Dodaj do ulubionych

Rozsypałam się

26.02.14, 08:45
Nie wiem, jak ogarnąć swoje życie i emocje, mając tendencję do ciągłe zamartwiania się na przyszłość. Sytuacja wygląda mniej więcej tak:
BYŁO
- ślub, małżeństwo - potyczki z Piotrusiem Panem (wiem, wiem na własne życzenie)
- ciąża
- rak piersi (leczenie z wszystkimi jego dobrodziejstwami - full serwis - mastektomia, chemia, lampy, hormony)
- niepełnosprawność dziecka ("skaleczone neurologicznie")
- koszmarny kryzys małżeński, napięcia na linii moi rodzice - mąż
- nowotwór ojca
- kilka lat względnego spokoju
JEST
- spektakularna wpadka i ciąża
- zdiagnozowane problemy psychiatryczne męża - leczenie farmakologiczne przerwane - nietolerancja psychotropów przez organizm, kłopoty z wdrożeniem innych leków
- przerzuty u taty
BĘDZIE
- jak zdrowie - noworodka, taty, męża i moje?
- co z mamą - która nie dogaduje się z zięciem, a sama nie jest na tyle zaradna, by utrzymać dom, na dodatek ma pod opieką matkę z Alzheimerem?
Z reguły potrafiłam stawić czoła wszelkim przeciwnościom, ale teraz już czuję, że przekroczyłam pewien próg, na dodatek huśtawka hormonów w ciąży nie sprzyja racjonalnemu podejściu do sprawy... Poza tym nie mam oparcia w nikim... Tymczasem np. mama oczekuje ode mnie bym to ja informowała tatę o wynikach badań (głównie przekazywanie złych wiadomości), leczeniu, jeździła z nim do ośrodka odległego 150 km, wieszając psy na mężu, który tego nie robi, bo nie może... Jeszcze trzy miesiące do rozwiązania. Nie wiem, jak stres może odbić się na dziecku. Boję się o tatę, bo wiem, jak źle wygląda sprawa. No, w ogóle wszystko jest źle...
Obserwuj wątek
    • kocia_noga Re: Rozsypałam się 26.02.14, 09:22
      Nie wiem, co napisać, to straszne. Tak jakby wszystko sie waliło i to na twoją głowę. Może spróbuj znaleźć pomoc w opiece społecznej, niechby ktoś się zajął twoim starszym dzieckiem albo babcią z Alzheimerem? Jakaś opiekunka, a twoja matka mogłaby wtedy jechac do ojca, a ty mogłabyś odmówić tych najbardziej obciążajacych obowiązków, czyli rozmów z ojcem o stanie jego zdrowia. Możesz sobie trochę tych tobołów zrzucić z garba.
      • zonkaama Re: Rozsypałam się 26.02.14, 09:52
        Mama w centrum onkologii gubi się. Nie umie niczego się dowiedzieć, nigdzie nie trafia, niczego nie załatwi. Nie ma prawa jazdy, a wydostać się z jej miejscowości można tylko samochodem. Wynajęcie kogoś byłoby nie fair dla niej, bo przecież ja jestem czasowa, bo poszłam na zwolnienie ze względu na tatę właśnie, ciąża jest tylko pretekstem, bo, Bogu dzięki, dobrze się dotąd czułam.
        • verdana Re: Rozsypałam się 26.02.14, 10:00
          Jesteś w ciąży. I tak masz teraz wiele stresów. Niezależnie od sytuacji, nie możesz być zmuszana do tego, aby załatwiać za mamę sprawy taty, bo w ten sposób pogłębiasz stres - a to poważnie szkodzi dziecku. Musisz się postawić, powiedzieć, ze w ciąży, niezależnie od Twego samopoczucia, nie możesz się dodatkowo denerwować. Jestem przekonana, ze mama, gdybyś jej nie wyręczała, to znalazłaby w Centrum Onkologii to, co trzeba.
        • pade Re: Rozsypałam się 26.02.14, 10:38
          Zaraz, zaraz, jakie nie fair? To jesteś w ciąży czy nie? Masz chorego partnera i dziecko czy nie?
          To Tobie należy się w tej sytuacji pomoc i wsparcie.
          Jak najbardziej powinnaś zatrudnić opiekunkę dla mamy i babci.
          Spróbuj sobie wyobrazić taką sytuację: mama i babcia mają kogoś, kto o nie zadba, pomoże zrobić zakupy, zawiezie gdzie trzeba, herbatkę z nimi wypije, pogawędzi, wysłucha...Wyobrażasz to sobie? Ty już nie martwisz się o mamę bo wiesz, że wszystko jest ok. Możesz skupić się na sobie i swoich dzieciach, i w miarę możliwości zatroszczyć się o tatę.
    • pade Re: Rozsypałam się 26.02.14, 10:31
      Coś w Twojej rodzinie koszmarnie szwankuje, na zewnątrz są to choroby, ale sądzę, że przyczyna jest głębsza. Nie wiem czy to dla Ciebie dobry moment, żeby co nieco ogarnąć, ale może warto spróbować?
      Przede wszystkim powinnaś poszukać wsparcia dla siebie. To jest Twój obowiązek, zwłaszcza, że za chwilę będziesz miała dwójkę dzieci. Wsparciem może być oddana przyjaciółka, która wysłucha i pozwoli się wypłakać albo dobry psycholog. Tobie naprawdę potrzebna jest pomoc. Teraz jeszcze jedziesz na jakiejś rezerwie, ale jak długo?
      Jeśli chodzi o mamę, zatrudniłabym studentkę z prawkiem. Niech wozi mamę i troszkę ją naprowadza. Po jakimś czasie mama będzie bardziej samodzielna. Nie ma wyjścia, raz, że jest dorosła, dwa, z noworodkiem chyba nie będziesz jeździć do kliniki?
      Co do męża. Nie wiem jakie ma problemy, ale też by mu się przydało ogarnięcie. Może trzeba wdrożyć terapię, może zmienić lekarza? Jak jest między Wami?
      Przydałoby Ci się zrozumieć i wdrożyć to, że całkowicie odpowiedzialna jesteś tylko za siebie i w połowie za swoje dzieci. Owszem, rodzicom czy partnerowi należy pomóc w trudnej sytuacji, ale u Ciebie przydałoby się wyznaczenie priorytetów. Nie dasz rady pomóc wszystkim.
      A może i dasz, ale słono za to zapłacisz. A chyba nie o to Ci chodzi?
    • amb25 Re: Rozsypałam się 26.02.14, 10:53
      Jesli choroba psychiczna jes dobrze rozpoznana i jednoczesnie lekoodporna to jest to czesto wskazaniem do elektrowstrzasow. Elektrowstrzasy robi sie w znieczuleniu, daja dobre efekty przy wielu zaburzeniach. O elektrowstrzasach decyduje lekarz, ale pacjent musi chciec, bo pacjenci sie boja. Pogadaj z mezem i lekarzem. EW maja mniej skutkow ubocznych niz leki stosowane w psychiatrii.
      • aqua48 Wcale się nie dziwię 26.02.14, 22:03
        Nie dasz rady pomagać wszystkim, bo jesteś tylko człowiekiem, na dodatek w ciąży. Musisz zrezygnować z czegoś. Do opieki nad tatą jest w pierwszym rzędzie mama. W centrum onkologicznym każdy się na początku gubi. To bardzo wygodne zrzucić na kogoś załatwianie wszystkiego pod takim pretekstem. Mama musi zacząć ogarniać sytuację zdrowotną taty i radzić sobie. Nie macie kogoś z dalszej rodziny, albo sąsiedztwa kto by odpłatnie ją tam woził? Poproś o opiekuna z MOPS-u dla rodziców, niech im pomogą, przynajmniej od czasu do czasu jeśli rodzice są wiekowi. Jest taka możliwość.
        Jak wyobrażasz sobie, że będziesz ją dowozić i załatwiać sprawy taty z noworodkiem, czy niemowlakiem przy piersi?
        Ty zajmij się najpierw sprawą męża - postaraj się zmusić go do leczenia, nakłonić do zmiany lekarza, terapii, czy czego on tam potrzebuje, bo to najważniejsze dla Was, waszych dzieci i Twojej rodziny teraz. Siły życzę
    • zonkaama Re: Rozsypałam się 01.03.14, 10:02
      Siły zbieram w sobie. Powoli jakoś trzeba sobie i właśnie niesobie radzić. Ciekawe rady usłyszałam - za wszystkie dziękuję. Raczej nie wierzę, że kłopoty zdrowotne są odbiciem popsutych relacji - gdyby tak było, nie czułabym się zobowiązana opiekować się rodzicami w podeszłym wieku. Widać mentalnie bliżej mi do prowincjonalnego wschodu niż pędzącego zachodu. Post pisałam w stanie totalnej rozsypki, ale powoli już ogarniam sytuację po Soplicowsku - jakoś to będzie. Może następnym razem napiszę o rzeczywistych problemach: kłótliwym mężu czy wrednej teściowej ;) Raczej na to znajdę tu radę. Pozdrawiam!
      • pade Re: Rozsypałam się 01.03.14, 10:51
        Klasyczny mechanizm obronny:)
        Nie obawiaj się, nikt Cię nie zmusi, żebyś zajęła się sobą, czy zmieniła cokolwiek w Waszym układzie.
        Sam fakt, że sądzisz iż TY sama musisz zająć się tą sytuacją, a jedyne co Ci przeszkadza, to brak sił, świadczy o tym, że problem istnieje.
        • zonkaama Re: Rozsypałam się 01.03.14, 11:46
          Nie neguję problemu - że jest, to oczywista rzecz! Tylko rady w oderwaniu od rzeczywistości, a rodem z, za przeproszeniem, "Życia na Gorąco", w niczym mi nie pomogą. Mechanizm obronny - choćby najgorszego sortu - musi być, inaczej byłabym tam, gdzie mąż. Owszem, nie jestem najbardziej asertywną osobą na świecie, ale mam w pamięci czas, kiedy bardzo potrzebowałam pomocy mamy i ją otrzymałam, więc czuję się zobowiązana, choć nie jest mi to na rękę z racji odmiennego stanu. Do tego dochodzi "metafizyczne" dlaczego ja? Stąd dół.
          Błędem było oczekiwanie na radę - cud. Takiej nie ma w obecnej sytuacji i tyle. Jednak zawsze dobrze zobaczyć, jak widzą inni sytuację, bo to działa bardzo trzeźwiąco i daje niezłego kopa!
          • pade Re: Rozsypałam się 01.03.14, 11:52
            Jaka rada jest oderwana od rzeczywistości? Że mamie przydałaby się pomoc z zewnątrz?
            Ty naprawdę zamierzasz z noworodkiem jeździć do kliniki, czy zostawisz dziecko z nianią?
            Owszem, Twojej mamie potrzebne jest Twoje wsparcie, pomoc. Ale nie kosztem Twoim czy dziecka, które ma się urodzić.
            • zonkaama Re: Rozsypałam się 01.03.14, 12:16
              Zatrudnienie studentki? Opiekunka z zewnątrz? Mieszkam na wsi! Rodzice są emerytami, a ja nie zarabiam kokosów, dodatkowo spłacamy kredyty. Z czego mam zrezygnować, by wypłacić takiej pani kilkaset złotych? Załatwienie renty to kolejne miesiące czekania. Siostra środowiskowa nie przyjdzie do babci, jak mama jest "na chodzie" (słowa zawiadującej tymi paniami). Mnie chodziło o podniesienie na duchu tu i teraz. Rzeczywistość skrzeczy!
              Nigdzie nie pisałam, że zamierzam z noworodkiem chodzić po klinikach. Zaangażuję do pomocy dalszą rodzinę i przyjaciół. Doraźnie mogę też opłacić jednodniową opiekę. Nie zmieni to jednak faktu, że jest mi ciężko. I będzie. Po prostu mam taka wadę - o czym wspomniałam - że za bardzo się martwię "na zaś". Poza tym myślę, że mówimy o różnych sposobach radzenia sobie (albo nieradzenia) w kryzysowej sytuacji i trudno będzie nam sobie przyklasnąć. Pozdrawiam!
              • pade Re: Rozsypałam się 01.03.14, 12:46
                Jesteś zła, że nie zrozumiałyśmy o co Ci chodzi?
                • zonkaama Re: Rozsypałam się 01.03.14, 12:58
                  Nie, nie jestem zła - przecież macie prawo napisać to, jak odbieracie moją sytuację (i jest to dla mnie bardzo cenne). Jedyne, co mi sprawiło przykrość, nie zezłościło, to - chyba z Wilbera zaczerpnięte :) - przeświadczenie, że choroby w mojej rodzinie to odbicie relacji itp. Po prostu absolutnie się z tym nie zgadzam! Zamiast pomóc może zdołować. Tym bardziej, że znamy się tylko z czytania postów, które zawsze są przecież subiektywne, niedokładne, emocjonalne... Naprawdę dziękuję za wszystkie wypowiedzi, bo były takim "zimnym prysznicem". Największy szok już chyba za mną. Nie jest wspaniale, ale czuję się lepiej.
                  • pade Re: Rozsypałam się 01.03.14, 13:29
                    Nie było moim zamiarem przestraszyć Cię, czy urazić. Jeśli to zrobiłam to przepraszam.
                    Jestem po prostu zwolenniczką teorii, że choroby mogą mieć swoje źródło w psychice, że ciało i umysł są ze sobą wzajemnie powiązane. I zaobserwowałam, jak ta teoria sprawdza się u mnie i w moim otoczeniu. Może faktycznie mój wpis zabrzmiał jak kategoryczne stwierdzenie, ale tak nie jest.
                    Czasami warto spojrzeć na problem z różnych perspektyw i taką chciałam Ci pokazać. Tylko o to mi chodziło. Ale rozumiem, że nie masz siły czy ochoty zastanawiać się nad tym. Masz do tego pełne prawo.
                    Poza tym ja mogę się mylić:) To miała być sugestia, a że zabrzmiało inaczej, wybacz:)
              • ann.38 Re: Rozsypałam się 01.03.14, 12:46
                A nie ma kogoś, kto mógłby pomóc za darmo? Nie macie jeszcze jakiejś rodziny? No wiem, że gdyby był ktoś bardzo chętny, to sama byś na to wpadła, ale może trzeba poprosić/zmobilizowac kogoś? A sprawy taty to faktycznie mama musi zacząć trochę lepiej ogarniać. To, że Ci kiedyś pomogła nie oznacza, że Ty w każdej chwili musisz kosztem swojej rodziny ją wyręczać.
                • ann.38 Re: Rozsypałam się 01.03.14, 12:48
                  A przepraszam, napisałaś teraz że zaangazujesz dalszą rodzinę i przyjaciół. No własnie, trzeba prosić jak jest potrzeba.
                  • verdana Re: Rozsypałam się 01.03.14, 14:14
                    Z jednej strony całkowicie Cię rozumiem - czujesz się zobowiązana wobec rodziców, którzy Ci pomogli. A nawet, jakby nie pomogli, to czujesz, ze powinnaś być dobrą córką.
                    Tylko, niestety, w tym ukadzie nie bardzo da się pogodzić bycie dobrą córką i dobrą matką. Jesteś w ciąży, a nerwy, przemęczenie, stres zwyczajnie szkodzą wojemu dziecku - i to szkodzą tak, ze może się to odbić na jego całym dalszym życiu a może i nie, to jest loteria. Ale ryzykujesz - poświęcasz dziecko dla rodziców. I jesteś zdecydowana poświęcać je dalej, zostawiać noworodka i malutkie dziecko i pomagać rodzicom.
                    Nie da się być dobrym i perfekcyjnym we wszystkim. Ale należy jednak zdać sobie sprawę z kosztów.To niestety, nie jest tak, ze wybierasz pomiędzy własnym komfortem, wygodą i czasem a rodzicami. Wybierasz pomiędzy zdrowiem i komfortem dziecka, a rodzicami. I wtedy ten wybór nie jest już ani oczywisty, ani tak jednoznacznie dobry.
                    • zonkaama Re: Rozsypałam się 01.03.14, 15:46
                      Jak mówi stare przysłowie: gdzie się nie obrócisz d... zawsze z tyłu. Odcięcie się od kłopotów rodziców nie zmniejszyłoby stresu. Nie zamierzam zostawiać dziecka, tym bardziej, że mam ambitny plan KP. Nie uważam się za męczennicę - wiem, że jestem zmęczona i staram się sobie pomóc, m.in. wylewając trochę frustracji na tym forum :)
                      "Wybierasz pomiędzy zdrowiem i komfortem dzi
                      > ecka, a rodzicami." Dzięki wielkie! Nie ma łatwych wyborów, są tylko łatwe oceny.
                      • zuzi.1 Re: Rozsypałam się 01.03.14, 16:40
                        Tu nie chodzi o odcięcie się od kłopotów rodziców, nie w tym rzecz, to są Twoi rodzice i czujesz się w obowiązku im pomóc. Ale biorąc pod uwagę Twój stan i fakt, że jestes w końcówce ciąży, nie powinnaś tej realnej pomocy przejmowac na siebie ale powinnaś ją scedowac na kogos innego, w miarę możliwosci pomagając w ogarnięciu spraw organizacyjnych, ale raczej zdalnie niż fizycznie, poprzez wykorzystanie telefonu i internetu dla załatwienia niektórych spraw. Dobrze też zastanów się nad tym kogo poprosisz o pomoc, dobrze by było, gdyby była to osoba, która nie boi się konfrontacji z trudnosciami i która poradzi sobie z wieloma trudnosciami, wesprze rodziców na duchu i załatwi za nich lub przy ich pomocy skutecznie wiele spraw. Lepiej, żeby to była osoba raczej młoda niż zbyt stara, która nie będzie miała obiekcji przed domaganiem się odpowiednich dla rodziców kuracji etc., która będzie śmiała i będzie z Tobą i z rodzicami konsultowała jakie dalsze kroki nalezy podejmowac w sprawie. Gdy wybierzesz już tą właściwą osobę do pomocy rodzicom, wówczas z większym spokojem i poczuciem tego, że rodzice mają zapewnioną odpowiednią pomoc, będziesz mogła się skupic na sobie i na dziecku. Pamiętaj, że Twój stres, nerwy i inne negatywne emocje w trakcie ciąży dziecko Ci pokaże po porodzie, będzie marudne, nadwrażliwe, może miec w wyniku tego wiele problemów natury neurologicznej, związanych z niedojrzałoscią układu nerwowego, które to problemy po takiej ciazy pełnej stresu, mogą się objawic nawet dopiero długo po porodzie. Dlatego tak ważne jest, abyś mając to na uwadze nie denerwowała się i scedowała jak najwięcej jak się da obowiązków na innych. Masz prawo i obowiązek wobec dziecka, aby w tym czasie przede wszystkim skupic się na dziecku. Temat męza i jego farmakoterapii zostac do rozwiązania na jakiś czas po porodzie, gdy ogarniesz się z dzieckiem i ze swoim zmęczeniem. W tej sprawie też powinnaś poprosic może bliskich z rodziny męża o pomoc w jego sprawie.
                      • verdana Re: Rozsypałam się 01.03.14, 18:05
                        Problem w tym, ze ja rozumiem, że nie masz absolutnie żadnego dobrego wyjścia. Ale mam jednak wrażenie, że w tym wszystkim dziecko i jego zdrowie jakoś umknęło Twojej uwadze. Stres, przemęczenie, szpital - to wszystko może spowodować, że dziecko będzie miało problemy, a to nie jest rzecz, na którą można machnąć ręką, uznając, ze rodzice są ważniejsi.
      • igge Re: Rozsypałam się 02.03.14, 12:27
        żonkamama, przytulam serdecznie choć to żadna rada/pomoc :(. Przytłoczyły mnie ilościowo i wagowo twoje problemy i poczułam się bezradna choć większość/wszystkie z nich też mam za sobą jak nie w najbliższej to w ciut dalszej rodzinie. Na tym forum nie tylko wredna teściowa etc to największe problemy w sprawie których ludzie doradzają. Ale to żadna dla Ciebie pociecha :(.Ja tez zgadzam się ze stanowiskiem, że Twoja ciąża i samopoczucie powinny być w twojej sytuacji priorytetem. ściskam gorąco
    • molly_wither Re: Rozsypałam się 01.03.14, 18:49
      Jesli potrafisz sie zamartwiac "co bedzie" to rowniez powinnas umiec pewnym rzeczom zapobiec. Jesli w rodzinie jest choroba nowotworowa to robic wszystko,zeby nie dotknela Twojej rodziny (u mnie byla,tez ojciec, tez fobie,ze ja, ale tez diametralna zmiana trybu zycia,wiec jest nadzieja).
      Drugie dziecko - super ! To bedzie nagroda i ostrzezenie,ze nastepnym razem moze juz nie byc los tak laskawy. Male NA PEWNO urodzi sie zdrowe,jako "rekompensata" za wszystkie nieszczescia, wiec prosze, nie rob wszytskiego, wlacznie z pisaniem na forach,zeby dizeciach sie jeszcze w Twoim lonie rozchorowal. Wtedy to juz kolejne nieszczescie na bank gotowe. Wlasciwie powinnam napisac - po co robilas sobie drugie dziecko z wariatem? Ale nie napisze,bo wierze,ze wszyscy maja prawo do szczescia,wariaci tez. I to drugie dziecko ma byc gwarancja,ze zly los wreszcie sie odmieni.Uwierz,ze 90% tego,co Ci sie w zyciu przydarza zalezy od Ciebie, a bedzie dobrze:)


    • 71tosia Re: Rozsypałam się 02.03.14, 00:01
      Co do taty - moze porozmawiaj w poradni onkologicznej z lekarzem ojca, jaka masz sytuacje. Czesc wizyt/badan zapewne uda sie polaczyc lub mozna tate na kilka dni umescic w szpitalu i zrobic szybko badania/konsultacje, ktore zwykle lekarz zleca jako laboratoryjnie a co niestety oznacza bieganie od jednej przychodni do drugiej. Moze juz teraz dobrym pomyslem jest by poprosic lekarza, ktory opiekuje sie ojcem o pisemne zlecenie przydzielenia pielegniarki srodowiskowej, wtedy poradnia rejonowa nie bedzie cie mogla zbyc. Tak zrobilam gdy moja leciwa ciotka zlamala biodro a ja nie dawalam sobie rady z opieka nad nia. Przychodnia rejonowa podsylala mi przez kilka tygodni pielegniarke, prawie codziennie. Moze tez zwroc sie do tez do jakiegos hospicium, moze oni beda mogli jakos pomoc?
    • danaide Re: Rozsypałam się 06.03.14, 21:42
      Doświadczyłam kiedyś efektu takiej kuli śnieżnej i zdaję sobie sprawę jak dochodzi się do ściany i jakie lęki to generuje.

      Zamartwianie się na zaś nie pomaga. Może okazać się, że to czego bałaś się najbardziej nie nastąpi, a wydarzy się coś czego nie przewidzisz. Może jakieś mocniejsze umocowanie w teraźniejszości by pomogło? Jakaś uważność na to co jest, bez zbytniego wybiegania w generującą lęki przyszłość? Do przemyślenia: jeśli nie możesz zmienić faktów zmień nastawienie.

      Postaraj się jakoś zadbać o siebie. Dziecko jedno, dziecko drugie, mąż, ojciec, matka. Zarżniesz się to nikomu nie pomożesz. A o sobie i tak nie pamiętasz. Nawet w tym wątku wyczuwa się Twoje wielkie napięcie. Wiem, że jak się wali to trudno uwierzyć, że po burzy przychodzi słońce, że rozwiązania się pojawiają, tylko jesteśmy czasem w tak wielkim stresie, że nawet tych rozwiązań nie dostrzegamy, wydaje nam się że pomogłoby to czy tamto, a pojawia się coś... innego.

      To że jesteś na wsi może mieć swoje dobre strony. Może więcej ludzi do pomocy się znajdzie? I pomoc może przyjść z tego kierunku, z którego się nie spodziewasz. Zwłaszcza jeśli głośno o nią poprosisz - oczywiście o tzw. systemowej nie mówimy, też nie wierzę w to rozwiązanie. Tato nie miał jakiegoś przyjaciela?

      Muszę iść=) Spróbuj się wyciszyć w tym chaosie, może coś się wyklaruje w ciszy.
      • kocia_noga Re: Rozsypałam się 07.03.14, 07:51
        Nie wiem, czemu odrzucasz pomoc systemową, podobnie z resztą jak autorka wątku. Pomimo napiecia i szoku wynikłego ze spietrzenia spraw mogłaby odpowiedzieć sobie (ewentualnie nam też) jakiej odpowiedzi oczekiwała, czego się spodziewała od nas skoro forum ją tak zawiodło. Myślę, że to mogłoby pomóc.
        • paris-texas-warsaw Re: Rozsypałam się 07.03.14, 12:38
          Wg mnie złe jest założenie, że wszystko na Ciebie spadło. Część spraw Ciebie nie do końca dotyczy, albo nie masz na nie wpływu. Trochę to widzę jak Pade, że chyba nie chcesz "sobie pomóc". Konkretne rozwiązania dot. np. taty wg mnie nie mają sensu (choćby zapłacenie komuś, żeby na miejscu mamę i tatę tam "prowadził", o stanie zdrowia może informować lekarz - to już w ogóle ucieczka mamy przed rzeczywistością, etc.), bo to nie powinien być w ogóle Twój problem teraz. Ja jazdy 150 km w ciąży jako kierowca nikomu nie polecam, jako pasażer też nie szczególnie.
          Z tego co piszesz, to w rodzinie na razie 1 osoba jest zdrowa - ta, co ma się dopiero urodzić. I jak specjaliści od zarządzania radzą się skupić na tym, co dochodowe i perspektywiczne, to ja bym tak zrobiła. Jeśli drugie dziecko ma problemy neurologiczne, to raczej wiesz, że nawet kilka minut roztargnienia przy porodzie może generować ogromne cierpienie i koszty. I dlatego ja bym się na tym skupiła i na poród zbierała siły, żeby coś obok i poza Tobą się właśnie Tobie i dziecku nie stało. Na drugim końcu jest nowotwór z reemisja i przeżutami - tu ile byście nie robili, to w dyskurs medyczny nie wejdziecie i leczenie - w znaczeniu decydowanie o optymalnych posunięciach - jest poza Waszymi zapewne możliwościami. Tata pewnie musi tylko robić, to co mu zleca lekarze, to pewnie nie ta faza, że samemu się coś wykombinuje.
          To co mi się "nie podoba", to to, że Twój mąż mimo, że chory psychicznie, czyli jak rozumiem słabszy, jest we własnym domu narażony na obecność i kłótnie nie lubianej/nie lubiącej teściowej, której musi jeszcze dawać pieniądze. To jakiś obłęd. Chyba to też nie zwiększa szans na wyleczenie?
          Życzę dobrego porodu, i zdrowia dla rodzinki:)
          • paris-texas-warsaw Re: Rozsypałam się 07.03.14, 12:40
            przerzutami miało być;)
            • paris-texas-warsaw Re: Rozsypałam się 07.03.14, 13:43
              reemisja - to chyba złe słowo, nowy rzut, ale wiesz, o co chodzi
        • danaide Re: Rozsypałam się 07.03.14, 18:28
          Ależ skarbie, ja nie odrzucam pomocy systemowej. To pomoc odrzuca nas. No, może nie odrzuca. Nie wyręcza. Realia. Albo konstytucyjna zasada subsydiarności. Napisałaś w pierwszym (drugim wątku), że ktoś z pomocy ma... zająć się dzieckiem. Chętnie usłyszę, gdzie i kto zapewnia bezpłatne opiekunki do dziecka gdy rodzic nie daje rady albo ma inne, ważne sprawy rodzinne.
          • kocia_noga Re: Rozsypałam się 08.03.14, 18:08
            Pomoc polega na tym wg mnie, że idzie sie do instytucji, gdzie siedzą ludzie i wyjasnia im sytuację oraz prosi o pomoc. I często ci ludzie, co tam wewnątrz instytucji siedzą główkuja co się da zrobić. Przedszkole integracyjne dla dziecka? Świetlica integracyjna, pielęgniarka środowiskowa, asystentka czy cos takeigo. Nawet jak nic nie wymysla, bo nie maja na to środków ani warunków, to zawsze mogą jakiś pomysł podsunąć.
            • kocia_noga Re: Rozsypałam się 08.03.14, 18:09
              Poza tym miło mi, że nazywasz mnie skarbem, choć przecież wszyscy jesteśmy skarbami.
              • zosia_1 Re: Rozsypałam się 26.03.14, 09:57
                u mnie w domu rodzinnym wręcz trzeba było martwić sie "na zapas' -to niby potwierdzało odpowiedzialność, wiec niestety, w dorosłe życie wyniosłam to z domu. Martwienie sie na zapas bardzo meczy psychicznie, człowiek ciągle, każdego dnia ma mnóstwo problemów.
                Na szczęście, los dał mi taką teściową, co nie martwi sie na zaś, z początku obserwowałam jej sposób życia ze zgrozą, załamywałam ręce jak tak można?,ale później zdałam sobie sprawę, że tak jest lepiej.
                Wiele razy słyszałam od niej ze nie warto marwtić się na zapas, na pewne rzeczy nie mam wpływu, inne rozwiązują się same, warto zadbać o te , na które mamy wpływ.
                Zajęło mi rozkminianie tego wiele lat, ale myślę, ze w dużej mierze udało mi ise nie martwić na zapas. czuje się mocniejsza i zdrowsza psychicznie.

                I tak, martwienie sie chorobą taty nie da nic, bo nie mamy wpływu na to co z nim będzie ani na przebieg jego choroby, możemy jeździć do lekarzy z tatą i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka