spiryna 02.10.13, 10:25 Jw - jak uporać się z tymi emocjami, tak by zacząć żyć własnym życiem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
brak.polskich.liter Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 12:28 Zaczac od tego, ze nie musisz wybaczac. Odpowiedz Link Zgłoś
milamala Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 13:43 Oraz, ze zal, zlosc i bol nie jest niczym zlym. Masz do tych emocji pelne prawo. Nie bede wyjatkowa jesli wspomne o terapi. Jak chodzi o wiecej szczegolow to musisz niestety cos wiecej napisac o sprawie. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 15:08 Chodzé na terapie i czesciowo uporalam sie z roznymi rzeczami. Przepracowalam,ze jestem dzieckiem niezaspokojonym emocjonalnie, nadmiernie krytykowanym. Wiem, ze mam prawo wyrazac emocje. Niestety moi rodzice nie podzielaja mojego zdania. Najbardziej toksyczny jest ojciec. Mam wrazenie, ze drazni go moja obecnosc, kazde slowo. Dlatego po kazdorazowym spotkaniu z nimi czuje sie okropnie i wracam nie tylko do ostatniej sytuacji,ale i dziecinstwa. Nie chce zywic urazy, bo to mnie wykancza. Czy jedynym wyjsciem jest ograniczenie spotkan, postawienie granic i zaakceptowanie sytuacji? Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 15:17 Chyba stety/niestety jedynym. Chyba jestem na podobnym etapie do Ty w tej chwili. Ciezki etap. Ale z tego co wiem, i na co mam nadzieje, to nastepne etapy beda lepsze i bedzie lepiej. Mam nadzieje, na zmiane. Nie innych, ale ze ja naucze sie jak to ogarnac i wtedy bedzie juz realnie lepiej. Powodzenia - trzymam kciuki! Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 16:18 Od toksycznych ludzi najlepiej sie trzymac z daleka, nawet jesli sa rodzicami :-( Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 16:21 spiryna napisała: > Wiem, > ze mam prawo wyrazac emocje. Niestety moi rodzice nie podzielaja mojego zdania > Czy jedynym wyjsciem jest ograniczenie spotkan, postawienie > granic i zaakceptowanie sytuacji? Moim zdaniem jedynym. Rodziców nie zmienisz, możesz zmienić tylko samą siebie, a raczej swoje podejście do nich. Jeśli nie chcą respektować Twoich granic to nic innego niż ograniczenie kontaktu Ci nie pozostaje. Tak samo należy postępować z każdym kto notorycznie przekracza Twoje granice. Odpowiedz Link Zgłoś
rotkaeppchen1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 11:47 Zal, zlosc i bol same w sobie nie sa niczym zlym ale jezeli trwaja latami, poglebiaja sie, uderzaja w nas samych, niszcza nas od srodka, szkodza nam a nie tym, ktorzy sa przyczyna tych emocji. Dlatego warto sie z nimi uporac, nie dla osob, ktore nas skrzywdzily ale dla nas samych. Zeby sie uspokoic, nie wypominac, nie cierpiec, nie walczyc z samym soba. Ja osobiscie mam doswiadczenie z terapia dda i wybaczeniem matce, ktora zniszczyla mi czesc dziecinstwa. Na poczatku i w trakcie terapii wyszla cala zlosc, nienawisc, zal, przez okres trwania terapii (ponad dwa lata) nie mialam z mama kontaktu a jezeli byl, to przesycony wlasnie agresja, zalem, itd. Dopiero pod koniec terapii, dzieki temu, co bylo tam robione, nagle cos "kliknelo" i wszystkie te "zle" uczucia "odplynely". Przelomowym momentem (w terapii) bylo napisanie listu do rodzicow. To wlasnie wtedy musialam sobie wszystko dokladnie przypomniec, przezyc od nowa, przetrawic, sformulowac w postaci zarzutow i napisac w formie listu. Listu, ktory nie mial byc wyslany do adresata, ten list byl dla mnie. Ja nigdy nie zapomnialam i nie zapomne, czego doswiadczylam przez moja mame ale dzieki temu, ze jej przebaczylam (to bylo bierne przebaczenie, po prostu pewnego dnia nagle caly zal, nienawisc, itd odeszly, nie musialam o to walczyc ze soba), mam spokoj wewnetrzny i dzieki temu moglysmy po latach odbudowac relacje. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 14:31 Odnosnie terapii - w jaki sposob pracuja z wami terapeuci? Ja z moich spotkan jestem w zasadzie zadowolona. Brakuje mi jednak pewnej zadaniowosci, cos w rodzaju pracy domowej. W pewnym momencie mialam nawet wrazenie,ze stanelam w martwym punkcie i spotkania sluza raczej wyzaleniu sie z fachowym komentarzem. A ja wracam do punktu wyjscia. Odpowiedz Link Zgłoś
rotkaeppchen1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 16:17 Moja terapia byla dwutorowa. Raz w tygodniu dwugodzinna terapia grupowa i raz w tygodniu terapia indywiddualna. Terapia grupowa była dwufazowa. Pierwsza faza, grupa otwarta, sluzyla pracy nad poczuciem wlasnej wartosci. Terapeuci podejmowali decyzję, jezeli ktos byl gotowy do drugiej fazy. Druga faza to byla grupa zamknieta, skladajaca sie z ok 15 osób. To byla praca bardzo poglebiona, dotyczaca juz bezposrednio podstaw problemu, rozgrzebbujaca dziecinstwo itd... Niesamowite, jak to dzialalo!!! Dodam, ze to byla terapia panstwowa! Po niej stalam sie zupelnie innym czlowiekiem, nie mowiac o tym, ze mam bdb relacje z mama. Mam świadomość krzywdy, jaką mi wyrzadzila (nie chcąc przeciez, sama sobie nie radzila przeciez ze soba, z depresją, nerwica, itd) ale nie mam juz zalu... Nigdy nie zapomne - zapomniec nigdy nie wolno, to daje szansę, ze nie popelni sie podobnych błędów. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 11:09 Bardzo systematyczna byla ta terapia. Moja, tez chodze na nfz, niestety nie jest tak regularna. Rzadko spotykam sie co tydzien, najczesciej co dws a nawet trzy tygodnie. Te orzerwy nie sa zbyt dobre, poza tym najmniej dyscyplubujacy jest ten brak tzw pracy domiwej. Niemniej jednak jestem bardzo zadowolona, bo odkrywam siebie. Tez chcialabym uzyskac spokoj. Moj ojciec niestety sie nue zmieni, wiec wydaje mi sie, ze relacje z nim moga byc co najwyzej poprawne. Odpowiedz Link Zgłoś
rotkaeppchen1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 20:11 Nie wiem, kim jest Twoj ojciec, nie wiem, jak zachowuje sie na codzien. Moja mama tez sie przeciez nie zmienila, nadal popija, nadal tego nie lubie ale teraz moge wybrac, czy w tym "uczestniczyc". Mieszkam za granica, jedyny kontakt to ten telefoniczny i dlatego dzwonie do niej w godzinach porannych, poniewaz wtedy mam pewnosc, ze bedzie w 100% trzezwa. I wtedy jest bdb. Jestem przewrazliwiona na jej punkcie, potrafie wyczuc, kiedy wypije choc pol puszki piwa - dlatego nie dzwonie nigdy po poludniu a jezeli sie zdarzy, szybko koncze rozmowe, jezeli wyczuje, ze cos pila, nawet bardzo niewiele. Nie chce sie po prostu denerwowac. Kiedys, jeszcze w czasie trwania terapii, probowalam rozmawiac z mama na temat, co sie dzialo w moim dziecinstwie, mama wtedy w ogole nie przyznawala sie do bledow, wszelkie moje zarzuty odpierala... Popelnilam wtedy blad, rozmawiajac z nia na ten temat, mimo ze terapeuci mi to odradzili... Teraz po latach, kiedy mamie wybaczylam, potrafie rozmawiac z nia na te tematy bez emocji, potrafie wyrazic fakt, ze jej wybaczylam, paradoksalnei wlasnie teraz ona "przyznaje sie do winy" i zaluje... Moze wtedy za bardzo przypieralam ja do muru? Mozliwe, ze wtedy naprawde nie widziala tego, co robila, mozliwe tez, ze nie chciala swiadomie przyznac sie do faktu, ze robila zle, bo musialaby mnie przeprosic a na to nie byla gotowa. A z czasem, podczas wielu rozmow, juz "na zimno", bez emocji, nie raz mnie przepraszala i przyznawala, ze to czy tamto robila zle. Mnie w sumie nigdy nei zalezalo, na slowie "przepraszam", bardziej bylo dla mnie wazne, zeby mama miala swiadomosc, ze bylo tak a nie inaczej... Dzieki tej terapii, moglam tez troche bardziej obiektywnie ocenic to, co bylo. Ze moja mama pila, nie dlatego, ze byla zlym czlowiekiem i miala w d..., co sie ze mna dzieje, tylko wlasnie wrecz przeciwnie - byla ze mna sama, sama z soba sobie nie radzila a to, ze chciala mi zapewnic wszystko, co mozlwe i lek, ze nie da rady, jeszcze bardziej nakrecalo spirale picia... Oczywiscie, ze ona byla WINNA i ze to ja bylam OFIARA, to musialam sobie uswiadomic, wlasnei po to, zeby moc jej przebaczyc. Przebaczyc mozna tylko komus, kto jest/ byl winny, dlatego bardzo wazne, zeby tego winnego znalezc. Nie wiem, skad jestes, ja robilam moja terapie w Warszawie, w osrodku "Petra", ktory obecnie znajduje sie w Alejach Jerozolimskich, blisko palacu kultury. Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 16:33 Nie licząc podstawy czyli terapii bardzo pomaga rozluźnienie kontaktu, w ekstremalnych przypadkach z zerwaniem go włącznie. Teksty typu: ale to jednak rodzice, są starzy, też mieli ciężko w kontekście toksyków niszczących dziecku życie wywołuje u mnie mdłości. Dziecko takich rodziców nic nie musi. Kop w doopę i zawieszenie relacji wszelakiej jak najbardziej są dozwolone. Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 16:45 Ból jest wtedy, gdy dorosłe dziecko wciąż bardzo pragnie akceptacji tychże rodziców, a oni wciąż je krytykują i odrzucają. Ale na to można poradzić cokolwiek tylko zmieniając siebie. Im mniej się z nimi kontaktujesz tym mniej o nich myślisz. Im mniej o nich myślisz, tym mniej łakniesz ich akceptacji, przynajmniej w dłuższej perspektywie masz na to szansę. Warto tę szansę sobie dać. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 17:13 Wiem,ze pragne tej akceptacji, milosci,zrozumienia,uwagi,szacunku. W zamian dostaje to,co zawsze. Proba dyskusji konczy sie stwierdzeniem mojej choroby psychicznej ze wszystkimi wyzwiskami wlacznie. Proby ograniczenia kontaktow do minimum skutkuja wyrzutami sumienia, bo przeciez mam dobrych rodzicow,ktorzy mnie nie rozumieja,ale nie pija, dawali zawsze jesc, dbali . Dlatego jest to tak trudne, bo niby normalna rodzina. I kolo sie zamyka. Dzieki terapii wiem, gdzie lezy problem, ale podswiadomie nie potrafie zrezygnowac z tej chorej relacji. Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 17:35 przeciez mam dobrych rodzicow,ktorzy mnie nie rozumieja,ale nie pija, dawali zawsze jesc, dbali Ale oni tak mówią czy Ty tak myślisz? Bo to jest dość znaczna różnica. Wychowanie dziecka to nie jest chów bydła. To że rodzice dawali jeść to jeszcze nie znaczy że nie byli dysfunkcyjną rodziną. Patologia to nie jest tylko zarzygany menel, patologia może nosić wyprasowaną koszulę i mieć wzorową opinię w pracy czy u sąsiadów. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 17:49 Cale zycie mama powtarzala mi, w chwilach buntu, odmiennego zdania, ze mam takich dobrych rodzicow i ich nie szanuje, ze tata nie pije, ze przeciez mam co jesc, gdzie spac itp. I z tym sie zgadzam, ze nie sa najgorsi. Jednak, jak sobie przypomne agresje, krytyke wszystkiego,wyzwiska za to, ze inaczej mysle itp. To sie buntuje. Jest mi trudno, bo to taka dulszczyzna. I dlatego mam rozdwojenie jazni i wciaz wypieram, bo chce zaspokoic potrzeby emocjonalne. Ja to teraz juz wiem,ale jak przekonac maja podswiadomosc? Tego jeszcze nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 18:00 Poza tym to tata jest taka bardzo odrzucajaca osoba. Mama jest z natury ciepla i kochajaca, niestety przez lata zgadzala sie na ten proceder, wiec mam do nie zal. Zawsze mowila, ze chce miec swiety spokoj, wiec tez w tym uczesyniczyla. Jej jestem w stanie wybaczyc wiele, odwiedzam rodzicow glownie ze wzgledu na nia. Dlatego czuje sie jak miedzy mlotem a kowadlem. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 18:07 spiryna napisała: > Poza tym to tata jest taka bardzo odrzucajaca osoba. Mama jest z natury ciepla > i kochajaca, niestety przez lata zgadzala sie na ten proceder, wiec mam do nie > zal. Zawsze mowila, ze chce miec swiety spokoj, wiec tez w tym uczesyniczyla. J > ej jestem w stanie wybaczyc wiele, Moja koleżanka była taką matką. Łagodzącą wybryki męża, zgadzającą się na poniewieranie dziećmi i zamiatającą wszystko pod dywan. Dopóki małżeństwo trwało. Po rozwodzie od terapeutki dowiedziała się ze zdziwieniem że jest typowym przykładem matki toksycznej... A dzieci wyjechały od niej zagranicę. Muszą sobie zbudować własną tożsamość. Czego i Tobie życzę. Nie użalaj się nad matką, ty byłaś dzieckiem w tej rodzinie i nie miałaś wyboru, ale ona była dorosła i mogła się sprzeciwiać i brać Cię w obronę. Nie zrobiła tego - jest współwinna. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 18:02 spiryna napisała: > Cale zycie mama powtarzala mi, w chwilach buntu, odmiennego zdania, ze mam taki > ch dobrych rodzicow i ich nie szanuje A zastanów się czy ONI szanowali i szanują Ciebie? Bo dawanie jeść i brak alkoholizmu nie są wyznacznikami dobrych rodziców, i ma się nijak do dawanie wsparcia, budowania poczucia własnej wartości, pozwalania rozwinięcia skrzydeł dziecku, pokazywania świata, dostrzegania i rozwijania talentów oraz pozwalania na błędy i zdanie całkiem przeciwne do zdania rodziców i bycie odrębną osobą... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 20:41 spiryna napisała:"Wiem,ze pragne tej akceptacji, milosci,zrozumienia,uwagi,szacunku. W zamian dostaje to,co zawsze. Proba dyskusji konczy sie stwierdzeniem mojej choroby psychicznej ze wszystkimi wyzwiskami wlacznie. Proby ograniczenia kontaktow do minimum skutkuja wyrzutami sumienia, bo przeciez mam dobrych rodzicow,ktorzy mnie nie rozumieja,ale nie pija, dawali zawsze jesc, dbali . Dlatego jest to tak trudne, bo niby normalna rodzina." Dobrzy rodzice (normalna rodzina) nie ciskają we własne dziecko wyzwiskami. Dużo jest takich sprzecznych stwierdzeń w tym co piszesz. Powinnas sobie skutecznie wytłumaczyc, że nie miałas, nie masz i miec nie będziesz dobrych, normalnych rodziców, bo normalni i dobrzy rodzice nie zachowują sie tak jak Twoi. Twoja mama też nie jest dobra, bo za cenę SWOJEGO świętego spokoju poświęciła TWOJE dobro i spokój, typowa toksyczna egoistka. Dziecko czyli Ty jest dla niej tyle ważne co nic...najważniejszy jest jej święty spokój. Uzmysłów sobie tą brutalnosc swoich rodziców, nie tylko ojciec był zły, zła jest również Twoja matka, bo prawdziwa matka nigdy by tak nie postąpiła. Prawdziwa matka chroni dziecko i jego uczucia nawet przed własnym męzem, gdy zachodzi taka sytuacja, a nie pozwala wyżywac się na dziecku za cenę własnego świętego spokoju. Więc przestań powtarzac swoje mrzonki o dobrej matce, ona nie jest dobra...ta pani jest złą matką więc przestań się oszukiwac że jest ciepła i dobra, takie myślenie zaciemnia Ci prawdziwe oblicze Twojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
w-dobrym-nastroju Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 18:45 Susan Forward, w swojej kultowej książce "Toksyczni Rodzice" pisze o pułapce przebaczenia. Właśnie czytam- w formie elektronicznej, jeśli chcesz, podeślę na maila. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 23:24 Dzieki, tezz mam ja w formie elektronicznej:) musze do niej wrocic... Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda.big Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 04.10.13, 08:28 A czy mogłabyś przesłać ta książkę mi? Odpowiedz Link Zgłoś
kingusia1974 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 21:14 Spiryno, mam dokladnie taki sam problem, wypisz, wymaluj. "Porzadna rodzina" (dawana za przyklad) i przemoc. Ojciec, psychicznie chory, agresor (choc w stosunku do otoczenia z zewnatrz swietnie sie umial kontrolowac) i matka lagodna, wlasciwie "dobra", gdyby nie to male "ale": zgadzanie sie na ponizanie, bicie, wyzwiska w stosunku do swoich dzieci, oby tylko samemu miec swiety spokoj i aby ludzie ja chwalili, ze jest taka dobra, pokorna i lagodna wprost idealna kobieta. Przepraszam, ale nie wiem co Ci poradzic. Sama sobie jeszcze z tym nie poradzilam. Przytulam Cie tylko internetowo i trzymam kciuki zebys znalazla rozwiazanie i spokoj. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 23:33 Dziekuje, wierze, ze mi sie uda. Znalazlam sie na takim dnie emocjonalnym, ze nie moge znow odpuscic. Najgorsze, ze ta praca nad soba czasami przypomina orke na ugorze. Zuzi masz racje, ze moja mama mogla wybrac inaczej,ale nie chciala, jednak trudno mi to ogarnac... Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 23:38 Mi to też trudno ogarnąc...(brak słów po prostu)... i w przypadku tak zachowujących się osób miałabym ochotę je zwyczajnie udusic za brak człowieczeństwa, za fatalny egoizm i brak empatii... Czy powiedziałas kiedys swojej matce szczerze co sądzisz na temat jej zachowań z przeszłosci i motywów tych zachowań, tak prosto z mostu, żeby sobie emocj. ulżyc? A jesli tak, to co ona na to? Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 02.10.13, 23:55 Tak, zapytalam sie dlaczego pozwalala na to, zeby ojciec mnie bil, dlaczego nie reagowala -odpowiedziala, ze zawsze sie jej to nie podobalo i ze jestem niesprawiedliwa, ze do tego wracam, ze znow sie.czepiam. kiedys zapytalam sie, dlaczego ciagle mnie krytykowali. Powiedziala, ze mieli za duzo obowiazkow, zadnej refleksji, ze robili źle. Ostatnio bylam u nich i po krotkiej wymianie zdan z mama na temat tego, jak fajnie bylo na imprezie rodzinnej do akcji wkracza ojciec i mowi: "cicho badz, zamknij sie, nie truj dupy " -wychodze, bo wiem, ze jak sie odezwe, to uslysze, ze jestem glupia itp. Mama patrzy wielkim wzrokiem i tylko czeka czy znow tym razem podejme probe dyskusji, czy sie wycofam. Za jakis czas przychodzi, pewnie targana wyrzutami sumienia, skontrolowac czy nie placze. Po tej akcji obiecalam sobie, ze musze cos zmienic, bo mam dosc Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 00:08 a pusciłas kiedyś swojemu ojcu taką porządną słowną "wiąchę" za to na co sobie w stosunku do Ciebie pozwala? Opieprzyłas go kiedyś porządnie za jego zachowania w stosunku do Ciebie? A jesli tak, jak wówczas zareagował? Ile masz lat spiryno? Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 07:26 Sek w tym, ze czesto mowie, ze mnie rani. Wowczas slysze wiazanke wyswisk pod swoim adresem, ze mam sie odczepuc, dolacza sie mama, ze ja wpedze do grobu. Kiedys wierzylam,ze maja racje, ale wyperswadowal mi to maz. Zreszta mam wrazenie, ze ojciec traktuje mnie jak jego tata najstarsza siostre. Widzisz mam ponad 30 lat, wlasna rodzine, a wewnetrznie czuje sie wlasnie zastraszonym, smutnym, pragnacym uwagi dzieckiem z nerwica. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 08:33 Spiryno, ale do takich ludzi jak Twoj ojciec trzeba się zniżyc do jego mentalnego poziomu, tj. jeżeli on traktuje Cię bez szacunku to tym samym daje Tobie prawo do tego, aby odpowiedziec mu w ten sam sposób. Na takich agresorów nie działa mówienie, że Cię rani, prośby o to żeby przestał się tak zachowywac itp itd.... takiemu agresywnemu człowiekowi nalezy powiedziec prosto z mostu żeby za przeproszeniem: "zamknął ryja i przestał Cię traktowac po chamsku, bo jeszcze jedno takie słowo i jak mu przyyy..isz w paszczę, to zęby będzie zbierał z podłogi" ;-) rozumiesz ;-))), to ma byc najbardziej buracki poziom na jaki Cię stac,... powiedziany tonem takim, żeby wiedział, że jeszcze chwila i chwycisz za kija i mu przy...ysz po plecach...to ma byc najbardziej chamski styl na jaki Cię stac.... Po takim zachowaniu przyjrzyj się jego reakcji, a zobaczysz wielkie zdziwienie w jego oczach, że jak to ofiara śmie się stawiac.... Przy następnym takim jego zachowaniu odpowiedz jeszcze mocniej i jeszcze b. po chamsku, gdyby zaczął do Ciebie wyskakiwac z łapami, to zapowiedz mu z góry, że wezwiesz policję i założysz mu niebieską kartę. Na takich agresywnych ludzi działa tylko chamstwo, zamordyzm i konsekwencja. Gdy zacznie się Ciebie bac i czuc do Ciebie respekt, wówczas nie będzie go stac na takie chamskie zachowania, bo będzie obawiał się Twoich reakcji... A najlepiej, gdybys pojawiała się u rodziców w towarzystwie męza, nie sama, czy przy męzu ojciec tez pozwala sobie na takie chamstwo w stosunku do Ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 08:49 Niestety, ale dużo kobiet jest zbyt łagodnych w stosunku do swoich po chamsku zachowujących się męzów, ojców, matek, znajomych. Gdyby stac je było na dociśniecie śruby chamstwu aż do złamania śruby, wówczas problem stosowanej wobec nich agresji szybko by się zakończył. A tak, poprzez zbytnią łagodnosc, spolegliwosc, prośby wypowiadane słabym głosem, agresja rozwija się w najlepsze i rani i dotyka kolejne słabe osoby. Znajdź spiryno w sobie siłę, aby z chamstwem zawalczyc, zrób to z uwagi na szacunek do samej siebie. Uświadom sobie najpierw, że nikomu nie pozwolisz się traktowac po chamsku i każdą taką sytuację wytępisz do zera, lub zerwiesz jakikolwiek kontakt z taką osobą/osobami, niezaleznie od tego czy jest to ojciec matka czy inny niekulturalny buc... Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 11:51 Nie do końca się zgadzam zuzi.1. Zniżenie się do poziomu prymitywnego chamstwa najczęściej wcale nie zatyka chama, a wręcz przeciwnie, eskaluje jego agresję. Poza tym w pewnym stopniu co gorsza legitymizuje to chamstwo, to już nie jest cham obrażający kogoś, to jest dwójka chamów obrażających się nawzajem. To trochę jak z facetem który zaczyna naruszać nietykalność cielesną żony w czasie konfliktu. Rada "sama daj mu wtedy w pysk" jest najgorszą jakiej możesz udzielić. Myślę że ojciec wątkodajki, gdyby mu nabluzgała, byłby cały w skowronkach. Otrzymałby potwierdzenie, że bycie prymitywnym chamem jest w rodzinie powszechnie stosowane i normalne. Że nie przesadził ani o jotę, bo ona robi to samo. Że taki jest standard relacji między ludźmi. Zniżanie się do poziomu agresora, nie ważne czy fizycznego i bicie go czy psychicznego i nabluzganie mu jest bardzo złym pomysłem. Uwspólni odpowiedzialność za zło. Ad rem: spiryna nie ma problemu z rodzicami. Ona ma problem ze sobą. Już sam tytuł wątku bije po oczach. "Jak wybaczyć"? O jakim wybaczeniu może być mowa, skoro nie ma cienia skruchy? Właściwie postawione pytanie powinno brzmieć: jak się uniezależnić emocjonalnie od toksycznych rodziców? Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 12:53 Zgadzam się i dodam jeszcze, że rodzic może być kimś komu awantury, kłótnie i przekleństwa mogą sprawiać przyjemność, za to dla dorosłego dziecka będzie to stresujące i męczące. A do rodzica i tak to nie dotrze, ot stwierdzi, że ma złe i niewdzięczne dziecko a on się tak starał je wychować. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 13:24 Tak, mam problem z niezaleznoscia emocjonalna. Takie ujecie tematu byloby kepsze. Pisalam juz, ze wewnetrznie jestem dzieckiem pragnacym uwagi i milosci rodzicow. Wiem, ze nie otrzymam go, ale ludze sie, ze moze cos sie zmieni. Jak alkoholik... poza tym nie jest latwo mi zerwac te wiez, bo sami rodzice szukaja kontaktu. Laskawie przebaczaja moje straszne zachowanie, robi to mama we wspolnym imienu,co wywoluje potworne poczucie winy. Na chwile jst poprawa i znow to samo. Tak wiec ludze sie, a oni uwazaja,ze nie mam racji. Rzeczywiscie mowimy innymi jezykami. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 13:37 > Pisalam juz, ze wewnetrznie jestem dzieckiem pragnacym uwagi i milosci rodzi > cow. Wiem, ze nie otrzymam go, ale ludze sie, ze moze cos sie zmieni. Jak alkoh > olik... a dlaczego jako trzydziestoletnia osoba nie szukasz milosci w zwiazku? dlaczego cofasz sie w rozwoju do etapu kilkuletniego dziecka? daj spokoj tym rodzicom- nie wykrzeszesz z nich niczego wiecej poza tym co Ci dali; swoimi roszczeniami uruchamiasz ich wewnetrzne problemy, byc moze nieuswiadomione poczucie winy i dlatego beda sie bronic na kazdy mozliwy sposob- to naprawde jest bardzo proste do zrozumienia; jesli ja bym kazala Ci skoczyc 2 m wzwyz to bys skoczyla? nie, bo nie potrafisz; oni tez nie potrafia Ci dac tego czego chcesz od nich, rozumiesz? malo tego swoja postawa- wzmacniasz ich patologie; jesli mozna Ci powiedziec- zamknij sie a Ty jak trusia sie zamykasz- to co Ty wlasciwie robisz? opamietaj sie... Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 13:59 No wlasnie dlaczego? Moze dlatego, ze we wlasnej rodzinie czuje sie kochana. Maz mnie kocha, akceptuje mnie, mam cudowne dzieci. Nie znalam tego uczucia, wiec je sabotuje. Wedlug mnie milosc malzenska nie zastapi mi braku milosci rodzicielskiej. Musze zrozumiec, ze nie dostane nic wiecej od rodzicow, ze oni sie nie zmienia, ze kochali mnie moze najlepiej , jak potrafili, albo tylko spelniali obowiazek. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 20:18 spiryna, nie chcij, nie oczekuj niczego od rodziców, a już najmniej akceptacji siebie i tego co robisz/robicie z mężem i w stosunku do dzieci. Otwarcie i asertywnie mów im, żeby tego i tego konkretnie nie mowili i nie robili bo cię to rani (ale nie oczekuj, że się tak jak chcesz zachowają, pewnie nigdy to nie nastąpi :)) Puszczaj mimo uszu raniące słowa/gesty, olewaj, nie przejmuj się, staraj sie nie czuć nawet przykrości, wiem, że to trudne. I koniecznie wykorzeń z siebie poczucie winy w stosunku do nich! Bądź pobłażliwa i przyjazna ale asertywna, jasno stawiaj granice ich zachowaniu albo czasem odpuść wiedząc, że to oni błądzą a nie Ty. Jak nie dajesz rady - wyproś ich albo wyjdź, albo odwieś słuchawkę telefonu, skończ rozmowę, zmień temat, nie próbuj za bardzo ich przekonań zmieniać, to na nic. Staraj się podchodzić do ich niewłąściwego zachowania na luzie w trosce o swoje emocje, nie daj sobą emocjonalnie manipulować, wpędzać się w poczucie winy, wmawiać sobie, że oni byli/są dobrymi rodzicami bo nie są. Ich nie zmienisz ale możesz zmienić swój stosunek do nich, na taki olewająco-obojętno- pobłażliwy jak do niemądrych ale kochanych zwierzątek. Nie musisz zrywać kontaktu, możesz im wybaczać blędy. Ale droga na skróty i natychmiastowo odcinająca źródło przykrości jakimi są dla Ciebie to oczywiście ograniczenie albo zerwanie na jakiś czas kontaktu. Nie za ładny to sposób ale mojej mamie 2 lata nie widzenia wnuków bardzo pomogło (a dla mnie = ulga) na poprawę zachowania w stosunku do mnie i dzieci choć spięcia są ale nauczyłam się nie czuć z reguły (nie zawsze się to udaje hmmm) przykrości ani poczucia winy ani niczego nie oczekiwać i na nic nie liczyć. Wiem, że mimo wszystko kontakt z nami i z wnukami to bardzo cenna wartość dla niej, a i dla nas pouczające doświadczenie. Wybaczyłam, kocham matkę i jej przepyszne ciasta, staram sie olewać toksyczność, z ktorą ona naprawdę nic nie umie i nie chce zrobić, jest jaka jest, na swój pokrzywiony sposób kocha mnie i dzieci (a moje porąbane i nieszczęśliwe dzieciństwo to przeszłość), nie lubi mojego męża ale czasem i w stosunku do niego zachowuje się cywilizowanie, co doceniam :) Mam swoje dzieci i męża i na nich się koncentruję, to moje źródło siły i szczęścia i miłości i mam ważniejsze życowe zadania niż nadmierne przejmowanie się błędami innych, staram się skupiać na jej zaletach nie wadach np świetnie gotuje:), poświęca nam czas i uwagę (czasami zupełnie niepotrzebnie i czasami nie wstaję do piatego w ciągu dnia telefonu od niej) Zyczę Ci sukcesów z zerwaniem z emocjonalnym uzależnieniem od rodziców i z chęciami ich zmiany... Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 14:06 @spiryna Z jednej strony masz sporą świadomość swojego położenia a z drugiej nie idą za tym czyny. Czego się boisz? Zmiany na gorsze? Ale przecież jest źle. A może z pozostawania w tym układzie chorych zależności czerpiesz jakieś korzyści psychiczne, nawet nieuświadomione? Może Ty nigdy nie dorosłaś, a znana sytuacja daje Ci poczucie bezpieczeństwa, choćby dlatego że jest znana? Może rodzice są dla Ciebie wygodnym alibi, dzięki nim nie musisz brać odpowiedzialności za swoje życie i szczęście "no bo przecież mam takich rodziców, to jak mam być normalna"? Masz męża, tak? Nie sądzisz, że Twoje bujanie się emocjonalne z rodzicami może być męczące? Ostrzegłaś go przy ślubie że żeni się z 4-latką? Grow up :) i powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 04.10.13, 19:47 Rzeczywiscie swiadomosc mam coraz wieksza, a wszystko dzieki terapii. Gorzej z czynami, trudno zrobic, a jeszcze trudniej uwierzyc. Jesli chodzi o moje funkcjonowanie, to do niedawna radzilam sobie calkim dobrze. Wrecz doskonale, ale wewnetrzne wypieralam, wypieralam i wypieralam do momentu, az dopadla mnie ostra nerwica lekowa. Moze czerpie nieuswiadomione korzysci. Z pewnoscia masz racje, ze boje sie zmian,bo to co mam znam doskonale, przyzwyczailam sie do tego i uwazalam za pewna norme. Nie wiem czy rodzice sa dla mnie alibi. Do momentu terapii uwazalam, ze mam cudownych, dobrych i oddanych rodzicow, a to ja jestem taka zla, glupia itp. Dlatego ciagle szukalam, ciagle czegos mi brakowalo. Teraz wiem, juz czego. Czy czerpie Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 14:10 tiffany napisała:"Zniżenie się do poziomu prymitywnego chamstwa najczęściej wcale nie zatyka chama, a wręcz przeciwnie, eskaluje jego agresję. Poza tym w pewnym stopniu co gorsza legitymizuje to chamstwo, to już nie jest cham obrażający kogoś, to jest dwójka chamów obrażających się nawzajem." Niekoniecznie, to zalezy od przypadku chama, gdy cham jest chamem tylko na zewnątrz, taki rodzaj maski, a w srodku jest tchórzliwym gnojkiem, niezaleznie od metrykalnego wieku, wówczas takie ostre postawienie granic w postaci kilkukrotnej chamskiej riposty może wywołac pozytywny skutek i zahamowac jego agresję. Wówczas taki cham skuli uszy i będzie uważał na to, co mowi i robi, w obawie przez reakcją osoby atakowanej i wyciągniętymi w stosunku do niego konsekwencjami. Natomiast gdy mamy do czynienia z chamem z pogranicza socjopatii/psychopatii, wyrahowanym, zimnym tyranem, z zerową empatią, wówczas nie warto stawiac granic w postaci riposty słownej, w takiej sytuacji nalezy się ewakuowac ze związku lub z relacji z kimś takim, żadne stawianie granic w takim przypadku nie przyniesie żadnych skutków, a może jedynie spowodowac niebezpieczeństwo. "To trochę jak z facetem który zaczyna naruszać nietykalność cielesną żony w czasie konfliktu. Rada "sama daj mu wtedy w pysk" jest najgorszą jakiej możesz udzielić." W takim przypadku, gdy już doszło do naruszenia nietykalnosci cielesnej żony nalezy zawiadomic o tym fakcie odpowiednie służby i ewakuowac się ze związku z takim człowiekiem. Przemoc fiz. zazwyczaj występuje po okresie przemocy psych., to jest ten moment (początki przemocy psych.) kiedy nalezy działac i nie czekac aż przemoc psych. zamieni się w fiz. "Myślę że ojciec wątkodajki, gdyby mu nabluzgała, byłby cały w skowronkach. Otrzymałby potwierdzenie, że bycie prymitywnym chamem jest w rodzinie powszechnie stosowane i normalne. Że nie przesadził ani o jotę, bo ona robi to samo. Że taki jest standard relacji między ludźmi." Nie sądzę, myślę, ze byłby b. zbulwersowany, że przepraszam za wyrażenie, "takie nic" jak jego córka, pozwala sobie na taką bezczelnosc w stosunku do pana i władcy. Nie byłby zadowolony na pewno, a już cały w skowronkach tym bardziej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 14:37 Uważam, że zniżanie się do poziomu przemocowca, czy to psychicznego czy fizycznego to jest pomysł zły. Ustawienie twardych granic to jedno, a wchodzenie w gó...burzę drugie. Poza tym z chamem jego językiem można się skomunikować na ulicy, dla doraźnego efektu. W relacji rodzinnej warto albo sytuację naprawić (jeśli się da) albo relacje zakończyć. Zniżać się nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 15:51 Ale tu chodzi o takie zniżenie się tymczasowe, nie w dłuższym okresie. Gdy to nie pomoże, kończymy relację bezapelacyjnie, bo nie ma na co czekac dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 08:53 spiryna napisała: > Sek w tym, ze czesto mowie, ze mnie rani. Wowczas slysze wiazanke wyswisk pod s > woim adresem, ze mam sie odczepuc, dolacza sie mama, ze ja wpedze do grobu. Kie > dys wierzylam,ze maja racje, ale wyperswadowal mi to maz. Zreszta mam wrazenie, > ze ojciec traktuje mnie jak jego tata najstarsza siostre. Widzisz mam ponad 30 > lat, wlasna rodzine, a wewnetrznie czuje sie wlasnie zastraszonym, smutnym, pr > agnacym uwagi dzieckiem z nerwica. masz 30 lat- jestes dorosla osoba, masz swoja rodzine; odpowiedz sobie szczerze po co lazisz do tych rodzicow wciaz i wciaz, malo Ci? traktuja Cie fatalnie- mowisz cos- masz sie zamknac, nie truc...a Tobie dalej malo? mowisz, ze Cie rania a oni na to, ze ich do grobu wpedzisz- a Tobie ciagle malo? na co liczysz? przeciez gdyby byli zdolni do zmiany to juz dawno by sie zmienieli; wiec z tego wynika, ze sie nigdy nie zmienia; pozostaje pogodzic sie z tym, ze byli sa i beda wlasnie tacy i jedynym plusem tej sytuacji jest wlasnie to, ze dzieckiem juz nie jestes, zalezna od nich juz nie jestes wiec po prostu wyciagnij z tego wnioski i zyj swoim zyciem; dali Ci zycie, karmili- swietnie, laski nie robili, w koncu to byla ich decyzja zeby miec dziecko- nie jestes im nic winna, nie daj sie emocjonalnie szantazowac; po prostu musisz dorosnac i pogodzic sie z tym, ze sa ludzie jakos osobowosciowo zaburzeni- jak Twoj ojciec i matka i oni inaczej nie potrafia funkcjonowac; to tak jakbys osobe niewidoma zameczala- no prosze, sprobuj zobaczyc, nie- ona niczego nie zobaczy, nie ma takiej mozliwosci- rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner wszystko Ok, ale 03.10.13, 09:28 "dali Ci zycie, karmili- swietnie, laski nie robili, w koncu to byla ich decyzja zeby miec dziecko- nie jestes im nic winna," co z rodzicami na starosc? Nie jestem im nic winna, wiec teoretycznie nie musze sie nimi zajmowac, pomagac etc. (ze nie cche to juz inna sprawa). Czyli co? Olewam ten temat? Maja pomyslec nad tym sami? Czy dzieci toksycznych rodzicow sie nad tym zastanawialy? Bo ja tak. Nie doszlam poki co do zadnych wnioskow oprocz takich, ze: - polskie prawo zobowiazuje mnie do opiki nad nimi na starosc - nawet jesli nie prawo, to jakos tak przeciez niehumanitarne by to bylo - mala mam ochote to robic (bo przeciez winna im nic nie jestem, a do samarytanki mi daleko). Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 09:49 > "dali Ci zycie, karmili- swietnie, laski nie robili, w koncu to byla ich decyzj > a zeby miec dziecko- nie jestes im nic winna," > > co z rodzicami na starosc? Nie jestem im nic winna, wiec teoretycznie nie musze > sie nimi zajmowac, pomagac etc. (ze nie cche to juz inna sprawa). Czyli co? Ol > ewam ten temat? Maja pomyslec nad tym sami? Ja to widze tak: 1) Opieka na starosc, pomoc w potrzebie, chorobie, glodzie, chlodzie - to JEDNO. 2) Sluchanie ich, pozwalanie na komentarze, uwagi, nieludzkie traktowanie czy odzywki, wtracanie sie w zycie dziecka, proba decydowania o postepowaniu dziecka - to DRUGIE. Ad.1) Jako dziecko i jako CZLOWIEK czuje taki obowiazek. Ad.2) Nie widze zadnego podowu zeby to znosic. Wiem, wiem. Mi tez ciezko JEDNO oddzielic od DRUGIEGO i tak zyc, zeby miec w tym jasnosc i porzadek i granice gdzie sie konczy JEDNO i zaczyna DRUGIE. Trudne. Szczegolnie jak sie ma taki metlik w glowie i poplatanie wartosci. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 09:55 mantis_after_dinner napisała: > "dali Ci zycie, karmili- swietnie, laski nie robili, w koncu to byla ich decyzj > a zeby miec dziecko- nie jestes im nic winna," > > co z rodzicami na starosc? Nie jestem im nic winna, wiec teoretycznie nie musze > sie nimi zajmowac, pomagac etc. (ze nie cche to juz inna sprawa). Czyli co? Ol > ewam ten temat? Maja pomyslec nad tym sami? > Czy dzieci toksycznych rodzicow sie nad tym zastanawialy? Bo ja tak. Nie doszla > m poki co do zadnych wnioskow oprocz takich, ze: > - polskie prawo zobowiazuje mnie do opiki nad nimi na starosc > - nawet jesli nie prawo, to jakos tak przeciez niehumanitarne by to bylo > - mala mam ochote to robic (bo przeciez winna im nic nie jestem, a do samarytan > ki mi daleko). ani rodzicow polskie prawo nie zobowiazuje do opieki nad dziecmi ( przeciez nikt nikogo nie karze jesli rodzic odda dziecko do domu dziecka) ani tym bardziej dorosle dziecko nie ma prawnego obowiazku zajmowac sie rodzicami; jesli relacje sa dobre to opieka nad starszym rodzicem przychodzi naturalnie- wynika z milosci; jesli relacje byly zle to opieka wynika albo z poczucia winy albo opieki brak- decyzja dziecka, z czym sie lepiej bedzie czulo zreszta w wielu krajach europy te relacje rodzice dzieci nie sa tak bliskie i czesto starym rodzicom do glowy by nie przyszlo obciazac soba na starosc dzieci- to byloby " niehumanitarne"; czytalam niedawno taki artykul, jakies panstwo skandynawskie- rodzice maja wykupione ubezpieczenie, ktore powoduje, ze na starosc przenosza sie do osiedla, gdzie maja wszelkie uslugi potrzebne ludziom w tym wieku- opieke pielegniarska, lekarska, rehabilitacje, rozrywki, towarzystwo innych emerytow i tak sobie zyja szczesliwie, dzieci tak znowu czesto ich nie odwiedzaja- bo pracuje, maja swoje rodziny i zycie; a w Polsce takie cos by bylo traktowana jak zsylka na Sybir i swiadczylo o niewdziecznosci dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 10:58 jesli relacje byly zle to opieka wynika albo z poczucia winy albo opieki brak- decyzja dziecka, z czym sie lepiej bedzie czulo > tyle ze w polskim spoleczenstwie osoba, ktora nie zamierza zajac sie rodzicami spotyka sie z niezlym ostracyzmem, wiec nie takie to proste. Nawet jesli "nie zamierza sie zajac" = finansowanie domu opieki. Wystarczy poczytac to i sasiednie fora, aby dojsc do takiego wniosku. Co do oddzielania punktu (1) od punktu (2) - no teoria jest wspaniala, tylko jakos praktyka nie nadaza, bo jak tu zajac sie osoba, jednoczesnie nie sluchajac tego, co ma nam do powiedzenia etc. Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 11:11 mantis_after_dinner napisała: > Co do oddzielania punktu (1) od punktu (2) - no teoria jest wspaniala, tylko ja > kos praktyka nie nadaza, bo jak tu zajac sie osoba, jednoczesnie nie sluchajac > tego, co ma nam do powiedzenia etc. Racja. Trudna sprawa. To trudne do wykonania. Trudne czasem do oddzielenia. Praktyka nie nadaza. I tu chyba trzeba sie poprawic, nauczyc sie tego zeby wlasnie nadazac za ta teoria. A chyba dobrze zeby to wygladalo jakos tak: glodny -> nakarmic (1). Chory -> zaprowadzic do lekarza, pomoc kupic leki (1). Zrzedzi nad uchem, wtraca sie, obraza mnie -> nie slucham, protestuje, wychodze, odkladam sluchawke (2). Ale jak to zrobic? Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 11:16 malopolska49 napisała: "Ale jak to zrobic?" Normalnie, ustalic zasady postępowania i konsekwentnie się ich trzymac. Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_kasi Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 12:19 > Normalnie, ustalic zasady postępowania i konsekwentnie się ich trzymać>> zuzi.1, masz szczęście nie mieć pojęcia, co potrafi rodzic na próbę ustalania granic: "...ja,ja...póki dzieci małe, to posłuszne, po co było kształcić, nabrały w tym świecie "mądrości" i pozwalają sobie inaczej myśleć... ...ja,ja, czego ja się na moje stare lata doczekałam(chwytając sie dramatycznie za głowę). I jeszcze gorzej jest, kiedy upuści i rozbije niechcący szklankę-wtedy zamienia się w bezbronne dziecko i oczekuje bicia, tak jak nas biła w dzieciństwie za rozbitą rzecz... I tak żyjesz z tą ponad 90-letnią staruszką w jednym domu, doznając skrajnych uczuć i emocji, łącznie z myślami samobójczymi. Nikt Ci nie pomoże, jeśli nie masz pieniędzy na dom opieki możesz czekać latami, a jak zadzwoni telefon z numerem tego domu, to nie masz odwagi odebrać... Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 12:31 > I tak żyjesz z tą ponad 90-letnią staruszką w jednym domu, doznając skrajnych u > czuć i emocji, łącznie z myślami samobójczymi. sorry ale mnie te teksty w ogole nie ruszaja, gdbym miala taka matke jej histerie wywolywalyby jedynie wzruszenie ramion a nie hustawke uczuc i mysli samobojcze( jesli juz jakies mysli to raczej mordercze;) bawisz sie z nia w ta gre w wywolywanie poczucia winy, wzbudzanie litosci, szantaz emocjonalny i z jakiegos powodu nie chcesz przestac- Ty masz problem a nie ta stojaca nad grobem kobiecina Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_kasi Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 12:39 differentview, otóż ponad półtora roku "staruszki" nie mam w swoim domu, nie jestem w stanie jej odwiedzić, zdarza mi się źle o sobie myśleć, z niektórymi osobami z rodziny jestem skłócona-a tu znajduję usprawiedliwienie, ogląd inny niż narzucony mi przez całe życie. jesli juz jakies mysli to raczej mordercze>> Myślisz, że spłaciłam swój "dług" z nawiązką?Dzięki wielkie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 13:05 jasne:) tym bardziej, ze rodzac sie zadnego dlugu nie zaciagamy- to jakies straszne- wymyslone przez toksycznych rodzicow przekonanie by trzymac dzieci w szachu i szantazowac; dzieci rodza sie gdy ludzie chca dziecka zeby dac mu milosc; w toksycznych rodzinach- rodza sie jakby na zlosc rodzicom, potem slysza o strasznym poswiecaniu sie, niewdzecznosci i koniecznosci odplaty za te trudy- to kosmiczna bzdura babcia_kasi napisała: > differentview, otóż ponad półtora roku "staruszki" nie mam w swoim domu, nie je > stem w stanie jej odwiedzić, zdarza mi się źle o sobie myśleć, z niektórymi oso > bami z rodziny jestem skłócona-a tu znajduję usprawiedliwienie, ogląd inny niż > narzucony mi przez całe życie. > jesli juz jakies mysli to raczej mordercze>> > Myślisz, że spłaciłam swój "dług" z nawiązką?Dzięki wielkie!!! Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 13:15 w toksycznych rodzinach- rodza sie jakby na zlosc rodzicom, potem slysza o stra > sznym poswiecaniu sie, niewdzecznosci i koniecznosci odplaty za te trudy- to ko > smiczna bzdura W normalnych rodzinach rodzi się dzieci dla świata, w toksycznych- dla siebie, dziecko ma do końca życia zapewnić rodzicowi towarzystwo, opiekę i rozrywkę. Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 13:21 noname2002 napisała: > w toksycznych rodzinach- rodza sie jakby na zlosc rodzicom, potem slysza o stra > > sznym poswiecaniu sie, niewdzecznosci i koniecznosci odplaty za te trudy- >> to kosmiczna bzdura > > W normalnych rodzinach rodzi się dzieci dla świata, w toksycznych- dla siebie, > dziecko ma do końca życia zapewnić rodzicowi towarzystwo, opiekę i rozrywkę. Czy moze tu chodzic rodzicom o "inwestycje na przyszlosc". Taka z ktorej chca korzystac na przyszlosc, wiec "inwestuja" w dziecko oczekujac zwrotu inwestycji po latach? Oczekuja, a tu bach! Dziecko niewdzieczne popsuje inwestycje. A dlaczego oczekuja, ze to wlasnie dziecko im dostarczy tego przyszlego "zysku"? Dlaczego "inwestuja" swoja przyszlosc akurat w dziecko? Bo tak bylo kiedys w tych wielopokoleniowych rodzinach gdzie dziecko na starosc "dbalo" o rodzicow i "zapewnialo" im emeryture oraz egzystencje na starosc? ??? Odpowiedz Link Zgłoś
noname2002 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 16:56 Jest spora różnica pomiędzy zapewnieniem rodzicowi opieki na starość(tego można się nawet domagać sądownie w postaci alimentów)a wymaganiem od dziecka, żeby rezygnowało z miłości, posiadania dzieci, przyjaźni i pasji w imię tego, żeby się "opiekowało"zdrowym, sprawnym i niezbyt starym rodzicem. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 13:58 noname2002 napisała: "W normalnych rodzinach rodzi się dzieci dla świata, w toksycznych- dla siebie, dziecko ma do końca życia zapewnić rodzicowi towarzystwo, opiekę i rozrywkę." O to to, to właśnie chciałam napisac, to jest szczera prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
gorajka Re: wszystko Ok, ale 07.10.13, 19:49 Diffrentview gdybyś miała taką matkę Twoja odpowiedź byłaby zupełnie inna, nie zrozumie ten kto nie przeżył. Widocznie autorka jest osobą ulegajacą bardziej wplywowi innych. Czułam się winna przez całe dzieciństwo nie rozumiejąc dlaczego. Teraz zostały mi tylko "mordercze" uczucia i całe nie jestem z tego dumna. Matki nie zmienię i siebie chyba też nie, nie chcę jej kochać, chcę ją nienawidzieć. Żadna rozmowa nic tu nie zmieni bo każda kończy się tym samym, jakimi to niewdziecznymi dziećmi jesteśmy. Ja nie zamierzam wyjść z tej roli, niech się matką cieszy, to chyba ładnie z mojej strony? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
babcia_kasi Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 12:31 jak się uniezależnić emocjonalnie od toksycznych rodziców? >> Bardzo mi pomagają Wasze odważne rozmowy na tym forum, wydobywam się z poczucia "winy". ---------------Autorko wątku, Twoim obowiązkiem wobec życia, świata jest wychowanie swoich dzieci, obdarowanie ich miłością , Twoja rodzina.W ten sposób "oddajesz" w przyszłość to, co dostałaś od rodziców (a Ty nawet nie dostałaś). Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 16:30 Żeby się uniezależnic emocj. od toksycznych rodziców potrzebna jest terapia, która poprzestawia w głowie priorytety tak, że Ci toksyczni rodzice spadną z tego chorego piedestału zbudowanego w głowie dziecka przez toksycznych rodziców, poprzez wkręcanie dziecka w ciągłe poczucie winy z ich powodu. Tacy rodzice nie zasługują na żaden piedestał, spokojnie można miec do nich podejscie jak do sąsiadów...ale to trzeba przepracowac w głowie z terapeutą, bo samo się nie naprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 09:58 Zawsze mozesz doplacic do opiekunki ;-) Niech rodzice sie martwia kto sie nimi zaopiekuje, i niech lepiej beda mili, bo inaczej beda sobie sami musieli szukac domu opieki. Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 10:03 tully.makker napisała: > Zawsze mozesz doplacic do opiekunki ;-) Dokladnie. I zdjasie, ze polskie prawo sie nawet o tym wypowiada. > Niech rodzice sie martwia kto sie nimi zaopiekuje, i niech lepiej beda mili, bo > inaczej beda sobie sami musieli szukac domu opieki. Sprawdzcie prosze, jakie alimenty polskie prawo naklada na dzieci wobec rodzicow w wypadku gdy potrzebuja pomocy, wsparcia, opieki etc. Jak ktos ma pod reka szczegoly to podzielcie sie tutaj. Wszyscy pewnie chetnie sie z tym zapoznaja. Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 10:29 Alimenty dotycza sytuacji realnej biedy czy nedzy, ale nie sytuacji w ktorej dwoje ludzi z normalna emerytura po prostu ma focha chciec wiecej. Np moi rodzice maja wspolnie emerytury w wysokosci mojej pensji (niemalej) i generalnie ich sytuacja finasowa jest naprawde dobra - jakim cudem mogliby dostac jeszcze ode mnie alimenty? Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: wszystko Ok, ale 03.10.13, 10:34 tully.makker napisała: > Alimenty dotycza sytuacji realnej biedy czy nedzy, ale nie sytuacji w ktorej dw > oje ludzi z normalna emerytura po prostu ma focha chciec wiecej. Np moi rodzice > maja wspolnie emerytury w wysokosci mojej pensji (niemalej) i generalnie ich s > ytuacja finasowa jest naprawde dobra - jakim cudem mogliby dostac jeszcze ode m > nie alimenty? Dokladnie. Dlatego pytalem o szczegoly tego prawa. Czyli w jakiej sytuacji, przy jakim stanie finansowym, majatkowym, etc. rodzicow, prawo naklada alimenty na dzieci. Jak ta "realna biede" okresla prawo. I jak jest okreslana wysokosc tych alimentow. I jak sa rozdzielane na wszystkie dzieci. Itd. Oczywiste jest dla mnie, ze posiadajac jakies srodki do zycia (swoje emerytury, etc.) powinni z nich zyc a nie z alimentow od dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 10:52 ustala obowiazek alimentacyjny dzieci wobec rodzicow w wysokosci pozwalajacej im godnie zyc. To juz rodzice ustalaja, co jest dla nich godnie i jesli sad uzna, ze w wyniku przejscia na emeryture popadli w niedostatek (czyli na przyklad za czasow zycia zawodowego stac ich bylo na wyjazd na urlop raz w roku, wyjscie do kina czy restauracji, a teraz nie), to jak najbardziej te alimenty ma prawo przyznac. I to, ile zarabia corka oraz jaka emeryture maja rodzice nie ma tu nic do rzeczy. Prawo nie reguluje tego kwotowo ani procentowo. jak a rozdzielane na dzieci - tego nie wiem. jestem jedynaczka, w dodatku mieszkajaca prawie 2 tys. kilometrow od rodzicow ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 10:59 Raczej nie masz racji. Alimnety dla rodzicow przyznaje sie wsytuacji rzeczywistego niedostatku, a nie braku mozliwosci wyjazdu na urlop. Mowimy or zeczywistej biedzie i braku srodkow utrzymania. Odpowiedz Link Zgłoś
malopolska49 Re: polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 11:03 mantis_after_dinner napisała: > ustala obowiazek alimentacyjny dzieci wobec rodzicow w wysokosci pozwalajacej i > m godnie zyc. > To juz rodzice ustalaja, co jest dla nich godnie i jesli sad uzna, ze w wyniku > przejscia na emeryture popadli w niedostatek (czyli na przyklad za czasow zycia > zawodowego stac ich bylo na wyjazd na urlop raz w roku, wyjscie do kina czy re > stauracji, a teraz nie), to jak najbardziej te alimenty ma prawo przyznac. Popasc w niedostatek? Obnizyc standard zycia na emeryturze? Czy to to samo? Czy to 2 oddzielne kwestie? Czy to moze znaczyc, ze prawo nakaze dzieciom placic alimenty zeby wysylac rodzicow na wakacje jesli im akurat brakuje na to z ich emerytury? :) Albo placic za kawior w restauracji skoro do tej pory jadali a teraz ich nie stac? :) Sa gdzies granice czy nie ma? > I to, ile zarabia corka oraz jaka emeryture maja rodzice nie ma tu nic do rzecz > y. Prawo nie reguluje tego kwotowo ani procentowo. Hmmm... a ciekawe co jest jesli dziecko zarabia nazwijmy to MALO. A rodzic MUSI na te wakacje wyjechac albo tenze kawior jadac :) > jak a rozdzielane na dzieci - tego nie wiem. jestem jedynaczka, w dodatku miesz > kajaca prawie 2 tys. kilometrow od rodzicow ;) Odleglosc chyba tez niewiele tutaj wnosi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mantis_after_dinner Ok chyba macie racje 03.10.13, 11:12 pieniadze.fakt.pl/Alimenty-dla-rodzicow,artykuly,220597,1.html Tyle ze moim zdaniem definicja podstawowej potrzeby nadal pozostaje dosyc plynna. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 11:19 > To juz rodzice ustalaja, co jest dla nich godnie i jesli sad uzna, ze w wyniku > przejscia na emeryture popadli w niedostatek (czyli na przyklad za czasow zycia > zawodowego stac ich bylo na wyjazd na urlop raz w roku, wyjscie do kina czy re > stauracji, a teraz nie), to jak najbardziej te alimenty ma prawo przyznac. hehehe, chyba Cie bog opuscil;) Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 12:05 > To juz rodzice ustalaja, co jest dla nich godnie i jesli sad uzna, ze w wyniku > przejscia na emeryture popadli w niedostatek (czyli na przyklad za czasow zycia > zawodowego stac ich bylo na wyjazd na urlop raz w roku, wyjscie do kina czy re > stauracji, a teraz nie), to jak najbardziej te alimenty ma prawo przyznac. Chrzanisz modliszko poobiednia przeokrutnie :P Gdyby tak było, to każdy rodzic przechodzący na emeryturę powinien dostawać alimenty od dzieci, bo emerytura jest niższa od pensji. Niedostatek to NIE JEST obniżenie stopy życiowej i nie ma absolutnie nic wspólnego z żadnymi wycieczkami. O ile przepisy idą dość szeroko, o tyle praktyka orzecznictwa w tej kwestii jest jasna; istnieje pewien katalog potrzeb zawierający wyżywienie, ubranie, mieszkanie czy opiekę zdrowotną i jeżeli rodzice z emerytury mogą sobie te potrzeby zaspokoić to o żadnych alimentach nie ma mowy. Odpowiedz Link Zgłoś
mmoni Re: polskie prawo z tego co pamietam 03.10.13, 14:38 Na temat alimentów dla rodziców był wstrząsający artykuł w Polityce Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 09:12 do akcji wkracza ojciec > i mowi: "cicho badz, zamknij sie, nie truj dupy " - Na cos takiego jest jedna odpowiedz: Ty stary chamie! Jak smiesz sie do mnie tak odzywac!Kto cie chowal? Ulica? Gdzie cie uczyli manier, prymitywny dziadu? Jak jeszcze raz sie do mnie tak odezwiesz, to wezme kija i ci wleje porzadnie w dupe, co powinni byli zrobic dawno temu twoi rodzice. Nie odezwe sie do ciebie wiecej i nie pojawie sie w tym domu, dopoki mnie nie przeprosisz! Nastepnie wychodzisz i nie wracasz, dopoki nie uslyszysz przeprosin. Co moze szczesliwie nie nastapic nigdy i wtedy bedziesz miala toksyczna rodzinke z glowy. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 03.10.13, 20:30 tully makker, te słowa to jest zniżenie sie do poziomu osoby, która źle robi na zasadzie on źle robi to i ja mam prawo w niewybrednych słowach zwrócić mu uwage. Idealnie byłoby zachować spokój, nie dać w sobie powstać negatywnym emocjom (jeśli olewasz i nie przejmujesz się słowami ojca to nie powstają w tobie negatywne emocje) i kulturalnie acz stanowczo przeprowadzić taką akcje o jakiej piszesz, stawiając grzecznie i miło i szczerze stanowcze granice jego zachowaniom o ile ich sobie nie życzymy Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 04.10.13, 16:20 Nie wybaczać. Skupić się na swojej rodzinie, życiu, hobby itp., rozluźnić kontakty z rodzicami i zacząć żyć własnym życiem. Wyemigrować, najlepiej do kraju o innej strefie czasowej. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 04.10.13, 21:02 zgadzam się, zdecydowanie należy skupic sie przede wszystkim na swojej nowej kochającej rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 05.10.13, 16:16 Reasumujac: 1. Ograniczyc do minimu kontakty z rodzicami, a jesli trzeba zawiesic. 2 a.Spotykac sie z nimi na neutralnym gruncie, przy innych ludziach, to zmusi ojca do kontroli. Kazde jego odzywki ucinac szybko i bez emocji. Nie puszczac mu plazem chamskiego zachowania. 2b. Zawiesic kontakty z ojcem, spotykac sie tylko z mama u mnie 3. Zaakceptowc fakt, ze jestem dzieckiem odrzuconym emocjonalnie, ze rodzice sie nie zmienia. Deficyty milosci rodzicielskiej zastapic byciem dobra dla siebie. Pokochac wewnetrzne odzucane orzez lata dziecko i wyeliminowac z osobowosci bezdusznego krytyka. Pracowac nad soba, wyznaczyc sobie cele, cieszyc sie z malych rzeczy -zmienic sposob myslenia. 4. W chwilach zwatpienia i wypierania, czytac, to co napisalam tutaj. 5. Zajac sie swoja rodzina, pielegnowac uczucie i nie sabotowac szczescia. Dziekuje wszystkim za komentarze, jesli cos jeszcze mozecie dodac, to piszcie. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 05.10.13, 16:20 I jeszcze jedno, czy powiedzielibyscie rodzicom ( w sumie mamie, bo tylko z nia mozna pogadac) o wnioskach z terapii, jesli sama o to pyta? Odpowiedz Link Zgłoś
t1ffany Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 05.10.13, 16:32 Raczej nie. Po co? Mama pyta zapewne po to, żeby wyśmiać te "bzdury", ewentualnie aby uzyskać kolejne potwierdzenie że masz coś z głową. Jeżeli jest taka ciekawa tej tematyki podrzuć jej "Toksycznych rodziców" S. Forward i powiedz że chętnie porozmawiasz o jej wnioskach z lektury. Odpowiedz Link Zgłoś
aqua48 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 05.10.13, 16:59 spiryna napisała: > Dziekuje wszystkim za komentarze, jesli cos jeszcze mozecie dodac, to piszcie. > Ja dodaję mocne i serdeczne uściski oraz życzenia abyś spotkała w swoim życiu osoby, które otoczą Cię opieką i troską nie mniejszą niż gdyby były z Tobą blisko spokrewnione. Otwieraj się na takie relacje i odwzajemniaj uczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzi.1 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 05.10.13, 18:47 spiryno, świetne jest to Twoje podsumowanie, wszystko trafione w punkt, tak trzymaj i zawsze w kontaktach z rodzicami, gdy będziesz miała jakąkolwiek wątpliwosc co robic, zapytaj najpierw siebie co będzie dobre dla Ciebie w danej sytuacji i potem działaj pod tym kątem, pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 08:35 > 3. Zaakceptowc fakt, ze jestem dzieckiem odrzuconym emocjonalnie, ze rodzice si > e nie zmienia. raczej zaakceptowac fakt, ze nie jestes juz dzieckiem;) a rodzice sie nie zmienia dopoki Ty sie nie zmienisz, jak przestaniesz byc juz dzieckiem, to tez inaczej spojrzysz na tych rodzicow i ich ograniczenia Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 09:27 Tak, masz racje, lepiej brzmialoby: jestem doroslym odrzuconym w dziecinstwie dzieckiem. Ci do moich potrzeb, to nie oczekuje od rodzicow przytulania, zapewniania o milosci itp. Wlasciwie to wszystko sprowadza sie w zasadzie do poszanowania mojego zdania, mojej osoby. Wierz mi, trudno przejsc do porzadku nad chamskimi odzywkami, komentarzami itp. Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 09:55 Ja kilka razy juz jako dorosła osoba płakałam słysząc od mamy różne absurdalne zarzuty np. że nie przekazałam jej specjalnie jakiejś informacji od osoby trzeciej. To nie było chamstwo jak w przypadku Twojego taty, ale kłębiło sie we mnie poczucie zranienia razem z chęcią wytłumaczenia, że to był niezgodny z prawdą zarzut. Po jakimś czasie, chyba na poziomie bardziej umysłu niż emocji, sobie wytłumaczyłam, że pewnych spraw dotyczacych funkcjonowania czyjegoś umysłu się nie przeskoczy i szkoda w ogóle energii na myślenie o tym. Nie jest to jednak łatwe i na początku chyba troche "rygoru" potrzeba. Twoja lista jest fajna i zadaniowa, ja bym jednak na jej końcu dodała, że faktycznie człowiek będzie wolny od jakiegoś specyficznego uzależnienia od rodziców/osób trzecich, kiedy taka lista nie będzie juz potrzebna;) Zastanawianie się nad tym, co ktos powiedział, a co my powiedzieliśmy/możemy powiedzieć zazwyczaj wskazuje na dość męczącą relację bądź własne problemy. Życie codzienne prowadzone na podstawie strategii jest dość wyczerpujące, co innego robienie założen co do rozmów zawodowych itp. Tu gdzieś taka fajna sygnaturka (?) mi migneła u kogoś. Żeby się nie tłumaczyć, bo wrogom i tak nic to nie da, a przyjaciołom to niepotrzebne. To jakoś tak można rozszezryć, że jak człowiek spotyka się z zaprzyjaźnionymi osobami, to potem nawet nie pamięta, co kto dokładnie mówił, jakaś impresja nastroju zostaje, a w takich dusznych "znajomościach" pewne słowa się ryją w umyśle i człowiek czasem niepotrzebnie chciałby je zrozumieć, a czasem zupełnie nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 11:20 Wedlug mnie takie rozpamietywanie w moim przypadku swiadczy zarowno o meczacej relacji, jak i wlasnych wewnetrznych problemach:niskim poczuciu wlasnej wartosci, braniu odpowiedzialnosci za uczucia innych, stawianiu siebiena samym koncu, dazenie do zadowolenia innych.A to juz bezposrednio ma zwiazek z wychowaniem. Dlatego praca nad soba, pokochanie siebie, moze nawet lekki egoizm, w tym przypadku moze byc kluczem do sukcesu. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 15:01 > Wlasciwie to wszystko sprowadza sie w zasadzie do poszanowa > nia mojego zdania, mojej osoby. Wierz mi, trudno przejsc do porzadku nad chamsk > imi odzywkami, komentarzami itp z kims kto chamsko sie do nas odzywa po prostu sie nie kontaktujemy, z kims kto twierdzi, ze go do grobu wpedzimy- po prostu sie nie kontaktujemy- tak robi czlowiek ktory sam siebie szanuje; jesli moj ojciec powiedzialby do mnie zamknij sie, nie truj- to bylaby nasza ostatnia rozmowa; i nadal uwazam, ze sie zle okreslasz- nie jestes doroslym dzieckiem; jestes dorosla, dziecinstwo bylo dawno temu i sie skonczylo- to prehistoria; teraz Twoje relacje z rodzicami powinny byc partnerskie- Ty szanujesz ich, oni szanuja Ciebie- jesli oni nie szanuja Ciebie to mowisz o tym glosno a nastepnie wyciagasz wnioski- nie spotykasz sie dopoki nie zostaniesz przeproszona. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 06.10.13, 15:45 Masz racje, czas terazniejszy zakotwicza mnie w przeszlosci. Lepiej: bylam dzieckiem odrzuconym emocjonalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 15:43 > jesli moj ojciec powiedzialby do mnie zamknij > sie, nie truj- to bylaby nasza ostatnia rozmowa; Myślę, że jesteś dość naiwna. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 22:28 > > jesli moj ojciec powiedzialby do mnie zamknij > > sie, nie truj- to bylaby nasza ostatnia rozmowa; > Myślę, że jesteś dość naiwna. coz to za glebokie przemyslenia; ciezko Ci uwierzyc, ze w niektorych rodzinach szacunek jest podstawa wzajemnych relacji? Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 23:33 > coz to za glebokie przemyslenia; ciezko Ci uwierzyc, ze w niektorych rodzinach > szacunek jest podstawa wzajemnych relacji? Cóż za głęboka odpowiedź. Powaliła mnie na kolana. W rodzinach, w których szacunek jest podstawą wzajemnych relacji, nie ma żadnego powodu, żeby zrywać ze sobą kontakty. Łatwo jest mówić o zrywaniu ich, gdy ma się szanujących człowieka rodziców, bo to jest hipoteza nietestowalna. W efekcie można składać różne dziwne deklaracje dotyczące tego, co by się zrobiło gdyby. Ja natomiast mam rodziców, którzy ostatnio nie są skłonni do okazywania mi szacunku i wiem dobrze, jak to wygląda, jak się z własnym ojcem przez kilka miesięcy nie rozmawia. Dorosłemu dziecku, kochającemu rodzica, (mój tata był zupełnie fajny jeszcze kilkanaście lat temu, nieźle to pamiętam) wcale nie przychodzi to łatwo i okupione jest wyrzutami sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 07:58 sanciasancia napisała: > > W rodzinach, w których szacunek jest podstawą wzajemnych relacji, nie ma żadneg > o powodu, żeby zrywać ze sobą kontakty. Łatwo jest mówić o zrywaniu ich, gdy ma > się szanujących człowieka rodziców, bo to jest hipoteza nietestowalna. W efekc > ie można składać różne dziwne deklaracje dotyczące tego, co by się zrobiło gdyb > y. no dobrze ale to, ze teraz moje relacje z rodzicami sa oparte na szacunku( a mam prawie 40) nie wynika, ze zawsze bylo idealnie; pamietam okres dojrzewania gdy scierala sie moja wizja mojego zycia i wizja moich rodzicow na temat mojego zycia i ich proby nakierowywania mnie na " wlasciwe tory" i kilkuletnie szarpanie sie z nimi bo wkurzalo mnie to, ze probuja roznymi metodami mnie do czegos naklonic, rowniez emocjonalnym szantazem, manifestowaniem swojego niezadowolenia i innymi toksycznymi metodami- i co? powinnam popasc w wyrzuty sumienia i stac sie klonem swoich rodzicow, dokonywac takich wyborow by ich zadowolic i byc grzeczna coreczka bo inaczej mamusia z tatusiem beda sfrustrowani? po prostu robilam swoje i rodzice zrozumieli w ktoryms momencie, ze niczego w ten sposob nie osiagna; a druga sprawa, ze kiedy stajesz sie dorosla osoba, rodzice powinni przestac byc centrum Twojego swiata i jedynym punktem odniesienia- ich okazywane niezadowolenie nie musi byc dla Ciebie katastrofa- to raczej ich problem i sami sobie z nim musza poradzic; bo jesli nie potrafia nauczyc sie szacunku do wlasnego doroslego dziecka- to jedyne co im pozostaje to zerowac na jego wyrzutach sumienia Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 08:35 Przekonanie o tym, ze robisz dobrze, wiara w swoje idealy, wyznaczone cele swiadczy o tym, ze masz prawidlowe poczucie wlasnej wartosci. To nie bierze sie z powietrza. Problemem doroslego, ktory byl odrzuconym dzieckiem jest ciagla potrzeba akceptacji. Dlatego masz racje, ze to glownie zalezy od nas. Niestety trzeba dojrzec do tego, by brzydko mowiac olac rodzica i wybrac wlasne zycie, spokoj i szczescie. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 08:58 ciągłą potrzebę akceptacji ze strony rodzica/teścia - trzeba z siebie dokładnie wykorzenić Zaspokajać się wlasna akceptacją i przekonaniem o słuszności tego co robimy/mówimy, jednocześnie nie będą twardogłowym Doroszewskim i betonem samemu i mając krytyczny i refleksyjny stosunek do własnego postępowania i ocen Czasami, rzadko :), nawet toksyk ma rację a nie my i tzreba go np przeprosić za coś, uznać, że jego podejście, rady, napomnienia były rzeczywiście sensowne Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 09:21 spiryna napisała: > Niestety trzeba dojrzec do tego, by brzydko mowiac olac rodzica i wybrac wlasne zycie, spokoj > i szczescie. nie wiem czy olanie jest wlasciwym slowem; bo postawienie granicy chamstwu lub wtracaniu sie w Twoje zycie nie jest olaniem, jest powaznym potraktowaniem i zwyczajnym zachowaniem wlasnej godnosci; jesli mowisz do kogos- jesli jeszcze raz mnie obrazisz albo jesli mnie nie przeprosisz za to co powiedziales to wiecej mnie nie zobaczysz- to nie znaczy, ze olewasz ta osobe, to znaczy tylko ze nie pozwalasz sie traktowac jak smiec; oczywiscie, ze toksyczny rodzic z agresora zmieni natychmiast taktyke na wybielanie siebie, obarczanie Cie za wszystko wina, wyzwalaniem Twoich wyrzutow sumienia- ale zwroc uwage na to, ze tylko kolejna taktyka; jesli wpadniesz w poczucie winy- to pozamiatane, kolejny raz nabralas sie na jego taktyke, kolejny raz udalo mu sie Ciebie zmanipulowac zwroc uwage, ze dzieci chocby byly np. bite i katowane psychicznie przez swoich rodzicow- maja sklonnosc by brac wine na siebie i wybielac rodzica- bo sa zalezne w 100% od łaski i niełaski tego rodzica i chca miec mimo wszystko jakis pozytywny wizerunek tego rodzica, oszukuja sie, ze sa kochane a ze rodzic je katuje to dlatego widocznie, ze ono jest zle i zasluzylo; chyba na tym mechanizmie zeruje wiekszosc toksycznych rodzicow:( Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 10:20 Olac czy postawic granice -zwal jak zwal, najwazniejsze, by uniezaleznic sie emocjonalnie. Kazde dziecko chce byc kochane, akceptowane, szanowane. Niestety braki emocjonalne nie znikaja po przekroczeniu 18. Dlatego stawianie granic wg mnie musi isc w parze z przemiana wewnetrzna. Ja wiele razy stawialam granice, bezskutecznie. Stale je przesuwalam, ni bo to przeciez moj ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 11:04 no i co, ze ojciec? to znaczy, ze swieta krowa? splodzil Cie- owszem ale to naprawde nie jest jakis wielki wyczyn; nie jestes mu nic winna i nie masz obowiazku znosic jego zachowan spiryna napisała: > Olac czy postawic granice -zwal jak zwal, najwazniejsze, by uniezaleznic sie em > ocjonalnie. Kazde dziecko chce byc kochane, akceptowane, szanowane. Niestety br > aki emocjonalne nie znikaja po przekroczeniu 18. Dlatego stawianie granic wg mn > ie musi isc w parze z przemiana wewnetrzna. Ja wiele razy stawialam granice, be > zskutecznie. Stale je przesuwalam, ni bo to przeciez moj ojciec. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 15:20 > no dobrze ale to, ze teraz moje relacje z rodzicami sa oparte na szacunku( a ma > m prawie 40) nie wynika, ze zawsze bylo idealnie; pamietam okres dojrzewania gd > y scierala sie moja wizja mojego zycia i wizja moich rodzicow na temat mojego z > ycia i ich proby nakierowywania mnie na " wlasciwe tory" i kilkuletnie szarpani > e sie z nimi bo wkurzalo mnie to, ze probuja roznymi metodami mnie do czegos na > klonic, rowniez emocjonalnym szantazem, manifestowaniem swojego niezadowolenia > i innymi toksycznymi metodami- i co? powinnam popasc w wyrzuty sumienia i stac > sie klonem swoich rodzicow, dokonywac takich wyborow by ich zadowolic i byc grz > eczna coreczka bo inaczej mamusia z tatusiem beda sfrustrowani? Nastolatek w okresie dojrzewania niespecjalnie przypomina normalnego człowieka i nie zachowuje się jak normalny dorosły człowiek. Argument jest zatem chybiony. Inna sprawa jest taka, że okres buntu nastoletniego bardzo dobrze robi rodzicom na głowę. I zapewne masz teraz takie dobre z rodzicami stosunki, bo po prostu odpowiednio wcześnie nauczyli się szanować Ciebie i Twoje zdanie. Ja z kolei przechodzę taki okres po trzydziestce i niespecjalnie mnie to bawi. > a druga sprawa, ze kiedy stajesz sie dorosla osoba, rodzice powinni prz > estac byc centrum Twojego swiata i jedynym punktem odniesienia- ich okazywane > niezadowolenie nie musi byc dla Ciebie katastrofa- to raczej ich problem i sami > sobie z nim musza poradzic; bo jesli nie potrafia nauczyc sie szacunku do wla > snego doroslego dziecka- to jedyne co im pozostaje to zerowac na jego wyrzutach > sumienia Oczywiście. Ale nawet, jak rodzic nie jest centrum świata dorosłego człowieka, to jego brak szacunku nie jest przyjemny i wiąże się z "pewnym dyskomfortem". Ojciec czy matka to nie jest kolega/koleżanka, z którym/ą po prostu zrywa się kontakt i zapomina o jego/jej istnieniu. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 17:04 Tak, szacunek nie bierze sie z powietrza, a rodzica nie odstawia sie tak po prostu na boczny tor, bo oprocz destrukcyjnych chwil sa tez i te dobre, ktore daja nadzieje. Ja musialam dorobic sie nerwicy,aby naprawde wiele rzeczy zrozumiec. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 09.10.13, 12:42 > Nastolatek w okresie dojrzewania niespecjalnie przypomina normalnego człowieka > i nie zachowuje się jak normalny dorosły człowiek. Argument jest zatem chybiony > . > Inna sprawa jest taka, że okres buntu nastoletniego bardzo dobrze robi rodzicom > na głowę. I zapewne masz teraz takie dobre z rodzicami stosunki, bo po prostu > odpowiednio wcześnie nauczyli się szanować Ciebie i Twoje zdanie. Ja z kolei pr > zechodzę taki okres po trzydziestce i niespecjalnie mnie to bawi. okres buntu jest chyba konieczny zeby stworzyc swoja odrebna tozsamosc; nastolatek ma o tyle gorzej, ze nadal jest 100% uzalezniony finansowo od rodzicow i ma zerowe pojecie o swiecie wiec czesto jego pomyly sa szalone; wiec teraz po trzydziestce masz komfortowe warunki zeby sie w koncu porzadnie zbuntowac i zaczac niezalezne zycie, powodzenia:) co do tego dyskomfortu gdy rodzic okazuje swoje frustracje to nie mysl, ze to nigdy sie nie zdarza- chodzi tylko o to, ze to przestaje bolec bo to moje zycie i moje wybory a jak sie to matce albo ojcu nie podoba- to trudno, nie musi Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 09.10.13, 15:12 > okres buntu jest chyba konieczny zeby stworzyc swoja odrebna tozsamosc; nastola > tek ma o tyle gorzej, ze nadal jest 100% uzalezniony finansowo od rodzicow i ma > zerowe pojecie o swiecie wiec czesto jego pomyly sa szalone; wiec teraz po trz > ydziestce masz komfortowe warunki zeby sie w koncu porzadnie zbuntowac i zaczac > niezalezne zycie, powodzenia:) O, nie. Do porządnego buntu trzeba odrobiny szaleństwa, braku wyobraźni, braku empatii i umiłowania niezłej chryi. Trochę już jestem na to za stara, i samodzielność finansowa nie pomaga. > co do tego dyskomfortu gdy rodzic okazuje swoje frustracje to nie mysl, ze to n > igdy sie nie zdarza- chodzi tylko o to, ze to przestaje bolec bo to moje zycie > i moje wybory a jak sie to matce albo ojcu nie podoba- to trudno, nie musi Pewnie tak. Nie wiem, czasem mam takie wrażenie, że niektórzy rodzice dorosłych kobiet marzą tylko o tym, żeby ten obcy zieć poszedł wreszcie w długą, a oni będą mogli objąc córkę i wnuczkę pieczę. I pewnie boli mnie tak naprawdę to, że myślałam, że mnie akceptują i kochają bezwarunkowo, a jednak nie. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 09.10.13, 16:22 Braku empatii? Ze niby jak czlowiek chce byc soba i kierowac swoim zyciem to jest egoista, ktory robi chryje? Kto Ci to do glowy wbil? Czyzby rodzice, od ktorych nie mozesz wyegzekwowac szacunku? Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 09.10.13, 18:09 Brak empatii, czyli kompletne zlewanie sobie czyichś uczuć. Differentview rozmawiamy o buncie takim jak bunt nastolatka. Nie o próbie stawiania granic przez trzydziestolatkę. Tak, i owszem można nie chcieć robić chryi i mówić tego, co się myśli, bo się kogoś nie chce ranić, nawet jeżeli ten ktoś rani Ciebie. Problemem jest to, że wszystko widzisz czarno-białe, tak, ojciec awanturuje się w odpowiedzi na moje decyzje, to ja po prostu zerwę kontakt. (To znaczy ja pewnie zerwałam, bo od roku mieszkam jakieś 10000 km dalej i nie zanosi się, żebym szybko do Polski wróciła, więc mogą sobie gadać, co chcą, bo ja i tak wrócę do mojego nowego życia wzruszając ramionami.) Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 10.10.13, 07:37 sanciasancia napisała: > Brak empatii, czyli kompletne zlewanie sobie czyichś uczuć. > Differentview rozmawiamy o buncie takim jak bunt nastolatka. Nie o próbie stawi > ania granic przez trzydziestolatkę. > Tak, i owszem można nie chcieć robić chryi i mówić tego, co się myśli, bo się k > ogoś nie chce ranić, nawet jeżeli ten ktoś rani Ciebie. > Problemem jest to, że wszystko widzisz czarno-białe, tak, ojciec awanturuje się > w odpowiedzi na moje decyzje, to ja po prostu zerwę kontakt. ale ja rozumiem ten mechanizm tylko probuje Ci zwrocic uwage na pewien aspekt- nie znam Twojej sytuacji tylko pisze ogolnie; jakos tak sie dziwnie sklada, ze dziecko rodzica, ktory kompletnie zlewa sobie jego uczucia, nie okazuje empatii- wrecz odwrotnie, bez najmniejszych wyrzutow sumienia rani to dziecko, awanturuje sie, " robi chryje"- wlasnie takie dziecko ma najwieksze skrupuly zeby przypadkiem nie urazic tego rodzica, nie powiedziec co mysli, nie bedzie sie bronic bo wtedy sie czuje kims pozbawionym empatii i zlewajacym ojca/ matke; to dziecko nie robi tak dlatego, ze jest wyjatkowo wspaniolomyslne czy wyjatkowo wspolczujace- robi tak bo zostalo wytresowane i zmanipulowane; troska o siebie jawi sie mu jako przejaw egoizmu i niewdzecznosci; jesli rodzic chamsko go traktuje to nie zareaguje no bo wyrzuty sumienia bo kiedys tam zachowal sie nie najgorzej wiec taki zly nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 10.10.13, 07:56 Może pomyśl sobie Sanciasancia, że nie jesteś uprawniona poniekąd do tworzenia iluzji z czyjegoś życia (życia rodzica w tym wypadku), a prawda jeszcze nikogo nie zabiła. Nie ma żadnego uzasadnienia by komuś ulegać pozbywając się własnych praw. Nie wiem, jakiej jesteś religii czy jaka filozofia jest Ci bliska, ale możesz sobie nawet pomyśleć, że "konserwując" taki układ biedny rodzic bedzie musiał na nowo się narodzić i dalej walczyć z karmą albo dłużej w czyśćcu posiedzi;) łatwiej za życia pewne sprawy przerobić;) No, generalnie to rodzica rozwojowi psychicznemu/duchowemu też nie służy taka sytuacja... Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 02:43 Ale oni sami sobie tę iluzję tworzą i w dowolny sposób interpretują moje słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 02:42 Jest jeszcze gorzej, bo oni mają fazy. Raz mają fazę, że są normalni i pełni zrozumienia dla mnie i jest miło, a raz mają fazę, że jestem złym dzieckiem i złym człowiekiem. Z drugiej strony ja dokładnie wiem, dlaczego jest tak jak jest, mianowicie w ciągu kilku lat w świat moich rodziców, jakim go znali, się skończył i przestał być miejscem, które rozumieją i w którym umieją się odnaleźć. Przy okazji mój świat też się skończył, no ale mnie się udało go z powrotem jakoś odbudować i powiedzmy, że nie jest źle, ale też jestem w jakiś sposób ułomna w stosunku do tego, co było kiedyś. Jednakowoż w życiu moich rodziców było jeszcze jedno trzęsienie ziemi i właściwie takie, które każdego z nas spotka (śmierć rodziców), ale ewidentnie po pięćdziesiątce odbudowanie sobie życia nie jest takie proste. Stąd empatia. Z trzeciej strony widzę, jak kopiują toksyczne zachowania moich dziadków i na takie traktowanie nie mam zamiaru się godzić. A ja po tym wszystkim, co się stało, po prostu chciałabym mieć z nimi normalne, sympatyczne stosunki bez żadnej głębi (trochę też dlatego, że głębia moich rodziców jest trochę za intensywna dla mojej w miarę delikatnej psychiki). Wiesz, ja właściwie znalazłam dla siebie rozwiązanie czyli emigrację i to, co mnie martwi, to fakt, że ten postdok się kiedyś skończy i to, że nie jest to do końca dobre rozwiązanie dla mojej rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
paris-texas-warsaw Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 07:20 E, tam.... Człowiek na postdoku, a takie tanie psychoanalizy robi;) Przecież to norma, że świat się zmienia, czasem gwałtownie, to immanentna jego cecha, a śmierć rodziców dla ludzi w średnim wieku to też zwykła sprawa. Tak jest, było i będzie. Nikt normalny nie obwinia o to innych ludzi, ani nie widzi raz innych jako złych a raz jako dobrych. Empatię zostaw w sferze poznawczej, a zdrowy rozsądek w sferze faktycznych działań. Rób karierę światową i się nie przejmuj:) Odpowiedz Link Zgłoś
sanciasancia Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 16:59 > E, tam.... Człowiek na postdoku, a takie tanie psychoanalizy robi;) Bo ja prostym fizykiem jestem, a nie psychologiem klinicznym. To naprawdę nie jest takie proste. Po pierwsze śmierć dziadków (zresztą bolesna i długotrwała) była kuluminacją, na początku trafiło mi się dziecko z letalną wadą genetyczną, babcia zachorowała zanim jakoś rodzice zdołali to ogarnąć. A babcia z kolei była taką toksyczną matriarchą, i to jest trochę tak, że żyli przeciwstawiając się jej, potem pod jej dyktando, a jak umarła, to się okazało, że kluczowego elementu ich życia nie ma, i to takiego, w którego świetle np. oceniali swoje wybory i decyzje. I to nie jest tak, że oni mnie o cokolwiek obwiniają (no może o to dziecko, że nie udało się tego wcześniej wyłapać i że nie zapomniałam, jak się zachowywali, po śmierci mojej pierwszej córki), tylko po prostu nie potrafią sobie odbudować samodzielnego życia. Ja mam łatwiej, bo miałam więcej impulsów, żeby żyć samodzielnie. Przez empatię rozumiem to, że wiem skąd wynika ich taka czy nie inna postawa, czy wybory i zachowanie. A swoje robię, zresztą mam ten miły międzynarodowy zawód, który pozwala mi się zawinąć i wyjechać do Australii (jeżeli oczywiście mąż i dziecko będą chcieli jechać ze mną). Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 20:04 > > E, tam.... Człowiek na postdoku, a takie tanie psychoanalizy robi;) > Bo ja prostym fizykiem jestem, a nie psychologiem klinicznym. hehehe, to zamiast skupiac sie na toksycznych rodzicach powiedz mi lepiej czy swiat na poziomie czastek elementarnych jest materia czy energia;) Odpowiedz Link Zgłoś
dniuy Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 07.10.13, 16:30 Może lepiej - "jak przestać się ciągle masochistycznie zajmować rodzicem i patologicznymi więziami z nim łączącymi" = "Jak przestać pić (rodziców)" Nie ma obowiązku trzymania się ludzi którzy nam szkodzą, i trzymania się więzi ktore zawsze były złe. Odpowiedz Link Zgłoś
igge Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 08.10.13, 08:51 nawet jak Ci ludzie mają dobre intencje (piekło wybrukowane jest dobrymi intencjami, wiem)? Myślę, że kontakty rodzinne mają taką wartość, że można spróbować nad nimi popracować i wyciszyć emocje, te negatywne przynajmniej Zerwanie trwałe kontaktów to ostateczność, ja nigdy nie zerwałabym kontaktów na zawsze ale kilkumiesięczny brak widzeń i rozmów ok, do 2 lat maksymalnie...żeby nabrać dystansu do zachowania toksyka, dać mu nauczkę ale bez złych emocji i z smsowym składaniem życzeń np w święta/imeniny etc Toksyk ma czas zrozumieć jakie ważne są dla niego te kontakty, te więzi i nabiera motywacji do pracy nad sobą, a Ty "kochasz" go na odległość i nie masz poczucia winy, żalu do niego, po prostu stawarzasz sobie i najbliższej rodzinie, Twoim dzieciom, mężowi warunki do oddzielnej/samodzielnej egzystencji A potem, kiedyś wznawiasz kontakty bo rodzinne relacje są na zawsze, to z przyjaciołmi trzeba bardziej uważać i pielęgnować przyjaźń częstymi kontaktami Toksyk po wznowieniu kontaktów bardziej się stara, opanowywuje swoje emocje, słowa, wtrącanie się w Twoje decyzje, uważa na to co mówi bardziej, stara się nie ranić albo chociaż nie ranić za bardzo, cieszy się z mozliwości pielęgnowania więzi z Tobą, Twoimi dziećmi - a Ty, cóż, możesz nawet "kochać" toksyka tylko taką będącą pod Twoją kontrolą miłością, bez mozliwości bycia zranionym przez niego, albo z ograniczoną możliwością bycia zranionym przez niego Jesteś pobłażliwy dla jego wad i niedoskonałości, wczuwasz sie w jego sytuację, "rozumiesz" go lepiej ale jednocześnie wyznaczasz granice jego zachowań niepożądanych i pozwalasz mu na poniesienie konsekwencji jego zachowań, nie dusisz nic w sobie, nie powstrzymujesz otwartego komunikowania swoich potzreb i ocen tego co on robi - ale jednocześnie jakoś tak lubisz w środku i masz dla niego nieco wyrozumialości i poblażliwości i szukasz dobrych motywów/intencji jego postępowania. Nie potakujesz ale bezwzględnie raczej robisz swoje, olewasz (sorry) jego złe postępowanie, a w razie zawieszenia czasowego kontaktów - nie masz najmniejszego poczucia winy, nawet jeśli toksyk musi spędzić wigilie sam jak palec bo jesteś jego jedyną rodziną Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 12.10.13, 21:44 Mam jeszcze jedno pytanie odnosnie przezywania emocji, konkretnie zlosci. Mianowicie zauwazylam, ze wiele sytuacji przezywam bardzo intensywnie wrecz agresywnie. Oczywiscie komunikuje, ze jestem zla. Ale samo powiedzenie mi nie wystarcza. Ja najchetniej (oczywiscie nie robie tego) obrazilabym sie, rzucila talerzem. Jest we mnie jakas potrzeba ukarania sprawcy mojej zlosci. Chcialabym,aby poczul takie odrzucenie, poczul sie jak ja. Przeraza mnie to. Poza tym myslicie, ze to moze byc zlosc taka pierwotna, zlosc na ojca? Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 12.10.13, 23:32 > Jest we mnie jakas potrzeba ukarania sprawcy mojej zlosci. Chcialabym,aby pocz > ul takie odrzucenie, poczul sie jak ja. Przeraza > mnie to. Poza tym myslicie, ze to moze byc zlosc taka pierwotna, zlosc na ojca > ? ale co Cie przeraza? przeciez jesli ktos Cie zle traktuje to jest normalna reakcja- zlosc, chec odwetu, co innego mialabys czuc? sympatie, zadowolenie? ; nie wiem co to jest pierwotna zlosc na ojca, mysle, ze Twoja zlosc jest adekawtna do tego jak jestes traktowana, zwykla normalna reakcja zdrowej psychicznie osoby; chore jest wlasnie to, ze dziwia Cie wlasne jak najbardziej normalne reakcje Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 12.10.13, 23:49 Ok, ale wlasnie nie wiem, czy dobrze reaguje, bo czasami, jak juz ochlone, to mam wrazenie, ze przesadzilam. Nie wiem tez, czy takie dasanie (talerzem nie rzuce, ale obraze sie juz tak) jest reakcja prawidlowa. Tak myslemze jest charakterystyczne dla dziecka, wiec jak ktos mnie urazi,to czuje sie po prostu odrzucona. Byc moze to kojarze z odrzuceniem przez rodzica i rosnie we mnie zlosc nszwijmy to pierwotna, wywolujaca wspomnienia z dziecinstwa. Stad potrzeba ukarania, odwetu za krzywdy. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 13.10.13, 08:03 Poza tym istnieja chyba jakies normy, bo bez nich latwo z ofiary stac sie oprawca. Zlosc tez moze byc chyba toksyczna (podobnie jak np. zazdrosc). Wiec istotne jest to jak przezywam zlosc, bo ze mam do niej prawo to wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
differentview Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 13.10.13, 08:36 > Ok, ale wlasnie nie wiem, czy dobrze reaguje, bo czasami, jak juz ochlone, to m > am wrazenie, ze przesadzilam. Nie wiem tez, czy takie dasanie (talerzem nie rzu > ce, ale obraze sie juz tak) jest reakcja prawidlowa. Tak myslemze jest charakte > rystyczne dla dziecka, wiec jak ktos mnie urazi,to czuje sie po prostu odrzucon > a. Byc moze to kojarze z odrzuceniem przez rodzica i rosnie we mnie zlosc nszwi > jmy to pierwotna, wywolujaca wspomnienia z dziecinstwa. Stad potrzeba ukarania, > odwetu za krzywdy. trudno mi powiedziec na ile to Ty reagujesz zbyt nerowo a na ile jest to efekt tego, ze rodzice w chwilach Twojego buntu czy zlosci twierdza, ze jestes chora psychicznie i stad zaczynasz miec watpliwosci- dla nich to jest komfortowa sytuacja- moga Cie potraktowac jak chca a kazda Twoja reakcja bedzie oceniona jako chora i jestes w matni, nic nie mozesz zrobic- raczej do tej wersji bym sie sklaniala co do tej pierwotnej zlosci to Ty nigdy nie wyszlas z roli dziecka wiec ciagle przezywasz to samo odrzucenie- wlasciwie nic chyba w Twoich relacjach z ojcem sie od lat nie zmienilo- za to wszystko co Ci zrobil nie potrafisz sie na niego porzadnie wkurzyc bo boisz sie, ze staniesz sie katem, nie potrafisz zerwac kontaktow, nie potrafisz reagowac na przemoc slowna, nie potrafisz postawic zadnych granic- tkwisz w blednym kole i chyba po prostu musisz kontynuowac terapie albo zmienic terapeute jesli nie widzisz zebys sie jakos do przodu posuwala Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 13.10.13, 10:09 Przezywam to samo odrzucenie, wiec te sama zlosc bez wzgledu na nadawce komunikatu. Ostatnio np.umawialam sie z mezem,ze pomoze mi w pewnej sprawie. Przypominalam mu o tym kilka razy, a jak przyszlo co do czego, to stwierdzil,ze byl na spacerze z dzieckiem i teraz jest juz strasznie zmeczony i musi sie chyba przespac. Wkurzylo mnie, bo poczulam sie niewazna, odrzucona. Tak, jak w chwilach,kiedy odrzucali mnie rodzice. Poczulam te same narastajace emocje, zlosc eskalujaca wrecz do nienawisci. Taka zlosc, ze mialabym ochote uderzyc,czyli zachowac sie tak,jak ojciec. I chyba tu jest pies pogrzebany. Co do terapii, to jestem w zasadzie zadowolona. Jest to terapia na nfz, wiec nie ma regularnosci, co jest kiepskie, bo zauwazylam, ze bronie sie przed prawda i wypieram.Brakuje mi tez zadaniowosci. Ale byc moze dla mnie, z osobowoscia dziecka, taka terapia jest ok jesli chodzi o dotarcie do sedna sprawy, odkrycie przyczyny nerwicy. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 12:31 Spiryna, rozumiem Cię doskonale i współczuję. Mam propozycję dla Ciebie - autoterapię. Kup sobie książkę : Lęk i fobia, podręcznik dla osób z zaburzeniami lękowymi. Czytaj i stosuj się do wskazówek, naprawdę Ci pomogą. Rady są konkrentne, zachęcające do działania. Jest masa tabelek do wypełniania, naprawdę genialna ksiązka dla osób z nerwicą lękową. Poszukaj w necie nagrania Trening progresywny Jacobsona. I rób je jak najczęściej. Pij ziółka, walerianę, meliskę. Bierz suplementy. I codziennie spaceruj pół godziny, albo i dłużej. Albo codziennie pływaj, jeździj na rowerze. Bez względu na pogodę. Ja spaceruję:) dość szybkim tempem. Uczęszczaj na terapię, czytaj tę książkę, koniecznie! Jak zmienisz przekonania, postawisz granice, roztrzygniesz konflikt wewnętrzny, nerwica minie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropidlo5 Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 15.10.13, 16:31 Hej Spiryna, miewam podobny problem z ta zloscia. Kiedy ktos robi cos, co mi nie odpowiada (a dotyczy mojego zycia, w czyjes oczywiscie wtracac sie nie mam prawa) to tez automatycznie czuje zlosc i natychmiast przelaczam sie w tryb analizy bez rozstrzygniecia pt 'czy mam racje'. Analizuje w glowie 'czy mam prawo', 'czy nie przesadzam' 'a co inni by zrobili' i podobne pytania, ktore i tak nie maja sensu, bo i tak nigdy nie jestem pewien swojej decyzji. (pisze w czasie terazniejszym, problem kiedys byl maksymalny, dzis duzo mniejszy ale jest). W efekcie- tej niepewnosci- przechodze do etapu drugiego- czyli proby spowodowania, aby ten ktory cos tam mi zrobil zrozumial mnie, zgodzil sie ze mna i sprawe zalatwil. Proby poprzez tlumaczenie, przekonywanie, argumentowanie. Latami zastanawialem sie, co powoduje, ze czesto przegrywam takie rozgrywki, ze tak mocno sie tlumacze i to nie dziala i nie wiedzialem czemu. Dopiero na jakims forum raz i drugi zrozumialem, ze caly problem moj bral sie z braku znajomosci swoich podstawowych praw. Nie blednej egzekucji- nie, krok wczesniej- braku znajomosci. Podstawowoy brak to byla nieswiadomosc tego, ze mam prawo do swoich uczuc. Drugi to taki, ze jesli cos dotyczy mnie- nie mam zadnego obowiazku przed nikim sie tlumaczyc. Moge- ale nie musze. Nic nie musze uzasadniac. Trzy- w konsekwencji- nikt nie musi byc przekonany moim stanowiskiem, zadowolony z mojej pozycji i tak jest ok. O ile nie naruszam czyichs praw to moge robic co chce i jak kogos to denerwuje to jego problem, a nie moj. Problem w tym, ze ja zawsze chcialem zadowolic wszystkich, czulem sie odpowiedzialny za uczucia innych dotyczace moich wyborow. Innmi slowy, stawialem przed soba zadanie takie, ze moglem dokonac jakiegokolwiek wyboru dopiero, gdy nikt sie nie sprzeciwial. Jak sie sprzeciwial- to moim obowiazkiem bylo przekonywac. Jak nie przekonalem- to albo rezygnowalem, albo czulem sie winny. Mowiac w skrocie, oddawalem wladze nad soba innym. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 15.10.13, 18:17 Dzieki, Kropidło. To wypisz, wymaluj prawie ja, bo ja poszłam krok dalej i dołaczylam do tego autoagresje. Znecam sie psychicznie nad soba. Wlasnie ogarniam ten problem. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 12:24 Spiryna, ale Ty to wszystko świetnie ogarniasz, skąd twoje wątpliwości? Nie ufasz sobie?:) Pewnie tak jest, że te uczucia, ktore zamroziłaś w sobie w dziecinstwie odzywają się w Tobie, gdy ktoś Cię w teraźniejszości rozłości. Najwazniejsze jest umieć to rozróznić. Jak się wkurzysz wyjdź. Gdziekolwiek, nawet na balkon i do drugiego pokoju i pomyśl: wkurzyłam się bo... Czy to uczucie jest tylko z teraz? Które część jest z teraz, a które stamtąd? A potem pozwól sobie być wkurzoną, poczuj to. Pooddychaj przeponą. Złość przejdzie. Polecam Ci też napisanie listów do rodziców. Przypomij sobie wszystko, wkurz się na maksa, wygarnij im ile wlezie i napisz to. A potem spal. Raz, drugi. Poboksuj sobie poduszki, mocno, wywrzeszcz złość na ojca w poduchę, popłacz sobie, tak na maksa. To uwolni emocje. Ale nie nakręcaj się, nie podkręcaj, tylko wywal to, co w sobie masz. I pamiętaj, czujesz to, co myślisz. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 14:06 Chyba tak, brakuje mi zaufania do siebie, wiary, ze mam racje. Dlatego zawsze staram sie usilnie przekonac, ze ktos mnie rani, bo odzywa sie we mnie takie dziecko. Zranione, opuszczone, ktore musi rozumiec wszystkich i dostosowywac sie do wszystkich i zawsze byc na koncu. Pade, dzieki za wskazowki, oby pomogly mi wyciszyc moje emocje i oddzielic te dawne od tych dzisiejszych. A powiem Ci jeszcze,ze najwieksza zlosc czuje chyba na siebie. Ten glos,ze moglabym byc lepsza, z masa epitetow jest dobijajacy. Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 14.10.13, 18:58 Spiryna, nikt za Ciebie nie uwierzy w Ciebie, nie zaufa, tylko Ty możesz to zrobić. Jestes dorosła, rób jak czujesz, jak Ci rozum i serce podpowiada i stawiaj granice. Jesli ich nie stawiasz, nie możesz miec pretensji, że ktoś wchodzi na twój teren. Dopóki sama sobie nie zaufasz, nie zawierzysz, nikt, absolutnie nikt, nie jest w stanie zmienić Twojej sytuacji. Jesteś jedyną osobą, która może to zrobić. I jesli to zrobisz, nie będzie to oznaczało, że jestes samotna i nie możesz na nikogo liczyć, tylko, że wreszcie jesteś sobą, nie córką, żoną itp. tylko sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
spiryna Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 15.10.13, 18:19 Dziekuje, pieknie napisane:) Odpowiedz Link Zgłoś
filetta Re: żal, złość, ból - jak wybaczyć rodzicowi? 29.10.13, 19:30 Mam dziś na tym forum dzień pełen niespodzianek, czytam niektóre wątki i czuję się tak, jakbym była w swojej bajce. Ktoś odświeżył wątek o mylącym tytule "Agresywny ojciec". Czytając wypowiedzi Sorviny, czułam, że czytam o sobie samej. Teraz ten wątek, deża wi. Nie wiem, czy komukolwiek z was przyda się jeszcze to, co napiszę, ale wiem, że mi na pewno. Problem toksycznych rodziców dotyczy mnie jak najbardziej. Ojciec alkoholik, matka osoba współuzależniona. Kiedy swego czasu ustalam przyczyny mojego bezproblemowego wchodzenia w toksyczne związki, wyszło mi, że wpływ na to mieli oboje rodzice mniej więcej w takiej samej proporcji (nie tylko choroba alkoholowa ojca i jego wybuchowy charakter jak mi się wcześniej wydawało). O wiele wcześniej terapeutka namawiała mnie do napisania listu do rodziców (mniej więcej takiego jakim mowa w Toksycznych rodzicach) tyle, że do szuflady. Rozumiem, że miała na względzie moje zamrożone emocje, lęki i zabliźnione rany. Pisałam go kilkanaście razy, za każdym razem był coraz dłuższy... Mniej więcej po pół roku przy którymś z kolei konflikcie, nie wytrzymałam i wysłałam do nich ten ostatni. Myślałam, że zostanę wyklęta i wyrzucona poza nawias, ale stało się zupełnie odwrotnie. Moi rodzice mnie przeprosili. Najpierw ojciec telefonicznie (i dobrze, bo po pierwsze wcale nie chciałam z nim o tym dużo gadać, a po drugie emocje były tak silne, że wyszłam z normalnego życia na jakieś dwa dni). Później już osobiście matka. To był początek. Po jakimś czasie przerobiłam to jeszcze raz na terapii grupowej. Niby jeszcze raz, a już zupełnie inaczej. Za pierwszym razem była mowa o nienawiści i żalu do nich, że mi to zrobili. Za drugim już tylko złość na granicy wściekłości. Dopiero po jakiś 16-18 miesiącach od wysłania listu mogłam zacząć z nimi normalnie rozmawiać. Nie jak z rodzicami, ale jak ze znajomymi. Stało się tak, że nie czuję z nimi żadnej głębszej więzi, prócz przyzwyczajenia. Ostatnio nawet doszłam do wniosku, że nigdy nie odczuwałam ich miłości, co między innymi wpłynęło na zakodowanie pewnych przekonań, które pokierowały moim życiem, a mianowicie, że mnie się nie kocha, tylko wykorzystuje i lekceważy. Dlatego też nie czuję potrzeby stałego z nimi kontaktu, co wiele spraw miedzy nami upraszcza. Nie mniej jednak zaczynam odczuwać potrzebę wybaczenia. Czy do tego faktycznie dojdzie, nie wiem. Przez dłuższy okres w życiu brak miłości rodzicielskiej często dawał o sobie znać. Jako osoba która nie jest warta miłości wybierałam partnerów niedostępnych uczuciowo, po części po to, by ich miłość zdobyć, co się oczywiście nie udawało i rodziło we mnie makabryczne uczucia odrzucenia, niedowartościowania, nieakceptacji. Szarpałam się tak emocjonalnie przez wiele lat. Nie jestem pewna, czy gdybym wybierała osoby umiejące okazywać uczucia, to by mi coś zrekompensowało. Nie zaznałam też miłości macierzyńskiej, bo każda moja ciąża kończyła się przedwcześnie. Może taka miłość mogłaby mi pomóc, ale nie miałam okazji się o tym przekonać. Naprawdę nie było mi łatwo. Obecnie, gdy jestem singielką i umawiam się z co niektórymi panami, łapię się na tym, że najszybciej decyduję się na spotkania z tymi, którzy są przesadnie uczuciowi i jak się później okazuje "kochają mocno" po 2-3 randkach. Sądzę, że to niezaspokojona potrzeba miłości rodzicielskiej mną kieruje. Czasem też łapię się na tym, że bardzo chciałabym poczuć jak to jest być w centrum uwagi. Tak jak niektórym dzieciom było dane się poczuć. To tyle, jak na razie. Odpowiedz Link Zgłoś