Dodaj do ulubionych

Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY!

21.03.13, 09:53
Witam!Jestem od niedawna na tym portalu i chcialbym aby ktos mi poradzil w bardzo trudnej dla mnie sprawie.Jestem w trakcie rozwodu,maz wyprowadzil sie rok temu. Bylismy malzenstwem13lat a przed slubem6lat,teraz maz stwierdzil ze chce ulozyc sobie zycie na nowo a ja nie zmienie sie nigdy i ze nie pasujemy do siebie temperamentem ani charakterami.Mamy 12letnia corke ktora na poczatku bardzo zle znosila ta sytuacje,gdyz byla bardzo zwiazana z mezem.Informowalam meza ze corka powinna isc do psychologa,udalo mi sie ja namowic na taka wizyte na ktora chcialam isc sama znia a na nastepna aby maz z nia poszedl.Dziecko poinformowalo ojca o tym za moimi plecami i maz sie tam pojawil a spotaknie bylo tylko pomylka.Pani psycholog poprosila meza ze nastepnym razem chcialaby abym ja sama przyszla z corka.Nie odbylo sie ono gdyz corka powiedziaal ze wiecej tam nie pojdzie a maz ze probowal ja przekonac ale nie dal rady.Maz tak umiejetnie to rozegral ze corka nawet pomagala mu w przerwowadzce do jego wynajmowanego mieszkania.Przekonal ja ze teraz bedzie miec dwa domy i dzieko codziennie po szkole biegalo do niego od godz.16-19a od czwartku do soboty meszkala u niego.Maz wynajol mieszkanie ktore cale ma20m.To bieganie stawalo sie dla coki meczace ale nie wyobrazala sobie aby mogla sie nie widziec z ojcem.W chwili gdy ruszyla machina rozwodowa tzn.maz dostal moja odpowiedz na jego pozew rozwodowy zaczol sie koszmar.Maz chcial aby corka biegala jak do tej pory i nocowala rowniez,abym ja byla prawnym opiekunem corki a on wspoldecydowal o jej sprawach.Ja w moim pozwie chcialam aby dziecko spotykalo sie z ojcem 2 razy w tygodniu i 2 weekendy(tak mi adwokat doradzil)co wiedzialam ze w zyciu nie przejdzie.Wowczas zaczol sie KOSZMAR.Corka od tamtej pory zaczela mi tak dawac w kosc,awantury(nie bedzie sie kapac,do kosciola nie pojdzie itp) po ktorych dzwonila do ojca zeby przyjechal po nia i maz to robil zjawial sie nawet o godz.24 i zabieral dosiebie.Potem to bylo na porzadku dziennym.Od samego poczatku maz wciagal dziecko w nasze sprawy byla ona trzecia osoba w tym konflikcie.Corka zaczela mnie nawet szaprac za ubrania i ublizac.W tej chwili od listopada mieszka u meza.Kurator sadowy poinformowal mnie ze maz zmienil zdanie i chce byc prawnym opiekunem i aby dziecko mieszkalo z nim.Zaczol sie DUZY PROBLEM.Na pierwszej sprawie sedzina nakazala mezowi ze ma zrobic wszystko aby dziecko sie ze mna widywalo i mamy wyznaczony 1i3weekend kiedy corka jest u mnie, jestemy skierowani na medjacje.Ale to jest koszmar dziecko przychodzi tutaj z przymusu jest arogancka i mimo moich checi i staran nie chce spedzac tego czsu milo.Powiedziala ze chce byc tylko z ojcem i ze ja jestem jej nie potrzebna bo to tata jej poswieca czas.Maz pracuje od8-16 a ja od10-18 co jest oczywiste ze nie mam dla niej tyle czasu co on.Najbardziej jestem przerazona tym ze dziecko kompletnie mnie nie szanuje,ubliza,jest mila jak zabiore ja na zakupy i cos kupie a potem od nowTeksty typu"jak slysze jaka jestes mila do innych to robi mi sie niedobrze,wypchaj sie,pogdaj sobie,wyjdz stad nie chce na ciebie patrzec,pozal sie do kogo chcesz,idz sie mizdzyc za rogiem".Zaznaczm ze to maz wniosl o rozwod.Wyprowadzil sie w kwietniu2012 a w lipcu wyjechal na wakacje z kobieta przez ktora tez rozpadlo sie to malzenstwo(zna sie z nia od 2008-razem jezdzili w gory)ja nie mam nikogo.Temat pieniedzy jest na porzadku dziennym nawet na ten temat ze mna corka dyskutuje(daje mezowi420zl na corke).Jestem na skraju zalamania nerwowego i korzystam z pomocy psychologa.W dniu gdy maz mi powiedzial ze odchodzi swiat mi sie zawalil.Bylam zalamana i nie mialam tak duzo cierpliwosci do dziecka jak maz,on byl usmiechniety i nie dziwie sie corce ze wolala z nim spedzac czas a nie z zalamana matka.Na kazdym spotkaniu dziecko tak daje mi w kosc a jej slowa mnie rania i ona to widzi.Przychodzi w srody na lekcje prywatne angileskiego za ktore place ja i odwiedzic kota(to jest jej kot ktorego nie zabrala do ojca bo tam nie ma miejsca).Bardzo bym chciala aby corka mieszkala ze mna ale przy takim zachowanu jej jest to nie mozliwe a ona nawet nie chce o tym slyszec.Zostalam SAMA!18lat mojego zycia poszlo z dymem.Prosze pomozcie mi!
Obserwuj wątek
    • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:15
      trudna sytuacja bo wyglada na to, ze corka po prostu jest bardziej zwiazana z ojcem i poza tym, ze odszedl maz to razem z nim "odeszla" corka; nie jest to dobre, ze corka jest wciagnieta w konflikt miedzy Wami, ze musi opowiedziec sie po ktorejs stronie ale z drugiej strony trudno ja winic za to, ze wybrala mieszkanie z ojcem- ma prawo
      mysle, ze skoro nie rozumiesz dlaczego sprawy tak sie potoczyly to musisz pojsc na terapie bo byc moze jest to jakis glebszy problem w Tobie i zeby naprawic relacje z corka potrzebujesz osoby, ktora pozwoli Ci zrozumiec sama siebie i swoje relacje z corka
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:36
        Jako matka i żona - współczuję Ci. Ale pamiętając, jak moi rodzice się rozwodzili (inna sytuacja, nie ma zresztą dwóch pewnie takich samych), to jestem im wdzięczna za to, że mimo wyroku sądowego ustalającego moje i mojego rodzeństwa miejsce pobytu (zresztą wyrok sądowy z orzeczeniem o winie, ja i rodzeństwo mieliśmy pozostać z "niewinnym" rodzicem) zostaliśmy tam, gdzie my chcieliśmy. Przez to nie traciliśmy tego co dla nas było wówczas ważne, ja wybrałam sobie miejsce swojego pobytu m.in. ze względu na szkołę, przyjaciół i w mojej ocenie mniej opresyjnego rodzica. Czyli własną wygodę:) Ja radziłabym Ci z uwagi na moje doświadczenia zostawić dziecko z tym rodzicem, z którym woli ono być, jak zmieni zdanie, to zawsze może się do Ciebie przeprowadzić. Nie wiem, jak wygląda Wasza sytuacja materialno-mieszkaniowa, ale to co możesz zrobić, to np. wziąć ich kawalerkę, a niech oni mieszkają w dwójkę w większym mieszkaniu (chyba, że planujecie jakiś podział majątku i inaczej chcecie to rozegrać).
        Z moich osobistych doświadczeń dodam, że nie dziwię się córce, że nie chciała iść do żądnego psychologa i wizyta u niego była porażką. W tym wieku to tak działa, zresztą pewnie ona to odbiera, że ją się ciąga po jakichś psychologach, a problem nie dotyczy przecież jej małżeństwa. Ja bym na żadnych psychologów nie naciskała, w ogóle ograniczyła taką "pomoc" i ewentualnie takie badania przy rozwodzie dziecku - nie wiem, jakie aktualnie są wymogi prawno-sądowe, ale może nie trzeba na wszystko przystawać. To pozostawia wielki niesmak w dzieciach - przynajmniej ja to tak pamiętam.
        Nie myśl, że dziecko jest zmanipulowane, ojciec je do czegoś namawia, itp. Dziecko pewnie woli być tam, gdzie mu lepiej. Sama zresztą pisałaś, że nie poświęcałaś mu za dużo czasu, byłaś nerwowa. Nie wiem, czy i czemu dziecko zawsze było bardziej związane z mężem, ale jeśli takie są fakty, to lepiej się z nimi pogodzić.
        Ja bym też odradzała na siłę doprowadzać do kontaktów z córką, nawet jeśli sąd coś tam orzeknie - dzień taki i taki, godzina taka i taka. Radziłabym ustalać kontakty na zasadzie wspólnych ustaleń dostosowanych do chęci dziecka. To nie jest maluszek, a duża panna, i takie kontakty na siłę mogą się obrócić przeciwko Tobie.
        To, że córka woli być z ojcem, nie jest tez znakiem, że Ty nie jesteś jej potrzebna. Aczkolwiek jej sposób zwracania się do Ciebie wg mnie świadczy, że musiałaś nieźle jej dać do wiwatu. Zachowaj w tym wszystkim spokój i spokojnie kształtuj jak najlepsze relacje z córką (no i dodam mężem, gdyż to najbliższa osoba córki...). Powodzenia!
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:04
          Dziekuje z gory za wszyskie odpowiedzi!Powiem tak jezeli chodzi o mieszkanie ja zostalam w mieszkaniu ktore jest moich rodzicow.W nim mieszkalismy wspolnie z mezem,corka i moja mama.Maz wynajmuje ta kawalerke i nie posiada zadnego mieszkania.Wiem ze to iz corka woli byc z ojcem musze zaakceptowac.Moze wydawac sie ze wizyta u psychologa byla zlym pomyslae ale bylo to zrobione w tym kierunku ze dziecko samo dawalo do zrozumienia mnie ze nikt jej nie chce pomoc i idac tam mialam nadzieje ze udana mi sie relacje z corka poprawic.Wracajac do watku tej kobiety maz sie z nia spotyka i przyznal mi sie ze z nia jest.Nie wiem na ile wtajemniczona w cala ta sytuacje jest corka,wydaje mi sie ze wie ze maz z nia jest.Zastanawiam mnie tylko jak corka zareaguje gdy bedziemy juz po rozwodzie i maz oficjanie bedzie sie spotykal z tamta kobieta.Corka jest zazdrosna o meza i apodyktyczna,zawsze chce postawic na swoim.Maz ja umial podejsc i okrezna droga postawic na swoim a ja wypowiadalam proste komunikaty na ktore ona zawsze stawala okiniem.W ten weeekend pomimo standardowych klotni dwa razy mnie przeprosiala za swoje zachowanie,wczesnie moglam o czyms takimz jej strony pomazyc.Maz chce uniknac medjacji i 5 razy ciagle mnie namawial po co te medjacje(byla to propozycja mojego adwokata)Na 26 marca mamy pierwsze spotkanie z medjatorka.Wiem ktos powie ze muszialam niezle dac w kosc corce,ale to nie tak,teraz rozumiem ze ona tak sie zachowywala bo nie chciala byc tutaj.Jestem w stalym kontakcie z kuratorem sadowym ktory przeprowadzal wyywiad u nas i dla niego zachowanie corki tez nie jest normalne.
    • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:18
      A dlaczego chciałaś ograniczyć dziecku możliwość widywania się z ojcem, który najwyraźniej jest jej bliski, dba o nią i z którym córka ma dobry kontakt?
    • tully.makker Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:21
      Trudna sytuacja - wspolczuje. A bedzie jeszcze trudniejsza, gdy byly nzjadzie sobie jakas pania i skonczy sie stawiania corki na pierwszymmiejscu w jego zyciu - oby nie doszlo do jakiegos nieszcescia wtedy.

      Ja wiem, ze chcesz odzyskac corke, ale sadze ze wymuszone spotkania raczej nie pomoga. Corka jest juz dosc duza, to nie maluch, ktory nie wie, co mowi. Ja bym dawala jej odczuc, ze zawsze bedziesz dla niej, gdy bedzie cie potrzebowala, ale ze nie bedziesz tolerowac zlych zachowan, nawet kosztem przejsciowego ochlodzenia relacji. A czas ktory masz teraz wykorzystaj na terapie, zeby sobie to wszystko poukladac w glowie.

      Jesli madrze to rozegrasz, a miloscia, ale i z konsekwencja, to wiezi powroca.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:46
        I dodam, że jestem przeciwniczką kazania dzieciom chodzić do kościoła - jak nie czuje takiej potrzeby, to niech nie chodzi, jak to teologia katolicka uczy "wiara to łaska" a wolna wola to podstawa człowieczeństwa:)
        • mmk9 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 23.03.13, 08:46
          paris-texas-warsaw napisała:

          > I dodam, że jestem przeciwniczką kazania dzieciom chodzić do kościoła - jak nie
          > czuje takiej potrzeby, to niech nie chodzi
          > wolna wola to podstawa człowieczeństwa:)

          a do szkoły?
          • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 23.03.13, 08:51
            Do szkoły to ci państwo każe dzieci posyłać...
    • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 10:59
      Absolutnie nie pozwalaj córce na poniżanie ciebie w jakiejkolwiek formie. Tez jestem takiego zdania jak reszta wypowiadających się, że zmuszanie jej do zamieszkania z tobą nie przyniesie nic dobrego. W końcu mieszka ze swoim rodziecem, ma prowo kochać was oboje, nie ciebie bardziej. Natomiast co do jej zachowania, to raczej byłabym spokojna. Kolejna pani w życiu twojego byłego męża nie będzie jej matką i niestety nie zniesie takiego zachowania z jej strony zbyt długo. Wiem co mówię, bo jestem właśnie taką panią, a pannę mam o podobnym charakterku. I może nastąpić sytuacja w jej życiu, że niestety gorzko się rozczaruje, kiedy tatuś po swojej nowej pani nie da jej tak jeździć. Wtedy całkiem możliwe, że pannica po zderzeniu się ze ścianą zacznie zachowywać się inaczej, z szacunkiem. Jeśli bowiem nie uszanuje kobiety tausia, to może się okazać, że wróci do ciebie.
      Ty skup się tylko na dobrych relacjach z córką. Nie ważne jak ustawione bedą widzenia. Ważna jest jakość kontaktów. Niech wie że ma w tobie oparcie, ale tak do ciebie odnosić się nie może. Wszystko wymaga czasu. Widocznie jeszcze nie pogodziła się z waszym rozstaniem, możliwe również że to ciebie obwinia za rozwód. Dziwi mnie trochę postawa twojego byłego męża, bo i on powinien stanąć po twojej stronie jeśli chodzi o szacunek. Rozumiem, że byłaś oczywiscie dobrą matką i na ten szacunek zasłużyłaś. Pamietaj, twoja córka żyje i ma się dobrze. Kochając ją i dając jej wsparcie to tylko kwestia czasu kiedy relacje między wami się poprawią.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:11
        nasze klotnie z corka zwiazane sa tylko z tym jak sie do mnie odnosi.Prowokuje mnie a takich sytuacji bylo milioni dobrze ze zapanowalam nad soba i nie dalam jej nigdy klapsa bo by mnie maz podal o znecanie nad corka co tez powiedzial kiedys w obecnosci corki ze podaje mnie i moja mame na policjee bo dziecko zostalo uderzone przez babcie.Co bylo nie prawda to corka szarpala babcie za ubranie i prowokowala trwalo toprzeszlo miesiac az w koncu poszla mieszkac do ojca.Kocham moja corke ale nie moge pozwolic sobie aby traktowala mnie z takim ponizeniem jak scierke do butow.Maz wie jak corka sie zachowuje i dal mi do zrozumienia ze go to cieszy.Gdyby ja zfanil za takie zachowanie w stosunku do mnie to by go posluchala bo w nim widzi autorytet
        • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:21
          E tam, ja tam nie mam złudzeń. Tak się dzieci odnoszą do rodziców, jak oni w ten czy inny sposób zasłużyli. To, że Ty się w taki sposób nie zwracasz do córki jeszcze niczego nie dowodzi. Podejrzewam, że ją zwyczajnie swoim zachowaniem ostro wnerwiasz, wkurzać dziecko można zachowując pełną pozornąa kulturę i pozornie pozytywne nastawienie. Może zwyczajnie się jej czepiasz, łamiesz jej wolę (to już pisałaś np. o przymuszaniu do chodzenia do kościoła), jesteś nerwowa, nie poświęcasz jej czasu, a jednocześnie masz wymagania, żeby z Tobą spędzała czas, jak ona tego nie chce. To już wg mnie wystarczające powody, by była do Ciebie negatywnie nastawiona. To czy ojciec to pochwala czy nie, to inna sporawa. Dzieci nie są agresywne wobec osób, które z nimi dobrze postępują i czują, że są kochane (no, chyba, że mają jakieś głębsze zaburzenia, ale rozumiem, że to nie przypadek Twojej córki).
          • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:47
            No zdecydowanie twoje poglądy są dla mnie rewolucyjne! Kompletnie się z tobą nie zgadzam. To nie jest wyłącznie wina matki. A dziecko nie jest od tego żeby mu wiecznie prosto palec w doopce trzymać. Ale każdy chowa dzieci jak uważa, może to właśnie dziecko powinno rządzić rodzicem, ma prawo go wyzywać i szarpać.
            • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:23
              Paris - łapka. Oczywiście, że są rewolucyjne. W kraju, w którym dziecko jest własnością rodziców i ma robić to co się mu każe rewolucyjnie brzmią słowa, że zachowanie dzieci jest odpowiedzią na zachowanie rodzica. Poczytajcie "rewolucyjnego" Jespera Juula. Kiedy minie pierwszy szok, może trochę rozjaśni się w głowie.

              Z wypowiedzi Mony zapamiętałam, że ma dla dziecka "proste komunikaty". Może nie mam racji, ale wyobrażam je sobie jako zwykłe rozkazy/nakazy.

              Na swojej trzylatce, którą wychowuję sama widzę to jak na dłoni. To co robię, jak się komunikuję, jakie komunikaty zwrotne otrzymuję. I, uwaga - gdy otrzymuje te, które mogłabym zaklasyfikować jako źle zachowujące się dziecko, jest to komunikat dla mnie, że to ja coś robię źle w odniesieniu do dziecka i gdy się poprawię, dziecko się poprawi. Tak, to jest ta rewolucja. A w postach mony obok rozpaczy, że dziecko chce być z tatą widzę złość za brak szacunku. Szacunek za szacunek, kotku.
              • larysa-1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 12:44
                A świstak siedzi i zawija w sreberka. Widać że bardzo mało wiesz na temat dzieci i oceniasz wszystkich pod kontem swoim i swojego dziecka. Daj ci Boże szczęście. Bez żadnego sarkazmu. Pomyśl jednakże od czasu do czasu, że niestety dzieci są rózne i dlatego też mają różne charaktery. Nie można wszystkich traktować jedną miarką. Co działa na jedną część dzieci, na drugą nie działa kompletnie. Wiem o tym sporo bo mam w domu oba przypadki. Poza tym jak to się łatwo mówi - wszelkie złe zachowania dziecka to na pewno wina rodzica. Powodzenia.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:12
        Jeszcze raz przeczytałam Twój post. Ciekawe dla mnie to czytać od strony rodzica...
        Piszesz, że córka z Tobą dyskutuje o pieniądzach, które dajesz na jej życie. Wg mnie to bardzo dobrze, dzieciom często pogarsza się poziom życia przez rozwód rodziców (już mieszka w 2 osoby na 20 m kw), a kwota 420 zł, którą dajesz na jej utrzymanie jest wg mnie bardzo niska i nie dziwię się, że się na ten temat wypowiada. W zasadzie to ja popieram! Ja jak patrzę na swoje życie z perspektywy, to żałuję, że jak już byłam na studiach i dostawałam małe pieniądze na życie, to nie wystąpiłam zwyczajnie o godziwe alimenty od tego rodzica, który w minimalnym stopniu mnie utrzymywał...
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:22
          gdy corka mieszla u mnie maz dawal mi na nia300zl
          • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:23
            To trzeba było kazać płacić na dziecko więcej.
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:26
              wnioslam o alimenty w wysokosci500zl wtedy ma zwniosl o rozwod i sprawa utknela w miejscu.
            • tully.makker Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:27
              A pomyslas o tym, ze moze ona nie ma wiecej? Zyjemy w kraju w ktorym kobiety wciaz zarabiaja duzo mniej niz mezczyzni.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:18
        jeszcze jedno maz za rozpad tego malzenstwa obwinia tylko mnie i tak to przedstawil dziecku.Co nie jest prawda do konca bo on tez sie do tego przyczynil.Znalismy sie przed slubem6lat wystaarczajaco dlugo aby sie nawzajem poznac.Corka urodziala sie rok po slubie.Maz jest dla niej idealem.Jak jest corka u mnie i slyszy ze sie z kims umawiam telefonicznie to slysze komentarze to lec tam sie sciskac za rogiem a nawet uslyszalam kiedys ze mnie moze chciec zul spod sklepu.Maja na glowie trzy rany ze szwami kazala mi isc pozyczyc jej zeszyty od kolezanki bo nogi i rece mam zdrowe a ona idzie na spotkanie z tata.
    • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:12
      wczytalam sie w to co napisalas- corka zarzuca Ci, ze nie poswiecasz jej czasu tak jak ojciec; wracasz z pracy 2 h pozniej niz on- ok ale przeciez tak naprawde liczy sie jakos tego wspolnego czasu a nie dlugosc; wiec moze jest tak, ze przez ten czas, ktory z nia spedzasz wspolnie zalewasz ja swoja rozpacza, swoim porzuceniem przez meza, moze chcesz sie na niej uwiesic, moze chcesz obciazyc jej ojca za wasze rozstanie a ona nie chce byc Twoja powiernica i nie bedzie podzielala Twojego zdania na temat jej ojca bo ona widzi go zupelnie inaczej- dla niej jest dobrym tata; poza tym to co czuje corka do Ciebie to moze tylko taka nienawisc na pozor a w glebi serca ma do Ciebie po prostu o cos zal ale Ty tego nie chcesz zobaczyc wiec ona woli okazywac Ci niechec i jest arogancka ale to nie musi swiadczyc o jej glebszych uczuciach; zeby 12 latka nienawidzila swojej matki to ta matka musi byc naprawde dla niej potworem a i to nie wystarcza bo dziecko jednak w glebi serca potrzebuje milosci matki jak powietrza; wiec za jej zachowaniem kryje sie cos innego czego nie potrafisz zobaczyc tylko reagujesz histerycznie
    • tully.makker Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:20
      Dodam cos jeszcze: mialam okazje obserwowac w swoim zyciu 3 razy, jak ojciec manipuluje dzieckiem by stworzyc z nim from przeciwko matce. Cele byly rozne: odegranie sie na matce dziecka, poprawa samoooceny, zalatwienie traum z wlasnego dziecinstwa. zawsze dzialo sie to ze szkoda dla psychiki dziecka - i w 2 przypadkach dziecko w koncu przejrzalo manipulacje i odbudowalo wiez z matka, choc czesto trwalo to dlugo. Trzeci przypadek obserwuje wlasnie na zywo, nie wiem, jakie beda efekty.

      Ale dzieci nie daja soba manipulowac cale zycie - a chyba twojemu mezowi chodzi wlasnie o manipulowanie corka, by poczul sie sie pepiej w sytuacji zdrady - nie mogl postepowac wobec ciebie zle, skoro nawet twoja wlasne corka cie nienawidzi, prawda? Daj czasowi czas, dzieci moga byc oglupianie, ale nie sa glupie.
    • crises Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 11:23
      Proponuję zacząć od używania spacji, większej liczby przecinków i polskich liter, bo mnie się nie udało przebrnąć przez ten bełkot.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:02
        Mona, jeszcze coś Ci napiszę... Widzę, że ten temat rodziców, awantur ich i awantur z nimi nie jest dla mnie całkowicie emocjonalnie zamknięty, bo "wchodzę" zaraz w tę sytuację od strony dziecka i mimo, że mam zaraz ważne spotkanie i masę spraw na głowie, to siedzę, myślę i piszę...
        To, że kurator powiedział, że córki zachowanie nie jest normalne, to jasne. O moim zachowaniu też wszyscy wokoło mówili, że nie jest normalne, że mam być "dobra" itd. I Ci wszyscy poplecznicy tego mojego krzywdzonego rodzica bardzo mnie wkurzali, powodowali coś w rodzaju poczucia winy, ale nic specjalnie to nie zmienialo. Do dziś bardzo cenie osobę, która mówiła moim rodzicom, że moje zachowanie jest jak najbardziej NORMALNE i ADEKWATNE do sytuacji, w której się przez nich znajduję. Bo dla dziecka taka sytuacja rozowdu, przeprowadzek, zastanawiania się nad "winą" co do rozwodu, nie jest normalna i stąd zachowania nie mogą być takie jak w noprmlanej sytuacji. I tak bym radziła na to patrzeć. Przypomniałam to sobie, gdy napisałaś, że córka tez była bardzo niemiła/agresywna w stosunku do babci. Podejrzewam, że w całym tym zamieszaniu rozwodowym babcia trzyma Twoją stronę i pewnie do tego też uważa, że córka źle się w stosunku do Ciebie zachowuje. Jeśli dobrze myślę, to bym tez to babci odradzała. W końcu to dziecko nie będzie miało nikogo, kto będzie stał po jego stronie - stąd pochwalam np. że ojciec przyjechał po córkę nawet o północy i wziął do siebie.
        Dla dziecka pewnie to większe zawirowanie życiowe niż dla Ciebie - Ty jesteś dorosła i jesteś pod stałą opieką psychologa, choć można założyć, że mogłabyś znaleźć w sobie wystarczające pokłady siły, by sobie z tą sytuacją samej poradzić. Córka ma 12 lat i tez jakoś sobie musi radzić.
        Jeśli psycholog dziecięcy - to ja bym tam ewentualnie sama poszła, by zrozumieć, jak dziecko w tym wieku może przeżywać tę sytuację.
        Jeśli jakoś pisałam zbyt ostro w stosunku do Ciebie, to przepraszam. Sama widzę, że temat bardzo emocjonalnie i osobiście traktuję!
        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:28
          Ja bym na razie sprawy zostawiła swojemu biegowi. Ważne jest tylko żeby córka WIEDZIAŁA, że ma u Ciebie swój pokój z własnymi rzeczami, że zawsze może się u Ciebie pojawić i że ją kochasz.
          Natomiast nie pozwalaj się obrażać, nie usługuj jej, i na litość boską nie mów, że dwunastolatka coś Ci KAŻE zrobić. Możecie się nawzajem o coś POPROSIĆ i tego wymagaj.
          Nie próbuj z nią w ogóle rozmawiać na temat ojca, nie mów jej że ojciec nią manipuluje, i w ogóle powstrzymuj się od mówienia jakichkolwiek złych rzeczy pod jego adresem. Nie wspominaj też ani słowem o jego kobiecie.
          Przypuszczalnie w momencie kiedy ona się na stałe pojawi w jego życiu dla córki nie będzie już tam miejsca, wiec przygotuj się aby jej wtedy zapewnić dobre przyjęcie, wsparcie i opiekę. Być może wtedy też zaakceptuje jakąś formę terapii.
          A na razie chodź sama do psychologa aby się wzmocnić i budować poczucie własnej wartości. Twojej córce potrzebna jest silna matka, umiejąca sobie poradzić nawet po traumatycznym rozstaniu, a nie opuszczona, słaba i popłakująca po kątach.
    • sorvina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 12:39
      Nawet dla znacznie starszego dziecka, przejście przez rozwód rodziców, którzy obwiniają się wzajemnie, jest ciężkim przeżyciem. Konflikt lojalności, konieczność roztrząsania - kto mówi prawdę, czego dziecko ani nie jest w stanie zweryfikować, ani nie chce tego robić. Nie ma nic gorszego niż świadomość, że oboje rodzice zawiedli, przyczynili się do naszego cierpienia. To niszczy poczucie bezpieczeństwa. Znacznie łatwiej jest uwierzyć jednej stronie - wtedy na czymś można się oprzeć, uwierzyć, że ma się rodzica, który jest zawsze po naszej stronie, który o nas dba i możemy mu ufać.
      Warto sobie zdawać sprawę z tego, że dziecko to nie dojrzały człowiek, który ma wykształcone dojrzałe umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach, więc wymaganie od niego, że będzie się "normalnie" zachowywać jest nie na miejscu. To całkowite ignorowanie jego przeżyć i stresów. Natomiast nie oznacza to pozwalania na wyzwiska i szarpanie. Można powiedzieć, że rozumie się jej złość i żal, że możecie o tym porozmawiać, ale przemocy nie będziesz tolerować. Czyli akceptacja dla dziecka przy braku tolerancji dla pewnych zachowań.

      Zupełnie się nie dziwię, że córka wybrała nieograniczony kontakt, z rodzicem, który jest jej bliższy, gdy drugi rodzic starał się ten kontakt ograniczyć. Mogła się bać, że matka będzie jeszcze utrudniać spotkania, zamiast pomagać córce je realizować, zapominając, że to, że ojciec dziewczynki okazał się być kiepskim mężem, nie znaczy, że jest beznadziejnym ojcem.

      Natomiast spodziewam się, że w ciągu najbliższych kilku lat, w miarę wkraczania przez córkę w pełni w wiek dojrzewania oraz zacieśniania więzi ojca z nową wybranką, on też odczuje jej "charakterek" i już pyskowanie przestanie mu się podobać. A w jej oczach przestanie być cudownych ojcem. Najlepsze co matka może zrobić to jak sugerowały forumowiczki - być, akceptować, stawiać granice agresji - owszem, ale nie mieć pretensji za wybranie ojca, dawać sygnały, że się córkę kocha i zawsze jest u nas dla niej miejsce.

      Dlatego polecam przede wszystkim skupienie się na własnej terapii by uporać się z emocjami. Może przećwiczenie pod okiem terapeuty lepszych metod komunikacji i reagowania na zachowania córki. I wzmocnić siebie - komunikat "przestań" wypowiedziany przez pewną siebie, spokojną osobę ma dużą siłę, podczas gdy żądania i oskarżenia znerwicowanej matki - niewielką. Może właśnie dlatego też ojciec jest atrakcyjniejszy - bo spokojem daje większe poczucie bezpieczeństwa emocjonalnego.
    • jematkajakichmalo Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:18
      Ja napisze tylko, ze nic na sile. To trudny wiek, dziecku w tym wieku ciezko cokolwiek wytlumaczyc, ona sama pewnie nie do konca wie czego chce.
      Na pocieszenie przytocze Ci jedny sytuacje.
      U nas w rodzinie (baaardzo bliskiej) bylo podobnie. Wlasnie byl rozwod (z winy ojca, bo zdradzil), posrodku dwunastolatka ktora miala tatusia za idola.
      Po rozwodzie sad zadecydowal (po czesci ponoc na prosbe dziecka), ze rodzice beda sprawowac opieke naprzemienna: tydzien mieszkania z mama i tydzien z tata. Jako ze tata mial blizej do szkoly to corka co raz wiecej u niego zostawala, a mama walczyla o kazda chwile. Nie musze chyba dodawac, ze nagle to mama byla ta zla... Kontakt miedzy nimi byl straszny.
      No, ale tak bylo dopoki tatus tylko spotykal sie ze swoja nowa pania. I tu nagle niespodzianka: pani sie wrowadzila na stale! I tu zaczely sie schody... Corcia zazdrosnica dostawala szalu. Nawet zwierze z ktorym tak wedrowala od jednego do drugiego zaczelo przeszkadzac... Ma sie rozumiec w koncu wyladowalo u mamy bo tata po ilus latach nagle dostal alergii....

      No i corka bywa teraz u mamy zdecydowanie czesciej... Chyba czuje, ze nie potrwa to dlugo i zostanie od tatusia po prostu wysiudana (no chyba, ze calkowicie podporzadkuje sie woli nowej pani).
      Mama stala sie prawie jej przyjaciolka.

      Tak wiec glowa do gory, nigdy nie wiesz jak sie sytuacja potoczy.
      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:26
        Ale obrzydliwe teksty: "Na pocieszenie napiszę, że jak tata zamieszka z nową panią..."... Nie wiem, co miałoby być w tym "pocieszającego"???

        Ja na pocieszenie napiszę, że zawsze miałam bardzo dobre kontakty z partnerami swoich rodziców, nigdy żadna kobieta ani mężczyzna nie byli powodem, dla którego miałabym wynosić się ze swojego mieszkania jako dziecko. I dla ojca i córki najlepiej, jak facet znajdzie sobie jakąś partnerkę, bo może z nią będzie szczęśliwszy niż w dotychczasowym małżeństwie. Podobnie życzę Monie:)
        • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:30
          Popieram. To nie chodzi o to by Mona była "mniejszym złem" tylko matką mającą dobre relacje z własnym dzieckiem. Nad tym musi popracować sama i żadna hetera u boku jej byłego tej roboty za nią nie odwali.
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:42
          Juz jestem musialam na chwilke wyjsc.Wiec powiem tak z wieloma sprawami jakie tutaj sa poruszane sie zgodze.Po pierwszej sprawie maz spotkal sie ze mna i powiedzial ze jak wycofam rozwod z jego winy to on zgodzi sie na wspolna wladze rodzicielska z tym ze corka bedzie mieszkac u niego. Jak sie nie dogadamy to wyciagnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.A zaczelo sie od tego ze maz na pierwszej sprawie chcial byc prawnym opiekunem dziecka na co moj adwokat zagral wabank i powiedzial ze skoro on sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose o rozwod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie.Nie mam sily walczyc w sadzie aby udowodnic mezowi zdrade jestem zdruzgotana psychicznie.W dniu gdy maz wrocil w lipcu z wakacji wraz z ta kobieta zastalam go u niej w domu.Adres zdobylam bo ktos mi pomogl.Maz byl w ciezkim szoku gdy stanelam w jej drzwiach a zrobilam to tylko po to aby mu udowodnic ze oszukuje mnie.Ta osoba jest rozwodka, bez dziecki i uczy w szkole u Salezjanow.Znam jej imie i nazwisko oraz aders.Gdym byla wredna zona w sadzie bym mogla udowodnic wine meza,nie jestem w stanie tego sie podjac .
          • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:53
            Więc jesteś zła na męża, walczysz z nim i chcesz, by twoja córka również z nim walczyła i była zła? Dziękuję rodzicom, że nie postawili mnie w takiej sytuacji.
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:58
              zla bylam teraaz juz mi to minelo a z corka od dluzszego czasu nie poruszam tematu ani maza zani jego nowej znajomej.To on mi wmawia ze kogos mam co nie jest prawda!
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 13:56
            Jezeli corka jest szczesliwa z tata zgodze sie z bolem serca zby mieszkala z nim i nie bede szla w zaparte.Moze dla wielu osob ktore tu pisza moge wydawac sie na czlowieka nie panujacego na emocjami.Odnioslam wrazenie jakbym byla dla corki najgorsza matka jaka istnieje.Ja po spotkaniach u psychologa zaczelam powoli odbudowywac nasze relacje do czasu az maz jej nie powiedzial ze chce aby mieszkala ze mna.Pisalam wczesniej ze maz chcial aby corka miala dwa domy teraz mienil strategie i domaga sie aby mieszkala z nim.Powiem tak widyanie sie z nia 2weekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania jakich kolwoiek relacji oddalamy sie od siebie.Mieszkajac u mnie dziecko czesto czekalo na mnie na przystanku jak wysiadalam z autobusu,robilo koltajle,umialysmy isc na kompromis.Ja sie rowniez staralam.A moze wychowanie polega na tym aby skakac kolo dziecka?Corka jest inteligentna dziewczynaka i wszystkie klotnie jakie sa miedzy nami tycza sie tego w jaki sposob sie do mnie odnosi.Wiec mam odczucie ze zdaniem wielu z was bedzie lepiej jak zostanie z tata ale ja wiem jedno wtedy miedzy mna a corka powstanie przepasc.Rozumiem nic na sile!
            • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:08
              Powiem tak widyanie sie z nia 2we
              > ekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania jakich kolwoiek relacji odda
              > lamy sie od siebie.
              - ale mimo wszystko to zaproponowałaś ojcu dziecka, chociaż widziałaś, że córka jest z nim bardzo związana. Mam wrażenie, że masz problem z oddzieleniem zachowania twojego męża wobec ciebie od jego zachowania jako ojca wobec dziecka.To, że oszukał ciebie, że ma kogoś, że wmawia kogoś tobie to są WASZE SPRAWY. Sprawy ludzi dorosłych, którzy kończą związek. A wy kompletnie bezmyślnie wplątaliście w to dziecko.
            • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:11
              mona540 napisał(a):
              > Powiem tak widyanie sie z nia 2weekendy w miesiacu nie da nam mozliwosci nawiazania
              > jakich kolwoiek relacji oddalamy sie od siebie.

              Ojcowie zazwyczaj dostają taką propozycję pod byłej żony i od sądu, więc nie masz prawa narzekać, to jest standard w Polsce. Zaraz Ci kobiety napiszą, żebyś się ogarnęła i nie udawała biednej misi, tak piszą zazwyczaj do panów. ;-)
              Dlatego lepiej nie ustalać żadnych terminów, choćby z szacunku do córki, jest już na tyle dorosła, że może sama to regulować i regulacje pod przymusem są dużym błędem.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:17
                Bardzo spodobalo mi sie okreslenie"biedna misia"a ogarnac sie juz musze .Zgodze sie ze corka jest ofiara w tym wszyskim.Nigdy nie rozmawialam z nia na tematy takie co tata zrobil zlego za to maz umial z nia rozmawiac na temt mojej osoby.Kilka razy mu na to zwrocilam uwage!Tak naprawde zal mi mojej corki ze ma dwoje rodzicow debili!
          • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:04
            Córka mogła poczuć się zdradzona. W tym wieku dzieci już zaczynają się czuć jak dorosłe.
            Chciałaś ograniczyć jej spotkania z ojcem, chciałaś ją skorygować u psychologa, żeby Ciebie słuchała. Dla córki to jest zdrada. Do tego wymagasz posłuszeństwa, to chodzenie do kościoła i krótkie komunikaty.
            Najwyższy czas zacząć córkę traktować jak dorosłą. Myślę, że wtedy znowu zacznie się zachowywać w jakieś części jak dziecko, nie całkowicie, bo już ma swoje bogate doświadczenia życiowe i stare nie wróci, przeszła przyspieszony kurs dorosłości.
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:12
              Z tym kosciolem to jest sprawa taka ze z ojcem chodzi co tydzien a przychodzac do mnie to mowi ze albo nie chce isc wogole ale ze nie chce isc ze mna,wowczas idziemy oddzielnie.Kiedy mieszkala u mnie i czasami odposcilysmy sobie kosciol to maz mial do mnie pretensje jak ja wychowuje dziecko skoro nie chodze z nia do kosciola.Wiec zeby nikt nie pomyslal ze jestem jakas fanatyczka kosciola bo to nie tak.
              • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:19
                A nie możesz sobie sama pójść na jakąś wieczorną mszę, a niedzielę zorganizować z córką? Spytaj na co miałaby ochotę w niedzielę jeśli nie kościół (i nie supermarket=) i spędźcie ją razem, a potem ona do taty a Ty na mszę?

                Dla mnie cały ten kościół to tylko figura stylistyczna, Twojej córce o coś chodzi, nie wiem o co, może ona po prostu nie chce przebywać w Twoim towarzystwie, sama czy publicznie, może chodzi o to, byś zaczęła jakoś jej wolę - bo poza sprawami życia i śmierci to wolę dziecka można uszanować. Dotrzyj do źródła problemu.
                • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:25
                  errata: byś zaczęła szanować jej wolę
                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:35
                  Zadalam jej pytanie co by chciala robic gdy jest u mnie to powiedziala ze:pograc w monopol(w ktory gramy razem),pojsc na spacer,pojechac czasem razem na zakupy(w ten weekend bylysmy razem w galeri,kupilam jej te rzeczy ktore jej sie podobaly)i wtedy nawet uslyszalam mamo przepraszam za moje zachowanie,pograc razem na laptopie w gry i posiedziec w domu.Wiec to nie jest tak ze ona musi robic wszystko co ja jej kaze.Zadaje jej nieraz pytanie na co nasz ochote odpowiedz brzmi NIE WIEM.A moze powinnam w koncu dac spokoj z tymi widzeniami skoro to dla niej taka kara byc ze mna.Moj maz zawsze wszystko organizowal i teraz jest tak samo.
                  • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:55
                    mona540 napisał(a):
                    > Zadaje jej nieraz pytanie na co nasz ochote odpowiedz br
                    > zmi NIE WIEM.A moze powinnam w koncu dac spokoj z tymi widzeniami skoro to dla
                    > niej taka kara byc ze mna.Moj maz zawsze wszystko organizowal i teraz jest tak
                    > samo.

                    To nie jest takie proste, czasami może warto posiedzieć i pomilczeć razem?
                    Dla dziecka to też jest trudne.
                    Myślę, że córka powinna przyjeżdżać, gdy ma ochotę i macie obie czas. Takie dokładne ustalanie terminu, może utrudniać porozumienie. Chyba, że macie zaplanowane jakieś wspólne zajęcia, choćby pomoc w zajęciach szkolnych, czy jakieś systematyczne wyjście na basen czy do kina?
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:06
                      W kazda sobote jezdzi na basen i na gimnastyke korekcyjna i wtedy kiedy jest moj weekend,jade w sobote na basena potem do mnie do domu.Zastanowilo mnie jedno zdanie meza podczas naszego spotkania"DAJ JEJ CZAS A SAMA DO CIEBIE WROCI"Propnuje kino,podziemia sukiennic na rynku,lodowisko na nic nie ma ochoty.Wiec doszlam do wniosku ze nie bede jej nadskakiwac bo jej i tak nic nie pasuje a sama nie wie na co ma ochote.Wiem nie trzeba byc bogiem zeby zrozumiec ze poprostu nie chce dziecko spotykac sie ze mna.Lubi siedziec w swoim pokoju zamknieta bo mowi ze u taty nie ma prywatnosci i ma obsesje na punkcie zamykania drzwi w pokoju jak to stwierdzial u taty nie ma drzwi jedynie w lazience i wejsciowe.
                    • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:08
                      Myślę, że córka powinna przyjeżdżać, gdy ma ochotę i macie obie czas. Takie dok
                      > ładne ustalanie terminu, może utrudniać porozumienie.


                      Jestem za! Optymalnie, jeśli córka będzie czuła, że może spotykać się z każdym z rodziców w każdej chwili, w której będzie miała taką potrzebę. Żeby mieszkając u jednego z rodziców mogła spokojnie umawiać się na coś z drugim. Bez sztywnych ram. Np. mieszka u taty, ale z mamą umawia się w tygodniu do kina czy na basen. Mieszka z mamą, ale np. w któryś dzień tygodnia zostaje u taty po szkole, bo chodzą razem na kurs gotowania. To oczywiście tylko abstrakcyjne przykłady, ale narzucenie dość już dużemu dziecku sposobu i czasu funkcjonowania z rodzicami, jest moim zdaniem błędem.
                  • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 14:58
                    Dziwna sprawa te posty, jedno pytanie więcej i kolejne puzzle do układanki.

                    Jasne. Szanujemy wolę swoich dzieci, tylko wyskakujemy z jakimiś absurdalnymi żądaniami typu umycie rąk przed posiłkiem, a jak nie to... no właśnie. Znam to=) Wcześniej pisałaś o awanturach, bo się nie kąpie. A niech się nie kąpie. Jak ją chłopak z klasy skrytykuje, to się do łazienki nie dopchasz (czego nie nauczy cię matka, nauczy cię świat).

                    Ale chciałam napisać o tym organizowaniu wszystkiego przez męża. Rozumiem, że już zorganizował Wasze życie po i co się komu odnośnie dziecka i rozwodu należy. Tyle że to trochę jak rozsiadanie się w maluchu wygranym w totolotka. Wasze dalsze życie będzie się dopiero kształtowało i ostateczny głos może nie należeć do Twojego męża (sądy, RODKi, również i Ty).

                    Co do dnia dzisiejszego - skup się na odbudowaniu i utrzymaniu więzi z dzieckiem. Najpierw mówisz, że dwa weekendy to za mało, za chwilę, żeby dać sobie spokój. Gdyby istnienie więzi zależało tylko od ilości spędzonego czasu najlepsze miałabym z tymi, z którymi akurat nie mam - ciekawe dlaczego. Może obie z córką jesteście kiepskimi "organizatorkami", bo działał prężnie mąż, ale może wcale nie trzeba aż tyle wymyślać. Może można zrobić coś prostego, iść na kawę, usiąść, pogadać. Emocje się przenoszą, zrób coś małego na luzie, a córka też wyluzuje. Natomiast myślę, że musicie zacząć więcej rozmawiać. O faktach - oceny każdy może mieć własne, emocjach (które co do zasady są ok) i zachowaniach (czyli reakcjach na emocje, które niekoniecznie są ok). Posłuchaj córki, daj się jej wypowiedzieć, nie krzycz (może źle zakładam, jeśli tak, to przepraszam).
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:14
                      Bardzo dobrze wyczules sprawe cale zycie wszystko organizowal maz i on o wszystkim decydowal,gdy proboje z corka porozmawiac to napotykam mur i dziecko zaczyna plakac ze nie chce z nikim rozmawiac.Nie obrazialam sie bo wierz mi takie pomyje jakie wylalo na mnie moje dziecko to przez cale moje zycie nie dostalam,ona o tym wie i daje jej do zrozumienia ze nie mozna zadnego czlowieka w taki sposob traktowac ze musi byc jakas granica.Moim zdanie corka jej nie ma wiem wiem ma dopiero12 lat.
                      • sorvina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:43
                        Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że masz pretensje do córki, że nie poradziła sobie z sytuacją jak dorosły człowiek, tylko reaguje emocjonalnie jak zrozpaczone i nieszczęśliwe dziecko a także, że przelewasz na nią część żalu do męża i może masz pretensje, że córka nie stoi po twojej stronie i cię nie wspiera, tylko jeszcze ma pretensje. Nie widzę u Ciebie zrozumienia dla dziewczyny. Uznajesz, że nie chce cię widzieć, więc niech nie przyjeżdża, bo nie chce każdorazowo korzystać z wydumanego planu zwiedzania i rozrywek? Dla niej oprócz spotkania z tobą to normalny weekend, może chcieć odpocząć, posiedzieć i poplotkować na facebooku itp. Nie ma prawa do zmęczenia, chęci popłakania czy choćby posiedzenia za zamkniętymi drzwiami, co u ojca jest niemożliwe? A ile czasu tak realnie spędzałyście razem jak mieszkała z Tobą?

                        Ona ma 12 lat, może też nie być w stanie określić czego naprawdę potrzebuje, lub bać się to powiedzieć.

                        Naprawdę zajmij się sobą, swoimi emocjami, żalami do męża, brakiem umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji. Bo jak na razie to nie dość, że mała jest między młotem a kowadłem, to jeszcze jak rozumiem rośnie w niej poczucie winy, za to, że nie radzi sobie tak jak mama tego oczekuje.
                      • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 15:43
                        A może wylał ktoś inny, tylko ona to wszystko powiedziała?

                        Jak ma 12 lat i nie ma tej granicy to trochę ciężka sprawa. Dlatego wyżej napisałam o Juulu. Tam jest o granicach wyznaczanych przez potrzeby, które komunikujemy w Ij osobie. To tak w ekspresowym skrócie.

                        Ona jest teraz w sytuacji przymusowej, gdy bardzo wiele musi. Jej teren, integralność są naruszone. Odpuść jej.

                        Muszę lecieć=)
                        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:41
                          Twój mąż niegłupio powiedział: daj jej czas, a wróci do Ciebie. Ale Ty już ją skreśliłaś, na zasadzie kto nie ze mną ten przeciwko mnie..
                          Ona Cię "nienawidzi i wylewa na Ciebie pomyje". Tyle że mówimy o dwunastoletniej rozżalonej i zranionej dziewczynce, która straciła grunt pod nogami.Wobec tego rani sama najbliższe sobie osoby, które ją w jej mniemaniu zdradziły.
                          Jak obrzuca Cię obelgami to wystarczy powiedzieć że nie życzysz sobie takich słów, bo nie masz sobie absolutnie nic do zarzucenia. I powtarzać do skutku, że Ty ją kochasz i będziesz kochać, bo jest Twoim dzieckiem.

                          Ten handel - widzenia z córką za formę rozwodu nawiasem mówiąc też obraca się przeciwko Tobie. Nic na tym nie zyskujesz. Gdyby sąd ustalił, że rozwód nastąpił z winy męża to miałabyś następny argument w odpieraniu zarzutów, niekoniecznie nawet córki w przyszłości.
                          Może warto przemyśleć sprawę jeszcze raz i porozmawiać z adwokatem.
                      • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:32
                        mona540 napisał(a):

                        > Bardzo dobrze wyczules sprawe cale zycie wszystko organizowal maz i on o wszyst
                        > kim decydowal,


                        Czy to aby nie tak, że Ty sama nie szanowałaś się w małżeństwie (byłaś bierna, bezwolna, podporządkowana, czekałaś aż mąż popchnie by coś zrobić) i córka długie lata patrzyła na taką relację (że pomiatanie matką i nieliczenie się z nią, z jej osobą, z jej zdaniem - to coś normalnego, a to ojciec jest ten "bóg" który ma władzę, rację i którego należy słuchać)
                        i dlatego tak Cię teraz traktuje (właśnie tak, jak jej pokazaliście jako rodzice).

                        Dzieci nie szanują rodziców, którzy sami się ustawiają w roli biernego domowego popychadła a zamiast brać dorosłą odpowiedzialność za siebie i działać, kierować swoim życiem -ograniczają się do wykonywania rozkazów małżonka a gdy ten zdradza/porzuca to do histerii i wrzasku.

                        Przestaniesz być uzależniona od tego co mąż dyktuje -> odnajdziesz nową siebie -> córka będzie miała w Tobie wsparcie i będzie chciała z Tobą być.
                        Dziecko jest małe, ma ogromny stres bo rodzice mu się rozwodzą, ono nie ma siły brać na siebie Twoje problemy z samą sobą i służyć rodzicom za przedmiot do udowadniania ktore z was jest tym "lepszym" rodzicem...
                        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 22:01
                          Jako jedyna odrylas prawde o tym jaka byla moja pozycja w tym malzenstwie.Strzal w dziesiatke!
                          • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 22:21
                            Ta "pozycja" to także Twój wybór. Nadal chcesz wchodzić w rolę ofiary, a córka ma serdecznie dość matki-ofiary.... I zaczyna tę matkę kopać, bo taki wzór "normalnych" zachowań jej pokazaliście z mężem.
                            Im Ty bardziej będziesz robiła z siebie ofiarę, zamiast dorośle brać rzeczywistość na klatę i "zarządzić problemem" - tym córka będzie wredniejsza wobec Ciebie... A Ty będziesz 12-latkę traktować jak rywalkę w walce o wpływ na jej ojca/exmęża lub jak kolejną osobę która ma Tobą zarządzić....

                            Pokaż jej, że sama umiesz siebie radzić, że stoisz twardo na nogach, nie tracisz energii na pieniactwo i niepotrzebne przepychanki z mężem, że masz swoje realne zdanie a nie tylko nadal słuchasz co mąż każe.... Poszukaj lepszej pracy, albo dodatkowych zarobków, otwórz się na znajomych, miej swoje niezależne od męża życie. Pokaż dziecku, że jesteś dorosła, że może mieć w Tobie oparcie, że to Ty jej pomożesz a nie ona musi wspierać Ciebie.

                            Tkwiłaś w toksycznym przemocowym związku, oboje z mężem tą toksyną jesteście przesiąknięci i przypuszczam oboje źle się traktowaliście. Mimo to, nie widziałaś tego, akceptowałaś sytuację podporządkowania(jakieś Twoje potrzeby to zaspakajało), zamykałaś oczy na kochankę, to mąż ostatecznie zadecydował o rozwodzie, Ty chciałaś by taki zły związek trwał nadal..... Córka mocno związana z ojcem, prawdopodobnie podświadomie jej nielubiłaś za to, że ten mąż który cię byle jak traktuje -ją traktuje lepiej...

                            Chodź na terapię.
                            Naucz się podejmować decyzje, naucz się szanować siebie.
                            Nie rywalizuj z córką o pozycję w kolejce do męża... kochaj ją jak dobra matka swoje dziecko.
                            Przepracuj swoje sprawy z psychologami. To ważne, pomoże Ci dalej dobrze żyć i utrzymać z córką kontakt.

                            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 23:01
                              Zgodze sie z Toba to ja na wlasne rzyczenie znalazlam sie na tej pozycji i uwazalam ze bez niego nie potrafie zyc.Slyszalam teksty typu"zginiesz bezemnie"ale w dniu gdy sie wyprowadzal zadal mi pytanie czy ma zostac ze mna z litosci i ze wzgledu na corke.Odpowiedzialam mu ze nie potrzebuje jego litosci.Maz zwracal sie zawsze do mnie milo ale to ja mialam sie dopasowac do niego a skoro tego nie zrobilam on podjol decyzje.Pasje mial zawsze ale wkurzalo mnie to ze narzucal mi swoje poglady a ja nigdy nie bylam taka jak on.Zapomnielismy obydwoje otym.Mniejsza z tym juz.Racja czas abym odnalazla siebie a reszte sie ulozy jakos.Czas pokaze!
                              • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 23:26
                                musisz się "odpępowić" od męża i zostać sobą samą - jaką,to od Ciebie zależy.


                                tak dla polepszenia nastroju obejrzyj sobie ten film www.filmweb.pl/Plotka/descs
                                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 23:42
                                  Dzieki za filmik,chetnie go obejrze.
                  • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:47
                    Zadaje jej nieraz pytanie na co nasz ochote odpowiedz brzmi NIE WIEM.
                    Bo czasem człowiek ma po prostu ochotę na pobyczenie się i nienierobienie, a nie na robienie czegoś. Po to jest dom - żeby robić tam takie 'nie wiem'.
              • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:51
                czasami odposcilysmy sobie kosciol
                > to maz mial do mnie pretensje jak ja wychowuje dziecko skoro nie chodze z nia
                > do kosciola
                To spytaj się go, czy wie, że kościół zasadniczo jest przeciwny rozwodom i cudzołostwu... Oraz ponownym związkom. I że dzieci wychowuje się własnym świątobliwym przykładem. ;-)
                Tylko nie zadawaj tego pytania przy dziecku...
                Poza tym zawsze możesz powiedzieć, że wychowujesz dziecko zgodnie ze swoimi poglądami, a właśnie masz kryzys wiary.
          • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:58
            . Jak sie nie dogadamy to wyci
            > agnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.
            To powiedz mu, żeby wyciągnął. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, nie pozwól się szantażować. Nie musisz mu udowadniać winy - ale nie pozwól na szantaż.
        • jematkajakichmalo Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:26
          Obrzydliwe to sa teksty typu: ale musisz wnerwiac corke, ze nie chce z Toba mieszkac...
          Ze przymusza ja do tego czego nie chce robic.
          Sytuacja sytuacja, ale co - matka powinna teraz malolacie nadskakiwac i jej zachcianki spelniac, zeby sie laskawie "odbrazila"?
    • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 16:41
      Bardzo bym chciala aby corka mieszkala ze mna ale przy takim zachowanu jej jest to nie możliwe

      To nie jest prawda – przecież gdyby twoje dziecko zachowywało się wobec ciebie tak samo jak teraz, a ojca nie byłoby na horyzoncie albo bylibyście razem – nie wyrzuciłabyś 12 latki na ulicę, nie oddała do domu dziecka i mieszkałaby z tobą.
      I w chwili, kiedy zaczyna na ciebie burczeć – po prostu powiedz, że wiesz, że jej ciężko w tej całej sytuacji i że ją i tak kochasz. I przytul, jeśli się da przytulic.
      Ogólnie nie dyskutuj z nią na temat – i nie mów tego przy niej – czyja to wina ten cały rozwód i że ojciec jest ostatni złamas, nawet jeśli uważasz, że tak jest (i nie pozwalaj też babci tego mówić). To nie jest w tej chwili ważne. Może kiedyś, kiedy emocje opadną, dziecko będzie dojrzalsze, ty spokojniejsza – podyskutujecie sobie na ten temat. A jeśli nie – to też się nic nie stanie.
      I tak naprawdę – to może odpuście sobie wzajemne udowadnianie, kto winniejszy i kto ma bardziej wredny charakter.
      A co do tych terminów spotkań – moim zdaniem rada adwokata była głupia. 12-latka to nie jest dzidziuś, za którego trzeba wszystko ustalać, 12-latka może wypowiedzieć się sama i właściwie może z tatą (czy z mamą) spędzać mnóstwo czasu. Są tylko 3 zasady: ma chodzić do szkoły, odrabiać lekcje i kiedy mówi, że jest u drugiego rodzica, to ma u niego być (a nie na jakieś imprezie ;-) ) – tutaj przydałby się jakiś mechanizm kontrolny, żeby za jakiś czas nie robiła was obojga w konia…
      I pozwól jej nie chodzić do kościoła. Zaproponuj, ale nie zmuszaj. A czasu razem nie musicie spędzać jakoś super. Wystarczy, że będziecie spędzały normalnie…
      • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:06
        A propos jeszcze co można robić w domu z dwunastoletnią córką w weekend- oglądać filmy, pić gorącą czekoladę, sprzątać w szafie i przy okazji przymierzać ciuchy, malować sobie nawzajem paznokcie, pozwalać jej na zamknięcie się we własnym pokoju, piec ciasteczka, nawet takie gotowce z kartonika. Zamawiać i jeść pizzę, albo tę pizzę robić. Zrobić sobie SPA - brać kąpiel w pianie, solach i przy świeczkach porozstawianych w łazience albo na brzegu wanny - to sposób na panny niechętne kąpielom.
        Zamiast pytać córkę co chciałaby robić zapytaj co by jej sprawiło przyjemność. Czasami największą przyjemność może sprawić po prostu bycie, przytulanie się.
        • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:13
          Oglądać stare filmy, opowiadać o pierwszych miłościach (uwielbiałam takie opowieści, dodatkowo mama często szkicowała ubrania, w jakich się wówczas chodziło, włączała stare płyty itp), grać w scrubble, zabrać dziecię na całkiem dorosłe latte i kawałek sernika i powoli uczyć się traktować dziecko jak dorastającą kobietkę, która ma prawo do własnych ocen, potrzeb i swojego spojrzenia na świat.
        • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:15
          Mozna nic nie robić - tak samo jak nic nie robi się czasem w domu z dzieckiem, z którym się jest na codzień. Nie chodzi o atrakcje, chodzi o wspólne spędzanie czasu - a tu w ogóle tego nie widzę. Nie ma rozmów z dzieckiem - są "krótkie komunikaty" i "wylewanie pomyj".
          No i cały czas mam wrażenie,z ę dziecko nie bardzo sie liczy, jako ono samo. Jest elementem przetargoeym w rozgrywce rodziców. Traktujesz córkę jak kogoś, kto jest wrogiem, bo nie wybrał Ciebie, tylko ojca. A przecież powionno byc oczywiste, ze to Ty jesteś najwazniejsza, ze z Tobą chce mieszkać. Mieszkanie z ojcem jest tak samo normalne, jak z matką, nikt nie przekonywałby ojca, ze córka mieszkająca z mamą na pewno w końcu do niego wróci.
          A przede wszystkim nie szukaj powodów takiej decyzji córki w intrygach ojca, zastanów sie, tak naprawde szczerze - dlaczego córka Cie chwilowo nie lubi?
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:10
            Nie lubi mnie bo daje za malo pieniedzy na nia a zarabiam 1200zl z czego 500zl to oplaty i 420 na corke wiec ile mi zostaje? Maz zarabia 2300 i dawal mi na corke 300zl nawet kiedys zarzadal abym wyprowaintowala corke na wakacje na ktore jechala z nim bo on daje mi300zl.Tekst typu"trzeba kupic dziecku pizame wiec daj mi25zl to ja jej kupie"Moze mnie skrytykujecie ale nie uwazacie chyba ze jestem pazerna na kase.O jakich wogole my mowimy kwotach.A pozatym corka nigdy nie wyzywa sie na mezu i nie pokazuje jak bardzo zle znosi ta sytuacje dzieje sie to tylko u mnie w domu.W koncu jesem winna wszystkiemu szkoda ze to ja mu sie nie kazalam wyprowadzic bo przynajmniej bym wiedziala za co jestem tak traktowana,wtedy dziecko by dopiero wieszalo na mnie psy.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:19
              mona540 napisał(a):

              > corka nigdy nie wyzywa sie na mezu i nie pokazuje jak bardzo zle znosi ta sytuacje dzieje sie to tylko u mnie w domu.

              Skąd wiesz? Może mąż Ci nie mówi jak córka zachowuje się u niego? A może po prostu on sobie na takie zachowania nie pozwala?

              W koncu jesem winna wszystkiemu szkoda ze to ja mu sie n
              > ie kazalam wyprowadzic bo przynajmniej bym wiedziala za co jestem tak traktowan
              > a,wtedy dziecko by dopiero wieszalo na mnie psy.

              Kobieto, a przestań się tak nad sobą użalać. Jesteś w trudnej sytuacji, czujesz się opuszczona, ale jesteś dorosła. A Twoja córka jest dzieckiem!!! I wcale nie jest jej łatwiej.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:16
            A jeszcze jedna kwestia corka boi sie ze za wszelka cene bede dazyc do tego zeby mieszkala u mnie a to nie prawda ja powiedzialam mezowi aby mieszkala troche u mnie troche u niego(taka propozycje on w pierwszym pozwie podal)teraz zmian.Jak to corka skwitowala bo nie chce mu dawac wiekszych alimentow.Czuje sie jak na targu!
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:23
              mona540 napisał(a):

              > Jak to corka skwitowala bo nie chce mu dawac wiekszych alimentow.Czuje sie jak
              > na targu!

              Przestańcie wciągać córkę w kwestię wysokości alimentów. Na litość! To ona nie powinna czuć się jak na targu. W ogóle z NIĄ na te tematy nie rozmawiaj. To nie jest jej sprawa. To ustalenia wyłącznie między Tobą a Twoim mężem.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:29
                To maz pierwszy ja wciagnol w temat pieniedzy i kilka razy mu na to zwacalam uwage na co on mowil ze bedzie mowil to co mu pasuje do corki.A pozatym swiete slowa czas przestac uzalac sie nad soba i zasatnowic sie co zrobic aby to biedne dziecko w koncu odsaplo od nienormalnych rodzicow!
                • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:49
                  To maz pierwszy ja wciagnol w temat pieniedzy i kilka razy mu na to zwacalam uwage na co on mowil ze bedzie mowil to co mu pasuje do corki.

                  No i dobrze. Gdybyście na każdy temat mieli takie samo zdanie, czyż bylibyście w trakcie rozwodu? On ma swoją prawdę, ty masz swoją - nie dawaj wciągnąć się w takie dyskusje z dzieckiem. Ani z eksem. Są sprawy dorosłych i są sprawy dzieci - i nawet jeśli tata wciąga dziecko w przepychanki między wami, nie rób tego samego. Nie jest już ważne, kto pierwszy zaczął -ale - skończ to pierwsza.
                  • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:21
                    Staralam sie nie grac tak jak maz tzn.wciagajac corke w to wszystko.Dlatego na dzien dzisiejszy dziecko zna wersje tylko taty jaki to byl ze mna nieszczesliwy a ja jetem winna temu.Ktos mi sugerowal abym opowiedziala jej o pewnym zdarzeniu z naszego malzenstwa ale nie zrobilam tego,byl czas ze podpytywala mnie o to ale powiedzialam jej ze jak bedzie starsza to wowczas jej o tym opwiem.Tak naprawde zachowam to dla siebie jej to nie uszczesliwi a dla mnie juz nic nie zmieni.Zobaczylam ze dalam sie wciagnac w jego gierki ale teraz staram sie nie dac wkrecic.Moja corka jest bardzo inteligentnym dzieckiem i jak wyczuje ze ma przed soba slabszego to umnie to wykorzystac ale to jest naprawde dobre dziecko tylko teraz znalazla sie w sytuacji kiedy musi wybrac z kim chce byc.
                    • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:30
                      mona540 napisał(a):
                      > Moja corka jest bardzo inteligentnym dzieckiem i jak wyczuje ze ma prze
                      > d soba slabszego to umnie to wykorzystac ale to jest naprawde dobre dziecko tyl
                      > ko teraz znalazla sie w sytuacji kiedy musi wybrac z kim chce byc.
                      Po pierwsze nie "Moja córka", tylko "Nasza córka", ale być może tylko ja jestem wyczulony na takie zawłaszczanie. W zasadzie teraz, jeśli już masz tak pisać, to pisz "Męża córka".

                      Córka ma prawo zachowywać się skandalicznie, wszystko jej runęło, było małżeństwo, oboje rodzice, którzy mieli jakoś współpracować, a teraz się opluwają itd., więc dlaczego nie miałaby oszukiwać, kraść czy obrażać?
                      Córka musi zbudować sobie wszystko od nowa, niestety, i to może trochę potrwać.
            • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:27
              Jak to corka skwitowala bo nie chce mu dawac wiekszych alimentow.Czuje sie jak na targu!
              Im bardziej piszesz, tym bardziej mam wrażenie,że 'jedynie słuszną' odpowiedzią na wszelkie jej 'pomyje' jest: Bo cię kocham.
        • satoja Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:41
          to raz, a dwa można też samej mieć w zanadrzu kilka propozycji i je przedstawić, czy córka ma ochotę na którąś z nich
          bo samo pytanie "co chcesz robić" wymusza na dziecku by sobie samo wymyśliło zajęcia i rozrywki. a może dziecko nie ma siły myśleć za dwie.. do tego dorosły ma większe pole manewru by coś wymyślić. ojciec ma różne propozycje bo on zawsze decydował w rodzinie, matka tylko była? można pojechać na wycieczkę, na kręgle, zwiedzić coś.. kilka propozycji, planów, córka sobie przemyśli to nabierze na coś ochoty.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 22:34
            Zawsze to ja jej cos proponowalam ale wszystkie moje propozycje byly na nie lub nie wiem.Corka odpowiadala ze chce siedziec w domu i zebym dala jej swiety spokoj.Odnoszilam wrazenie ze chce siedziec sama.Kiedy miala ochote to przyszla i sama zaproponowala zebysmy zagraly w monopol.
            • rurek00 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 11:19
              >> Zawsze to ja jej cos proponowalam ale wszystkie moje propozycje byly na nie lub nie wiem.Corka odpowiadala ze chce siedziec w domu i zebym dala jej swiety spokoj.Odnoszilam wrazenie ze chce siedziec sama.Kiedy miala ochote to przyszla i sama zaproponowala zebysmy zagraly w monopol. <<

              No i co w tym złego, że chce siedzieć w domu i mieć święty spokój? Widocznie tego akurat potrzebuje. A jak byliście małżeństwem, to też w weekend koniecznie musiałaś "coś" z nią robić? Wyluzuj. Jeśli chce sobie posiedzieć u Ciebie, nawet sama w swoim pokoju, to daj jej to. U ojca nie ma swojego pokoju, a prawdę mówiąc dla nastolatki swój pokój to skarb największy. Niech sobie posiedzi u siebie, Ty w tym czasie poczytaj sobie książkę. Myślę, że doceni, że dajesz jej ten czas i sama do Ciebie przyjdzie, jak będzie chciała pogadać.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 19:15
                Bedac jeszcze malzenstwem to maz narzucal nam aby weekendy spedzac aktywnie,ja przez pewien czas robilam to co on nam zaproponowal a potem gdy nie mialam ochoty to nie jechalam z nim.Corka zawsze robila to co jej tata kazal tzn.jak nie jazda na rowerze,to wypad w gory,basen.Byl czas ze po wyprowadzce meza corka w weekendy siedziala w domu tak jak teraz to potem slyszalam pretensjie ze dziecko nie ma zorganizowanego czasu w weekend,ze moze bym sie wysilila bardziej.Zeby nikt nie pomyslal ze jest ze mnie jakas faszystka,ktora zneca sie tylko nad dzieckiem.
                • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 22:40
                  Corka zawsze robila to co jej tata kazal tzn.jak nie jazda na rowerze,to wypad w gory,basen.

                  A ja myślę, że po prostu są do siebie podobni pod tym względem, i być może pod kilkoma innymi - co może też sprawiać, że łatwiej im się dogadać. I łatwiej im spędzać czas, być może głównie na takim odmóżdżającym wysiłku fizycznym (moim zdaniem nic zresztą tak nie uzdrawia nerwów, jak kilkudniowa wędrówka z plecakiem . ;-) )
                  Ale być może- kiedy jest u ciebie - lubi jednak po prostu nic nie robić (czytaj: odpocząć od latania po górach z tatusiem), potem zaś zagrać w monopol.

                  Byl czas ze po wyprowadzce meza corka w w
                  > eekendy siedziala w domu tak jak teraz to potem slyszalam pretensjie ze dziecko
                  > nie ma zorganizowanego czasu w weekend,ze moze bym sie wysilila bardziej
                  Jedno przyjmij za pewnik: nic już nie musisz robić, żeby zadowolić pana męża - ani organizować dziecku aktywnego weekendu wbrew swojej i jej woli ani zaganiać ją na siłę do kościoła po to tylko,żeby się nie gniewał. Rób rzeczy, które chcesz robić i które sprawiają przyjemność wam obu. Możecie robić pizzę, nic nie robić i grać w monopol. Oraz oglądać bardzo głupawe seriale. Nic mu do tego, co robicie.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 17:58
        Kiedy zaczyna sie do mnie tak odzywac mowie jej ze nie zycze sobie aby tak do mnie mowila wowoczas slysze "idz te zale wyplakiwac pod kosciol"i wiele opcji jak sedzic razem czas byly proponowane przezemnie jej,przewaznie slyszalam ze przychodzi tu odbebnic to co sad jej nakazal bo ja sie na to uparalam(mowa o2weekendach)Dzisiaj mialam dzien wolny i zaproponowalam jej zeby po szkole przyszla do mnie bo jestem w domu to odpowiedziala ze nie bo pozno konczy(koncyzla o 14:30)wiec powiedzialam ok.Wiem ze akurat zajec dodatkowych dzisiaj nie ma zadnych.Dopoki sama nie zechce spedzac czasu ze mna na sile nic nie zrobie.A rozwod nie mam zamiaru wnosic z winy meza jak juz wczesniej pisalam.Moze uwazacie mnie za wredna matke ale nigdy nie skrzywdzilam jej a to ze przez ostatni okres nie panowalam nad nerwami(kiedy maz sie wypropwadzil)to jest powod aby mnie okreslic jako wyrodna matka(slowami "wyrodna matka"okresla mnie corka)Jestem swiadoma jaki moj obraz macie o mnie,matka faszystka.
        • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:14
          mona540 napisał(a):

          > Moze uwazacie mnie za
          > wredna matke ale nigdy nie skrzywdzilam jej a to ze przez ostatni okres nie pa
          > nowalam nad nerwami(kiedy maz sie wypropwadzil)to jest powod aby mnie okreslic
          > jako wyrodna matka(slowami "wyrodna matka"okresla mnie corka)

          Ależ skrzywdziliście ją oboje z mężem - rozwaliliście jej dom i rodzinę. I nie ma dla dziecka znaczenia kto NA PRAWDĘ zawinił. Ty akurat obrywasz, bo jesteś słabsza i nie stanowisz dla dziecka silnego wsparcia.
          Poza tym nad nerwami nie panujesz nadal - huśtawkę emocji i bezradność widać w każdym Twoim wpisie. Nie jest to dziwne, ani godne potępienia zważywszy na sytuację.
          Ale powinien to być jakiś impuls do wzięcia się w garść i uporządkowania emocji. Dla dobra własnego, ale także dla dobra Twojego dziecka. Żebyś nie odbierała jej słów jako dokładnego odzwierciedlenia jej myśli. Bo ja je widzę jako krzyk rozpaczy.

          Na jej odpowiedź że nie ma czasu żeby do Ciebie przyjść powiedziałabym córce tylko: szkoda, bo ja chciałam bardzo pobyć z Tobą. I nie wracałabym do tematu. A następnym razem jak będziesz z nią rozmawiać przez telefon to powiedz miłym tonem: cześć, tu wyrodna matka, czy mówię z moją ukochaną córką? Niektóre problemy dobrze jest nauczyć się obracać w żart, zamiast brać je strasznie poważnie do siebie. Wtedy druga strona przestaje atakować kiedy widzi, że nie przynosi to spodziewanego skutku.
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:25
            Jestem swiadoma tego ze rozwalilismy jej ZYCIE i przez pol roku prosialam meza aby sie nie wyprowadzal i pomyslal o corce.Stwierdzil ze on jej to wszystko wytlumaczy i ze ona to zrozumie bo on tez nie wychowal sie w nie pelnej rodzinie i jakos to znosl.Wiec powiedzialam mu wtedy ze nie wszyscy ludzie sa tacy jak on silni i taka sytucje zniosa o wiele gorzej.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:31
              mona540 napisał(a):

              > Jestem swiadoma tego ze rozwalilismy jej ZYCIE i przez pol roku prosialam meza
              > aby sie nie wyprowadzal i pomyslal o corce.

              Wiesz, ta wypowiedź utwierdza mnie w narastającym przekonaniu, że w Twojej rodzinie rolę dwojga dorosłych i odpowiedzialnych osób przyjęli na siebie Twój mąż wraz z córką, a ty wzięłaś na siebie rolę dziecka..
              Przemyśl to.
              • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 10:04
                jw. Mona kompletnie nie rozumie, co się stało, że rozwalili swoje małżeństwo wcześniej, a nie dopiero przez rozstanie. Rola ofiary jest jednak wygodna.
    • koronka2012 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 18:45
      Po pierwsze - mam wrażenie, że rozpaczliwie szukasz sposobu, żeby tę sytuację uzdrowić jak najszybciej. Tak się nie da. Musisz przyjąć do wiadomości, że to potrwa bardzo długo,i po prostu dostosować się do sytuacji.

      Po drugie - masz IMO kiepską świadomość prawną - piszesz o szantażu męża, tymczasem fakt że córka mieszka z ojcem nie ogranicza ci władzy rodzicielskiej, masz ją nadal. Sąd ustala jedynie miejsce zamieszkania dziecka i tyle. Nie pozwalaj mężowi i córce grać na tej strunie. Załatw swoje sprawy tak jak planowałaś - rozwód z jego winy itd. Nie ulegaj szantażowi, bo i tak nie wyegzekwujesz od córki niczego, więc niczego nie tracisz. Nic ci nie da wyrok o kontaktach jeśli córka będzie nadal tak się zachowywać.

      Po trzecie - przy takiej agresji ze strony córki zmuszanie jej do spotkań z tobą jedynie podgrzewa atmosferę. Bądź mądrzejsza, przeczekaj. Najpierw porozmawiaj z nią spokojnie - o ile ci na to pozwoli - że ją kochasz, ale takie zachowania są nieakceptowalne. Że nie musi do ciebie przychodzić, jeśli nie chce - ale że masz nadzieję, że kiedyś do niej dotrze jak wygląda całokształt sytuacji. I tyle - jeśli zacznie się pieklić, po prostu odeślij ją do ojca. Nie możesz sobie pozwolić na to, żeby poczuła, że może ci wejść na głowę, bo oprócz obecnego syfu, podświadomie może tobą pogardzać, że jej na to pozwalasz. Nie wydzwaniaj, nie nalegaj. To trudne, ale to jedyny sposób który mi przychodzi teraz do głowy.

      Niech za tobą zatęskni, bo teraz każde spotkanie to kłótnia (nieważne kto ją prowokuje) i z pewnością nie będzie się do tego pchać. Daj jej czas żeby ochłonęła i zmądrzała.

      Po czwarte - czy córka jest świadoma obecności kochanki w życiu ojca i roli jaką odegrała?
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:00
        Tak corka zna ta osobe i wie odemnie ze wlasnie przez ta osobe maz sie wyprowadzil ale stwiedzial tylko ze tata ma prawo byc szczesliwy i ze jak nie ja to inna kobieta moze byc jego kolejna zona.Maz nadal wyjezdza z ta osoba w gory i corka o tym wie tak przypuszczam bo ona nie pisnie ani slowa na ten temat a ja jej nie wypytuje.Ona potrafi nawet w trakcie mojej rozmowy telefonicznej powiedziec do osoby z ktora rozmawiam zeby spadala i podsmiechiwac sie ironicznie,cos takiego mialo miejsce wczoraj gdy wracalam z nia od lekarza.Mnie zatkalo!Nie poruszam z nia tematu meza ani tamtej kobiety.Pozatym moze skrytykujecie mnie ale ja nie wydzwaniam za nia i czekam kiedy ona zateskni za mna ale widze ze idzie w zaparte.
        • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:24
          mona540 napisał(a):
          > Tak corka zna ta osobe i wie odemnie ze wlasnie przez ta osobe maz sie wyprowad
          > zil ale stwiedzial tylko ze tata ma prawo byc szczesliwy i ze jak nie ja to inn
          > a kobieta moze byc jego kolejna zona.
          Widzisz, sama robisz głupstwa. Mąż się nie wyprowadził przez tamtą panią, tylko przez Wasz kiepski związek. Spróbuj się wcisnąć między dwoje kochających się i ufających sobie ludzi? Nie da się!
          Druga sprawa, to nie powinnaś takich rzeczy mówić córce, o "tej pani, przez którą...". Córka jest za mała na pocieszycielkę, przyjaciółkę, a na pewno nie powinna być w tej sprawie. To jest duży błąd, który się mści na Tobie.
          Facet nie jest Twoją własnością, nic nie zmieni wyrok z orzeczoną winą, a raczej pogłębi Twoje problemy z kontaktem z córką.

          Lepiej się zajmij jakąś dodatkową pracą, czy zdobywaniem umiejętności, które zaowocują większymi pieniędzmi. Oboje marnie zarabiacie, Was nie stać na mieszkanie osobno, a musicie się jakoś z tym zmierzyć. Córka może się czuć gorzej, ale warto o tym porozmawiać, gdy zapyta o alimenty. Możesz powiedzieć, że mało zarabiacie z jej ojcem, że tak ma wiele osób, ale staracie się jej zapewnić możliwie najlepsze warunki i trzeba się rządzić takimi pieniędzmi, jakie się ma, bo pieniądze na drzewie nie rosną, tylko trzeba je zarobić, resztę tematu uciąć.

          > Maz nadal wyjezdza z ta osoba w gory i corka o tym wie tak przypuszczam bo ona nie
          > pisnie ani slowa na ten temat a ja jej nie wypytuje.
          Z czego on funduje te wyjazdy? Chyba że jeżdżą do rodziny? Jakoś mi się to nie składa w całość. Wyjazdy z pensji 2 tys. zł przy wynajętym mieszkaniu i córce na utrzymaniu? :-O
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:48
            Wiem ze wiele slow nie powinno pasc z moich ust i zaluje ich.To nie tak jak mnie ktos sterdzil maz intrygant i wredna corka a ja mam sie za swieta,to nie tak.Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak teraz jestem traktowana ja.Pogubialam sie ale mam nadzieje ze to minie.Wiec dziekuje wszystkim za kazde slowo choc czasem niektore stawialy mnie do pionu ale to dobrze bo o to wlasnie mi chodzilo aby obce osoby spojrzaly na to z boku,wyrazily swoje zdanie!Wiec dziekuje wszystkim i z checia przeczytam nowe!Pozdrawiam Wszystkich!
            • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 20:01
              mona540 napisał(a):
              > Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak te
              > raz jestem traktowana ja.Pogubialam sie ale mam nadzieje ze to minie.
              Znowu wpadasz w cierpiętniczy ton. Nie jesteś poniżana, zbierasz za swoje zachowanie i tyle.

              Powiedz córce, żeby przychodziła, kiedy ma ochotę, że jest zawsze mile widziana, że jej nie zmuszasz do spotkań i bądź konsekwentna, a sama się weź do roboty.
              Będziesz lepiej zarabiać, to i samopoczucie się poprawi, a córka też inaczej na Ciebie spojrzy.

              Zapytałem o te wyjazdy byłego męża z jego pensji i nie odpowiedziałaś. Ciekawi mnie też Twój budżet, piszesz o kosztach 500 zł, 420 alimenty, razem 920. Zostaje Ci z pensji 280 zł na jedzenie i inne koszty, a masz przecież telefon (bo dzwonisz!), masz komputer i internet(bo piszesz!). Jakoś mi się ten Twój budżet nie domyka, myślę, że trochę oszukujesz albo nie piszesz całej prawdy.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 20:22
              mona540 napisał(a):

              > Wiem ze wiele slow nie powinno pasc z moich ust i zaluje ich.To nie tak jak mni
              > e ktos sterdzil maz intrygant i wredna corka a ja mam sie za swieta,to nie tak.
              > Wiem doskonale kiedy popelnilam blad ale nigdy nikogo tak nie ponizylam jak te
              > raz jestem traktowana ja.

              Mona, nie możesz czuć się poniżana przez dwunastolatkę, przepraszam, ale gdzież proporcja? To nie jest dorosła, równoprawna z Tobą osoba. TY jesteś samodzielna i możesz podejmować decyzje, ona jeszcze nie.
              Zastanów się czy pozwoliłabyś tak się traktować obcej dziewczynce i wysłuchiwała steku różnych bzdur pod swoim adresem bez stanowczej reakcji i ucięcia sprawy? Córkę masz zapewniać o swojej miłości do niej, ale w momencie kiedy odpowiada Ci niegrzecznie, masz prawo powiedzieć, że Ci to nie odpowiada i że takim tonem nie będziesz z nią rozmawiała. Nie musisz się także przed nią tłumaczyć. Pewne sprawy musisz załatwiać wyłącznie z jej ojcem. A inne wyłącznie z córką.
              Jeśli on ją wciąga w sprawy dorosłych to jego problem.

              No i uporządkuj swoje emocje i uspokój nerwy. Musisz być silna. Nawet jeśli nie chcesz. Na rozprawie rozwodowej też powinnaś być chłodna i spokojna. Cokolwiek mąż by nie powiedział i jak by Cię nie próbował zdenerwować. Weź to pod uwagę.
      • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:04
        Najpierw porozmawia
        > j z nią spokojnie - o ile ci na to pozwoli - że ją kochasz, ale takie zachowani
        > a są nieakceptowalne. Że nie musi do ciebie przychodzić, jeśli nie chce - ale ż
        > e masz nadzieję, że kiedyś do niej dotrze jak wygląda całokształt sytuacji. I t
        > yle - jeśli zacznie się pieklić, po prostu odeślij ją do ojca.
        Moim zdaniem trudno znaleźć głupszą radę. Odesłać to może ciocia albo babcia - a nie mama czy tata. Oni mają kochać - a w takich chwilach mają po prostu kochać bardziej i chociaż raz zaprzestać nieustannego wychowywania i prawienia kazań.
        BTW: 12-latki w normalnych rodzinach też pyskują, a odsyła się je najdalej do drugiego pokoju...

        Po czwarte - czy córka jest świadoma obecności kochanki w życiu ojca i roli jak
        > ą odegrała?
        A nie, ta jest niemal tak samo głupia - bo jak mniemam, proponujesz uświadomienie dziecku, że to kochanka była przyczyną rozpadu rodziny. Po pierwsze to wciąganie dziecka w rozgrywkę między rodzicami, po drugie: to sprawa taty i niech tata się tłumaczy - zwłaszcza ze zdjęć z poprzednich wakacji.
        • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:16
          A ja ciągle mam wrażenie, ze w tym wszystkim jakoś nie ma miłości do córki. Jest urazona duma, jest chęć postawienia na swoim, ale nic ponadto.
          Poza tym nie Autorka jest wyjątkowo bezkrytyczna. Mąż to intrygant, córka jest wredna, nie rozumie sytuacji i jest interesowna - poszła do ojca, bo ojciec ma więcej pieniędzy. Ciekawe, ze poszła do ojca, u którego nie ma nawet własnego pokoju - i to juz nie budzi refleksji.
          Póki matka nie zastanowi się, dlaczego córka tak jej nie lubi i że to, niestety, moze nie byc tylko intryga ojca - nic nie da się zrobić.
          • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:42
            verdana napisała:

            > A ja ciągle mam wrażenie, ze w tym wszystkim jakoś nie ma miłości do córki. Jest
            > urazona duma, jest chęć postawienia na swoim, ale nic ponadto.

            No właśnie, też mam wrażenie, że autorka się stawia w roli głównej ofiary - opuszczonej i skrzywdzonej przez wszystkich..
            • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 19:59
              No dobra, to ja przytulam Monę- niechże się wypłacze - na forum albo przyjaciółce w realu. A potem trzeba dać sobie kopa i - przynajmniej przy dziecku:
              - nie pluć na eksa - popluć sobie na forum czy wyżalić się przyjaciółce
              - nie użalać się nad sobą - jw.
              - nie wciągać córki w sprawy dorosłych
              - nie obciążać dziecka poczuciem winy za swoje samopoczucie czy ogólną sytuację w rodzinie
              • 71tosia Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 21.03.13, 21:41
                dziecko zwykle wybierze rodzica, u ktorego ma wiecej swobody, mniej dyscypliny, mniej obowiazkow - raczej normalne w tym wieku. I nie atakowałabym bym autorki az tak bardzo za to corka woli tate. W wielu rodzinach tak jest ze jedno z rodzicow jest bardziej 'od rozrywki' drugie od 'dyscypliny', jezeli to mama byla ta od obowiazkow, to naturalne ze bedzie mniej chetnie wybierana opcja po rozwodzie.
                Na pewno nie naciskalabym w tej sytuacji na powrot corki za wszelka cene, ale tez nie odpuszczala kontaktow. Zastanow sie co ona lubi, i staraj sie spedzac czas tak by bylo przyjemnie i mniej konfliktowo. Pytaj ja czesto co mysli o tym czy tamtym - to dobry sposob by uchwycic kontakt z dzieckiem, ona ma 12 lat i pewnie lubi byc trkatowana powaznie.
                Nie wciagalabym ja w sytucje miedzy rodzicami, chociaz 12 lat to na tyle duzo ze mozna chyba sobie pozwolic na szczera uwage, ze rozwod to nie byla twoja decyzja i ze tobie tez jest ciezko. Sytuacja gdy kompletne pomija sie temat rozwodu w rozmowach z nastoletnim dzieckiem nie jest dobra, bo daje dziecku wrazenie ze ten temat go nie dotycz i ze nikt nie liczy sie z jej uczciami.
    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 22.03.13, 09:59
      Po pierwsze: zacznij pisać po ludzku, stosuj znaki interpunkcyjne, tego się nie da czytać.
      Po drugie: wciągnęłaś córkę w swoje żale do męża za rozstanie. I za to własnie płacisz. Tak nie wolno.
      Po trzecie: rozstałaś się z mężem konfliktowo. Dlaczego nie dogadywaliście się w sprawie rozstania?k Kiedy są dzieci, pokojowe rozstanie jest priorytetem. Miarą miłości do dzieci w takiej sytuacji jest właśnie pokojowe rozstanie i maksymalne trzymanie dzieci poza tą sprawą.
      Po czwarte: córce wolno chcieć mieszkać z tym rodzicem, z którym jest bardziej związana. A jest bardziej związana z ojcem. Ja jej się nie dziwię, to co napisałaś o sobie, mnie by również wystarczyło, by woleć być z ojcem.

      Radzę tak:
      -Uporaj się w sobie z żalem do męża za rozstanie- to wolny człowiek i wybrał, jak wybrał. Najlepiej idź na terapię, ale przede zakoduj sobie to: ludzie są wolni- i mąż, i córka.
      - Zrozum, że walczy w Tobie Twoje zrujnowane poczucie wartości. Utrata męża przekłada Ci się na utratę córki- to nieporozumienie. Zobacz, jak sama rujnujesz swoje i Twoje wspólne życie z córką. Czas to wreszcie pojąć i solidnie przepracować.
      - Odetnij Wasze sprawy z mężem od spraw wychowawczych. Bądź z córką tylko dla córki, a nie- w załatwianiu waszych konfliktów. To co robisz teraz, jest niemądre.
      - Staraj się zrozumieć, że miejsce zamieszkania/przebywania dziecka nie powoduje, że tracisz dziecko ani że przestajesz być matką. Buduj relacje z córką na tym, co masz. A masz sporo.
      - Zamij się sobą, inwestuj w siebie. Masz naprawdę dobra okazję, więcej czasu dla siebie.
      - Nie odpowiadasz za postępowanie męża. Nie stosuj retorsji. Nie daj się wciągać w gierki. Co on robi, robi na własną odpowiedzialność.

      Generalnie: spuść z tego kotła napięcia. Masz nową rzeczywistość, i w nią inwestuj. Zniknie napięcie: córka zobaczy uśmiechniętą matkę, zechce utrzymywać kontakty. Buduj swoja wartość. Na sobie. Nie na mężu, czy na klęsce. Nie ma klęski, jest nowe rozdanie kart. Więcej wiary w siebie,
    • tully.makker Kopanie lezacego 22.03.13, 11:05
      To forum ma to do siebie, ze lubi obwiniac ofiare , widzialam mto tutaj juz 100 razy. Tak wiec odpowiedzi, ktore dostalas, wcale mnie jakos specjalnie nie dziwia, choc uznalabym cie za wielka twardzielke, gdybys po lekturze sie nie zalalamal kompletnie. Dletego ja bym ci jednak zaproponowala inne podejscie:

      1. Przede wszystkim, naturalne jest to, ze czujesz sie skrzywdzona przez meza. Nawet nieudane malzenstwo nie usprawiedliwia zdrady. Trauma znalezienia ukochanego mezczyzny w ramionach innej kobiety bedzie sie pewnie za toba ciagnac dlugo, choc uwazam, ze jak na to, co przeszlas, radzisz sobie doskonale. Ja bym przeprowadizla rozwod z winy meza, nawet jesli nie czujesz sie na silach, zbierz je. maz dazy do wybielenia sie w oczach wszystkich wokol, na czele z corka i pokazania cie jako tej zlej. Nie daj sie wciagnac w te pulapke. Nie daj siebie tez wsisnac, ze to niskie marzenia o zemscie - przeprowadzenie rozwodu tak, by odzwierciedlal stan faktyczny to tzw closure dla ciebie, a dla corki - po raz koleny na dluzsza mete - pokazanie, ze wybory zyciowe wiaza sie z konsekwencjami, a matka nie jest wycieraczka, tylko kobieta pelna stanowczosci i godnosci.
      2. To wspaniale, ze twoja matka jest po twojej stronie. Mimo ze corka teraz tego nie akceptuje, kiedys zrozumienie, ze to wlasnie jest rola matki - stac przy swoim dziecku w trudnych chwilach. nie daj sobie wcisnac poczucia winy z tego powodu.
      3. Z tego co piszesz wynika, ze po zaplaceniu alimentow jestes na granicy smierci glodowej - zastanow sie dobrze, ile mozesz placic i nie daj sobie wcisnac szantazem emocjonalnym, ze powinnas ploacic wiecej niz cie na to zwyczajnie stac.
      4. Jest dla mnie zupelnie oczywiste, ze twoj maz manipuluje corka, chcac zapewne wybielic sie w jej i we wlasnych oczach. Wciaganie dziecka w dyskusje o alimentach jest tu typowym przykladem. Nie zachecam cie, zebys szla tym torem, ale tez nie zachecam, zebys przegiela w druga strone, mowiac o ojcu tylko pozytywnie. Moj 20 letni syn powiedzial mi, ze najbardziej cenil to, ze uczciwie oddzielalam fakty dotyczace jego ojca od swoich opinii i ze zawsze czul, ze niezaleznie od tego jakie ja mam zdanie na temat jego ojca on mogl miec wlasne i czul ze mama to akceptuje.
      5. Myslisz ze corka sama wymyslila, ze np nikt cie nie bedzie chcial i ze nie ulozysz sobie zycia? 12-latka? Twoja corka jest poddawana systematycznemu praniu mozgu, ktore ma cie ponizyc w jej oczach. Miej tego swiadomosc i nie obwiniaj jej za to, co mowi, ale tez nie pozwol, by dzieko po tobie jezdzilo. stanowczosc i konsekwencja doskonale sie tu sprawdzaja.
      6. Porady bys np rezygnowala z chodzenia do Kosciola, bo corka nie chce isc uwazam za kuriozalne (zeby nie bylo, sama nie jestem wierzaca i do Kosciola nie chodze). Jesli takie sa twoje wartosci to realizuj je, na dluzsza mete zyskasz tym u corki wiekszy szacunek i uznanie. Jelsi corka nie chce isc z toba do kosciola, trudno, niech zostanie w domu i poczeka na ciebie. nie ma nic gorszego dla dziecka niz rodzic, ktory jest jak choragiewka na wietrze, zwlaszcza w kwestiach fundamentalnych, by przypodobac sie dziecku.
      7. Mysle, ze czas gdy rozwod dojdzie do skutku i tata zacznie ukladac sobie zycie z nowa pania, bedzie okresem powaznego kryzysu dla corki. badz przy niej, niehc wie, ze moze na ciebie liczyc, ze ja kochasz i zawsze bedziesz wspierac. Bo inaczej mloda moze naptrawde narobic glupstw, a tego mprzeciez nikt nie chce.

      Trzymaj sie. Przechodzisz ciezkie chwile, ale wierze, ze dasz rade.
      • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 11:20
        Absolutne NIE, Tully. Nakłaniasz ją do wojny, którą przegra. Zemsta zawsze trafia w mszczącego się. Rozwód z orzekaniem winy w tej sytuacji tylko oddali córkę od matki. Prawdopodobnie mąż w retorsji wystąpi o opiekę nad córką, i mu się to powiedzie, fakty bowiem wskazują na to, że niestety, ale jest dla córki lepszym ojcem, niż ona matką- wola dziecka w tym wieku też jest brana poważnie pod uwagę.
        Wina męża wcale nie musi zostać orzeczona, takie orzeczenie to rzadkość. Odejście nie oznacza winy, wreszcie tez to zrozum, bo siejesz często szczuciem do zemsty, niestety.

        Kobieta musi się pozbierać w sobie. Ona jest obecnie problemem. Ona sobie nie radzi z sytuacją i przelewa to na dziecko. A nie powinna. Musi dorosnąć do sytuacji.
        • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:02
          Odejscie nie oznacza winy - oczywsice ze nie, jestem za tym, zeby odchodzic z nieudanych zwiazkow. sama odeszlam od meza z powodu jego zdrady.

          Ale zdrada oznacza wine i to powazna, niszczaca drugiego czlowieka na wiele lat.

          Ja uwazam, ze na stan obecny corka powinna mieszkac z ojcem i ze wystapienie ojca o usankcjonowanie tego stanu jest jak najbardziej prawidlowe. Co nie wyklucza dobrych relacji z matka i ewentualnej zmiany tego stanu rzeczy jesli corka zmieni kiedys zdanie. Nad tym powinna Mona pracowac.

          I na koniec - IMHO oczekujesz od mony heroizmu - w tym sensie, ze powinna zapomniec o strasznych rzeczach jakie przezyla na pstrykniecie palcami, bo tego potrzebuje jej corka. Ja uwazam, ze mona powinna zadbac nie tylko o corke, ale przede wszystkim takze o siebie. nie bedzie w stanie dac wiele corce, jesli sama bedzie wrakiem. A posty na tym forum nie pomagaja jej, tylko dodatkow ja niszca, odmawiajac prawa do naturalnych i normalnych uczuc jakie przezywaja ludzie w takiej sytuacji.
          • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:10
            > Ale zdrada oznacza wine i to powazna, niszczaca drugiego czlowieka na wiele lat

            To jest li tylko Twój uraz. Zdrada może być powodowana rozmaitymi czynnikami i nikomu tego rozstrzygać na forum.

            Po pierwsze, niczego on Mony nie oczekuję, tylko-radzę. Radzę wziąć się w kupę. a to oznacza przerobić rozstanie z mężem na swój rachunek, POZA relacjami z córką. Dla siebie i dla córki. Nigdzie nie napisałam, że tylko dla córki, nie wkładaj wiec mi to w usta. Przeciwnie, napisałam, że ma się zająć sobą, popracować nad swoim poczuciem wartości itd, bo niestety, z tego, co tu pisze, wyłania się osoba bardzo słaba, chwiejna. bez własnego zdania, skłonna do obciążania swoim życiem córki.

            Normalne uczucia związane z rozstaniem z mężem, powinna przerabiać na swój rachunek, bez obciążania nimi dziecka. Tak postępuje osoba odpowiedzialna i kochająca dziecko. Tu nie ma z czym dyskutować.
            • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:20
              przerobić rozstanie z mężem na swój rachunek, POZA relacjami z có
              > rką.

              Zgadzam sie calkowicie. Nie wiem, dlaczego w takim razie zachecasz ja do rezygnacji z orzekania o winie meza, w imie relacji z corka. To jest osobna sprawa i jaka taka proponuje ja traktowac. A ze tatus-manipulant bedzie robil dziecku wode z mozgu, to i tak nieuniknione. A kiedys orzeczenie winy da jednak starszej juz pannie do myslenia.
              • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:32
                Czy Ty, Tully, czytasz uważnie? Napisałam, że W TEJ SYTUACJI. Sytuacji, kiedy już rozgrywka dzieckiem została wdrożona. I orzekanie o winie będzie dolewaniem do ognia tej rozgrywki. Tu pozostaje CAŁKOWICIE wygasić konflikt.

                Poza tym, orzekanie o winie jest złem. Nie ma winy jednostronnej. Wiem, że jesteś zafiksowana na orzekaniu winy, dlatego nie będę tego topicu ciągnęła z Tobą, wybacz.
                To jest rada dla autorki: nie brnąć w badziewie, zwane orzekanie winy.
                • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:58
                  Czy ja dobrze pamietam, ze ty robilas na boku i stad wrogi stosunek do orzekania winy, czy myle cie z kims innym?
                  • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:00
                    Co za chamstwo.
        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:49
          Nie byłam w stanie przeczytać wszystkiego, ale i tak przecieram oczy ze zdumienia. Jednym z zarzutów, jakie się stawia kobiecie po rozwodzie, jest nastawianie dziecka przeciwko ojcu. Ale czytałam juz bardzo dużo wypowiedzi kobiet, które robią wszystko, często wbrew sobie i wbrew faktom, żeby ochronić dziecko przed traumą utraty szacunku do rodzica. Wtedy kobieta robi wszystko, żeby nie obciążać dziecka, nie mówi o ewidentnych świństwach ojca, nie nastawia przeciwko, choć czasem serce jej się kraje, bo wie, że ojciec na przykład unika odpowiedzialności za dziecko, bardziej interesuje się nową rodziną. Bardzo często matka wręcz wybiela takiego ojca, byle dziecko nie cierpiało. Mimo to kobiety często są podejrzewane o nieczyste intencje. A tutaj?
          Mamy ewidentny przykład złego nastawiania ojca przeciwko matce, ale prawie nikt tego nie zauważa, nikt tego nie krytykuje. Dlaczego? Co to za mężczyzna, który nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką? Choćby nie wiem, jakie złe stosunki były między nimi, to powinien uczyć dziecko szacunku do OBOJGA rodziców!
          Hipokryzja posunięta do granic absurdu! Zdradził, odszedł, wystąpił o rozwód, przerzucił winę za swoją zdradę (tatuś ma prawo ułożyć sobie życie) na żonę, nie dba o to, by uczyć dziecko szacunku do matki, do dorosłych, a śmie krytykować żonę, że nie pilnuje, żeby córka poszła do kościoła??? Sam chodzi co tydzień do kościoła??? Jaki to daje dziecku przekaz???
          Rozumiem, że różnie się w życiu układa, ale nie można być takim hipokrytą. Jeśli nie uwiera go, jako gorliwego katolika, że zdradza i się rozwodzi, to jego sprawa, ale piętnować żonę, że ona nie jest w stanie zmusić córki do pójścia do kościoła???
          Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymykania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.
          A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak dojrzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca. Musisz dać jej przekaz, że jesteś dla niej zawsze, że rozumiesz jej ból i pogubienie, że ją kochasz bezwarunkowo i ona zawsze może do Ciebie przyjść, ale nie masz zamiaru tolerować jej chamstwa, poniżania Ciebie, obarczania wyłączną winą. Nie naciskaj, nie zmuszaj, daj jej czas i powiedz o tym. I zapewniaj ją o swojej miłości tak często, jak to możliwe. Nie daj się wciągnąć w grę nienawiści.
          I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.
          • aqua48 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:08
            sebalda napisała:

            > Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymyk
            > ania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.

            Sebaldo nikt tu nie przymyka oczu, tylko to nie ten "paskudny" ma problem, ale właśnie kobieta. I ona ma chęć zmiany sytuacji, tylko nie wie jak. Utwierdzanie jej w winie męża w niczym tej sytuacji nie zmieni, ona i tak czuje się sponiewierana - przez niego oraz córkę.

            > I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.

            O to, to...
            • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:46
              Utwierdzanie
              > jej w winie męża w niczym tej sytuacji nie zmieni, ona i tak czuje się sponiew
              > ierana - przez niego oraz córkę.
              Co do meritum masz rację, ale nie do końca. Tu nie było nie tylko pokazania winy TAKŻE po stronie męża, ale wręcz wmawianie WYŁACZNEJ winy kobiecie. Że rozgrywa dzieckiem, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie, to on rozgrywa i robi to ewidentnie skutecznie, ale właśnie kosztem tego rozdarcia dziewczynki. Wmawianie ofierze, że jest winna, ba, wmawianie jej, że to ona jest tu najgorsza, jest skrajnie niesprawiedliwe, a na pewno nie jest konstruktywne, bo jak się ofierze wmawia, że przesadza, że pewnie zmyśla, że sama sobie jest winna, że rola ofiary jest wygodna, to się tym nie tylko nie pomaga, ale pogłębia problem. Wtórna wiktymizacja to się nazywa fachowo.
              Ja nie wiem, czy w tym malżeństwie była przemoc. Ale nie ufam ludziom, którzy innym wypominają niedobór bogobojności, a sami są sto razy gorsi. Nie podoba mi się nastawianie dziecka przeciwko drugiemu rodzicowi, nie podoba mi się niereagowanie, gdy dziecko pomiata drugim rodzicem. To są fakty i tego się trzymam.
              • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:35
                Jako żywo nikt tu nie przypisał jej wyłącznej winy, nie przesadzaj. Staramy się zwrócić jej uwagę na to, co ona może zrobić, niezależnie od męża.
                Nie wiemy, kto rozgrywa, i nie jest to chyba najważniejsze. Prawdopodobnie oboje rozgrywają. Ważne jest, żeby to skończyć. Ona ma szansę to skończyć. Niech to zrobi.
            • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:06
              > > Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego p
              > rzymyk
              > > ania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.

              Nie tez to szokuje.
          • altz Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:18
            sebalda napisała:
            > Mamy ewidentny przykład złego nastawiania ojca przeciwko matce, ale prawie nik
            > t tego nie zauważa, nikt tego nie krytykuje. Dlaczego?
            Jasne, ze to jest złe, ale nie ma możliwości zmiany tego, dlatego nikt tego nie pisze i dlatego warto działać z drugiej strony i stąd są porady, żeby matka starała się przede wszystkim stanąć na własnych nogach, wtedy nie będzie się uwieszać na córce, córka inaczej na nią spojrzy i nie da sobą manipulować ojcu.

            Matka też niekoniecznie pisze o wszystkim. Napisałem, że nie domyka się jej budżet, a mam całkiem dobre doświadczenie w tym zakresie i potrafię to ocenić. Zostało to bez odpowiedzi, bo to jest widocznie trudne pytanie. Nie zdziwiłbym się, gdyby matka popijała albo wyszła jakaś inna ciekawostka.

            > Co to za mężczyzna, który nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką?
            Walczy o dziecko. Metodami godnymi potępienia, ale widać, że skutecznymi.

            > Hipokryzja posunięta do granic absurdu!
            Myślę, że w tym przypadku nie trafiłaś z tą hipokryzją.
            Pan nie jest w porządku, jeśli tak robi (a nie mamy tej pewności), ale też wyciąga rękę np. mówiąc, żeby matka odpuściła i nie nalegała, a z dzieckiem ułożą się stosunki.
            Matka zagrała nie fair, przeciwko mężowi i przeciwko dziecku, ograniczając im spotkania, zasłaniała się adwokatem, a przecież ma swój rozum i lepiej zna sprawę. To było obrzydliwe, nie dziwię się, że córka nie chciała się po tym do niej odzywać.
            Teraz będzie walczyć o orzeczenie winy i znowu przegra, ale jeszcze większą stawkę i zupełnie upadnie psychicznie.

            > Kurcze, dawno nie widziałam tak zmasowanego ataku na kobietę, a takiego przymyk
            > ania oczu na ewidentnie paskudną postawę faceta.
            Nie znasz się, nie było ataku, były sensowne rady, żeby nie naciskała, uszanowała córkę, starała się dogadywać na drodze pokojowej, nie metodą przemocy i popracowała nad sobą.

            > A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak doj
            > rzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca.
            Niekoniecznie tak musi być. Tak się zdarza, ale nie zawsze. Może się okazać, że córka będzie chciała być silną osobą, jak ojciec i z tym będzie się utożsamiać, a do matki będzie czasami przyjeżdżać jak się przychodzi do biednej i jęczącej babci.
            • mona540 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 19:54
              Zeby nie bylo nie jasnosci ani nie popijam i nie nie stosuje zadnych innych uzywek!A co do moich wydatkow to pisalam wczesniej ze mieszkam z mama czyli koszty typu: oplaty i jedzenie sa dzielone na pol.
          • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:02
            Sebaldo, nic tu nie da w gmeraniu spraw jej męża. Męża nie zmieni. Siebie zaś może.
          • bez_przekazu Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 19:03
            podpisuje sie pod tym,co napisalas:)
            mysle, ze maz ma przewage intelektualna nad zona i dlatego tak manipuluje corka.
            to jeszcze dziecko,ale weszla w trudny okres dojrzewania.
            moim zdaniem matka powinna dac corce mozliwosc zamieszkania z ojcem, chociazby dla tego,zeby w przyszlosci umiala byc z mezczyzna. uwazam, ze to jest nawet teraz dla niej lepsze niz bycie z matka. a matka powinna caly czas ie nia interesowac i nie reagowac gwaltownie.
            co do szacunku- mysle,ze to jednak nie wina ojca,ze corka nie szanuje matki. szacunek u innych kazdy zdobywa sam, swoja postawa i stawianiem granic.ojciec nie ma tu nic do rzeczy.

            napisała:

            > A do autorki: mąż ma w jednym rację, córka kiedyś do Ciebie sama wróci, jak doj
            > rzeje, zrozumie, że została zmanipulowana przez ojca. Musisz dać jej przekaz, ż
            > e jesteś dla niej zawsze, że rozumiesz jej ból i pogubienie, że ją kochasz bezw
            > arunkowo i ona zawsze może do Ciebie przyjść, ale nie masz zamiaru tolerować je
            > j chamstwa, poniżania Ciebie, obarczania wyłączną winą. Nie naciskaj, nie zmusz
            > aj, daj jej czas i powiedz o tym. I zapewniaj ją o swojej miłości tak często, j
            > ak to możliwe. Nie daj się wciągnąć w grę nienawiści.
            > I nie rezygnuj z terapii, masz wiele do przepracowania.
          • morekac Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 21:14
            Choćby nie wiem, jakie złe stosunki były między nimi, to powinien uczyć dziecko szacunku do OBOJGA rodziców!
            Hipokryzja posunięta do granic absurdu! Zdradził, odszedł, wystąpił o rozwód, przerzucił winę za swoją zdradę (tatuś ma prawo ułożyć sobie życie) na żonę, nie dba o to, by uczyć dziecko szacunku do matki, do dorosłych, a śmie krytykować żonę, że nie pilnuje, żeby córka poszła do kościoła??? Sam chodzi co tydzień do kościoła??? Jaki to daje dziecku przekaz???

            Właśnie dlatego, że sporo namieszał osobiście, będzie się wybielał i twierdził 'a bo to zła kobieta była'. Bo inaczej musiałby przyznać, że jego zachowanie jest przynajmniej niewłaściwe, delikatnie rzecz ujmując.

            Niezależnie od wszystkiego nastolatki są bardzo wyczulone w tej kwestii - i moim zdaniem tatuś strzela sobie w stopę. Ale to wyłącznie jego problem, nie autorki wątku.
            Natomiast sam rozwód wyzwala mnóstwo negatywnych emocji po obu stronach - pamiętam, jak wuj z ciotką się rozwodzili - prania brudów było na całą rodzinę, ciągali się po sądach przez kilka lat... Minęło kilka lat - i w sumie utrzymują ze sobą całkiem przyzwoite kontakty, a dorosłe już dzieci mają dobry kontakt z obojgiem rodziców (i też dzieci zostały pod opieką ojca). A oboje mieli za uszami, oj mieli.

            Co to za mężczyzna, któr
            > y nie reaguje, gdy dziecko poniewiera matką?
            Jedno ale: niezależnie od tego, czy nastawia, czy nie (mógł po prostu kilka razy chlapnąć nieco bzdur usiłując chociażby usprawiedliwić się przed dzieckiem i przed sobą samym) - większość tego poniżania zachodzi wtedy, kiedy dziecko jest samo z mamą - więc tutaj ewentualne granice powinna stawiać mama. Powinna się zresztą nauczyć stawiac granice = o córce, i eksmężowi , i kotu... I jeszcze jedno - 12-latki bywają trudne i pyskate same z siebie.
        • batka.makatka00 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:27
          Czytam jakby fragment mojego życiorysu. Zaskakuje mnie aż tyle negatywnych emocji w komentarzach i u Autorki, a większość skoncentrowane na JA. Ja zostałam skrzywdzona, mną się pomiata, ja się zemszczę, mnie nie szanują. Przepraszam z góry za to co napiszę- popier...Wam się priorytety, moje drogie. Każdy z nas ma prawo układać sobie życie według własnych reguł ale nie kosztem innych, szczególnie własnych dzieci. Trauma jaką przeżywa, Mono, Twoja córka jest niewyobrażalna. Dziewczyna wrzeszczy o pomoc, do Ciebie, do matki. Jest wściekła, bezradna i totalnie zagubiona bo właśnie, jakbyś przypadkiem zapomniała to przypomnę - rozpirzyliście (wy rodzice) jej świat. Złość kierowana jest zwykle w takim przypadku do osoby bliższej, na zasadzie znanej w psychologii, że dziecko jeżeli nie kocha rodzica to nigdy mu nie powie: nienawidzę cię.
          Co masz robić Mono? Ano nic poza tym, że kochać swoje dziecko, mądrze i ...zadbać o siebie. Pamiętaj, że córka i tak za kilka lat będzie miała swoje życie a Ty? Zasada szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecko tyczy nie tylko okresu przedszkolnego. Bądż cierpliwa i konsekwentna.
      • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 12:33
        To, czy autorka chce się rozwieść z orzeczeniem winy czy nie - to jest wyłącznie jej sprawa. Jak jej to potrzebne to niech próbuje a jak jej niepotrzebne to odpuszcza.
        I nie jest sprawą postronnych za nią decydować i narzucać co ma czuć lub nie czuć.
        Co do zdrady to mąz ją zdradza -o ile dobrze doczytałam - już od kilku lat. Więc nie ze zdradą nie umie się oswoić tylko z tym , że ten bezczelny mąż jednak odszedł, choć żona akceptowała długo życie w trójkącie.
        Rozgrywki mąż - żona to ich sprawa. Mogą sie napieprzac do końca życia.
        O ile trzymają z dala od tego dziecko.
        A tutaj nie ma strefy spokoju dla dziecka. Oboje rodzice dzieckiem chcą załatwić rozgrywki między sobą. Autorka chciała ograniczyć kontakt ojca z córką wyznaczając mu ścisłe terminy wizyt (choć przy 12-latce wiele spraw można zostawić decyzji dziecka co ono woli) a mąż w odwecie przekonał corke do mieszkania z nim i robi matce czarny PR. Tak nie wolno.
        Do tego matka nie potrafi tego ogarnąć, żali się że ona od męża brała 300zł alimentów a mąż od niej bierze 420 chociaż ona mniej od niego zarabia... Toż nie wystarczy się żalić, trzeba jeszcze umieć w sądzie wykazać niesprawiedliwość i brak proporcji, trzeba się było upomnieć od męża o więcej, itd itp. Trzeba rozważnie działać by tę rzeczywistośc zmienić. Samo to, że 12-latka pyszczy do matki a matkę "zatyka" i boi się odezwać albo chlipie i przeżywa to (nastolatkowie bywają wredni-trzeba mieć tego świadomośc jak się jest rodzicem i podchodzić do tego stanowczo i z dystansem) świadczy, że matka jest skupiona na swoim wnętrzu i na ten moment uraża ją wszystko. Matka musi wzmocnić siebie, zdystansowac się, spojrzeć na sytuację z boku. Wszyscy to mówią.
        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:06
          Autorka chciała ograniczyć kontakt ojca z córką wyzna
          > czając mu ścisłe terminy wizyt
          Może nie wiesz, ale w polskim prawodawstwie rozwodowym to jest norma. Autorka zresztą pisała, że tak jej doradził adwokat. W pozwie chyba zawsze jest taki punkt: uregulowanie spotkań z rodzicem, z którym dziecko nie mieszka i często jest to taki właśnie wymiar, adwokat pewnie poszedł gotowcem.
          > Do tego matka nie potrafi tego ogarnąć, żali się że ona od męża brała 300zł ali
          > mentów a mąż od niej bierze 420 chociaż ona mniej od niego zarabia.
          Autorka napisała o pieniądzach dokładnie w innym kontekście. Że to córka "żali się", że matka daje z mało pieniędzy, podczas gdy de facto daje więcej, niż dawał więcej zarabiajacy ojciec. Czyli to ojciec mówi córce, jak matka mało daje, bo nie sądzę, żeby matka się chwaliła córce, ile daje.
          Samo to, że 12-latka pyszczy do
          > matki a matkę "zatyka" i boi się odezwać albo chlipie i przeżywa to (nastolatko
          > wie bywają wredni-trzeba mieć tego świadomośc jak się jest rodzicem i podchodzi
          > ć do tego stanowczo i z dystansem) świadczy, że matka jest skupiona na swoim wn
          > ętrzu i na ten moment uraża ją wszystko
          Kurcze, jak kobieta napisała, że daje krótkie komunikaty i czegoś wymaga, to źle, nie daje dziecku przestrzeni, jak nie reaguje na poniżanie ze strony swojego dziecka (jak ma reagować tak w ogóle?), to rozmemłana i mało stanowcza. Czytałyście, jak to dziecko mówi do tej matki? Nie sądzę, żeby 12-latka tak sama z siebie wymyślała, o tym menelu, ktory by nawet matki nie chciał, to jakaś masakra, to nie jest zwykłe pyskowanie, to dręczenie. Mnie by też zatkało, gdyby córka tak do mnie powiedziała, a matkę ciężko teraz oskarżać o to, że tak sobie sama wychowała córkę, bo ewidentnie w tym domu zawsze więcej miał do powiedzenia ojciec, a teraz to już w ogóle on zawładnął tą nieszczęsną dziewczynką i to raczej jego należałoby rozliczyć z jej wychowania, a nie matkę.
          Jak matka ma reagować stanowczo na takie odzywki, ciekawa jestem. Jedyne co może zrobić, to powiedzieć stanowczym tonem, że nie życzy sobie takiego traktowania. Co córka w odpowiedzi na to zrobi? Roześmieje się matce w nos. Bo tak się nauczyła matkę traktować, skoro tatuś to robił od zawsze, a dodatkowo teraz tatuś mówi najgorsze rzeczy na matkę.
          • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:15
            No i co z tego wywodu autorka wyniesie? Że jesli byla ofiarą w małżeństwie to nadal ma rozkładac ręce i żyć w poczuciu krzywdy wieszając wszelkie psy na złym mężu i złej córce bo sama przeciez była bezwolną istota która nic nie może.

            Znowu starasz się upiec cudzą pieczeń na czyimś ogniu, bo i w tym wątku "bronisz" siebie, swojej postawy w związku i stosunku do Twojego męża którego nie znosisz, ale od niego nie odejdziesz. A jakby on odszedł - to tez byś wyłącznie na nim psy wieszała nie zauważając, że układy w związku tworzą dwie osoby a nie jedna...
            • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:16
              "swoją pieczeń" miało być
              • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:57
                Ja może znowu dam świadectwo dziecka rozwiedzionych rodziców, skłóconych i zupełnie do siebie nie pasujących;)
                Wielokrotnie byłam oskarżana przez jednego ze swoich rodziców, że się źle odnoszę (odzywki i zachowanie córki Mony są dość delikatne przy moich, ale pewnie miałam gorszą sytuację;)), że jestem manipulowana, itd. Te oceny Mony, że córka jest "podła", że chce "poniżyć", "wylewa wiadro pomyję itd. to dla mnie stały repertuar, którym kiedyś byłam raczona. Wtedy może i to mnie w poczucie winy wpędzało, dziś może czuję tylko wściekłość albo beznadzieję tamtej swojej sytuacji... Faktycznie nigdy nie byłam namawiana przez drugiego rodzica do "złego" traktowania tego "poszkodowanego"! Nigdy nie byłam manipulowana, jeśli przez kogoś manipulowana, to raczej truta niezrównoważeniem emocjonalnym przez tego "poszkodowanego" rodzica (no, jakby nie było to właśnie Mona jest tą strona niezrównoważoną emocjonalnie i musi pozostawać pod opieką psychologa - nie piszę o tym w kategorii jej winy, ale żeby zwrócić uwagę, że to dla dziecka ważna sprawa - emocje i stan psychiczny rodzica). Ludzie, wszystko w życiu ma swoją przyczynę! Dlaczegoś ta córka tak się zwraca do tej matki - jej wypowiedzi są infantylne (jak ta o menelu) - bo to jeszcze dzieciak, mają matce dopiec, więc podejrzewam, że zwyczajnie ta matka musiała "dopiec" dziecku (pewnie to był cały proces...).
                Czemu tak myślę? Bo myślę, że muszą być jakieś przyczyny:
                1) że córka wybrała mieszkanie z ojcem, mimo gorszego standardu mieszkania (brak własnego pokoju - w zasadzie bardzo duży argument dla nastolatki na nie - nawet ciężko zaprosić koleżanki na pogaduchy...),
                2) z jakiegoś powodu Mona pisze, że dziecko jest/było bardziej związane z ojcem... Nie oszukujmy się, że jeśli Mona pracuje do 18 h, a mąż do 16 h, to nie jest to taka przepaść czasowa, by 12-latka była związana tak radykalnie tylko z jednym rodzicem. To musiał być jakiś długi proces, nie od jesieni, nie od roku. Tego tematu w zasadzie Mona w ogóle nie porusza.
                3) Z tego co rozumiem, córka wie o kochance ojca i jakoś to nie zmieniło jej uczuć. Bo ta kochanka nie zmieniła uczuć pomiędzy ojcem i córką, w zasadzie dlaczego miałaby zmienić? Z tego też wnioskuję, że córka od dawna widziała, że małżeństwo rodziców to jakaś fikcja.
                Jeśli faktycznie dziecko kogoś kocha, będzie chciało z nim być. Tak jak z kochaną matką, ojcem, babcią. Zmanipulować nie da się na poziomie uczuć dziecka, jego emocji do kogoś. Możnaby pewnie zmanipulować tę córkę czasowo jakimiś perfidnymi kłamstwami, których nie dałoby się sprawdzić (jakieś ekstrema - typu: matka wyjechała, powiedziała, że nigdy Cię nie kochała i nie wróci...). Uczucia do kogoś nie rodzą się na podstawie opowieści, że ktoś - matka jest dobra/ zła. Dziecko samo wie, czy ta matka jest DLA NIEGO dobra czy zła.
                Jeśli dziecko jest faktycznie związane z obojgiem rodziców i wierzy w ich związek (ciekawe, czy Mona by potwierdziła, że dla córki to małżeństwo to od dawna fikcja?) to każda ich kłótnia/sprzeczka będzie w nie godzić. Celem będą dla niego jak najlepsze relacje rodziców. Tu tego nie widzę... Moje znacznie młodsze dziecko samo mi zwracało uwagę, że "patrzę na tatę złym spojrzeniem", albo "niemiłym tonem coś mówię". No i nie mogę tak robić;)
                • tully.makker Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:19
                  Zmanipulować nie da się na poziomie uczuć dziecka, jeg
                  > o emocji do kogoś. Możnaby pewnie zmanipulować tę córkę czasowo jakimiś perfidn
                  > ymi kłamstwami, których nie dałoby się sprawdzić (jakieś ekstrema - typu: matka
                  > wyjechała, powiedziała, że nigdy Cię nie kochała i nie wróci...). Uczucia do k
                  > ogoś nie rodzą się na podstawie opowieści, że ktoś - matka jest dobra/ zła. Dzi
                  > ecko samo wie, czy ta matka jest DLA NIEGO dobra czy zła.

                  Gdybym nie widziala trzech pprzykladow, o ktorych pisalam wczesniej, na wlasne oczy, to pewnie bym sie pod tym podpisala. Ale niestety widzialam to, co widzialam i moge stwierdzic z cala odpowiedzialnoscia, ze jest to mozliwe. Dodam, ze naprawde trudno jest sie zorientowac - w jednym przypadku ja sama, jako czlonek rodziny, dalam sie nabierac przez lata, ze to matka jest 100% zla, a ojciec krysztalowy. Dziecko tez przez lata - ale do czasu - wierylo w to swiecie.
                  • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:40
                    "dalam sie nabierac przez lata, ze to matka jest 100% zla, a ojciec krysztalowy. Dziecko tez przez lata - ale do czasu - wierzylo w to swiecie."

                    Ale, czy to była sytuacja, że matka była bardzo dobra dla dziecka, miała z nim silną więź, robiła wszystko co najlepsze dla dziecka, a mimo tego dziecko uważało, że jest ona dla niego zła, bo ojciec mówił dziecku, że matka jest dla niego złą matką? Jakoś zupełnie nie mogę sobie tego wyobrazić.
                    Może chodziło, że matka była przedstawiana jako "zła" w stosunku do osób trzecich, ojciec opowiadał o niej zmyślone historie i dziecko nie wierzyło, że jest dobrą osobą. Można być przecież do pewnego stopnia np. złodziejem, oszustem i nie płacić podatków, ale jednocześnie być dobrym rodzicem (no, może nie wzorem moralności, ale to pojęcie względne;)).
                    Tak jak przy rozwodzie - ktoś kogoś przestaje kochać, chce zabrać cały wspólny majątek, toczy niehonorowe batalie w sądzie etc., ale dla dzieci nadal może być najlepszym rodzicem.
                    • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:15
                      Paris, z całym szacunkiem, wiem, że piszesz, kierując się swoimi doświadczeniami, masz do tego prawo, ale nie musi być zawsze tak, jak u Ciebie, nie zawsze dziecko potrafi bezstronnie ocenić rodziców. Ja bym nawet stawiała tezę, że częściej właśnie tego nie umie. I najczęściej dopiero jak dorośnie, zmienia zdanie, więcej rozumie, dochodzi prawdy. Dziecko bardzo łatwo zmanipulować, stawiasz tezę, że trudno, a ja stawiam tezę odwrotną. W momencie rozwodu dziecko na ogól odwraca się od rodzica, którego obwinia o spowodowanie rozwodu. I ten rodzic, który umie przedstawić sprawę tak, że to ten drugi zawinił, jest wygrany.
                      Ja zrozumiałam, że tutaj sytuacja się zaostrzyła (i zachowania dziewczynki pogorszyły), gdy matka postawiła sprawę ustalenia kontaktów. Ojciec się przeciwstawił i prawdopodobnie wtedy zmasował atak na matkę, w wyniku czego córka przeniosła się do niego, co sprawiło, że wtedy on mógł już dowolnie nią manipulować.
                      Dzieci są bardzo naiwne, ale też okrutne. Nie lubią słabszych:(
                      • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:18
                        E tam, dzieci lubią tych, co ich lubią:)
                        To jak w życiu - lubimy tych, co nas lubią, nie lubimy naszych wrogów:)
                        • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:20
                          I nie chodzi mi o rozstrzyganie przez dziecko bezstronne, czyja wina, że jest rozwód. Chodzi mi o to, że dziecko wie, kogo kocha, kto je kocha. To wiedzą chyba nawet niemowlaki:) A może się zagalopowałam;)
                        • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:28
                          > E tam, dzieci lubią tych, co ich lubią:)
                          > To jak w życiu - lubimy tych, co nas lubią, nie lubimy naszych wrogów:)

                          Może w stosunku do osób spoza rodziny, ale rodziców dzieci z reguły kochają oboje, tylko odwracają się od tego, które jest niesprawiedliwe, które obwiniają o rozwód, od zbyt surowego, od agresywnego.
                          Piszesz tak, jakbyś sugerowała, że autorka swojej córki nie kocha, nie lubi, która jest jej wrogiem. Przepraszam Cię, ale uważam, że masz za mało danych, by tak pisać.
                          Dla mnie autorka jest tym bardziej przekonująca, że się ciska się, gdy jest tutaj krytykowana, broni swoich racji, tłumaczy się, ale nie obraża, nie atakuje krytykujących. A takich przykładów mieliśmy wiele na tym forum, dla mnie to jest rodzaj weryfikacji prawdomówności i postawy autora/ki.
                          • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:32
                            Moje zycie legnie w gruzach, jak tak będę tu sterczeć na forum;)))) To ciekawa kwestia z tym kochaniem rodziców... Muszę spytać jakiegoś psychologa od rozwoju dzieci, czy możliwe, żeby dziecko było totalnie na nie, jeśli rodzic je kocha i żeby dziecko do niego nie lgnęło... Ale córka wybrała ojca, i sama Mona pisze, że miała/ma z nim lepszy kontakt. Jakaś tego przyczyna musi być...
                            • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:42
                              Sebalda napisała : " tylko odwracają się od tego, które jest niesprawiedliwe, które obwiniają o rozwód, od zbyt surowego, od agresywnego."

                              Czyli tak piszesz w sumie jak ja:) Bo ja piszę, że się odwracają od niekochającego rodzica, a Ty, że od niesprawiedliwego, zbyt surowego, agresywnego. Jakoś miłość właśnie jest zaprzeczeniem agresji, niesprawiedliwości, surowości. No chyba, że to miłość Starego Testamentu, ale my już po Chrystusie rodzeni:)
                              • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 16:03
                                Paris, ale sprytnie wyrzuciłaś jeden z powodów, ktory tutaj, moim zdaniem, właśnie zachodzi: obwiniają za rozwód:) A sama przyznasz, że w tej kwestii dziecko można zmanipulować. I chodziło mi też o to, że dzieci zawsze rodziców kochają (ile było wątków o toksycznych matkach, od których nie potrafią się odciąć córki?), tylko mogą przejściowo się odwrócić. I co do powodu tego odwrócenia często mogą zachodzić przyczyny zewnętrzne, nie brak miłości danego rodzica, ale na przykład to, że dany rodzic więcej wymaga albo go nie stać na drogie prezenty dla dziecka, podczas gdy tego drugiego stać. To, o czym pisała Tully: matka wymaga, ojciec pobłaża, to wbrew pozorom nie jest bez znaczenia. Szkoda, że nie wypowiadają sie tutaj dziewczyny, które po rozwodzie nie mogły się porozumieć z dziećmi, bo te u taty mogły grać godzinami na komputerze, a u mamy musiały odrabiać lekcje.
                                Ja rozumiem Twoj punkt widzenia, Paris, ale za dużo już różnych historii czytałam i wiem, że z dziećmi często jest bardzo różnie. I mam wrażenie, że autorka kocha córkę, że nie pytała, jak rozegrać w sądzie sprawę, żeby odzyskać opiekę nad córką, ale tak po ludzku zwierzyła się z problemu i prosiła poradę, bo cierpi z powodu odrzucenia przez własne dziecko. Kompletnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak to musi potwornie boleć:( Mnie by chyba serce pękło.
                • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:41
                  Własnie mi się skojarzyło z rozmową ktorą przed chwilą mialam: dzwoni znajoma - od lat przybierająca pozę ofiary w kontaktach z otoczeniem a szczegolnie własnym mężem.
                  Gadamy o tym i owym a ona wspomina jak to kiedyś dzialała społecznie i tyyyyyle się narobiła a teraz to nic z tego nie ma (nie dostrzega, że dzialała SPOŁECZNIE z własnej woli i chęci i była to wtedy dla niej ważna idea i cel-sens i powód do wyjścia z domu i poznania nowych ludzi, a jesli chciała działac dla zysku to nie musiała działać społecznie tylko umówić się z góry na ten zysk), i teraz pretensje do innych którzy z nią działali wtedy a też nic z tego nie mają, że oni przeciez nie przejmowali się sprawą tak bardzo jak ona...ona się najbardziej przejmowala, najbardziej działała, więc najbardziej nic z tego nie ma.
                  No dobrze, jakoś zmieniłam kierunek rozmowy by nie poszedł w kierunku jej użalania się nad sobą i epatowania się pozą ofiary, tylko pokazałam jej zalety tego że sama wtedy tak chciała i jednak miała z tego sporo przyjemności.
                  Gadamy dalej : mają 3 kocice w domu na wsi. Za chwilę pokażą się młode kocięta i -x3 czyli może być i 20 kociąt do rozdania i proszenia się ludzi by wzięli....Trudno wykonalne.
                  Znajoma syczącym głosem mówi że jej mąż (ten zły) znowu potopi część nowonarodzonych kociąt -w domyśle taki nieczuły i okrutny człowiek!-oto jeden z licznych dowodów!z kim ja biedna muszę żyć!!
                  A wiem, że jej mąż już kiedyś wspominał żeby kocice zawieźć do weterynarza bo dla niego jest to trudne mordowac te kocięta (tak jak to zawsze było na wsi) ale wiadomo że takiego tłumu małych nie sa w stanie trzymac w domu więc je selekcjonuje ale ma już tego dość. Ich córka chce kocice w najbliższym czasie wysterylizować -
                  a tu niespodzianka bo Znajoma jest przeciwna temu no bo jak to robić kocicy takie rzeczy, jak ta córka może! i zniesmaczona, że przecież dawniej na wsi kocice same jakoś się chowały, nie musiały mieć karmy kupowanej tylko jadły myszy, chodziły daleko od domu, była "naturalna" selekcja gdy nie wracały (lis je zjadł, lub wpadały pod samochód).. a corka przesadza z tym że tyle pieniędzy na koty wydaje i do tego nie da sobie nic powiedzieć jak przeciez matka wie lepiej, z dziada pradziada koty jadły resztki ze stołu i "dobrze było"...
                  I tak w kółko na każdy temat : mąż jest zły bo robi ciągle z kotami tak jak dziady i pradziady, córka jest zła bo chce robić nowocześnie...
                  Dobra jest więc tylko ta znajoma - dalibóg nie wiem dlaczego - czy dlatego, że wszystkich wokoło się czepia i to im wady wytyka a sama nie przedstawia ŻADNEGO sensownego rozwiązania sytuacji-więc i za nic nie musi brać odpowiedzialności ani tym samym przypisywać sobie domniemanej "winy" z tego działania?
                  Ufffffffff....... niereformowalna.

                  • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:48
                    O, kurczę, niech odda kociaczki, ktoś je na pewno weźmie....
                    • foringee Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:00
                      Zawsze jest akcja szukania domów dla kociąt.

                      Zdumiewa mnie to jej rozdwojenie jaźni:
                      mąż zabija małe kotki tuż po urodzeniu wiedząc że nie jest w stanie tylu rozdać - "patrzcie jaki on jest zły człowiek! "
                      Z poprzednich miotów jedna z kocic urodziła martwe kocięta i tylko jedno przeżyło, córka zaopiekowała malca i jest kociczka mala i chorowita ale żyje - "byle jaka ta kotka, po co ją ona opiekowała? lepiej było odbyć!"

                      Nie wiem, czy Znajoma samej siebie nie słyszy?
                  • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:06
                    Bardzo ciekawa historia, Foringee, tylko czego dowodzi w kontekście tego wątku? Jak masz do czynienia z głupią kobietą (z Twojego opisu faktycznie głupia), to znaczy, że WSZYSTKIE ofiary są głupie, same się proszą, są niereformowalne, epatują, wykorzystują??? Przecież to niedorzeczne.
                    Ja wiem, że w społeczeństwie jest bardzo słaba tolerancja dla osób, którym się z jakiegoś powodu nie wiedzie, do pokrzywdzonych, do ludzi mało zaradnych. Ale wrzucanie ich do jednego wora jest niesprawiedliwie i głupie, a często bardzo krzywdzące, sorry.
                    • differentview Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 07:53
                      sebalda napisała:

                      > Bardzo ciekawa historia, Foringee, tylko czego dowodzi w kontekście tego wątku?
                      > Jak masz do czynienia z głupią kobietą (z Twojego opisu faktycznie głupia), to
                      > znaczy, że WSZYSTKIE ofiary są głupie, same się proszą, są niereformowalne,
                      > epatują, wykorzystują??? Przecież to niedorzeczne.

                      mysle, ze czesto; o wiele czesciej niz myslimy; nie powiedzialabym glupie ale jakos slepe- to znaczy nie widza zwiazku przyczynowo skutkowego wlasnych zaburzonych sposobow myslenia i reagowania a tym co je spotyka; to nie ich wina oczywiscie; po prostu tkwia w schemacie, z ktorego nie potrafia a po czescie tez nie chca sie wyzwolic- brzmi niedorzecznie ale wlasnie tak czesto bywa, ze czlowiek sprowadza na siebie nieszczescie z premedytacja z potem pol zycia lamentuje jak zostal skrzywdzony
                      a propos autorki watku to nie mam zaufania do rodzicow, ktorzy twierdza, ze ich dziecko daje soba manipulowac; czesto dziecko jest o wiele madrzejsze i wiecej widzi niz opetany wlasna krzydwa rodzic; powiedziec komus, ze jest manipulowany to jakby mu powiedziec, ze nie do konca jest poczytalny, nie szanowac jego uczuc;
                      a jesli chodzi o orzekanie o winie to ja uwazam, ze ludzie sa wolni i maja prawo odejsc od partnera i z takim nastawieniem nalezy traktowac kazdy zwiazek- ze jestesmy razem bo oboje chcemy a jak ktos juz nie chce to ma prawo odejsc i mozna sie tylko z tym pogodzic a nie oskarzac o jakas wine; bo np to, ze ktos sie odkochal albo pokochal kogos innego to jest wina?
                      • foringee Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 14:15
                        > mysle, ze czesto; o wiele czesciej niz myslimy; nie powiedzialabym glupie ale j
                        > akos slepe- to znaczy nie widza zwiazku przyczynowo skutkowego wlasnych zaburzo
                        > nych sposobow myslenia i reagowania a tym co je spotyka;

                        no właśnie:) i tak na marginesie tym bardziej przedpiszczyni potwierdza tezę, że określa "głupia kobieta" i odcina się, od tego w czym sama latami tkwiła i ręcami i nogami się broniła przed zmianą swojego schematu..

                        > scie; po prostu tkwia w schemacie, z ktorego nie potrafia a po czescie tez nie
                        > chca sie wyzwolic- brzmi niedorzecznie ale wlasnie tak czesto bywa, ze czlowiek
                        > sprowadza na siebie nieszczescie z premedytacja z potem pol zycia lamentuje ja
                        > k zostal skrzywdzony
          • altz Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 13:32
            sebalda napisała:
            > > Autorka chciała ograniczyć kontakt ojca z córką wyzna
            > > czając mu ścisłe terminy wizyt
            > Może nie wiesz, ale w polskim prawodawstwie rozwodowym to jest norma.
            To nie jest norma. Normą jest pytanie sądu, jak rodzice chcą to sami rozstrzygnąć i normą jest, że sąd na takie wspólne rozstrzygnięcie się zgadza i często nie ustala żadnych wizyt.
            Sąd sam ustala, jeśli któryś z rodziców nie chce porozumienia.

            > Autorka z resztą pisała, że tak jej doradził adwokat.
            Znam takie przypadki podpieraniem się zdaniem adwokata. Teraz te osoby przez to ze sobą nie rozmawiają, a przydałoby się, żeby było inaczej. Adwokat nie podejmuje decyzji, wyłącznie proponuje różne rozwiązania, a robi to, co się mu każe.
          • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:08
            To nie jest norma, nie wprowadzaj ludzi w błąd. Można mieć opiekę wspólna. Można -z zamieszkaniem u jednego z rodziców bez reglamentowania kontaktów z drugim.
            Czas, by ludzie zaczęli liczyć się z dzieckiem. Rodzice rozwodzą się z sobą, ale nie z dzieckiem. jesteśmy bardzo zacofanym społeczeństwem pod tym względem- rodzinnej kultury porozwodowej, dominuje parcie na zemstę.
        • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:04
          Dokładnie o to tutaj chodzi. Że ludzie rozwodzący się nie pojmują, że można to załatwić KULTURALNIE i poza dzieckiem. Dziecko staje się walutą odpłaty do domniemane lub rzeczywiste winy drugiej strony. Niepojęte dla mnie.
          • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 14:55
            Może źle się wyraziłam, że zawsze się tak dzieli opiekę, ale chodziło mi o to, że opiekę trzeba ustalić w konkretnych ramach. I jakoś wierzę autorce (bo jak mamy jej nie wierzyć, to po co w ogóle komentować), że adwokat tak doradził.
            Rady, żeby załatwiać sprawy KULTURALNIE są doskonałe, jest tylko jedno ale: obie strony muszą tego chcieć, jak druga strona idzie na wojnę, to ciężko być nadal kulturalnym. Myślę, że nikt nie chce CELOWO psuć sobie nerwów bataliami w sądzie, ale często nie da się inaczej. Z reguły gdyby się dało, to w ogóle rozwód nie byłby potrzebny. Rozwod to często wynik wieloletnich walk i nieporozumień, ciężko wtedy unieść się nad wzajemne animozje. Pewnie, że by się chciało, szczególnie dla dzieci, ale nie zawsze to jest możliwe, czasami trzeba walczyć o siebie i o swoje, bronić się przed atakami drugiej strony.
            • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:11
              > że opiekę trzeba ustalić w konkretnych ramach.

              Nie musi być tych ram. Ramy są wyłącznie dla wygody rodziców, dziecka- nigdy. Albo dla dowalenia drugiemu rodzicowi. Dziecko powinno mieć swobodny dostęp do rodzica, a nie tylko- w czwartki czy niedzielę.

              > obie strony muszą tego chcieć, jak druga strona idzie na wojnę

              Do wojny potrzeba dwu stron.

              > Myślę, że nikt nie chce CELOWO psuć sobie nerwów bataliami w sąd
              > zie, ale często nie da się inaczej.

              Myślę, że jednak chodzi w większości przypadków o odwet, nie- o regulację.

              > Rozwod to często wynik wieloletnich walk i nieporozumień,
              > ciężko wtedy unieść się nad wzajemne animozje

              Tu się TRZEBA unieść ponad wzajemne animozje. Kompetencje rodzicielskie tego wymagają. Powiem wprost: doczekamy czasów, mam nadzieję, że ludziom, którzy nie potrafią się ponad nie unieść, będą ograniczać praw opiekuńcze. (Tak, jak to się ma obecnie w przypadku bicia dzieci.)

              > Z reguły gdyby się dało, to w ogóle rozwód nie byłby potrzebny.
              Nieuprawnione uogólnienie. Ludzie rozwodzą się nie tylko z powodu animozji czy konfliktów między nimi. Także wtedy, gdy w dojrzałości swojej dojdą do wniosku, że trzeba związek zakończyć, i czynią to w zgodzie.

              Sebaldo, kończy się pewna era w Polsce. Era awanturniczych rozwodów, z krzywdzeniem dzieci, z traktowaniem ich jako waluty przetargowej.
              • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:22
                > Sebaldo, kończy się pewna era w Polsce. Era awanturniczych rozwodów, z krzywdze
                > niem dzieci, z traktowaniem ich jako waluty przetargowej.
                Mam wielką nadzieję, że masz rację. Niemniej uważam, że naturę ludzką trudno zmienić i nie liczę na to, że będzie tak różowo:(
                Nie wiem, jak to wygląda w praktyce, ale widziałam wzory pozwów rozwodowych i myślałam, że zawsze określa się tam zakres opieki nad dzieckiem. Bez regulacji można to zostawić wtedy, gdy rodzice rozstają się w pełnej zgodzie i mogą sobie w pełni ufać. Ale z tego, co znam z bardzo wielu opowieści i czytam, takie przypadki nadal nie należą do częstych.
                Fakt, siedzę w tematyce przemocy w rodzinie, może mam spaczony ogląd;)
                Ty piszesz o świecie idealnym, a ja o realnym, niestety:(
                • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 16:00
                  Trzeba przedstawić plan wychowawczy. W planie może być: "będziemy się elastycznie dogadywać".
                  Nie o idealnym, tylko normalnym :-) Mam taką opiekę nad dziećmi, takie relacje z eks meżem. Da się, uwierz.
                  • sebalda Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 20:44
                    Nabakier, ja wiem, że się da i mam wielką nadzieję, że faktycznie coraz więcej osób będzie tak umiało, ale tutaj niestety taki przypadek nie zachodzi.
                    Ojciec pokazuje córce wzorzec, że można matką (kobietą) pomiatać, że można się z nią kompletnie nie liczyć, że matka jest na przegranej pozycji. Jak córka ma taki wzorzec, to matce będzie bardzo ciężko zapracować sobie na jej szacunek. Nie zawsze rodzic ma możliwość zapracować sobie na szacunek dziecka.
                    Prosty przykład.
                    Jeśli dziecko jest wychowywane tak, że przede wszystkim ważne są pieniądze, spryt, cwaniactwo, to długo nie będzie szanować tego z rodziców, który nie jest takim wzorem. Mniej zaradnego, mniej oblatanego. I co z tego, że taki rodzic będzie miał inne zalety, będzie na przykład oczytany i inteligentny, ale nie będzie zarabiał odpowiedniej forsy, a drugi z rodziców wychowa dziecko w kulcie pieniądza? Wtedy jest jedna szansa, że takie dziecko może z czasem, jak dojrzeje, zrozumie różne rzeczy, doceni inne walory oprócz cwaniactwa. Ale i na to często nie ma szansy.
                    • verdana Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 20:47
                      Chyba jednak to nie do końca tak. Bo u matki dziecko ma bez porównania lepsze warunki życia, niz u ojca. Ma własny pokój, ciszę - u ojca nie ma własnego kąta. To jest całkowite zaprzeczenie wybierania "forsy i kultury pieniądza". Dziecko nie wybrało bardziej luksusowego zycia z ojcem, tylko gorsze warunki z ojcem - a to zdecydowana róznica.
                      • altz Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 21:01
                        verdana napisała:
                        > To jest całkowite zaprzeczenie wybierania "forsy i kultury pieniądza". Dziecko
                        > nie wybrało bardziej luksusowego zycia z ojcem, tylko gorsze warunki z ojcem -
                        > a to zdecydowana róznica.
                        Matka w czasie małżeństwa sama się wyobcowała, nie chciała nic razem robić, o czym sama pisze. Wolała zostać w domu, możliwe że z własną mamą czuła się najlepiej.
                        Ojciec zajmował się córką, organizował rozrywki, teraz też to robi, pomimo skromnych środków na takie życie, warunki lokalowe są gorsze, ale reszta może być dużo lepsza i zupełnie naturalna dla córki.

                        Tym bardziej musiało zaboleć, że matka im chciała zafundować odwyk od siebie.
                      • sebalda Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 00:17
                        verdana napisała:

                        > Chyba jednak to nie do końca tak. Bo u matki dziecko ma bez porównania lepsze w
                        > arunki życia, niz u ojca. Ma własny pokój, ciszę - u ojca nie ma własnego kąta.
                        > To jest całkowite zaprzeczenie wybierania "forsy i kultury pieniądza". Dziecko
                        > nie wybrało bardziej luksusowego zycia z ojcem, tylko gorsze warunki z ojcem -
                        > a to zdecydowana róznica.

                        Verdano, ja zupełnie nie to miałam na myśli w tym przypadku. To, co napisałam, miało pokazać, że z szacunkiem do rodzica różnie bywa, nie zawsze można na ten szacunek zapracować o tak, będąc w porządku. Czasami krecia robota drugiego rodzica może wiele zniszczyć. To miał byc tylko przykład takich działań, bo już się kilka razy spotkałam z takimi zachowaniami jednego z rodzicow. Tutaj rzeczywiście nie zachodzi ten przypadek.
            • altz Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 15:16
              sebalda napisała:
              > I jakoś wierzę autorce, że adwokat tak doradził.
              Doradził, i co z tego? :-O
              Równie dobrze mogłaby to powiedzieć sąsiadka albo przechodzący kominiarz.
              To jest sprawa Autorki i nie ma prawa się chować za jakimś adwokatem, bo to ona ma wiedzieć, co jest u niej do przyjęcia, a co nie, a on ma podać wszystkie możliwości i ma jej słuchać!
              Jeśli zupełnie nie miała wyczucia, to mogła wziąć mediatora i przez mediatora uzgadniać wspólne stanowisko.
              • mona540 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 21:35
                Maz wyprowadzil sie w kwietniu2012 i juz wtedy informowalam go ze corka zle znosi cala ta sytuacje,wowczas slyszalam tylko ze on proboje z nia rozmawiac na ten temat ale corka milczy.Na poczatku rozmowy ojca z corka wygladaly tak ze on mowil a ona milczala(nie powiedziala slowa ojcu jak znosi to ze sie rozwodzimy)wtedy poprosilo mnie dziecko zeby jej pomogla ale nie chcialo o tym rozmawiac ani ze mna ani z mezem(wowczas chcialam isc z nia do psychologa)bo widzialam co sie dzieje.A wiec w pierwszej polowie lipca corka jedzie na kolonie(na dworzec odwoze ja razem z mezem).Bedac na koloni dziecko prze 3 dni proboje dodzwonic sie do ojca i martwi sie ze on ma wylaczona komorke(wowczas byl na wyjezdzie z tamta kobieta)tlumacze dziecku ze widocznie w gorach nie ma zasiegu w tej chwili.Kiedy maz byl niedostepny to corka do mnie pisala smsy i dzwonila ale w chwili kiedy byl w zasiegu,on byl dla niej najwazniejszy.Odbieramy corke razem z dworca(powrot z koloni)a dzien wczesniej zastalam meza w domu tamtej kobiety.Po 5 dniach wyjezdzam ja z corka na urlop na tydzien(maz z pretensjami ze jak to nie bedzie widziec sie z nia tydzien)wowczas mu odpowiedzialam,ze w sierpniu on ja zabiera na wakacje i ja nie mam nic przeciwko temu.Bedac na wakacjach z corka spedzilysmy ze soba fajnie czas i dziecko nie bylo do mnie tak nastawione jak teraz.Wiec mysle sobie tak,ze gdybym byla taka beznadziejna matka to nie od teraz ale juz wczesniej(wtedy dziecko do mnie sie tak nie odzywalo)Gdy corka byla u mnie maz albo bombardowal ja smsami albo telefonami(wiem ktos powie mial do tego prawo,chcial miec z nia kontak)ale ja gdy ona nocowala u niego nie bombardowalam ja smsami bo uwazalam,ze to jest jej czas z ojcem.Moze mnie skrytykujecie ale moje relacje z corka wtedy szly w dobra strone i obie umialysmy sie dogac a zauwazylam,ze mezowi to nie pasowalo.To ze moj adwokat napisal ze chce aby widywali sie dwa razy w tygodniu to tylko jego propozycja(wiem mam swoj rozum)Nie mam zamiaru wnosic o rozwod z winy meza.Po pierwsze nie stac mnie na sadzenie sie przez okres dwoch lat a pozatym nie mam juz sily.Kazdy to oceni jak chce i na sile corki nie zmusze aby mieszkala ze mna.Mamy wyznaczony termin medjacji o co wniosl moj adwokat i do tego czasu wszystko przemysle sto razy(mimo rozchwiania emocjonalnego).Pozatym sama sedzina powiedziala mezowi ze z corka ma udac sie do psychologa,zadal mi pytanie czy mam cos przeciwko temu-zgodzilam sie.Wiem ze nie podjol zadnych krokow w tym kierunku.
                • mona540 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 21:48
                  Corka ma kota,ktorego uwielbia i kiedy mieszkala u mnie to u taty nocowala od czwartu do soboty,wtedy zabierierala kota na jedna noc do meza a potem on wracal do mnie.Teraz od kiedy na stale zamieszkala u meza nie zabrala go nawet na jedna noc(dziwne wczesniej bylo to mozliwe a teraz juz niel)Teraz wymaga odemnie i babci abysmy sie zajowaly nim tj.kupily odzywke na rozdwajajace paznokcie,czesaly,bawily sie z nim,czyscily kuwete.Robimy to i ten kot teraz jest bardziej przywiazany do mnie a dziecko jest zazdrosne o niego.Co jest zrozumiale!A w pozwie maz napisal ze to on utrzymuje kota co nie jest prawda bo to ja kupuje:jedzienie,zwir dla niego.Ale to jest szczegol.Bardzo czesto zastawalam po powrocie do domu co mam zrobic kolo tego kota a jak tego nie zrobilam bo byly pretensje.
                  • mona540 Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 22:00
                    Wiec cos jest dla mnie nie zrozumiale pierw maz zabieral kota do siebie zeby jak to twierdzil (pokazac kotowi jego drugi dom)a teraz co sie zmienilo?Poprostu osiagnol to co chcial a teraz dziecko zostawilo tego ukochanego kota u mnie.Mozecie mnie potepiac ale dla mnie nic nie przebije slow ktore uslyszalam od corki-to byl cios w serce.Wiem powinnam to przyjac na klate,wiec przyjmuje nadal!
                    • nabakier Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 22:25
                      Jezu, Mona, postaraj się pisać składniej, pliz. Naprawdę ciężko się Ciebie czyta.

                      Po co brałaś adwokata, skoro nie zamierzałaś rozwodzić się z orzekaniem o winie? I skoro nie masz za wiele pieniędzy? Przecież adwokata bierze się w sytuacji skomplikowanej lub konfliktowej. Tu coś nie gra.

                      Zajmujesz się drobiazgami typu, kto płaci za karmę dla kota.

                      O co ci tak naprawdę chodzi? Czego chcesz? Jaki masz plan?

                    • aqua48 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 16:33
                      mona540 napisał(a):

                      > Wiec cos jest dla mnie nie zrozumiale pierw maz zabieral kota do siebie zeby ja
                      > k to twierdzil (pokazac kotowi jego drugi dom)a teraz co sie zmienilo?Poprostu
                      > osiagnol to co chcial a teraz dziecko zostawilo tego ukochanego kota u mnie.Moz
                      > ecie mnie potepiac ale dla mnie nic nie przebije slow ktore uslyszalam od corki
                      > -to byl cios w serce.

                      Chwila jakich słów, żebyś kupiła kotu odżywkę na rozdwajające się paznokcie? Coś mi się wydaje, że Ty po prostu KAŻDĄ sytuację odbierasz jako cios w serce, niezależnie czy to z kotem czy z córką. A cała rzecz w tym, że ciągle nie potrafisz się otrząsnąć z poczucia opuszczenia i porzucenia i teraz będziesz się czuła porzucona przez córkę tylko dlatego, że ojciec zwyczajnie daje jej więcej wsparcia, które TY powinnaś jej dawać.
                      Przyzwyczajaj się do myśli, że NIE będziesz w związku z mężem, że jesteś samodzielna i cała odpowiedzialność, którą wcześniej dzieliłaś (?) z mężem spoczywa na Tobie. I zamiast zagłębiać się w otchłani nieszczęść wszelakich spróbuj przynajmniej poszukać odrobiny siły w sobie.
                      • mona540 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 17:49
                        Piszac o slowach jakie uslyszalam od corki mialam na mysli"ty wredna matko,jestes nienormalna,nie potrzebuje cie tata jest w stanie zastapic ciebie,nienawidze cie,co ty masz do gadania,wynocha z mojego pokoju,idz sie lecz"Wszystko o co mnie corka prosila to bylo mowione w formie rozkazu.Moze dla niektorych to nie jest jeszcze koniec swiata ale dla mnie uslyszec cos takiego od dziecka,ktoremu nigdy wczesniej nie zrobilam krzywdy to byl cios.Ale zgodze sie z tym,ze czas abym poszukala w sobie sily.
                        • aqua48 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 18:04
                          mona540 napisał(a):

                          > Piszac o slowach jakie uslyszalam od corki mialam na mysli"ty wredna matko,jes
                          > tes nienormalna,nie potrzebuje cie tata jest w stanie zastapic ciebie,nienawidz
                          > e cie,co ty masz do gadania,wynocha z mojego pokoju,idz sie lecz"Wszystko o co
                          > mnie corka prosila to bylo mowione w formie rozkazu.

                          Ciekawa jestem jak na to reagujesz - zalewasz się łzami i uciekasz? Wykonujesz posłusznie wszystkie rozkazy dwunastolatki?
                          Czy mówisz jej, co myślisz o takim zachowaniu, jednocześnie zapewniając ją, że jest Twoją córką i ją kochasz?

                          To jest dwunastolatka, a TY masz ją WYCHOWYWAĆ, a nie czuć się przez nią obrażona, urażona i dotknięta oraz nazywać słowa wykrzyczane zapewne w bezradności i złości jako "cios"...





                          • mona540 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 18:16
                            Nie zalewalam sie zlami tylko mowilam jej ze nie zycze sobie zeby sie tak do mnie odzywala a niektore klotnie,byly o to ze nie robilam tego co ona chciala wowczas dostawal furi a zaraz potem dzwonila do taty ze mama nie chce zrobic tego czy tamtego-mowa tutaj o rzeczach,ktore corka potrafi zrobic sama.Pewnego dnia po powrocie do domu zastalam w lazience dwa moje kremy do twarzy do ktorych corka czegos dolala i sie sciely.Wiem,ze miala je w rece gdyz widziala to moja mama.Tego samego dnia ja uzywala ich rano i byly dodre.Mniejsza z tym w koncu ponoc zasluzylam sobie na to bo nie robilam tak jak corka sobie tego zyczyla(zebym ja byla pod jej dyktando).
                            • mona540 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 18:30
                              A jeszcze opisze jedna sytuacje.Pojechalam z corka w pazdzierniku okolo godz.19 kupic buty na wf.Po przymierzeniu butow, ktore jej sie podobaly ale nie bylo jej rozmiaru,mierzy kolejne z tym ze o wiele drozsze.Wiec tlumacze,ze sa zadrogie jak na buty na wf.Corka wybiega ze sklepu i ucieka do hipermarketu obok.Nie odbiera telefonu.Jest godzina 20 gdy w koncu odebrala telefon uslyszalam"kurde czego chcesz"W drodze powrotnej obraza panska,ze o co mi chodzi.Wiem uslysze nie nadajesz sie na MATKE!
                              • morekac Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 19:46
                                , ktore jej sie podobaly ale nie bylo j
                                > ej rozmiaru,mierzy kolejne z tym ze o wiele drozsze.Wiec tlumacze,ze sa zadrogi
                                > e jak na buty na wf
                                Moim zdaniem rzeczywiście znacznie lepiej jest powiedzieć, że na to czy tamto możesz przeznaczyć określoną kwotę. Komunikat, jaki jej przekazałaś to "nie kupię ci tych butów, bom skąpa", a nie 'nie mamy na to więcej pieniędzy i nawet stanie na rzęsach nic tu nie pomoże'.

                                W drodze powrotnej obraza panska,ze o co mi chodzi
                                A co ci chodziło? O buty, o ucieczkę ze sklepu czy o nieodbieranie telefonu?
                                Moim zdaniem -chyba masz problem z przekazywaniem tego, co chcesz powiedzieć i odbieraniem tego, co dziecko chce powiedzieć - w rezultacie każda wasza rozmowa to seria ciosów prosto w serce (ty zaś padasz na fotel zalana łzami, przeświadczona, że nikt cię nie kocha, dziecko zaś patrzy na ciebie, jak na kosmitę, który nie wiadomo czego chce.)
                                Pomyśl może o jakimś kursie dla rodziców nastolatków... Bywają bezpłatne.
                            • aqua48 Oj Mona, Mona.. 23.03.13, 19:05
                              mona540 napisał(a):

                              >Wiem,ze miala je w rece gdyz widziala to moja mama

                              A dlaczego mama zwyczajnie nie poprosiła jej żeby je odłożyła i nie ruszała cudzych rzeczy?
                              Wiesz, ja z głupoty dolałam mojej Mamie wody do francuskich perfum (za PRL-u!!!).
                              Uważam, że zniszczenie kremów jest zapewne stratą, ale po pierwsze córka nie powinna obawiać się do tego przyznać, po drugie Ty nie powinnaś na nią za to krzyczeć, ani robić awantur, tylko spokojnie wytłumaczyć, że nie rusza się cudzych rzeczy, a po trzecie może nadszedł czas abyście się wybrały razem do perfumerii po jakieś delikatne kosmetyki dla dorastającej dziewczynki? Żeby miała własne? I w nich sobie paprała.

                              > w koncu ponoc zasluzylam sobie na to bo nie robilam tak jak corka sobie tego zyczyla(zebym ja byla pod jej dyktando).

                              A skąd takie przekonanie wraz z tym, że "nie nadajesz się na matkę"? Znowu wpadasz w histeryczne tony.
                              Nie masz być pod dyktando córki, nie masz postępować tak jak ona sobie życzy, masz ją wychowywać, tłumaczyć, nie robić jej awantur, wyrzutów itp. Wychodząc z nią po buty na WF trzeba było WCZEŚNIEJ powiedzieć, że masz określoną ilość pieniędzy i musicie się w tej kwocie zamknąć. A buty mają być na tyle solidne, żeby wystarczyć na określony okres czasu, albo dopóki jej noga nie urośnie.
                              A jej telefony do ojca to po prostu zwykła manipulacja Wami - wygrywa jednego rodzica przeciwko drugiemu. Bo się dajecie.
                              • mona540 Re: Oj Mona, Mona.. 23.03.13, 19:25
                                Gdy tylko moja mama jej zwraca uwage na cos to odpowiada"to nie twoja sprawa babcia a jak ci nie pasuje to sie wyprowadz"Odnosnie tych kremow nie krzyczalam na nia poprostu przemilczalam temat i je wyrzucialam do kosza,takze jestes w bledzie myslac ze robilam jej awanture!Corka wiedziala do jakiej kwoty mozemy kupic buty a te ktore chciala byly drozsze o30zl ale co to dla mnie.Corka posiada wlasny krem i szampon,zeby nikt nie pomyslal biedne dziecko matka nie chciala kupic jej kosmetykow.O tych telefonach do taty tez uwazalam,ze manipuluje nami i zwracalam mezowi na to uwage ale po co sluchac glupiej zony.Wiec teraz za rok zobaczymy jak on zapanuje nad nia bo to tylko kwestia czasu!
                                • morekac Re: Oj Mona, Mona.. 23.03.13, 19:57
                                  Corka wiedziala do jakiej kwoty mozemy kupic buty a te ktore chciala byly drozsze o30zl ale co to dla mnie.
                                  Myślę, że kiedy byliście razem, te 30 zł nie stanowiło aż takiej różnicy, żeby kupić jej takie buty, jak się jej podobały... W rezultacie ty widzisz tylko córkę, złośliwie strzelającą fochy i ciągnącą kasę bez litości, twoje dziecko zaś widzi mamę, która odmawia jej rzeczy bez problemu kupowanych wcześniej.
                                • aqua48 Re: Oj Mona, Mona.. 23.03.13, 20:13
                                  mona540 napisał(a):

                                  > Gdy tylko moja mama jej zwraca uwage na cos to odpowiada"to nie twoja sprawa ba
                                  > bcia a jak ci nie pasuje to sie wyprowadz"

                                  A TY w tym momencie nie możesz jej powiedzieć, że nie wolno do babci tak się zwracać i że babcia jest u siebie i nie ma zamiaru się nigdzie wyprowadzać? I że to WAM nie pasuje takie zachowanie i odzywki a dziewczynka musi się dostosować do zasad panujących u Was?

                                  Odnosnie tych kremow nie krzyczalam na nia poprostu przemilczalam temat i je wyrzucialam do kosza,

                                  A dlaczego nie powiedziałaś jej że ruszała cudze przedmioty bez zapytania właściciela o pozwolenie? I że tego nie robicie, bo szanujecie na wzajem siebie i swoją własność?
                                  Przemilczaniem tylko wydajesz zgodę na niewłaściwe zachowanie.

                                  A szampon i krem może jej już nie wystarcza? Rozmawiałaś z nią na ten temat? Może warto kupić np jakiś delikatny lakier do paznokci? Czy własny puderek na nos żeby się nie świecił?

                                  Widzę, że kompletnie nie masz podejścia do córki. Nie wiesz czy masz ją traktować jak dorosłą, czy jak intruza we własnym domu, czy jak kata. Zacznij być dla niej matką. Wymagaj od niej właściwego zachowania, wspieraj i kochaj.
                                  • mona540 Re: Oj Mona, Mona.. 23.03.13, 23:48
                                    Wiec tak: lakiery do paznokci i blyszczyki do ust kupowalam razem z corka ale do czasu az wyprowadzila sie do tat,potem to tata zajol moje miejsce.Takze nie jestem osoba ktora zabrania jej wszystkiego jak niektorzy tutaj mysla.A pozatym mysle,ze 12 latka moze odzywac sie w taki sposob do babci i matki co tam za rok to my sie wyprowadzimy-nie zgadzam sie z tym.
                  • morekac Re: Kopanie lezacego 22.03.13, 22:21
                    Tak ogólnie może powinnaś wystąpić o alimenty na kota. ;-)
                    A dziecku powiedz, że albo sama może się kotem zajmować (typu bawienie się z kotem i robienie manikiuru, btw:to koty się czesze?)- co byłoby wskazane dla kota, albo zostawić to tobie - już tam jakoś się z futrzakiem dogadacie w kwestii jego potrzeb.
                    Myślę, że przydałyby się tobie jakieś warsztaty dla rodziców - bo mam wrażenie,że rzeczywiście - poza wszystkim - albo ona co włazi na głowę (czyli prawdopodobnie słyszy nie to, co chciałaś powiedzieć), albo ty jej komunikaty odczytujesz jak pretensje.
                • cahir4 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 13:32
                  Popieram postulat: zastanów się, co robisz i co chcesz uzyskać. Bo niektóre Twoje działania wydają mi się zupełnie pozbawione sensu. Wróćmy do początku. Z pierwszego Twojego postu wynika, że koszmar zaczął się, kiedy złożyłaś propozycję uregulowania kontaktów. O ile dobrze zrozumiałam, sytuacja wyglądała wtedy tak: Ty pracujesz do 18, mąż do 16. Córka codziennie od 16 do 19 przebywa u ojca, więc wraca do domu mniej więcej, kiedy Ty. Ojciec zgadza się na ustalenie miejsca zamieszkania córki przy Tobie. KOMU to przeszkadzało? Twojemu adwokatowi???
                  Mąż nie nachodził Cię w domu o porach dowolnych, to córka odwiedzała go na własne życzenie i to w czasie, kiedy Ty byłaś w pracy.
                  Co więc tym wnioskiem chciałaś uzyskać? Jeśli miało to uderzyć w męża, to spudłowałaś. Uderzyło w córkę, bo to ją próbowałaś "uregulować". Straciła poczucie bezpieczeństwa, straciła pewność, że mimo rozwodu ma dwoje rodziców i dwa domy. Otrzymała cios od Ciebie, więc pobiegła po ratunek do ojca.

                  Wiem, że Tobie i wielu innym osobom na tym forum wyda się to niesprawiedliwe. No bo ona "powinna zrozumieć", że to ojciec wyprowadzką rozwalił jej dom, "powinna zrozumieć", że to on jest winien, a nie Ty. A idealnie byłoby, gdyby go za tę winę ukarała swoją niechęcią. "Ofiara", czyli w tym wypadku Ty, zyskałaby dzięki temu poczucie, że świat powrócił do pewnej równowagi. Wyższej sprawiedliwości stałoby się zadość. Masz tu mnóstwo takich pocieszeń: poczekaj, ona z czasem zrozumie, jaki z niego padalec. "Ofiara" nie rozumie, że taki "osąd sprawiedliwy" w wykonaniu dziecka potrzebny jest do szczęścia jej, a nie dziecku. Że dziecko nie chce sądzić tych, których kocha.

                  Z punktu widzenia Twojej córki wyglądało to tak, że rodzice się rozstają, ale ona nadal będzie miała ich obydwoje, tyle że w dwóch domach. Będzie miała dwa domy. Ojciec tak ją "zmanipulował" (przytaczam Twoje określenie), że w to uwierzyła. A potem dowiedziała się, że jeden z tych domów chcesz jej odebrać. No i stałaś się wrogiem numer jeden.

                  Pobiegła po ratunek do taty i tata zrobił to, co powinien: zadeklarował, że jeśli tak woli, to może mieszkać z nim. Wtedy Twój genialny adwokat wpadł na kolejny pomysł: powiedziałaś mężowi, że jeśli nie zgodzi się na opiekę naprzemienną, wystąpisz o orzekanie o winie. (Panie uwrażliwione na kwestię szantażu jakoś nie skomentowały tego pomysłu.) I po raz kolejny zapytam, czy wiesz, CO chciałaś tą akcją uzyskać? Czy zwiększyłaby komfort i poczucie bezpieczeństwa Twojej córki wiedza, że tata "sprzedał" ją za niekłopotliwy rozwód? Czy też zakładałaś, że się nie zgodzi, ale potrzebowałaś dla siebie tego orzeczenia o winie i już? Jeśli to drugie, to cóż, Twoje święte prawo, by się takiego orzeczenia domagać. Tylko że to, jak rozumiem, już nieaktualne.

                  Reasumując: zaogniłaś sytuację rozwodową i pogorszyłaś sobie kontakty z dzieckiem dwiema akcjami, co do których od początku:
                  a) pierwsza - "wiedziałam, że to nie przejdzie"
                  b) druga - "nie mam na to siły".
                  Więc PO CO to było?

                  Piszę o tym, nie żeby Ci dokopać, tylko nakłonić na przyszłość do zastanawiania się nad tym, co chcesz uzyskać i podejmować takie działania, które pozwolą Ci ten cel osiągnąć.
                  Mąż jest jaki jest i nic Ci nie da skupianie się na nim. To jest Twoja córka i nie ma co zwalać tego, że jest "źle wychowana" na drugiego rodzica. I oczekiwać, że to on sprawi, że córka zacznie Cię kochać, szanować itp. Skoro miałyście zupełnie dobre relacje, to masz wszelkie dane do tego, żeby je odbudować. Powiem szczerze, za akcję z "regulowaniem kontaktów" to ja bym córkę zwyczajnie przeprosiła. Może to dałoby jej poczucie bezpieczeństwa i pewność, że nie jesteś "wrogiem", który chce ją oderwać od ojca.
                  • foringee Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 13:51
                    No właśnie, po co. Sensownie to podsumowałaś. Jaki cel i czy na pewno nie inny niż się twierdzi?
                    Jak w mojej opowieści wyżej o zachowaniu znajomej w kwestii rozmnażania kotów: napada na męża że kocięta zabija =zły mąż morderca!, napada na córkę że chce koty wysterylizować=zła córka robi krzywdę kotom!.
                    Sama umywa ręce od tego by ewentualnym stadem kotów się zająć i znaleźć im domy, nie ma ochoty na tłum kotów w domu, po cichu odpowiada jej że mąz pozbywa się problemu poza nią. Ale będzie go za to atakować. Bo to kolejny dobry temat by męża się czepić i odegrać za przeszłość. Jej zachowanie nie jest obliczone na rozwiązanie problemu nadmiernego rozmnażania domowych kotów - tylko na odgrywanie się na mężu i walkę z nim o władzę w domu, pokazanie kto lepszy, i na okazywanie niechęci córce która z ojcem się umie dogadać..

                    Te schematy jak widać w rodzinach gdzie były toksyczne układy między małżonkami - są dość częste. I niestety uderzają bezpośrednio w dzieci..
                  • nabakier Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 16:47
                    W sedno.
                    I ponawiam- zrezygnować z walki. Przeprosić córkę, wyciągnąć rękę do męża i zacząć spokojnie rozmawiać o sytuacji - opieka nad córką.
                    A na własna rękę- psycholog, by sobie pomóc z kryzysem, bo wiadomo, że rozwód to trudna sprawa.
                  • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 17:56
                    Nahir, dziękuję za Twój post. Jestem pełna podziwu, jak w prosty sposób opisałaś tę samą historię, co Autorka wątku, jednocześnie pozbawiając ją dorabianej ideologii "ofiary" i pokazując, czym jest "manipulacja dziecka przez ojca" w tym przypadku. I zwykły związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy posunięciami matki a zachowaniem córki. Świetnie pokazałaś jednocześnie trzy punkty widzenia tej sytuacji. Oraz odniosłaś się do kwestii obwiniania ojca przez matkę za "nieposłuszeństwo" i "złe wychowanie" córki. Wspaniały post, dla kogoś takiego jak ja - dziecka skłóconych rodziców, gdzie takimi zakłamanymi osądami rzeczywistości byłam karmiona przez lata. Nie wiem, czy trafi natomiast do rozwodników i osób samych skłóconych z małżonkami;)
                    Jestem jednocześnie pełna podziwu za klarowność wywodu. Bardzo bym chciała mieć takiego przyjaciela, doradcę, prawnika, etc. - w zależności od potrzeb:) Dzięki:)
                    • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 18:04
                      Cahir, oczywiście:) Zapamiętam ten nick:)
                      • igge Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 20:06
                        mona, ciężko Ci, to oczywiste. Masz na głowie rozwód i do tego kwestionowanie twojej roli matki. oprócz dużych problemow są i mniejsze np eksmalżonek ma dziwne oczekiwania finansowe i np te dotyczące organizacji córce czasu w weekendy.
                        Ma Twoja córka szczęście, że obojgu rodzicom zależy na czasie z nią spędzanym, że mimo rozwodu może liczyć na oboje rodziców.
                        Nie przejmowałabym się opiniami córki o tobie i jej wyrazami niechęci do ciebie. Norma wiekowa w takiej w dodatku ciężkiej dla dziecka (i dla ciebie) sytuacji.
                        Jej jest jeszcze trudniej niż tobie, to dziecko, ona na pewno cie kocha i potrzebuje tak samo jak ojca. Stanowczo powiedz jej jakiego wulgarnego czy raniącego słownika ma nie stosować w stosumku do ciebie ale w głębi ducha okaż jej zrozumienie i wsparcie. Zaakceptuj jej uczucia, jej stratę (rodziny w dotychczasowym kształcie). Przeczekaj, bądź jak skała. Okazuj jej miłość, zrozumienie i wsparcie, bądź przy niej kiedy tylko twojej obecności zapragnie i nie przejmuj się "odrzuceniem". I tata i mama są najważniejsi. Nie musisz szukać potwierdzenia swojej wartości jako matki w slowach dziecka, możesz czerpać to potwierdzenie z włąsnego wnętrza. Córka nadal jest dziecinna, młodziutka. Bądź matką, jakiej mała potrzebuje, co na razie może oznaczać trochę "oddanie" jej ojcu, twojemyu byłemu partnerowi co dla Ciebie może być trudne i wydawać się niesprawiedliwe. Szanuj sie sama, dziecko też będzie cię szanować. Były partner powinien tylko dobrze o tobie mowić tak jak i ty o nim, dla dziecka.
                        Córka cię wcale nie "nienawidzi" tylko kocha, bez względu na to co wykrzykuje do Ciebie.
                        Za bardzo ją uwikłaliście z byym mężem w sprawy dorosłych.
                        • paris-texas-warsaw Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 21:13
                          Igge napisała: "to dziecko, ona na pewno cie kocha"

                          Skąd zawsze to przeświadczenie, że dziecko na pewno kocha? Pewno potrzebuje, ale czy kocha... Któż to wie?

                          Igge napisała: "Nie musisz szukać potwierdzenia swojej wartości jako matki w slowach dziecka, możesz czerpać to potwierdzenie z włąsnego wnętrza. "

                          Czegoś takiego to już zupełnie nie rozumiem... No chyba że to kolejny post z serii tyuch pocieszających:) Niech będzie, wierzmy w godność człowieka, że każdy człowiek ma wartość, itd. i inne tego typu humanistyczne idee. Ale wartość matki, ojca, przyjaciela, pracownika, męża, żony i każdej osoby pozostającej w jakiejś relacji i mającej jakieś funkcje do spełnienia, nie odnajduje się we własnym wewnętrznym poczuciu wielkości, ale właśnie w tym jak inni to oceniają, jak ta relacja działa, jakie są efekty. Że tak biblijnie zacytuję "po owocach ich poznacie"...
                        • mona540 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 23:54
                          A to ze na sprawie maz zarzadal800zl alimentow przy mioch zarobkach1200 to tez maly szczegol!
                    • cahir4 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 23:27
                      Dzięki. Się poczułam... miło. :)
                  • morekac Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 19:18
                    powiedziałaś mężowi, że jeśli nie zgodzi się na opiekę naprzemienną, wystąpisz o orzekanie o winie. (Panie uwrażliwione na kwestię szantażu jakoś nie skomentowały tego pomysłu.)

                    Bo to wcale nie tak było... Cytacik tutaj:
                    "Po pierwszej sprawie maz spotkal sie ze mna i powiedzial ze jak wycofam rozwod z jego winy to on zgodzi sie na wspolna wladze rodzicielska z tym ze corka bedzie mieszkac u niego. Jak sie nie dogadamy to wyciagnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.A zaczelo sie od tego ze maz na pierwszej sprawie chcial byc prawnym opiekunem dziecka na co moj adwokat zagral wabank i powiedzial ze skoro on sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose o rozwod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie."
                    Jeśli już, to kobieta ma po prostu głupiego adwokata...
                    • cahir4 Re: Kopanie lezacego 23.03.13, 23:24
                      Zgoda, przyznaję się do błędu: nie ona, tylko jej adwokat. Wobec czego zgadzam się także z ostatnim zdaniem:
                      > Jeśli już, to kobieta ma po prostu głupiego adwokata...
                      Bo niby co to było, jak nie szantaż:
                      > ze skoro on
                      > sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose o roz
                      > wod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie
                      Rodzaj odwetu? Głupota adwokata polegała dodatkowo na tym, że zagroził czymś, czego jego klientka tak naprawdę nie chciała. Więc nie dość, że szantaż, to w dodatku z góry skazany na porażkę.

                      Problem polega na tym, że autorka wątku pomysły adwokata przyklepuje nie zastanawiając się nad ich konsekwencjami. A to ona ponosi te konsekwencje. Dlatego dołączam do tych, którzy ją namawiają, żeby zaczęła podejmować samodzielne i przemyślane decyzje.
                      • morekac Re: Kopanie lezacego 24.03.13, 08:44
                        Ta propozycja, żeby dziecko widywało się z ojcem od... do..., skoro ustalona praktyka była inna i całkiem nieźle to działało - też była głupia. Niby autorka zatwierdziła, ale być może po prostu przywykła słuchać 'mądrzejszych i bardziej uczonych', zamiast tego - co naprawdę sądzi.

                        Bo niby co to było, jak nie szantaż:
                        > > ze skoro on
                        > > sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose
                        > o roz
                        > > wod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie
                        A dał się zaszantażować? Nie dał...
                        Dla mnie to sprawa rzeczywiście dla mediatorów - bo tak naprawdę ci małżonkowie nie powinni ze sobą rozmawiać.
    • hugu Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 07:07
      Mona, to, co się dzieje w Twoim życiu, nie wymaga tysiąca interpretacji i długotrwałego typowania podejrzanych o winę, bo w psychologii okołorozwodowej dawno to zostało opisane jako syndrom PAS, czyli "syndrom alienacji rodzicielskiej".
      W skrócie (poczytaj sobie o tym szerzej wpisując w wyszukiwarkę odpowiednie hasło) - jest to dość typowe zjawisko, kiedy jedno z rodziców wszelkimi sposobami (podstępnymi, kłamliwymi, 'poniżej pasa", bez względu na dobro emocjonalne dziecka i jego integralność psychiczną) stara się zdeprecjonować drugie z rodziców w czach dziecka, doprowadzając tym samym do emocjonalnego oddzielenia dziecka od separowanego rodzica. To jest kwalifikowane jako znęcanie się psychiczne nad dzieckiem, jako przemoc wobec dziecka.
      Twój mąż dopuszcza się właśnie takiej, trudno rozpoznawalnej dla postronnych, przemocy wobec waszej córki. Izoluje ją psychicznie, a w efekcie i fizycznie, od matki. Kładzie jej do głowy truciznę, która niszczy podstawową wieź w życiu dziecka, okalecza to dziecko i osieroca, niszcząc tak dziecku potrzebny związek z matką.
      I nie ma co dyskutować - opis PAS dokładnie określa osobę sprawcy tej przemocy, tej psychicznej krzywdy dziecka - jest nim rodzic manipulujący dzieckiem tak, by oddzielić je psychicznie od drugiego rodzica.
      Pozostawianie podobnych spraw samym sobie jest pozwalaniem na kontynuację przemocy i krzywdzenia dziecka. Gdyż ojciec robi córce krzywdę, gdy niszczy jej więź z matką, a przy okazji doprowadza do rozstroju psychicznego dziewczynki (ona bardzo cierpi, gdy wie, że aby zyskać w oczach ojca musi pomiatać matką, czuje, że robi coś źle, ale nie umie pójść inną drogą, bo autorytet ojca utwierdza ją w przekonaniu o słuszności podłych zachowań wobec matki, a na dodatek silne uczucie skrzywdzenia, wynikające także właśnie z utraty więzi z matką, paradoksalnie znajduje ujście w złości - właśnie na matkę, gdyż to ona jest typowana na "czarnego luda", ona jest przedstawiana jako najwłaściwsza adresatka wszelkich złych uczuć. Ta dziewczynka zapewne wolałaby nie być tak rozdzierana emocjonalnie, czuć pozwolenie ojca na kochanie matki, móc żyć spokojnie - ale doświadcza PAS, więc nie może. Mała jest OFIARĄ PAS. Sytuacja z tym syndromem jest jednak na tyle pokrętna, że dziecku zwykle się wydaje, że to ono samo wybiera pogardzanie jednym z rodziców, ono samo decyduje a nawet inicjuje swoje oddzielające emocjonalnie zachowania. Tymczasem to, co robi, to jedynie posłuszna odpowiedź na ciche (lub głośne) oczekiwania tego manipulującego rodzica, sprawcy PAS.
      Absolutnie nie słuchaj rad o "odpuszczeniu" i "pozwoleniu dziecku decydować". Dziecko dlatego właśnie ma status dziecka, że nie może jeszcze w pełni decydować o zasadniczych sprawach w swoim życiu.
      Ty decyduj o spotkaniach. W żadnym razie nie puszczaj tej sprawy na żywioł. Mają być konkretne dni, godziny, określony porządek w życiu tego dziecka. Ono i tak ma już za dużo chaosu i pomieszania. Nie można do tego dodawać kolejnej kwestii spornej i problemu do rozwikływania: Kiedy i czy się spotykacie. Oczywiście, że się spotykacie, a kiedy i gdzie - to ustalił sąd, i nie ma dyskusji!
      Druga rzecz: Trzymaj się prawdy. Jeśli rozwód wystąpił z winy męża - niech orzeczenie wyraźnie o tym mówi. W oczach córki musisz być poważna i wiarygodna. Nastolatki są wyczulone na kwestię prawdy i bardzo spostrzegawcze w tym względzie. Twój mąż to ewidentny "ściemniacz". Jeśli ty nie zadbasz o dowody na prawdziwość tego, co mówisz, co sobą reprezentujesz - on wmówi dziecku, co zechce. Wmówi, bo jest bardziej wredny niż ty, mono, i, nie gniewaj się, znacznie bardziej inteligentny w podejmowanych ruchach.
      Nie wywnętrzaj się córce z przeżyć rozwodowych, ale, zapytana, krótko mów jej prawdę. O zdradzie, o rozwodzie z inicjatywy ojca - najważniejsze fakty. I miej na to potwierdzenie.
      Tak samo w innych kwestiach. Bądź odważna i wierna sobie i prawdzie.
      Nie masz przekonania do kościoła i chodziłaś tam głównie z obawy przed krytyką męża? Odważ się nie chodzić do kościoła i na to samo pozwól córce. Stań raz w życiu okoniem. Okaż niezależność.
      Kładziesz uszy po sobie, gdy córka na tobie się wyżywa? Stanowczo się postaw, okaż gniew (na krótko, ale natychmiast). Zostaw jej w pokoju wydrukowane informacje na temat PAS i propozycję pójścia z tym do psychologa. Sama z tym idź do wyspecjalizowanego gabinetu. Bo wiesz, co się dzieje? Ktoś niedostrzegalnie, w wyrafinowany sposób, odbiera dziewczynce matkę. Równie dobrze mógłby te matkę dziecku zabić. To jedna z najpodlejszych rzeczy, jakie można zrobić dziecku. I Ty masz na to nie pozwolić. MUSISZ przeciwstawić się PAS i przetrwać w świecie córki. MUSISZ wyruszyć po pomoc, by uratować sytuację.
      Po trzecie: Absolutnie nie szukaj dodatkowej pracy, która jeszcze bardziej ograniczy twój czas dla siebie, zmęczy cię i być może zdołuje. Masz trudny moment, teraz bądź dla siebie dobra. Zacznij robić przyjemne rzeczy, na które nie mogłaś sobie pozwolić za czasów męża: domowe SPA, czterogodzinne smażenie cudownych konfitur, sobotnie czytanie babskich gazet pod kocykiem, wizyta w salonie wróżb i magii - a w te wszystkie babskie sprawy wciągaj córkę! Zamiast dywagować o rozwodzie itd. - róbcie coś "kręcącego" i bardzo kobiecego - żeby córce wizyty u Ciebie dawały coś mile się kojarzącego, czego nie zazna u ojca. Pokazuj córce, jak kobieta może siebie lubić, dbać o siebie, odrobinę się rozpieścić. Że jesteś kobieta, która zasługuje na dobre i dobre sobie daje.
      Kolejna rzecz - na twoim miejscu podjęłabym jakieś studia czy szkołę, bo, nie gniewaj się, mono, wydajesz się być zahukana i przydałby ci się intelektualny kopniaczek w przód.
      I to tyle. Więcej może pomoże Gooogle i wiadomości o PAS oraz dobry psycholog i adwokat.
      • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 08:46
        > Mona, to, co się dzieje w Twoim życiu, nie wymaga tysiąca interpretacji i długo
        > trwałego typowania podejrzanych o winę, bo w psychologii okołorozwodowej dawno
        > to zostało opisane jako syndrom PAS, czyli "syndrom alienacji rodzicielskiej".
        > W skrócie (poczytaj sobie o tym szerzej wpisując w wyszukiwarkę odpowiednie has
        > ło) - jest to dość typowe zjawisko, kiedy jedno z rodziców wszelkimi sposobami
        > (podstępnymi, kłamliwymi, 'poniżej pasa", bez względu na dobro emocjonalne dzie
        > cka i jego integralność psychiczną) stara się zdeprecjonować drugie z rodziców
        > w czach dziecka, doprowadzając tym samym do emocjonalnego oddzielenia dziecka o
        > d separowanego rodzica. To jest kwalifikowane jako znęcanie się psychiczne nad
        > dzieckiem, jako przemoc wobec dziecka.

        zwykle jest chyba tak, ze to nie jeden rodzic manipuluje dzieckiem tylko oboje, kazdy na swoj sposob nim gra zeby osiagnac swoje cele; jesli ludzi przerasta rozstanie i nie potrafia podejsc do tego dojrzale to kazdy bedzie szarpal dziecko na swoja strone zapominajac o uczuciach dziecka- jeden bedzie grozil, drugi oczernial ex partnera, trzeci bedzie chcial wzbudzic litosc w dziecku i zacznie kreowac sie na ofiare, czwarty bedzie przekupywal dziecko prezentami itd
        masz za malo danych w tej konkretnej sytuacji, relacje tylko jednej ze stron zeby ocenic, ze w tym konkretnym przypadku to ojciec manipuluje a nie np matka; byc moze tu bylo tak, ze to matka na poczatku probowala oczerniac ojca w oczach corki, byla zazdrosna o jej wiez z ojcem a to co sie dzieje teraz to tylko odwet
      • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 08:51
        Druga rzecz: Trzymaj się prawdy. Jeśli rozwód wystąpił z winy męża - niech orzeczenie wyraźnie o tym mówi. W oczach córki musisz być poważna i wiarygodna. Nastolatki są wyczulone na kwestię prawdy i bardzo spostrzegawcze w tym względzie. Twój mąż to ewidentny "ściemniacz". Jeśli ty nie zadbasz o dowody na prawdziwość tego, co mówisz, co sobą reprezentujesz - on wmówi dziecku, co zechce. Wmówi, bo jest bardziej wredny niż ty, mono, i, nie gniewaj się, znacznie bardziej inteligentny w podejmowanych ruchach.

        To wcale nie musi zadziałać tak jak piszesz. Jeśli Mona ma siłę szarpać się z udowadnianiem winy - może to zrobić, jeśli nie ma - po co? Chyba tylko po to, żeby zażądać alimentów od męża z powodu pozostawania w niedostatku (skoro pan mąż zostawi jej 400 zł na życie). A ja chciałabym zauważyć, że najpierw pan się wyprowadził - zatem rozpad związku nastąpił wcześniej - nim został spotkany z tą panią w jej mieszkaniu. Może być naprawdę ciężkie do udowodnienia.
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 10:09
          Dostajac od meza300zl wymagal abym z tych pieniedzy mogl kupowac corce ubrania.Raz byla taka sytuacja,wracajac razem w troje samochodem od lekarza.Maz powiedzial ,ze chce kupic dziecku pizame,zebym mu dala25zl bo po to daje mi alimenty.Wowczas wtracila sie corka "DAJ SPOKOJ TY SIE JEJ PYTASZ CZY MOZESZ MI KUPIC PIZAME Z PIENIEDZY,KTORE DAJESZ".Potem zabierajac ja na wakacje,zarzyczyl sobie zebym ja wyprowiantowala i znow uslyszalam tekst"daje ci 300zl"to bylo zalosne.Kazdy skomentuje to jak chce,ale jak widac maz nie bieduje skoro stac go bylo w tym roku zabrac dziecko na tydzien na ferie.Wynajol domek,wypozyczyl sprzet narciarski dla siebie i corki,oplacil instruktora.
      • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 08:51
        A Wzięłaś, Hugu, pod uwagę, że to być może Mona była/jest stroną, która prowadziła córkę w stronę owego PAS? To ona chciała, by córka spotykała się z ojcem tylko w wyznaczone dni. To ona chciała jej ograniczyć tym ojca. To ona poruszała z córka kwestię prywatnego życia ojca i krytykę tegoż. To jest niedopuszczalne.
        Że Mona chciała wygrać swą krzywdę córką własnie? Jakoś Ci to umyka.
        Nie jest prawdą, co piszesz o tym, że dziecko nie ma prawa decydować o tym, u kogo chce mieszkać. Ależ ma, własnie od 12 roku życia sąd może wziąć pod uwagę zdanie dziecka.
        Źle jej radzisz także w kwestii reglamentowanych wizyt córki u matki. To jest dopiero kanał. Wyznaczanie wizyt w którąkolwiek stronę jest działaniem separacyjnym. To Mona odrzuciła propozycję wspólnej opieki. Zmarnowała taką szansę.
      • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 09:22
        hugu napisała:
        > Mona, to, co się dzieje w Twoim życiu, nie wymaga tysiąca interpretacji i długo
        > trwałego typowania podejrzanych o winę, bo w psychologii okołorozwodowej dawno
        > to zostało opisane jako syndrom PAS, czyli "syndrom alienacji rodzicielskiej".

        Hugu, ładnie piszesz, masz predyspozycję na psychologa. Jak ktoś będzie chciał, to Ci we wszystko uwierzy i będzie długo płacił. :-)
        Pomijasz jednak fakty albo interpretujesz po swojemu.
        Ojciec chciał zostawić córkę z matką w domu i to jest fakt, chciał się jakoś porozumieć, ale nie chciał, żeby mu ktoś reglamentował spotkania z córką, bo to on w głównej mierze zajmował się dzieckiem. Matce się często nie chciało, nie czuła się w tym dobrze, nie jest to złe, ale taka jest prawda, że córka jest bardziej związana z ojcem.
        Matka wykorzystywała córkę do swoich rozgrywek z ojcem, wtajemniczała w sprawy, które nie powinny być otwarte dla dziecka.
        Ojciec nie izoluje córki od matki, zgadza się na spotkania, a z odzywek córki pośrednio wynika, że nawet domaga się takich spotkań. Ojciec proponuje jakieś uspokojenie sytuacji, sugeruje mniej emocji w kontaktach z córką, licząc że się sytuacja jakoś unormuje.
        Ojciec potrafi coś powiedzieć niestosownego, ale nie wiemy, jak się zachowuje matka w takiej sytuacji.
        Sam miałem takie sytuacje, gdzie była żona wyrywkowo cytowała moje słowa. Ja tak powiedziałem, zgadzam się z tym, ale to była obrona na jej atak na mnie i poniżanie mnie, ale w swoich opowieściach już to pomijała, sama zaczynała agresywne zachowania, nie ja. Znam więc te mechanizmy bardzo dobrze.

        Sugerujesz, żeby mocno kierować dzieckiem i kazać się spotykać, odzywać itd.
        Z drugiej strony chcesz dyskusji z dzieckiem, proponując zostawić dziecku informacje o PAS do przeczytania. To w końcu, dyskutuje się z dzieckiem, traktuje po partnersku czy jednak zmusza i wymaga? Zdecyduj się w końcu.

        Proponujesz matce jakieś zatroszczenie się o siebie. Fajne to jest, jak się ma więcej pieniędzy, ale matka nie ma środków na utrzymanie siebie. Trudno myśleć o tym, gdy człowiek się zastanawia czy może dołożyć 30 zł do butów, a przecież ona i tak marnie się odżywia. Myślę, że nie wiesz, co znaczy taka trudna sytuacja finansowa, gdy się wydaje pieniądze tylko na to, żeby przeżyć. Gdy ktoś się tam rozchoruje, będzie jeszcze trudniej.

        Zdobędzie orzeczenie o winie męża albo i nie. Ale załóżmy, że je zdobędzie. Będzie mogła pokazać córce i udowodnić, kto miał rację. Obawiam się, że wtedy córka będzie mogła tylko powiedzieć: mamo, daj spokój, to są wasze sprawy, mnie to nie interesuje, ja mam swoje sprawy i swoje problemy z chłopakiem.

        Co do dokształcania się, ja też to polecałem. Może zdobędzie jakieś nowe kwalifikacje, ale również zajmie sensownie czas. Obawiam się jednak, że obecnie Autorki na to nie stać i nikt z rodziny jej tego nie sfinansuje.
        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 09:50
          Wiec tak.To nie ja zaczelam wciagac dziecko w nasz konflikt.Dam przyklad.Rok temu,kiedy maz sie juz wyprowadzil corka byla u tesciowej na weekend.Po powrocie od niej dziecko mi powiedzialo,ze babcia pokazala jej nasze wspolne zdjecie (moje i meza)gdzie bylo napisane przezemnie,ze bede go zawsze kochac.Dziecko uslyszalo nawet"widzisz a teraz mama jest taka i owaka".Corka powiedziala kiedys do mnie trzeba bylo prosic tate na kolanach aby zostal!Tydzien temu,kiedy byla u mnie w weekend byly chwile kiedy mi ublizala ale po raz pierwszy 2 razy uslyszalam od niej "mamo przepraszam cie za moje zachowanie"Gdy odprowadzalam ja pod dom meza,dziecko powiedzialo ze pozegnamy sie tutaj pod sklepem(gdzie do domu meza byl jeszcze kawalek).Zapytalam dlaczego juz tutaj mamy sie zegnac a nie pod domem,uslyszalam odpowiedz"bo tak"Pozegnalysmy sie pod tym sklepem i poszlysmy dalej.Gdy zblizlysmy sie do domu meza,dziecko zadzwonilo do niego ze juz dochodzi,zeby zszedl otworzyc jej drzwi do klatki.Maz pojawil sie natychmiast w drzwiach.Mysle,ze nie chciala sie ze mna pozegnac pod domem,zeby maz tego nie widzial.
          • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 10:06
            Corka powiedziala kiedys do
            > mnie trzeba bylo prosic tate na kolanach aby zostal!

            Wydaje mi się, że nie tak ważne jest, co powiedziała córka - tylko to, co jej na to odpowiedziałaś...
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 10:13
              Powiedzialam,ze nie zycze sobie aby sie tak do mnie odzywala.Kazalam isc do domu bo teraz chce porozmawiac na osobnosci z mezem. Mezowi powiedzialam,zeby to byl ostatni raz kiedy porusza takie temty przy corce on na to"bede mowic i robic co mi pasuje"
              • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 11:49
                A trzeba było zadać proste pytanie "Czy myślisz, że cokolwiek by to zmieniło?".
                Naprawdę, z 12-latkami nie warto porozumiewać się wyłącznie na zasadzie 'rób, co ci każę' /'ja wiem lepiej'.
                Sobie dałaś zgodę na opłakanie małżeństwa, dziecku nie dałaś miejsca na żałobę - dałaś sobie prawo do depresji i do dołów (nic w tym złego), ale od dziecka wymagasz, żeby zawsze było w dobrym humorze i zachowywało się przyzwoicie. A ona też rozpaczała - straciła rodzinę.
                BTW:12 lat to trudny wiek dla dorastającej dziewczyny, hormony buzują - i naprawdę warto brać na to poprawkę przy wymaganiu poprawnego zachowania. I na pewno nie usiłować wyegzekwować zawsze pewnych rzeczy za wszelką cenę w sytuacji, kiedy obie jesteście maksymalnie wku...one... O jej nagannym zachowaniu możecie porozmawiać później- jak wam obu trochę para zejdzie.
                Teraz też uczepiłaś się myśli, że tata manipuluje dzieckiem - a przecież wyprowadziła się chyba dlatego, że wasze kontakty były tragiczne?
                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 12:20
                  Niedlugo spotkam sie z mezem na medjacjach i wtedy nie bede juz upierac sie aby corka mieszkala ze mna i z bolem serca zgodze sie aby zamieszkala z nim.Wiele osob nie bierze pod uwage jednego,teraz corka jest przez meza traktowana jak pempek swiata.Odezwe sie kiedys na tym forum jak bedzie po sprawie rozwodawowej a wtedy zobaczymy jak potoczy sie zycie corki.Zycze jej zeby tylko sie nie rozczarowala tak jak ja ale w koncu maz to"inteligentny facet".Zycie samo napisze dalszy scenariusz dla mnie i dla naszej corki.Nie nekam corki naciskami na spotkania jedynie te dwa weekendy w miesiacu i z nich nie zrezygnuje(tylko to narazie mam).Nie dzwonie do niej bo jak to robilam to slyszalam ,zebym nie marnowala jej czasu bo ma wazniejsze rzeczy do zrobienia.Ona dzwoni tylko jak poterzebuje odmnie pieniadze lub abym jej cos kupila.Co tam zaraz ktos napisze"na co innego liczylas kobieto-przestan rozpaczac nad soba"
                  • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 13:17
                    >.Co tam zaraz ktos napisze"na co innego
                    > liczylas kobieto-przestan rozpaczac nad soba"

                    tak mysle, ze choc post zatytulowalas POMOCY! to Ty zadnej pomocy nie potrzebujesz- jestes najmadrzejsza, winni sa inni wiec... zyj sobie w tym poczuciu niezasluzonego nieszczescia i obwiniaj caly swiat jak to zle sie z toba obszedl- swietny pomysl na zycie, powodzenia
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 10:15
              Odnosnie tego proszenia na kolanach odpowiedzialam jej,ze przez pol roku prosilam tate aby przemyslal ta decyzje i wystarczy,ze nie bede sie ponzac do tego stopnia
              • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 12:52
                mona540 napisał(a):

                > Odnosnie tego proszenia na kolanach odpowiedzialam jej,ze przez pol roku prosil
                > am tate aby przemyslal ta decyzje i wystarczy,ze nie bede sie ponzac do tego st
                > opnia

                Czyli dałaś córce do zrozumienia, że to na czym jej zależy najbardziej to dla Ciebie poniżenie...Dużo lepiej było odpowiedzieć: a czy sądzisz, że to by coś zmieniło.

                Skupiona tylko i wyłącznie na własnym nieszczęściu postępujesz z nastolatką jak słoń w składzie porcelany. A potem masz pretensje, że córka Cię nienawidzi. Ona po prostu widzi, że dla Ciebie i dla ojca jest ważna tylko jako karta przetargowa.
              • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 13:13
                Mona, dlaczego wszystkie poczynania męża (w roli ojca) widzisz jako negatywnie? Masz mu za złe nawet to, że zorganizował dla siebie i córki wyjazd na narty? To źle??? wyrzucasz ojcu, że się zajmuje dzieckiem, że organizuje jej fajny wypoczynek? Nie pojmuję.

                Odpowiedz mi proszę, czy u Was spraw opieki jest już definitywnie postanowiona? Ja radzę występować nadal o opiekę wspólną. Widzę, że sytuacja jest dynamiczna. Chciałabyś nadal takiej opieki? Co stoi na przeszkodzie?
                • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 14:12
                  Na przeszkodzie stoi fakt, ze nie o córkę tu chodzi... Tylko o wygraną.
                  • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 14:30
                    Jestes w wielkim bedzie myslac,ze zmnienilam zdanei odnosnie opieki bo widze,ze nie wygram tego.Ale kazdy ma prawo do wlasnego zdania!
                    • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 19:00
                      Mona - jeśli nie wystąpisz o opiekę nad dzieckiem, to nie dostaniesz tej opieki NA PEWNO. Jeśli wystąpisz - to nie dostaniesz jej BYĆ MOŻE. Co tracisz, jeśli wystąpisz?
                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 15:34
                  Piszac o tych feriach nie mialam na mysli,ze mam pretensje o to ze potrafi zorganizowac jej fajnie czas.Chcialam tylko pokazac,ze odemnie zadal pieniedzy na pizame za25zl i prowiant(gdy zabieral corke na wakacje"daje ci pieniadze")Jak widac stac go na zabranie jej na taki wyjazd a wczesniej twierdzil,ze nie.Najwazniejsza kwestia jaka uniemozliwia opieke wspolna jest to,ze corka nie chce wogole mieszkac u mnie.W przyszlym tygodniu wiele kwesti sie wyjasni na mediacjach.
                  • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 16:02
                    mona540 napisał(a):

                    > Chcialam tylko pokazac,ze odemnie zadal pieniedzy na p
                    > izame za25zl i prowiant(gdy zabieral corke na wakacje"daje ci pieniadze")Jak wi
                    > dac stac go na zabranie jej na taki wyjazd a wczesniej twierdzil,ze nie.

                    Ale dorosła osoba w takiej sytuacji mówi spokojnie nie. I nie zaprząta sobie głowy głupstwami. A Ty piszesz, że mąż od Ciebie żąda, córka Ci każe, a Ty jesteś ta biedna ofiara co to musi.

                    • igge Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 17:51
                      wiesz mona, mi córka (12letnia wtedy) powiedziała nie raz, że będzie mieszkać z tatusiem w razie rozwodu (ponad rok kłociliśmy sie wtedy z mężem o ewentualne trzecie dziecko i corka i syn byli tymi burzliwymi dyskusjami zmęczeni i wydawało im sie, że doprowadzamy się do rozwodu).
                      Mój mąż jest fajnym ojcem, nie miałabym nic przeciwko jego opiece nad dzieckiem i swoim wizytom, dziecka wizytom u mnie. Nie wyobrażam sobie co prawda, żeby on miał coś przeciwko wspólnej opiece.
                      Ten tekst twojego eks o piżamce, że on "daje" więc ty masz kupować mnie rozwalił :(
                      Każdy w swoim zakresie jak najwięcej daje ze swej strony dziecku i tyle, nie jego interes na co już wydałaś alimenty. Tak naprawdę zawsze ten rodzic u którego dziecko mieszka zawsze wydaje dużo więcej na dziecko. Upokarzające dla dziecka jest wyliczanie sobie każdej książki i każdego kina, lizaka etc. Mój ojciec potrafił wyliczyc każdy bilet autobusowy i każdy cukierek, który od niego w życiu dostałam. miał to dokładnie zanotowane z datami i cenami, przydało mu się chyba na sprawie o podwyższenie alimentów :((( żenada.
    • esteraj Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 16:26
      Mona, bardzo Ci współczuję sytuacji w jakiej się znalazłaś. Myślę, że bardzo zabolało Ciebie to, że mąż znalazł sobie kogoś innego. Masz poczucie krzywdy, bo prawdopodobnie starałaś się być dobrą żoną poprzez uległość i podporządkowanie się mężowi. Niestety, jak się okazuje, ta metoda nie sprawdza się na dłuższą metę. Ty już to wiesz. Podejrzewam, że bardzo byś chciała, aby mąż poniósł karę, bo "nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu"... Tą karą miały być ograniczone spotkania z córką, a najlepiej jej niechęć do ojca.
      Jest również powiedzenie: "nie czyń drugiemu, o tobie nie miłe" oraz, że zła energia skierowana w drugiego człowieka powraca z podwójną siłą. Coś w tym jest.
      Nie koncentruj się na tym w jaki sposób mąż powinien odpokutować swoją winę, ale na tym, by być jak najbardziej fair, by być takim człowiekiem jakim chciałoby się, by inni byli w stosunku do Ciebie.

      Co do córki, proponowałabym rozmowę z nią przez zadawanie pytań.
      Np. córka mówi, że Ciebie nienawidzi. Pytałabym: dlaczego, czemu nienawidzi, jakiej zmiany oczekuje.
      Gdy rozkazuje, by coś jej przynieść: dlaczego sama nie pójdzie, czy chciałaby być tak traktowana, jak ona by się wtedy czuła, gdyby ktoś tak się do niej zwracał?
      Gdy ma pretensje o niekupienie za drogich butów: co ona by zrobiła na Twoim miejscu, gdyby nie miała tyle pieniędzy? Uświadomiłabym, że bardzo bym chciała, ale mnie na to nie stać, że nie robię tego złośliwie... Może ona zna lepsze rozwiązanie?
      Gdy zniszczyła krem: dlaczego to zrobiła, czy chciałaby by ktoś niszczył jej rzeczy.

      Starałabym się, by córka w jakimś stopniu potrafiła się wczuć w sytuację drugiego człowieka.
      Uczyłabym jej empatii. Poza tym, miałaby świadomość, że jej zdanie jest brane pod uwagę, że traktuje się ją poważnie a nie jak dziecko bez prawa głosu, któremu się coś nakazuje lub zabrania.
      Gdy będzie "zmuszana" do odpowiadania na pytania, łatwiej jej będzie rozumieć położenie drugiego człowieka.
      Myślę, że to jest dobry znak, że córka potrafi Ciebie przeprosić.
      Mam wrażenie, że ona rzeczywiście robi rzeczy, których nie chce, a są jej sugerowane przez ojca. Z jednej strony ona potrzebuje być przy silnym człowieku, a z drugiej jednak czuje, że Ciebie krzywdzi.
    • mortadelka Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 24.03.13, 17:43
      Droga Mono,

      Nie powiem, ze bylam specjalnie zdziwiona czytajac negatywne komentarze - niestety widzialam tutaj nie jedna nagonke. Typowa sytuacja, gdzie obskoczylo cie stado hien projektujacych wlasne skrzywione doswiadczenia na ciebie.

      Ale - tak to juz dziala, wyczuly w tobie ofiare i wiedzialy, ze moga sobie po tobie pojezdzic ile wlezie.

      Niestety w tym tez lezy zrodlo Twojego problemu. Zachowujac sie jak ofiara, tak tez bedziesz traktowana. Meza nie zmienisz, corki niestety tez. Najlepsze co mozesz zrobic to pracowac nad soba, nad poczuciem wlasnej wartosci.
      Przeczytaj, prosze ta ksiazke:

      merlin.pl/Kod-uzdrawiania_Alexander-Loyd-Ben-Johnson/browse/product/1,981432.html?place=suggest
      Corka - jedyne co mozesz zrobic to stanowczo i konsekwentnie (acz kochajaco) wyznaczac jej granice, nie dajac soba pomiatac. Nie znaczy to, ze masz sie na nia obrazac czy odwdzieczac tym samym - tylko spokoj i konsekwencja. Corka cie ewidentnie testuje, sprawdzajac prawdziwosc ojcowych teorii. Zachowujac sie jak ofiara tylko ja utwierdzasz w tym przekonaniu.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 01:17
      To co przeżywa Pani i co przeżywa Pani córka, jest jedną z odmian sytuacji rozwodowej. O tyle nietypową, że w jej wyniku dziecko nie chce mieszkać z Panią i wybiera ojca. Zwykle jest odwrotnie, przynajmniej w polskich realiach. Lub naturalnie i bezdyskusyjnie dziecko jest przypisane do matki.
      Każde dziecko przeżywa rozwód i każde na swój sposób to manifestuje. Dorośli, którzy powinni, mimo własnych problemów, przeprowadzić dziecko przez ten trudny czas, często zawodzą i wciągają je w swoje rozgrywki z partnerami. Czasem robią to nieświadomie, bo inaczej nie umieją odreagować niechęci i rozczarowania związkiem.
      Wydaje się, że w tej sytuacji warto bezstronnie przyjrzeć się relacji córki z mężem. Może dla niej w tym momencie lepiej mieszkać z nim, bo czuje tutaj większą stratę i większą więź. Czy obiektywnie może Pani stwierdzić, że mąż jest złym ojcem dla córki? Krzywdzi ją ? Stanowi jakieś zagrożenie? Zaniedbuje ją ? Jeśli nie, to lepiej pozostawić tę sytuację, taką jaka się wytworzyła i spróbować nie widzieć jej jako swojej przegranej. Jest ona niewątpliwie przykra, bo na pewno Pani tęskni za córką, złości się za jej złe traktowanie Pani, wolałaby Pani inne rozwiązanie.
      Ważne aby Pani się skoncentrowała teraz na tym, jak odbudować Waszą pozytywną więź . I to niezależnie od zachowań i wpływów na to Pani męża. Chodzi o Pani autonomiczną więź z córką. Być może ona, jako buntująca się nastolatka, taką formę buntu przyjęła wobec Waszego rozwodu, że Pani stała się tą "złą" a ojciec "dobrym" wybawcą .
      To dla córki będzie sygnał, ze Pani ją rozumie. Powinno zaprocentować w przyszłości. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 08:59
        Pani Agnieszko przeczytalam pare razy to co Pani napisala i zgodze sie z tym,ze teraz musze powoli odbudowywac moje relacje z corka.Maz jest dobrym ojcem i nigdy tego nie negowalam.Musze zaczac pracowac nad soba a wtedy bede mogla naprawiac reszte.No i najwazniejsze wyrzucic z serca meza bo wciaz go kocham.Pewnego dnia gdy wracalam z pracy autobusem byla godzina18:10(corka byla wtedy u niego i zostawil ja sama w domu) maz jechal za autobusem samochodem potem okazalo sie,ze wie o tym z kim sie kontaktuje bo wziol sobie biling.Moj poprzedni numer byl na niego dlatego mu go udostepniono,teraz mam nowy numer telefonu.Ale to juz minelo!
        • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 09:22
          Pewnego
          > dnia gdy wracalam z pracy autobusem byla godzina18:10(corka byla wtedy u niego
          > i zostawil ja sama w domu) maz jechal za autobusem samochodem potem okazalo sie
          > ,ze wie o tym z kim sie kontaktuje bo wziol sobie biling.Moj poprzedni numer by
          > l na niego dlatego mu go udostepniono,teraz mam nowy numer telefonu.Ale to juz
          > minelo!
          - brak związku przyczynowo - skutkowego. Totalnie nie rozumiem, co chciałaś przekazać opisując sytuację z autobusem, samochodem oraz bilingami. Tym bardziej - jakie to ma znaczenie dla sytuacji.
          Napiszę tobie coś, jako dziecko rozwiedzionych rodziców. Dla takiego dziecka bezcenne jest odsunięcie od spraw i animozji dorosłych. Świadomość, że rodzice są w stanie zrobić jak najwięcej, w tym przede wszystkim współpracować ze sobą, by zmniejszyć dziecięcą traumę związaną z rozpadem rodziny, czyli jego świata, opoki. Ja jestem wdzięczna rodzicom za to, jak to wszystko przeprowadzili. Nigdy nie słyszałam żadnej ich kłótni, nikt przy mnie nie mówił: twój ojciec jest taki, a twoja matka taka. Przeciwnie, nie raz w trudnych chwilach słyszałam, że zawsze będą się kochali, ponieważ tylko dzięki sobie nawzajem mają mnie. Nikt też nigdy nie reglamentował mi spotkań z rodzicami. Nawet jeśli były jakieś schematy, to nigdy nie były sztywne. I ja wiem i rozumiem, że tobie jest teraz ciężko. Rozpadł się twój świat, kochasz męża, który układa już sobie nowe życie. Ale jesteś odpowiedzialna za córkę. Oraz za to, jak będzie wyglądało jej życie w przyszłości: role, w jakie będzie wchodzić, relacje, podejście do życia. Jeżeli oboje będziecie to mieli na uwadze i zaczniecie mądrzej podchodzić do rozstania, to zyskacie wszyscy. A z pewnością wasze dziecko, które jak widać po opisach, w tej chwili bardzo cierpi.
          • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 10:07
            Chciała przekazać, jak zrozumiałam, że mąż jest be, bo ją śledzi i zbiera na nią haki.
            Jeśli mam rację, to chłop się wnerwił i szykuje się do wojny.
            Jak się sprawa nakręci, a obawiam się, że oboje ja solidnie nakręcali, to będzie niewesoło. Raz puszczone w ruch koło sądowej walki nie da sie tak łatwo zatrzymać, nawet jak sąd sprawę zamknie.
            Niemądrzy ludzie.
            • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 10:32
              Szkoda dziecka. Dorosłych nie żałuję, sami to sobie robią przez własną złość, zawiść i głupotę. Ale dziecka mi żal.
            • esteraj Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 10:57
              nabakier napisała:

              > Chciała przekazać, jak zrozumiałam, że mąż jest be, bo ją śledzi i zbiera na ni
              > ą haki.

              Może Mona chciała powiedzieć, że mąż robi wszystko, by się wybielić i przerzucić winę na żonę.
              Pytanie, jak doszło do tej wojny?
              • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 14:09
                esteraj napisała:

                > nabakier napisała:
                >
                > > Chciała przekazać, jak zrozumiałam, że mąż jest be, bo ją śledzi i zbiera
                > na nią haki.
                >
                > Może Mona chciała powiedzieć, że mąż robi wszystko, by się wybielić i przerzuci
                > ć winę na żonę.

                Jeśli o to chodzi (dla mnie treść ostatniego postu jest również niezrozumiała) to tym bardziej nie rozumem dlaczego Mona nie chce orzekania o winie rozpadu małżeństwa. Jeśli nic złego nie robiła, to mogła przecież jeździć tym autobusem do upadu z mężem za plecami. Dla mnie sytuacja raczej śmieszna.
                No chyba, że ma jednak coś za uszami.
                • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 14:39
                  Agua, przeciez ona chciała to orzekanie o winie męża. Ale on się zbiesił. No i szuka na nią haka, i słusznie. Bo wina rzadko bywa jednostronna, nawet, jak jest 1% winy jednej ze stron, to sąd orzeknie winę obopólną. Po przesłuchaniu świadków, walki o córkę. No gratulacje dla tej pary.
                  • 71tosia Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 23:18
                    tu na tym forum pisze calkiem sporo kobiet ktorych mezowie zostawili rodziny bo poznali najczesciej mlodsza atrakcyjna kobiete, im tez napiszesz ze wina jest po obu stronach? Bo co: zestrzaly sie, znudzily bo pan w w wieku srednim ma ochote na przygode ostaniej szansy?
                    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 14:22
                      łojsu, a gdzieś to napisałam, że ich wina?
                      • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 14:38
                        Wydaje mi się, że każdy kto był w bliskim związku z druga osobą wie, że stan związku/jego trwanie/koniec to wypadkowa tak wielu zmiennych, że mówienie o "winie" za rozpad związku (a zwłaszcza "winie" jednej ze stron), to więcej niż nadużycie. Ja bym bardziej widziała to w kategoriach jakiegoś błędu np. od którego ktoś w ogóle zaczął np. małżeństwo;) Taki błąd to np. przecenienie swojej wierności albo niedocenienie czyjegoś wrednego charakteru:) Wg mnie orzekanie o winie przy rozpadzie małżeństwa może być jakoś podyktowane możliwością uzyskiwania alimentów przez tę "niewinną" stronę, ale głębszego życiowego sensu w tym nie widzę. Były już bardziej rygorystyczne przepisy prawne jak np. w przedwojennej Polsce, gdzie można było dochodzić roszczeń za nie spełniona obietnice małżeństwa. Ale na szczęście to już przeszłość:) Wolni ludzie się schodzą i wolni rozchodzą.
                        • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 15:12
                          Dla mnie orzeczenie o winie ma sens tylko w jednym przypadku: kiedy partner chcąc zakończyć związek jednocześnie chce wymigać się od WSZYSTKICH wcześniej podjętych zobowiązań, które rzutują na obie strony związku. Np. w sytuacji, gdy małżonkowie dzielą się rolami życiowymi, jedno skupia się na karierze i zarabianiu na dom, a drugie na przejmuje pieczę nad dziećmi/domem itp. Jeżeli była to wspólna decyzja i to decyzja brzemienna w skutkach, to nie ma zmiłuj i nie ważne, że nie chcesz już być z tą osobą, która poświęciła swoje możliwości zarobkowe i karierę - płacisz dalej. Bo dla mnie to działa mniej więcej jak kredyt hipoteczny - co z tego, że nie jesteście już razem, skoro podjęliście zobowiązanie razem, to razem ponosicie jego konsekwencje.
                          W innym wypadku orzeczenie o winie wydaje mi się stratą energii.
                          • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:48
                            Tak, w Polsce nie ma niestety odpowiednich uregulowań ponoszenia takiej odpowiedzialności, więc się niekiedy ludzie bronią tym orzekaniem winy. Same prawo jest patogenne :-(
                        • sebalda Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 15:31
                          Paris, Ty czytałaś Molestowanie moralne? Naprawdę uważasz, że osoby, ktore stosują przemoc psychiczną, wyrafinowaną, podstępną, ktore w okresie przed ślubem są aniołami w ludzkiej skórze, nie odpowiadają za to, że zniszczyły życie drugiej stronie? Jak ofiara mogła "nie docenić czyjegoś wrednego charakteru", jak ten ktoś stosuje wyjątkowo podstępne techniki uwodzenia i omotania ofiary? Młode osoby, bez doświadczenia mają mieć dodatkowy zmysł do wyczucia tego?
                          I żeby nie było, nie piszę o sobie. Ale znam bardzo wiele przypadków autentycznej przemocy w rodzinie i obwinianie o nią także ofiary uważam za nieporozumienie i coś bardzo nie w porządku. A wmawianie wszystkim, że wina jest zawsze po obu stronach wikła właśnie większość ofiar w poczuciu winy, na którym głównie bazuje sprawca przemocy. Mam alergię na to obiegowe stwierdzenie, wrrrrrr. Ofierze gwałtu też powiemy, że może w jej zachowaniu było coś, co dało gwałcicielowi sygnał do działania? Bo zawsze obie strony są winne???
                          • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 15:41
                            Sebalda, ale zdaje się, że jednak odsetek związków, które rozpadają się, ponieważ jedna ze stron od początku stosuje wyrafinowaną przemoc psychiczną, jest jednak niewielki w skali ogólnego rozpadu związków. Kiedy rozpada się związek dwóch osób bez psychopatycznych cech osobowości, to jednak w 90 proc. ten rozpad jest wynikiem zaniedbania pewnych kwestii z obu stron. Nawet jeśli w pierwszym okresie gniewu i poczucia krzywdy trudno jest to przyznać, a często nawet zwyczajnie się tego nie o widzi. Widzę to nawet po własnym mężu, który przez lata uznawał, że pierwsze małżeństwo rozpadło mu się przez zdradę żony (ona zła, on dobry i pokrzywdzony), a im więcej czasu mijało, im więcej rozumiał, tym bardziej dostrzegał, że za rozpad odpowiedzialni byli oboje. Ona tylko - używając przenośni - pociągnęła za spust.
                            • sebalda Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:44
                              Masz rację Edwino, gdy nie ma problemu przemocy, często odpowiedzialność za rozpad związku jest obustronna. Ale ja jestem przeczulona na punkcie pisania, że w związku ZAWSZE winne są obie strony. Bo jednak nie zawsze. Należałoby pisać: NAJCZĘŚCIEJ, Z REGUŁY. Wtedy będzie ok.
                              • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:50
                                Sebaldo, kwestie ewidentnej przemocy czy innych przestępstw powinno regulować prawo karne.
                          • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 20:59
                            Forma forumowej odpowiedzi jest zbyt mała by oczywiście odpowiedzieć na tak szeroką kwestię:) Nie jest to też, że tak powiem kwestia pierwszoplanowa w moim życiu, więc nie mam baaaardzo dogłębnych przemyśleń, a jedynie raczej "obserwacje"...
                            Sebaldo, piszesz, że ja piszę o obustronnej winie, a ja piszę przede wszystkim o - nazwijmy to - błędzie... Jasne, jak się zastanowić, to na pewno są czyny karalne - pobicia, kradzieże, wyłudzenia, gwałty, etc., gdzie bezspornie wskazać można winnego, zwłaszcza na gruncie prawa. Ale zwłaszcza jeśli związek jest długotrwały i ktoś jak to piszesz - stosuje "wyrafinowane metody przemocy psychicznej" to budzi to moje wątpliwości. Nie wiem na czym maja polegać te "wyrafinowane metody", taka sofistyka jakoś do mnie nie trafia. Jesli druga strona czuje się z czymś źle w każdej chwili może odejść z takiego związku. Jesli zostaje, to znaczy chyba, że te "wyrafinowane metody" są czymś dobrym równoważone lub mniejsze niż dobro wynikające z takiego związku dla "ofiary". Każda chwila zycia to wybór, każdy ma prawo być w "zlym" dla niego związku. Po jakimś czasie robi się to jakiś układ. To się pewnie dzieje krok po kroku, bez specjalnych ustaleń. Cos jak układ sado-maso - ale jesli dwie dorosłe osoby się na to godzą przez np. lata, to ciężko mi mówić o czyjejś "winie". Podchodzę z rezerwa do osób, które mówią, że przez lata są ofiarami w jakimś związku. Może ochotnikami? - parafrazując czyjąś sygnaturkę z forum. Rozumiem, że ktoś odchodzi od kogoś, bo współmałzonek go "molestuje moralnie" (nie wiem, o co chodzi w tej książce - że np. namawia do swoich przekonań moralnych? namawia do "złego"? bo tytuł trochę dziwny...) przez rok lub dwa, ale nie dwadzieścia... Po dwudziestu latach to jest to właśnie obustronnie akceptowany układ... Tez jestem baaardzo sceptyczna do historii związków opowiadanych przez jedna tylko stronę... Też dziś komuś znajomemu żaliłam się na męża, ale kilka konkretnych pytań (bo ta osoba zna nas oboje bardzo dobrze:)) postawiło mnie do pionu;)
                            • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 21:31
                              Doczytałam sobie pobieżnie w internecie o tym molestowaniu moralnym... Nie słyszałam wcześniej o takim terminie, poza tytułem lansowanym ostatnio tu na forum... Ale podchodziłabym do tego sceptycznie jak do każdej teorii psychologicznej - one często się zmieniają;) A poza tym w tym artykule, który przeczytałam było wlaśnie napisane, że by stwierdzić to molestowanie potrzebne jest subiektywne jego potwierdzenie przez "ofiarę". I to molestowanie moralne jest okreslane jako działanie długotrwałe - czyli tak jak ja uważam - jest jakiś "ochotnik". Ja przychylam się jedynie do uznawania całkowitej "winy" w przypadku przemocy psychicznej wobec dzieci bądź osób skrajnie uzależnionych np. sparaliżowanego małżonka bez możliwości "ucieczki". W większości pozostałych przypadków zastosowałabym powiedzenie "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz" i że własna ślepota/głupota/brak działania/brak myślenia perspektywicznego/liczenie na innych a nie na siebie/bezgraniczne ufanie w czyjeś dobre intencje i inne piękne ale niesprawdzające sie idee niestety może pogorszyć jakość życia, bo każdy odpowiada za własny dobrostan.
                              • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 27.03.13, 08:10
                                > Ja p
                                > rzychylam się jedynie do uznawania całkowitej "winy" w przypadku przemocy psych
                                > icznej wobec dzieci bądź osób skrajnie uzależnionych np. sparaliżowanego małżon
                                > ka bez możliwości "ucieczki".> W większości pozostałych przypadków zastosowałaby
                                > m powiedzenie "jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz" i że własna ślepota/głupo
                                > ta/brak działania/brak myślenia perspektywicznego/liczenie na innych a nie na s
                                > iebie/bezgraniczne ufanie w czyjeś dobre intencje i inne piękne ale niesprawdza
                                > jące sie idee niestety może pogorszyć jakość życia, bo każdy odpowiada za własn
                                > y dobrostan.

                                dokladnie tak; gdybym nie znalam takiej pary i na wlasne oczy nie zobaczyla tego mechanizmu to bym nie uwierzyla, ze sa ludzie, ktorzy wbrew zdrowemu rozsadkowi, wbrew rada znajomych, wbrew szacunkowi do siebie tkwia w chorym pelnym przemocy zwiazku i znosza latami psychiczne gnebienie, ponizanie, przemoc fizyczna; gdy takiej osobie mowisz- nie pozwol sie tak traktowac, odejdz ona nagle, zapominajac, ze przed chwila zostala np. uderzona zaczyna zaprzeczac wszystkiemu, twierdzi, ze wlasciwie to nic sie nie stalo, ze ona rzeczywiscie zle sie zachowala a tej osobie po prostu puscily nerwy itd, itd zaczyna sie spektakl zaprzeczania, wybielania tak pokretny, ze juz sama osoba sluchajaca zaczyna sie w tym gubic i czuje, ze ogarnia ja frustracja; a dodam, ze w tym przypadku nie bylo dzieci, obie strony byly niezalezne finansowo a mimo to przez 20 lat tkwily w tej patologii; nikt ich nie zmuszal- one obie chcialy w tym tkwic choc moze sobie tego nie uswiadamialy
                                • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 13:21
                                  differentview napisała:

                                  > dokladnie tak; gdybym nie znalam takiej pary
                                  > to bym nie uwierzyla, ze sa ludzie, ktorzy wbrew zdrowemu rozsadko
                                  > wi, wbrew rada znajomych, wbrew szacunkowi do siebie tkwia w chorym pelnym prze
                                  > mocy zwiazku i znosza latami psychiczne gnebienie,

                                  Nieszczęście i poczucie bycia ofiarą może wiązać czasami silniej niż miłość i szczęście. Są osoby skłonne do cierpiętnictwa i "poświęcania sie" w imię źle pojętego dobra dzieci, tradycji, przyzwyczajenia, majątku. A czasami po prostu czerpią z takiego związku poczucie siły i własnej ważności...
                • esteraj Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 14:55
                  aqua48 napisała:
                  > (...) nie rozumem dlaczego Mona nie chce orzekania o winie rozpadu ma
                  > łżeństwa. Jeśli nic złego nie robiła, to mogła przecież jeździć tym autobusem d
                  > o upadu z mężem za plecami. Dla mnie sytuacja raczej śmieszna.

                  Tutaj dla mnie jest również trochę niejasna sytuacja, bo w pierwszym poście Mona napisała:

                  Zaznaczm ze to maz wniosl o rozwod.Wyprowadzil sie w kwietniu2012 a w lipcu wyjechal na wakacje z kobieta przez ktora tez rozpadlo sie to malzenstwo(zna sie z nia od 2008-razem jezdzili w gory)ja nie mam nikogo.


                  A w kolejnym:

                  Po pierwszej sprawie maz spotkal sie ze mna i powiedzial ze jak wycofam rozwod z jego winy to on zgodzi sie na wspolna wladze rodzicielska z tym ze corka bedzie mieszkac u niego. Jak sie nie dogadamy to wyciagnie takie rzeczy ze strace corke-SZANTAZ.A zaczelo sie od tego ze maz na pierwszej sprawie chcial byc prawnym opiekunem dziecka na co moj adwokat zagral wabank i powiedzial ze skoro on sie nie zgadaz na powierzenie wspolnej wladzy rodzicielskiej to ja wniose o rozwod z winy meza a nie jak do tej pory bez orzekania o winie.Nie mam sily walczyc w sadzie aby udowodnic mezowi zdrade jestem zdruzgotana psychicznie.
                  • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.03.13, 15:31
                    Faktycznie, pogubiłam się...
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:36
                      Wlasnie jestem po piewszym spotkaniu u mediatora.Na ta chwile jest ustalony rozwod bez orzekania winy(taka podjelam decyzje gdyz wszystko co wiem na temat ,opieka wspolna i tyle.Trwalo to 3godziny ale sukces!W trakcie rozmowy z mediatorka powiedzialam,ze jezeli corka jest szczesliwa mieszkajac z ojcem to nie zrobie niczego aby ja unieszczesliwic.Nie zostala ustalona kwestia miejcsa zamieszkania corki i wysokosci alimentow.Gdy wyszlismy z mediacji maz chcial abysmy sami ustalili te dwie kestie,wiec powiedzialam ze na nastepnym spotkaniu to ustalimy.Uslyszalam,zebyn spodziewala sie pisma bo sama spowodowalam,ze podjol pewne kroki.Nie wiem co mial na mysli to mowiac ale czekam na to pismo.Bardzo zalezalo mu aby na tym spotkaniu wszystko ustalic i zamkac sprawe.
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:47
                      Wlasnie jestem po piewszym spotkaniu u mediatora.Na ta chwile jest ustalony rozwod bez orzekania winy(taka podjelam decyzje-szkoda mojego zdrowia i naszej corki) ,opieka wspolna i tyle.Trwalo to 3godziny ale sukces!W trakcie rozmowy z mediatorka powiedzialam,ze jezeli corka jest szczesliwa mieszkajac z ojcem to nie zrobie niczego aby ja unieszczesliwic.Nie zostala ustalona kwestia miejcsa zamieszkania corki i wysokosci alimentow.Gdy wyszlismy z mediacji maz chcial abysmy sami ustalili te dwie kestie,wiec powiedzialam ze na nastepnym spotkaniu to ustalimy.Uslyszalam,zebyn spodziewala sie pisma bo sama spowodowalam,ze podjol pewne kroki.Nie wiem co mial na mysli to mowiac ale czekam na to pismo.Bardzo zalezalo mu aby na tym spotkaniu wszystko ustalic i zamkac sprawe.
                      • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 16:53
                        Idziecie w dobrym kierunku, Mono.
                        Nie potrafie tylko odczytać tego: "gdy wyszlismy z mediacji maz chcial aby
                        > smy sami ustalili te dwie kestie,wiec powiedzialam ze na nastepnym spotkaniu to
                        > ustalimy.Uslyszalam,zebyn spodziewala sie pisma bo sama spowodowalam,ze podjol
                        > pewne kroki"
                        Czy to oznacza znowu konflikt? Chciła, żebyście omówili to, a Twoje przesunięcie potraktował jako odmowę?
                        Trzymaj się wersji opieki wspólnej, gorąco namawiam, i łagodź konflikt. Wspieram, Mona.
                        • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 17:04
                          Nalegal abysmy ustalili juz teraz z kim bedzie mieszklac corka i wysokosc alimentow a ja odpowiedzialam ze zrobimy to na nastepnym spotkaniu.Wowczas poinformoawal mnie,ze dostane pismo-wezwanie ale nie powiedzial nic konkretnego.Mediatorka tez stwierdzila,ze dziecko musi isc do psychologa.
                          • edw-ina Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 17:09
                            dziecku by się psycholog przydał ewidentnie, ale przede wszystkim przyda się jej WASZA WSPÓŁPRACA i spokój. Dobry psycholog powinien rozmawiać nie tylko z dzieckiem, ale również z wami. Bo to wy w tej chwili macie moc sprawczą polepszenia lub pogorszenia sytuacji swojego dziecka.
                        • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 26.03.13, 21:15
                          > Czy to oznacza znowu konflikt? Chciła, żebyście omówili to, a Twoje przesunięci
                          > e potraktował jako odmowę?
                          Możliwe, że wysmażył po prostu pismo podgrzewające atmosferę przed spotkaniem z mediatorem - czego być może nie zrobiłby dzisiaj -stąd informacja. W każdym razie warto po otrzymaniu pisma - zanim Mona zejdzie na zawał - upewnić się, że mąż nadal to podtrzymuje. Wycofać pismo zawsze może.
                          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 05:55
                            Wczoraj dostalam ,meila od mojego adwokata,ze maz wniosl o zabezpieczenie alimentow na czas trwania procesu.Zarzadal 650zl.wiedzac,ze idziemy na mediacje.Wczoraj z nim rozmawialam i stwierdzil,ze powinnam byla sie z nim dogadac to by tego nie zrobil.A coz takiego mu zrobilam?Zgodzilam sie na rozwod bez orzekania winy,dziecko mieszka z nim,chce odemnie650zl,dziecko traktuje mnie jak powietrze.Mam wyznaczony przez sad 1i3 weekend miesiaca,kiedy corka jest u mnie.A maz stwierdzil,ze w te weekend dziecko bedzie u mnie.Powiedzialam,ze chetnie sie zgodze ale za tydzien wypada 1weekend,wtedy mam wolna sobote,zeby pojechac z corka na basen.A on poprostu stwiedzil,ten i koniec.Potem zadzwonil i powiedzial,ze corka kazala mi powiedziec,ze za tydzien nie przyjdzie i ze nie mam ustalone jeszcze sadownie Swiat.Rozpetala sie awantura!Szkoda chodzic na te mediacje strata pieniedzy w naszym przypadku!Na poczatku on powiedzial,ze przyprowadzi corke w sobote o10 do mnie, tak teraz mam sama po nia przyjsc o15.
                            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 05:59
                              A co do tego zabezpieczenia alimentow,kiedy corka mieszkala u mnie ja nie wnioslam o to.Coz moge miec pretensje do siebie!Maz skorzystal z tego!Wydawalo mi sie,ze idac na mediacje to po to zeby sie dogadac a tu taki numer.
                              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 06:09
                                Jest mi bardzo przykro,ze chcac aby corka spedzila ze mna weekend milo musze robic tak jak maz sobie umysli bo potem ten czas wyglada tak,ze dziecko przychodzi nadasane i pretensjami.Tak beda rowniez wygladaly te swieta.Ale jak kiedys maz chcial abym zamieniala sie weekendami to zrobilam,wowczas obydwoje byli mili do mnie a potem olewka!
                                • anula36 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 08:32
                                  skoro nie masz sadownie przyznanych Swiat po co sie o nie szarpiesz? Nie masz jakiejs rodziny z ktora moglabys je spedzic milo i spokojnie, odpoczac od tego wszystkiego?
                                  • tao3 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 08:41
                                    Witaj,

                                    Czytam Twoj watek od jakiegos czasu.

                                    Bardzo mi Ciebie zal, pogubilas sie. Mozemy teraz gdybac co by bylo gdybys powiedziala to czy tamto. Przeszlosci nie zmienisz ale przyszlosc tak.

                                    Jestem macacha dziewczynki, ktorej matka gra tak jak Twoj ex. Zal dziecka. W glowie ma namieszane.
                                    Odposc. My to przechodzimy od 8 lat. Na poczatku maz zgadzal sie na wszystkie zamiant weekendow i dopoki bylej to pasowalo to bylo ok. Jak maz chcial sie zamienic to wyrodny ojciec bo nie chce jej w wyznaczony weekend. Jak maz postanowil, ze beda to tylko i wylacznie wyznaczone weekendy, to byl pokazywany jak ten zly, nie chcacy wspomoc ex i nie chcacy widziec swojej corki rodzic. Bledna kolo.

                                    Odposc, jak beda chcieli sie zamienic to rob tak, natomiast wszystko ustalaj pisemnie, mailowo. Pilnuj swoich dni. Jak corka bedzie w domu i zatrzasnie drzwi, ok. Nic na sile. Mow, ze ja kochasz. Nie tlumacz sie, nie komentuj. Badz ta weekendowa mama. Zobaczysz za rok moze dwa sie ustabilizuje.

                                    Zycze powodzenia
                              • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 09:16
                                > A co do tego zabezpieczenia alimentow,kiedy corka mieszkala u mnie ja nie wnios
                                > lam o to

                                Niestety, nie masz już wyjścia, napisz w odpowiedzi do sądu to własnie, że gdy córka mieszkała z Tobą, to mąż nie płacił na nią.

                                Widzę, że burza się rozpętała. Szkoda. W takiej sytuacji jednak rozsądnym jest stawiać granice. Nie eskalować konfliktu, ale granice stawiać -tak. Niektórzy ludzie miękną, gdy poczują opór. Nie wiem, czy Twój mąż do takich należy, ale nie masz już nic do stracenia.

                                Posłuchaj uważnie: nie wchodź w żadne awantury. Ale DZIAŁAJ. Radzę, co następuje:
                                1. Odpowiedzieć do sądu, jak wyżej- że Ty ją jakiś czas utrzymywałaś sama, i że to, co on teraz robi, jest nieuzasadnioną i niesprawiedliwą retorsją. Alimenty prawdopodobnie i tak Ci zasądzą, ale będzie podkładka, że mąż nie działa czysto.
                                2. Wystąp o badania córki w RODK. Napisz, że Twoim zdaniem mąż manipuluje dzieckiem, że Ty masz lepsze warunki mieszkaniowe, i ze chcesz co najmniej opieki spólnej. Albo: kontroli nad relacją rodzice- dziecko i pracy psychologa nad córką.

                                Moim zdaniem tylko to ci zostało. I nerwy na supełek. Zero awantur. On Ci pismo sądowe, Ty pismo sądowe i Do RODK.
                                Posłuchaj mnie.
                                • paris-texas-warsaw Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 15:24
                                  Nabakier napisała:
                                  1. Odpowiedzieć do sądu, jak wyżej- że Ty ją jakiś czas utrzymywałaś sama, i że to, co on teraz robi, jest nieuzasadnioną i niesprawiedliwą retorsją. Alimenty prawdopodobnie i tak Ci zasądzą, ale będzie podkładka, że mąż nie działa czysto.

                                  No raczej nie jest to retorsja, bo retorsja to analogiczne działanie.
                                  Ja zresztą myślę, że ojciec dziecka dobrze robi dbając o jego potrzeby materialnie zabezpieczenie finansowe. To może są dla Ciebie wysokie alimenty, ale obiektywnie rzecz ujmując nie jest top ogromna kwota. Wg mmnie rodzic sprawujacy opieke nad dzieckiem powinien walczyć o jak najwyższe alimenty, powinien już nie widzieć interesu eksmałżonka, ale dziecka. Te pieniądze może pozwolą mu na wynajęcie czegoś dwupokojowego, choćby malutkie miałyby to byc pokoje.

                                  Nabakier napisała:
                                  2. Wystąp o badania córki w RODK. Napisz, że Twoim zdaniem mąż manipuluje dzieckiem, że Ty masz lepsze warunki mieszkaniowe, i ze chcesz co najmniej opieki spólnej. Albo: kontroli nad relacją rodzice- dziecko i pracy psychologa nad córką.

                                  Jeśli mieszkanie nie należy do Mony, to ja bym nie uznała, że ma lepsze warunki mieszkaniowe, chyba że ma jakiś prawny tytuł do tego mieszkania. Można założyć, że w każdym momencie właściciel mieszkania może poprosić ją o opuszczenie mieszkania, a przy jej zarobkach mogłoby być ciężko coś kupić/wynająć.

                                  Ja z tego co się naczytałam o RODK na forum Rozwód.. i co dalej nigdy bym tam dziecka nie posyłała. Nie wiem, czemu miałoby to służyć. Sa to chyba bardzo krótkie i niemiarodajne badania, niepotrzebnie dziecko stresujące. Też na siłę bym dziecka do psychologa nie wysyłała, bo taki rodzaj pomocy w przypadku dzieci tez jest uzależniony od ich nastawienia, a MOna opisywała, że pomysł z psychologiem już przerabiała.
                                  • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.03.13, 15:31
                                    J też bym nie posłała. Ale patrząc na sytuację Mony, zaczynam się wahać. Tam odchodzi niezłe piekiełko. Może jednak warto, by jakiś pedagog czy psycholog w to spojrzeli.
                                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 30.03.13, 06:26
                                      Nie potrafie pogodzic sie z mysla,ze corka nie bedzie mieszkac ze mna.Wiem,ze to ona ma prawo zdecydowac z kim chce byc a ze ma lepsze relacje z ojcem to wybrala jego.Pewnie nie mam prawa uzalac sie nad soba,ale cala ta sytuacja mnie przerosla!Trace kontakt z dzieckiem a miedzy nami robi sie pustka,dopoki mieszkala ze mna widywalysmy sie codziennie rano i wieczorem a od listopada(wtedy zamieszkala u ojca)widuje ja w te 2weekendy.Bede pamietac do konca zycia jak po pierwszej sprawie rozwodowej wpadla do mnie i wykrzyczala mi,ze ona nie chce ze mna mieszkac i ze chce byc tylko z ojcem,zebym to w koncu zrozumiala.Od tego czasu kompletnie sie zalamalam!!!!!!!!!!!!!Potrzebuje sie odbic od tego dna, bo oszaleje z rozpaczy!!!!!!!!!! Zycze wszystkim Zdrowych,Spokojnych i Rodzinnych Swiat!!!!!!!!
                                      • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 30.03.13, 09:20
                                        Mona, rozumiem. To instynkt. Ale ten stan minie. Nie rób tylko gwałtownych ruchów.
                                        1. Żadnych afer, awantur, krzyków, wyrzutów. Ani pod kierunkiem męża, ani córki.
                                        2. Zadzwoń po świętach do RODK, poproś o konsultację. Tam Ci powiedzą, jak to widzą. Czy widzą sens badań córki, czy tylko dla Ciebie pomoc psychologiczna. Nie zaszkodzi z kimś pogadać.
                                        3. Pismo do sądu opisujące sytuację okołoalimentacyjną.
                                        4. Postaw granice analogiczne do tych, które stawia Twój mąż. Czyli- pismem go. TYLKO pismem, nie-słowem.
                                        5. Im bardziej będziesz gonić córkę, tym bardziej będzie Ci uciekała.
                                        6. Spróbuj szukać lepszej pracy lub zajmij się sobą (jakiś kurs?).
                                        A teraz spróbuj odpocząć. Trzymaj się.
                                  • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 30.03.13, 07:59
                                    paris-texas-warsaw napisała:
                                    > Wg mmnie rodzic sprawujacy opieke nad dzieckiem powinien walczyć o jak najwyższe
                                    > alimenty, powinien już nie widzieć interesu eksmałżonka, ale dziecka.
                                    Interesem dziecka jest również to, żeby ten drugi rodzic nie stoczył się zupełnie, jak mu się dosunie takie zobowiązania, którym nie podoła. Mniejszy problem, gdy popełni samobójstwo, ale stały widok rodzica który się stoczył jest okrutny dla dziecka.
                                    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 30.03.13, 09:22
                                      Oczywiście. Nie zasądzą jej 600 zł. Poza tym- dziecko ma meldunek u niej. Nie wiem, czy mąż dostanie w ogóle alimenty. Jak dla mnie to ta sprawa nie jest prosta. Żeby Mona umiała działać na zimno. Ale nie umie, i to jest kłopot.
            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 30.03.13, 22:36
              Wlasnie spedzam Swieta z corka.Przyszla do mnie o15 i powiem tak,trzy godziny przesiedziala na laptopie,potem telewizor,granie na komorce na wszelkie moje propozycje odpowiedz"nie che"teksty"wyjdz stad,wez sie "i totalna olewka i brak szacunku.Powiedziala,ze jest tutaj tylko dletego,ze sad jej nakazal a ja sie uparlam.Chyba sobie daruje te weekendy,bo corka teraz juz wogole nie przejawia jakichkolwiek checi,poprzednim razem bylo lepiej.Ja naprawde nie wymagam aby wisiala mi na szyi,tylko zachowywala sie normalnie.Do kosciola idzie jutro sama jak to skwitowala"z toba nie ide do kosciola"
              • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 08:35
                Chyba sobie daruje te weekendy,bo corka teraz juz wogole nie przejawia jaki
                > chkolwiek checi,poprzednim razem bylo lepiej.
                Myślę, że jednak nie odpuszczaj. Bo jak sobie darujesz, to będzie argument, że nie dążysz do kontaktów z dzieckiem.

                ,trzy godziny p
                > rzesiedziala na laptopie,potem telewizor,
                A trzeba było usiąść obok i pooglądać razem z nią...
                • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 09:13
                  morekac napisała:
                  > > trzy godziny przesiedziala na laptopie,potem telewizor,
                  > A trzeba było usiąść obok i pooglądać razem z nią...

                  Prawda. Może by dziecko od razu nie uciekło, co też się może zdarzyć. :-)
                  Po jakimś czasie byłaby okazja zapytać, o co właściwie córka się gniewa i o co ma żal?
                  • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 09:37
                    Wiele razy probowalam z corka rozmawiac,ale zawsze slyszalam,ze ona tam wie a ja zebym sie domyslila.Moze dla innych jest do przyjecia,ze dziecko odzywa sie w sposob opryskliwy i traktuje druga osobe jak smiecia.A to trzaskanie drzwiami,jest tak irytujace,mimo tego ze zwracam jej uwage nadal to robi, to samo tyczy sie w jaki sposob sie odzywa.Ja naprawde probowalam abysmy razem spedzily czas ale nie zmusze jej na sile skoro czegos nie chce.
                    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 10:17
                      Mona, Ty nie słuchasz, co się do Ciebie pisze. Tobie się chyba nie da pomóc, w każdym razie- ja powątpiewam. Postępujesz tak głupio, jak tylko się da.
                    • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 10:31
                      Jak jej cały czas trujesz nad głową:
                      - o trzaskaniu drzwiami
                      - o szacunku należnym matce
                      - o opryskliwości
                      to nie dziw się, że nie jest zbyt chętna spędzaniu z tobą czasu.
                      Nawet jeśli w tej chwili masz zasadniczo rację, co do jej zachowania.
                    • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 10:32
                      mona540 napisał(a):
                      > Wiele razy probowalam z corka rozmawiac,ale zawsze slyszalam,ze ona tam wie a j
                      > a zebym sie domyslila.
                      Myślę, że ona do Ciebie już to mówiła, ale to po prostu zlekceważyłaś i teraz szukasz drugiego dna, którego nie ma.

                      > Moze dla innych jest do przyjecia,ze dziecko odzywa sie w sposob opryskliwy i traktuje
                      > druga osobe jak smiecia.A to trzaskanie drzwiami, jest tak irytujace,mimo tego ze
                      > zwracam jej uwage nadal to robi, to samo tyczy sie w jaki sposob sie odzywa.
                      Przeczytaj swoje wpisy, zobacz, ile w ich jest agresji.
                      Jeśli wyzywasz siebie od śmiecia, to znaczy, że chciałabyś to rozwiązać siłowo i pokazać córce przy pomocy kija, jak ma się zachowywać, ale nie wypada tego robić.
                      Myślę, że tu na forum się starasz, ale w kontakcie z córką już mniej, a to tam powinnaś się lepiej zachowywać.

                      Spróbuj siebie nagrać podczas takiego spotkania i potem odsłuchaj. Będziesz wiedzieć, jak to wygląda z drugiej strony.
                    • bielunka Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 23:28
                      Co do córki to wydaje mi się, że jak przyjdzie do Ciebie kolejny raz, to powinnaś z nią porozmawiać, powiedzieć jej, że jeśli nie ma ochoty na spotkania z Tobą to nie chcesz jej do nich zmuszać, ale jeśli będzie chciała to drzwi tego domu są dla niej otwarte.
                      Powiedz jej że ją kochasz, że jest dla Ciebie ważna. A alimenty tez powinnaś jej wyjaśnić, pokaż jej nawet rachunki ile płacisz za mieszkanie, i na jedzenie, pokaż jej jaką masz wypłatę. Skoro jest inteligentna to powinna zrozumieć.

                      A co do męża mam wrażenie, że rozgrywa cały ten rozwód córką, a robi to na tyle perfidnie, bo wie, że ona jest za nim. Mąż Tobą igra, wie że nie masz siły na to, i widzi, że jesteś uległa na to co on robi, a ponadto gra córką. Przy rozwodzie o winie strona uznana za winną może zostać pozwana o alimenty dla tej niewinnej.

                      Nie jesteście już razem, a on ma ciągle władzę nad Tobą.
                      • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 09:53
                        Co do córki to wydaje mi się, że jak przyjdzie do Ciebie kolejny raz, to powinn
                        > aś z nią porozmawiać, powiedzieć jej, że jeśli nie ma ochoty na spotkania z Tob
                        > ą to nie chcesz jej do nich zmuszać, ale jeśli będzie chciała to drzwi tego dom
                        > u są dla niej otwarte.
                        Absolutnie nie.
                  • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 10:40
                    Prawda. Może by dziecko od razu nie uciekło, co też się może zdarzyć. :-)
                    Jak fajny film, to nie ucieknie. Tylko warto powstrzymać się od komentowania, że nastoletnia bohaterka filmu jest szurnięta...
                    • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 31.03.13, 13:04
                      Mona po prostu ma postawę roszczeniową w stosunku do otoczenia, jej nieodrodna córka też - i jak to pogodzić? Wcześniej w tym domu był jeszcze facet, który jakoś ten układ łagodził. Teraz się wymiksował. Obie się więc na siebie dąsają, obrażają, czują poniżone, zranione.

                      Tyle, że córka ma DWANAŚCIE lat, a Mona jest dorosła...
    • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 00:56
      Czasem Cię Mona podczytuję...

      Zacznę od końca. Żal mi Ciebie. Gdy piszesz: "Zostalam SAMA!18lat mojego zycia poszlo z
      > dymem."
      to wierzę, że swoją wartość budowałaś w oparciu o rodzinę i bez tej rodziny jesteś jak dziecko we mgle. Dziewczyny chcą, żebyś wyraźniej pisała, pytają co chciałaś uzyskać przez konkretne posunięcia Twojego adwokata - a ja podejrzewam, że tak jak nie napiszesz wyraźniej, tak nie wiedziałaś co chciałaś uzyskać, bo całe życie opierałaś się na facecie i tym razem też wzięłaś kogoś, kto miał za Ciebie myśleć, ale trafiłaś na kogoś kto potraktował tę sprawę z metra, czymś co wyobrażam sobie jako typowe zagrywki rozwodowe i nic nie wskórał, a Twoją sytuację pogorszył.

      Ciągle wraca sprawa relacji Twoich z córką. Podejrzewam, że w codziennych relacjach z córką forum dyktuje Ci jedno, Twoje serce coś innego, a "gdzie rozum śpi budzą się demony". Ale wracam do Twojego absolutnie pierwszego postu. Nie podobało Ci się, że córka mówi: "jak slysze jaka jestes
      > mila do innych to robi mi sie niedobrze".
      A jesteś? Miła dla jednych, niemiła dla innych?
      Twoja córka, dla mnie, z Twojego opisu, jest odpychająca. Ale dlaczego? Nie urodziła się taka. Gdzie to zobaczyła? Te zachowania, takie traktowanie człowieka. Jak pisałam, mam na razie trzylatkę i to jest jak lusterko. Niektóre jej zachowania, także te niefajne, są odbiciem moich. Mam odwagę to przyznać. Nie winię jej za to, winię siebie i próbuję to korygować. Nie u niej. U nas obu. I wiem, że "agresja jest niewyrażoną ekspresją" - to co pisały dziewczyny. Córka tak też woła o pomoc. Nie rozdrabniaj się, trzaskające drzwi, takie słowo, inne słowo, zastanów się dlaczego trzaska.

      Jak czytam ten Twój pierwszy post zawsze znajduję rzeczy, które dla mnie są dziwne. Np. to: Maz tak umiejetnie to rozegr
      > al ze corka nawet pomagala mu w przerwowadzce do jego wynajmowanego mieszkania.
      Cokolwiek rozegrał - co w tym dziwnego, że dziecko pomaga ojcu się wynieść jeśli ojciec chce się wynieść? Pytam, bo też pomagałam eksowi=) Chce iść, to pomagam. Miałam się wieszać mu u nogawek spodni?

      Mam jeszcze jedno pytanie dla Ciebie i innych - czemu BEZ orzekania o winie? Nie znam się na tym - aż tak długo to będzie trwać, aż takie to bolesne? A może jest o co walczyć i trzeba walczyć? Czy to jest ten moment by być skałą czy trzciną? Skoro orzekanie o winie było zapalnikiem, wywaliłaś zapalnik z granatu i masz teraz granat rozbrojony, a eks atakuje Cię na całego - ja bym granat na powrót uzbroiła. Piszesz, że nie masz siły na walkę - no cóż, może trzeba siłę znaleźć, a potem odpocząć? To znaczy, czy to jest czas na bycie słabą? Pytam, bo jak mówił J.P. Sartre: "Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, lecz to co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono".

      Ja nie wiem co bym zrobiła, ale pewnie jakbym nie mieszkała z dzieckiem, to w pierwszej kolejności poszukałabym sobie lepszej pracy, takiej z wymogiem "dyspozycyjności". Bo za dyspozycyjność się płaci dodatkowo, prawda? A samotne matki nie są zazwyczaj dyspozycyjne. Tyle dobrego z przejęcia opieki nad dzieckiem przez ojca. Zrób coś ze swoim życiem, co wzbudzi podziw córki, bo na razie Tobą pogardza. Chcesz, by należał Ci się szacunek jak w IV przykazaniu, ale chyba coś zrobiłaś, że automat się zaciął.

      Twój wątek się rozrósł, przeczytaj go co jakiś czas od początku, może znajdziesz coś nowego. Plus - nazywa się to "konflikt okołorozwodowy". Szukaj pod tym hasłem czegoś w swoim mieście, może znajdziesz jakąś terapię. Takie słowa-klucze przydają się gdy jest się w trudnej sytuacji, a nie wiadomo jak ją nazwać i gdzie znaleźć konkretną pomoc.
      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 09:32
        Wiem,ze w moich wypowiedziach jestem nieraz malo zrozumiala,ale tak wlasnie sie teraz czuje ROZBITA NA KAWALKI i mysl,ze corka bedzie mieszkac tylko z ojcem jest dla mnie trudna do zaakceptowania.Racja jest,ze opieralam sie na mezu i corce w obecnej sytuacji to oni sobie swietnie radza a ja nie.Nie moge zrezygnowac z weekendow z corka, bo wtedy zobaczymy sie moze za rok a skolei na obecny moment wygladaja one tragicznie.Nie poruszam z nia tematow dotyczacych meza i jego nowej kobiety.Wczoraj nawet uslyszalam,ze co mnie interesuje do kogo idzie popoludniu,ze to nie moja sprawa.Na nastepny weekend schowam tego laptopa aby nie wygladal on tak ja te Swieta,moze wtedy uda nam sie pobyc razem.
        • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 10:16
          Nie, nie uda się, ponieważ cały czas walczysz z córką. Porozmawiaj z nią o tym filmie. Albo pozwól jej robić przez pewien czas, to co chce. Nie przyjmuj jej, jak gościa, który ma obowiązek dotrzymywać Ci towarzystwa, ale jak domownika, który ma prawo sobie obejrzeć film, bo jest u siebie.
          Niepokoja mnie też "rozmowy" z córką - rozmowy najwyraźniej nie sa na tematy neutralne, skoro córka za każdym razem się wscieka. Nie mozesz porzomawiać, a nie tłumaczyć córce jaka powinna być, albo wypytywać, do kogo chodzi?
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 11:40
            verdana napisała:

            > Niepokoja mnie też "rozmowy" z córką - rozmowy najwyraźniej nie sa na tematy ne
            > utralne, skoro córka za każdym razem się wscieka.
            Nie poruszam z corka zadnych temtow trudnych, tylko o cokolwiek zapytam odpowiedz jest "nie wiem,nie pamietam".Nie traktuje jej tez jak goscia.Oczywiscie wczoraj do kosciola poszlysmy oddzielnie- to nie jest dla mnie normalne.Jest tylko jedna na to odpowiedz CORKA MNIE UNIKA.Wczoraj nawet powiedziala, ze jakbym jej pozwalala wracac samej wieczorem to moze by sie zastanowila,zeby tu mieszkac.Wiem,ze jest teraz w trudnej sytuacji ale nie moge sobie pozwolic aby mna manipulowala.Bedac na mediacjach padl temat przesuniecia lekcji prywatnych anglskiego na inna godzine.Maz na to,ze on moze powie corce(uzyl slow" tak ja troche oklamie")ze to pani zmienila godzine a nie my.Na co nawet pani mediator zareagowala,ze w taki sposob sie nie wychowuje dzieci,nalezy stanowczo powiedziec,ze razem podjelismy taka decyzje.
        • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 11:40
          Podejrzewam, że dla ciebie bycie razem z 12-letnią córką oznacza od razu prowadzenie rozmów (a podejrzewam, że są to właściwie monologi rodzicielskie czyli tzw. trucie) na temat jej zachowania: że gra, że ogląda telewizję, że robi coś tam innego, co nie jest szczerą rozmową z mamusią. Dlaczego nie możesz usiąść razem z dzieckiem i pooglądać telewizji - jakiejś nawet najbardziej odmóżdżąjącej, durnowatej komedii i po prostu pośmiać się? Albo głupiego, krwawego horroru, z grą aktorską na poziomie drewnianego kołka.
          Jeśli dziecko przychodzi z tym laptopem do ciebie, to raczej odradzam zabieranie go na siłę. Jeśli laptop jest 'miejscowy' - lepiej go 'oddaj do naprawy' i wyraź ewentualne ubolewanie, że jest niedostępny. I niech cię ręka boska broni, aby powiedzieć, że ma z tobą miło spędzać czas i dlatego sprzętu nie będzie...
          • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 11:54
            Laptop jest miejscowy i za tydzien powiem,ze oddalam go do naprawy.Wiem od corki,ze tata pozwala jej tylko pol godziny kazdego dnia grac na laptopie,dlatego bedac u mnie najchetniej przesiedziala caly czas na grach.Wszelkie nasze rozmowy to nie jest tylko moje trucie na temat jej zachowania,zwracam jej uwage tylko w momencie, gdy zaczyna sie tak odzywac.Problem sie pojawia jak nie chce zrobic tego co ona chce bo gdybym robila to bylby spokoj a tak pojawia sie odrazu pyskowanie i trzaskanie drzwiami.
            • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 12:31
              mona540 napisał(a):

              Problem sie pojawia jak nie chce zrobic
              > tego co ona chce bo gdybym robila to bylby spokoj a tak pojawia sie odrazu pys
              > kowanie i trzaskanie drzwiami.

              Moim zdaniem problem pojawia się kiedy ona nie chce robić tego co Ty chcesz. Dziewczynka chciała iść do kościoła osobno, a Ty od razu robisz z tego aferę, i odbierasz wszystkie jej zachowania jak miecz wbijany Ci w serce. Może usiądź na chwilę i pomyśl, że Twoja córka NIE JEST kobietą, która odeszła z Twoim mężem, tylko małą dziewczynką w bardzo trudnym okresie życia. Podwójnie trudnym, bo to i dojrzewanie i rozwód rodziców i zawalenie całego dotychczasowego życia.. Pyskowanie w wieku dwunastu lat to rzecz, że tak powiem nagminna. A w sytuacji kiedy matka i ojciec nie stanowią wspólnego frontu oczywista. Jeśli ojciec pozwala córce na pół godziny laptopa dziennie Ty rób tak samo jak on.
              To jej przede wszystkim należy się wsparcie z Twojej strony, a nie na odwrót. A wsparcie to również ustalenie jasnych reguł na podstawie rozmowy z córką i pójście w pewnych sprawach na kompromis, a w innych nie. Nie przepytuj jej, tylko posłuchaj, nie rozkazuj, tylko informuj o swoich uczuciach. Zamiast od razu lamentować, bo ona nie chce czegoś, powiedz, że byłoby Ci przyjemnie gdyby wyszła gdzieś z Tobą, czy oglądnęła razem fajny film. Bez zmuszania i rozdzierania szat jak nie zechce. I nie pozwalaj jej na to czego ojciec zabrania, bo za to nie będzie Cię kochać, tylko Tobą pogardzać.
              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 13:53
                Dopoki sama nie uporam sie z sytuacja w jakiej sie znalazlam,pewnie nie bede umiala zapanowac nad swoimi emocjami.Zdaje sobie sprawe,ze to ja powinnam jej dac wsparcie i przykro mi,ze tak nie jest.A mnie sie wydaje,ze corka pogodzila sie z ta sytuacja.Maz doskonale wiedzial,ze dziecko jest za nim i kazdy moj krok omawial z nia jak z partnerka,czego ja nie robilam a szkoda powinnam nadawac na niego.Przeczytam sobie od poczatku wszystkie wypowiedzi jakie tutaj padly,moze wyciagne jakies wnioski na przyszlosc.Mimo,ze minol rok od wyprowadzki meza,nadal sie z tym nie pogodzilam, skolei jego widok szczesliwego i zadowolonego mnie jeszcze bardziej dobija.
                • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 14:02
                  OMG omg omg, ręce opadają. Ja się córce nie dziwę, że wieje od Ciebie.
                  Nie wiem, co napisać, by do Ciebie dotarło. W sumie wiem, że i tak dotrze. Omg.
                  • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 14:04
                    I tak NIE dotrze (już mi się język plącze). Źle na mnie działasz, nie lubię bezradnie patrzeć na takie coś. Wyłączam się.
                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 14:10
                      Dziekuje wszystkim ,za kazdy wpis ktory sie tutaj pojawil.Nie bede juz meczyc moim biadoleniem.Pozdrawiam!
                • danaide Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 22:14
                  Maz doskonale wiedzial,ze dziecko jest za nim i kazdy moj krok o
                  > mawial z nia jak z partnerka,czego ja nie robilam a szkoda powinnam nadawac na
                  > niego.

                  Powinnaś nadawać... Chyba oboje z mężem jesteście z innego porządku ontologicznego, takiego który chowa takie nieszczęśliwe, pyskate dzieci. Żal dzieciaka. Może daj ją na to forum, niech sobie poczyta i zrozumie, że nie ma co mieć pretensji do matki, bo matka nie ogarnia.
            • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 18:50
              To i ty pozwól na pół godziny, maksymalnie godzinę.
              Pyskowanie 12-letnich dziewczątek warto czasami przemilczeć...

              Problem sie pojawia jak nie chce zrobic
              > tego co ona chce bo gdybym robila to bylby spokoj
              Jeśli nie masz ochoty tego robić, to powiedz po prostu "nie", ale daruj sobie przemowy wychowawcze.
              Co do gier - zainteresuj się, w co lubi grać i może razem posiedzicie przy grze?
              • verdana Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 01.04.13, 19:25
                A co córka ma robić, gdy przychodzi do Ciebie - a właściwie do miejsca, które powinno być jej domem?
                -ma nie grać na laptopie
                -nie oglądać filmów
                -nie zamykać się w swoim pokoju
                -nie mieć żadnych swoich planów, typu "idę do kościoła sama"
                -nie pyskować
                Innymi słowy, córka będzie OK, jeśli będzie przez cały czas aktywnie dotrzymywała Ci towarzystwa, grzecznie odpowiadała na pytania, nawet te raczej wścibskie, nie wychodziła do pokoju, który rzekomo jest jej. Innymi słowy, ma się zachowywać w domu, u siebie jak u cioci na imieninach. Ja sie nie dziwię, zę ona na tych warunkach nie chce przychodzić - powinna wracać do mamy, do domu, a przychodzi tak naprawdę z oficjalną wizytą i ma nie czuć sie "u siebie>
                To poza wszystkim innym musi być cholernie przykre i rodzi agresję. Wyobrażam sobie, jak czuje się 12-latka, przychodząc do domu, gdy okazuje sie, że nie może już spokojnie i w ciszy posiedzieć w swoim pokoju, bo to jest interpretowane jako wrogie zachowanie. Przypuszczam, że ona to odczytuje jako odebranie jej domu...
                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 08:17
                  Witam!Chcialabym podzielic sie tym co wydarzylo sie w ciagu ostatnich dni.Po Swietach dzwonilam i pisalamsmsy do corki.Na moje smsy nie odpisywala a jak wczoraj dopoludnia dzwonilam do niej to nie odbierala.Laskawie oddzwonila wieczorem twierdzac,ze nie slyszala-nie wierze w to,ze przez caly dzien nie korzystala z komorki bo corka nie rozstaje sie z nia.Bedac na mediacjach,pani mediator zaprpoponowala,aby angielski ktory corka ma u mnie przenies z godziny15 na17:15,wowczas jak wroce z pracy to bede miala mozliwosc pobyc z dzieckiem a potem ja zaprowadzic do ojca.Maz zaproponowal wtedy,ze przesunie na18:30 na co obydwie stwierdzilysmy,ze to pozna godzina.Tak,tez zrobil ustalil na ta18:30 twierdzac,ze wczesniej sie nie da,wowczas poprosilam go o numer do tej pani i zadzwonilam,okazalo sie ze jest mozliwe i przesunelam na 17:15.Odnosze wrazenie,ze on nie chce aby moje relacje z corka sie poprawily.Najwazniesza sprawa to corka musi,tez tego chciec a na dzien dzisiejszy nie ma na to szans.W maju mam kolejna sprawe rozwodowa a w przyszlym tygodniu mediacje,ktorych nie zamierzam kontynuowac,po tym jak maz podal o alimenty wiedzac,ze idziemy na mediacje aby sie porozumiec.Teraz sad roztrzygnie o wszystkim.
                  • mamapodziomka Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 09:56
                    Strzelaj sobie w stopy dalej, uparcie twierdzac, ze zuy swiat cie nie rozumie, wzdech.

                    Nalezy miec nadzieje, ze u taty corka ma wystarczajaco stabilnie, zeby przetrwac ten cyrk u ciebie.
                    • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 15:49
                      Bardzo źle robisz nie idąc na mediacje. To TY powinnaś wykazać jak najdalej idącą chęć naprawienia tego co jeszcze da się naprawić w Waszych układach z dzieckiem. Na mediacji masz prawo powiedzieć co myślisz i czujesz i że mąż narusza samowolnie Wasze wcześniejsze ustalenia. Nie idąc, nie masz możliwości sygnalizacji, że to on łamie ustalone zasady.
                  • diodeo1 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 16:38
                    Jak częstotliwie dzwoniłas i smsowałaś do corki? Trzeba wyważyć ile w tym prawdziwej troski i chęci kontaktu z, a ile natarczywe nękania córki. Ja np nie cierpię, gdy ktos po kilka razy dzwoni choć nie odbieram - jeśli będą chciała/mogła oddzwonić to widzę że się ktos dodzwaniał bo jest zapis na komórce. Zadzwonić, nie odbiera to napisać smsa by oddzwoniła gdy będzie miała czas- tak, ale dzwonić 5 razy aż do skutku....... brrrrr... urywam kontakty z tak namolnymi ludźmi.
                    A Twoje sformułowanie o córce "łaskawie oddzwoniła" świadczy, że wcale ty tej dziewczyny nie lubisz i właściwie jestes na nią ciągle obrażona za to, że woli ojca niż Ciebie. Jakbyś sama była dzieckiem a nie rodzicem dziecka.

                    Mediacje miały dotyczyć TYLKO alimentów? bo jeśli tylko i wyłacznie to ok, ale jeśli nie tylko(bo-jak piszesz-np też lekcji), to dlaczego z nich rezygnujesz z powodu wysokości alimentów jakie chce mąż? Kupy się to nie trzyma.


                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 21:19
                      Nie jest tak jak myslisz nie dzwonie do corki 5 razy dziennie.Gydy dzwonilam do niej co drugi dzien to slyszlam,zebym nie marnowala jej czasu,wiec ograniczylam sie tylko do jednego telefonu lub smsa co drugi dzien.Jakie to ma znaczenie co napisze i tak kazdy ocenia mnie jako ta wscipska matke,ktora neka dziecko!
                      • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 21:27
                        mona540 napisał(a):
                        > Jakie to ma znaczenie co napisze i tak kazdy ocenia mnie jako
                        > ta wscipska matke,ktora neka dziecko!
                        Nie o to przecież chodzi. Oceniają Cię jako matkę z pretensjami do córki za jej wybory i w zasadzie pretensjami o wszystko, że córka siedzi w pokoju, że używa komputera, że ogląda film itd. a przecież powinna się Tobą zająć i zaopiekować. Chodzi o takie odwrócenie ról.

                        A, dodatkowo, do tej pory nie wiesz, o co córce poszło, chociaż Ci sugerowała, że masz się domyślić.
                        • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 21:50
                          A, dodatkowo, do tej pory nie wiesz, o co córce poszło, chociaż Ci sugerowała, że masz się domyślić.
                          Altz, trochę nie fair zarzut. Ostatecznie z powody bycia rodzicem nie nabywa się automatycznie zdolności jasnowidzenia. Poza tym podejrzewam, że dziewczyna sama może nie wiedzieć, o co jej dokładnie chodzi - zapewne o całokształt...
                          • altz Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 22:05
                            morekac napisała:
                            > > A, dodatkowo, do tej pory nie wiesz, o co córce poszło, chociaż Ci sugerowała,
                            > > że masz się domyślić.
                            > Altz, trochę nie fair zarzut. Ostatecznie z powody bycia rodzicem nie nabywa si
                            > ę automatycznie zdolności jasnowidzenia. Poza tym podejrzewam, że dziewczyna sa
                            > ma może nie wiedzieć, o co jej dokładnie chodzi - zapewne o całokształt...
                            Córka już rok mieszka z ojcem, czasu było dość na dowiedzenie się.
                            Jeśli dziecko w tym wieku przychodzi i mówi "sama wiesz, o co chodzi", to dla mnie oznacza, że jakaś próba rozmowy była i zarzuty padły. Nie trzeba być jasnowidzem, wystarczy normalnie rozmawiać.
                            • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 22:18
                              Jestes w bedzie corka mieszka z mezem od konca listopada i jak proboje z nia rozmawiac dziecko zaczyna plakac.ze nie chce z nikim rozmawiac(nie zebym ja atakowala lub ciagla za jezyk)Pozatym do wtorku mam czas aby pogodzic sie i na nastepnych mediacjach podjac decyzje czy sie dogadamy czy zdecyduje o tym sad.Maz byl 14 miesiecy za granica i wtedy nie bylam zla matka dziwne.A to ze sie miotam i nie moge pogodzic,ze zamieszka z nim to cos zlego?Nawet zadala mi ostatnio pytanie,czy mogla by wracac sama wieczorem to byc moze by sie zastanowila czy nie zamieszkac ze mna.Wiec poczekam kiedy ona sama zateskni za mna a moze nowa znajoma bedzie ta dobra!Co jest zlego w tym ze czuje sie jakby cale moje zycie stracilo sens?
                              • butterfly.effect Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 06.04.13, 01:02
                                mona540 napisał(a):
                                Co jest zlego w tym ze czuje sie jakby cale moje zycie stracilo sens?

                                Nic w tym złego, ale to nie jest 'czucie'. To co napisałaś, to jest ocena.

                                Wkleję Ci tutaj taką opowiastkę:
                                "Był raz człowiek, który miał syna jedynaka i konia. Pewnego dnia koń wyrwał się z zagrody i uciekł na wzgórza.
                                - Uciekł ci koń? A to nieszczęście! - mówili sąsiedzi.
                                - Czemu tak mówicie? - pytał stary. - Skąd wiecie, że to nieszczęście?
                                I rzeczywiście, następnej nocy koń wrócił do zagrody, gdzie go zawsze karmiono i pojono, prowadząc ze sobą tuzin dzikich koni. Syn gospodarza zobaczył je, wymknął się bocznym wyjściem i zamknął bramę. Nagle mieli teraz trzynaście koni zamiast żadnego. Sąsiedzi usłyszeli dobrą wieść i pobiegli do gospodarza.
                                - Trzynaście koni! Ale ty masz szczęście! On zaś odparł:
                                - Skąd wiecie, czy to szczęście?
                                Parę dni potem jego syn próbował ujeżdżać jednego z dzikich koni; został zrzucony i złamał nogę. Sąsiedzi znów przyszli wygłosić kolejny pochopny sąd:
                                - Twój syn złamał nogę. To ci nieszczęście! Mądry gospodarz znów odrzekł:
                                - Skąd wiecie, czy to nieszczęście?
                                I rzeczywiście, niedługo potem w okolicy pojawił się dowódca wojskowy i zorganizowano pobór. Wszyscy sprawni młodzieńcy zostali wzięci do armii i wysłani na wojnę, z której nigdy nie wrócili. Zaś syn gospodarza ocalał, bo miał złamaną nogę."

                                Twoje cierpienie ma źródło w ocenie jakiej dokonałaś. Oceniłaś rozstanie z mężem jako NIESZCZĘŚCIE. Skąd wiesz, że to jest nieszczęście?


                                Co czułaś przez te 18 lat? Jak żyłaś? Czułaś spełnienie, realizowałaś się? Czy tylko trwałaś?
                                Czy zycie jakie wiodłaś zaspokajało wszystkie (a przynajmniej te najważniejsze) Twoje potrzeby? Potrzebę szacunku, rozwoju, bezpieczeństwa, przynależności, niezależności, odpoczynku... itd...
                                Czy było coś, czego pragnęłaś, ale rezygnowałaś ze względu na męża, małżeństwo?
                                Czy było coś, czego nie chciałaś, ale się zgadzałaś ze względu na męża?
                                Czy są takie rzeczy?
                                Czy widzisz jakiekolwiek pozytywy zakończenia związku? Chociaż jedną pozytywna rzecz?

                                Nie oczekuję odpowiedzi. Zastanów się nad tym dla samej siebie, jeśli możesz i chcesz.


                                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 00:12
                                  W przerwach gdy nie mam dola to czuje wolnosc,ktora mnie przeraza a zarazem jest to mile uczucie bo ja bylam czlowiekiem,ktory zyl zyciem meza a teraz zadaje sobie pytanie"co ja bym chciala"Kocham moja corke i wiem,ze czasem gubie sie w tym wszystkim ale mam nadzieje,ze maz nigdy nie zawladnie nia tak jak mna, bo wtedy odchoruje to tak jak ja..Dzisiaj mi powiedziala,ze jest krytyczna w stosunku do innych i samej siebie.Lubi smiac sie z innych ale jak ktos sie smieje z niej to placze.Czuje jak mnie testuje na ile moze sobie pozwolic i czasem jej ustepuje.
                                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 18:36
                                  Wlasnie odprowadzilam corke do meza.To byl ciezki weekend,chyba najgorszy jaki mogl byc..W srode mamy kolejne mediacje,ktore sa wielka pomylka,jedynie nabijanie komus kasy.Pojde na nie,ale do tego czasu musze w koncu dojrzec do decyzji, aby corka mieszkala z mezem.Dlaczego jest to dla mnie tak trudne,mimo ze po weekendach z nia obe mamy serdecznie dosyc.Zgodze sie z stwierdzeniem,ze nie dobrze jak jeden rodzic "zawladnie" dzieckiem u mnie tak jest.Ja bylam zawsze zalezna od niego i mam nadzieje ,ze corka bedzie silniejsza odemnie i bedzie miec wlasne zdanie nie tak jak ja.Zdanie skad wiem,ze fakt iz maz odszedl jest dla mnie NIESZCZESCIEM.Wiem stracilam poczucie bezpieczenstwa i oprarcie jakie mialam w nim.
                                  • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 19:18
                                    Wiem stracilam poczucie bezpieczenstwa i oprarcie jakie mialam
                                    > w nim.
                                    Z tego, co piszesz, to myślę, że nie tyle miałaś oparcie, co nie musiałaś podejmować decyzji. Hm, właściwie było to pewnie nawet niewskazane i niemile widziane...
                                • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 18:49
                                  Prawda jest ,ze przez caly czas trwalam w tym malzenstwie nie ktorych spraw nie akceptowalam ale milczalam,mimo ze nie byly one tak jak chcialam.A moze pomimo calej tej chorej rozpaczy jaka tutaj opisuje za jakis czas przekonam sie,ze to nie wyszlo mi na zle,pomimo ze teraz czuje sie jakby caly swiat runol mi na glowe.Wiem jedno,nigdy nie mozna oczekiwac od nikogo,ze sie go zmieni bo to niemozliwe a moj maz tak wlasnie podchodzil do mnie.Wczoraj dziecko stwierdzilo,ze zalezy mi tylko na kasie -TO JAKIS KOSZMAR!JAakbym zarabiala bog wie ile a zalowala jej a to nie prawda ja poprostu nie mam na wszystko.
                                  • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 19:04
                                    >.Wczoraj dziecko stwierdzilo,ze
                                    > zalezy mi tylko na kasie -TO JAKIS KOSZMAR!JAakbym zarabiala bog wie ile a zalo
                                    > wala jej a to nie prawda ja poprostu nie mam na wszystko.

                                    moze sie myle ale Ty na wszystko reagujesz jakos histerycznie- po co krzyczysz, ze to co powiedziala corka to koszmar??? nie prosciej zapytac- co masz na mysli mowiac takie rzeczy? wyjasnic rzeczowo ile zarabiasz i ile jestes w stanie przeznaczyc na nia i choc chcialabys wiecej ale nie mozesz? czy Ty w ogole z nia rozmawiasz czy tylko reagujesz skrajnie emocjonalnie i histerycznie?
                                    • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 19:12
                                      W tej chwili reaguje tylko skrajnie emocjonalnie!Powiedzialam jej,ze nie mam teraz pieniedzy a pozatym od 4 miesiecy tylko slysze,ze jestem materialistka a szkoda ze nia nie bylam bo przynajmniej by to bylo prawda.Przyzanam sie jestem w takim rozstroju nerwowym,ze moje wypowiedzi moga wydawac sie malo spojne i sensowne!!!!!!!!!!!!!!
                                      • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 19:37
                                        mona540 napisał(a):

                                        > W tej chwili reaguje tylko skrajnie emocjonalnie!

                                        To przejdź się do lekarza, opowiedz w jakiej jesteś sytuacji i poproś o jakiś łagodny lek na wyciszenie.

                                      • differentview Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 19:57
                                        skoro jestes w takim stanie to powinnas brac uspokajajace leki zeby sie wyciszyc a w drugiej kolejnosci poszukac jakiejs formy pomocy dla siebie- moze masz w swoim otoczeniu kogos kto madrze Ci doradzi, popatrzy na to wszystko z dystansu- ktos z rodziny, przyjaciolka ewentualnie psychoterapeuta?
                                        napewno jako matka mozesz czuc bol, ze corka wybrala ojca ale to wcale nie musi byc na zawsze- wszystko moze sie jeszcze zmienic; byc moze za pol roku corka pokloci sie z ojcem i bedzie chciala mieszkac z Toba? napewno musisz sie nauczyc z nia rozmawiac bo bez tego wszystko niszczysz- corka nie widzi Twoich intencji tylko wrzeszczaca, histeryczna matke
                              • lilith76 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 06.04.13, 23:34
                                mona540, rzadko tu piszę, ale miałam bardzo trudną relację z matką, a moje lata 13-18 rok życia to był jatka. I też byłam "córeczką tatusia" stającą 100% po jego stronie, choć obiektywnie problemy rodzinne były głównie jego winą.

                                Z perspektywy czasu. Mój ojciec akceptował mnie w 100%, choć wiem, że było to dla niego trudne i nie byłam dla niego idealną wizją dziecka. Jednak brał mnie taką jaką jestem. Tak to czułam. Moja matka ciągle próbowała obciosywać mnie siekierą do wyobrażenia o własnej córce.
                                Rodzi się dziecko i chwyta chemię z jednym z rodziców.

                                Idealizujesz relację córki i jej ojca. Być może w tamtym domu ona też kombinuje jak tu ukręcić chwilę prywatności i samotności. Być może tam też się buntuje i jest krnąbrna. To naturalny odruch człowieka w tym wieku. Czy ty mając 12 lat spędzałaś wolne chwile z rodzicami?
                                • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 07.04.13, 13:37
                                  lilith76 napisała:

                                  > Rodzi się dziecko i chwyta chemię z jednym z rodziców.

                                  "Chemię" można mieć z obojgiem rodziców, z każdym rozmawiać o innych sprawach, na innym poziomie. I tak jest dobrze. Zawłaszczanie dziecka przez jedno z rodziców zawsze jest złe. Dla niego samego.
                            • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 05.04.13, 23:14
                              Jeśli dziecko w tym wieku przychodzi i mówi "sama wiesz, o co chodzi", to dla mnie oznacza, że jakaś próba rozmowy była i zarzuty padły. Nie trzeba być jasnowidzem, wystarczy normalnie rozmawiać.
                              Wystarczy być naburmuszoną 12-latką... Moja własna córka - jako 10-11 latka na pytanie typu "Dlaczego płaczesz/jesteś wściekła itp" nieodmiennie odpowiadała "jesteś moją mamą, to powinnaś się domyślić." To był cały komunikat z jej strony - ogólnie dziewczę nie jest gadatliwe. Nieodmiennie odpowiadałam, że wprawdzie jestem jej mamą, ale nie mam - niestety - daru telepatii...I czasami udawało się z niej coś wyciągnąć, a czasami nawet sama nie wiedziała o co chodzi.
                              Nie zakładałabym zresztą, że każda 12-latka powie o co chodzi - zresztą może nie do końca umieć sprecyzować - do tego trzeba przemyślenia, refleksji i dojrzałości - a to nie mieści się w definicji typowej 12-latki.
                              • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 11.04.13, 05:52
                                Wczoraj byly kolejne mediacje i powiem tak.Maz powiedzial,ze zna tresc moich smsow co pisalalam na temat corki a takze wie jakiej wysokosci placilam rachunki za komorke. Zastanawiam sie czy jest mozliwe aby wejsc w posiadanie czyis smsow i polaczen.Moze ktos z was wie jakie sa teraz techniki i jak to sie odbywa.Jego zdaniem corka,odlicza ile dni w miesiacu musi przychodzic do mnie na angielski.Jest mi bardzo trudno pogodzic sie z tym,ze nie bedziemy mieszkac razem-wiem ze to ona ma prawo decydowac o tym z kim chce mieszkac.Tak naprawde maz dostaje rozwod bez orzekania o winie bo informacje jakie posiadam sa zbyt slabym dowodem aby mu udowodnic zdrade.Tytul tego mojego postu POMOCY jest prawdziwy bo w niedlugim czasie nie bede nawet miec juz corki.POMOCY!!!!!!!!!!!!!
                                • morekac Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 11.04.13, 09:56
                                  Maz powiedzial,ze zna tresc moich smsow co pisalalam na temat corki a takze wie jakiej wysokosci placilam rachunki za komorke.
                                  Są to metody niezgodne z prawem.
                                  • krokodil123 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 11.04.13, 11:15
                                    morekac napisała:

                                    > Maz powiedzial,ze zna tresc moich smsow co pisalalam na temat corki a takze wie
                                    > jakiej wysokosci placilam rachunki za komorke.
                                    > Są to metody niezgodne z prawem.

                                    Nawet jeżeli to zrobił i tego powiedział, na litość boska co z tego?????
                                    Mój mówił w sądzie że zarabia mniej niż zarabiał a ja "na pewno" zarabiam więcej niż wykazałam w PIT przedstawiony w sądzie. Tysiące inne głupoty mówił.... a mi to zwisa i mi spływa jak po kaczce bo zrozumiałam że denerwowanie się jest woda na jego młyn.
                                • krokodil123 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 11.04.13, 11:11
                                  mona540 napisał(a):

                                  > Wczoraj byly kolejne mediacje i powiem tak.Maz powiedzial,ze zna tresc moich sm
                                  > sow co pisalalam na temat corki a takze wie jakiej wysokosci placilam rachunki
                                  > za komorke. Zastanawiam sie czy jest mozliwe aby wejsc w posiadanie czyis smsow
                                  > i polaczen.Moze ktos z was wie jakie sa teraz techniki i jak to sie odbywa.Jeg
                                  > o zdaniem corka,odlicza ile dni w miesiacu musi przychodzic do mnie na angielsk
                                  > i.Jest mi bardzo trudno pogodzic sie z tym,ze nie bedziemy mieszkac razem-wiem
                                  > ze to ona ma prawo decydowac o tym z kim chce mieszkac.Tak naprawde maz dostaje
                                  > rozwod bez orzekania o winie bo informacje jakie posiadam sa zbyt slabym dowod
                                  > em aby mu udowodnic zdrade.Tytul tego mojego postu POMOCY jest prawdziwy bo w
                                  > niedlugim czasie nie bede nawet miec juz corki.POMOCY!!!!!!!!!!!!!
                                  > ]
                                  Ależ ty nie chcesz żadnej pomocy.
                                  Po iluż tam stron wpisów i tłumaczenia ci przez różne osoby różne rzeczy ty w ostatnim poście nie myślisz o córce, co ona czuję, co i jest potrzebne, jak i pomóc, jakie ma problemy jakie zainteresowania etc.
                                  Ty nadal opisujesz co mąż powiedział i co nie, zastanawiasz się czy jest możliwe że zna twoje SMS-sy czy nie, zna czy nie zna twoich rachunków.
                                  A tak na prawdę napisze kolokwialnie jest to g-wno warte i ma znaczenie tyle co nic, ale jedno duże i okrągłe nić.
                                  I twój problem jest że ty się nad to g-no i tego nic-a będziesz zastanawiać dniami i nocami i się będziesz kręcić w kółko tak samo jak i na początku postu.

                                  Nikt ci nie pomoże jak sama sobie nie pomożesz.
                                  Szukaj nie problemów i sprawców, szukaj nie kto cie zranił i jak go rozliczyć z tym a drogę do rozwiązania problemów jeżeli takowe powstają.
                                • aqua48 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 11.04.13, 14:10
                                  mona540 napisał(a):

                                  > Wczoraj byly kolejne mediacje i powiem tak.Maz powiedzial,ze zna tresc moich sm
                                  > sow co pisalalam na temat corki a takze wie jakiej wysokosci placilam rachunki
                                  > za komorke. Zastanawiam sie czy jest mozliwe aby wejsc w posiadanie czyis smsow
                                  > i polaczen.

                                  A PO CO się nad tym zastanawiasz? Skup się na relacji z córką, a nie na tym co mówi mąż o Twoich telefonach. Co ma wysokość Twoich rachunków telefonicznych do Waszych problemów?

                                  Jego zdaniem corka,odlicza ile dni w miesiacu musi przychodzic do mnie na angielski

                                  To jego zdanie, a Ty masz swoje?

                                  Tak naprawde maz dostaje
                                  > rozwod bez orzekania o winie bo informacje jakie posiadam sa zbyt slabym dowod
                                  > em aby mu udowodnic zdrade.

                                  Ale kto Ci tak powiedział? Mąż?
                                  • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 17.04.13, 23:14
                                    Witam wszystkich.Dzisiaj to bedzie moj ostatni wpis na tym forum.Jestem po ostatnich mediacjach ,na ktorych zapadla ostateczna decyzja,ze corka zamieszka z ojcem(tylko ze wzgledu na decyzje dziecka podjelam takie stanowisko)przyznam,ze byla to najtrudniejsza decyzja dla mnie.Dziecko bylo u mnie na angielskim i jak zwylke nie obylo sie bez bezczelnych odzywek ale to zadna nowina.Odprowadzialm ja do domu ojca o20:30 a potem siadlam sobie w parku a tu patrze maz idzie sobie od kochanki(nam jej adres) o godzinie21:30 wiec pytam go z kim teraz jest CORKA a on na to ze ma opieke a jestem pewna na100%ze nikogo nie bylo w domu tylko dziecko samo siedzialo w domu.Powiem tak dzisiejszego dnia musialam podjac decyzje,z ktora nie potrafie sie pogodzic.Sama Pani Mediator stwierdzila ze moja postawa swiadczy o tym,ze naprawde kocham corke skororo z bolem serca podjelam taka decyzje.Niech kazdy mysli co chce o mnie ale nie jestem wredna matka za jaka jestem tutaj postrzegana.W maju zapadnie juz wyrok:ROZWOD BEZ ORZEKANIA WINY ZA TO MAMY WSPOLNA WLADZE RODZICIELSKA(taki warunek postawil mi maz).Nic sie juz nie liczy dla mnie.Teraz zaczne ratowac siebie i zachowam sie jak egoistka bo czuje ze tone.Corke,ktora kocham nad zycie pozostawiam w opiece ojca i mam nadzieje,ze nieskrzywdzi jej tak jak mnie.Dziekuje za kazdy wpis,ktory tu si pojawil!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                    • nabakier Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 18.04.13, 07:28
                                      Macie wspólną władzę rodzicielską, czyli NAJWAŻNIEJSZE, ale Ty nadal o sobie. Nie rozumiem Cię, kobieto.
                                    • butterfly.effect Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 18.04.13, 12:58

                                      Moim zdaniem nie możesz sie pogodzić z tym, że córka bedzie z ojcem mieszkać, bo uważasz, że to oznacza, że jesteś zła matką.
                                      • mona540 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 29.04.13, 23:01
                                        Dawno nie zagladalam tutaj.Przeczytalam wpisy jakie tutaj sie pojawily i wiele spraw zrozumialam.Ale prawda jest,iz nie potrafie sie pogodzic z tym,ze corka mieszka z ojcem.Nie mamy ze soba zadnego kontaktu,nasze rozmowy dotycza jedynie tego ile doloze jej na zielona szkole i czy kupie jej ubrania a czasu ze mna nie chce spedzac.Wciaz analizuje to moje zycie i dostrzegam moje bledy.
                                        • julka_2007 Re: Do Mona 06.05.13, 13:25
                                          podaj jakiś adres mailowy, napiszę do Ciebie.
                                          • mona540 Re: Do Mona 06.05.13, 21:00
                                            Witaj Julka.Podaje Ci moj adres meilowy
                                            mona450@interia.pl.Pozdrawiam!
    • briar_rose Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 14.04.20, 01:31
      Odkopuję wątek z 2013 roku, mam nadzieję, że Mona tutaj jeszcze zagląda i może zechce napisać, jak ułożyły się sprawy przez te lata, relacje z córką, bo problem przez nią poruszony jest mi dość bliski :(
      • wojmich2020 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 09.10.20, 22:13
        I mnie również. Jestem ciekaw... dla marnego pocieszenia autorki: Ty i Twoja córka jesteście ofiarami mechanizmu obronnego jaki się w córce wytworzył by móc "ogarnąc" emocje rozwojowe. Dziecko kocha oboje rodziców ale , by było mu łatwiej, wybiera jedno żeby nie przeżywać konfliktu lojalności. Pewnie ojciec jej w tym nie pomagał... wystarczyły zupełnie dyskretne zachowania z jego strony.... Dziecko wyidealizowalo ojca żeby móc w Tobie zobaczyć samo zło. To jest mechanizm alienacji rodzicielskiej... często wcale nie będącej wynikiem jawnego oczerniania drugiego rodzica... a jedynie dyskretnych sygnałów wysyłanych dziecku, że jesteśmy razem i odrzucamy tego "drugiego"... choroba jest nie w Tobie.
        Trzymaj się
      • kocia_noga Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 25.11.20, 12:06
        To także bliski mi problem, z tym, że córka odrzuciła nas oboje rodziców, a od pewnego czasu i brata, z którym miała bardzo dobre relacje. W sumie pogodziłam się z tym, ale pogadałabym z kimś na ten temat.
    • kuchizik Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 12.09.22, 22:01
      Przeczytajcie moją historie…. co ja mam począć?
      Mam dwoje dzieci z nieformalnego związku trwającego aż 16 lat. Córka 14, syn 10. On zostawił mnie dla kochanki, z którą już zdążył mieć dziecko i ślub. Córka od ponad roku wyniosła się bez słowa do nich i zaczęła mnie unikać. W tym roku nawet dnia wakacji nie spędziła ze mną i swoim bratem. Na początku nienawidziła ojca za to co zrobił. Teraz gardzi mną, a z macochą jest best friends. Nie mam w zasadzie z nią żadnego kontaktu, nie spotyka się ze mna- na każdą propozycję odpowiada, że się ze znajomymi spotyka. Dzisiaj kolejny raz wbiła mi nóż w serce i plecy jednocześnie. Na oświadczeniu na zieloną szkołę jako dane rodzica matki - wpisała dane tej wywłoki. Jestem zdruzgotana. Poświęciłam dzieciom kilkanaście lat życia, wyłącznie ja sie nimi zajmowałam bo „tatuś” pracoholik korporacyjny mial inne priorytety i teraz zamiast korzystać z tego co w dzieci włożyłam mam uczucie bólu, porażki, rozczarowania…. Żyć mi się naprawde nie chce
    • kuchizik Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 12.09.22, 22:04
      Przeczytajcie moją historie…. co ja mam począć?
      Mam dwoje dzieci z nieformalnego związku trwającego aż 16 lat. Córka 14, syn 10. On zostawił mnie dla kochanki, z którą już zdążył mieć dziecko i ślub. Córka od ponad roku wyniosła się bez słowa do nich i zaczęła mnie unikać. W tym roku nawet dnia wakacji nie spędziła ze mną i swoim bratem. Na początku nienawidziła ojca za to co zrobił. Teraz gardzi mną, a z macochą jest best friends. Nie mam w zasadzie z nią żadnego kontaktu, nie spotyka się ze mna- na każdą propozycję odpowiada, że się ze znajomymi spotyka. Dzisiaj kolejny raz wbiła mi nóż w serce i plecy jednocześnie. Na oświadczeniu na zieloną szkołę jako dane rodzica matki - wpisała dane tej wywłoki. Jestem zdruzgotana. Poświęciłam dzieciom kilkanaście lat życia, wyłącznie ja sie nimi zajmowałam bo „tatuś” pracoholik korporacyjny mial inne priorytety i teraz zamiast korzystać z tego co w dzieci włożyłam mam uczucie bólu, porażki, rozczarowania…. Żyć mi się naprawde nie chce. Oczywiście on dorobił się duuużych pieniędzy i jest to największa karta przetargowa….
      • malwa200 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 13.09.22, 11:12
        ja na Twoim miejscu uszanowałabym decyzje córki i to w całym tego słowa znaczeniu. nie dzwoń do niej, nie odzywaj si. chce obcą babę za matkę-ok-niech ma. i tak prędzej czy później tej babie odechce się matkowania obcemu dziecku. to tylko kwestia czasu. wróci z podkulonym ogonem choć to może potrwać. nie narzucaj się bo wtedy odniesiesz odwrotny skutek. córka jest najwyraźniej na razie olśniona tą nową relacją-pewnie dlatego, że tamta na wszystko pozwala i jest pobłażliwa. a jest pobłażliwa-bo ma w nosie nieswojego dzieciaka. Ty teraz skup się na Sobie i synu. i zachowaj spokój
      • kolezankazpracy44-45 Re: Rozwod-corka mnie nienawidzi!POMOCY! 03.02.23, 11:29
        Przeczekaj, trudno cos radzić. Też tak miałam, córka wróciła jak miała ok 18 lat. Przejrzała byłego i przyznała mi racje w wielu sprawach. Niestety w wieku 34 kiedy wydawało się ,że jesteśmy dogadane znowu wypomina mi że przeszła traumę i jestem zła matka itd. Nie wiem co robić, tak naprawdę to nie wierze już w jej przemianę, odrzuciła mnie w trakcie rozwodu i po..mimo moich wysiłków przez tyle lat i przekonywania do siebie. Były mąż przelał na nią swa nienawiść i chyba nie da się tego naprawić. Córka wyszła za mąż ma dzieci i teraz sączy ten jad wnukom. Błędne koło. Oczywiście pracuje, nie mam nałogów, jestem niezależna finansowo, podróżuje, już niebawem emerytura, finansowałam ślub, pierwsze i drugie mieszkanie... i jak widać nic nie zaleczy nienawiści.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka