Dodaj do ulubionych

Mąż przemocowiec

09.10.13, 21:04
Nie wiem, jak zacząć i od czego, ale postaram się w miare możliwości wszystko opisać. Mam problem, i to poważny. Trwa już od jakiegoś czasu, ale ostatnimi czasy mam wrażenie, że wszystko się jeszcze bardziej pogorszyło. Ponad dwa lata temu wyszłam za mąż. Banalnie to zabrzmi, ale na początku wszystko układało się dobrze. Były drobne nieporozumienia, ale takie ma każdy. Po roku (?), może trochę ponad zaczęło się walić. Wstyd mi o tym mówić i pisać, ale mąż potrafi mnie uderzyć. Na początku sporadycznie, teraz coraz częściej. I zazwyczaj za byle bzdurę. Raz uderzył mnie za to, że nie dałam mu znać, że wrócę godzinę później z pracy. Nie słuchał żadnych tłumaczeń, nic. Zresztą to nie jedyna taka sytuacja, za którą potrafi uderzyć Było tego dużo, tutaj tylko podałam przykład. Nigdy mnie nie pobił, ale nie ma oporów przed uderzeniem w twarz, popchnięciem czy wykręceniem ręki. Ma być wszystko tak, jak on chce. Sprzeciwu nie znosi. Chce wiedzieć wszystko: gdzie idę, z kim, na jak długo itp. Prawie już w ogóle nie spotykam się z koleżankami, nigdzie nie wychodzę.
Jak coś jest (jego zdaniem) nie tak, to.... wiadomo. Podczas kłótni jest jeszcze gorzej. Coraz częściej łapię się na tym, że wole się już nie odzywać, i godzę się na to, czego on chce. Bo nigdy nie wiem, jak zareaguje.
Podobnie w sprawach intymnych, łóżkowych: ja się w ogóle nie liczę.
Podsumowując: zawsze ma być po jego myśli, w każdej dziedzinie życia.
Ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. I coś pękło we mnie. Zdałam sobie sprawę, że jeżeli teraz się od niego nie uwolnię, to zmarnuję życie i sobie, i dziecku. On wie o ciaży, ale na nim ta informacja nie zrobiła wrażenia. Chce odejść, ale mam kilka obaw. Tzn, boje się przede wszystkim jego. Tego, że jak odejdę/dowie się, że chce odejść, to mi coś zrobi. Nie wiem, gdzie iść po pomoc. Rodzina nie wie, co się u nas dzieje. Z mieszkaniem też jest ciężko.
Napisałam, bo chciałam się wygadać. Ale też o co innego chodzi: proszę o jakieś rady, co robić. Cokolwiek.
Bo czuję, że będzie jeszcze gorzej.
Obserwuj wątek
    • zuzi.1 Re: Mąż przemocowiec 09.10.13, 21:54
      Najpierw zgłoś się do ośrodka interwencji kryzysowej po pomoc, tam Cie pokierują co powinnaś zrobic dalej. www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCoQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.interwencjakryzysowa.pl%2Fosrodki-interwencji-kryzysowej&ei=ubJVUsL8L5OHswa434CgBg&usg=AFQjCNFGawYHPu7MYFEoNG4O24TdMUbzHw&bvm=bv.53760139,d.Yms&cad=rja

      Jak już się dowiesz co dalej, poinformuj rodzinę o tym jak zachowuje się Twój mąż i poproś o pomoc i o możliwosc zamieszkania u nich na jakiś czas. Bądź silna i konsekwentna, przy takich zachowaniach jakie prezentuje Twój mąż nie ma co czekac na ciąg dalszy, bo tym ciągiem dalszym mogą byc Twoje powybijane zęby na podłodze lub zabite nowonarodzone dziecko, rzucone w ataku pana furii o ścianę... Nie ryzykuj swojego zdrowia i życia, to samo dotyczy maluszka, który ma się urodzic, jemu potrzebny jest przede wszystkim ciepły i spokojny dom, nie roztrzęsiona, pobita matka...DZIAŁAJ, BYLE SZYBKO.
    • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 01:02
      Rada będzie krótka, żołnierska i po brzytwie: jeśli ciąża jest jeszcze bardzo wczesna i nie jest to fundamentalnie sprzeczne z Twoim światopoglądem, po prostu rozważ jej przerwanie.

      Pan jest do spuszczenia w klopie i to jak najszybciej, tego uzasadniać specjalnie nie trzeba. Ergo dziecko będzie miało bardzo źle rokującego ojca. Do tego dochodzi matka, która pozwala się bić między innymi dlatego że "z mieszkaniem jest ciężko" (sic!). To również rokuje fatalnie.

      Z perspektywy dziecka zanosi się na koszmar. Może zostanę zlinczowana (w końcu żyjemy w kołtuńskim społeczeństwie) ale uważam że ta sytuacja, w szczególności jeśli nie możesz odejść od małżonka z przyczyn psychicznych, ekonomicznych czy jakichkolwiek innych uzasadnia przerwanie ciąży.

      I to jest jedyne co na szybko przychodzi mi do głowy, bo porady w stylu "porozmawiaj z nim" albo "idź na terapię" w sytuacji gdy wrócisz do domu i zostaniesz stłuczona można wsadzić psu w dupę.
      • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 05:28
        Chyba niezbyt dokładnie przeczytałaś to, co napisałam. Albo w ogóle nie przeczytałaś. To właśnie ta ciąża jest tym powodem dla którego chce odejść od męża. Właśnie ona jest dla mnie ważna, i dlatego nie biorę pod uwagę aborcji.
        Tak, z mieszkaniem jest ciężko. Bo mieszkanie jest męża. Z wynajęciem (tym bardziej z kupnem) nie jest tak łatwo, jak sie wydaje (zwłaszcza teraz). W mojej sytuacji o wszystkim muszę powiedzieć bliskim, i to własnie u nich tymczasowo zamieszkać. Potem, jak już w miarę poukładam to wszystko, mogę myśleć o własnym mieszkaniu. I to miałam na myśli pisząc, że jest z nim ciężko.
        Swoją drogą zastanawia mnie Twoja zjadliwość i ,,pewność siebie'', że dziecko będzie miało koszmarne życie, a ja wrócę na kolejny oklep. Skąd taki osąd? Bo tak robi spora, niestety, część kobiet? Jak widać, nie zawsze tak musi być. Na szczęście są kobiety, które się wreszcie budzą, i dochodzą do wniosku, że muszą coś zrobić ze swoim życiem, bo całe życie nie można się godzić na takie traktowanie, strach. Tak, jak w moim przypadku. I mam teraz prawdziwego kopa, który ułatwi mi skończenie z tym wszystkim i odejście do męża. I chociaż wiem, że jeszcze sporo przede mną, to wiem też, że teraz jestem w stanie całkowicie zmienić swoje życie.
        • enith Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 06:35
          > Swoją drogą zastanawia mnie Twoja zjadliwość i ,,pewność siebie'', że dziecko b
          > ędzie miało koszmarne życie, a ja wrócę na kolejny oklep. Skąd taki osąd?

          Zapewne stąd, że JUŻ jesteś w ciąży, a NADAL mieszkasz z przemocowcem? Dostałaś już od niego od czasu zajścia w ciążę, czy póki co jeszcze się hamuje? I, skoro wiadomość o ciąży nie zrobiła na przyszłym ojcu wrażenia, nie boisz się, że sukinsyn wpieprzy ci pewnego dnia tak, że poronisz? Skoro masz rodzinę, u której możesz się zatrzymać i która ci pomoże w początkowym okresie po odejściu, nie wiem, na co jeszcze czekasz. Chyba faktyczne, żeby po raz kolejny oberwać. Tylko, że teraz narażasz nie tylko siebie, ale i dziecko. Uciekaj, póki masz możliwość!
          • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 07:20
            O ciąży dowiedziałam się dopiero w poniedziałek.
            Też mam sporo innych problemów na głowie, i nie było mowy, aby myśleć o przeprowadzce gdziekolwiek wcześniej.
            Teraz chce poinformowac rodzinę. Przedstawić im całą sytuację, bo o niczym pojęcia nie mają. Musze się spakować. I tak, chce stąd uciec (bo to ucieczką nazywam) jak najszybciej się tylko da.
            Naprawdę są kobiety, które nie chcą się marnować przy kimś takim, jak mój maż.
            • oliwkowa75 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:47
              Niestety dziecko połączy was już na zawsze. Ojcostwo z automatu zostanie przypisane mężowi, nawet do 300 dni po rozwodzie. Niestety, ale t1ffany ma rację.
        • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 13:07
          > Swoją drogą zastanawia mnie Twoja zjadliwość i ,,pewność siebie'', że dziecko b
          > ędzie miało koszmarne życie, a ja wrócę na kolejny oklep. Skąd taki osąd? Bo ta
          > k robi spora, niestety, część kobiet?Wł
          > aśnie ona jest dla mnie ważna, i dlatego nie biorę pod uwagę aborcji.


          Jestem zjadliwa, bo mam taką wrażliwość, że krzywda dziecka działa na mnie dużo bardziej niż krzywda osoby dorosłej. A Ty jesteś na świetnej drodze aby swoje dziecko skrzywdzić.

          Żadna normalna, zdrowa psychicznie kobieta nie pozostaje w związku z bijącym ją partnerem. Owszem, jest trochę takich które pozostają, ale one wszystkie nadają się do leczenia.
          Piszesz że chcesz odejść ze względu na ciąże. Normalny człowiek odchodzi ze względu na przemoc, bez względu na ciąże czy cokolwiek innego.

          Piszesz że jest trudno wynająć mieszkanie/pokój, dlatego wciąż z nim jesteś. Mylisz się, jest bardzo łatwo, wystarczy mieć na to pieniądze. Nie stać Cie na wynajęcie pokoju? Ale już na dziecko Cie stać? Jakoś to będzie, samo się ułoży, pomoże rodzina, może pomoc społeczna? Super, po prostu super.

          Ktoś pisał, że antykoncepcja mogła zawieść. Jakoś bardzo wątpię, w większości przypadków żywy pluszak jest robiony świadomie i z premedytacją. Mąż mnie nie kocha to machnę dziecko, ono będzie mnie kochało.

          Z moich obserwacji wynika, że normalne, zdrowe emocjonalnie kobiety mają naturalną szczepionkę na przemocowców. Nie wiem na czym to polega ale tak jest; może jakaś preselekcja, zwracanie uwagi na drobne sygnały alarmowe na najwcześniejszym etapie. Tak czy owak takich związków nie ma, bo kończą się zanim się na dobre zaczną. Natomiast kobiety ciężko popaprane mają wręcz odwrotnie; lgną do przemocowców jak ćmy do ognia. Też nie wiem na czym polega mechanizm, ale jak takiej przedstawisz 9 fajnych facetów i 1 gnoja to ta zawsze wybierze gnoja. Magiczne przyciąganie jakieś. Tu też zawsze pojawia się czarodziejskie zaklęcie "był taki cudowny i nagle coś z nim się stało".

          Gdybym ja zaliczała się do tej drugiej grupy, to zanim zdecydowałabym się na dziecko, bardzo dokładnie posprzątałabym sobie w głowie, spróbowała zrozumieć co jest nie halo, dlaczego i jak to naprawić. A na dziecko zdecydowała się po minimum kilkuletnim udanym związku, żeby nie okazało się że znów trafiłam na gnoja. W innym przypadku prokreacja jest parszywym egoizmem.

          Fundujesz dziecku:
          - dzieciństwo z zaburzoną matką
          - ojca bydlaka lub wspomnienie po ojcu bydlaku

          Super, prawda?
          • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 14:32
            t1ffany napisała:

            > Ktoś pisał, że antykoncepcja mogła zawieść. Jakoś bardzo wątpię, w większości p
            > rzypadków żywy pluszak jest robiony świadomie i z premedytacją. Mąż mnie nie ko
            > cha to machnę dziecko, ono będzie mnie kochało.

            Czasami jest też tak, że to mąż zmusza do seksu. Trudno Ci to ogarnąć? Może i trudno, ale tak bywa, wierz mi.
            Wtedy ciężko mówić o robieniu czegokolwiek z premedytacją (bo pewnie uważasz, że to ja sama chciałam ciąży).
            • sebalda Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 14:40
              > Czasami jest też tak, że to mąż zmusza do seksu. Trudno Ci to ogarnąć? Może i t
              > rudno, ale tak bywa, wierz mi.
              > Wtedy ciężko mówić o robieniu czegokolwiek z premedytacją (bo pewnie uważasz, ż
              > e to ja sama chciałam ciąży).

              Elisabethw, ale to się trochę kupy nie trzyma, wybacz. W sytuacji, którą opisujesz, mąż musiał Cię zgwałcić, inaczej tego nie widzę. Jesteś dorosła, czy pozwoliłaś mu na stosunek bez zabezpieczenia i nie wiedziałaś, że z tego mogą być dzieci? Jak się ma "takiego" męża, to należy stosować antykoncepcję hormonalną, bo nigdy nie wiadomo, czy pod groźbą nie zmusi Cię do niechcianego stosunku w okresie płodnym. Z takim bandytą nie stosowałaś pigułek???
              • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 14:48
                Naprawdę muszę to wszystko dokładnie ze szczegółami opisywać?
              • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 14:58
                sebalda napisała:
                Jesteś dorosła, czy pozw
                > oliłaś mu na stosunek bez zabezpieczenia i nie wiedziałaś, że z tego mogą być d
                > zieci?

                Nie ma co ze mnie robić głupiej: wiem, skąd się biorą dzieci.
                Ale nie chce już o tym tutaj pisać. To nie miejsce na to.
            • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 14:58

              > Czasami jest też tak, że to mąż zmusza do seksu. Trudno Ci to ogarnąć? Może i t
              > rudno, ale tak bywa, wierz mi.


              Czyli mąż nie tylko Cie bije ale też gwałci? Faktycznie, trudno to ogarnąć. Może Ty gdzieś z Arabii Saudyjskiej nadajesz? Bo tu w Europie za coś takiego się idzie do więzienia. Na wiele lat.

              To że pozwalasz się bezkarnie gwałcić jest kolejną przesłanką za tym, że nie powinnaś mieć z żadnymi dziećmi nic wspólnego. Najpierw wylecz chorą głowę a potem bierz się za macierzyństwo.
              • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:00
                Nie ma sensu dalej tłumaczyć, o co chodzi.
                Ty z góry ,,wiesz swoje'', i niech tak pozostanie.
                Ja zrobię, to co uważam za słuszne.
                Odchodzę od męża, i to już jest postanowione. Tak samo, jak postanowione jest, że dziecko urodzę.
                Rozumiesz czy nadal nie?
                • anoraak Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:04
                  rozumiem, że taki atak może być dla Ciebie trudny, ale czy Ty w ogóle zastanowiłaś się czemu na to pozwalałaś ? dla dobra tego dziecka powinnaś się poważnie nad tym zastanowić i leczyć się za pomocą jakiejś psychoterapii.

                  nie wkurzaj się tylko jak ochłoniesz to przemyśl całe swoje małżeństwo tak, żeby nie popełnić takich błędów w przyszłości
                • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:07
                  Oczywiście że rozumiem. Urodzisz, nie urodzisz, zrobisz co chcesz. Tylko dziecka szkoda.

                  Potem jest ogólnonarodowa debata "skąd się biorą patologiczne rodziny". Właśnie stąd, piękne studium przypadku.
              • tully.makker Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:01
                > Czyli mąż nie tylko Cie bije ale też gwałci? Faktycznie, trudno to ogarnąć. Moż
                > e Ty gdzieś z Arabii Saudyjskiej nadajesz? Bo tu w Europie za coś takiego się i
                > dzie do więzienia. Na wiele lat.

                Chyba zyjesz w jakims innym swiecie. Gwalt malzenski bardoz trudno udowodnic, to praktycznie nie do zrobienia. Wiekszosc "zwyklych" gwaltow nie podlega zgloszeniu, bo ofiary boja sie, ze zostana odsadzone od czci i wiary przez system, a coz dopiero gwalt malzenski.
                Dorosnij i przestan swoje leki wyzywac na kims, kto ujawnil slabosc.
                • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:17
                  > Chyba zyjesz w jakims innym swiecie. Gwalt malzenski bardoz trudno udowodnic, t
                  > o praktycznie nie do zrobienia.


                  Bzdura. Każdy gwałt bez pobicia jest tak samo trudno udowodnić. Na randce, na imprezie czy w domowym zaciszu. Ale większość już można, wystarczy przełamać wstyd. Chyba że się trafi na sukinsynów na policji, ale to też się zaczyna zmieniać w ostatnich latach na lepsze.

                  To Twoje podejście aby nie zgłaszać takich rzeczy jest chore, bo nie dość że niszczy aktualną ofiarę to tworzy zagrożenie dla potencjalnych przyszłych ofiar.

                  Ludzie którzy krzywdzą dzieci budzą mój gniew. Nic na to nie poradzę i nie chce poradzić, uważam że to głaskanie takich ludzi po głowie jest błędem i mnoży cierpienie.
                  • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:24
                    Kobieto, ja nie chcę krzywdzić żadnego dziecka i nikomu na to nie pozwolę.
                    Odchodzę od męża, aby i temu dziecku i mnie nic nie zagrażało.
                    Więc o jakiej krzywdzie mówisz?
                    • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:49
                      > Kobieto, ja nie chcę krzywdzić żadnego dziecka i nikomu na to nie pozwolę.

                      Kobieto, w tym kraju lekko pod 2 miliony dzieci żyje w rodzinach mniej lub bardziej patologicznych. Te dzieci mają matki. Jak sądzisz, ile z tych matek CHCIAŁO skrzywdzić swoje dzieci? Bo ja sądzę, że 90% przed urodzeniem myślało dokładnie to co Ty.
                      Albo inaczej: chciałaś wiązać się z bydlakiem? Czyżby nie? A jednak to zrobiłaś.

                      Wiesz jaka płynie z tego nauka? Że nasze chciejstwo czasem nie wystarcza. Trzeba coś jeszcze, na przykład elementarnego zdrowia psychicznego. To nie jest tak, że patologiczne domy powstają z niczego. Tworzą je realni ludzie określonego typu, również (dość często) kobiety takie jak Ty, czyli ofiary przemocy. Pewnie w większości przypadków nie chcą, ale to nic nie zmienia. I nie piszę tego żeby Ci dołożyć, tylko żeby Cie otrzeźwić. Jak już urodzisz to dziecko, to chociaż się lecz. Choć pewnie nawet tego nie zrobisz.
                  • tully.makker Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 16:11
                    > Ludzie którzy krzywdzą dzieci budzą mój gniew. Nic na to nie poradzę i nie chce
                    > poradzić, uważam że to głaskanie takich ludzi po głowie jest błędem i mnoży ci
                    > erpienie.

                    To moze przepracuj swoje problemy emocjonalne zamiast wyzywac sie na innych? Watkodajka nikogo nie skrzywdzila, ty - tak. Ale z jakiegos chorego powodu czujesz sie od niej lepsza i uprawniona do atakowania jej. Dlatego, ze jak rekin poczulas krew? Jak hine wyluskalas slabsza sztuke ze stada?
                    Zanim wytkieniesz blisniemu zdzblo w oku, zobacz belke w swoim.
                    • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 17:03

                      > To moze przepracuj swoje problemy emocjonalne zamiast wyzywac sie na innych? Wa
                      > tkodajka nikogo nie skrzywdzila, ty - tak. Ale z jakiegos chorego powodu czujes
                      > z sie od niej lepsza i uprawniona do atakowania jej.


                      Nie mam problemów emocjonalnych, na nikim się nie wyżywam, powody nie mogą być chore.
                      Nie czuje się lepsza ani od wątkodajki, ani od alkoholiczki w melinie która rodzi 8 dziecko. Uważam że kobieta jest odpowiedzialna za to w jaki mikrokosmos sprowadza dziecko. Jeżeli sprowadza w bardzo zły, to jest odpowiedzialna za krzywdę, a swoje dobre chęci może sobie w buty wsadzić.
                      Kobieta która pozwala się bić i gwałcić jest skrajnie złym mikrokosmosem dla dziecka. Ojciec bydlak jest skrajnie złym mikrokosmosem dla dziecka. Tu nie chodzi o luksusy, tu chodzi o coś elementarnego. Jeśli twierdzisz że jakiekolwiek dziecko zasługuje na coś takiego, to może sprawdź czy przymiotnik "chora" nie odnosi się do Twoich poglądów.

                      Rozumiem że mnie atakujesz, bo wczuwasz się w rolę matki, współczujesz jej. Ja za to potrafię że wczuć w rolę potencjalnego dziecka, czego Ty najwyraźniej nie robisz. Dziecko zasługuje na minimum jednego, niezaburzonego emocjonalnie rodzica.
                      Owszem, zgwałconej prostytutce-heroinistce z dworca można współczuć. Owszem, jest słabszym członkiem stada. Ale mówienie jej "nie powinnaś rodzić dziecka w swojej sytuacji" to nie jest wyżywanie się na słabszym, tylko kubłem zimnej wody. Choć z pewnością przykrym dla niej kubłem.

                      Przykład był jaskrawy, ale u wątkodajki chodzi o to samo. U ojca, jeśli bije i gwałci jest z głową bardzo, bardzo źle. U matki, jeśli po gwałcie nie odchodzi natychmiast jest z głową bardzo, bardzo źle.
                      Najpierw robię porządek z własnym łbem (lubię ten wyraz). Potem zostaję matką. Przestawienie tej kolejności jest etycznie paskudne.
                      • zuzi.1 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 17:27
                        tiffany zgadzam się z tully, przeginasz z atakiem, poza tym, gdybys nie zauważyła, tzw. melko się juz wylało, dziewczyna jest w ciąży i tego cofnąc się nie da (w tym on nie chce tego cofac, do czego ma pełne prawo). To co piszesz NA PEWNO nie zachęi jej do leczenia, to jest b. paskudny atak personalny, brakuje tu jeszcze tego, żebys jej pojechała epitetami. Uważam, że jestes b. agresywna w tym co piszesz, nie zapominaj, ze piszesz do ofiary przemocy, jakby nie było, podejrzewam, ze przemoc mężowska to nie jedyna przemoc z jaką ta dziewczyna się spotkała w swoim zyciu i stąd jest jak "dziecko we mgle". Wiele było na tym forum opisywanych takich przypadków. Takich ludzi NIE WOLNO jeszcze dobijac, a Ty to włąsnie robisz, takim ludziom trzeba podac pomocną rękę, polecic właściwe lektury i zachęcic do wizyty u psychologa. Zaczynasz mnie tiffany wkurzac tym na co sobie pozwalasz. zacznij panowac trochę bardziej nad swoją frustracją i zastanów się co możesz wyrządzic tym co piszesz. Z jednej strony rozumiem Twoją frustrację, ale z drugiej to jest trochę tak, jakbys frustrowała się na niewidomego, ze nie widzi, dokładnie tak jest tej w przyadku autorki wątku. Poczytaj o konsekwencjach przemocy na dzieciach, o tym co się dzieje w ich głowach, mózgach itp. załączałam jakies opracowania na ten temat, to dlategpo tacy ludzi epotem nie czują i nie reagują jak normalny człowiek, gdy ktoś używa wobec nich przemocy, bije ich czy gwałci. Tacy ludzie w swoim życiu zaznali zbyt wiele zła i przemocy i dlatego są INNI, u nich zmysły i myślenie działa jak przez kalkę, nie widzą i nie czują tak jak Ty, rozumiesz, przemoc dochodzi do ich głów z opóźnieniem nawet kilku lat, czy kilkunastu, budzą się dopiero pod wpływem czegos np. lektury, tekstów na forum itp. i dopiero zaczynają realnie widziec na oczy ale częstą są jeszcze wtedy kompletnie nieświadomi mechanizmów w jakich byli przez ostatnie kilka czy kilkanaście lat. Przemoc ich zablokowała, zablokowala im widzenie i odczuwanie i dlatego wybierają na partnerów bandytów, godza się na dalszą przemoc i na gwałty i wciąż w tym tkwią. Rozumiesz już, czy jeszcze nie? Bo jeśli nie, to specjalnie dla Ciebie napiszę epistołę, żeby Ci to dokładniej wytłumaczyc, tak, abyś w końcu ZAJARZYŁA o co chodzi z takimi ludźmi i nie obrzucała ich błotem, w ramch niby kubła zimnej wody...Zastanów się kobieto trochę nad sobą i tym co piszesz. Czasem piszesz naprawdę sensownie i konkretnie a czasem kompletnie do bani.
                        • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 17:53
                          zuzi.1 świetnie to ujęłaś.
                        • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:21
                          Tacy ludzie w swoim życiu zaznali zbyt wiele zła i przem
                          > ocy i dlatego są INNI, u nich zmysły i myślenie działa jak przez kalkę, nie wid
                          > zą i nie czują tak jak Ty, rozumiesz, przemoc dochodzi do ich głów z opóźnienie
                          > m


                          O widzisz, dokładnie tu jest problem. Co to zmieni z perspektywy dziecka, że matka sobie coś uświadomi po x latach?
                          W tym dramacie są trzy istoty ludzkie, nie tylko dwie.
                          Każde dziecko ma prawo mieć minimum jednego niezaburzonego psychicznie rodzica.

                          To co spotkało wątkodajkę nie jest jej winą. Natomiast niewinna ofiara w jednej relacji może być również sprawcą zła w innej.
                          Przemoc w rodzinie, co zapewne dobrze wiesz, jest prawie zawsze przekazywana. To jest sztafeta pokoleń, mimo dobrych chęci. Zarówno jeśli chodzi o sprawców, jak i o ofiary. Nie warto tej sztafety ciągnąć.
                          I nie twierdze że każdy kogo dotknie ten problem nie powinien mieć dzieci. Twierdzę to co napisałam wcześniej: najpierw sprzątanie, potem macierzyństwo. Odwrotna kolejność krzywdzi dziecko.

                          Nie jestem agresywna, nikogo nie obrażałam i obrażać nie będę.
                          Nie zgadzam się natomiast że wątkodajkę należy głaskać po głowie i mówić że jest normalna i robi dobrze. Nie jest i nie robi.

                          A sugestia tully że gwałtów małżeńskich nie warto zgłaszać jeży włosy na głowie.
                          • chwila_prawdy Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:31
                            Twie
                            > rdzę to co napisałam wcześniej: najpierw sprzątanie, potem macierzyństwo. Odwro
                            > tna kolejność krzywdzi dziecko.
                            Z tym, że to dziecko już jest, więc swoje dywagacje na temat jak to być POWINNO zachowaj dla siebie, bo Twoja agresja i pouczanie autorki oraz karcenie jej jak małe, niesforne dziecko, są zwyczajnie nie na miejscu! Ona w tej chwili potrzebuje wsparcia, wszak mleczko się już wylało, a nie ohydnych ocen wyjętych z idealnego świata i sugestii usunięcia ciąży. Twoje posty tutaj niczego nie wniosły, piszesz w sposób skandaliczny.
                            • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:53
                              Twoje posty tutaj niczego nie wnios
                              > ły, piszesz w sposób skandaliczny.


                              Ogólnie jestem bardzo skandaliczna, ohydna i nic nie wnoszę oprócz agresji większej niż u Hitlera na amfie ;)) Jeżeli nie chcesz ze mną rozmawiać i nie interesuje Cie moje zdanie to nie musisz mi odpisywać.

                              Jeżeli ciąża jest wczesna a rodzice tacy a nie inni to warto przerwać. Jeśli z jakiś powodów jest kategoryczna decyzja że nie, to warto się leczyć, żeby temu dziecku nie przekazać tego, co było udziałem wątkodajki. Pisanie o tym może nie jest delikatne, ale raczej potrzebne.

                              Tak, jestem przedstawicielką Złowrogiej Cywilizacji Śmierci, uważam że godność i jakość życia stoi w hierarchii wartości wyżej niż jego ilość, rozumiana wielorako. Niczego nie narzucam, aborcja jeśli jest fundamentalnie sprzeczna ze światopoglądem też jest złym wyjściem. Ale jeśli nie jest, a dziecko ma robić za żywego pluszaka wynagradzającego matce związek z bydlakiem, to jest tragedia. Z góry dziękuje za nieobrażanie mnie.
                              • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:59
                                Ale jeśli nie jest, a dziecko ma robić za ży
                                > wego pluszaka wynagradzającego matce związek z bydlakiem, to jest tragedia. Z g
                                > óry dziękuje za nieobrażanie mnie.

                                A jeśli, a jeśli. Za szybko przychodzą Ci oceny i za bardzo wybiegasz w przyszłość stwarzając czarne wizje. Proponuję trochę się opamiętać. W kwestii obrażania, raczej nikt nie robił tego podlej, niz Ty w tym wątku autorkę.
                                Moim zkromnym zdaniem, właśnie to dzieciątko dało autorce pozytywnego kopa do zmiany swojego życia i tej sytuacji. Bardzo dobrze!
                                Popełniła błąd siedząc w tym, ale któż tych błędów nie popełnia? Tylko ten, co nic nie robi.
                                • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:00
                                  skromnym* oczywiście.
                                • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:24
                                  W kwestii obrażani
                                  > a, raczej nikt nie robił tego podlej, niz Ty w tym wątku autorkę.


                                  Czy jesteś w stanie konkretnie wskazać gdzie ją obraziłam?


                                  > A jeśli, a jeśli. Za szybko przychodzą Ci oceny i za bardzo wybiegasz w przyszł
                                  > ość stwarzając czarne wizje.


                                  To nie są czarne wizje. Przemoc w rodzinie nie bierze się znikąd. Z reguły jest to sztafeta pokoleniowa. 9 na 10 dziewczyn pakujących się w takie klimaty to córki właśnie z takich rodzin.

                                  Dziecko nie jest od dawania pozytywnego kopa.
                                  • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:26
                                    > Dziecko nie jest od dawania pozytywnego kopa.

                                    Nadal nie dociera do Ciebie, że to dziecko już jest, znaczy mleczko się wylało?
                                    Po kiego grzyba wciąż pouczasz???
                                    • esencja08 OT 10.10.13, 21:46
                                      Mleczko, dzieciątko- dałabyś spokój z tymi zdrobnieniami, please ;)
                          • esencja08 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 21:43
                            Natomiast niewinna ofiara w jednej
                            > relacji może być również sprawcą zła w innej.


                            Tzw. efekt fali.
          • tully.makker Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:03
            > Żadna normalna, zdrowa psychicznie kobieta nie pozostaje w związku z bijącym ją
            > partnerem. Owszem, jest trochę takich które pozostają, ale one wszystkie nadaj
            > ą się do leczenia.

            Wydaje mi sie, ze powinnas zaczac najpierw leczyc swoja agresje wobec slabszych. Stosujesz wobec watkodajki przemoc porownywalna do tego, co robi jej maz.
            • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:34
              Stosujesz wobec watkodajki przemoc porownywalna do tego, co robi jej maz.

              Nie prawda. Jakby ją ktoś z jej bliski wylał jej na łeb kubeł zimnej wody, to przynajmniej miałaby szansę na powrót do normalnego życia.

              Pomijając kwestię policji - kobieta która zostaje zgwałcona i nie opuszcza mieszkania sprawcy NATYCHMIAST jest bardzo ciężko zaburzona. Można to rozpatrywać na wielu płaszczyznach, można szukać przyczyn dlaczego tak jest. Że wzorce z domu, że kod kulturowy, że przyzwolenie społeczne, że przemocowiec świetnie manipuluje, że wstyd. I ok,
              to nie musi być jej wina.

              Tak jak z ciężką, dziedziczną chorobą. Nie musisz być winna temu że to masz, ale jeśli świadomie rodzisz dziecko to jest po prostu podłe. Wobec tego dziecka. Tu jest analogicznie. Tyle że tego wątkodajka nie ogarnia.
              • tully.makker Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 16:09
                Ona nie ma łba, ona ma glowe.
      • kopiko-lol Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:15
        ja mozna radzic komus przerwanie ciazy?
    • paris-texas-warsaw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 07:41
      Gratuluję! Świetnie, że jesteś zdecydowana zadbać o siebie i dziecko! Chciałabym coś Ci napisać na priw, czy można na "gazetowego"?
      • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:16
        Nie mam aktywnej poczty gazetowej
    • squirrel9 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:01
      Mam nadzieję, że nie myślisz "magicznie" - jak jestem w ciąży to wszystko samo się zmieni. Ja odejdę na chwilę, on przyjedzie, padnie na kolana obieca zmiany i będziemy żyli długo i szczęśliwie. Bo raz piszesz, że dla dziecka od męza odejść nie chcesz a raz, ze odchodzisz. Świat pełen jest zmaltretowanych kobiet odchodzących "na niby" by usłyszeć, ze on przeprasza i zmieni się.
      Bo jeśli facet bił cię, choć nie byłaś od niego zależna, nic nie wiązało cie przy nim poza uczuciami i ślubem, to na 100% nie zmieni tego dziecko. Na pewno nie w kierunku jaki chciałabyś, a wręcz przeciwnie. Z dzieckiem będziesz jeszcze bardziej "bezbronna". Co zrobisz gdy usłyszysz, że odbierze ci dziecko a ciebie wyrzuci?
      Jeśli odjedziesz to z planem, by nie wracać dopóki on nie odbędzie terapii antyprzemocowej, dopóki ty nie porozmawiasz z jego terapeutą i on ci nie powie, ze masz szansę. Przeprosić za takie coś może przedszkolak a nie dorosły człowiek. Dorosły człowiek nie radzący sobie z agresją nadaje się na terapię a nie na ojca dziecka.
      • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:15
        Gdzie napisałam, że nie chce odejść od męża?
        Chodzi Ci o ten fragment: ,, Chce odejść, ale mam kilka obaw. Tzn, boje się przede wszystkim jego. Tego, że jak odejdę/dowie się, że chce odejść, to mi coś zrobi. Nie wiem, gdzie iść po pomoc. Rodzina nie wie, co się u nas dzieje. Z mieszkaniem też jest ciężko.’’

        Jeżeli tak, to już wyjaśniam: to, że mam obawy, jest chyba normalne. Mogę mieć obawy. Mogę się bać tego, że będzie mnie próbował zatłuc. Oczywiście, wiem też, że zatłuc może mnie w każdej chwili. Ale, no cóż, nie dziwi mnie mój niepokój.
        I nie, nie myślę magicznie. Nie wierzę w zmianę zachowania u takich ludzi. Najczęściej jest przepraszanie, a za chwile kolejne uderzenie. Nie wierzę też, że jakakolwiek terapia może zmienić takiego człowieka. Naiwna jest dla mnie wiara właśnie w owe terapie u rozmaitych specjalistów. Wiem, że z tego nic nie będzie. Nie po takich akcjach jakie u nas były.

        Teraz jedyne, co mi pozostaje, to powiedzieć o wszystkim rodzinie. Będą w szoku - to na pewno, zawsze uważali, że mój mąż jest spokojny, do rany przyłóż, prawie ideał (chociaż dużo w tym ich mysleniu mojej winy, a i maż jak chce, to potrafi oczarować innych).
        Ale wiem też (a przynajmniej mam taką nadzieję), że mi pomogą.
        Teraz jestem zdecydowana odejść. Tak naprawdę.
        • anoraak Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:44
          > Teraz jestem zdecydowana odejść. Tak naprawdę.


          i tego się trzymaj ! pędem do rodziny wiem że to trudne i wstyd ale od tego zacznij
          potem szybkie pakowanie i uciekasz od tego chama - najlepiej idź z kimś z rodziny
          dla bezpieczeństwa

          terapie może nie zawsze są skuteczne, ale z Tobą coś musi być nie tak, że pozwoliłaś, żeby
          inny człowiek bił Ciebie i poniżał i dopiero po tak długim okresie i to w wyniku czynników zewnętrznych (ciąża) doszłaś do wniosku żeby odejść. czemu siebie nie szanujesz, czemu nie kochasz ?
        • tully.makker Slusznie sie boisz 10.10.13, 10:46
          Nie pisze tego, zeby cie zniechecic do odejscia, wrecz przeciwnie, zachecam, bys uciekala jak najszybciej. jednak do odejscia musisz sie dobrze porzygotowac. Opracowac cala strategie, od tego, gdzie bedziesz mieszkac, z czego zyc, kto bedzie cie wspiueral kiedy smiec bedzie plakal i obiecywalk zmiane a ty zaczniesz sie lamac.
          Po plan - jak odejdziesz. Tzn - jak zabierzesz swoje rzeczy, zebys juz nigdy nie musiala tam wracac. jakie dokumenty musisz zabezpieczyc, zebys nie musiala sie kontaktowac z potworem.

          Badania pokazuja, ze przemocowcy staja sie naprawde niebezpieczni, kiedy ofiara sie im wymyka i probuje odejsc. Obawy, ze maz cie zatlucze moga wiec byc uzasadnione. Dlatego tak wazne jest, bys miala plan minimalizujacy ryzyko i wsparcie - przy swiadkach moze sie nieco bardziej hamowac.

          Mysle, ze bledem bylo, ze nie zglosilas do tej pory pobicia na policje, ale sadze tez, ze bez interwencji aparatu panstwowego sie nie obejdzie. W VCentrum Iterwencji kryzysowej pokieruja toba, powiedza co robic, zaloza Niebieska Karte. Nie wahaj sie szukac pomocy. Wiele zalezy od ludzi tam zatrudnionych, ale wiem,z e sporo takich osrodkow dziala naprawde szybko i wydajnie.
          • elisabethw Re: Slusznie sie boisz 10.10.13, 11:08
            To wszystko mam na uwadze, i chce to omówić ze swoimi bliskimi.
            Dzisiaj chce zadzwonić do rodziny. Jak pisałam poniżej, łatwo nie będzie o tym rozmawiać, ale oni będą mi w stanie pomóc w tym wszystkim.
            • tully.makker Re: Slusznie sie boisz 10.10.13, 11:16
              Daj znac, jak ci poszlo z rodzicami.
    • rurek00 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:34
      >> Ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. <<
      To jak rozumiem była ciąża w wyniku gwałtu?
      • sebalda Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 10:53
        > To jak rozumiem była ciąża w wyniku gwałtu?

        Po co takie złośliwości? Dziewczyna była zastraszana, godziła się na wiele rzeczy pod przymusem i ze strachu. A antykoncepcja nie zawsze jest niezawodna.

        Ty już wiesz, co robić, teraz pozostaje to zrealizować, tylko bardzo rozsądnie.
        Przede wszystkim odejść musisz w całkowitej tajemnicy. Spakować się i ewakuować, jak mąż będzie w pracy. Pod żadnym pozorem go nie uprzedzaj o swoich zamiarach. Zrób to jak najszybciej. Jeśli nie możesz tego zrobić od razu, wgraj w komórkę telefon na najbliższy komisariat policji, w razie czego uciekaj z domu i od razu dzwoń na policję z prośbą o interwencję. Szkoda, że wcześniej tego nie zrobiłaś, że nie załozyłaś mu Niebieskiej karty, mogłabyś się ubiegać o rozwód z orzeczeniem winy.
        Odwiedź też ośrodek interwencji kryzysowej, będziesz potrzebowała pomocy prawnej przy rozwodzie, nie musisz wydawać pieniędzy na adwokata, a musisz ustalić alimenty i podział majątku. No i prawa ojca do dziecka, do wizyt i temu podobne. Musisz być dobrze przygotowana.
        • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 11:06
          Też nie rozumiem pewnych złośliwości, ale to przemilczę. Bo to takie trochę pytanie poniżej jakiejkolwiek normy.
          Wiem, że najlepiej uciec, jak męża nie będzie w domu. To na szczęście nie powinno być największym problemem - do pracy wychodzi bardzo wcześnie, wraca późno, więc co najmniej 8 godzin w ogóle go nie ma. Oczywiście, o niczym go nie poinformuję - to chyba najgorsze, co mogłabym zrobić.
          Będę i tak chciała kogoś poprosić o pomoc, podczas tej ewakuacji. Na wszelki wypadek. Po prostu mam obawy, i to duże. Z kimś będzie mi raźniej.
          Nie zgłosiłam go nigdzie wcześniej, ponieważ było mi wstyd. To głupie myślenie, ale zawsze mi się wydawało, że jeszcze bardziej poniżę się, dzwoniąc na policję i mówiąc, co robi mój mąż.

          Dzisiaj chce porozmawiać z bliskimi. To nie będzie miła rozmowa, o czymś takim cięzko w spokoju rozmawiać, ale musze to zrobić.
          • chwila_prawdy Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 11:52
            Trzymam za Ciebie kciuki! Jesteś bardzo rozsądną i odważną osobą, robisz dla swojego dziecka najlepszą rzecz. Daj znać jak po rozmowie z rodzicami. Myślę, że z niedowierzania i szoku mogą Cię namawiać na zostanie z mężem ze względu no "dobro dziecka", aby miało ojca. Przygotuj się na to.
            • sebalda Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 12:54
              Jesteś w stosunkach z rodziną w o tyle lepszej sytuacji, że nie chodzi "tylko" o przemoc psychiczną, ale także fizyczną. Trudno sobie wyobrazić rodzica, ktory odradzałby ewakuację od bijącego męża. Nie owijaj nic w bawełnę, opisz sytuację ze szczegółami, bardzo dokładnie. Izolowanie Cię od znajomych i rozliczanie z czasu są też przejawami przemocy. Gdyby jednak ktokolwiek próbował Ci chocby sugerować "pracę nad związkiem", nie pozwól na to. To nie ten kaliber sprawy, ale o tym na szczęście już wiesz.
              Też trzymam kciuki i też proszę o relacje z rozmowy z bliskimi. To ważne, Twoj przykład może pomóc innym ofiarom, ktore podobnie jak Ty wcześniej, myślą, że część winy leży też po ich stronie, gdy mąż je bije i poniża. Też się wstydzą, choć powodów do tego wstydu nie mają, ale tak im wmówiono. Sama znam to uczucie, gdy trzeba zadzwonić po policję, ale coś nas hamuje. To ten właśnie bezsensowny w tym przypadku wstyd. Ale to "zasługa" życia w przemocowym związku. Najważniejsze, że tak szybko się ocknęłaś. Wiele kobiet myśli, że pojawienie się dziecka na świecie uspokoi przemocowca. Nic bardziej błędnego.
              Coraz więcej się na ten temat mówi głośno, jak to dobrze, że coraz więcej młodych kobiet umie szybko rozpoznać znamiona przemocy i wie, że w takich przypadkach trzeba uciekać, a nie czekać na cud. Inna sprawa, że bicie, przemoc fizyczna są już tak ewidentne, że tylko najsłabsze jednostki nie potrafią od tego uciec.
              • marzeka1 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:20
                Szukaj pomocy w bliskich, u rodziców , jeśli możesz; zacznij od tego, ze przestaniesz bicie, przemoc UKRYWAĆ. I wiej, bardzo dobrze, ze dziecko zmobilizowało Ciebie to zmiany w życiu, życzę, aby Ci się udało.
                • elisabethw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:23
                  Dziękuję. Naprawde dziękuję
                  Chociaż, jak widać, niektórzy uważają, że dziecku pewnie i tak koszmar zafunduję. Paranoja.

                  Na bliskich mogę liczyć.
                  • mantis_after_dinner Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 15:38
                    kolezanka probuje Ci (aczkolwiek rzeczywiscie w nieco brutalny sposob) wytlumaczyc, ze odejscie od pana na wiele sie nie zda.

                    nawet jesli pan przestanie byc w pewnym momencie Twoim malzonkiem, to ojcem dziecka pozostanie juz na zawsze, a jako taki ma prawo na przyklad do widzen z dzieckiem.
                    Nie to zeby bardzo ich pragnal, ale moze na przyklad pragnac skomplikowac Ci zycie i wykorzystywac swoje prawo przez czysta zlosliwosc.

                    Zdajesz sobie sprawe, ze dopoki on widywac dziecko chce, Ty nie mozesz mu tego utrudniac, co na przyklad w praktyce oznacza, ze nie wolno Ci zmienic miejsca zamieszkania na miasto set-fafnascie kilometrow stad tudziez zagranice?

                    Stad rada przedpisczyni moze i jest brutalna, ale chyba jednak calkiem rozsadna w obecnej sytuacji. Tym bardzie, ze jak rozumiem, o ciazy ledwo sie dowiedziala, wiec raczej wiecej niz 12 tc to nie jest.
                    • marzeka1 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 16:58
                      Ależ pani ze względu na przemoc może wystąpić o ograniczenie praw rodzicielskich.
                      • paris-texas-warsaw Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 17:33
                        Tifany i inne Mantisy, opanujcie się. Kobieta jest w ciąży, chce urodzić dziecko i zapewnić mu dobre otoczenie. Pewne rozważania zostawcie dla siebie. Teraz należy się odpoczynek i dobre jedzenie:) Ja polecam kantaty Bacha, mogłam ich w ciąży słuchać na okrągło:) Antonina Krzyszton z innej bajki, ale ma fajny głos, to tez się małym uszkom może podobać:)
                        • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 17:51
                          Przecież tu widać jak na dłoni co ma na celu atak t1ffany na autorkę wątku.
                          Nie widzicie do czego wciąż zmierza???
                          Ewidentnie sugeruje autorce usunięcie ciąży.
                          Droga t1ffany, w życiu Ci się nie ułożyło? W ciążę ciężko Ci zajść? A może sama kiedyś usunęłaś i dzisiaj -nie mogąc sobie tego wybaczyć- przyjęłaś pokrętną, zakłamaną logikę podobną do Kai Godek?
                          Jak Tobie nie wyszło, to czemu innym ma wyjść, tak? Podejrzewam, że masz niskie pobudki osobiste atakując autorkę tego wątku, zresztą robisz to w sposób wyjątkowo obrzydliwy. Wstydź się!
                          • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:28
                            > Nie widzicie do czego wciąż zmierza???
                            > Ewidentnie sugeruje autorce usunięcie ciąży.


                            Brawo. Co prawda dokładnie i jasno to napisałam w pierwszym swoim poście, ale wydedukowanie tego z pozostałych wypowiedzi musi budzić uznanie.

                            Osobistych pobudek brak, nie znam wątkodajki. Chyba że za osobistą pobudkę uznać współczucie dla dzieciaków którym przyszło się urodzić z podobnymi rodzicami.
                            • chwila_prawdy Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:35
                              > Osobistych pobudek brak, nie znam wątkodajki. Chyba że za osobistą pobudkę uzna
                              > ć współczucie dla dzieciaków którym przyszło się urodzić z podobnymi rodzicami.
                              >
                              Nie rób z siebie takiej wrażliwej na krzywdy dzieci. Znaczy, że według Ciebie usuwając nienarodzone dziecko, autorka go nie skrzywdzi, tak?
                              A skąd wiesz, że to dziecko zazna krzywdy?
                              A może właśnie, na przekór Tobie podobnym, autorka odbije się od dna i ułoży sobie życie?
                              A może właśnie to dziecko zazna miłości i ciepła oraz zdrowej atmosfery?
                              Jak śmiesz odbierać autorce wątku prawo do szczęścia?
                              Doprawdy żenujące są Twoje "dobre rady".
                              • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:09
                                Znaczy, że według Ciebie u
                                > suwając nienarodzone dziecko, autorka go nie skrzywdzi, tak?


                                Jeżeli istotnie jesteś zainteresowana odpowiedzią a nie przywaleniem mi to odpowiem: tak.
                                Do mniej więcej 12 tygodnia aborcja krzywdzi dziecko tak samo jak antykoncepcja czyli nijak. Nie ma krzywdy jeżeli nie zdąży zaistnieć świadomość.
                                Nie wiem czy jest sens się w to zagłębiać.


                                > Jak śmiesz odbierać autorce wątku prawo do szczęścia?

                                Niczego nie śmiem i nie odbieram. Wyrażam swoje zdanie, od tego jest forum. Dziecko przychodząc na świat zasługuje na pewne minimum. Jeśli tego minimum nie ma, to uważam że lepiej dla dziecka gdyby pojawiło się później.
                                Owszem, jest szansa na to, że ojciec i matka przejdą cudowną metamorfozę po narodzinach dziecka. Podejrzewam że tym 2 milionom dzieciaków które dziś, realnie żyją w patologicznych rodzinach ktoś życzył tej szansy.
                                Najpierw zdrowie psychiczne, potem macierzyństwo. Nie odwrotnie.

                                Wiem, jestem skandaliczna, żenująca, haniebna i cośtam jeszcze. A... i straszliwie agresywna.
                                • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:11
                                  > Wiem, jestem skandaliczna, żenująca, haniebna i cośtam jeszcze. A... i straszli
                                  > wie agresywna.
                                  Jesteś kretynką.
                                • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:27
                                  W Polsce prawo zabrania aborcji,
                                  Namawianie do czynów zabronionych jest karalne ...
                                  Myślenie nie kosztuje...
                                  • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:33
                                    > W Polsce prawo zabrania aborcji,
                                    > Namawianie do czynów zabronionych jest karalne ...
                                    > Myślenie nie kosztuje...


                                    Wątkodajka bardzo wyraźnie napisała że dziecko jest owocem gwałtu.
                                    Myślenie nie kosztuje, ale ewidentnie nie wszędzie jest modne.
                                    • chwila_prawdy Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:36
                                      Wątkodajka wyraźnie napisała, że usunięcia ciąży nie rozważa!!!
                                    • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:48
                                      Jak również, że nie chce aborcji
                                      w wielu wątkach, a Ty nadal namawiałaś do aborcji
                                      a to już jest przestępstwo
                                      • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:53
                                        a poza tym Twój powód przerwania ciąży to nie gwałt tylko, że życie tego dziecko będzie "przekichane"
                                        oraz cyt
                                        Z perspektywy dziecka zanosi się na koszmar. Może zostanę zlinczowana (w końcu żyjemy w kołtuńskim społeczeństwie) ale uważam że ta sytuacja, w szczególności jeśli nie możesz odejść od małżonka z przyczyn psychicznych, ekonomicznych czy jakichkolwiek innych uzasadnia przerwanie ciąży.
                                      • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:17
                                        > Jak również, że nie chce aborcji
                                        > w wielu wątkach, a Ty nadal namawiałaś do aborcji
                                        > a to już jest przestępstwo


                                        Zadzwoniłaś już na policje?
                                        Art. 240
                                        § 1. Kto, mając wiarygodną wiadomość o karalnym przygotowaniu albo usiłowaniu lub dokonaniu czynu zabronionego (...) nie zawiadamia niezwłocznie organu powołanego do ścigania przestępstw, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

                                        Każda chwila zwłoki działa na Twoją niekorzyść ;))


                                        A tak poważniej; nikogo do niczego nie namawiałam, wyrażałam swoją opinię, od tego jest forum. Żadna opinia na temat aborcji nie jest penalizowana, ani w stronę pro-life ani w stronę pro-choice.

                                        Nie chodziło mi o obrażanie wątkodajki. Po prostu wyraziłam opinię, że w związki z bydlakami wchodzą kobiety zaburzone, często po ciężkich przejściach w domu rodzinnym. Ergo: decydowanie się na macierzyństwo w takiej sytuacji nie jest fair wobec dziecka. Żadne dziecko nie zasługuje na ojca bydlaka i zaburzoną matkę.

                                        Efekt stołu i nożyc był spory.
                                        • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:27
                                          Rozumiem, że każdy ma prawo do swojej opinii,
                                          Jednak trzeba brać za słowa odpowiedzialność, bo można zrobić wiele złego,
                                          w szczególności gdy autorka dość już przeszła.
                                          • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 22:10
                                            > Rozumiem, że każdy ma prawo do swojej opinii,
                                            > Jednak trzeba brać za słowa odpowiedzialność, bo można zrobić wiele złego,
                                            > w szczególności gdy autorka dość już przeszła.


                                            Staram się trzymać standardu "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", pewnych granic nie przekraczam. Pisałam ostro, może brutalnie, wyłożyłam co mi się nie podoba i uzasadniałam to. Nie używam epitetów ani nie stosuje wycieczek ad personam (a niektórzy owszem). Tak rozumiem formułę forum, w szczególności że to nie jest forum wzajemnej adoracji.

                                            Dla mnie sama opowieść o tym, że można spać pod jednym dachem z gościem który mnie bije i gwałci jest jak opowieść profesora Higgsa o bozonach - totalna abstrakcja. Jestem autentycznie PRZERAŻONA jak można doprowadzić kobietę do takiego stanu umysłu. To nie jest normalne i to nieprawda że mogło spotkać każdą z nas. Nie mogło.

                                            Prawdopodobnie matka wątkodajki będąc z nią w ciąży też miała dużo dobrych chęci. Być może jej dziecko będzie miało dobre chęci wobec swoich dzieci. Sztafeta będzie biegła tak długo, dopóki w którymś pokoleniu do chęci dojdzie praca nad sobą ZANIM pojawi się dziecko i przerwanie dziedziczenia rodzinnego kapitału. Dlatego uważam że rada: nie miej dziecka jeśli nie musisz jest konstruktywna.

                                            Aborcja to nie jest jedyne wyjście. Dziecko można oddać do adopcji. To nie jest żaden wstyd, dla mnie matka która oddaje dziecko będąc świadoma własnych dysfunkcji robi coś heroicznego, godnego najwyższego podziwu. Niestety, w naszej kulturze oddanie dziecka to hańba i dlatego jedne Madzie kończą rzucone o próg a dużo więcej dorasta, zaciąża i powiela chocholi taniec.

                                            Co jeszcze byłoby konstruktywne? Rada by udała się po fachową pomoc dla siebie, skoro już decyduje się urodzić i zatrzymać dziecko. Tyle, że aby udać się po pomoc trzeba mieć świadomość problemu, a śladu tej świadomości nie widać. Bez pomocy raczej nie będzie happy endu, kolejny partner będzie równie nieudany co obecny, ewentualnie wychylony kompensacyjnie w drugą stronę.

                                            Uważam że w takiej sytuacji poklepywanie po plecach i mówienie "super że masz dziecko" jest nieporozumieniem. Nie jest super, szczególnie perspektywy dziecka są mocno nie-super.


                                            PS
                                            mocno bym sobie życzyła żeby dziecko wątkodajki wyrosło na mądrego i szczęśliwego człowieka, wbrew mojemu "agresywnemu czarnowidztwu".
                                            • zuzi.1 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 22:21
                                              Gdybyś swoje poprzednie posty pisała w tym tonie co ten z 22.10 myślę, że nikt nie miałby do Ciebie pretensji. Tak jak napisałam rozumiem Twoją frustrację i problem związany z przyszłym życiem takiego dziecka, też mam obawy, dlatego zamiast walic po oczach polec lepiej dobrego terapeutę i dobre książki na początek, zeby dziewczyna tą swoją nową świadomosc zaczęła od czegos budowac...Ja ze swojej strony polecam autorce wątku na początek 3 dobre książki:"Mechanizmy przemocy w rodzinie z pokolenia na pokolenie" Agnieszka Widera Wysoczańska; "Miłosc to wybór" Robert Hemfelt i "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw.
                                            • zuzi.1 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 22:43
                                              i jeszcze a propos tego:tiffany napisała "Jestem autentycznie PRZERAŻONA jak można doprowadzić kobietę do takiego stanu umysłu. To nie jest normalne i to nieprawda że mogło spotkać każdą z nas. Nie mogło."

                                              Mogło to spotkac KAŻDĄ z nas, gdyby nasze dzieciństwo przebiegało w mocno przemocowym domu. Do takiego stanu umysłu doprowadza PRZEMOC w BARDZO zaawansowanej postaci/postaciach. Może autorka napisze jak wyglądało jej dzieciństwo i relacje z rodzicami i pomiędzy rodzicami w jej domu rodzinnym. Przemoc niszczy i pustoszy ludzką psychikę, często tacy ludzie aby przetrwac wypierają swoje emocje i uczucia, pozbywają się ich, aby to zło przeżyc i zwyczajnie nie umrzec z bólu i żalu. A potem nawet nie zdają sobie sprawy, że byli ofiarami przemocy, albo zdają sobie sprawę, ale unikają sami ze sobą kontaktu z tym tematem, aby uniknąc odnawiania starych ran...
                            • gataze8 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 18:47
                              > Brawo. Co prawda dokładnie i jasno to napisałam w pierwszym swoim poście, ale w
                              > ydedukowanie tego z pozostałych wypowiedzi musi budzić uznanie.
                              >

                              Idź na forum "Aborcja" i poczytaj historie tych, które usunęły ciążę, będąc tego absolutnie pewną, po czym pojawiły się tam z syndromem poaborcyjnym, głęboką depresją, poczuciem winy i złamanym życiem.
                              Kolejna sprawa, podżeganie do przestępstwa jest karalne i myślę, że na tym powinnyśmy zakończyć wymianę zdań na temat aborcji. Ulecz swoją duszę zamiast wylewać wiadro pomyj na innych i w ten sposób się dowartościowywać.
                              • jesienny.poranek off topic 10.10.13, 22:01
                                Idź na forum "Aborcja" i poczytaj historie tych, które usunęły ciążę

                                Co nie oznacza, że jest mnóstwo kobiet które miały nawet kilka aborcji i żadnych syndromów nie mają. Sama znam osobiście kilka takich kobiet, trzy z nich są teraz matkami.

                                > Kolejna sprawa, podżeganie do przestępstwa jest karalne

                                Nigdzie nie ma słowa o tym, że aborcja miałaby zostać dokonana w PL.

    • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:04
      Zapisz się do forum przemoc w rodzinie
      NIe pisz z kretynami na tym forum szkoda czasu,
      Kto nie zna schematu przemocy, nic Cie nie pomoże i tak nie zrozumie...
      • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:06
        [link
        forum.gazeta.pl/forum/f,24028,Przemoc_w_rodzinie.html
      • modmis Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:54
        > NIe pisz z kretynami na tym forum szkoda czasu,

        no świetnie - jestem kretynką ? :)
        widać jak przemoc rodzi przemoc (słowną :)
        • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:04
          do nikogo nie pisałam personalnie
          więc nie rozumiem komentarza..., pomijając fakt, że Twoich komentarzy nawet nie widziałam, bo nie chciało mi się czytać całego wątku,
          ale sorry czytając wybiórczo, niektóre komentarze, nie znajduję łagodniejszych określeń.
          Trudno tu nawet usprawiedliwiać brakiem wiedzy czy empatii.
          • modmis Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:29
            Napisałaś ogólnie więc Twoja wypowiedź jak rozumiem odnosi się do każdego na forum
            Uważam też, że jak jesteś taka mądra i tylko Ty znasz się na przemocy i ofiarach to zamiast pisać takie posty obrażające ludzi tu piszących powinnaś sama coś sensownie napisać.
            Wiele osób tylko czyta fora i się nie udziela z różnych powodów
            • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 21:13
              Podanie forum tematycznego jest SENSOWNĄ, propozycją przekazaną na tym forum, niż sugerowanie np aborcji.
              więc nadal nie rozumiem Twojego postu.
              • anoraak Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 06:59
                rada jak najbardziej sensowna, ale ton Twojej wypowiedzi i obrażenie wszystkich osób na tym forum (a nie tylko w tym wątku bo nie pisałaś o tym, że tylko osoby doradzające aborcję są kretynami) - to szczyt głupoty i agresji
                • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 10:39
                  Witam
                  doradzanie aborcji, ponieważ dziecko będzie miało przechlapane, to szczyt głupoty, braku wiedzy, arogancji, braku empatii itd. i to moje dosadne słowo, ma tu uzasadnienie i nie jest wyrazem agresji.
                  Wychowałam się w rodzinie przemocowej i dziękuję mamie, że nie dostała rad o aborcji i jestem na tym świecie. Mogę patrzeć na moje cudowne córki.... I na szczęście nie WSZYSCY, jak już używasz tego słowa, mają takie zdanie, tylko jednostki na tym forum. Jako dziecko, które to przeszło, mam prawo wyrazić niesmak w tej sprawie.

                  A co do tego czemu ludzie nie umieją odejść z rodzin przemocowych i jak wygląda schemat przemocy, należałoby najpierw poczytać, a nie wypisywać tak bezduszne poglądy i rady, które jeszcze bardziej zniechęcają do szukania pomocy.
                  Nikogo nie atakowałam, a już na pewno nie Ciebie i już raz to napisałam, jest to moje prywatne zdanie co myślę na temat osób, które wypisują takie rzeczy na forum, nikogo nie wyzywałam personalnie i nie miałam zamiaru, jeśli ktoś popiera aborcję tylko dlatego, że dziecko, będzie miał ojca kata, jest sprzeczne z prawem w naszym kraju i dla mnie szczytem głupoty i zdania nie zmienię. Poza tym przedstawiłam argumenty, jeśli masz inne zdanie to Twój problem i masz do tego prawo, ale nie oczekuj, że ktoś tego nie uzna za kretynizm.
                  Każdy może pisać na forum chce, a ja wyłącznie uważam, że czytanie tego dłużej przez autorkę, może pogorszyć sytuację i zamknąć ją na zawsze i lepiej niech uda się tam, gdzie mają wiedzę na temat przemocy i chcę pomocy udzielić, a nie wylewać swoje flustracje na forum.

                  Atakujesz to Ty mnie, a ja nie jestem zainteresowana tym atakiem, zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy sfrustrowani życiem wyżywają się na forum, mnie to nie interesuje. Szukaj kogoś innego i pisz zgodnie z prawdą, a nie przeinaczaj faktów jeśli nie umiesz uzasadniać, w żadnym innym wątku oprócz jednego słowa przedtem nikogo nie obrażałam, a co do użycia
                  słowa wyjaśniałam przedtem.
                  • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 10:45
                    Witam
                    ale jeśli ktoś uznał za wyzywanie, przepraszam, nie jest moim celem
                    wyzywanie kogoś
                  • anoraak Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 15:43
                    napisałaś cytuję " NIe pisz z kretynami na tym forum szkoda czasu"

                    i tylko do tego się odnoszę

                    nie atakuję Cię i nie wnikam w motywacje - to było po prostu niegrzeczne i nie na poziomie, bo
                    w zasadzie obrażało każdego z tego forum - no ale już wyjaśniłaś, że chciałaś obrazić tylko tych co doradzają aborcje, więc uff co za ulga, że to nie do mnie.
                    • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 17:29
                      W kwestii scislosci napisalam, ze mialam na mysli ze uwazam takie poglady za kretynskie i nie zamierzalam nikogo obrazac czy wyzywac
              • tully.makker Kati OT 11.10.13, 09:32
                Wieki cale! Co u ciebie?
    • enith Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 19:37
      Muszę zgodzić się z Tiffany w kwestii tego, że to dziecko ma raczej przekichane. Dlaczego? Bo ma za ojca sku...syna, który nie ma oporów przed uderzeniem czy zgwałceniem własnej żony. I jeśli prawdą jest, że autorka wątku nie ma odwagi powiedzieć mężowi, że odchodzi, bo ten może jej coś zrobić (to jej własne słowa), stawiam dolary przeciwko orzechom, moje drogie panie, że pan jest zdolny zrobić i najpewniej zrobi ABSOLUTNIE wszystko, by zniszczyć żonę. I będzie miał w ręku doskonałe do tego narzędzie: własne dziecko. Dziecko, które zwiąże autorkę wątku z tym bydlakiem na całe życie. Ograniczyć czy odebrać ojcu prawa będzie bardzo trudno. Wszak nikt nic nie wie, ani o biciu, ani o gwałceniu. Typowe "she says - he says", czyli jej słowo (niczym nie poparte) przeciwko jego słowu. On zresztą też może powiedzieć, że żona się na nim mści wolając "gwałt!", bo chce mieć podstawy do odebrania mu praw. Chyba wszyscy wiemy, kto w tej wojnie, w której wszystkie chwyty są dozwolone, będzie prawdziwą ofiarą. To dziecko, oczywiście, obiekt przepychanek i narzędzie do odegrania się na próbującej ucieć od damskiego boksera i gwałciciela żonie.
      Czekam na wyniki rozmowy autorki wątku z rodziną. Oby znalazła w nich oparcie, to będzie pierwszy krok do odejścia. Oby nie usłyszała, jak pewna mi znana kobieta, od swojej własnej matki, na której progu pojawiła się zakrwawiona po kolejnym pobiciu przez męża, że ma natychmiast wracać do domu, gdzie jej miejsce i przeprosić męża za to, że go sprowokowała. Oraz więcej go nie prowokować. Tego typu reakcje rodziny naprawdę nie są aż taką rzadkością.
      • modmis Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:01
        Również zgodzę się z Tiffany, że dziecko ma przekichane
        Nie tylko, że ma ojca psychopatę, ale także dlatego, że jestem prawie pewna, że matka nic nie zrobi, żeby uodpornić się w przyszłości na takie traktowanie.
        Nie jest normalne i są jakieś powody, że człowiek daje się bić i gwałcić - współczuje jej bardzo, ale jej zachowanie ma jakieś przyczyny i je trzeba znaleźć a nie mówić, że odejdę od męża i wszystko będzie cacy.
        Niestety ofiary przemocy bez terapii bardzo często powielają podobne związki i znowu trafiają na psychopatów np. Katarzyna Figura bita w pierwszym i drugim małżeństwie.
        Popieram jak najbardziej motywację do odejścia od męża, rozumiem strach i wstyd ale autorka musi nad sobą popracować tak, żeby nigdy więcej nie dała z siebie i ze swojego dziecka zrobić worka treningowego. Teraz powinna mieć wysoką motywację do rozwodu, odcięcia patologicznego ojca od dziecka i terapii lub innej formy pomocy dla siebie. Inaczej dziecko będzie miało przekichane....
    • butch_cassidy Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 20:02
      Elisabethw , plan masz dobry. Życzę siły do zrealizowania go, rozsądku (który jak widać masz) i konsekwencji. Powodzenia! Nie będzie łatwo, ale przecież się da. Wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojego dziecka :)
      • blues-2 Re: Mąż przemocowiec 10.10.13, 23:58
        Autorko wątku - gratuluję Ci odwagi i pięknej postawy.
        Zupełnie nie rozumiem rad dot. aborcji. I to pisanych przez osobę, która "walczy o dzieci" i jest wrażliwa na ich krzywdę. Elementarny brak taktu.

        Dla mnie jesteś wzorem - mogłabyś "nie chcieć dziecka", zważywszy na Twoje doświadczenia, tymczasem chcesz ratować małą istotkę i podejmujesz od razu, kiedy się o jej istnieniu dowiedziałaś, walkę o jej przyszłość.

        Jesteś silna i dzielna. A uwagi, że na coś tam pozwalałaś, że za długo w tym tkwiłaś... Głupie.
        Każdy człowiek ma swój czas, potrzebuje impulsu do działania.

        Ja sama wiem, jak trudno jest się wyrwać ze związku przemocowego. Moim zdaniem słusznie chcesz się już teraz uwolnić - nie czekając, aż dziecko się urodzi. Brawo!
        Zadzwoń na niebieską linię, idź do adwokata i wszystko sobie ułóż, zaplanuj.
        Rodzinę poinformuj, informuj znajomych...

        Wstydzić powinien się oprawca. Trzymam kciuki!


        • rumpa Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 19:32
          Oprawca, zapewniam cię, nie będzie się wstydził.
          Nawet zatruwając życie babce i swojemu dziecku i łżąc w żywe oczy przed sądem.

    • differentview Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 07:39
      > Ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. I coś pękło we mnie. Zdałam sobie
      > sprawę, że jeżeli teraz się od niego nie uwolnię, to zmarnuję życie i sobie, i
      > dziecku. On wie o ciaży, ale na nim ta informacja nie zrobiła wrażenia. Chce o
      > dejść, ale mam kilka obaw. Tzn, boje się przede wszystkim jego. Tego, że jak od
      > ejdę/dowie się, że chce odejść, to mi coś zrobi. Nie wiem, gdzie iść po pomoc.
      > Rodzina nie wie, co się u nas dzieje. Z mieszkaniem też jest ciężko.

      nie wiem na ile zaawansowana jest ciaza ale fakt jest faktem, ze majac dziecko z tym czlowiekiem masz male szanse definitywnie sie od niego uwolnic; nie masz obdukcji lekarskich, nie zglosilas gwaltu, nie masz swiadkow, nawet rodzina uwaza, ze maz jest czarujacym czlowiekiem- trudno bedzie go pozbawic ojcostwa, on bedzie sie wybielal i mozecie sie tak szarpac wiele lat, on moze mscic sie na Tobie( prawie pewne) poslugujac sie dzieckiem; musisz od niego odejsc- to pewne ale przemysl jeszcze raz czy chcesz miec dziecko wlasnie z tym czlowiekiem- on juz na zawsze bedzie ojcem tego dziecka i nawet jesli zwiazesz sie z kims innym w przyszlosci moze zatruwac Ci zycie, niestety
    • koronka2012 Re: Mąż przemocowiec 11.10.13, 21:14
      Wbrew temu co piszesz mam wrażenie, że jednak tym odejściem chcesz coś ugrać, a nie odejść naprawdę. Nie piszę tego, żeby ci podnieść ciśnienie, ale żebyś się zastanowiła nad tym co tobą kieruje.

      Dlaczego tak sądzę? bo gdybyś chciała odejść, to byś odeszła nie informując go na razie o dziecku. Sama wiesz od poniedziałku, i on też już wie. Hmm, czy to nie brzmi tak, jakbyś podświadomie spodziewała się że dziecko stanie się panaceum?

      Strach nie jest dobrym doradcą w żadnej sytuacji. Dlatego potrzebna ci terapia, bo takie traktowanie nie mija bez echa, nawet jeśli się wyprowadzisz, to będzie to w tobie tkwiło i może rzutować na twoje postępowanie, decyzje itd. Bez powodu nie pozwalałaś sobie na takie akcje, osoba z poczuciem własnej wartości odeszłaby już dawno.
    • lemonkaa8 Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 00:20
      U mnie było troche podobnie... Niby wszystko układało sie tak jak trzeba, wielka milosc, slub , dziecko -moj eks bardzo sie z tego cieszył. Po ślubie zaczeły się teksty typu "teraz to już na zawsze bedziesz moja".. najpierw to brzmiało ok, ale z czasem zaczeło miec inny wydzwięk. Był coraz bardziej zazdrosny - choc powodów absolutnie nie dawałam mu zadnych do tego. Jak byłam w ciązy zaczely się szarpaniny, pojedyncze wykrecanie rak... Gdy urodziło sie dziecko, dopiero sie zaczeło... On zaczął byc zazdrosny o własną córke! ze za duzo czasu z nia spedzam -karmiac naturalnie np., i wtedy zaczeło sie bicie, najpierw pojedyncze w twarz, a potem potrafił mnie skopać, "dawać klapsy, bo jestekm nieposłuszna"....jednym slowo piekło. I to nie jest tak, że kobieta pozwala sobie na to.. to jest bardzo trudna sytuacja. Mnie sie udało wyjsc z tego toksycznego zwiazku, za raz minie 3 lata. I powiem Ci, że własnie siłe, zdobyłam dzieki dziecku. Strasznie sie bałąm, ze zacznie w koncu jej robić krzywde. A sytuacje miałam wtedy kiepską, bez pracy, bez włąsnego mieszkania, z problemami zdrowotnymi... Ale udało się jakoś, teraz stoje już na własnych nogach, nie mieszkam nigdzie kątem, mam prace i co najważneijsze spokoj. Odchodząc od ex, groził mi, tez miałam wiele obaw. Ale odkąd się wyprowadziłam, w ogole nie interesuje sie dzieckiem, został nawet pozbawiony władzy rodzicielskiej. Jeśli chodzi o dziecko, to są czasem krytyczne momenty, kiedy pyta sie czemu nie ma taty, a inne dzieci maja, czemu jej tata nie przyjezdza do niej... ale tego sie nie uniknie. Nie zastanawiaj się tylko spróbuj się jak najszybciej uwolnić....
    • marianka_marianka Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 09:57
      Mam jedno pytanie: dlaczego powiedziałaś mu o ciąży?
      Czy to miało coś zmienić?
      Mówienie o ciąży mężowi stosującemu przemoc, jest podaniem mu gotowego argumentu do urabiania ofiary.
      Powinnaś była taką rewelację zachować dla siebie i na zimno pomyśleć, jak dalej postępować.
      Nie mogę zrozumieć dlaczego mu powiedziałaś.
      • samawsnach Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 14:13
        "Kto nie zna schematu przemocy, nic Cie nie pomoże i tak nie zrozumie..."
        Mechanizmy przemocy są również takie, że dzieci stają się ofiarami ofiar, nie tylko sprawców. Dlatego kilkukrotnie przywoływane tu "porządkowanie w głowie" jest po prostu podstawą normalności.

        • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 15:20
          > Mechanizmy przemocy są również takie, że dzieci stają się ofiarami ofiar, nie t
          > ylko sprawców. Dlatego kilkukrotnie przywoływane tu "porządkowanie w głowie" je
          > st po prostu podstawą normalności.


          Dokładnie tak. Dlatego decydowanie się na dziecko przed powrotem do zdrowia psychicznego jest zwyczajnie nieetyczne. To egoizm w paskudnej postaci.
          • butch_cassidy Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 17:58
            t1ffany napisała:

            > Dlatego decydowanie się na dziecko przed powrotem do zdrowia psy
            > chicznego jest zwyczajnie nieetyczne. To egoizm w paskudnej postaci.
            Ale nie w sytuacji, gdy pani już jest w ciąży.
            W tym momencie jej plan jest dobry. Wystarczy ;) wcielić go w życie.

            Prędzej już Twoje uwagi, t1ffany, oceniłabym jako wątpliwe etycznie, a już z pewnością nie na miejscu w tym kontekście.

            Jestem przekonana, że Autorka ma w sobie siłę, by wyrwać się z tego bagna. I wtedy jej dziecko nie będzie wcale w złej sytuacji. Bo czy dzieci mogą pojawiać się wyłącznie w rodzinach idealnych? Sama sobie odpowiedz, t1ffany...

            Powiem jeszcze, że moja rodzina z pewnością do idealnych nie należy, ale na myśl, że kazałabyś mojej matce usunąć ciążę, i ona mogłaby Cię posłuchać, robi mi się co najmniej nieswojo :P
            • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 18:40
              Bo czy dzieci mogą pojawiać s
              > ię wyłącznie w rodzinach idealnych? Sama sobie odpowiedz, t1ffany...


              W każdej płodnej rodzinie mogą, w takich gdzie zaburzeni są oboje rodzice również. Mogą i pojawiają się, niestety. Gdyby macierzyństwa w gó...anych warunkach było mniej, patologii również byłoby mniej.
              Nie chodzi o to, aby rozmnażały się tylko idealne panie domu. Chodzi o elementarne minimum, o jednego niezaburzonego rodzica. Każde dziecko zasługuje na takie minimum.
              Jeżeli tego nie ma, to... szkoda dziecka.

              Twój tekst z ostatniego akapitu przypomina coś w stylu: rodzice przypalali mnie papierosami a mimo to wyrosłam na ludzi. Super że wyrosłaś, ale wielu niestety nie wyrasta. Ryzykować nie warto.
              • butch_cassidy Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 18:49
                t1ffany, wybacz, ale się nie ustosunkuję.

                Jestem pewna, że Autorka odbierze ten przekaz bardziej trafnie (o ile przez Ciebie nie zrezygnowała ze śledzenia wątku).
              • paris-texas-warsaw Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 19:15
                1. A kto ma orzekać, czy jest choć jeden rodzic nie-patol? Kto z zaburzeniami mniejszymi lub większymi jest faktycznie świadom, że ma te zaburzenia? Myślę, że mniejszość, a w zasadzie marginalna mniejszość. Kto uwierzy, gdy mu się powie, że jest patologią? Tak samo marginalna mniejszość. Może trzymajmy się rzeczywistości.
                2. Trzymajmy się może choćiaż tego również, co Autorzy wątków piszą o sobie. Nigdzie Autorka wątku nie napisała, że była gwałcona. Napisała tylko enigmatycznie, że w łóżku było, jak mąż sobie życzył. Nie podała szczegółów czego to dotyczyło. To nie musiały być działania typu gwałt. Na pytanie (bodajże rurka), czy to był gwałt, nie odpowiedziała, oceniając jedynie pytanie jako niestosowne. Rozumiem, że rurek zadał to pytanie ironicznie, a z jakichś względów Autorka nie chciała odpowiadać. Ja osobiście podejrzewam, że mimo sytuacji jaka tam ona by nie była, to Autorka świadomie dopuściła do ciąży, a będąc w niej uświadomiła sobie sytuację w której jest i która faktycznie może nawet zagrażać donoszeniu ciąży. Stąd taka odpowiedź na pytanie ją oceniające. Ale to tylko moje spekulacje, może być różnie.
                Nie zapominajmy, że nawet gdyby to był gwałt/wielokrotny gwałt, to ktoś może i tak chcieć urodzić dziecko z niego pochodzące.
                Plis, nie upraszczajmy rzeczywistości, nie naginajmy faktów.
                3. Wyciaganie wniosków, że Autorka pochodzi z rodziny przemocowców też uważam za możliwe, ale to tylko jedna z opcji.
                Miłej soboty:) Do niedzieli:)
                • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 20:44
                  > 2. Trzymajmy się może choćiaż tego również, co Autorzy wątków piszą o sobie. Ni
                  > gdzie Autorka wątku nie napisała, że była gwałcona.


                  Nie użyła słowa "gwałt" ale że była gwałcona napisała expresis verbis. Gwałt nie jest tylko wtedy jak facet w kominiarce zaatakuje w parku. Każdy stosunek bez zgody drugiej strony jest gwałtem.

                  Dziewczyny które lgną do przemocowców z reguły miały jednak coś nie tak w domu rodzinnym. Niekiedy to "nie tak" odbiega od archetypicznej rodziny przemocowej, ale dziewczyny wyposażone w rodzinnym domu w poczucie własnej wartości i szacunek do siebie mają szczepionkę na takich typów.
                  • paris-texas-warsaw Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 21:12
                    A gdzie napisała, że to były stosunki bez jej zgody? Ja wyczytałam, że było w łóżku tylko tak, jak chciał mąż.
                    • t1ffany Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 21:49
                      > A gdzie napisała, że to były stosunki bez jej zgody? Ja wyczytałam, że było w ł
                      > óżku tylko tak, jak chciał mąż.


                      To się słabo wczytywałaś ;)
                      10.10.13, 14:32
                      Czasami jest też tak, że to mąż zmusza do seksu. Trudno Ci to ogarnąć? Może i trudno, ale tak bywa, wierz mi.
                      Wtedy ciężko mówić o robieniu czegokolwiek z premedytacją


                      To JEST gwałt. Chyba że wątkodajka nie rozumie znaczenia słów w języku polskim i poprzez "zmusza" rozumie np. intensywne namowy, ale nie sądzę.
                      • squirrel9 Re: Mąż przemocowiec 13.10.13, 18:48
                        Czemu, kobiety, pieprzycie jakies głodne kawałki zami9ast dać sensowne rady.
                        Co w takiej sytuacji ?
                        Jesli ona chce tego dziecka i chce odjeść ... co jej grozi i co może zrobić ?
                        Wiemy, że facet albo jej powie, ze pewnie to nie jego dziecko i zrobi badania albo, ze i tak płacił nie będzie.Czy robiąc badania"na ojcostwo" z dzieckiem idzie się tam razem z ojcem dziecka? Ja posżłabym z dzieckiem kolezanki i zapisała dziecko jako NN.I juz miałabym faceta z głowy. Na całe zycie. Moje i dziecka.
                        macie coś sensowniejszego?
                        • andalus Re: Mąż przemocowiec 13.10.13, 20:30
                          mając za sobą domową przemoc w skrajnym wydaniu oraz rozwód ośmielę się powiedzieć kilka słów.
                          potrzebne ci będzie zaplecze, szeroko rozumiane. Zapewnienie pomocy rodziny, koleżanki, nawet rodziny męża. Nie mówię o wsparciu typu trzymanie za rękę ( choć może się przydać ) ale o możliwości np mieszkania przez jakiś czas. w zaplecze to wliczam również kasę odkładaną bez wiedzy męża. Każdy gorsz,
                          pomoc prawna - polecam centra interwencji kryzysowej również ze względu na doświadczenie prawników a nie tylko ze względu na koszty
                          nie zakładasz usunięcia ciąży ( nie rozumiem takich rad), nie wiem czy chciałabym dawać NN.
                          Pomoc finansowa może być bardzo potrzebna.
                          zbieranie dowodów na okoliczność - powiedziałabym kluczowe. Przydatni są też tzw świadkowie pośredni niekoniecznie bezpośredni.
                          Ja zaopatrzyłam się w tzw spy usb. Nagrywałam słowne pogróżki i były one bardzo ważnym dowodem w sprawie o eksmisję.
                          Decyzja o rozwodzie zapada keidy jesteś przygotowana. To jest wojna a nie przyjazna wymiana zdań.
                          I jeszcze jedno - osobom podlegającym przemocy z czasem coraz trudniej podjąć decyję. Jest to niezrozumiałe dla innych osób ale tak po prostu jest. Wiedza o tym może ci pomoć
                          • lilia-wodna Re: Mąż przemocowiec 14.10.13, 08:54
                            Nie szłabym w drogę twierdzenia, że ojciec jest nieznany.
                            On to może wykorzystać w sądzie - zarzucić Ci zdradę i wtedy rozwód może być z Twojej winy.

                            A jak potem powiesz, że to jednak jego dziecko - to co - składałaś fałszywe zeznania...?

                            Ja jestem zawsze za trzymaniem się faktów i prawdy.
                            Organizowanie sobie zaplecza "towarzyskiego" - TAK.
                            Nagrywanie -TAK
                            Zbieranie dowodów - TAK
                            Odkładanie pieniędzy -TAK.



                        • krokodil123 Re: Mąż przemocowiec 14.10.13, 08:52
                          A świstak siedzi i coś tam robi.....

                          Zapiszesz dziecko poczęte i urodzone podczas małżeństwa jako NN ale nie w tym świecie a może jakbyś żyła z świstakiem i fioletową krową Milka w świecie bajek.
          • vento_p Re: Mąż przemocowiec 12.10.13, 20:27
            i dlatego trzeba je wcześniej zabić.suuuper rada. stado wilczyc sądzących,że tylko one mają monopol na wiedzę. W d-pie byłyście i g-wno widziałyście.
        • kati1973 Re: Mąż przemocowiec 13.10.13, 16:35
          Ten argument był podany dla tych co dają beznadziejnie rady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka