elisabethw
09.10.13, 21:04
Nie wiem, jak zacząć i od czego, ale postaram się w miare możliwości wszystko opisać. Mam problem, i to poważny. Trwa już od jakiegoś czasu, ale ostatnimi czasy mam wrażenie, że wszystko się jeszcze bardziej pogorszyło. Ponad dwa lata temu wyszłam za mąż. Banalnie to zabrzmi, ale na początku wszystko układało się dobrze. Były drobne nieporozumienia, ale takie ma każdy. Po roku (?), może trochę ponad zaczęło się walić. Wstyd mi o tym mówić i pisać, ale mąż potrafi mnie uderzyć. Na początku sporadycznie, teraz coraz częściej. I zazwyczaj za byle bzdurę. Raz uderzył mnie za to, że nie dałam mu znać, że wrócę godzinę później z pracy. Nie słuchał żadnych tłumaczeń, nic. Zresztą to nie jedyna taka sytuacja, za którą potrafi uderzyć Było tego dużo, tutaj tylko podałam przykład. Nigdy mnie nie pobił, ale nie ma oporów przed uderzeniem w twarz, popchnięciem czy wykręceniem ręki. Ma być wszystko tak, jak on chce. Sprzeciwu nie znosi. Chce wiedzieć wszystko: gdzie idę, z kim, na jak długo itp. Prawie już w ogóle nie spotykam się z koleżankami, nigdzie nie wychodzę.
Jak coś jest (jego zdaniem) nie tak, to.... wiadomo. Podczas kłótni jest jeszcze gorzej. Coraz częściej łapię się na tym, że wole się już nie odzywać, i godzę się na to, czego on chce. Bo nigdy nie wiem, jak zareaguje.
Podobnie w sprawach intymnych, łóżkowych: ja się w ogóle nie liczę.
Podsumowując: zawsze ma być po jego myśli, w każdej dziedzinie życia.
Ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży. I coś pękło we mnie. Zdałam sobie sprawę, że jeżeli teraz się od niego nie uwolnię, to zmarnuję życie i sobie, i dziecku. On wie o ciaży, ale na nim ta informacja nie zrobiła wrażenia. Chce odejść, ale mam kilka obaw. Tzn, boje się przede wszystkim jego. Tego, że jak odejdę/dowie się, że chce odejść, to mi coś zrobi. Nie wiem, gdzie iść po pomoc. Rodzina nie wie, co się u nas dzieje. Z mieszkaniem też jest ciężko.
Napisałam, bo chciałam się wygadać. Ale też o co innego chodzi: proszę o jakieś rady, co robić. Cokolwiek.
Bo czuję, że będzie jeszcze gorzej.