m.kasia.z
18.04.14, 23:08
Nie odezwałam się . Nic nie powiedziałam. Zresztą już od jakiegoś czasu ze sobą nie rozmawiamy. Ja już po prostu nie mam siły a On? Nie wiem, - bo nie rozmawiamy, bo się nie dało z nim rozmawiac, bo ja nie umiem z nim rozmawiac. Bo byliśmy/jesteśmy oboje chyba już zmęczeni. Teraz tylko pytanie kto miał prawo być bardziej, czyja była/jest wina?
Ja już po prostu nie mam siły akceptowac pewnych rzeczy, zachowań, bardzo bym chciała, byłoby łatwiej (może tylko nie dla mnie) ale tak dla ogólu, nie,... co ja gada, byłoby łatwiej tylko dla niego, tzn wygodniej. W każdym razie niem potrafię zaakceptowac pewnych jego zachowań. Moja mama mówi, nie przesadzaj wiesz jacy są faceci, moja teściowa - ja nie miałam lepiej?! A ja ja się po prostu z tym nie zgadzam, nie akceptuję. Chodzi o przemoc psychiczną. Bardzo delikatny temat. No bo niby nie ma takiego wprost - nękania, poniżania - ale jest np zmykanie drzwi na klucz, ujmowanie wartości - do niczego się nie nadajesz, z debilami nie gadam itp.,
I wreszcie nie wiem na co mam pozwolic na co nie, może wszystkie tak mają, może to norma choc moje ja krzyczy NIEEEEEEE! Nie pozwalam na takie trajtownie!
Jestem zkołowana :( a jak jest u was nie mam chyba dobrych wzorców...
pozdrawiam cieplutko KASIA