karolinaoliwia89
30.07.14, 18:37
pojechalismy na wakacje nad morze
ja ,moj parrtner i jego syn oraz moja corka.
jego syn lat 8.5
moja corka lat 4
w donku mieszkali rowniez rodzice mojego partnera .ktorzy do tej pory bardzo dobrze mnie traktowali,chcieli bysmy sie pobrali i zawsze dzwonila tesciowa do mnie i rozmawialysmy jak.kolezanki a na wakacjach wszytko sie zmienilo. tzn zmienili zdanie o mnie .
partner wiedzial ze nigdy nie bylam nad morzem !
wiedzial ze chcialam cos zwiedzic i cos zobaczyc .a on zachowywal sie tam fatalnie!!
stwierdzil ze skoro nad morzem jest brzydka pogoda tzn pada deszcz to juz jestesmy skazani by siedziec w domu...on ogladal mecze ze swoim ojcem lub siedzial na internecie.
jego mama bardzo mnie lubila i mowila wprost ze zotanie z dziecmi i wrecz nas wyganiala na zewnatrz i mowila ;"idzcie gdzies do pizzeri lub do pubu"wyganiala nas do ludzi...
a mi bylo bardzo przykro bo partner nie chcial nigdzie isc ...
przez pierwsze dwa dni nad morzem nie widzialam.morza nawet przez minute bo nie ccial ze mna isc pod parasolka .
calymi dniami siedzial lub spal w domku.
a jego rodzice wychodzili na zewnatrz mimo zlej pogody....chodzili do pubow .chodzili do awuaparku i na basen kryty...i zawsze cos robili.
aaa i jeszcze partner tlumaczyl ze nie.chce mu sie chodzic nigdzie a jak jego syn tylko chcial grac w pilke to sie rzucal i gral z synem....
caly czas partner bawil sie tez z dziecmi tzn ze swoim synem lub z moja cork
a amnie nie zauwazal.i
ja czulam.sie kak piate kolo u wozu.
liczylam na to ze wieczorem pojdziemy sami na plaze lub gdziekolwiek a on wiecziry spedzal ze swoim synem lub ze swoim.ojcem....szok
tlumaczylam partnerowi to na spokojnie ze dzien spedzajmy z dziecmi a wieczory miejmy dla siebie
zalezalo mi np na rozmowie czy spacerze na molo lub w pobliskim skwerku...czy to takie trudne?!
jak pogoda sie poprawila to on sie bawil jedybie z dziecmi lub z ojcem sobie piwkowal i ogladal.mecze wieczorami a ja sie nudzilam.
czytalam.gazety robilam.krzyzowki...
nudzilam.sie ...
a w dodatku jego syn zachowywal sie inaczej niz w domu!!codziennie marudzil.i narzekal
ze np.go bola mogi i nie ma sily chodzic...
albo narzekal.co chwile ze go.glowa boli to babcia jemu.nadskakiwala i dawala tabletki przeciwbolowe
a jak grzecznie zwrocilam.uwage ze taakie branie tabletek to nic zdrowego dla dziecka i e wg mnie dziecko udaje po to by nigdzie nie wychodzic i tylko grac na tablecie to partner na mnie naskakiwal ze ja wpieram dziecku ze wymysla choroby!
chlopiec lat 8 byl kapany przez babcie i nadskakiwali jemu wszyscy.jak go glowa bolala to mial obok siebie oklady i tabletki oraz pocieszycieli i uslugujacych ktorzy wszytko mu.podawali.do raczki bo nie.mogl.wstac bo glowa bolala ale sile mial by grac w gry.
kazde wyjscie bylo koszmarem....
paetner spedzal czas tylko z dzieckiem a ze mna wcale ;((
glownym problemem jest to ze jego rodzice zauwazyli ze nam sie nie.uklada...
powiedzieli ze nie wiedzieli ze tak sie bedziemy zachowywalo
mnie bie zauwazal..