa
                                          > m. Tu jest te sedno wlasnie, i to co obniza poczucie wartosci, bo moj sukces to
                                          > sukces AA i Boga, ale moja porazka to moja wina. Wielka niekonsekwencja.
                                          > Jesli uwierzylibysmy w predestynacje- na czym wg mnie opiera sie nauka AA- to b
                                          > og decudyje o twoim losie i jak zapijesz to tez jest boga decyzja, ale tutaj je
                                          > st ten paradoks, Bog zbiera laury za sukcesy ale wymiguje sie od porazek.

                                          Zupełnie jak filozofia mojej dysfunkcyjnej mamy - jak coś mi wyszło, to dzięki niej, jak popełniłam błąd, to tylko dlatego, że jestem beznadziejna ;) Nie od dzisiaj wiadomo, że ludzie twoją bogów na podobieństwo swoich rodziców, a alkoholicy to często DDA, więc ich rodzice ani spójnością, ani sprawiedliwością raczej się nie wykazywali. A potem takie skrzywione myślenie przenosi się wszędzie i infekuje nim innych - bo przecież lider AA przestał pić, więc jest teraz alfą i omegą.

                                          Większość religii neguje wartość, godność i moc pojedynczego człowieka, dzięki temu uzasadnia się konieczność istnienia pośredników, nauczycieli, kapłanów itp., a wbijanie w poczucie winy i niegodności to doskonałe narzędzie manipulacji. Dlatego choć doceniam rolę wiary w życiu człowieka, to ostrożnie podchodzę do wstawek religijnych, bo one więcej mają wspólnego z nie zawsze zdrową kulturą i mentalnością lokalną, niż prawdziwą mądrością i duchowością.

                                          Czasem mam wrażenie, że ruch AA i podobne w wykonaniu pewnych osób więcej mają z jakiejś sekty niż terapii.
                      • kropidlo5 Re: opilstwo okresowe 03.12.12, 17:21
                        Dobrze powiedziane. Tez nie rozumiem podejscia AA czy Monaru, gdzie czlowieka spycha sie do pozycji degenerata i wpedza w poczucie winy, a zarazem zabiera mu sie jedyny 'lek' jak ten ma. To jakby komus choremu na raka pluc zabrac leki i morfine i kazac palic fajki, bo musi 'znalezc sie na dnie'.

                        Faktycznie w terapiach i AA malo albo w ogole zwraca sie uwage na motywacje i powody picia, wysmiewa sie je mowiac, ze 'to nie powody tylko preteksty' a powodow nie, bo powodem jest alkoholizm. Coz, czesc osob na pewno wymysla bajki by uzasadnic picie albo obwinia innych, ale czesto w tle czaja sie powazne problemy, ktore zignorowane nadal zyja swoim zyciem i rzeczywiscie wielu uzaleznionych po terapiach czuje sie gorzej niz przed.

                        Porgam AA zreszta opiera sie na wierze w Boga, wlasna bezsilnosc, niewiare w siebie, koniecznosc naprawy moralnej i doskonalenia duchowego, co same w sobie ma ograniczony zasieg, bo nie kazdy ma gotowosc do wchodzenia w klimaty religijne, a niestety panuje przekonanie, ze jak komus nie podoba sie AA to znaczy, ze 'nie chce trzezwiec' taki szantaz emocjonalny, sugerujacy ze nie ma innej drogi niz AA, a sa rozne alternatywy.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka