truuuskawka
16.05.14, 10:44
Witam
Od roku jestem mężatką. Mieszkam z teściową. Co prawda przed ślubem chcieliśmy z mężem jechać za granicę ale teściowa dostała ciśnienia, tak że jeszcze wtedy narzeczony stwierdził, że on to właściwie nie musi nigdzie jechać bo pracę jakąś tam tu w Polsce ma. Była również opcja zamieszkania w moim mieszkaniu ale matka męża stwierdziła że przecież możemy mieszkać u niej bo ma duży dom, a jest sama. Tak więc stwierdziłam, że to dość dobry pomysł. Od razu zrobiliśmy osobne wejście, zrobiliśmy remont( ze stan surowy zamknięty w mieszkanie które robi wrażenie na każdym kto u nas bywa). Już przed ślubem mama męża zaczęła mieć do nas, a głównie do mnie pretensje, że nic nie robimy, ze ja nic nie umiem robić. Tak że jak już po ślubie rozmawiałam z kuzynką męża, z którą się bardzo lubimy, to powiedziała mi że się załamała, że jej kuzyn sobie kogoś takiego za żonę wybrał. Przeprowadzając się wzięłam wszystko co miałam, oszczędności, które zbierałam przez lata mojej ciężkiej pracy nie rzadko na nadgodziny, rzeczy do domu, które skrupulatnie kupowałam abyśmy mieli z mężem po ślubie. Zaczęły się awantury z mężem i teściową, oczywiście mąż był po stronie matki. Oboje zarzucali mi, że nawet jak coś umiem robić to powinnam iść do teściowej i prosić ją o pomoc, moja rodzina jest niemile widziana u nich w domu( nawet mój mąż pojechał do moich rodziców zakomunikować im to), jak przyjedzie siostra męża to ja mam iść się z nią przywitać i iść do siebie, a mąż ma zostać żeby porozmawiać z nią(to usłyszałam od teściowej). Oczywiście siostra męża też robiła mi awantury. Przypadków poniżania mnie nie zliczyłabym przez ten rok na palcach obu rąk. W końcu wpadłam w depresję. Nie dbałam o o siebie, ciągle płakałam. Zaszłam w ciążę i mąż się po raz pierwszy postawił matce. Ja się boję że te moje nerwy bardzo źle wpłyną na dziecko, które noszę w sobie. Wyremontowaliśmy mieszkanie, mąż jest na każde zawołanie swojej matki, bardzo jej pomagamy w każdej kwestii, chociaż ona zachowuje się tak jakby wszystko jej się w życiu należało. Ja namawiam męża żebyśmy wyprowadzili się do mojego mieszkania on nie chce. Jego matka nawet zameldować mnie nie chce, powiedziała, że dziecko zamelduje na stałe a mnie na 3 m-ce. Nienawidzi mnie. Ciągle szczuje rodzinę przeciwko mnie, część osób rozmawiało nawet z moim mężem w mojej obronie, bo widzą że to co ona wygaduje to bzdury. Teraz nie odzywa się do mnie ale męża wola do siebie, pewnie po to żeby wzbudzić w nim poczucie winy, ze był po mojej a nie jej stronie. Na razie on mówi jej, ze nie ma czasu i nie pójdzie do niej, ale mogę się założyć, że jeszcze chwila i znowu jego mama będzie miała problemy z ciśnieniem a rodzinie rozgada, że to znowu przez nas. Współczuje mężowi bo on ma najgorzej z każdej strony baty. Jego matka rozgaduje rodzinie brednie,a jemu się obrywa. Ja jestem na skraju załamania, boję się jak to będzie jak dziecko się urodzi...