zagubiona108
22.05.14, 14:54
Sprobuje opisac krotko. Malzenstwo od 9 lat, wiek ok 45, male dziecko (lat 4), mieszkamy za granica. Wiedzie nam sie b dobrze: oboje pracujemy, z tym, ze ja zarabiam trzy razy tyle co maz (o pieniadze nie ma dyskusji, z reszta ich nam nie brakuje). Synek b udany i bezproblemowy. I? Ja: DDA . Mam problem: maz stale niezadowolony, jawnie okazuje mi czesto swoja zlosc. Popadlam w schemat 'schodzenia mu z drogi' niemalze. Wspieram, usmiecham sie, ale mam juz tych wiecznych humorow dosc. Mam wrazenie, ze stara sie zabic we mnie pozytywna energie wciaz. Nie mam juz sily na 'szukanie rozwiazania'. Mam dosc. Czy to moment, zeby serio myslec o rozwodzie?