Dodaj do ulubionych

Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem.

05.02.13, 15:44
Może troche to głupie ale ja już mam dość naszego pożycia.Już tak ok 3lat nie układa sie nam w małżeństwie,mąż ma swoje zdanie a ja swoje,nie możemy sie dogadać.Dużo jest przykładów ale nie chcę się bardzo rozpisywać,ale np.kiedy dzieci się usamodzielniły zyskałam dodatkowy pokój więc postanowiłam zrobić sypialnię.Oczywiscie mąż nie był zadowolony i z sypialni szybko uciekał do stołowego pokoju spać,tak było parę razy.od jakiegoś czasu sypialnia jest tylko moja.Tłumaczenia że sypialnie są sprawą normalną i większosć ludzi tak ma nie skutkuje.Od tej pory mamy ciągłe spory z byle czego,ale wedlug mnie i naszych córek on poprostu jest dziwakiem.Nie zawsze było miedzy nami zle ale teraz jest okropnie,pozatym nie jest rodzinny,potrafi na mnie krzyczeć,nie moge bez wiedzy pojechac do miasta(bo mieszkamy na wsi).Mam wrażenie że on przechodzi jakąś fazę,może to kryzys wieku średniego?nie wiem.Dużo jeszcze bym opisała takich przykładow.Pani doktor proszę o radę,czy udać się do psychologa?Dodam że mąż nie chce słyszeć o tym.
Obserwuj wątek
    • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 05.02.13, 15:55
      Kategorycznie polecam obejrzenie filmu Dwoje do poprawki www.filmweb.pl/film/Dwoje+do+poprawki-2012-582655
      • antheax "Dwoje do poprawki" 09.02.13, 18:57
        Właśnie obejrzałam ten film. Oglądałam z przerażeniem, że może być aż tak beznadziejny facet i zdesperowana kobieta, która dla związku poświęciła wszystko, całą siebie.

        Dobrze, że jest taki film. Uważam, że powinno być więcej filmów o takich problemach. Bo ten jeden... jedna jaskółka wiosny nie czyni.

        Nie zrozumiałam, na jakiej zasadzie związek Key i Arnolda nagle się poprawił. Wydawało mi się, że nic nie zapowiada poprawy a terapia jest nieskuteczna. I nagle pod koniec filmu bohaterowie zaczęli się kochać i szanować. To znaczy bucowaty mąż nagle pokochał swoją żonę, zaczął ją zauważać i liczyć się z nią. To, co ta biedna kobieta przeszła to nóż się w kieszeni otwiera. Cały czas zadawałam sobie pytanie: dlaczego nie odchodzi?! Dlaczego nie potraktuje męża wałkiem do ciasta ani nawet ostrzejszym słowem...

        Skończyło się jak bajeczka dla grzecznych dzieci.

        Ale było parę mądrych spostrzeżeń. Wszystkie związki wcześniej czy później trafia kryzys. Te, które przebrną kryzys pozytywnie, wychodzą z tego mocniejsze, związek przechodzi do klasy wyżej, wkracza w inną jakość.

        Może warto o to walczyć. Tylko skąd mieć pewność, kiedy walczyć a kiedy odpuścić.
    • esteraj Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 12:04
      sten.ia napisała:

      Dużo jest przykładów ale nie chcę się bardzo rozpisywać,ale np.kiedy dzieci
      > się usamodzielniły zyskałam dodatkowy pokój więc postanowiłam zrobić sypialnię.
      > Oczywiscie mąż nie był zadowolony i z sypialni szybko uciekał do stołowego poko
      > ju spać,tak było parę razy.od jakiegoś czasu sypialnia jest tylko moja.

      Nie wiem, czy dobrze Ciebie zrozumiałam, ale Ty sama postanowiłaś zrobić z pokoju dzieci sypialnię. Czy nie brałaś męża zdania pod uwagę?
      Czy mąż czuje się szanowany przez Ciebie? Czy konsultujesz cokolwiek z mężem, czy sama podejmujesz decyzje?

      > Nie zawsze było miedzy nami zle ale teraz jest okropnie,poza
      > tym nie jest rodzinny,potrafi na mnie krzyczeć,nie moge bez wiedzy pojechac do
      > miasta(bo mieszkamy na wsi).

      Być może krzykiem mąż chce być usłyszany, a nie ignorowany?
      • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 13:32
        No faktycznie, straszna fanaberia i robienie mężowi na złość z tą sypialnią. Widać, że kobieta w domu nie rządzi, bo gdyby tak było, to nie musiałaby się opowiadać z wyjazdami do miasta.
        Wielu facetów w pewnym wieku dziadzieje niestety. Nie chce im się wysilać, wieczorem najprzyjemniej zasnąć na kanapie z pilotem w ręce, bo to za duży wysiłek wykąpać się, przebrać w piżamę, zasnąć w łóżku jak człowiek. A żona może jeszcze mieć ochotę na amory na przykład, znowu trzeba się starać;) I wtedy najlepiej strzelić focha i zwalić winę na żonę. Że robi coś wbrew jego woli (co mu szkodzi sypialnia, spanie po ludzku?), że go nie słucha, że śmie bez jego zgody jechać do miasta. Typowe zagrywki niektórych leniwych, starzejących się facetów.
        Nie wiem, co poradzić autorce. Można tak jak w polecanym przeze mnie filmie próbować jeszcze zawalczyć o lepszą przyszłość, próbować faceta postawić do pionu (lekko nie będzie) albo sobie odpuścić, nie zwracać uwagi na fochy faceta, robić swoje, skupić się na swoim życiu i swoich przyjemnościach. Drugiego człowieka trudno zmienić, a już w pewnym wieku to jest z reguły niewykonalne:P
        • esteraj Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 13:51
          Sebalda, autorka niewiele napisała i trudno oceniać ich małżeństwo.
          Jednak np. zastanawiają mnie takie słowa: nie moge bez wiedzy pojechac do miasta.
          Dlaczego Stenia ma nie informować męża gdzie jedzie? Czy to jest problem powiedzieć, gdzie się będzie przebywało? Przecież to jest oznaka zwykłego szacunku, żeby drugi człowiek nie musiał się denerwować naszą nieobecnością.
          Małżeństwo zakłada jakieś zasady. Nie robi się tego, co nam się żywnie podoba, bo na jakiś układ się jednak umawialiśmy.
        • aqua48 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 14:28
          sebalda napisała:

          > No faktycznie, straszna fanaberia i robienie mężowi na złość z tą sypialnią. Wi
          > dać, że kobieta w domu nie rządzi, bo gdyby tak było, to nie musiałaby się opow
          > iadać z wyjazdami do miasta.

          Sebaldo, a może jest tak, że mają jedno auto, z którego korzystają oboje i żona jadąc do miasta uniemożliwia mężowi wyjazdy gdziekolwiek? We wspólnym domu, rodzinie, małżeństwie dobrze jest jak wszyscy domownicy wieczorem w przeddzień, albo najpóźniej rano mówią co planują, żeby ich plany nie kolidowały z planami reszty i nie utrudniały im życia.
          Poza tym jak się robi remont, przeróbkę, to też dobrze ZAPYTAĆ drugiej osoby co o tym sądzi, czego chce i oczekuje, co by jej sprawiło przyjemność, wygodę, zastanowić się nad własnymi oczekiwaniami, wyciągnąć wnioski - na tym polega kompromis, a i zwykła grzeczność tego wymaga.
          Jeśli się nie bierze zdania drugiej osoby pod uwagę tak się to kończy jak w opisie autorki.
          • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 14:47
            Jak słusznie zauważyłyście, mamy za mało danych na temat tego małżeństwa, więc zarówno Wy, jak i ja wyciągamy wnioski z bardzo fragmentarycznego opisu. Ale ja mam nad Wami taką przewagę, że jestem w związku z równie długim stażem, mam męża w takim wieku, sama też w nim jestem:) I wiem, jak zatwardziali są tego typu faceci. I jak leniwi;) Co może być złego w tym, że gdy sytuacja na to pozwoliła, autorka urządziła sypialnię? Sama mam ten luksus i z przerażeniem myślę, że kiedyś pewnie będę go pozbawiona. Jak takie działanie ma godzić w męża? Jak ma być robieniem mu wbrew i na przekór? Nie, bo nie???
            Pozwolenie na wyjazd do miasta też nie byłoby podnoszone przez autorkę, gdyby było naturalne. Ja to zrozumiałam tak, że nie chodzi o to, że ona ma go informować, ale że musi uzyskać jego zgodę, a to są dwie różne rzeczy. Gdyby tylko o zwyczajną informację chodziło, autorka raczej by tego nie opisywała jako wrogie działanie męża. Tak to odbieram.
            I nie lubię tłumaczenia krzyków w domu tym, że mąż chce być usłyszany. Wszyscy wiemy, że krzyk nie pomaga w komunikacji, a wręcz przeciwnie, wtedy może się słyszymy, ale na pewno nie słuchamy, bo włącza się mechanizm obronny.
            • esteraj Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 14:57
              sebalda napisała:
              > I nie lubię tłumaczenia krzyków w domu tym, że mąż chce być usłyszany. Wszyscy
              > wiemy, że krzyk nie pomaga w komunikacji, a wręcz przeciwnie, wtedy może się sł
              > yszymy, ale na pewno nie słuchamy, bo włącza się mechanizm obronny.

              To nie jest tłumaczenie krzyków męża, tylko próba zrozumienia dlaczego krzyczy.
              Jak wszyscy wiemy, nie zawsze zna się dobre rozwiązania i nie zawsze panuje się nad emocjami. Gdyby tak było, to nie byłoby żadnych konfliktów.
            • aqua48 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 15:34
              sebalda napisała:

              > Ale ja
              > mam nad Wami taką przewagę, że jestem w związku z równie długim stażem, mam mę
              > ża w takim wieku, sama też w nim jestem:) I wiem, jak zatwardziali są tego typu
              > faceci. I jak leniwi;) Co może być złego w tym, że gdy sytuacja na to pozwolił
              > a, autorka urządziła sypialnię?

              Nade mną nie masz przewagi, też jestem w związku z długim stażem. Mój mąż nie jest ani leniwy, ani zatwardziały.
              Jako córka architekta znam się nieco na projektowaniu, materiałach budowlanych i wykończeniowych, umiem rozmawiać z fachowcami, mam łatwość w doborze kolorów i wyobraźnię przestrzenną. Mój mąż nie posiada żadnej z tych cech. Ale przy każdym remoncie domowym biorę pod uwagę JEGO zdanie, opinię, pytam co mu się podoba i co by chciał. Materiały zawsze wybieramy RAZEM. Czasem rezygnuję że swoich koncepcji mimo, że są lepsze/estetyczniejsze, jeśli on ich nie akceptuje absolutnie. On rezygnuje ze swoich jeśli ja je uznam za kompletnie niedogodne. Często przekonujemy się nawzajem do swoich pomysłów. NA tym polega kompromis oparty na wzajemnym szacunku.
              Krzyk w małżeństwie to często objaw nie tyle agresji, ile desperacji, bezradności i braku możliwości spokojnego przedstawienia swojego zdania, oraz wzięcia go pod uwagę przez drugą stronę.
              Dodam, że gdyby mi małżonek urządził wspólną sypialnię "po swojemu", czy nie daj boże kuchnię nie pytając o moje zdanie, upodobania i preferencje, to też bym tych pomieszczeń unikała.
              • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:12
                Aqua, zazdroszczę męża i Waszych wspaniałych wzajemnych stosunków, ale nie wszędzie tak jest:)
                Ty chyba nie rozumiesz do końca z tą sypialnią. To nie chodzi o jej urządzanie czy wystrój, ale w ogóle o jej zaistnienie. Wcześniej spali w pokoju dziennym z telewizorem, na rozkładanej na noc kanapie (masakra, codziennie trzeba ścielić, składać kanapę), a jak dzieci się wyprowadziły, można było z jednego z pokoi urządzić osobną sypialnię. Przez większą część życia małżeńskiego miałam luksus takiej osobnej sypialni i nie wyobrażam sobie, jak można mając taką możliwość, zrezygnować z niej. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić żadnego sensownego argumentu przeciwko takiemu rozwiązaniu. Poza takim, że jak się zasypia na kanapie przed telewizorem, to potem wystarczy się przeturlać i spać dalej. Odpada problem z myciem się, przebieraniem w piżamę i innymi "zbędnymi" czynnościami:)
                • sten.ia Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:18
                  Dzięki sebalda że mnie rozumiesz.
              • sten.ia Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:15
                Mój mąż też nie jest leniwy ale jest uparty.Oczywiscie mąż wiedział że robię sypailnię i nie był nią zainteresowany ale myślałam że w końcu zauważy że to jest jak najbardziej na miejscu mieć osobny pokój tylko do wypoczynku.I tak na początku było ale tak jak pisalam szybko się mu znudziło bo po prostu wolał spać tam gdzie telewizor,chociaż w sypialni też był.Nawet te meble poskładał.A co do wyjazdów to potrafił zrobić mi za to że pojechałam jakaś sprawę załatwić (oczywiśćie on był wtedy w pracy )awanturę przy mojej rodzinie.I czy tak traktuje mąż swoją żonę?
                • aqua48 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:34
                  sten.ia napisała:

                  > myślałam że w końcu zauważy że to jest
                  > jak najbardziej na miejscu mieć osobny pokój tylko do wypoczynku.I tak na pocz
                  > ątku było ale tak jak pisalam szybko się mu znudziło bo po prostu wolał spać ta
                  > m gdzie telewizor.

                  To może daj mu spokój? MUSICIE spać razem? Może zamiast wspólnej sypialni mąż woli mieć jakiś tylko swój teren? Możecie przecież mieć dwa osobne pokoje, to też jest jak najbardziej na miejscu.

                  > potrafił zrobić mi za to że pojechałam jakaś sprawę załatwić (oczywi
                  > śćie on był wtedy w pracy ) awanturę przy mojej rodzinie.

                  Spróbuj na spokojnie i bez obecności rodziny zapytać dlaczego go denerwuje że załatwiasz coś kiedy on jest w pracy, a poza tym powiedz (też spokojnie), że jest Ci wstyd za niego gdy robi awantury przy rodzinie, bo to go stawia w złym świetle a Ty nie chcesz żeby tak go widzieli inni.

                  Sebaldo, nasze stosunki z mężem wcale nie są wspaniałe, oboje mamy niełatwe, wybuchowe charaktery, ale po prostu długi, długi czas pracujemy nad naszym związkiem, kochamy się (i wkurzamy na zmianę) i zależy nam na sobie. Oboje dużo weń włożyliśmy. Udaje nam się też czasami współpracować. A to daje mnóstwo satysfakcji i radości.
                  • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:40
                    Ładnie piszesz, Aqua, ale nie zawsze tak się udaje. Ty nie wiesz, jak my z mężem cudownie czasami współpracujemy. On jest mistrzem kuchni, a ja podkuchenną. I obojgu nam to pasuje:) Ale to nie zmienia faktu, że czasami, ni stąd, ni zowąd, w mężu narasta napięcie i wtedy sama moja obecność przy zlewie kuchennym go irytuje, czemu daje ostro wyraz. Ale to tak na marginesie.
                    • aqua48 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 20:34
                      sebalda napisała:

                      > Ładnie piszesz, Aqua, ale nie zawsze tak się udaje. Ty nie wiesz, jak my z męże
                      > m cudownie czasami współpracujemy. On jest mistrzem kuchni, a ja podkuchenną. I
                      > obojgu nam to pasuje:) Ale to nie zmienia faktu, że czasami, ni stąd, ni zowąd
                      > , w mężu narasta napięcie i wtedy sama moja obecność przy zlewie kuchennym go i
                      > rytuje, czemu daje ostro wyraz.

                      Ależ to normalne. Każdy tak ma. Ja też. Mam takie dni kiedy każdy domownik mnie irytuje i fukam bez sensu. Albo chce mi się płakać kompletnie bez powodu. I mój mąż też ma takie dni kiedy chodzi i widać wyraźnie, że chciałby komuś przyładować bo.. szef go wkurzył, zapomniał zrobić coś niebywale ważnego, przeoczył jakąś świetną okazję, albo po prostu wydał więcej pieniędzy niż chciał na coś co nie było tego warte. Głupoty, ale wkurzające. Niemniej jednak - życie. Natomiast inną sprawą jest po pierwsze nie przekraczanie samemu pewnej granicy w tym poirytowaniu oraz po drugie umiejętność radzenia sobie z nim u kogoś. Wiedza kiedy można podejść do najeżonego i go pogłaskać bez ryzyka odgryzienia ręki, a kiedy lepiej zostawić go w spokoju sypiącego iskry dopóki mu się paliwo nie wyczerpie.

                      • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 22:36
                        Wiedza kied
                        > y można podejść do najeżonego i go pogłaskać bez ryzyka odgryzienia ręki, a kie
                        > dy lepiej zostawić go w spokoju sypiącego iskry dopóki mu się paliwo nie wyczer
                        > pie.

                        Wypróbowałam wszystkie metody w różnych konfiguracjach. Złość musi być wyładowana, tak czy inaczej. Zupełnie jak w tym dowcipie, w ktorym mąż wraca, a żona podaje zupę. Za słona, ona biegnie z drugą, niesłoną, za gorąca, ona podaje niegorącą, on: pod stół, ona wchodzi bez słowa, on: szczekaj, ona szczeka, on wyciąga pas i ją bije: na swojego szczekasz?!?!
                        Można mieć gorszy dzień, ale nie można wyżywać się na bliskich. Człowiek jest człowiekiem, a nie zwierzęciem i musi umieć zapanować nad chęcią zranienia najbliższej osoby, żeby sobie samemu poprawić humor. Może być poirytowany, może nawet warknąć, ale nie może celowo prowokować, ranić, poniżać, doprowadzać do konfrontacji. Ilekroć chce odreagować na osobie bliskiej złość, niech pomyśli, czy zrobiłby to wobec szefa, ojca, przyjaciela. Dlaczego wobec nich tego nie robi, a wobec męża/żony tak? Bo może być na ogół bezkarny. I to nie jest ok. Nie ma mojej zgody na takie zachowania. Gdy mam zły dzień, pofukam, postukam naczyniami, pomruczę, ale nie wywołuję celowo awantury, nie przekraczam granic, nie doprowadzam do tego, by sobie pofolgować kosztem poniżenia bliskiej osoby. To robi różnicę. A jeśli nawet nieco się zapędzę, na przykład wobec dzieci, zawsze bardzo szybko przepraszam. One też tak robią. Mąż już nigdy. Przeciwnie, nawet jak on wywoła, nawet jak on przekroczy wszelkie granice, to on się obraża i fochuje, to on potem stosuje "karę" cichych dni. Bo on nigdy nie widzi swojej winy, bo to zawsze ja prowokuję. Nawet jak nic nie mówię, to prowokuję milczeniem. I to jest kolejna różnica.
                • sebalda Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 07.02.13, 16:37
                  Jeśli to nie z lenistwa unika sypialni i sypialni macie drugi telewizor, to jednak problem musi być głębiej.
                  Steniu, zrób mi tę przyjemność i obejrzyj film, który poleciłam. A potem napisz, co o nim sądzisz. Ja myślę, że u Was jest podobnie jak w tym filmie:)
                  Zrobiliście sobie kiedyś przerwę? Może to zmęczenie materiału? Przesilenie? Może jedź sobie kiedyś na osobny urlop, niech on za Tobą zatęskni, Ty za nim? Może pobyt w sanatorium. To nie jest tylko dla schorowanych staruszków. Mnie po skomplikowanym złamaniu nogi wysłał do sanatorium przymusowo ZUS. Było cudownie:)
                • lena575 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 08.02.13, 09:48
                  Jako kobieta z już 30-letnim (właśnie niedowano obchodzoną rocznicą) stażem małżeńskim mogę powiedzieć, że mamy to na co sobie zapracowaliśmy. Często to, na co sobie powoliliśmy (pozwoliłyśmy).
                  Jeśli pozwoliłaś się kontrolować i o wszystkich ruchach opowiadałaś mężowi (musiałaś opowidać ?), unikałas sprzeczek (np. dla dobra dzieci) to po wyjściu dzieci z domu lepiej nie jest. Związek wtedy zostaje obnażony. Nawet jak sobie zrobimy sypialnię, to okazuje się, że nie mamy co w niej robić jeśli przez lata jedyną rozrywką małżeńską była awantura, jeśli zasypiamy przy telewizorze to trudno od tego się odzwyczaić, nawet jesli mamy duzo wolnego czasu to i tak nie mamy co razem robić jesli do tej pory nie mieliśmy wspólnych pasji.
                  Może warto zastanowić się czy nie trzeba by wreszcie zacząć wyznaczać granic własnej wolności.
                  Znam kobiety, które nigdy nie zrobiły prawa jazdy, bo mąż się nie zgadzał (w życiu nie da kobiecie pprowadzić "swojego" samochodu a na drugi "jego nie stać") a facet dziś im mówi, że jakby chciały to by zrobiły, znam kobiety, które pracowały i zajmowały sie domem i dziećmi, bo facet palcem nie kiwnął, na i dalej to robią (tylko bez zajmowania się dziećmi) a on nadal kiwa palcem w bucie i jeszcze mówi zonie, ze ona nie ma żadnych zainteresowań (nie to co on, interesuje się sportem ... oglądanym w TV).
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 09.02.13, 18:24
      Oczywiście część odpowiedzialności za to, jak jest po latach w związku dwojga ludzi związana jest z historią tego związku, utrwalonymi niejawnymi i jawnymi normami, z pozycjami zajmowanymi w małżeństwie.
      Ale jest i druga strona, której pewnie Pani doświadcza.Zmiana osobowości związana z wiekiem, starzeniem się, zmianą oczekiwań od związku. Do tego może dochodzić jeden z aspektów syndromu opuszczonego, a mianowicie osłabienie motywacji do bycia razem, co powoduje, że wyraziściej widać niekceptowane cechy drugiej osoby lub doświadcza się nowych cech, które rozczarowują. Dzieci i ich wychowywanie już nie mogą stanowić motywacji dla której na wiele rzeczy jest niepisana zgoda. Teraz trzeba żyć we dwoje i czasem nie starcza do tego wigoru.
      Do psychologa nich pójdzie Pani aby się wspomóc w rozpoznaniu nowej sytuacji w jakiej się Pani znalazła po latach małżeństwa. Nowością może być efekt dynamiki związku i dynamiki zmian męża i Pani.
      Mąż nie ma kłopotu. Kłopot, choć niezamierzony i nieprzewidywalny, ma Pani. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • verdana Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 09.02.13, 19:04
        A ja mam wrażenie, ze mowa jest o dwojgu ludziach z zupełnie inną wizją dalszego życia. Przy czym jakoś nie mogę pojąć dlaczego racja "ja chcę mieć sypialnię, więc przeprowadzaj sie do sypialni", ma być lepsza od racji "lubię spać tam gdzie zawsze, możesz spać w sypialni, ale nie decyduj za mnie, gdzie mi bedzie lepiej". Hm, nawet jestem skłonna raczej stać po stronie osoby, która nie ma ochoty zmieniać przyzwyczajeń.
        W ogóle nie bardzo rozumiem, dlaczego nie machnąć ręką i nie cieszyć sie własną sypialnią, tylko robić z tego problem.
        Obie strony chcą regulować życie współmałżonka - czy to wyjazd z domu, czy miejsce do spania. Moze by tak własnie dać sobie więcej luzu, pogodzić sie z tym, ze własnie czasem "osobno" jest lepszym wstepem do razem, niż przymusowe razem?
        • lena575 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 09.02.13, 19:51
          Pokój telewizyjny jako salon może chciać osoba sprzątająca mieszkanie :) W sypialni zamykasz drzwi i nie męczy cię zalegający w łóżku mąż :)
          To tak gwoli porządku.
          Na pewno po wyjściu z domu dzieci w małżeństwach wychodzą jakies deficyty. Jedna zauważa, że z męzem nie mają o czym rozmawiać, inna, ze nie mają co ze sobą robić, bo nie mają wspólnnego hobby, a inna, że nie zbudowali jakiejkolwiek więzi, zaufania i bliskości.
          A tu nagle czuje, ze to czas rozliczeń :) I ma wrażenie, że jej mąż jakoś dożył tych wspólnych xx lat i chce mieć tylko święty6 spokój.
          No i co z tym zrobić ?
          • bez_przekazu Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 19:06
            lena575 napisała:

            > Pokój telewizyjny jako salon może chciać osoba sprzątająca mieszkanie :) W sypi
            > alni zamykasz drzwi i nie męczy cię zalegający w łóżku mąż :)

            nic nie zrozumialam
            • lena575 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 20:14
              Gdy masz dwa pokoje (a sądząc z postu autorki wątku chyba tak jest, jeśli sypialnię robi po wyprowadzeniu się dziecka, wcześniej spali w salonie) to wolałąbyś mieć wreszczie uporządkowany ten salon :)
              • verdana Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 20:21
                Uporzadkowany z męża? Mąż jest tak samo u siebie w domu, jak żona, która chce uporzadkowanego salonu".
        • bez_przekazu Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 19:05
          jestem za. nie lubie spac z kim, tym bardziej z mezem,ktory chrapie.
          i nie trzeba do tego dorabiac zadnej ideologii.
          verdana napisała:

          > A ja mam wrażenie, ze mowa jest o dwojgu ludziach z zupełnie inną wizją dalszeg
          > o życia. Przy czym jakoś nie mogę pojąć dlaczego racja "ja chcę mieć sypialnię
          > , więc przeprowadzaj sie do sypialni", ma być lepsza od racji "lubię spać tam g
          > dzie zawsze, możesz spać w sypialni, ale nie decyduj za mnie, gdzie mi bedzie l
          > epiej". Hm, nawet jestem skłonna raczej stać po stronie osoby, która nie ma och
          > oty zmieniać przyzwyczajeń.
          > W ogóle nie bardzo rozumiem, dlaczego nie machnąć ręką i nie cieszyć sie własną
          > sypialnią, tylko robić z tego problem.
          > Obie strony chcą regulować życie współmałżonka - czy to wyjazd z domu, czy miej
          > sce do spania. Moze by tak własnie dać sobie więcej luzu, pogodzić sie z tym, z
          > e własnie czasem "osobno" jest lepszym wstepem do razem, niż przymusowe razem?
      • bez_przekazu Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 19:03
        najgorsze,co moze dwoje ludzi spotkac,to bycie z soba ze wzgledu na dzieci.a co maja robic malzenstwa bezdzietne?jak zyc, Pani Ekspert, jak zyc?

        agnieszka_iwaszkiewicz napisała:

        > Oczywiście część odpowiedzialności za to, jak jest po latach w związku dwojga l
        > udzi związana jest z historią tego związku, utrwalonymi niejawnymi i jawnymi no
        > rmami, z pozycjami zajmowanymi w małżeństwie.
        > Ale jest i druga strona, której pewnie Pani doświadcza.Zmiana osobowości związa
        > na z wiekiem, starzeniem się, zmianą oczekiwań od związku. Do tego może dochodz
        > ić jeden z aspektów syndromu opuszczonego, a mianowicie osłabienie motywacji do
        > bycia razem, co powoduje, że wyraziściej widać niekceptowane cechy drugiej oso
        > by lub doświadcza się nowych cech, które rozczarowują. Dzieci i ich wychowywani
        > e już nie mogą stanowić motywacji dla której na wiele rzeczy jest niepisana zgo
        > da. Teraz trzeba żyć we dwoje i czasem nie starcza do tego wigoru.
        > Do psychologa nich pójdzie Pani aby się wspomóc w rozpoznaniu nowej sytuacji w
        > jakiej się Pani znalazła po latach małżeństwa. Nowością może być efekt dynami
        > ki związku i dynamiki zmian męża i Pani.
        > Mąż nie ma kłopotu. Kłopot, choć niezamierzony i nieprzewidywalny, ma Pani. Agn
        > ieszka Iwaszkiewicz
        • lena575 Re: Razem ale osobno-małżeństwo z duzym stażem. 11.02.13, 20:11
          Bez żartów, życie to zycie. Żyje się też dla siebie, nie tylko dla dzieci. Dzieci mają swoje zycie i na ich wyjście z domu trzeba sie przygotować wcześniej, najlepiej wtedy, gdy one mają swoje grono znajomych i własne sprawy.
          A juz stawianie sprawy, ze źle jak dla dzieci ale bez dzieci to co? beznadzieja? A co, gdy się ma jedno dziecko i dziecko wyjeżdża daaaaleko, bo ma prawo do swojego zycia?
          Mam 52 lata, męza od 30 lat, córkę 28 lat, samodzielaną, pracującą, mieszkającą ok.50km ode mnie. Mam swoją bardzo absorbującą pracę, mąż też, córka też. Rozmawiamy z córką gdy mamy taką potrzebę, spotykamy się tak samo, ostatnio widziałam ją 3 tygodnie temu, przyjechała po mnie i pojechałyśmy na snowboard (mąż pracował). Nie pouczam, nie radzę gdy nie pyta, widzę (słyszę) gdy ma problem. A ona lubi pogadać.
          Mam i miałam życie poza dzieckiem. Nauczyłam córke gry na gitarze, gry w tenisa, jazdy na nartach i desce, żeglarstwa, zaszczepiłam nawyk czytania i myślę, że nauczyłam radzenia sobie z problemami spokojnie i z dystansem. Nie żyje zyciem mojego dziecka. Cały czas się uczę bo trzeba się zawodowo rozwijać, mąz ma tak samo. Mamy z męzem sporo wspólnych sportowych pasji, zjeździlismy mnóstwo świata, lubimy razem spędzać czas. Ja jeszcze 2 lata temu brałam udział w górskich wyścigach rowerowych ale zrezygnowałam, bo to sport wymagający poświęcenia całego wolnego czasu, a ja wolę robić różne rzeczy.
          Myslę, ze żyłabym tak samo bez dziecka, może intensywniej. Pewnie z kilkorgiem dzieci żyłabym inaczej.
          Myślę, ze współne zycie bez dzieci małżeństwo powinno budować tak jak jedynak kontakty z przyjaciółmi. Rodzeństwa nie będzie, dobre kontakty trzeba wypracować.
          • boski_adonis Re: Lena wspaniała 13.02.13, 09:46
            Proszę, proszę - ideał po prostu, wspaniała Lena 575 i jak sie sama ładnie zaprezentowała ;)
            Orgazm po prostu na sama mysl o kobiecie doskonałej. I prosze - jeszcze sie rozwija. Az sie boje myslec jakich porad udzieli jak sie rozwinie.
            Stenia. ia - chciałas porady a tu masz morały.

            • lena575 No jasne ... 13.02.13, 10:43
              ... jak się nie ma dzieci to tylko owinąć się w białe prześcieradło i powoli posuwać się w stronę cmentarza ... przecoież widomo, ze dziecko to cel i sens życia. Dni puste, praca to beznadzieja, z męzem (żoną) po kilku latach rozmawiac się nie chce i nie ma oczym jak nie ma dziecka.
              No i ta szklanka wody na starość ...
              Nie trzeba byc "rozwiniętym" by wymyslić np. adopcję, jeśli jest to pragnienie ponad wszystko.
              Znam zwolenników i przeciwników takiego rozwiązania. Tu na forum ktoś nie chce miec dziceka. Może to własnie ten "los" ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka