Dodaj do ulubionych

Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie?

14.07.13, 11:45
Chcialam zapytac czy wiecie gdzie mozna znalezc zdrowe i poprawne przyklady komunikacji w rodzinie? Ciagle tu o problemach, w ksiazkach ktore czytam rowniez, ale przykladow poprawnego funkcjonowania troche mi malo, mimo ze sie przewijaja to tu, to tam.
Obserwuj wątek
    • blond_suflerka Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 14.07.13, 11:49
      Cześć Azalia, akurat weszłam na forum:D
      A możesz napisać coś więcej? Tzn. co dokładnie masz na myśli? Bo przyznam, że tak na szybko to nie wiem gdzie takie przykłady są. Chodzi Ci na przykład o to jak konkretnie należało by zwrócić komuś uwagę czy poprosić o zrobienie czegoś? Daj może jakiś przykład.
      • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 14.07.13, 21:38
        :D No to znowu ja :)
        W zasadzie to tak, chciałabym wiedzieć jak zwrócić komuś uwagę lub poprosić.

        Np mój mąż ma w zwyczaju chodzić w domu w butach i zostawiać gdzie mu wygodnie. Tak się składa, że zwykle się o nie potykam co mnie irytuje potwornie. Ja mówię tonem albo wściekłym albo znurzonym warknięciem "weź te buty!"
        Albo po myciu w zmywarce na naczyniach czasem zostaje osad. On nigdy nie zwraca uwagi czy odkłada do szafki czyste... Ja potem wyjmuje szklanki z proszkiem.
        No i jak kogoś docenić, żeby nie wyszło jak docenianie dziecka?
        • alis123 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 10:20
          Zwalam winę na naszego kota - np. żartobliwym tonem "O, popatrz, kocur znowu porozrzucał buty", a mój mąż na to karcącym tonem "Ty wstrętny kocie!", a potem idzie i sprząta...Albo wyrażam żartobliwe zdziwienie "O, Twoje skarpetki leżą na półce z książkami, jak to się mogło stać... hm... ", a on się śmieje i sprząta. Albo coś innego, co uda mi się wymyślić. A czasem sama sprzątam, a gdy mi się nie chce, mówię, żeby sam posprzątał, bo teraz odpoczywam. Ważne, żeby była różnorodność.
          • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 11:46
            O, dzięki. Pomysł z kotem mi się podoba, bo mamy dwa więc jest na kogo zwalać :]

            Choć pewnie będę miała problem z tym żartobliwym tonem na początku...
        • a.nancy Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 10:46
          > W zasadzie to tak, chciałabym wiedzieć jak zwrócić komuś uwagę lub poprosić.
          poprosić:
          "kochanie (czy jak tam się do siebie zwracacie), czy mógłbyś zabrać swoje buty ze środka pokoju?"
          "zanim wstawisz naczynia do szafki, sprawdź proszę czy nie ma na nich osadu"
          zwrócić uwagę: tu polecam model SPINKA :)
          "fajnie, że rozładowałeś zmywarkę [pozytyw], ale nie zauważyłeś, że został osad na naczyniach [negatyw], potem wyjmuję szklanki z proszkiem i muszę je płukać [konsekwencja], więc proszę Cię żebyś następnym razem obejrzał naczynia przed wstawieniem do szafki [alternatywa]"

          > No i jak kogoś docenić, żeby nie wyszło jak docenianie dziecka?

          tego nie bardzo rozumiem, czym się różni docenianie dziecka od doceniania dorosłego?
          • a.nancy SPINKA 15.07.13, 10:47
            zapomniałam wkleić linka do SPINKI przez co moja powyższa wypowiedź może być nieco niezrozumiała :)
            netacademy.biznes.net/blogposts/view/18243-Konstruktywna_krytyka.html
          • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 11:52
            Niestety cały formuła tego komunikatu u nas nie zadziała. Ja mam problem ze słowotokiem i "napieprzaniem". Mąż, w trakcie drugiego członu zwykle protestuje i ucina rozmowę. Nie przejdzie. Przynajmniej nie teraz. Poza tym podobno wszystko co mówię do niego zaczyna sie od "ja" :)
            Może na dalszym etapie naszej pracy nad sobą wreszcie kiedyś nam wyjdzie.

            Co do doceniania.
            Jest (moim zdaniem) różnica między pochwaleniem dziecka za odłożenie szcztućców do ze zmywarki do szafki a męża. Przynajmniej mój wyjątkowy egzemplarz ją wyczuwa i nie przyjmuje słów "o, dziękuję za sztućce, fajnie że mi pomogłeś".
            On też ma problem z pochwałami w ogóle bo raczej ich w młodości nie dostawał. Ja też nie, i najczęściej nie wiemy oboje jak się wtedy zachować. Więc na wszelki wypadek się oburzamy.
            • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 11:59
              Ja mam problem ze sło
              > wotokiem i "napieprzaniem". Mąż, w trakcie drugiego członu zwykle protestuje i
              > ucina rozmowę. Nie przejdzie. Przynajmniej nie teraz. Poza tym podobno wszystko
              > co mówię do niego zaczyna sie od "ja" :)

              A nie masz tego problemu dlatego, że w domu rodzinnym byłaś niezauważana, albo niewysłuchana, a jedynie oceniana?
              Może to wyjaśnić mężowi. ja swojemu powiedziałam wprost: w domu nikt mnie nie słuchał, kochano mnie, ale miałam być posłuszną dziewczynką, bez własnego zdania, dlatego teraz tak dużo mówię:D I poprosiłam o wysłuchanie, cierpliwe.
              Im wiecej mu mówiłam, na spokojnie, o swoich uczuciach, jak się wtedy czułam, jak się czuję obecnie, tym bardziej mnie rozumiał i był skłonny wysłuchać. A ja ze swej strony panowałam nad tym, by skracać słowotoki:)
            • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 12:03
              To może nie chwal za te sztućce, tylko powiedz: cieszę się, że współpracujemy, i serdecznie się uśmiechnij. Albo popatrz na sztuće, na niego i po prostu puść oczko;)
              Nic na siłę. Porozumienie powinno być szczere, z wnętrza, z serca.
              • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 12:43
                Heh, sztućce to akurat domena córki, ale skoro było o zmywarce to takiego przykładu użyłam :)

                Tak, zdecydowanie mój problem wynika z bycia niesłuchaną i dominowaną w domu rodzinnym. Byłam OK do póki moje zamierzenia i myślenie pokrywało się z rodzicielskim. Jeśli nie to leciała wiązanka krytyki i wyzwisk, czasem omłot. U mnie w domu nikt się nie łudził, że będę grzeczna bo i tak byłam krnąbna, chamska i pyskata - jak to usiłowała mi wmówić mama.
                Wiem co stoi za moim sposobem bycia i z punktu wyjścia nabrania "pozy bojowej" i odnoszenia wszystkiego co inni powiedzieli zrobili do siebie, jakby było wymierzone przeciwko mnie. Wiem, że obiektywnie tak nie jest, jednak subiektywnie nadal mam z tym problem.
    • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 14.07.13, 18:11
      Polecam Porozumienie bez przemocy-o języku serca M. Rosenberga.
      • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 14.07.13, 21:40
        Komuś ją pożyczyłam i chyba już do mnie nie wróci, bo nie wiem komu:( Zamówiłam podobną książkę pani Rust (imienia nie pamiętam) Może być?
        • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 11:21
          Jak najbardziej:)
          Ważne jest, by porozumiewając się bez przemocy nie stosować sztucznych sformułowań, bo to na dłuższą metę nie wypali.
          PbP to język serca.
          Czyli w skrócie: najpierw wiem co czuję i dlaczego (np. złość), jaka moja potrzeba jest niezaspokojona (np. porządku, szacunku, uznania), wtedy zwracam się do partnera w pierwszej osobie czyli: ja jestem zła, bardzo zła, jak zostawiasz buty w przejściu, czuję się lekceważona, gdy mówię Ci o tym, a one nadal tam leżą.
          Za moją złością, ogromną złością stała potrzeba wysłuchania. Im więcej mówiłam, tym mniej mnie słuchano, właściwie to moje słowa wpadały domownikom jednym uchem, a drugim wypadały. Czułam się lekceważona. I od tej potrzeby zaczęłam. Poprosiłam męża o wysłuchanie mnie. Wyjaśniłam, ze chcę zmienić sposób komunikacji, że zdaję sobie sprawę, że w moich słowach zawsze było za duzo krytyki i oceny, ale teraz chcę cos zmienić. Tylko zanim to zrobię muszę się wyżalić. Początki były trudne, bo każde zdanie przerabiałam w głowie na formułę "ja". Z biegiem czasu okazało się, że ja juz nie muszę niczego z siebie wyrzucać, nie ma zaleglych żali, jest bieżąca komunikacja. To jest trudne, analizować własne uczucia, zastanawiać się jaka potrzeba za nimi stoi, i dodatkowo rozpoznać, czy to uczucie z przeszłości, czy z teraźniejszości. Ale pocieszę: to wchodzi w krew i z dnia na dzień jest latwiej. Gdy potrzeby zostaja zaspokojone, powstaje miejsce na radość i spokój.

          tu ładnie opisane:
          dziecisawazne.pl/porozumienie-bez-przemocy-2/
          • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 12:47
            > Początki
            > były trudne, bo każde zdanie przerabiałam w głowie na formułę "ja". Z biegiem c
            > zasu okazało się, że ja juz nie muszę niczego z siebie wyrzucać, nie ma zalegly
            > ch żali, jest bieżąca komunikacja. To jest trudne, analizować własne uczucia, z
            > astanawiać się jaka potrzeba za nimi stoi, i dodatkowo rozpoznać, czy to uczuci
            > e z przeszłości, czy z teraźniejszości. Ale pocieszę: to wchodzi w krew i z dni
            > a na dzień jest latwiej. Gdy potrzeby zostaja zaspokojone, powstaje miejsce na
            > radość i spokój.

            Dzięki za to co napisałaś, bo mnie chyba też czeka długotrwała analiza myślowa tego co czuję zanim się zacznę odzywać. Wtedy pewnie część emocji sobie sama przetrawię a nie przeleję na rozmówcę.
            Dzęki za link. Przydałby się analogiczny, mężowie są ważni :D Mój się bardzo domaga uznania, świadomy oczywiście wielu swoich wad. No i trzeba chłopu przyznać rację, że w wielu kwestiach jest dobry, albo wystarczająco dobry.
            Ale z drugiej strony ja sama mam opór powiedzieć coś miłego za uprane pranie, bo mnie nikt za to nie dziękuje.
            • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 13:45
              Azalia, a doceniasz sama siebie?
              Musisz robic to pranie, czy chcesz, żeby brudne ubrania były czyste?
              Ja wiem o co Ci chodzi, ale specjalnie pytam:)
              Masz potrzebę bycia docenioną, ok, a mówisz o tym? Jesli tak, to w jaki sposób? Na zasadzie: ja robię tyyyle dla domu, dla nas, a Ty...czy inaczej?
              Jeszcze napiszę coś o sobie. Byłam twarda jak skała. W ogóle nie znosze sie nad soba użalać, zawsze szukam pozytywnych stron w każdej sytuacji i nie lubię okazywać słabości. Ale kiedy przyznałam głośno, że mam problem, (bo co z tego, ze jestem twardzielką, skoro w mojej rodzinie nie jest za fajnie), to paradoksalnie moj mąż przestał być biernoagresywny wobec mnie. Przyznałam, najpierw sama przed sobą, że coś jest we mnie nie tak, skoro staram się jak najlepiej a nikt tego nie docenia, a wręcz przeciwnie. I zaczęłam się zastanawiać co to jest. Doczytałam gdzies w necie, że mężczyźni nie lubią zbyt gadatliwych kobiet. Zrobiło mi się smutno, bo ja tylko chciałam być wysłuchana...No i zaczęłam szukać sposobu, jak przekazać to, co chcę powiedzieć, tak, by nie zagadać na śmierć, a dostać to, czego chcę.
              Jesli nie chcesz powiedziec nic miłego, bo nie masz takiej potrzeby, to nie mów. Widać, że czujesz się mocno niedoceniona, niewysłuchana i lekcewazona. Najpierw rozpracuj te potrzeby, zastanów się w jaki sposób sama możesz je zaspokoić, a potem poproś o to męża.
              I jeszcze dodam, że ja i mąz od kilku miesiecy pracujemy nad zmianą, ale o komunikacji bez przemocy nie powiedział nam żaden terapeuta. Oni nie podsuwają lektur, tylko zadają pytania, nad którymi warto się zastanowić. Mnie te pytania właśnie naprowadziły na opisywaną wyżej metodę komunikacji.
              W pracy nad zmianą najwazniejsze jest uświadomienie sobie, co czuję i jaka potrzeba stoi za danym uczuciem. Jak już znamy potrzebę, a to bardzo ważne, to pozostaje znaleźć sposób na jej zaspokojenie. Za to zaspokojenie jesteśmy odpowiedzialni my sami, druga osoba może, ale nie musi nam pomóc. To jest trudne do przełknięcia:) Ważne jest tez uświadomienie sobie, jakie mamy nastawienie w trudnych sytuacjach, jakie kody mamy zainstalowane w podświadomości (np. nic mi się nie udaje, to dla mnie nieosiągalne itd.) Zmiana nastawienia powoduje zmianę w emocjach. Pojawia się wiecej pozytywnych odczuć, mniej negatywnych.
              To trudna i żmudna praca, ale warto podjąc dla siebie samego taki wysiłek. Dodam tez, że korzystaja na tym dzieci, bo one nie ucza się tego, co do nich mówimy, ale tego, co widzą i słyszą. Jesli mama ma problem z wyrażaniem uczuc, próśb, mówieniem nie, dziecko będzie miało ten sam problem. Jeśli ojciec nie bedzie dążył do konstruktywnego rozwiązywania konfliktów, tylko zamykał się w sobie, dziecko może nauczyć się tego samego sposobu reakcji.
              Podsumowując: na zmianie korzystają wszyscy.
              • azalia30 Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 23.07.13, 13:26
                pade napisała:

                > Azalia, a doceniasz sama siebie?
                > Musisz robic to pranie, czy chcesz, żeby brudne ubrania były czyste?

                Sorki, że wcześniej nie odpisałam. Zanurzyłam się w czytanie książek.
                Dla mnie pranie odzieży to tak jak mycie zębów rano. Trzeba zrobić i już. Jakoś bardzo siebie za to nie cenię :)

                > Masz potrzebę bycia docenioną, ok, a mówisz o tym? Jesli tak, to w jaki sposób?
                > Na zasadzie: ja robię tyyyle dla domu, dla nas, a Ty...czy inaczej?

                Nooo przyznam szczerze, że przez długi okres czasu wyglądało to tak, jak napisałaś. Albo robiłam bez marudzenia i potem się wściekałam, że 5 minut później jest znów syf, albo że mąż sam z siebie nie umyje toalety. Tylko trzeba mu powiedzieć. I sam fakt, że trzeba mu przypomnieć budził we mnie agresję zanim się odezwałam.

                > Jeszcze napiszę coś o sobie. Byłam twarda jak skała. W ogóle nie znosze sie nad
                > soba użalać, zawsze szukam pozytywnych stron w każdej sytuacji i nie lubię oka
                > zywać słabości. Ale kiedy przyznałam głośno, że mam problem, (bo co z tego, ze
                > jestem twardzielką, skoro w mojej rodzinie nie jest za fajnie), to paradoksalni
                > e moj mąż przestał być biernoagresywny wobec mnie. Przyznałam, najpierw sama pr
                > zed sobą, że coś jest we mnie nie tak, skoro staram się jak najlepiej a nikt te
                > go nie docenia, a wręcz przeciwnie. I zaczęłam się zastanawiać co to jest. Docz
                > ytałam gdzies w necie, że mężczyźni nie lubią zbyt gadatliwych kobiet. Zrobiło
                > mi się smutno, bo ja tylko chciałam być wysłuchana...No i zaczęłam szukać sposo
                > bu, jak przekazać to, co chcę powiedzieć, tak, by nie zagadać na śmierć, a dost
                > ać to, czego chcę.

                Dzięki, przeczytałam z dużą uwagą.

                > Widać, że czujesz się mocno niedoceniona, niewysłuchana i lekcewazona. Najpie
                > rw rozpracuj te potrzeby, zastanów się w jaki sposób sama możesz je zaspokoić,
                > a potem poproś o to męża.
                No tak, czułam się tak (teraz też czasami). Doszło jednak do jakiegoś przeformułowania moich potrzeb. I w zasadzie to mam w d...porządek w kuchni i łazienkce do póki nie śmierdzi zbytnio. Lepiej się czuję jak spędzimy ten czas razem na zabawie, albo spacerze. Generalnie to chyba chodzi mi o ciepło rodzinne i życzliwość, które z jakiś nie znanych mi powodów usilnie usiłowałam zaspokoić przez aktyrności związane z układaniem i czyszczeniem. (przy nieustannym strofowaniu przez moją rodzinę, że "jak mogłam dopuścić żeby w moim domu był taki bałagan i syf!, Że muszę sprzątać, bo taka kiedyś byłam czysta, a teraz jestem fleja...")


                > I jeszcze dodam, że ja i mąz od kilku miesiecy pracujemy nad zmianą, ale o komu
                > nikacji bez przemocy nie powiedział nam żaden terapeuta. Oni nie podsuwają lekt
                > ur, tylko zadają pytania, nad którymi warto się zastanowić. Mnie te pytania wła
                > śnie naprowadziły na opisywaną wyżej metodę komunikacji.
                > W pracy nad zmianą najwazniejsze jest uświadomienie sobie, co czuję i jaka potr
                > zeba stoi za danym uczuciem. Jak już znamy potrzebę, a to bardzo ważne, to pozo
                > staje znaleźć sposób na jej zaspokojenie. Za to zaspokojenie jesteśmy odpowiedz
                > ialni my sami, druga osoba może, ale nie musi nam pomóc. To jest trudne do prze
                > łknięcia:) Ważne jest tez uświadomienie sobie, jakie mamy nastawienie w trudnyc
                > h sytuacjach, jakie kody mamy zainstalowane w podświadomości (np. nic mi się ni
                > e udaje, to dla mnie nieosiągalne itd.) Zmiana nastawienia powoduje zmianę w em
                > ocjach. Pojawia się wiecej pozytywnych odczuć, mniej negatywnych.
                > To trudna i żmudna praca, ale warto podjąc dla siebie samego taki wysiłek.

                To również przeczytam z uwagą i zaczynam rozumieć o co chodzi. Swoją drogą to czemu terapeuci nie podsuwają literatury? Mój mnie często pyta co sądzę, że powinnam zrobić, lub jak to powinno wyglądać i twierdzi że w teorii radzę sobie bardzo dobrze :D Praktyka nadal szwankuje...ale też uprzedzał, że to trochę potrwa.

                Doda
                > m tez, że korzystaja na tym dzieci, bo one nie ucza się tego, co do nich mówimy
                > , ale tego, co widzą i słyszą. Jesli mama ma problem z wyrażaniem uczuc, próśb,
                > mówieniem nie, dziecko będzie miało ten sam problem. Jeśli ojciec nie bedzie d
                > ążył do konstruktywnego rozwiązywania konfliktów, tylko zamykał się w sobie, dz
                > iecko może nauczyć się tego samego sposobu reakcji.

                Tu właśnie musze pochwalić nasze dziecko (i nas!). Parę już razy zaskoczyła mnie jasnym i wyraźnym komunikatem swoich uczuć i emocji. W stylu: nie lubię jak na mnie krzyczysz, proszę przestań". "Boję się iść sama do pokoju, możesz mi pomóc?"

                Dzięki też za polecone książki. Są bardzo sensowne. Dochodzę do wniosku że jestem współuzalezniona od samej siebie :P

          • danaide Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 21:46
            > porządku, szacunku, uznania), wtedy zwracam się do partnera w pierwszej osobie czyli: ja
            > jestem zła, bardzo zła, jak zostawiasz buty w przejściu, czuję się lekceważona, gdy mówię Ci > o tym, a one nadal tam leżą.

            Mi jeszcze zwracano uwagę na to, by "Ty" było nieobecne, bo osoba do której mówimy może czuć się atakowana: czyli nie "Ty zostawiasz buty w przejściu", tylko na ten przykład "buty leżą w przejściu". Czasem jednak strasznie trudno jest przeformułować swoje "zarzuty"=)
            • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 22:25
              hmm, przykład czwarty wyraźnie uwzględnia drugą osobę:P
    • pade Re: Przyklady zdrowej komunikacji w rodzinie? 15.07.13, 11:45
      ze strony dzieci są ważne:
      Krok 1: Obserwacja, czyli widzenie danej sytuacji tak, jak ją widzi kamera wideo. Indyjski filozof Krishnamurti powiedział, że „Najwyższą formą inteligencji jest obserwacja bez wydawania osądu”. W PbP chodzi o to, by nauczyć się widzieć rzeczy takimi jakie one są, nie zaś takimi, na jakie wyglądają. Ocena, interpretacja, analiza słów czy działania człowieka nie służą wzbogaceniu życia, wręcz przeciwnie. Jest jeszcze coś. Kiedy łączymy obserwację z oceną, jest bardzo prawdopodobne, ze inni usłyszą w naszej wypowiedzi krytykę.

      Krok 2: W kroku drugim mówimy, co czujemy, kiedy widzimy to czy tamto, słyszymy wypowiadane przez drugiego słowa. Proste, prawda? Dla mnie nie było. Z dwóch powodów. Po pierwsze miałam bardzo krótką listę uczuć, wokół których wciąż krążyłam, rzadko docierając do setna. Po drugie – bałam się mówić o uczuciach, by nie dorobić się łatki „nadwrażliwej”.

      Krok 3: Czas na wyrażenie własnych potrzeb, które ukrywają się za nazwanymi uczuciami; czas odpowiedzieć na pytanie: „czego chcę?”

      Krok 4: Wyrażenie prośby, czyli sformułowanie konkretnego działania, możliwego do realizacji w określonym czasie i określonej przestrzeni. Zdefiniowanie prośby służy wzbogaceniu życia, mojego lub twojego, nie zaś zobowiązania drugiego do oddania przysługi. O ile pierwsze trzy kroki są niezbędne do nawiązania pełnego porozumienia, o tyle ten czwarty krok nie zawsze musi się pojawić. Czasem wystarczy wypowiedzieć, nazwać to, co czujemy i czego potrzebujemy, aby poczuć ulgę i zrozumienie.

      4 kroki to narzędzie działające w obie strony – ja do ciebie, ty do mnie.

      Przykład 1:
      (1) Kiedy widzę cały zlew niepozmywanych naczyń, (2) to jest mi przykro, (3) bo potrzebuję pomocy/współpracy w pracach domowych. (4) Czy mógłbyś pozmywać naczynia zanim pójdziesz spać?

      Przykład 2:
      (1) Kiedy słyszę Twoje „nie”, (2) czy to znaczy, że jesteś zła (3) i czy chciałabyś mi w ten sposób powiedzieć, że sama chcesz zdecydować z kim podzielisz się zabawkami?

      Przykład 3:
      Rysunek, który dzisiaj rano dostałam od Ciebie, (2) bardzo mnie ucieszył, (3) bo fajnie jest wiedzieć, że jestem dla Ciebie ważna.

      Przykład 4:
      Byłem rozczarowany, (1) kiedy na 3 godziny przed naszym spotkaniem odwołałaś je, (3) bo chciałem z Tobą spędzić ten wieczór. (4) Czy mogłabyś mi teraz powiedzieć dlaczego odwołałaś nasze spotkanie?

      Przykład 5:
      Nie lubię, (1) kiedy skaczesz po kanapie, (3) bo martwię się, że spadniesz. (4) Poskacz proszę po materacu.

      Przykład 6:
      (2) Czy jesteś zdenerwowana, (3) bo nie czujesz się bezpiecznie, (1) gdy przekraczam prędkość jadąc po mieście?
    • azalia30 Mały OT relacja z babcią 23.07.13, 13:41
      Od jakiegoś czasu postanowiliśmy z mężęm, że ograniczymy córce kontakt z babcią. Babcia jest agresywna werbalnie, nie kontroluje tego co mówi, jak wpadanie w furię to nie cedzi w słowach. Kilka miesięcy temu córka była świadkiem kłótni jej i mojego brata. Wróciła z wizyty bardzo roztrzęsiona i skołowana. Odreagowała na mnie bijąc mnie i kopiąc. Ewidentnie coś się podziało takiego, że młoda nie umiała sobie poradzić z tym sama i przez kilka dnie pytała czemu babcia krzyczy i pokazywała jak głośno krzyczy.
      W efekcie nie chcemy by babcia brała dziecko na wakacje (jedzie z bratem - kłótnie murowane). Nie zgodziliśmy się też na jednodniowe odwiedziny. Akurat wybitnie nam to nie pasuje w tych dniach, których babcia chce przyjechać. Poza tym ona wiele razy mówiła, że przyjeżdza spotkać się/bawić się z dzieckiem a nie nim zajmować. Obiadu nie zrobi, na spacer sama nie pójdzie, nas z domu też na cały dzień "nie puści". (Dodam, że babcia odwraca kota ogonem i twierdzi, że jej ustalenia i oczekiwania co do kontaktu z wnuczką miały rację bytu wcześniej, teraz już nie - bo sa wakacje. Była to dość emocjonalna rozmowa, w której ustaliłysmy, że nie będę od niej oczekiwać zajmowania się dzieckiem). Więc zamiast mieć dzień spokoju z córką w przedszkolu to musiałabym siedzieć w domu i obsługiwać je obie. Nie mam na to siły ani ochoty.
      Babcia już 4 raz dzwoniła i nalegała. Jest zdruzgotana, że ograniczamy jej kontakty z wnusią, ona ją tak kocha i itp itd. Mogę mówić i tłumaczyć na różne sposoby dlaczego nie. Do niej nie dociera i pyta o to samo w inny sposób tylko innymi słowami.

      Jak sobie poradzić z cżłowiekiem, który nie koduje prostych informacji? Dla mnie jest to stresująca sytuacja, bo dorosłam do tego żeby odciąć się od rodziny. Ale oni nie dają za wygraną. Nie jestem jeszcze na etapie, w którym mogłabym podejść do tych spotkań (rozów tel.) z dystansem.
      • pade Re: Mały OT relacja z babcią 23.07.13, 15:10
        Azalia, a mozesz napisać, jak brzmiała ta ostatnia rozmowa? jak babcia nalega i w jaki sposób Ty odmawiasz?
        Zwracałaś jej kiedykolwiek uwagę na to, że jest krzykliwa?
        • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 23.07.13, 18:35
          Wiele razy mowilam, ze jest napastliwa, przemocowa, ubliza innym, nie jest nastawianona na odbior komunikatu o jaki sama pyta.
          Dzis zadzwonila i mowi: ja chce sie spotkac z wnusia. Odpowiadam, ze juz udzielilam jej wyczerpujacej odpowiedzi dlaczego technicznie nie bede w stanie jej tego zapewnic, i dlaczego emocjonalnie nie chce tego robic.
          (Uprzednio powiedzialam jej ze jest to dla mnie podwojnie przykre. bo raz na nowo jako dorosla odseparowana osoba przezywam na nowo jej agresje i przemoc slowna i slucham mimowolnie wyzwisk jakie kieruje pod adresem brata i malotego dobrowolnie, bez wyzszej koniecznosci oddaje pod jej "opeke" moje dziecko. Podjelismy decyzje z mezem, ze nie bedziemy tego tolerowac i ze kontakty zostana ograniczone. - Babcia wtedy wyparla sie wyzwisk i krzykow. Nerwy zwalila na chorobe tarczycy? I zapewnila o leczeniu. Uznala ze to wina mojego brata, ktory sie drze i nie umie proszony o spokoj przestac. Odpowiedzialam, zeby wreszcie dorosla i wziela odpowiedzialnosc za wlasne zachowanie bo nie kazdy zareagowalby w tej syt. w taki sam przykry sposob. To babcia stwierdzila, ze to wina moja i meza, bo wypytywalismy corke, czy babcia krzyczy - to nam dziecko pokazywalo jak ona krzyczy)
          Dzis - powiedzialam, ze nie bede sie powtarzac, bo wyrazilam sie jasno ostatnio i powtorka z rozywki nie ma sensu bo czuje ze mnie nie slucha i nie koduje.
          Babcia - kilka razy zadala to samo pytanie na rozny sposb: w jaki sposob moglaby sie spotkac z dzieckiem bedac przejazdem w naszym miescie, bo ona chce sie z nia zobaczyc. Ze mam wyslac meza (nienawidze tego okreslenia) pod przedszkole skoro ja nie moge
          Odpowiedzialam, ze teraz nie jest to mozliwe i on na pewno dla niej tego robil nie bedzie. Dodalam, ze to w jaki sposob ona sie zachowywala przez ostatni rok, jest dla mnie nie do przyjecia, jest przykre przekracza moje granice, i osobiste, i smaku, i dobrego wychowania i nie jestem gotowa na spotkanie z nia i nie dam jej dziecka. (Podalam kilka przykladow jej krzywdzacego zachowania, stwierdzila ze ona wie o 1 a reszty nie rozumice, i ze to ja wciagam ja w moje problemy malzenskie dzwoniac do niej. A ona nie chce wcale w tym uczestniczyc... Standardowe odwracanie kota ogonem.)
          W tych dniach kiedy ona moze u nas byc bede w zupelnie innej czesci miasta. koniec, koncze pa.
          Cos w tym stylu. Metoda 4 krokow to to nie byla, wiem, ale zapetlam sie w tych jej probach wymuszania na rozne sposoby. Nie przygotowalam sie do rozmowy.
        • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 23.07.13, 18:39
          Mam jeszcze mala rozterke co do slusznosci naszego dzialania. Maz zdecydowany co do zasadnosci ograniczenia kontaktow, ja niby tez, ale sie waham. Niby dzialam z przekonaniem ze robie to dla mojego i corki dobra, ale przyszlo mi tez do glowy ze moze gdzies tam tkli sie jakies ziarenko zemsty i checi wykorzystanie swojej przewagi w tym zakresie. Z drugiej strony nigdy msciwa nie bylam i "na trzezwo" nigdy takich uczuc nie przejawialam.
          • apersona Re: Mały OT relacja z babcią 23.07.13, 20:11
            Tu będzie lepsza tzw. "Zdarta płyta"
            Chodzi o powtarzanie słów odmowy, kilkakrotnie, w niezmienionej formie, bez tłumaczenia dlaczego nie zrobisz tego, o co cię ktoś prosi. Np. "Nie pożyczę ci pieniędzy". Sposób ten jest szczególnie przydatny w rozmowie z osobą, która nie słucha naszych argumentów. Możemy to stosować w takich sytuacjach, kiedy wyjaśnienia zachęcałaby jedynie rozmówcę do trwania przy własnym uporze, np. dalszego zachęcania do nabycia karnetu, skosztowania piątej porcji tortu, itd. Najważniejsze w stosowaniu tej techniki jest precyzyjne określenie swoich potrzeb - tzn. czego dokładnie chcesz, albo czego sobie nie życzysz, czy czego nie zrobisz. Następnie spokojnie, ale stanowczo powtarzaj swoją wypowiedź tyle razy, ile to będzie konieczne aby rozmówca wycofał się. Nie zmieniaj treści komunikatu.

            ta i inne metody przeciwstawiania się naciskom www.psychotekst.pl/artykuly.php?nr=195
            • zuzi.1 Re: Mały OT relacja z babcią 24.07.13, 00:00
              Dokładnie, zgadzam się z apersona, metoda zdartej plyty: "przykro mi, ale postanowiliśmy z mężem przez najbliższy np. rok nie pozwalac Ci na kontakty z wnuczką z uwagi na Twoje fatalne zachowania. Gdy zapanujesz nad soba i swoimi emocjami, wówczas zastanowimy się nad umożliwieniem Ci kontaktowania się z naszą córką. Na chwilę obecną takie kontakty nie wchodzą w grę. Do widzenia." bach słuchawka na widełki... i koniec, gdy pojawi się kolejny telefon z numerem babci, konsekwentnie nie odbierasz...nawet gdyby dzwoniła i 1500 razy w ciągu tygodnia...
            • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 24.07.13, 14:42
              Dzieki za rade!
              Zapomnialam o tej metodzie. Akurat ostatnio musze odbierac tel od mamy, bo zalatwiamy cos niezwiazanego z tematem spotkan babcia-wnuczka. Ale przez pare miesiecy udalo mi sie ignorowac jej tel i maile (ukrylam jej adres i niedochodza. Byla bardzo oburzona jak sie dowiedziala).
          • anaiss Re: Mały OT relacja z babcią 27.07.13, 13:23
            Azalia, ale czy babcia niewłaściwie zachowuje się w stosunku do wnuczki? Napisałaś, że była świadkiem kłótni babci z Twoim bratem, ale moim zdaniem to kwestia pomiędzy dorosłymi. Czy faktycznie chcesz odizolować dziecko dla jego dobra, czy chcesz ukarać ją za przewinienia, których dopuściła się w stosunku do Ciebie?
            • pade Re: Mały OT relacja z babcią 27.07.13, 13:47
              Pewnie jedno i drugie. Wiem, że nie do mnie było to pytanie:)
              Faktem jest, że jesli ktoś jest toksyczny od wielu lat, to sam z siebie w jeden dzien się nie zmieni. Skoro matka wyrządziła krzywdę córce, jakie jest prawdopodobienstwo, że nie zrobi tego samego wnuczce? Niewielkie.
              Jest też kwestia wzorcow. Jeśli w rodzinie matki wszyscy na siebie wrzeszczą, ubliżają sobie, a na to patrzy dziecko, jaką ono ma z tego korzyść? Ma wysłuchiwać awantur dla dobrego samopoczucia babci? Czego się uczy?
            • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 29.07.13, 14:03
              To zależy co rozumiesz przez "niewłaściwe zachowanie wobec wnuczki". Naszym zdaniem zachowuje się niewłaściwie. Wciąganie dziecka w konflikt jest niewłaściwe. Mój brat nie jest jeszcze dorosły, chodzi do liceum. Babcia nie umie przerwać psyskówki i załagodzić sporu na czas. Nie chcę, żeby moje dziecko uczestniczyło w tym samym co ja, kiedy mój brat był mały a ja licealistką. Babcia opiwprza starsze, a potem bierze młodsze za rączkę i mówi coś w stylu: chodź kochanie, widzisz jaka ona jest chamidło i podłota. Choć tu do mnie pobawimy się.
              Nie ma mowy bym bez wyższej konieczności się na to zgodziła. Odpowiadając na Twoje ostatnie pytanie, jedno z drugim się zazębia czyli dwa razy "tak".
      • evee1 Re: Mały OT relacja z babcią 26.07.13, 01:29
        Rozumiew, ze nie podoba Wam sie agresyna postawa babci i jej klotnie z bratem, ale ponizszego nie rozumiem:
        > Nie zgodziliśmy się też na jednodniowe odwiedziny....
        > Poza tym ona wiele razy mówiła, że przyjeżdza spotkać się/bawić się z dzieckiem
        > a nie nim zajmować. Obiadu nie zrobi, na spacer sama nie pójdzie, nas z domu też
        > na cały dzień "nie puści".
        > Więc zamiast mieć dzień spokoju z córką w przedszkolu to musiałabym siedzieć w
        > domu i obsługiwać je obie. Nie mam na to siły ani ochoty.
        To babcia ma prawo spotkac sie z wnuczka tylko jezeli przy okazji zajmie sie dzieckiem i domem? Jak zapraszasz znajomych, to tez im kazesz gotowac sobie obiad? Bo tak to zabrzmialo.
        I co jest takiego zlego w jednodniowych odwiedzinach i spotkaniu pod Twoja kontrola? Rozumime, ze termin Wam nie odpowiada, ale mozna chyba ustalic jakis inny?
        No, chyba, ze koniecznie chcesz dziecko pozbawic kontaktu z babcie i vice versa, tylko nie rozumiem dlaczego, bo przeciez moga sie spotykac w taz kontrolowanych warunkach.
        • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 26.07.13, 17:42
          W zasadzie to się chyba do tego sprowadza, że oboje chcemy kontakty z babcią ograniczyć.
          Ja jestem teraz zajęta pracą koncpecyjną (pisaniem) i nie chcę przyjmować żadnych gości. Moja mama należy do tych wymagających uwagi odwiedziających. Przyjechałaby jeszcze z dwoma innymi osobami. Ostatnio jak byli to byli zniesmaczeni tym, że nie ma obiadu i trzeba iść na miasto jeść. Przykro mi, nie jestem w stanie gotować teraz dla 3 dodatkowych osób. Przedszkole jest dla mnie wybawieniem.
          Brak naszych chęci do spotkań wynika także z całokształtu zachowań mamy wobec innych. Robi zwykle tylko to co uważa za słuszne wtedy kiedy uważa za słuszne. Wiele razy wchodziła nam na głowę, nie stosowała się do prostych próśb i stawiała w sytuacji w której trzeba jej ulec albo wyjść na prostaka i ją np. z domu wyprosić.
          Ja obecnie mam zakaz denerwowania się, a każdy kontakt z moją mamą kończy się nieprzyjemnymi reakcjami fizjologicznymi trwającymi kilka dni. W tej chwili ani nie moge sobie na to pozwolić, ani nie chcę. Jestem w trakcie psychoterapii i obecnie czuję duży wstręt do tej kobiety. Nie jestem emocjonalnie w stanie jej teraz gościć, do czasu aż sobie pewnych kwestii nie poukłądam w głowie. Po raz pierwszy stawiam na pierwszym miejscu swoje potrzeby i swój komfort ponad jej "ja chcę to i to tu i teraz".
          Córka o nią w ogóle nie pyta.
          • pade Re: Mały OT relacja z babcią 26.07.13, 22:52
            Cos mnie wcześniej powstrzymywało przed napisaniem odpowiedzi...chyba czekałam na taki wlaśnie opis.
            Azalia, masz pełne prawo nie spotykac się z matką. I skorzystaj z niego bez żadnego poczucia winy. Kiedy dzwoni, nie odbieraj telefonu, albo stosuj metodę zdartej plyty.
            I nie zastanawiaj się już nad tym, nie rozkminiaj. Twojej córce nic nie ubędzie jak się z babcią nie bedzie widywała, Ty dojdziesz do siebie, a ona...może kiedys coś przemyśli.
            Trzymaj się:)
            • anaiss Re: Mały OT relacja z babcią 27.07.13, 13:27
              ma prawo nie spotykać się z matką, ale jeśli babcia nie szkodzi dobru dziecka to nie ma prawa ograniczać jej kontaktów. Dziadkowie i wnuczęta mają prawo i obowiązek utrzymywania ze sobą kontaktów - art.113 i następne k.r.o.
              • pade Re: Mały OT relacja z babcią 27.07.13, 13:43
                No przecież pisze jak byk, że babcia jest agresywna werbalnie. To za mało?
              • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 29.07.13, 14:05
                Określ co kodeks precyzuje przez "dobro dziecka"...Nie bije jej jeśli o to chodzi.
            • azalia30 Re: Mały OT relacja z babcią 29.07.13, 14:04
              Dzięki dzięki za wsparcie.
              Może babcia coś przemyśli może nie. Na razie obwiniła za sytuację brata i mnie i męża :(
              No nic. Rodziny się nie wybiera.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka