Dodaj do ulubionych

Nerwy związane z teściową

12.07.14, 09:35
Dzień dobry,
Tak jak wiele osób tu piszących i podczytujących, ja również mam nerwy związane z relacją z teściami, choć przede wszystkim z teściową. Jesteśmy z mężem 6 lat po ślubie, mamy dwoje małych dzieci, mieszkamy oddzielnie, teściowie mieszkają blisko. Mam problem z zaakceptowaniem teściowej: jej zachowań, sposobu bycia, przede wszystkim z jej bezpośrednim i raniącym sposobem wyrażania swojego zdania. Teściowa jest osobą wścibską, która chce, wręcz uważa, że jako matka mojego męża i babcia moich dzieci, powinna wiedzieć wszystko o naszym życiu codziennym, często mąż relacjonuje jej jak upłynął nam tydzień lub weekend, opowiada co, kiedy i gdzie robiliśmy, tłumaczy dlaczego zdecydowaliśmy się na spotkanie z kimś itp. Co więcej, jest ona nieprawdomówna, czasem intryguje, manipuluje i wysługuje się ludźmi. Nie radzę sobie z tą jej siłą łamania granic, nieliczenia się z moimi uczuciami, wtrącania się w moje/nasze życie. Teściowie uważają, że jako dziadkowie mają prawo proponować bezpośrednio naszemu trzyletniemu synowi wspólny wyjazd na wakacje, umówić się z nim na weekend, a my jako rodzice słuchający ich rozmowę powinniśmy zaakceptować te plany. Nie zgadzam się na takie podejście, mówię mężowi co denerwuje mnie w relacjach z teściami, ale niestety nie czuję jego wsparcia. Jest on bardzo związany uczuciowo z nimi, choć przede wszystkim z matką, i nie potrafi lub nie chce jej przeciwstawić się. Kiedyś poprosił ją aby nie częstowała naszego syna słodyczami, usłyszał: nie mów co mam robić, jestem jego babcią. I mąż wymiękł… Myślę, że teściowa pozwala sobie na różne niefair zagrania wobec mnie bo czuje, że mąż nie wstawi się za mną, więc pozostaję sama w konfrontacji z osobą, która wyczuwa, że nie umiem przeciwstawić się jej słowom. Po Chrzcie naszego młodszego dziecka miał miejsce pewien incydent, który spowodował, że wycofałam się i staram się bardzo ograniczyć relacje z rodziną męża (wcześniej były one bardzo częste). Czuję się z tym dobrze, że nie muszę się z nimi tak często widywać, natomiast mąż ma mi za złe, że zamknęłam się na kontakty z nimi. Ale ja bronię się w ten sposób przed kolejnymi zranieniami i nerwami. Bardzo Was proszę o wskazówki jak postępować z teściami, z mężem i co ja mogę zrobić dla siebie aby lepiej radzić sobie z tą całą sytuacją i nie dawać zżerać się nerwom.
Dziękuję.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 11:40
      Jednak mimo wszystko miałabym większe pretensje nie do teściowej, a do męża, bo to on z tobą założył rodzinę, a pozwala matce na złe traktowanie. Skoro ci to nie pasuje, a na męża liczyć nie możesz (powiedziałabym to wprost)- sama ograniczyłabym kontakty, jasno stawiała sprawę i nie pozwalała się źle traktować.Naucz się przeciwstawić jej słowom.
      • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 12:21
        Dziękuję, tylko jak się tego nauczyć?
        Rzeczywiście, na wsparcie męża w relacji z jego matką nie mogę liczyć, on wraz z matką i siostrą tworzą swoją wzajemną grupę wsparcia, zwierzają się ze swoich problemów, podtrzymują na duchu, itd. Jest to dla mnie dziwne, a przy okazji uwypukla to czego brakuje mi w naszym małżeństwie, tzn. intymności i przestrzeni życiowej tylko dla siebie, takiej, która dałabym mocne podwaliny temu małżeństwu.
        Dziwne jest także to jak oni komunikują się ze mną, np. teściowa chciała abym po narodzinach dziecka odwiedzała ją, przychodziła z naszym synem na spacery (chce zbudować bliskie relacje z naszymi dziećmi), ale nie powiedziała mi tego bezpośrednio tylko próbowała to "załatwić" za pośrednictwem męża, zachęcał mnie abym wybierała się do niej na te spacery. Nie chodziłam - bo niby na jakiej zasadzie?
        Proponowałam mężowi terapię małżeńską, ale broni się rękami i nogami.
        • pade Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 12:38
          Mówić tak, kiedy myślisz tak; nie, wtedy kiedy czegoś nie chcesz, albo się z czymś nie zgadzasz. Kiedy ktoś Cie obraża albo coś insynuuje - proszę tak do mnie nie mówić; nie, to nieprawda, jest inaczej.
          Po prostu przestań się krępować. Wyznaczaj swoje granice i nie pozwalaj, żeby je ktoś przekraczał.
          Co do męża, to też warto powiedzieć wprost czego Ci brakuje, albo nawet zapytać, dlaczego Z Tobą nie tworzy takiej relacji jak z matką czy siostrą.
          • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 13:13
            Dzięki, z teściową to jest tak, że gdy próbuję jakoś bronić się, ona: odwraca się i odchodzi/ zaczyna mówić do kogoś innego/ śmieje się/ to ignorowanie mnie powoduje, że momentalnie tracę pewność siebie, poza tym, do takich starć dochodzi w większym gronie lub w obecności teścia, wtedy ona czuje się dużo mocniejsza, a ja w większym gronie nie mam przebicia.

            Pytałam się i mówiłam czego mi brakuje, z naszych rozmów wynika, że chyba on nie chce ze mną być tak blisko, i nie do końca rozumie czemu chcę z nim tworzyć taką bliską relację (???), dziwi się natomiast, że moja mama nie jest moją bratnią duszą. Mam z nią w miarę dobrą relację, bardzo wspiera mnie i przeżywa moje problemy, ale za bardzo różnimy się aby być bratnimi duszami, zawsze liczyłam na to, że znajdę taką bliską osobę w partnerze życiowym i niestety rozczarowałam się :(
            • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:21
              Czyli, wychodzi na to, że jesteś mężowi potrzebna tylko do seksu. Jeżeli to trwa już sześć lat, to nie oszukuj się: Ty nie masz męża. Twój mąż uznaje tylko swoją rodzinę pochodzenia, może nadszedł czas aby usankcjonować prawnie Twoją małżeńską fikcję? (To, że zrobiłaś sobie z obcym człowiekiem dwójkę dzieci, to inna sprawa.)
              Przez sześć lat powinnaś znaleźć sobie kogoś kto będzie Ciebie w życiu wspierał, bo inaczej marnie to widzę, skończy się to depresją. Musisz mieć siłę do życia a w tym związku tej siły nie znajdziesz. Zacznij rozglądać się dookoła czy jest coś lub ktoś w Twoim życiu na kim się oprzesz gdy tego potrzebujesz. Jeżeli zaczniesz szukać wsparcia poza związkiem, to może Twój mąż też się wreszcie obudzi. Na razie wszystkie kobiety jego życia walczą o niego jak lwice - odpuść tę walkę, zajmij się sobą i dziećmi.
              Twoja teściowa jest popsutym organizmem od kilkudziesięciu lat, nie naprawisz jej w tydzień lub dwa, potrzebna by była czarodziejska różdżka :-) W rozmowach z nią nie broń się, nie tłumacz się, niczemu nie zaprzeczaj! Potakuj -tak ma pani rację-i odwracaj się tyłem i odchodź od niej. Pokonaj ją jej własną bronią. I zacznij do niej mówić per pani. A najlepiej unikaj kontaktów, chroń też dzieci. Mów mężowi głośno i wyraźnie dlaczego nie chcesz tych kontaktów i jak bardzo jest Tobie przykro, że nie masz w nim wsparcia (chociaż to pewnie mało co zmieni)
              • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:28
                Jeżeli będzie się awanturować o kontakty z wnukami, to powiedz jej, że to są Twoje dzieci i Ty będziesz je wychowywać po swojemu a jak ona bardzo chce wychowywać dzieci, to oddasz jej swojego męża do poprawki w wychowaniu, bo coś jej się nie za bardzo udało, niech się bardziej postara.
                Skąd się biorą takie kobiety jak Twoja teściowa, to ja naprawdę nie wiem :-(
                • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:47
                  Napisze Ci autorko co zrobila moja kolezanka z podobna tesciowa, gdy ta pozwolila sobie kilka razy na b. niekulturalne zachowanie w stosunku do synowej, otoz spuscila pani tesciowej porzadny slowny ochrzan przy mezu, tesciu i corce tej pani, wykrzyczala kobiecie wszystko co do niej miala, pieprznela drzwiami (bo akcja odbyla sie w domu tesciow) a nastepnie ograniczyla z tesciami kontakty na kilka mcy, a mezowi pozwolila zabierac do tesciow tylko starsze dziecko, mlodsze w tym czadie zostawalo z matka. Po jakims pol roku, gdy maz b. prosil, zeby z nim pojechala na wizyte do tesciow, dziewczyna przemogla sie i pojechala, zapowiadajac mezowi, ze jedno niekulturalne zachowanie ze strony jego matki spowoduje to, ze ona zabiera dzieci i wychodzi i nigddy wiecej nie pojawi sie u tesciow. Syn chyba pogadal z matka od serca w czasie tej pol rocznej przerwy, bo tesciowa na tym spotkaniu po przerwie zachowywala sie bez zarzutu, wrecz idealnie. I dalej tak sie zachowuje. Dlatego autorko zycze Ci abys znalazla swoj sposob na tesciowa oraz sposob na meza.
            • 3-mamuska Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:30
              rozczarowana_29 napisała:

              > Dzięki, z teściową to jest tak, że gdy próbuję jakoś bronić się, ona: odwraca s
              > ię i odchodzi/ zaczyna mówić do kogoś innego/ śmieje się/ to ignorowanie mnie p
              > owoduje, że momentalnie tracę pewność siebie, poza tym, do takich starć dochodz
              > i w większym gronie lub w obecności teścia, wtedy ona czuje się dużo mocniejsza
              > , a ja w większym gronie nie mam przebicia.

              Tu mozesz powiedzieć ze nie chamska i dorosła osoba sie ak nie zachowuje.
              Zabrać dzieci i wyjsc.


              > Pytałam się i mówiłam czego mi brakuje, z naszych rozmów wynika, że chyba on ni
              > e chce ze mną być tak blisko, i nie do końca rozumie czemu chcę z nim tworzyć t
              > aką bliską relację (???), dziwi się natomiast, że moja mama nie jest moją bratn
              > ią duszą. Mam z nią w miarę dobrą relację, bardzo wspiera mnie i przeżywa moje
              > problemy, ale za bardzo różnimy się aby być bratnimi duszami, zawsze liczyłam n
              > a to, że znajdę taką bliską osobę w partnerze życiowym i niestety rozczarowałam
              > się :(

              No wlasnie tu jest problem ty chcesz zeby maz był tylko twój, nie umiesz zbudować silnych więzi z matka. I chcesz pozbawić tych relacji męża.

              Prawda jest ze wy możecie sie rozwieść maz moze mieć i 5 zon, a matka i siostra zawsze beda jego rodzina.

              Moze zamiast z nim walczyć zadbaj o chwile z mężem sam na sam.
              Niech teściowa zajmie sie dziecmi a wy idźcie na kolacje do kina, do klubu śledź z mężem czas i wież bedzie silniejsza.

              Mozesz powiedzieć ze sobie nie życzysz zeby mowil mamie co ty robisz.

              Ja bym wrednie gdy teściowa pyta co robiliście , opowiedziała ze byliśmy robiliśmy to potem uprawialiśmy seks chce mamusia usłyszeć szczegóły, przy innych dorosłych , moze to męża otrzeźwi ze nie musi mamusia wszystkiego wiedzieć.
              Albo dzwon do matki swojej kolezanki przy me u i ze szczegółami opowiadaj co robi twój maz .

              To moze mu pokazać jak ty sie czujesz gdy on wszystko mowi matce.

              Niektórzy uważają ze takie postępowanie jest głupie.
              Ja uważam ze jest to pokazanie tej drugiej osobie tej drugiej strony medalu tego jak ty sie czyjeś, gdy on wszystko opowiada matce.
              Bo on pewnie nie rozumie twoich uczuć i pretensji.
              • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:48
                >Prawda jest ze wy możecie sie rozwieść maz moze mieć i 5 zon, a matka i siostra zawsze beda >jego rodzina.
                Uważam, że jest to mylne stwierdzenie. Oznaczałoby to, że dorosli ludzie nie moga nawiązać silnych relacji poza rodziną pochodzenia. Większość ludzi opuszcza dom rodzinny i od tej pory, to żona/mąż jest osobą najbliższą. To są też, wg mnie, dwa rodzaje relacji, które mają zmienne natężenie w czasie. Najpierw szala przechyla się w stronę rodziców i rodzeństwa a potem ta szala powinna przechylić się w stronę życiowego partnera. Matka i siostra zawsze będą rodziną ale gdy nie akceptują partnerki syna/brata, a mąż nie reaguje odpowiednio, to coś tu mocno nie gra. Życiowe priorytety nie zostały chyba przez pana właściwie określone.
              • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:51
                > Ja bym wrednie gdy teściowa pyta co robiliście , opowiedziała ze byliśmy robili
                > śmy to potem uprawialiśmy seks chce mamusia usłyszeć szczegóły, przy innych dor
                > osłych , moze to męża otrzeźwi ze nie musi mamusia wszystkiego wiedzieć.

                :-) :-) :-) a jak mamusia poprosi o szczegóły ? :-)
                • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 15:56
                  To jej te szczegoky trzeba podac skupiajac opowiesc glownie na tym co robil i co lubi maz:-)) moze wtedy maz i tesciowa pojda nieco po rozum do glowy :-) takie hermetyczne rodziny to jest makabra.
                • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:00
                  No tak, ale jak oni traktują moje dzieci to osobny problem, teściowa i jej rodzina uważają, że mają prawo współwychowywać nasze dzieci - dla mnie kompletna bzdura, często też o nich wyrażają się: "nasz W", "nasza W", strasznie mnie to denerwuje, czuję jak poprzez siłę chcą zbudować więź z dziećmi.
                  Wracając do tematu męża, sam mi kiedyś powiedział, że powinnam mieć więcej koleżanek, żeby im wyżalać się na niego i opowiadać o moich problemach. Mając 2 małych dzieci ciężko jest prowadzić bujne życie towarzyskie, natomiast, gdy byłam panną chętnie chciał wiedzieć z kim koleguję się i co jest przedmiotem naszych rozmów. Nie ukrywam, że po wyjściu za mąż bardzo ograniczyłam życie towarzyskie :(
                  • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:02
                    A z mamą mam bliską relację/ więź, ale jakoś bratnimi duszami przy okazji nie jesteśmy..
                    • pade Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:15
                      A pytałaś męża na czym jego zdaniem polega małżeństwo?
                      Czy on ma w ogóle jakichś kolegów czy tylko matkę i siostrę?
                      Gdyby byli fajną, zgraną rodziną, wciągnęliby Ciebie do niej, a że nie są, jesteś rywalką, zagrażasz.
                      Ja bym na Twoim miejscu odsunęła się od męża i to mocno, włącznie z separacją, zbudowała własne życie towarzyskie, zajęłabym się sobą i dziećmi.
                      Bo z tego co piszesz, wygląda na to, że mąż założył rodzinę bo chciał mieć dzieci albo tak wypadało w pewnym wieku. Psychicznie nie dojrzał do założenia rodziny, do bycia mężem i partnerem.
                      Teraz od Ciebie zależy, czy będziesz godzić się na to w imię czegoś tam (p. bo dzieci muszą mieć pełną rodzinę, pewnie tak, ale czy akurat taką?) czy zaczniesz pracować nad sobą, staniesz się pewniejsza siebie i niezależna emocjonalnie.
                    • pade Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:17
                      I jeszcze jedno, co dla Ciebie oznacza być bratnimi duszami?
                  • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:11
                    To niech sobie mowia nasz W, to nic zdroznego, reaguj gdy zaczna mowic nasz synek, bo i takie kwiatki sie zdarzaja. A tesciowej powtarzaj aj zdarta plyta, ze od wychowywania dzieci sa rodzice czyli Ty i maz, a nie tesciowie, a tesciowa miala juz swoj czas na wychowywanie swoich dzieci, a jesli jej jeszcze za malo, to niech sie zatrudni jako wolontariuszka w donu dziecka, tam jej pomoc przyjma z wdziecznoscia. Powiedz jej, ze Twoje dzieci maja swoich rodzicow i niepotrzebuja nikogo innego do wychowywania. A dziadkowie sa od zabaw i rozpieszczania a nie od wychowywania.
                    • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:16
                      A mezowi zapowiedz, ze znacznie bardziej od kolezanek preferujesz meskie towarzystwo i juz niedlugo odnowisz swoje kontakty z kolegami aby wspilnie moc uprawiac jakies hobby np. squash, zeglarstwo, tenis itp. a w tym czasie liczysz na to, ze maz zaopiekuje sie dziecmi, gdy Ciebie nie bedzie. Powiedz mu, ze nie mozesz sie juz tego czasu Wylacznie dla siebie doczekac :-))
                      • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:31
                        Dzieci nie powinna zostawiać mężowi, bo chyba o to tej rodzinie chodzi: ona potrzebna była do urodzenia "zabaweczek" dla tesciowej!
                        Wg mnie ograniczyć kontakty, najlepiej wyprowadzić się z dala od teściów, męża postawić pod scianą niech się ogarnie a jak nie to odstrzelić, moze wtedy coś do niego dotrze :-)
                        • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 16:55
                          No, nie bylabym tego taka pewna, takie tesciowe lubia siee zajmowac wnukami, gdy ONE maja ochote, a nie z przymusu, gdy np, co drugi weekend syn zostaje sam, bo synowa np. doksztalca sie w weekendy. Na miejscu autorki sprawdzilabym wytrzymalosc meza i tesciowej na opieke nad dziecmi. Wydaje mi sie, ze tesciowej szybko sie znudzi, gdy bedzie musiala robic za pelnoetatowa opiekunke.
            • kol.3 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 08:51
              Jeśli teściowa tak się zachowuje to zabierasz dziecko i wychodzisz i więcej tam się nie pokazujesz. Teściowa jest mega chamska.
            • jagienka75 Re: Nerwy związane z teściową 16.07.14, 12:56
              > Pytałam się i mówiłam czego mi brakuje, z naszych rozmów wynika, że chyba on ni
              > e chce ze mną być tak blisko, i nie do końca rozumie czemu chcę z nim tworzyć t
              > aką bliską relację (???),



              sorry, że to napiszę, ale ten Twój mąż to zdrowo pie...ięty jest.
              aż przykro to czytać.
              • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 16.07.14, 20:59
                > ale ten Twój mąż to zdrowo pie...ięty jest.
                Mąż zdrowo pie...ięty, tesciowa pie...ięta jeszcze zdrowiej...a na terapię chodzi osoba najbardziej z nich normalna HA! Coś tu chyba jest postawione na głowie, bo forumki jeszcze autorkę utwierdzają w potrzebie terapii.
                • pade Re: Nerwy związane z teściową 16.07.14, 22:19
                  Autorka przedstawia subiektywną wersję wydarzeń i do niej się odnoszę.
                  Poza tym, ona nie zmieni męża ani teściowej, może natomiast zmienić siebie.
    • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 23:37
      Dziękuję za komentarze.
      Pade, masz rację, oni nigdy nie wciągnęli mnie do tej rodziny, nigdy nie czułam, że jestem rywalką o względy męża, natomiast jeśli chodzi o względy jego młodszego brata - tak. Jego matka i siostra bardzo dbały o to abym nie miała z nim zbyt bliskich relacji. Teściowie kilkakrotnie zostawiali go u nas na noc lub na pewien czas podczas wakacji, nigdy nie było to uzgadniane bezpośrednio ze mną tylko i wyłącznie z mężem, który przekazywał mi taką informację. Mimo wszystko, starałam się aby temu małemu było fajnie na wakacjach, gdy dzwoniła do niego mama, zamykał się ostentacyjnie w łazience, a któregoś razu po rozmowie z nią, powiedział mi, że nie musi się mnie słuchać...
      Napisz mi proszę jak pracować nad sobą, jak podwyższyć pewność siebie i swoją samoocenę?
      • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 12.07.14, 23:45
        Odnośnie teściów, oni rzeczywiście trochę traktują wnuki jak swoje zabaweczki, które mają dotrzymywać im towarzystwa w niedziele lub w trakcie świąt. Ale muszę też trochę bronić teściową, bo kiedyś podczas choroby dzieci lub wyjazdu męża mi pomogła, oczywiście skomentowała to: ja nie pomagam, jestem babcią/ lub pomagam synowi. No, ale mi było trochę łatwiej...
        Gdyby była taka sytuacja, że muszę zostawić męża z dziećmi, wtedy na pewno udałby się na wizytę do swojej rodziny. A ja takiej przysługi nie zamierzam im wyświadczać.
      • pade Re: Nerwy związane z teściową 13.07.14, 11:48
        > Napisz mi proszę jak pracować nad sobą, jak podwyższyć pewność siebie i swoją s
        > amoocenę?
        Rozczarowana, żeby to było takie proste...:)
        Najpierw musiałabyś przeanalizować co sprawia, że masz zahamowania, że nie możesz siebie obronić, bo tracisz pewność. Co to jest? Co wtedy myślisz?
        Jakie masz przekonania, odnośnie męża, zachowania wobec starszych ludzi, np. teściowej. Np. starszych ludzi się szanuje i nie wypada im niegrzecznie odpowiadać, albo pokorne cielę dwie matki ssie itd. Rozpracuj je sobie analizując po kolei każdą sytuację, która jest dla Ciebie niekomfortowa.
        Dopiero wtedy kiedy będziesz wiedziała co Cię blokuje możesz nad tym popracować.
        Kolejna rzecz to oczekiwania. Jakie są Twoje względem męża, teściowej, otoczenia? Wypisz je sobie na kartce, wszystkie. I sprawdź, które faktycznie są realne i mają szanse się ziścić. Przeanalizuj, których oczekiwań nie odpuścisz bo gdy to zrobisz postąpisz wbrew sobie, a które możesz puścić bez żalu.
        Samoocena podniesie Ci się gdy zrozumiesz, że masz prawo myśleć tak, jak myślisz, że masz prawo tworzyć rodzinę po swojemu, że nie musisz stosować się do konwenansów, że nie musisz się do nikogo dostosowywać. MOŻESZ jeśli chcesz, ale nie musisz.
        Że jesteś wartościowa taka, jaka jesteś i jeśli samą siebie szanujesz, nie pozwolisz się lekceważyć.
    • kol.3 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 08:49
      Oboje zachowujecie się jak dzieci, które można ustawiać, kazać im coś zrobić, toteż tak jesteście traktowani. Z tego trzeba wyrosnąć i da się to zrobić. Raz i drugi trzeba powiedzieć teściom NIE, a nawet rozluźnić z nimi kontakty.
    • lena575 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 16:06
      Jako osoba, która, niestety, miała taki sam typ teściowej (teściowa od 8 lat nie zyje) czuję, ze powinnam się wypowiedzieć. I łamię się, bo wiem, że to co napiszę będzie bolało. Gdybym miała jeszcze raz z taką osobą układac stosunki, to albo bym się od razu rozwiodła albo od razu z teściową zerwała stosunki. Bo taki typ ludzi to typ niereformowalny. Tak wychowany, tak zindoktrynowany rodzinnie ... rodzina i cała reszta. Za rodzinę raczą cię uznać, gdy będziesz im potrzebna i będą chcieli cię wykorzystać. To takie przekonanie, że jak będą cię źle traktować to ty będziesz sie starała o ich akceptację. Cholera, bajek się naczytali czy co ? Naprawdę takim ludziom wydaje się, że synowa/zięć maja za zyciowe zadanie walkę o akceptacje przez teściową. Z takimi ludźmi nie mów, że się z czymś źle czujesz, że masz emocje. Nie mów, że jest ci przykro. Oni dokładnie robią to wszystko by sprawic ci przykrość. Do takich ludzi docierae "nie zgadzam się", "nie zyczę sobie". Zdecydowanie i stanowczo.
      Niestety, to co cię czeka to najpierw postawic męzowi granice. Albo jest dorosły albo synek mamusi. Decyzyjnośc co do waszych spraw jest w waszej rodzinie. No, chyba, że rodzina jest poza waszą rodziną....Symbiotyczne stosunki to tudna sprawa.
      no i masz prawo powiedzieć, że nie lubisz teściowej i dlaczego jej nie lubisz. Mężowi otwarcie. Jeśli ktoś zachowuje się tak jak twoja teściowa to masz prawo go nie lubić. Mówic o tym i ograniczyć kontakty.
      • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 20:09
        Witajcie, z waszych komentarzy wynika, że jest źle, do końca nie czułam, że tak ostro skomentujecie moją sytuację, spodziewałam się porad w stylu: wyluzuj, nie ma czym się przejmować, teściowe takie są...

        Pade: moje zahamowania są w takich sytuacjach, teściowa np. komentuje w większym gronie, że mój syn będąc ze mną w domu ogląda strasznie dużo bajek (wcale nie tak dużo, mam dwoje małych dzieci i jego ulubiona bajka ratuje mi czasem życie, mały zna wszystkich bohaterów i nuci piosenkę), mnie zatyka ponieważ: a. to nieprawda, że będąc ze mną jest cały czas przed tv b. jest mi przykro, że jestem źle oceniona jako mama, c. teściowa nawet nie próbuje mnie zrozumieć, że może być mi ciężko z dwójką maluchów, d. czuję niesprawiedliwość tej oceny związaną także z tym, że jej młodszy syn, młodszy od mojego męża o prawie 20 lat, odkąd go znam, spędzał swój wolny czas przed komputerem i tv, więc zapomniał wół jak cielęciem był...e. dlaczego ona mi to robi? przecież ja nie robię jej nic złego...
        Nie mam siły aby tłumaczyć dlaczego to nieprawda, bo ona tak jak powyżej napisałam zacznie śmiać się, albo odejdzie.

        Odnośnie oczekiwań wobec męża: chyba, żeby zrozumiał, że kontakty z jego mamą są dla mnie przykre i chcę ograniczyć je, oraz żeby nie mnożył okazji do spotkań naszych dzieci z jego rodziną i żeby stał po mojej stronie; wobec teściowej: już nic nie oczekuję, nie akceptuje mnie, ale ona miałaby problem z akceptacją każdej synowej, jaka by ona nie była, z samego założenia to rywalka; woobec otoczenia: żeby szanowali mnie jako matkę moich dzieci i uznali, że to rodzice powinni być najważniejsi dla dzieci, a nie wszyscy są jednakowo ważni i każdy może od siebie dorzucić 5 groszy do wychowania.
        Piszesz o tworzeniu własnej rodziny, my właśnie stanowimy taką rodzinę w rodzinie, nie widzę nas jako odrębnej jedności, mimo, że jesteśmy samodzielni finansowo i mieszkamy osobno.
        Dziękuję Ci za wskazówki :)

        Kol.3: rzeczywiście, czasem zachowujemy się jak małe dzieci, zwłaszcza jak kłócimy się, każde ciągnie ku swojemu...Ja kontakty od pewnego czasu próbuję rozluźnić, ale dla tej rodziny jest nie do pomyślenia, że chcę sobie na coś takiego pozwolić, przecież oni są fajni...

        Lena, to co piszesz jest rzeczywiście przykre i sprawia ból, poniekąd to mnie dotyczy. Raczej teściowie nie chcą bym walczyła o ich względy, ale raczej, żebym nie odciągała męża od nich i żeby często nasze dzieci do nich zaglądały (były nawet pomysły żebyśmy się do nich wprowadzili po wyprowadzce ich córki). Natomiast masz rację jeśli chodzi o mówienie o swoich emocjach i uczuciach, po co mam im to komunikować skoro teściowej zamiarem jest właśnie sprawienie mi przykrości i wkłuwanie szpileczek przy różnych okazjach?
        Mąż doskonale wie, dlaczego nie lubię teściowej i za co, ale trudno mu pogodzić się z tym, że nie przekonuje mnie argument: mama taka jest i jest mu przykro, że nie chcę uczestniczyć w ich spotkaniach rodzinnych.
        • mruwa9 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 20:31
          sama stawasz sie na pozycji biedej, niepewnej swojej pozycji, szarej myszki, z ktora kazdy moze zrobic, co chce. A ty sie pokornie dajelsz bic po glowie, zamaist pewnego razu wybuchnac, wygarnac, co lezy na watrobie, trzasnac talerzem o podloge i drzwiami na odchodne.
          Za duzo tlumaczysz, za bardzo szukasz akceptacji, zamiast zaczac WYMAGAC respektu i szacunku wobec siebie. Poczawszy od meza.
    • mruwa9 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 20:08
      a ja widze w tobie straszie slaba osobe, niepewna swojej pozycji, a przez to zazdrosna o to, ze tesciowa wykoleguje cie z pozycji matki i zawlaszczy twoj dzieci. I stad (miedzy innymi) zabawa w przeciaganie liny, kto ma wieksze prawo do mowienia "moje dzieci"
      Gdybys miala dosc pewnosci siebie, nie bylabys zazdrosna, gdy tesciowa mowi o waszych dzieciach jako o "moich xyz". Bo to sa JEJ wnuki, czy ci sie to podoba, czy nie. I mowienie "moje xyz" nie jest niczym zdroznym. A majac wiecej pewnosci siebie, wiedzialabys, ze twoja, matczyna pozycja jest niezachwiana i dla dzieci babcia jest tylko (albo az) babcia, ale nigdy nie zyska pozycji mamy.
      Niepotrzebnie sie o to boisz.
      Co do reszty- to nie w tesciowej problem, ale w twoim mezu,maminsynku, do ktorego najwyrazniej nie dotarlo, ze zalozyl rodzine i to wobec ciebie oraz waszych dzieci jest winien lojalnosc w pierwszym rzedzie, i ze najwyzszy czas przeciac pepowine.
      Jesli wasze malzenstwo ma przetrwac, to warto sie skupic na waszych, partnerskich relacjach i ewentualnie terapii.
      • kol.3 Re: Nerwy związane z teściową 14.07.14, 20:33
        To że Autorka jest słaba i niepewna jest ewidentne, ewidentne jest także to że dziadkowie nie zachowują się normalnie ignorując w ogóle zdanie rodziców . Dziadek się umawia a wnuczkiem na wyjazd weekendowy ignorując zdanie rodziców? Dziadek cham i arogant. Typ do leczenia i do wychowania bo nikt się nigdy do tego nie przyłożył, choć dziadek jest stary niewątpliwie.
        • mruwa9 Newton sie klania: 14.07.14, 23:10
          jaka akcja, taka reakcja.
          Autorka jest miekka i ulegla, wiec otoczenie jezdzi po niej jak po lysej kobyle. Bo autorka im na to pozwala.
          I pozwala mezowi na takie siebie traktowanie, zamiast w krotkich zolnierskich slowach wytlumaczyc mu, czego od niego, jako od meza i ojca dzieci oczekuje.
          Dawno temu trzeba bylo to zrobic.
          • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 15.07.14, 00:02
            Zgadzam sie z mrowa, autorka zeby poradzic sobie z ta sytuacja bedzie musiala zmienic sie najpierw sama, tj. wzmicnic sie na tyle aby zaczac stawiac ostre granice i wymagac piszanowania dla swijej osoby przede wszystkim od meza ale tez i od tesciowej. To jest wykobalne, ale trzeba wykibac OGROMNA robote nad soba, zapewne najszybciej bedzie na terapii. Autorko a jakie bylo Twoje dziecinstwo? Zostalas wychowana na grzeczna i pikirna i ulegla dziewczynke i czas najwyzszy to zmienic, dla wlasnego dobra i po to by byc w zyciu szczesliwa, a nie lykac lzy z tyt. kolejbych urazow emocj. powodowanych przez tesciowa i przez meza. Byc moze efektem koncowym pracy nad soba bedzie rozwod z mezem, a moze nie. Spribuj nie oddac walkoweren swojej malej rodziby zawalcz o siebie a w ten spisob zawalczysz tez o rodzine. Twoja tesciowa nie jest wszechmocna, naprawde, mozesz jej sie postawic twardo i kobieta ta i Twoj maz beda sie musieli z ta sytuacja zmierzyc...
            • rozczarowana_29 Re: Newton sie klania: 15.07.14, 01:56
              Witam ponownie, chyba nie jest aż tak źle jak mnie oceniacie. Oczywiście w starciu z teściową czuję się słaba, ale ogólnie to tak po sobie wcale nie daję jeździć. I tu chyba jest sedno problemu, najpierw muszę wypracować w mężu szanowanie mojego zdania i respektowanie decyzji, które podejmuję, może z teściową jakoś ułoży się. Rzeczywiście, dotychczas zależało mi na akceptacji, bardzo uważałam na słowa aby nie nadepnąć komuś na odcisk, niewiele za to dostałam. Ale też wybuchnęłam w rodzinnym gronie męża, wiem, że do dziś mi to pamiętają. Prawdopodobnie jest to na nich dobry sposób, siostra męża kiedyś skwitowała, że na matkę to trzeba wydrzeć się, żeby coś do niej dotarło.

              Zuzi1: Tak, oczekiwano, że będę grzeczną, pokorną, uległą dziewczynką, przynoszącą same piątki i szóstki, i której najlepszą przyjaciółką będzie mama. Ale mam "normalną" rodzinę, bez wyraźnych dysfunkcji czy problemów z uzależnieniami.
              Od siedmiu miesięcy chodzę na psychoterapię indywidualną, zmusił mnie do tego ten incydent, o którym wspomniałam, ale nie chcę na ten temat na razie więcej pisać. Jednak powodów było więcej, m.in. te silne nerwy, które odczuwam gdy wspominam przykrości związane z teściową i które są bardzo natarczywe, burzy to mój spokój, nastrój też mam niski. Pytanie tylko, jakie są efekty terapii? Żal, gorycz i złość, którą wylewam na męża podczas awantur, które stały się częste, co więcej, czasem mam wrażenie, że staję się pewniejsza, ale ten efekt jest jeszcze krótkotrwały. Mąż oczywiście uważa, że psycholożka jest do du..., bo jak ja zaczęłam się zachowywać? Oczekuje innych efektów tej terapii, uważa, że powinnam mieć wyższą samoocenę.
              Zachęcacie do podjęcia terapii, jak sądzicie, ile w moim przypadku to może jeszcze trwać? Trochę jestem rozczarowana, spodziewałam się większych zmian w sobie, większego wpływu na moje życie. Jak mam poznać, że moja psycholog jest rzeczywiście kompetentna? Dodam, że nie przedstawiła mi planu działania, nie mam ćwiczeń ani prac domowych.
              • pade Re: Newton sie klania: 15.07.14, 15:19
                Tak, oczekiwano, że będę grzeczną, pokorną, uległą dziewczynką, przynosz
                > ącą same piątki i szóstki, i której najlepszą przyjaciółką będzie mama. Ale mam
                > "normalną" rodzinę, bez wyraźnych dysfunkcji
                Raczej z dysfunkcjami, tylko takimi "lżejszymi", patrz wyżej.
                Ta bratnia dusza, przyjaciółka, której nie znalazłaś w mamie...szukasz jej w mężu?

                Pytanie tylko, jakie są efekty terapii? Żal, gor
                > ycz i złość, którą wylewam na męża podczas awantur,
                które stały się częste, co
                > więcej, czasem mam wrażenie, że staję się pewniejsza, ale ten efekt jest jeszcz
                > e krótkotrwały. Mąż oczywiście uważa, że psycholożka jest do du..., bo jak ja z
                > aczęłam się zachowywać?
                Pytanie: czy Ty faktycznie czujesz to do męża, czy projektujesz na niego to, co czułaś w dziecinstwie?
                Jak dla mnie, to Twoja psychoterapia działa, ale brakuje Ci chyba więcej własnej analizy. Czy Ty jesteś szczera z terapeutką? Czy mówiłaś jej o tych uczuciach, które wylewasz do męża? Zastanawiałyście się nad tym skąd one się wzięły?
                Jeśli chodzisz na NFZ to pewnie jest to terapia w nurcie psychoanalitycznym, czyli ćwiczeń i prac domowych nie będzie (jak np w terapii poznawczo-behawioralnej).
                Spróbuj popracować nad tą grzeczną dziewczynką. Ale powoli, spokojnie, bez wybuchania i awantur. Wyrażaj swoje zdanie, uczucia, ale bardziej asertywnie.
                I pytaj terapeutkę o wszystko, po to do niej chodzisz.
                • rozczarowana_29 Re: Newton sie klania: 15.07.14, 16:17
                  Pade, nie szukam w mężu tego czego nie otrzymałam od mojej mamy, tak mi się przynajmniej wydaje, ale chyba można mieć zarówno w mężu jak i matce bratnie dusze? Albo tylko w mężu? Jak psychologia odnosi się do tego tematu?

                  Podczas awantur, które zaczęły się raczej po podjęciu terapii, mam do męża żal i pretensje o różne wydarzenia i sytuacje, które miały miejsce od czasu naszego narzeczeństwa, czy w małżeństwie, o to jak mnie traktuje. Nie pamiętam już dobrze czy takie same emocje odczuwałam w dzieciństwie, w momencie awantury czuję ogromny gniew za to co mnie spotkało (ze strony męża i teściowej).

                  Chodzę na prywatną terapię prowadzoną w nurcie psychodynamicznym, nie opłaca mi się być nieszczerą z psychologiem, to jakbym wyrzucała kasę w błoto za mówienie nieprawdy. Opowiadam o awanturach, które miały miejsce, ale raczej o okolicznościach, tj co ją wywołało, o przyczyny, jak potem czułam się, jak i czy pogodziliśmy się z mężem, mówię jakie słowa padły,itp.
                  Uważacie, że tak właśnie pracuję nad tą grzeczną dziewczynką? Niestety, te wybuchy są jakby niekontrolowane, wiele lat w sobie tłumiłam takie odczucia, nie było dla nich ujścia, teraz to wszystko ze mnie wylewa się, można to porównać do drzemiącego wulkanu, który w pewnym momencie eksploduje. Boję się, że jeśli będę mówiła do męża spokojnie to on będzie ignorował to, tak jak robili to często (ale nie zawsze) moi rodzice. Teraz zastanawiam się czy on rzeczywiście taki jest, czy ja przenoszę jakiś schemat z dzieciństwa...
                  • pade Re: Newton sie klania: 15.07.14, 16:46
                    Mogę zabrzmieć teraz jak nawiedzona, ale uważam, że "wybrałaś" sobie właśnie tego, a nie innego męża, żeby coś przerobić. On w Tobie uruchamia to, co zostało wyparte, stłumione w dzieciństwie. I to pewnie w podobnych sytuacjach, albo w bardzo podobny sposób.
                    A po terapeutkę pytałam bo chyba nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jej powiedziała jak źle się z tymi emocjami czujesz i co dalej.
                    Niestety, te wybu
                    > chy są jakby niekontrolowane, wiele lat w sobie tłumiłam takie odczucia, nie by
                    > ło dla nich ujścia, teraz to wszystko ze mnie wylewa się, można to porównać do
                    > drzemiącego wulkanu, który w pewnym momencie eksploduje.
                    Sądzisz, że to mąż i teściowa, wyłącznie oni, wywołali w Tobie te uczucia?
                    Poprzyglądaj się tym kłótniom z dystansu. I zadaj sobie pytania: o co mi naprawdę chodziło? czego chciałam? jaka moja potrzeba nie została zaspokojona? czy te emocje, które czuję, nie są nadmiarowe? czy są adekwatne?
                    • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 15.07.14, 22:40
                      Zgadzam się z pade i przeczytaj: "Powrót do swego wew. domu", "Grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą", "Grzeczne dziewczynki zjadają wilka", "Kobiety, które kochają za bardzo", "Zdrowy egoizm", "Czas kobiet", namiary na autorów znajdziesz w wątku literatura przyszpilonym na górze.

                      Trudno powiedziec ile czasu zajmie ci terapia, żeby poszło szybciej dobrze by było, gdybyś trochę wiecej przeczytała książek, które mogą pogłebic Twoją świadomosc. Wydaje mi się, że jestes dopiero na początku drogi do odnalezienia siebie, tej prawdziwej, powodzenia ! i pisz w razie wątpliwosci, będziemy szukac rozwiazan. A od jutra- przyjmij założenie, że NIKOMU (nawet św.Piotrowi, gdyby się pojawił ;) nie pozwolisz się krzywdzic, w ŻADEN sposób, Ty masz byc swoim najlepszym obrońcą, byle tesciowa nie ma prawa Cię słownie tknąc, a gdy się odważy, to pokąz jej JEJ miejsce, następnym razem już nie będzie taka chętna do atakowania Ciebie, podobnie z mężem. Nie daj się dziewczyno i zawalcz o siebie.
                      • rozczarowana_29 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 02:16
                        Pade, czy pisząc, że wybrałam sobie na męża człowieka, który wzbudza we mnie takie emocje jak kiedyś moi rodzice, masz na myśli to, że podświadomie szukałam kogoś kto będzie mnie traktował podobnie jak oni? Czy coś źle zrozumiałam?

                        Przypominam sobie ostatnią awanturę, zadaję sobie pytania, które napisałaś, odpowiedzi są następujące: teściowa znów zaczyna mącić - sytuacja związana z moimi rodzicami, ale nie bezpośrednio ze mną + mąż podejmuje rozmowę z moją matką na temat, który miał pozostać między nami (dodam, że o tej rozmowie i zachowaniu teściowej dowiaduję się od mamy); jestem wściekła i rozgoryczona na męża, że robi po swojemu, na teściową, która jest niereformowalna i będzie bruździła do końca świata; moje emocje są ogromne, w momencie awantury nie umiem ich zmniejszyć, tak po prostu reaguję. Czy są one adekwatne? Uważam, że nie powinnam tak wybuchać, tylko spokojniej mówić o swoim problemie, ale tłumione we mnie dziecko zaczyna wrzeszczeć...

                        Zuzi, dziękuję za spis lektur, zapoznam się. I za słowa otuchy.

                        Napiszcie mi jeszcze jak zareagowałybyście na taką sytuację: podczas pobytu na wsi, teściowa przekonuje mnie abym nie wychodziła z dzieckiem na spacer bo zapada zmrok (gdy tylko nadchodzi tam wieczór od razu robi się zimno i nieprzyjemnie), odpowiadam, że nie oddalam się, będę blisko domu i kieruję się do drzwi, na to ona idzie do drugiego pokoju i krzyczy: Boże, czy ona musi być taka uparta ?!?!?!
                        Co jej odpowiedzieć, czuję ogromny bunt, jakim prawe ktoś mówi dorosłemu co ma robić i dziwi się, że ktoś mu się nie podporządkowuje. Do dziś nie wiem dlaczego chciała nas zatrzymać.
                        • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 05:55
                          Najprostsza metoda w takich sytuacjach, gdy nie wiesz jak zareagowac, jest uswiadomienie sobie, ze tesciowa to jest taka sama dorosla kobieta jak i Ty i potraktuj ja w takiej sytuacji tak, jakbys potraktowala swoja kolezanke, gdyby sie do Ciebie tak odezwala. Powiedz jej np. Teresa przestan mnie pouczac co mam robic i kiedy, bo sobie tego nie zycze, a sama dobrze wiem co jest dla mnie i mojego dziecka dobre.Komentarz tesciowej pt. Boze czemu ONA jest taka uparta, jest ponizej pewnego poziomu kultury, ktorego tesciowa nie powinna przekraczac. Swiadczy to o tym, ze kobieta nie traktuje Cie jak dorosla osobe, ale jak dziecko, ktore musi nadzorowac. Na taki jej komentarz odpowiedz glosno podobnym tonem jak tesciowa: o boze a dlaczego ona jest taka upierdliwa i wtracajaca sie w nie swoje sprawy. Masz do czynienia z jakas wiejska, niekulturalna kobieta, ktora probuje Toba zarzadzac, nie pozwol jej na to, a gdy przesadzi z zachowaniem, tnij bezwzglednie kontakty i sie nawet nie zastanawiaj. Nie masz obowiazku denerwowac sie zachowaniami jakiejs wiejskiej niewychowanej kobiety. W takich trudnych sytuacjach mozesz tez zbijac ja z tropu zadajac jej pytania np. a z jakiej racji uwazasz, ze masz prawo mowic mi co mam robic, chyba sie za bardzo zagalopowalas w swoich zachowaniach, nie pozwalaj sobie zbytnio, poza tym ja nie jestem ona, mam na imie .....zapomnialas? Mocne konfrontacyjne stwierdzenia i pytania. Zapomnij o tym, ze to tesciowa, ona nie ma zadnego szczegolnego statusu w Twoim zyciu, zeby lykac jej nieuprzejmosci i cierpiec w skrytosci polykajac lzy. Lepiej powiedziec glosno: hola hola Teresa, chyba sie mocno zagalopowalas w swoich zachowaniach, ja nie jestem Twoim synem, zebys mna rzadzila i przyjmij to w koncu do wiadomosci, bo zaczynasz mnie draznic. Jak dla mnie juz po tym co napisalas, mozna wyczuc, ze Twoja tesciowa to niekulturalna prostaczka, ktora pozwala sobie na zbyt wiele. Stawiaj ostre i mocne granice i nie pozwalaj jej na takie zachowania. Gdy jej pozwolisz tak sie zachowywac, to kobieta skorzysta z takiej mozliwosci jesze wielokrotnie. Widocznie lubi dyrygowac innymi i ich ustawiac, nie masz obowiazku tego znosic.
                          • andalus Re: Newton sie klania: 16.07.14, 07:48
                            nie jestem skłonna, przy tak silnym związku męża z rodziną, stawiać tak twardo sprawy.
                            Po prostu będziesz miała wroga nie tylko w teściowej ale i we własnym męża. I
                            • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 08:02
                              I to jest wlasnie bledne myslenie andalus, bycie pokorna zona i synowa nie poprawi sytuacji autorki watku, tylko pogorszy. Nie ma sie czego obawiac, a jesli maz nie wykaze sie zrozumieniem tylko wrogoscia do zony, na stawiane przez nia matce granice, wowczas nie ma co ciagnac tego malzenstwa dalej, tylko konczyc je z szacunku do samej siebie. Maz zbyt potulny wobec apodyktycznej matki, nie stajacy w obronie zony, pozwalajacy matce na nieuprzejme zachowania wobec zony to zaden maz, a malzenstwo z nim to zadne malzenstwo. Z niedojrzalym dzieciakiem potulnym srogiej matce nie da sie tworzyc malzenstwa.
                              • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 08:27
                                To moze powpisujmy propozycje takich odpowiedzi: przestan sie tak zachowywac; nie mam ochoty cie sluchac; daruj sobie takie zachowania; nie dyryguj mna; nie rzadz mna; przestan sie wtracac w nie swoje sprawy; pilnuj swoich spraw; zajmij sie swoim zyciem, za chwileczke zakonczymy kontakty na dlugo, mam cie dosc; rzadzic to sobie mozesz swoim mezem;nie wtracaj mi sie do mojej rodziny; to nie twoja sprawa...
                            • celestyna444 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 08:19
                              > Po prostu będziesz miała wroga nie tylko w teściowej ale i we własnym męża. I

                              A teraz ma przyjaciół w teściowej i mężu ????? Mąż powiedział jej otwarcie, że ma szukać bliskośći i wsparcia poza rodziną.
                            • attiya Re: Newton sie klania: 16.07.14, 20:37
                              ogarnij się andalus
                              ona ma wroga w swojej teściowej
                              więc to, że zacznie bronić swojej pozycji nic tu nie zmieni
                              chociaż moze gdy się komuś dostanie kilka słów powie - dokładnie dwa - to może wtedy właśnie zacznie się taką przysłowiową synową traktować lepiej i z szacunkiem
                          • celestyna444 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 08:15
                            > Teresa przestan mnie pouczac co mam robic i kiedy, bo sobie tego nie zycze, a sama dobrze wiem co jest dla mnie i mojego dziecka dobre.

                            To jest stanowczo za długa odpowiedź. To muszą byc góra trzy slowa aby tesciowa nie miała czasu zastosować swoich gierek z odwracaniem, oddalaniem, smiechem itp. Trzy dosadne slowa (a jeszcze lepiej dwa ;-) ) i autorka, nie zważając na nic, robi dalej to co uważa za słuszne.
                        • pade Re: Newton sie klania: 16.07.14, 09:41
                          > Napiszcie mi jeszcze jak zareagowałybyście na taką sytuację: podczas pobytu na
                          > wsi, teściowa przekonuje mnie abym nie wychodziła z dzieckiem na spacer bo zapa
                          > da zmrok (gdy tylko nadchodzi tam wieczór od razu robi się zimno i nieprzyjemni
                          > e), odpowiadam, że nie oddalam się, będę blisko domu i kieruję się do drzwi, na
                          > to ona idzie do drugiego pokoju i krzyczy: Boże, czy ona musi być taka uparta
                          > ?!?!?!
                          Czujesz ogromny bunt. Bunt i złość są w sumie zrozumiałe w tej sytuacji, chociaż zrównoważony, dojrzały człowiek powie bez przejmowania się: ok, mamo, jestem dorosła, nic mi nie będzie i zapomni o sprawie. Ten ogromny bunt jest prawdopodobnie z teraz i z przeszłości.
                          Bardzo kochałaś swoich rodziców, byłaś uległa, posłuszna, nie buntowałaś się, bo bałaś się odrzucenia, prawda? Tłumiłaś złośc na nich, no bo w sumie nie miałaś innego wyjścia. To dalej w Tobie siedzi.
                          Teściowa i mąż chcą byś była uległa, tak jak kiedyś chcieli tego Twoi rodzice. I to jest Twoja lekcja. Pozbyć się napięć i emocji z kiedyś, "przerobić je", po to, by rozpoznawać w danej sytuacji co czujesz i skąd Ci się to bierze. Uznać, że nie chcesz być uległa, że masz własne zdanie i chcesz siebie szanować. Ale bez awanturnictwa, tylko spokojnie, z mądrością. nauczyć się asertywnie odpowiadać. Nie przejmować się tym, co ktoś o Tobie myśli, tylko działać zgodnie ze sobą.
                          Te wielkie emocje będą w Tobie buzować jakiś czas, ale jeśli je omówisz, poczujesz, rozładujesz, miną.
                          "Pade, czy pisząc, że wybrałam sobie na męża człowieka, który wzbudza we mnie takie emocje jak kiedyś moi rodzice, masz na myśli to, że podświadomie szukałam kogoś kto będzie mnie traktował podobnie jak oni? Czy coś źle zrozumiałam?"
                          Dobrze zrozumiałaś:) Twoja lekcja: zbuntować się, po to, by nauczyć się chronić i być przede wszystkim osobą asertywną.
                          Koniecznie poczytaj ksiązki o asertywności i Pokochaj siebie Dyera.

                          "teściowa znów zaczyna mącić - sytuacja związana z moimi rodzicami, ale nie bezpośrednio ze mną + mąż podejmuje rozmowę z moją matką na temat, który miał pozostać między nami (dodam, że o tej rozmowie i zachowaniu teściowej dowiaduję się od mamy); jestem wściekła i rozgoryczona na męża, że robi po swojemu, na teściową, która jest niereformowalna i będzie bruździła do końca świata; moje emocje są ogromne, w momencie awantury nie umiem ich zmniejszyć, tak po prostu reaguję. Czy są one adekwatne? Uważam, że nie powinnam tak wybuchać, tylko spokojniej mówić o swoim problemie, ale tłumione we mnie dziecko zaczyna wrzeszczeć..."
                          Rozumiem Cię i współczuję. Jak to czytam, to mam wrażenie, że mąz i teściowa traktują Cię jak małą, głupiutką dziewczynkę. Omawianie Twoich prywatnych spraw, za Twoimi plecami to zdrada zaufania i lekceważenie Ciebie. Czy to Cię już kiedyś nie spotkało? Nie podejmowano za Ciebie decyzji, mimo, że mogłaś wyrazic własne zdanie? Nie nadużywano twojego zaufania?

                          Jeszcze jedno: ja nie tłumaczę broń boże Twojego męża czy teściowej i absolutnie nie sugeruję, że to z Tobą jest coś nie tak, bo nieadekwatnie reagujesz. Nic z tych rzeczy!
                          Mnie chodzi o to, że gdy zaczniesz rozpoznawać skąd są te uczucia, przypomnisz sobie różne sytuacje z dzieciństwa, kiedy powstawały, pozwolisz sobie je poczuć, omówisz to z terapeutką, to osiągniesz wewnętrzny spokój, jako taki:) i łatwiej Ci będzie reagować stanowczo w różnych sytuacjach z teściową i mężem. Bo na bank musisz chronić swoje granice. Mąż i teściowa sami z siebie ich nie uszanują, będą je przekraczać, kiedy tylko będą mieli okazję.
                          • ola_dom Re: Newton sie klania: 16.07.14, 10:03
                            Nie mniej od Ciebie jest uparta teściowa - upierając się, że masz nie wychodzić na dwór, bo ONA TAK POWIEDZIAŁA :)
                            Czyż nie?
                            :)
                            Możesz ewentualnie jej to powiedzieć, ale nie licz na to, że zrozumie i zaakceptuje tę prawdę... Prędzej się oburzy/wścieknie/rozpocznie kolejną awanturę.

                            Możesz też nic nie mówić, tylko pomyśleć sobie, że tak właśnie jest. I uśmiechnąć pod nosem (teściowa niekoniecznie musi to widzieć - chodzi o to, żebyś Ty się lepiej poczuła, a nie o uczucia teściowej).
                          • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 10:42
                            Pade, "ok mamo, jestem dorosla, nic mi nie bedzie i zapomni o sprawie" - na n-ty raz przekraczania granic tak zareaguje chyba jedynie swiety o temperamencie pustynnego zolwia :-) sorry, ale ludzie maja emocje i te razy przekraczania granic kumuluja sie i przy n-tym przekroczeniu granic reakcja odnosi sie do wielu przekroczen, ktore mialy miejsce w przeszlosci w wykonaniu tesciowej, a nie jedynie do ostatniego przekroczenia. W takiej sytuacji nawet swietemu po terapii :) ciezko bedzie utrzymac nerwy na wodzy. Ja natomiast uwazam autorko, ze Twoj wybuch to nie bylo nic zlego, mialas do takiej reakcji prawo, bedac wielokrotnie prowokowana przez tesciowa. Osoba, ktora przekracza nasze granice musi sie liczyc z nieprzyjemnymi konsekwencjami i to Twoja tesciowa powinna sie poczuc glupio po Twoim wybuchu, a nie Ty. Daj sobie prawo, bez poczucia winy, do ujscia swoich negatywnych emocji, oczywiscie we w miare cywilizowany sposob, adekwatny do rangi przewinienia tesciowej, troche awanturnictwa w takiej sytuacji nie zaszkodzi, nastepnym razem tesciowa bedzie b. uwazala na to co mowi.
                            • ola_dom Re: Newton sie klania: 16.07.14, 10:48
                              zuzi.1 napisała:

                              > "ok mamo, jestem dorosla"

                              Hehe, niewiele jest tekstów, które w mojej osobistej matce budzą większą złość, focha i agresję :D
                            • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 16.07.14, 10:50
                              I nazywanie "mama" osoby ktora pozwala sobie na wielokrotne przekraczanie naszych granic jest zwyczajnie emocjonalnym mordem na wlasnej osobie. Tylko po imieniu lub bezosobowo. Mowiac do niej mamo ciezko Ci bedzie po tym "mamo" dodac np. zostaw mnie w spokoju. I nie tlumacz i nie racjonalizuj zachowan meza i tesciowej, bo w ten sposob wytlumaczysz sobie i usprawiedliwisz kazde ich nawet najbardziej podle zachowanie. I mam jeszcze pytanie, jakie konsekwencje wyciagnelas w stosunku do meza za jego nielojalnosc i dzialanie za Twoimi plecami w duecie z mamusia???
                              • pade Re: Newton sie klania: 16.07.14, 11:30
                                Zuzi, jak zwykle, proponujesz rozwiązania być może skuteczne, ale nacechowane agresją.

                                Przecież nie chodzi o to, zeby autorka porozumiewała się z teściową czy mężem wyłącznie sycząc przez zaciśnięte zęby i gotowała się w środku ze złości.
                                Ja wiem, że mnie będziesz przekonywać, że na niektórych ludzi nie ma innej rady, ale uwierz jest: unikanie ich. Autorka, jeśli nie potrafi nie przejmować się kompletnie tym, co teściowa o niej myśli, jeśli nie potrafi nie poddawać się jej wpływowi to lepiej, żeby jej unikała do momentu, w którym będzie miała co nieco przepracowane.
                                Sądzę, że autorka jest zła również na siebie. Że pozwala na to, by być tak, a nie inaczej traktowaną.
                                Nie istnieją tylko dwa wyjścia z sytuacji: uległość albo agresja. W jednym i drugim osoba "broniąca się" ponosi koszty, również emocjonalne. Jest cała masa rozwiązań pośrednich.
                                Sztuka polega na tym, żeby mieć taką wewnętrzną pewność siebie i siłę, która pozwoli na obronę własnych granic bez nadmiarowych emocji i krzywdzenia kogokolwiek.
                          • rozczarowana_29 Re: Newton sie klania: 21.07.14, 22:11
                            Pade, dziękuję Ci bardzo za wyczerpujące odpowiedzi, dzięki nim czuję, że lepiej rozumiem moją sytuację i skąd biorą się różne uczucia, które mnie tak tłamszą.

                            ak to czytam, to mam wrażenie, że mąz i teściowa tr
                            > aktują Cię jak małą, głupiutką dziewczynkę. Omawianie Twoich prywatnych spraw,
                            > za Twoimi plecami to zdrada zaufania i lekceważenie Ciebie. Czy to Cię już kied
                            > yś nie spotkało? Nie podejmowano za Ciebie decyzji, mimo, że mogłaś wyrazic wła
                            > sne zdanie? Nie nadużywano twojego zaufania?

                            Ten cytat to kwintesencja całej sytuacji, z tym, że ta rozmowa odbyła się pomiędzy moją matką i moim mężem. Tak właśnie jest, moja mama w kilku trudnych sytuacjach w moim życiu nadużyła zaufania, mąż postępuje podobnie, co gorsza, czasem szuka wstawiennictwa u moich rodziców, np. zwraca się do nich w następujący sposób: a może wy wytłumaczycie waszej córce/ przekonacie waszą córkę... itp. Oni (zwłaszcza ojciec) o zgrozo, słuchają jego wywodu... Te trudne emocje, to chyba rozgrzebywanie w sobie buntu przeciwko ignorowaniu mnie, mojego zdania, mojej suwerenności. Właśnie zdrada, nielojalność, w którą zamieszani są już nie tylko rodzice, ale i osoba, z którą życie miało być uwolnieniem od trudnej przeszłości. W konsekwencji stałam się łatwym celem dla różnych osób (np. teściowej), bez problemu ustawić osobę, która nie ma za sobą wsparcia najbliższych osób.
                            • zuzi.1 Re: Newton sie klania: 21.07.14, 23:08
                              Taka sytuacja, gdy Twoi rodzice opowiadaja sie po stronie meza, a nie Twojej, jest jedna z najgorszych, swiadczy to o tym, ze sa toksyczni. Kiedys byl taki watek, gdy kobieta gnebiona psychicznie przez przemocowgo meza, nie dostawala wsparcia od rodzicow, ktorzy bagatelizowali jej sytuacje a z cala stanowczoscia wspierali jej meza. Uwazaj bardzo na ta sytuacje, jest ona dla Ciebie b. niebezpieczna.Zacznij chodzic na terapie do psychologa, ktorego w razie potrzeby bedziesz mogla powolac na swojego swiadka.
                            • pade Re: Newton sie klania: 22.07.14, 09:45
                              Te trudne emocje,
                              > to chyba rozgrzebywanie w sobie buntu przeciwko ignorowaniu mnie, mojego zdania
                              > , mojej suwerenności. Właśnie zdrada, nielojalność, w którą zamieszani są już n
                              > ie tylko rodzice, ale i osoba, z którą życie miało być uwolnieniem od trudnej p
                              > rzeszłości. W konsekwencji stałam się łatwym celem dla różnych osób (np. teścio
                              > wej), bez problemu ustawić osobę, która nie ma za sobą wsparcia najbliższych os
                              > ób.

                              To nie jest tak, że wszystko, co czujesz jest z dzieciństwa, nie, po prostu w sytuacjach, kiedy znowu naruszana jest Twoja integralność, odzywają się emocje i stłumione (stamtąd) i z teraz, czyli wywołane czyimś zachowaniem. To, żebyś umiała je rozróżnić jest bardzo ważne.

                              Te trudne emocje są Ci bardzo potrzebne. Potrzebne do ochrony siebie. Bardzo dobrze, że się buntujesz. Zaufaj sobie i przede wszystkim: nie bój się, że gdy zaczniesz chronić siebie zostaniesz odrzucona. Bo chyba tego najbardziej się obawiasz, prawda?
                              Zdrowy związek oparty jest na szacunku, zaufaniu, lojalności. Możesz taki związek stworzyć, ucząc męża, że nie wolno mu przekraczać Twoich granic. Ucząc, nie monologami, wyrzutami, czy kłótniami ale chronieniem swoich granic w konkretnej sytuacji.
                              Czyli: nie życzę sobie, żebyś omawiał nasze problemy z moją mamą. Nie życzę sobie, żebyś prosił moich rodziców, żeby mi coś wytłumaczyli. I metoda zdartej płyty.
                              Zresztą, czy Ty jesteś małym dzieckiem, zeby mama musiała Cię przywoływać do porządku? czy Twój mąż jest Twoim ojcem, który idzie do drugiego opiekuna i omawia z nim sprawy związane z Twoim "wychowaniem"? To jest po prostu żałosne. A Twoim zadaniem jest zbuntować się i pokazać to otwarcie, bez strachu.
                              Paradoksalnie, po początkowych kłótniach i przełamaniu oporu innych, nie zostaniesz odrzucona a zyskasz szacunek.
                              Musisz po prostu pokazac innym, jak mają Cię traktować.
                              Poczucie przynależności, więzi, przyjdzie z czasem. Na razie skup się na szacunku do siebie i chronieniu swoich granic.
                              I nie martw się, że "jesteś sama", "nie ma Cię kto bronić". Najpierw obroń sama siebie, potem przyjdzie czas na męża.
                        • pade re 16.07.14, 11:36
                          tu o terapii psychodynamicznej:
                          www.psychoterapia-psychodynamiczna.zgora.pl/psychoterapia_psychodynamiczna.html
                          Twoje zaangażowanie, refleksja, analiza jest w tej terapii niezbędna.
                          • pade Re: re 16.07.14, 11:42
                            i tu:
                            www.wiecjestem.us.edu.pl/jak-juz-podjac-psychoterapie-w-jakim-nurcie-odc-1-psychoterapia-psychodynamiczna
                            www.gazeta-strzegomska.pl/index.php/katarzyna-jaszewska-i-piotr-piotrowski/131-u-freuda-za-piecemna-czym-polega-leczenie-psychoterapi-psychodynamiczn.html
                            • nowaqadam Re: re 11.03.23, 19:20
                              Warto też sięgnąć do klasycznego źródła: psychoterapiapsychodynamiczna.pl/ - to kompendium wiedzy o tym nurcie psychoterepautycznym.
    • celestyna444 Re: Nerwy związane z teściową 16.07.14, 21:05
      Nie łapię tego kitu o grzecznej dziewczynce...rozczarowana, jaka jest prawdziwa przyczyna tego, że nic z tą sytuacją nie zrobiłaś, nie robisz i nie zrobisz? Jesteś finansowo zależna od męża?
      • lena575 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 20:46
        Dawno dawno temu pojechałam z teściową do jej znajomnej. Z mężem byliśmy też tak z 5-6 lat po ślubie, z teściową stsunki były napięte. Napinała je teściowa a ja unikałam konfrontacji. Ta znajoma mojej teściowej, pani po 60-tce całe popołudnie miała jeden temat - opowiadała o tym jak to teściowa jej nie szanowała, wręcz nie uznawała, a ona, synowa całe życie o teciową dbała, opiekowała się nią i czekała na choć słowo uznania. I nawet na łozu smierci tej tesciowej tego jednego dobrego słowa nie doczekała.
        No i tak całe popołudnie, nie dało się zmienic tematu.
        Moja teściowa, przekonana jestem (jak znałam teściową), taki był jej cel, że chciała mi pokazać "obowiazki synowej", bo skomentowała wracając, że niektóre synowe doczekują pochwały. Nad głupotą mojej teściowej rozwodzic sie nie chcę ale zastanawiałm się, jak dorosły normalny człowiek może może pozwolić sobie na to, by wroga mu osoba zrobiła mu cos takiego w zyciu.
        No i zmieniłam stosunki z teściową na konfrontacyjne. Słowem kluczem w takich dykusjach było moje "nie zyczę sobie". Bezpardonowo ale skuteczne
        Najpierw powiadamia się męża, że jeśli on w sytuacjach, gdy teściowa zachowuje się nieodpowiednio nie podejmie z nią działań, to ty podejmiesz. I podejmujesz.
        Pomysl co będzie za 5,10,15 lat.
        Każdy jest kustoszem we własnym muzeum :)
    • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 22:25
      Piszecie wiele niepochlebnych słów nt matki mojego męża, teraz jednak jasno widzę, że źródłem mojego problemu jest nie osoba teściowej a postawa mojego męża. Gdyby wstawił się za mną, pewnie szybko zapomniałabym różne przykrości z jej strony.
      Zdaję sobie także sprawę, że mój ogromny żal, związany jest z niezaspokojeniem potrzeby przynależności, w dzieciństwie doznałam deprywacji tej potrzeby, miałam bardzo ograniczony kontakt z częścią rodziny, czułam się wykluczona. Zawsze marzyłam o stworzeniu szczęśliwej rodziny, która będzie częścią większej serdecznej, życzliwej rodziny. Niestety, tak jak ktoś tu napisał, nie zostałam wciągnięta do tej gromady, zostałam potraktowana jako rywalka. Pewnie gdyby nie moje przeżycia z dzieciństwa, nie przeżywałabym tak teraz tego odrzucenia...
      • ola_dom Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 22:47
        rozczarowana_29 napisała:

        > Piszecie wiele niepochlebnych słów nt matki mojego męża, teraz jednak jasno widzę, że
        > źródłem mojego problemu jest nie osoba teściowej a postawa mojego męża.
        > Gdyby wstawił się za mną, pewnie szybko zapomniałabym różne przykrości z jej strony.

        To bardzo ważne - jeśli nie najważniejsze - że Ty to dostrzegłaś.
        To z mężem brałaś ślub, a nie z teściową. I to on powinien stać po Twojej stronie, jeśli teściowa sprawia Ci przykrość. Ale tak się nie dzieje.
        W sumie dość dziwne - przedziwne wydaje mi się zachowanie Twojego męża i jego postawa. Po co brał z Tobą ślub??? To jest dla mnie niezrozumiałe...
        Zastanawiam się, czy jest szansa, żeby mąż coś zmienił w Waszej relacji. Tzn. - szansa pewnie zawsze jest - pytanie, co z tego wyjdzie i wyniknie.
        • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 22:55
          Cóż, wg "mojej" pani psycholog, mąż podświadomie szukał właśnie słabej kobiety, ponieważ miał dość dominującej matki, nie zniósłby biedny dwóch takich co by nim rządzić chciały...
          • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 23:23
            I teraz z mamusia sobie po tej slabej kobiecie sobie "hasa", pewnie liczy na majatek po mamusi i dlatego nie oplaca mu sie byc lojalnym wobec zony...a im bedzie bardziej olewal zone, tym mamusia bedzie b.zadowolona. Twoja sytuacja autorko to schemat w jakim znajduje sie wiele mlodych kobiet, ktore wziely sobie za mezow niedojrzalych mezczyzn...
            • lena575 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 23:48
              Żeby zmusić męża do dojrzałości trzeba zdyscyplinoiwać obydwoje. Najpierw teściową a potem męża.
              Może byc i tak, ze trzeba będzie mężowi walizki za drzwi wystawić. Szybki kurs dojrzewania.
      • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 22:50
        Bo na te niepochlebne slowa matka Twojego meza po prostu zasluguje. Inteligentna i kulturalna tesciowa nie ma w zwyczaju odzywania sie do synowej tak, aby maz. a zarazem syn tesciowej musial stawac w obronie wlasnej zony...Twoja tak sie zachowuje, a Ty stwierdzasz, ze gdyby maz sie za Toba wstawil, to bys te przykrosci ze strony tesciowej zapomniala. A czy Ty dziewczyno nie rozumiesz, ze ta niewychowana kobieta NIE MA PRAWA Ci sprawiac ZADNYCH przykrosci i to jest jej zasrany obowiazek jako tesciowej kulturalnie sie w stosunku do Ciebie zachowywac??? Wiec zrodlem sa fatalne zachowania tesciowej, a biernosc meza i pozwalanie na takie zachowania jest sprawa wtorna i tez fatalna, bo oznacza jedno, ze ten metrykalnie dorosly mezczyzna jest niedojrzaly rmocj. i nie dorosl do zalozenia wlasnej rodziny, bo sie nie odpepowil od matki.Dorosly i dojrzaly facet, gdy takie zachowania matki maja miejsce w jego domu to pokazuje matce drzwi i wyprasza ja za nie, a gdy sama nie chce wyjsc, to jej w tym bezpardonowo pomaga, a gdy takie zachowania maja miejsce w domu matki, to ucina kontakty z matka i nie jezdzi do niej ze swoja rodzina...
      • lena575 Re: Nerwy związane z teściową 21.07.14, 23:06
        To nie jest wina twojego męża, że jego matka nie uznaje cię za rodzinę. Syn jej do innej postawy nie zmusi. Znalazłas się w sytuacji, gdy teściowa może wyzłosilwiac się na ciebie, rzucać uszczypliwości i pokazywac co chce a ty zamiast stawić temu czoła liczysz na to, ze mąż a jej syn coś s ztym zrobi. A syn żyjąc z matką w symbiotycznym związku chce ten związek zachować. Pewnie uważa, że to ty powinnaś się podporządkować i dostosować. Jesli to ci nie pasuje, nie licz na męża tylko na siebie. Sama wyznacz granice teściowej i ogranicz z nią komtakty. Pozwalanie jej na lekceważenie ciebie może spowodować, ze mąż też będzie cię lekceważył. Nie stawiasz granic tylko się wyżalasz do niego.
        Ja na twoim miejscu nie liczyłabym na pomoc teściowej i się od niej odsunęła. I otwarcie mówiła, że nie życzę sobie takich a takich zachowań (dałabym zakaz udzielania mi dobrych rad jesli o nie nie prosiłam). Wyjątkowo i na krótko mogłabym sie spotkać. Od męża wymagaj żeby respektował twoją postawę.
        Utrzymując kontakty z teściową podtrzymujesz tylko swoją traumę a niczego nie zmienisz.
        Przyjemnie na początku nie będzie ale przecież nieprzyjemnie juz jest.
        • pade Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 09:53
          Sama wyznacz granice teściowej i ogranicz z nią komtakty. Pozwalanie jej na lekceważenie ciebie może spowodować, ze mąż też będzie cię lekceważył. Nie stawiasz granic tylko się wyżalasz do niego.
          Ja na twoim miejscu nie liczyłabym na pomoc teściowej i się od niej odsunęła. I otwarcie mówiła, że nie życzę sobie takich a takich zachowań (dałabym zakaz udzielania mi dobrych rad jesli o nie nie prosiłam). Wyjątkowo i na krótko mogłabym sie spotkać. Od męża wymagaj żeby respektował twoją postawę.

          Dokładnie. Nie ma obowiązku utrzymywania kontaktów z teściową. Mąz może jeździć z dziećmi do babci, w celu podtrzymania więzi babcia-wnuki, ale Ty nie musisz.
    • good_idea Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 09:21
      Teściowa się nie zmieni. Ważne są twoje relacje z mężem. Mąż musi zrozumieć,że kiedy zakłada się swoją rodzinę,to jest ona osobnym bytem,do którego inni nie mają prawa się wtrącać. Zachowanie teściów jest koszmarne,ale to nie z nimi brałaś ślub. Znam taką apodyktyczną,przemądrzała,zaborczą kobietę. Jej syn,dziś dojrzały mężczyzna,miał 2 żony. Żadna nie pasowała mamusi. Mamusia przynosiła obiady,bo lepiej gotuje,prała,bo żadna żona nie robiła tego dobrze itp itd. Dziś,po 2 rozwodach,pan mieszka z mamusią. Spytaj męża,czy też tak chce:p
      • ola_dom Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 09:53
        good_idea napisał(a):

        > Teściowa się nie zmieni. Ważne są twoje relacje z mężem. Mąż musi zrozumieć,że
        > kiedy zakłada się swoją rodzinę,to jest ona osobnym bytem,do którego inni nie mają prawa się
        > wtrącać. Zachowanie teściów jest koszmarne,ale to nie z nimi brałaś ślub.

        I ja się absolutnie z tym zgadzam. Ślub brała z mężem, a nie z teściową. Mąż nie odpowiada za zachowania swojej matki, choćby nawet chciał. A skoro najwyraźniej nie może wpłynąć na to, co robi jego matka - to powinien żonę chronić przed jej agresją i chamstwem. Bo to żonę wybrał za żonę - a nie mamusię.
        A zachowuje się, jakby się ożenił z mamusią.
    • nena20 Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 12:23
      rób swoje i jak ci się podoba,
      jak teściowa coś mówi to olej, jeśli akurat masz ripostę to coś jej odpowiedz, nie to idź na spacer tak jak zaplanowałaś. Po co szukasz na siłę ich akceptacji? nigdy nie będziesz rodziną, jesteś żoną jej syna i tyle. Na wnuki niech sobie mówi "nasze", to nawet dobrze o niej świadczy. Interesuje się nimi, zapewniam, że nie wszyscy dziadkowie interesują się wnukami.
      Bądź niezależna, jeśli nie masz ochoty na spotkanie zostań w domu. To twój mąz jej wszystko opowiada i to on jest winowajcą twej zazdrości.
    • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 14:38
      Dobrze, dużo już wiem o relacji mojego męża z jego matką, również uważam, że najlepiej dla mnie będzie ograniczyć z nią kontakty do minimum, mąż jeśli chce niech chodzi do nich w odwiedziny sam lub z dziećmi (oby nie za często, niestety boję się, że teściowa zacznie jakoś urabiać lub buntować dzieci, a przy okazji przekupywać je różnymi podarunkami, muszę też brać pod uwagę, że te odwiedziny mogą stać się częstsze i czas wolny po pracy dzieci będą spędzały z tatą u dziadków, nie z obydwojgiem rodziców).

      Jak zatem postępować z mężem? Nie mogę mu żalić się na nią bo on wtedy ucina rozmowę, ucieka, jest zły, że czepiam się jego rodziny. Co robić?
      • adorra0 Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 15:49
        rozczarowana_29 napisała:
        > Jak zatem postępować z mężem? Nie mogę mu żalić się na nią bo on wtedy ucina ro
        > zmowę, ucieka, jest zły, że czepiam się jego rodziny. Co robić?

        To zależy czy "symbioza "męza z matką jest jego jedynym grzechem głównym czy ma coś jeszcze istotnego na sumieniu;-) Ja myślę, ze dobrze byłoby się uniezależnić od męża pod każdym względem, także, a może przede wszystkim, emocjonalnym. Nie oczekuj/nie wymagaj od niego interwencji w sprawach, które dotyczą bezpośrednio Ciebie, załatwiaj je sama. Po swojemu(załatwiaj), bez gwałtu na własnej naturze, zgodnie z tym co dla ciebie(wg. Ciebie) jest dobre.
      • pade Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 16:08
        Po pierwsze, dzieci posyłaj, kiedy naprawdę jest potrzeba, ale nie np. codziennie.
        Po drugie, nie obawiaj się, nie przestaną Cię kochać:)
        • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 18:51
          Masz kilka mozliwosci odn. uzaleznionego emocj. od rodziny meza, mozesz zapisaz Was razem na terapie pod kontem jego uzaleznienia i konsekwencji dla Waszego malzenstwa, musi to byc terapeuta, ktory ma doswiadczenie w takich sprawach. W miedzyczasie mozesz mu tlumaczyz ze swojego punktu widzenia zachowania jego mamy/ rodziny, jak je odbierasz, odczuwasz jako zona i jak sie z tym czujesz. Ale nie licz na szybkie zmiany w nim, on jest po silnym emocj. wplywem swojej rodziny i szybko sie z tego nie wyzwoli. Staraj sie spedzac z mezem i z dziecmi lub bez jak najwiecej czasu razem, buduj z nim wiez, pracuj nad nia. I ograniczaj czas spedzany przez meza z jego rodzina, lepiej ten czas spedzic w gronie wlasnej rodziny. Dzieci wysylaj do dziadkow niezbyt czesto, jesli masz pidejrzenia, ze dziadkowie moga chciec nimi manipulowac. Podobnie z mezem, angazuj go we wszystko co sie tylko da, aby mial malo czasu na spedzanie go z rodzicami, lepiej niech spedza go z Toba i dziecmi. I buduj swoja sile wew. , pracuj nad mocnymi stronami, zastanow sie nad swoja niezaleznoscia, w czym jestes niezalezna i ten stan poprawiaj i wzmacniaj. Zastanow sie co realnego by sie stalo, gdybys musiala odejsc od meza, pomysl czy dasz sobie w takiej sytuacji rade, jesli jest z tym kiepsko, to ustal sobie plan jak doprowadzic do tego aby stac sie fin. i emocj. osoba niezalezna od meza, i go konsekwentnie realizuj. W takiej sytuacji, gdy bedziesz niezalezna i silniejsza, latwiej Ci bedzie negocjowac z mezem rozne sprawy i wplywac realnie na to jak toczy sie Wasze zycie rodzinne. To normalne, ze tak silnie zaslepiony i uzalezniony czlowiek reaguje alergicznie na jakiekolwiek krytyczne komentarze nt. jego rodziny, wiec konsekwentnie i delikatnie pokazuj mu jak Ty odczuwasz te ich zachowania w stosunku do siebie, niech maz zobaczy wyraznie te sytuacje z Twojej perspektywy, wowczas, za jakis czas, gdy pepowina z rodzicami sie nieco rozluzni, latwiej mu bedzie Cie i Twoje uczucia zrozumiec i Cie wesprzec. Zachowaniom rodzicow meza stawiaj wyrazne granice i tlumacz sam na sam mezowi dlaczego musisz tak robic, jak sie z tymi zachowaniami czujesz. Mysle, ze takie podejscie do tych problemow bedzie zgodne z Twoim charakterem i temperamentem. Jest jeszcze mizliwe przy takich problemach pidejscie mocno konfrontacyjne, ale tego przy Twoim lagodnym charakterze nie polecam, bo sie zbyt poranisz.
          • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 22.07.14, 18:55
            Oczywiscie pod katem :)
    • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 12:45
      Dziękuję Wam za podpowiedzi. Dużo nad tym myślę i widzę, że rzeczywiście mąż jest zaślepiony swoją rodziną, jakby nie przyjmował do wiadomości, że to co robią jego rodzice nie zawsze jest w porządku wobec mnie, a także innych ludzi. On twierdzi, że oni tacy są i tyle, głęboko ich akceptuje i jest zupełnie wobec nich bezkrytyczny. Podobnie zachowuje się jego siostra, a ostatnio także jego brat, rzeczywiście ma miejsce silne indoktrynowanie rodzinne. Nie chcę, żeby wciągnęli w to moje dzieci. A co robić w sytuacji gdy mąż zabiera mi dziecko wbrew mojej woli? Dwukrotnie zdarzyło się, że zabrał starsze dziecko prawie siłą...
      Myślę też nad uniezależnieniem się od męża, jeszcze nie wiem jak ma to wyglądać. Emocjonalnie to raczej zamykam się na niego, finansowo to bardzo skomplikowane, ale już coś robię w tym kierunku.
      Powiedzcie jeszcze czy książka, którą polecałyście w innym wątku: "Nie bierz tego do siebie" może mi pomóc?
      Dziękuję i pozdrawiam :)
      • ola_dom Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 13:04
        rozczarowana_29 napisała:

        > A co robić w sytuacji gdy mąż zabiera mi dziecko wbrew mojej woli? Dwukrotnie zdarzyło
        > się, że zabrał starsze dziecko prawie siłą...

        Co to znaczy, że mąż zabrał Ci dziecko siłą????
        Wyrwał Ci je z rąk, czy "zabrał do rodziców na wizytę" wbrew Twojej woli?
        • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 13:55
          Tak, dokładnie tak, prawie go sobie wyrywalismy z rąk.
          • rozczarowana_29 Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 14:07
            Nie chciałam jechać z nim na wieś do jego babci (tam też dużą część czasu spędzają jego rodzice) więc siłą zabrał mi synka. Tu jest paradoks, nawet jeśli nie będę chciała uczestniczyć w spotkaniach z jego rodzicami, on będzie zabierał dzieci bez mojej zgody. Dosłownie wyrwał mi małego, więcej takie sytuacje nie powtórzyły się bo żeby uniknąć tych kłótni poddaję się, jadę z nim, a potem męczę się tam.
            • squirrel9 Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 15:46
              Masz męża nieodpępowinonego i z tolerującą cię z niejakim trudem jego rodziną. Jesli przeciwstawisz się jego rodzinie to okazuje się, ze masz męza nieodpępowionego i przemocowego. Jak nie będzie tak jak mąż chce to okaże się, że będziesz miała piekło z życia. I tak źle i tak niedobrze.
              Możesz iść na terapię tylko z góry powiedz, że chcesz nauczyć się tak żyć by, przemoc nie bolała i by cudze chamskie zachowania nie uznawać za chamskie. Możesz przeczytac stertę książek i sama sobie projektować, że nie jest tak jak widzisz, czujesz i słyszysz.
            • pade Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 15:53
              Chyba czas tupnąć nogą i zaprowadzić nowe porządki.
              Co to znaczy, że mąż nie uzgadnia z Tobą wyjazdu?
              Co to znaczy, że szarpie dziecko? że je sobie wyrywacie?
              Albo wykaże dobrą wolę, plus nie wiem, np. terapia małżeńska, albo trzeba pomyśleć o rozwiązaniu ostatecznym.
              • zuzi.1 Re: Nerwy związane z teściową 25.07.14, 17:10
                "maz" sie z autorka po prostu nie liczy, maja razem dzieci i tyle, liczy sie natomiast bardzo ze swoja rodzina.Samo czytanie ksiazek Ci autorko. nie pomoze, masz. do czynienia z uzaleznieniem emocj. a tego b. ciezko jest sie pozbyc. Zaproponuj mezowi terapie a jesli odmowi to idz porozmawiac z adwokatem, w gre moze wchodzic uniewaznienie malzenstwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka