Dodaj do ulubionych

Problem z sasiadami

20.01.14, 09:15
Mamy problem z sąsiadami a raczej to oni mają problem z nami. Pozwolę sobie wkleić część swojego wątku z ematki, żeby się nie powtarzać.
"Był u nas dzisiaj syn sąsiadów z dołu i ogólnie z jego gadania dało się wywnioskować, że nie zajmujemy się dzieckiem tylko przeganiamy je z jednego kąta mieszkania w drugi żeby utrudnić im życie. Od kiedy zgłosili nam kiedyś, że im głośno testowaliśmy już trzy rodzaje kapci. Najbardziej sprawdzają się takie skarpeto-kapcie tzn są najcichsze, ale niestety Młoda ma zaczątki płaskostopia i koślawi paluchy więc ma zalecone przez ortopedę buty profilaktyczne. Miała z firmy "Dawid" ale teraz je eksploatuje w przedszkolu bo są wyjątkowo głośne. Po domu chodzi w zwykłych Befado bo wydawało mi się, że są cichsze od tych profilaktycznych ale im i tak za głośno. Córka rzeczywiście nie chodzi tylko biega, jest energiczna. Sąsiad zaproponował, że mam się zająć dzieckiem i np. poczytać, tylko, że u nas dłuższe czytanie przejdzie wieczorem jak Młoda jest zmęczona bo w dzień co chwilę coś jej się przypomina i po coś biegnie. To samo przy kolorowaniu czy malowaniu. Spokojnie siedzi tylko przy bajce ale nie mogę jej cały czas bajek włączać."
Córka ma niespełna trzy lata. W tygodniu chodzi do przedszkola, chyba, że jest chora, Ponieważ jestem na zwolnieniu bo za kilka tygodni rodzę drugie dziecię to w momencie gdy córka ma katar też jej nie posyłam. I o to też sąsiad miał pretensje, tzn. że niby chodzi do przedszkola a w zeszłym tygodniu była tylko dwa dni. Nawet jeśli zostaje w domu a nie ma temperatury wychodzimy na spacer, żeby trochę rozładowała akumulatorki tylko przeważnie kończy się na tym, że wracamy i ucina sobie drzemkę a potem wojuje do 23. Przy czym nie da rady jej przetrzymać, żeby poszła spać wcześniej wieczorem. Jak jest padnięta potrafi zasnąć idąc. Padła też propozycja, żebyśmy sobie wszędzie położyli dywany, ale ja nie widzę tego jeśli chodzi o kwestię utrzymania czystości przy dwójce małych dzieci, szczególnie w korytarzu. Sąsiedzi są ludźmi koło osiemdziesiątki a ich syn pracuje w domu. Ja naprawdę staram się zrozumieć ich tym bardziej, że oni mieszkają tu kilkadziesiąt lat a my wprowadziliśmy się dopiero w zeszłym roku. Chciałabym jakoś rozwiązać tą kwestię, bo nie czuję się komfortowo we własnym mieszkaniu. Jak tylko córka coś zrzuci albo zaczyna skakać (w innym miejscu niż dywan w dużym pokoju) od razu robię się spięta.
Po tej wizycie zeszłam na dół i rozmawiałam z sąsiadką, bo syna nie było. Wyjaśniłam, że naszym celem naprawdę nie jest utrudnianie im życia. Ogólnie rozstałyśmy się w pokojowej atmosferze ale nie chcę tego zaprzepaścić. Rozważam podklejenie butów dziecka filcem ale obawiam się, że będzie się odklejać i że Młoda będzie się ślizgać. Niedługo urodzi się druga córka i obawiam się, że może mieć kolki jak starsza.
Wiem, że moje problemy są dość błahe w porównaniu do poruszanych ostatnio na forum, ale przynajmniej są prawdziwe. Jeśli więc ktoś w Was ma propozycję jak rozwiązać kwestię tupania córki (rodzaj kapci, patent na wyciszenie podłogi) to chętnie skorzystam.
Obserwuj wątek
    • tully.makker Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 09:30
      Ja bym radzila przestac sie przejmowac.
      Oczywiscie dziecko (ani dorosly) nie powinno podejmowac dzialan uciazliwych dla otoczenia - wrzaski, tupanie itp.
      Ale niestety dzieci biegaja, to jest normalne!
      Mieszkalam kiedys w mieszkaniu w ktorym za cienka sciana mieszkal starszy, bardzo chory pan, ktory w dzien spal, a w nocy krzyczal, czesto 6 - 8 razy w ciagu jednaj nocy. Opiekujaca sie nim corka byla pkrancowo udreczona i naprawde ostatnia rzecza, jaka chcialabym jej robic, to jeszcze zwracac uwage, ze jest za glosno. Choc bylo.

      Trezba naprawde miec jakies ciezkie zabirzenia, zeby kobiecie w koncowce ciazy zatruwac zycie tym, ze dziecko biega po mieszkaniu.
    • alpepe Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 09:52
      Problem jest generalnie b. łatwy do rozwiązania. Są wykładziny pcv na filcu, drogie bardzo, ale izolują i naprawdę można wybrać b. dobrej jakości o świetnej optyce. Najgorzej jest, jeśli masz panele, one są, mimo warstwy wyciszającej, b. głośne. Poza tym oczywiście podklejenie papuci filcem jest niezłe. Na twoim miejscu położyłabym chodniki lub wykładzinę pcv na filcu i poinformowała przy tym sąsiadów. Dalsze żale i pretensje olałabym, nie mieszkasz w końcu domu starców. Ja bojuję z sąsiadami o głośną muzykę (basy mnie przyprawiają o zawał), ale sama staram się również nie hałasować w godzinach ciszy nocnej i popołudniowej, córka po 20 nie może skakać, stawać na rękach i biegać, bo sama nie chciałabym, by mi ktoś hałasował.
      • mag1982 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 10:09
        No właśnie wszędzie są panele i to stare. W takim stanie kupiliśmy to mieszkanie i na razie remontujemy po kolei ale do wymiany podłóg jeszcze nie doszliśmy. Kolejny remont planujemy na lato ale najpierw musimy nazbierać środki. planowaliśmy panele położyć nowsze i pod spód jakieś wygłuszenie bardziej skuteczne ale może pomyślimy o tej wykładzinie. Ja do tej pory starałam się, żeby głównie z rana było cicho bo kiedyś sąsiadka skarżyła się, że w nocy spać nie mogą więc rano odsypiają a tu moja ich o ósmej budzi. Staram się więc ją rano choć do dziewiątej przetrzymać, żeby im nie przeszkadzać, ale jak widać nie działa. W dzień ich syn pracuje, wieczorem cisza nocna...Chyba tylko to podklejenie kapci zostaje ale jak się Młoda będzie ślizgać to zrezygnuję, bo nie chcę, żeby sobie gdzieś głowę rozbiła.
      • aqua48 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 10:10
        Bieganie nad głową i tupanie może być uciążliwe, szczególnie jeśli ktoś pracuje w domu i musi się skupić, jednak wyłożenie podłóg wykładzinami szczególnie dopóki młodsze, to jeszcze nie narodzone nie nauczy się chodzić normalnie i nie rzucać zabawkami powinno załatwić problem.
    • bluea.nne Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 13:25
      niby rozumiesz, ale nic nie robisz, żeby to zmienić- kup wykładzinę lub dywan i po kłopocie; notoryczne tupanie nad głową nie należy do przyjemnych rzeczy; ciekawe, czy ty byś tego chciała...
      • ewa9717 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 13:45
        Ale, do licha, przecież chodzić chyba mozna??? I nie ma obowiązku posiadania wykładzin?
      • mag1982 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 15:55
        Testowaliśmy już kilka par kapci. Chyba, że Twoim zdaniem wydaję pieniądze na kolejne kapcie w rozmiarze 24 dla własnego widzimisię. Dywan w dużym pokoju mamy ale nie na całą podłogę. Cały czas mi nie tupią ale sąsiadka z góry codziennie odkurza przez pół godziny szurając przy tym melbami, kilka razy w tygodniu przychodzi do nich pdp wnuczek, bo też słychać tupanie i płacze dziecka a jej mąż przynajmniej raz w m-cu robi jej awanturę. Pomijając Sylwestra gdy miałam już dzwonić po policję, bo bałam się, że komuś dzieje się krzywda, ale się uspokoiło, nic z tym nie robię bo jeśli uskuteczniają swoje działania w godzinach dziennych nie ma moim zdaniem podstaw. Jednocześnie nie chcę być uciążliwa dla starszych państwa z dołu i dlatego zamiast ich zignorować szukam kompromisu.
    • asfo Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 13:50
      Wyjaśnij sąsiadom, że niestety to jest budynek wielorodzinny i muszą się pogodzić z faktem, że przez podłogi, ściany i rury słychać różne rzeczy, i że nie będziesz trzymała dziecka przywiązanego do kaloryfera żeby je powstrzymać od poruszania się i wydawania dźwięków.

      Za bardzo się przejmujesz i pozwalasz sobie wejść na głowę - dopóki nie zakłócasz ciszy nocnej masz prawo w swoim mieszkaniu chodzić w drewniakach, grać na trąbie, wiercić wiertarką, gotować kapustę i hodować 12 kotów, jeśli masz taką potrzebę. Normalne odgłosy emitowane przez żywe osoby zajmujące się swoimi sprawami to standard w bloku i większość mieszkańców zwyczajnie ma tego świadomość i nie robi afery.

      Moi sąsiedzi z góry co wieczór robią jakieś akrobacje z meblami wydając dźwięki jakby ktoś rzucał metalowymi kulkami o podłogę. Sąsiad z dołu ciągle śpiewa w łazience i co sobota kłóci się z żoną. Nie ma tygodnia, żeby ktoś na klatce nie walił młotkiem albo nie wiercił. W co trzecim mieszkaniu jest pies, który szczeka albo wyje. Ludzie mają dzieci i te dzieci krzyczą oraz biegają. Letnią porą podrostki wystają pod blokiem i głośno rechoczą. Jakby każdy do każdego miał pretensję o hałas i chodził się skarżyć to ludzie chyba nie robiliby nic innego.

      Jeśli ktoś chce mieć idealną ciszę w domu powinien był zostać gajowym. Serio. Jak się mieszka w mieście i w bloku to ciszy, bądź śpiewu ptaków na lekkim wietrze nie ma i nie będzie.

      Oczywiście możesz położyć tymczasowo wykładzinę, ale dla tacy sąsiedzi jak twoi pewnie zaraz wymyślą, że nie wolno ci w nocy spuszczać wody w toalecie.
      • anku1982 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 14:24
        Też myślę, że osoby które mieszkają w budynkach wielorodzinnych powinny zdawać sobie sprawę, że ludzie żyją, a dzieci biegają po mieszkaniu, tym bardziej dziwi fakt, że wraz z postępem wieku ludziom raczej słuch się pogarsza. Jeśli syn pracuje w domu, może zawsze kupić sobie stopery do uszu, czemu tylko Ty masz ponosić jakieś koszty? U nas sąsiedzi ciągle coś robią przy zaworach w kaloryferze, spada im coś na podłogę, za ścianą sąsiadka nie raz wrzeszczy lub kłóci się z mężem, tak że czasem słychać o co, ale dopiero gdy robi to po 22:00 przychodzi mi do głowy, że może coś z tym zrobić? Nie jest to bardzo uciążliwe, bo zdarza się rzadko. Myślę, że trzeba być bardziej asertywnym w stosunku do sąsiadów, dzieci są głośne, płaczą i skaczą, syn sąsiadów też kiedyś był małym chłopcem. Póki nie robicie hałasów w czasie ciszy nocnej uważam, że jest ok. Trzeba żyć normalnie we własnym domu. A jak im karetka za oknem jedzie, to też dzwonią na pogotowie, żeby wyłączali te sygnały, bo im przeszkadza? Dla mnie to jest lekka przesada.
        • czarnyraider Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 15:11
          nie bardzo rozumiem problem. Jest dziecko, jest energia, jest zycie, jest halas. Ciszej sie zachowujemy po 22:00.
          Tez mam bardzo energicznego i halasliwego Malucha. Na dole mieszka samotna Pani, raz mnie zaczepila czy ja w domu moze skacze na skakance, bo takie tupanie i skoki slychac. Wyjsanilam, ze to nie ja tylko Syn. Wszystko.

          Moze mam do tego troche tolerancyjny stosunek, bo bardzo lubie jak wnuczki do sasiadki z gory przyjezdzaja, tupanie do nocy slychac - w pozytywnym tego slowa znaczeniu. Zycie jest.

          Nie przejmuj sie, jesli bardzo Sasiadom przeszkadza zaproponuj moze Ci kupia ta wykladzine czy dywan, bo Ty nie masz takiej mozliwosci w tej chwili. Trudno zmieniac caly dom pod sasiadow. Nie da sie po prostu.
          Sasiedzi skojarzyli mi sie z "upierdliwymi" niestety. Nie wiem czy dogodzisz. Powodzenia
          • mag1982 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 15:43
            Może to jest kwestia tego, że sąsiedzi mają w domu ciszę. U mnie cały czas gra cicho radio, to tłumi inne hałasy. Średnio mi się uśmiecha kładzenie wszędzie wykładziny, bo to koszt kilku tysięcy, których po pierwsze w tej chwili na ten cel nie mamy a docelowo i tak chcielibyśmy zmienić na panele. Dywan mamy w dużym pokoju i staram się aby skoki i tańce córka uprawiała właśnie tam. Chcemy jeszcze kupić drugi do jej pokoju, ale tam akurat spędza jak na razie najmniej czasu...Najbardziej im przeszkadza bieganie na trasie duży pokój-korytarz-kuchnia-łazienka i z powrotem ale dywan w korytarzu czy kuchni to moim zdaniem pomyłka. Sąsiedzi chyba z racji tego, że dłużej tu mieszkają myślą, że mają większe prawa i chyba we mnie też takie przekonanie zaszczepili. Teoretycznie sąsiadka wykazała większe zrozumienie niż syn i nawet kazała mi wziąć na niego poprawkę. Dziś przyniosłam z przedszkola te kapcie profilaktyczne, uprzedziłam o tym sąsiadów, że robimy test głośności, żeby ocenili, które ich zdaniem są cichsze.
            Dopiero teraz przeszło mi przez myśl, że szukając mieszkania trzeba się jeszcze przyjrzeć w jakim wieku będzie się miało sąsiadów. Bardzo młodzi to ryzyko imprez a starsi narzekania na hałasujące dzieci.
            • kkokos Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 19:51
              nie rozpędzaj się z tą wykładziną na razie!

              za chwilę rodzisz, trafi ci się mały alergik (tfu, tfu, odpukać), nie daj boże uczulony na kurz i roztocza - pierwsze, co ci każe zrobić lekarz, to wyrzucić wykładziny, bo z tego się roztoczy strasznie ciężko pozbyć. przecież nie będziesz prać wykładziny co drugi dzień na mokro. więc jeśli koniecznie, to już lepiej dywan, bo mobilny, choć najlepsza właśnie zwykła podłoga.

              a sąsiada, który przychodzi kobietę w ciąży instruować, że się powinna zajmować starszym dzieckiem oraz że powinna się nim zajmować czytając mu książki, bym po prostu spuściła po schodach. nie masz wrażenia, że pan przekroczył granicę nie tylko dobrego wychowania, ale i śmieszności?
              • akniwlam Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 21:09
                O, to, to. Wykładziny chłoną wszystkie zanieczyszczenia, kurz, to zdecydowanie nie jest najlepsze, czym można wyłożyć podłogę w domu, gdzie za parę miesięcy będzie raczkujące dziecko. Ja bym też się dwa razy zastanowiła zanim podkleiłabym kapcie energicznej, biegającej 3-latki filcem, bałabym się, że się poślizgnie i wywali, robiąc sobie krzywdę. Jeśli buty mają elastyczną podeszwę, to bez przesady, normalne odgłosy, co innego, gdyby w drewnianych sabotach skakała.
                Może spróbuj u niej w pokoju czy nawet w dużym, jeśli tam najczęściej się bawi, położyć materac? Taki z gąbki albo jakiś używany z dziecięcego łóżeczka? (Raczej nie dmuchany ani nie karimatę.) Skakanie po uginającym się pod nogami materacu dla małej może być lepszą zabawą, niż skakanie po podłodze, a do sąsiadów na pewno dotrze mniej hałasów. Jeśli uda Wam się ograniczyć odgłosy skakania, to pozostałymi bym się już nie przejmowała, czy się to sąsiadom podoba, czy nie, dziecko ma prawo chodzić po domu w kapciach, a nawet biegać.
                A żądanie, żebyś uciszała dziecko o 8 rano, bo oni chcą się wyspać, jest kuriozalne. O 8 rano w blokach normalnie się żyje, ja bym zrozumiała pretensje, gdyby Twoja córka urządzała pobudki o 6, ale w moim bloku o 8 rano już słychać psy sąsiadów, dzieci sąsiadów, muzykę, ktoś tłucze kotlety schabowe, ktoś wbija gwóźdź (a mamy koszmarnie twarde ściany, to nie są dwa lekkie puknięcia, tylko ładnych parę minut walenia młotkiem) - i tak do ok. 21, bo wtedy mniej-więcej cichnie. Wyliczanie, ile razy w tygodniu Twoje dziecko chodzi do przedszkola, też jest cokolwiek chore. Jak ma katar, to dlaczego nie ma posiedzieć w domu? Przynajmniej nie zaraża kolegów w grupie. Nie dawaj sobie wejść na głowę. Panu sąsiadowi potrzebne biuro, to niech sobie sam mieszkanie wygłusza albo wynajmie jakiś lokal. Ja też pracuję w domu i nie wpadłabym na to, żeby mieć pretensje do sąsiadów, że w ciągu dnia hałasują na klatce schodowej czy przesuwają mi meble nad głową i przeszkadzają w skupieniu uwagi.
      • alinka_li Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 16:01
        > Moi sąsiedzi z góry co wieczór robią jakieś akrobacje z meblami wydając dźwięki
        > jakby ktoś rzucał metalowymi kulkami o podłogę.

        O rany, u nas to samo! Zaczęłam podejrzewać wypadające szklane oko, bo nawet w środku nocy słychać tę kulkę/kulki:] O co chodzi?
        • asfo Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 16:24
          Podejrzewam jakieś rozkładane łóżko na kółkach, które się przetacza od ściany do ściany, gdy ktoś się rzuca w sennym widzie.
          • paris-texas-warsaw Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 17:29
            Ale Cie ustawili:))) Ja byłam kiedys u kogos, spokojna rozmowa kilku dziewczyn, a zostala wezwana policja przez sąsiadkę z dołu, więc wiem, że niektórzy rzeczywiscie mają psychicznych sąsiadów, ale nie trzeba im się poddawać. Zamiast butów na filcu (padłam:)))), kup im zatyczki do uszu, a zamiast wykładziny u Ciebie na podłodze, niech sobie kupią panele na sufit, napewno w jakimś studiu nagran dadzą im namiar na profesjonalne materiały wyciszające.
            • ada16 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 20:52
              Wytłoczki od jajek swietnie wyciszają;)
          • kkokos Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 19:52
            stolik na kółeczkach? taki sprzedawany w mango czy innym teleszopie?
            • to-wlasnie-ja Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 20:29
              Albo kot bawiacy sie pileczkami.
      • koronka2012 Re: Problem z sasiadami 20.01.14, 21:04
        asfo napisała:

        > Za bardzo się przejmujesz i pozwalasz sobie wejść na głowę - dopóki nie zakłóca
        > sz ciszy nocnej masz prawo w swoim mieszkaniu chodzić w drewniakach, grać na tr
        > ąbie, wiercić wiertarką, gotować kapustę i hodować 12 kotów, jeśli masz taką po
        > trzebę. Normalne odgłosy emitowane przez żywe osoby zajmujące się swoimi sprawa
        > mi to standard w bloku i większość mieszkańców zwyczajnie ma tego świadomość i
        > nie robi afery.

        Przesadzasz, bo nikt nie ma prawa do uprzykrzania innym życia tylko dlatego że to budynek wielorodzinny. To się nazywa "normy współżycia społecznego" i warto je przyswoić.

        Ale w tym wypadku sąsiad przesadza, ucięłabym z miejsca dobre rady o zajmowaniu się dzieckiem - to nie jego sprawa.

        > Moi sąsiedzi z góry co wieczór robią jakieś akrobacje z meblami wydając dźwięki
        > jakby ktoś rzucał metalowymi kulkami o podłogę. Sąsiad z dołu ciągle śpiewa w
        > łazience i co sobota kłóci się z żoną. Nie ma tygodnia, żeby ktoś na klatce nie
        > walił młotkiem albo nie wiercił. W co trzecim mieszkaniu jest pies, który szcz
        > eka albo wyje. Ludzie mają dzieci i te dzieci krzyczą oraz biegają. Letnią porą
        > podrostki wystają pod blokiem i głośno rechoczą. Jakby każdy do każdego miał p
        > retensję o hałas i chodził się skarżyć to ludzie chyba nie robiliby nic innego.

        Buractwo należy tępić. Ale też dobrze odróżnić to, co jest chamstwem i bezmyślnością od tego co jest normalnym zachowaniem w codziennym życiu.
        • asfo Re: Problem z sasiadami 21.01.14, 11:46
          Jeśli ktoś się uczy w szkole muzycznej grać na instrumencie dętym, ma płaskostopie i musi chodzić w twardych kapciach, albo potrzebuje wyremontować mieszkanie to musi i już. Nikt nie będzie rzucał szkoły, narażał zdrowia, popadał w ruinę, usypiał psa czy rezygnował z dziecka z powodu sąsiadów.

          Podobnie jak nie jest problemem sąsiadów to, że ja np. lubię się przespać w dzień czy pracuję w domu, albo że ktoś inny ma problem ze spaniem w nocy i się budzi bo dwa piętra wyżej pies zaszczekał.
    • teodozja_z Re: Problem z sasiadami 21.01.14, 11:48
      Niestety, z sąsiadami tak bywa. Jako wieloletnia lokatorka domu wielorodzinnego, mogłabym sypać przykładami. Nawet mój samotnie mieszkający ojciec był upominany przez sąsiadów, że wieczorem słucha w łóżku radia, bo im to radio przeszkadzało (słuch miał dobry, więc radio nie było rozkręcone na cały regulator). Najgorsze jest to, że ci najbardziej wymagający, sami wcale aniołami nie są. Na nas sąsiad się ciężko obraził, że zrobiła mu się plama na suficie z pękniętego pod naszą nieobecność kaloryfera, a sam przez miesiąc truł nas chemikaliami podczas remontu, a na prośbę, żeby otwierali okna, bo wszystko trafia do nas kanałami wentylacyjnymi, odpowiedział, że "no trudno", a okna nie otworzy, bo mu muchy na polakierowanym parkiecie siadają.
      Zresztą mieszkańcy domków wolnostojących też nie mają raju. Też znajdzie się sąsiad, co śmieci pali, albo zrobi śmietnik pod płotem, cały dzień warczy piłą albo głośną muzyką. Może gdzieś w środku Bieszczad, ale tam z kolei dziki przewracają płoty i ryją ogródki :D
      Mogę Ci tylko doradzić uzbrojenie się w cierpliwość. Oczywiście nie przesadzać z beztroską, nie generować hałasów bez potrzeby, ale bieganie dzieci, ich płacz czy okrzyki, prace porządkowe, czy inne codzienne odgłosy, to przecież norma, do której nikt nie ma prawa się przyczepić. Wszystko to kwestia wyrozumiałości ludzkiej. A Tobie się po prostu trafili bardzo upierdliwi sąsiedzi. Doprawdy, radzenie matce, żeby nie pozwalała dziecku biegać po mieszkaniu, to już maksymalna przesada. Może przy najbliższej okazji pociesz ich, że już niebawem się wyprowadzicie, bo chcecie się zamienić na mieszkania z pewnym trębaczem albo perkusistą, albo wynająć mieszkanie studentom :D
    • jematkajakichmalo Re: Problem z sasiadami 21.01.14, 14:10
      to chyba jakis zart...
      dzieci biegaja i to jest normalne. Poza tym dziecko biega w dzien a nie w nocy wiec juz w ogole jakas paranoja. Nienormalne, zebys specjalnie z tej okazji remonty uskuteczniala i podlogi zrywala.
      A co ja mam powiedziec jak caly czas za plotem szczeka pies sasiadow? Otruc go? To pies i szczeka. Choc powinnam cos zrobic, bo ta sama sasiadka jest na tyle bezczelna, ze "nie pozwala" miedzy godzina 13-15 wystawiac na ulice pojemnikow ze smieciami, badz ich zabierac, bo jej to halasuje, a ona wtedy ma drzemke... rece opadaja
      Niedawno bylam na urlopie, kilka dni mieszkalam w mieszkaniu brata (w bloku 5-pietrowym, bez windy). CODZIENNIE o 6.30 z gory szla pani na szpilkach. Codziennie mnie tym budzila... co mialam wstac i jej powiedziec, ze ma schodzic na bosaka i na dole te szpilki ubierac czy jak?

      Ludzie naprawde nie maja wyobrazni.
      Mozesz ewentualnie w jednym pomieszczeniu (tam gdzie dziecko przebywa najczesciej) polozyc tymczasowo dywan, ale chyba nawet tego bym nie zrobila.

      A co Ty mozesz za to, ze oni po nocach nie spia...
    • mag1982 Re: Problem z sasiadami 22.01.14, 09:36
      Dziękuję za Wasze wypowiedzi. Niektóre dały mi dużo do myślenia. Mąż też mi mówił, że mam się nie przejmować, ale on też jest stroną w tym konflikcie, więc siłą rzeczy nie jest obiektywny. Nadal postaram się coś wymyślić, żeby nie było tak słychać tupania córki ale nie będę popadać w paranoję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka