Dodaj do ulubionych

czy oddac dziecko do adopcji......

31.08.14, 17:03
moja historia byla opisana w watku jak odzysakc milosc zycia,kontynuując historie chcialam rozpoczac nowy watek odnosnie oddania dziecka po porodzie do adopcji....moze ktos byl w takiej sytuacji co mam zrobic,coraz czesciej o tym mysle,nie mam warunkow do wychowania dziecka,rodzice mają juz swoj wiek nie we wszystkim mi pomoga.....
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:20
      Decyzja należy do Ciebie, ale powiem tak: wiesz, moja koleżanka marzyła o dziecku, ale nie mogła go urodzić- niedawno adoptowała z mężem dziecko- i to dziecko nie mogło lepiej trafić.
    • basiastel Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:20
      Ile masz lat? Nie wyobrażam sobie oddania dziecka do adopcji poza skrajna sytuacją. Myślę, że nikt za Ciebie tej decyzji nie podejmie. Pisałaś, że chciałaś mieć dziecko. Pewnie się strasznie emocjonalnie motasz, a nie powinnaś takiej decyzji podejmować pochopnie.
      • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:25
        chcialam tylko bylam z facetem ponad 8 lat i mnie w ciazy zostawil,zostalo mi niecale 3 miesiace do porodu dlatego rozwazam juz taka decyzje
        • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:45
          Na przekór wszystkiemu zachowaj dziecko przy sobie. Ogromna liczba kobiet po aborcji nie może latami wyzbyć się psychicznej udręki, a co dopiero rozstać się z malcem, którego potrzymasz na ręku. Nie rób sobie takiej krzywdy. W życiu tak jest, że raz na wozie, raz pod wozem. Przyjdzie lepszy okres, a wtedy zaczniesz się z żalem oglądać wstecz. Nie twierdzę, że tak musi być, ale istnieje i taka ewentualność. Weź ją pod uwagę.
          • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:50
            ja juz teraz sobie z tym nie radze a co mowiac jak sie dziecko urodzi,codzienne obowiazki,bede z tym zupelnie sama,chyba jestem za slaba zeby sie podjac takiego wyzwania
            • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:18
              W lęku łatwo popaść w czarnowidztwo. Czasem sam los potrafi się nieoczekiwanie uśmiechnąć. To się naprawdę zdarza.
        • nunia01 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 17:51
          W idealnym świecie i idealnej sytuacji najlepiej byłoby gdybyś zatrzymała dziecko.
          Jeśli jednak zdecydujesz się oddać do adopcji i zrobisz to możliwie szybko, to dziecko bardzo szybko znajdzie się u rodziców adopcyjnych.
          To bardzo trudna decyzja. Może skontaktuj się z ośrodkiem adopcyjnym i równolegle poradnią rodzinną czy gminnym ośrodkiem pomocy i dowiedz się z jednej strony jak wygląda procedura, formalności, kiedy podejmujesz decyzje ostateczną, a z drugiej strony na jaką pomoc możesz liczyć gdybyś zdecydowała się zatrzymać dziecko.
          Myślę, że wskazana jest konsultacja z psychologiem - pomoże Ci ułożyć sobie emocje przed podjęciem decyzji.
          • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:08
            o psychologu juz dawno myslalam ale z drugiej strony to wstyd...........naprawde myslalam ze jestem silniejsza ale przeliczylam swoje mozliwosci
            • marsylvik Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 19:52
              6magduusia napisał(a):

              > o psychologu juz dawno myslalam ale z drugiej strony to wstyd

              ???
              Wstyd to mieć takie zacofane podejście!
              A do ginekologa chodziłaś w ciąży? Nie było Ci wstyd? Czym się to różni dla Ciebie?

              Dostałaś przed chwilą najlepszą możliwą poradę: dowiedzieć się jak wygląda adopcja i formalności w ośrodku adopcyjnym, dowiedzieć się, na jaką pomoc instytucjonalną możesz liczyć w ośrodku pomocy społecznej i skonsultować się z psychologiem. Ten ostatni często jest dostępny za darmo właśnie w ośrodku pomocy społecznej.
    • ruda110 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:04
      Przeczytałam Twój pierwszy wątek i kiedy czytam ten dochodzę do przekonania, że brak Ci dojrzałości. W moim odczuciu uciekasz przed wszelką odpowiedzialnością. Najpierw zdradziłaś człowieka zapominając o 8 latach wspólnego życia, a teraz myślisz o pozpstawieniu dziecka, bo jego przyjęcie z miłością wamaga trudu i poświęcenia. Oczekujesz miłości od partnera a odbierasz ją waszemu dziecku. Możesz mówić, że ojciec dziecka zostawił Cię samą i to jest sytuacja nie do pozazdroszczenia, ale to co Ty chcesz zrobić jest jeszcze bardziej podłe. Życzę Ci siły i wsparcia ze strony bliskich. I spójrz trochę na innych, poza własne cierpienie. Nosisz istotę, dla której jesteś całym światem i warto odpowiedzieć na taką bezwarunkową miłość. Powodzenia.
      • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:11
        łatwo sie pisze komus kto w takiej sytuacji nigdy nie byl.....naszemu dziecku...............chyba mojemu dziecku...on od poczatku mowil ze sama sobie to dziecko zrobiłam.
        • ruda110 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:39
          Rzeczywiście w takiej sytuacji nie byłam, ale mam pewne trudne doświadczenia - zdradę męża, śmierć dziecka. Przez to co Ci napisałam chciałam, żebyś zobaczyła świat z innej perspektywy. Z perspektywy np. Twojego dziecka. Z tego co piszesz jawi mi się osoba o dość egocentrycznej postawie. Wymagssz od innych, a wobec siebie jesteś bardziej łaskawa. Zawodowo zajmuję się rodzinami adopcyjnymi i rodzicami biologicznymi i chciałabym żebyś podjęła słuszną decyzję, daleka jestem od tego, żeby Cię osądzać czy Ci dopiec. Szczerze życzę wszystkiego dobrego.
      • kremka2014 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:22
        Sama napisałaś,ze owszem,chciałaś dziecko,ale z nim. Czyli bez niego już nie chcesz dziecka? To też świadczy o Twojej niedojrzałości.... Poprzedni wątek czytalam. Adopcja to trudna decyzja czasem sie zdarza ekspresowe dojrzewanie do roli matki, czasem nie.... Trudno ocenic- sama to ocenisz,być może potrzebować będziesz psychologa. Oddając dziecko robisz mu krzywdę,a zostawiając je przy sobie bez umiejętności,milosci,odpowiedzialności to również ogromna krzywda...... Idz do psychologa, nie wstydź sie - on pomoże Ci zobaczyć co jest dla Ciebie ważne... Czy ojciec dziecka wie,iż rozważasz adopcję???
        • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:30
          kremka2014 napisał(a):

          > czasem sie zdarza ekspresowe dojrzewanie do roli
          > matki, czasem nie....
          Tak, czasem miłość budzi się stopniowo, narasta w czasie.
          • ola_dom Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 18:48
            mamrot3 napisał:

            > Tak, czasem miłość budzi się stopniowo, narasta w czasie.

            a jeśli nie?

            Czy to na pewno będzie najlepiej dla dziecka, jeśli będzie niechciane przez matkę, która będzie je traktować jak ciężar, jako dowód nieudanego związku??? A frustracja będzie się pogłębiać i narastać?
            WSZYSTKIE dzieci powinny być chciane i kochane. Nie ma dobrego wyjścia z takiej sytuacji, ale skoro już teraz matka rozważa oddanie dziecka, może nie ma sensu jej przekonywać, że jej "się zmieni"? Bo nie zawsze się zmienia i nie wszystkim. I dopiero wtedy jest nieszczęście...
            • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 19:03
              Daleka jestem od nakłaniania Wątkodawczyni do zajęcia takiego czy innego stanowiska. Pozwalam sobie jedynie na zwrócenie uwagi na aspekt sytuacji, którego być może wcale nie wzięła pod uwagę. Decyzja będzie wyłącznie jej, konsekwencje także.
        • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:45
          nie wie ale gdy zaproponowaalm mu zeby wychowal malego powiedzial ze to niedorzeczne bo dziecko zawsze wychowywala matka.on po prostu umywa rece
          • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:48
            Umywa czy nie nie umywa, nikt go nie zwolni z obowiązków ciążących na ojcu.
            • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:50
              no nie ale jezeli powie po raz kolejny ze moze to nie on jest ojcem co wtedy?
              • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:52
                Procedura ustalenia ojcostwa
                • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:55
                  no i wyjdzie ze on jest ojcem ale powiedzmy ze stwierdzi ze nie ma mozliwosci wychowywania dziecka poniewaz podejmuje prace za granica i co?
                  • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:59
                    Zależy, gdzie ta praca będzie, ale w większości państw europejskich obowiązuje go obowiązek alimentacyjny. Liczę, że forumowe koleżanki bardziej Cię oświecą w temacie. Nie mam większej orientacji.
        • srebrnarybka Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 23:12
          on pomoże Ci zobaczyć co jest dla Ciebie ważne...

          I może: co jest ważne dla dziecka. W tej sprawie istnieje Magda i jej dziecko, które albo będzie się wychowywało jako dziecko niechciane u niedojrzałej emocjonalnie i nieradzącej sobie z wychowaniem matki, albo Magda ekspresowo dojrzeje i dziecko będzie wychowywane przez kochającą i oddaną matkę albo zostanie adoptowane i trafi do rodziców, którzy będą je kochali. Owszem, jeśli Magda pozostanie z niechcianym dzieckiem, będzie to kolejne nieszczęście, którego dozna po rozpadzie związku, ale Magda jest dorosła, a zarówno rozpadające się związki, jak i nieplanowane dzieci ludziom dorosłym się zdarzają i każdy powinien to wiedzieć. Natomiast jeśli dziecko będzie wychowywane przez niechcącą go i niedojrzałą emocjonalnie matkę, dozna z pewnością większej krzywdy, niż Magda wskutek obarczenia obowiązkiem wychowanie tegoż dziecka. Zatem to dziecko jest narażone na większe konsekwencje całej sytuacji, niż Magda. Psycholog powinien pomóc Magdzie ocenić, czy jest w stanie podjąć się wychowywania dziecka. Jeśli nie - oddanie go do adopcji będzie wyrazem dojrzałości właśnie. Ale musi pomóc ocenić to psycholog, albo ktoś bardzo mądry, po poważnej rozmowie i dogłębnej analizie sytuacji, a nie dyskutantki na forum na podstawie strzępków informacji.
      • 71tosia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 01.09.14, 04:07
        podle to jest pisanie kobiecie, ktora rozwaza adopcje ze to podle. Nie jest podle. Jezeli kobieta nie czuje sie na silach wychowac dziecko to najbradziej odpowiedzialna decyzja jako moze podjac wobec swego dziecka. Zapewnic mu dobra przyszlosc wlasnie przez szybka adopcje.
    • mruwa9 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 19:05
      jesli nie jestes trollem, to jesli to prawda, co piszesz, to lepiej zeby dziecko trafilo do kochajacej , odpowiedzialnej rodziny, zanim zatrujesz mu zycie albo rozwiazesz "problem" w stylu mamy Madzi...Pamietaj, ze dziecko ma tez ojca i w pierwszym rzedzie z nim powinnas przedyskutowac kwestie opieki . Na logike wydaje sie, ze ojciec powinien miec pierwszenstwo przed rodzina niespokrewniona.
      • ola_dom Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 19:54
        mruwa9 napisała:

        > Pamietaj, ze dziecko ma tez ojca i w pierwszym rzedzie z nim powinnas przedyskutowac
        > kwestie opieki . Na logike wydaje sie, ze ojciec powinien miec pierwszenstwo przed rodzina
        > niespokrewniona.

        Ale przecież stąd cały ambaras, że ojciec na wieść o ciąży śmignął twierdząc, że matka "sama sobie to dziecko zrobiła" (czy miał rację, czy nie - o tym akurat dyskusja toczyła się w innym wątku) - więc chyba nie jest specjalnie zainteresowany tym dzieckiem. No chyba, że dzieckiem, ale bez matki - to możliwe, choć jednak bardzo mało prawdopodobne...
        • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:55
          Jesteś mloda, zapewne jak weźmiesz się w garśc i przestaniesz wmawiać sobie, że zycie bez partnera ktory cię zostawił nie ma sensu to ci sie powiedzie. Uważam, że ciagle myślisz o byłym ( a chcialabys aby on jako ojciec zaadoptował to dziecko ze swoją obecną partnerka?). Musisz nauczyć się żyć bez niego, cieszyć się zyciem itd. Pewnie wtedy ulozysz sobie zycie od nowa, trafisz na faceta, ktory pokocha ciebie i twoje dziecko. Teraz myslisz pod wpływem emocji, być może chcesz odegrac się na byłym oddając dziecko do adpocji, może myslisz, że jak on o tym sie dowie to do ciebie wróci???? Moja koleżanka była w podobnej sytuacji, myśli o adopcji właśnie dyktowała je chęć odegrania sie na byłym itp. Szczera rozmowa z psychologiem jej pomogla. Tak została samotną matką a z czasem ułożyła sobie zycie z innym facetem i jest szczęśliwą matką dwójki dzieci.
          Musisz odciąć sie od przeszlości, od ciągłego rozpamiętywania byłego partnera, obwiniania go, że tak jest a nie inaczej, nie zrzucaj na niego winy, dziecko przyjmij jako prezent na dalszą szczęsliwą drogę zycia.
          • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:58
            z czasem.......ile tego czasu minelo.......napewno czula sie z tym wszystkim świetnie
            • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:01
              A jakby się czuła, rozpamiętując latami, jak wygląda, jak się rozwija i jak żyje jej dziecko?
      • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:53
        nigdy bym czegos takiego nie zrobila,sama wolalabym umrzec
        • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 20:59
          no wlaśnie, tak jak wyżej pisałam, weź pod uwagę, że on jako ojciec też może chcieć zaadoptowac to dziecko z nową partnerką, widzisz to?
          • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:01
            uważam, że podobnie jak w przypadku mojej koleżanki w bardzo podobnej sytuacji, kieruje tobą jakaś nieopisana chęć odegrania się jakiejś " zemsty" na byłym, a takim działaniem możesz zrobić krzywde sobie a nie jemu. zastanów się na spokojnie, wiele jest samotnych matek z 2-3 dzieci, są sytuacje gdy kobiety mają męża i dzieci a mąż umiera i tez zostają same. Może wyobraź sobie, że były partner umarł dla ciebie, nie ma go, a ty musisz byc silna i zyć dalej. Masz dziecko, możesz być szczęśliwa.
            • ettri Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:08
              Może być, też inaczej, oddasz dziecko do adopcji i ulozysz sobie życie z kims innym i np nie bedziesz mogla już zajść w ciąże i nigdy nie poznasz smaku macieżyństwa, nie będziesz cieszyć się swoim dzieckiem, takze możesz zostac sama i nigdy nie ulozyć sobie zycia z innym facetem i bedziesz zyła samotnie....bez faceta i bez dziecka. a tak dziecko wniesie iskierkę do Twojego zycia. Chcialaś mieć dziecko. Prawda? to dlaczego teraz nie chcesz? to nie powod, ze zostałaś sama....a jakby on od ciebie nie odszedł a zmarł? Tez oddałabyś dziecko, bo bylabyś sama????? wiele osób radzi sobie samemu, bez pomocy babć, męża czy rodziny. A ile ty autorko masz lat?
    • loreen1 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:08
      oddac zawsze zdazysz. poki co dbaj o siebie i dziecko - skup sie na was, nie na chlopie. niech sie dziecko najpierw szczesliwie urodzi i daj sobie czas. nie rob niczego w emocjach i pochopnie. swoja droga nie rozumiem jak mozesz tak myslec oddac dziecko,bo jakis dupek cie zostawil. co to dziecko temu jest winne. dlaczego uzalezniasz jego zycie od decyzji dupka. gdyby z toba byl i zostawil cie po 3 latach to tez bys oddala 3 letnie dziecko do domu dziecka, bo facet cie zostawil? moze i jak dziecko sie urodzi to facet zechce wrocic. pomysl tez czy bedziesz potrafila z tym zyc, ze oddalas dziecko?
      • ettri Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:12
        Moze tez być tak, że były partner sie opamieta, zechce z wami być, może nie od razu na już a nawet za 2 lata zmądrzeje, dojrzeje, może z obecną dziewczyną mu się nie uloży. Nie nastawiaj się, że ona dla ciebie i dziecka na już porzuci dotychczasowe zycie, obecna partnmerkę ale szansa ze kiedyś to może nastąpić istnieje. Wtedy zdecydujesz czy dasz mu szansę.
        • ettri Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:14
          życie pisze rózne scenariusze i weź wszystkie pod uwagę, bo dziecko latwo oddać a potem nigdy juz go nie odzyskasz......a wolałabyś aby on z tobą był, z wami a zostawil cię tak jak ktoś wyżej napisał za 3 lata z 3 letnim dzieckiem, też byś je oddała?
        • 6magduusia Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:16
          ja jestem tego swiadoma ze moze bedzie chcial wrocic ale co jak z nia tez bedzie mial dziecko?wtedy moje pojdzie na drugi plan bo bedzie mial swoja rodzine
          • mamrot3 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:23
            Założyłabym taki program, który sugerowała już poprzedniczka: najpierw zatroszczysz się, aby maluch się zdrowo rozwijał i urodził, potem wydasz go na świat, pobędziesz z nim jakiś czas, do czasu wyklarowania się ostatecznej decyzji. Kilkumiesięczne maleństwo z pewnością nie będzie miało problemu z trafieniem do złaknionych dziecka rodziców adopcyjnych.
          • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:23
            Ty za bardzo jesteś myślami przy nim, a musisz sie od niego odciąc i odczepić, może jak okażesz mu że on już ciebie nie interesuje, przestaniesz go osaczac to i on nagle zatęskni. Może spróbuj o nim zapomnieć? Zdaję sobie sprawę, że to bardzo trudne, ale pewnie sama swoimi myslami o nim sie nakręcasz, rozpamiętujesz itp.Myśl o swojej szczęsliwej przyszlości z dzieckiem u boku zupełnie nowego faceta. Nie nastawiaj się, że były do ciebie wróci, nie uczepiaj sie tej myśli, nie zyj takimi nadziejami, bo może on wcale nigdy z tobą już nie być, a dziecka nie możesz traktowac jako karty przetargowej między wami.
            • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:30
              6magduusia 31.08.14, 21:16
              ja jestem tego swiadoma ze moze bedzie chcial wrocic ale co jak z nia tez bedzie mial dziecko?wtedy moje pojdzie na drugi plan bo bedzie mial swoja rodzine


              Tak, on może nigdy do ciebie nie wrócić. Ale od bycia z nim- nie bycia uzalezniasz decyzję posidania dziecka? a wyobraż sobie, ze on wraca a za pol roku odchodzi i co oddasz półroczne dziecko do adopcji.
              ty jesteś za bardzo związana myślkeniem o NIM.Sama się nakręcasz takimi myslami. Wmawiasz sobie sytuacje, przewidujesz czarne scenariusze ( że twoje dziecko odejdzie na drugi plan) przeciez ono już go nie interesuje, już odeszlo na drugi plan!!!!!! A ty liczysz gdzieś po cichu w swoich myslach, że on wróci. Uważam, że ciagle czekasz na moment kiedy on wróci!!!!!!!!!!!! Takie myślenie, nakręcanie cię wykańcza. Zaczniej zmieniać swoje myślenie. On dla ciebie umarł a ty jesteś silna, dasz radę i sama wychowasz dziecko.
              • merilia80 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:41
                Twoja historia opisana jest tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,898,152980923,,jak_odzyskac_milosc_zycia_.html?v=2
                I tam sama piszesz tak:
                .....ale mimo wszystko bede na niego czekała,za bardzo mi zależy żeby odpuścić i mam nadzieję że pożałuje swojej decyzji.
                .........mam wsparcie rodziny ale to nie to samo

                Więc nie jesteś sama, masz wsparcie rodziny, pomogą ci. I też jak ramelos uważam, że za bardzo nastawiasz się na jego powrót, zyjesz tą myślą i czekasz na dzień kiedy on wróci. I to jest twój najwiekszy problem, ciagłe myslenie o nim i czekanie na niego. Zamiast sie odciąć, zacząc żyć dla siebie i dziecka to zyjesz czekając by wrócił.
                • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:51
                  Dziecko to obowiązek wychowania dla rodzica a nie dla dziadkow, bo piszesz, ze rodzice we wszystkim ci nie pomogą. Owszem nie muszą ci pomagać, to nie jest ich obowiązek. Dziecko ma sie nie po to by dziadkowie czy rodzina je wychowywali i wyręczali, pomagali. Wielu osobom rodzice nie pomagają i nie wychowują dzieci z róznych przyczyn. Wiele osob musi sobie radzic samemu. Nie jesteś pierwsza i nie ostatnia. Inni tez byli, są czy bedą kiedys w podobnej sytuacji.
                  • ramelos Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 21:54
                    I jest wiele przypadkow, że ojcowie porzucaja swoje dzieci, zostawiają kobiety w ciązy, odchodzą też z róznych przyczyn. Bywa że płacą tylko alimenty (albo i nie placą), nie interesują się swoimi dziećmi i ich nie odwiedzaja. I bywa, ze taka kobieta ma wiecej dzieci niż 1 i jest zupelnie sama bez jakiejkolwiek pomocy rodziców ( dziadkow).
                    • annakate Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 31.08.14, 22:30
                      Oczywistym jest, że samotne wychowawnie dziecka jest zazwyczaj wykonalne, zwłaszcza przy wsparciu kogoś zyczliwego i zapewnieniu sobie (i dziecku) minimalnego choćby bezpieczeństwa ekonomicznego. Bywa jednak tak, że wychowanie dziecka jest dla kogoś zadaniem ponad siły - z powodu choroby, konstrukcji psychicznej lub niesłychanie niesprzyjającego splotu okoliczności. Najczęściej kobieta po urodzeniu dziecka się do niego przywiązuje i z czasem znikają obawy, czy sobie poradzi - ale bywa też tak, że uczucia do dziecka się nie pojawiają, a dziecko stanowi problem, a nie źródło szczęścia.
                      Myślę, że autorka wątku powinna skontaktowac sie z ośrodkiem adopcyjnym- nie ma nic do stracenia; tam nie zabiorą jej dziecka siłą, ale może porozmawiać z psychologiem, doradcą rodzinnym i podjąc decyzję - najlepszą dla niej i dziecka. Ma na to jeszcze czas, wyrazić zgodę na przysposobienie może i tak najwcześniej 6 tygodni po urodzeniu.
                      • mruwa9 Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 01.09.14, 00:45
                        ano.
                        Dziecko to nie rybka w akwarium i potrzebuje stabilnej, kochajacej rodziny od poczatku a nie eksperymentow na zywym organizmie, z nadzieja, ze moze matka dojrzeje i polubi macierzynstwo.
                        A jesli nie dojrzeje i nie polubi?
                        Bo na razie matka jest osoba zupelnie niedojrzala psychicznie i emocjonalnie ( o stronie finansowo-mieszkaniowej nic nie wiadomo), niezaleznie od swojego wieku metrykalnego. Dziecko nie zasluguje na jakies chore jazdy i zycie w zawieszeniu, czy moze mamie sie polepszy, czy nie.
                        Dziecko potrzebuje stabilnosci i bezpieczenstwa od urodzenia. W rodzinie biologicznej lub adopcyjnej. I dlatego nie uwazam za wlasciwe przekonywanie dziewczyny, ze macierzynstwo to cud miod i orzeszki i wszystko bedzie dobrze, jesli zatrzyma dziecko przy sobie.. Bo tego, czy bedzie dobrze nie wiemy.
                        Na dziecku nie mozna eksperymentowac.
                        Najlepiej zglosic sie do osrodka adopcyjnego i uzyskac pomoc profesjonalistow, zeby podjeta decyzja byla swiadoma i jak najlepsza dla dziecka i matki
                        Chce wierzyc ze w osrodkach adopcyjnych pracuja psycholodzy, znajacy sie na rzeczy i nastawieni nie tyle na pozyskanie dziecka do adopcji za wszelka cene, ale pomagajacy kobiecie na samodzielne dotarcie do odpowiedzi, czego tak naprawde chce.
                        • ola_dom Dzieci nie powinny wychowywać dzieci 01.09.14, 08:51
                          Jak w temacie. I jak napisała mruwa9. Autorka wątku nie jest już raczej małolatą, ale jest absolutnie niedojrzała. Trudno wnioskować inaczej czytając jej wszystkie wątki.
                          Dla dziecka - a z mojego punktu widzenia jego dobro jest tu najważniejsze - lepiej będzie, gdy trafi do rodziny, która je pokocha i będzie go pragnęła.

                          Jak zostanie z matką, NA BANK zostanie kartą przetargową (co zresztą nawet sugerowały niektóre forumowiczki (??!!!)) - może tatuś do niego wróci, może się przekona, może za rok, a może za trzy, no może chociaż za dziesięć...? Nieważne - będzie przy mamusi w gotowości do wzbudzania litości u marnotrawnego ojca, który może wreszcie się opamięta.
                          Naprawdę uważacie, że to będzie najlepsze dla tego dzieciaka?
    • mamasiasiulki NIE!!! 01.09.14, 04:13
      Dziewczyno, jeśli nie masz naprawdę skrajnej sytuacji, to NIE!!! Odseparuj kwestię dziecka od kwestii faceta, co to ma do rzeczy? Tysiące jest samotnych matek, mają po dwoje dzieci, mają więcej!

      OK, sytuacji Ci nie zazdroszczę, ale naprawdę można sobie poradzić. Logistycznie - masz rodziców (jakaś choroba przedszkolaka od czasu do czasu), finansowo - od razu po porodzie zapisz dziecko na listę oczekujących do żłobka, jeśli rodzice nie będą w stanie zajmować się dzieckiem na co dzień, zresztą - i tak zapisz. Kolejki są duże, do państwowego koło roku, a nie wiesz, co za rok będzie, może będziesz potrzebowała. A i współczesne żłobki są zwykle naprawdę dobre i dobrze dzieciom robią.

      Materialnie - Twoja praca plus alimenty, choćby niewielkie (koniecznie się wystaraj!), wyprawkę można skompletować używaną za śmieszne pieniądze, do okresu dojrzewania/końca podstawówki młode popylają w lumpeksowych ciuszkach za 2 złote i nie dość, że różnica zerowa, to jeszcze Ci nie żal, jak młode wyciera tyłkiem szkolne boisko. Zero akcji "nie skacz, bo się pobrudzisz".

      Jasne, że decyzje musisz podjąć sama. Dobrze by było, gdybyś mogła skorzystać z pomocy psychologicznej, ale NIE PODEJMUJ TEJ DECYZJI POCHOPNIE!!! Tak, wiem. Wiem, że będzie Ci ciężko. Ale mnie też jest. Cholernie ciężko. Dzieci mam czworo, mężydło jako piąte - na dokładkę. I tu Ci mówię szczerze. Męża kocham, dobry z niego chłop, ale poza przynoszeniem wypłaty czasami mało się różni od moich dzieci... ;-P

      Właśnie dlatego nie podejmowałabym tej decyzji - możesz mylić żal do faceta z chęcią oddania dziecka. Przemyśl to. Jeśli powodem decyzji jest przerażanie tym, jak sobie poradzić - pytaj, pytaj o co zechcesz. Na początek: skąd jesteś? Duże miasto, mała wieś? Możesz podać region Polski? Jeśli napiszesz, czego się boisz, może damy radę coś zaradzić?
      • 6magduusia Re: NIE!!! 01.09.14, 07:45
        Jestem z malej wsi woj.warminsko-mazurskie.do tego ojciec dziecka mieszka niedaleko bo tylko 3 km.widuje go czesto poniewaz przyjezdza do swojej kolezanki-mojej sasiadki.mna sie nie interesuje,obecnie leze w szpitalu,gdyby nie sprawy ktore przy okazji zalatwial w miescie w ktorym jestem w szpitalu napewno by nie przyjechal,ba nawet by nie zapytal jak sie czuje.poza tym czuje ze beda duze problemy z pieniedzmi na dziecko,jego matka raczej niegdy nie przepadala za mna i juz jak sie dowiedziala ze jestem w ciazy powiedziala ze on nie bedzie mi na nic placic bo jest bezrobotny.czuje ze wszystko oprze sie w sądzie a tego wolalabym uniknac.
      • allegra1002 Re: NIE!!! 01.09.14, 07:45
        A ja podpowiem: TAK!!! Po pierwsze: mocno podejrzewam że to troll i historia wymyślona.Ale gdyby była prawdziwa to:TAK, oddaj dziecko do adopcji i im prędzej zaprzyjaźnisz się z tą myślą tym lepiej dla tego dziecka.Pierwsza historia o "miłości życia" jest tak infantylna że się niedobrze robi.Ma się wrażenie że opisuje to jakaś przymulona małolata, " największa miłość życia, ale go zdradziłam, on też zdradził", i jak zwykle w grę wchodzą smsy, kontakty poprzez portale internetowe i cały ten małolatowy kram.Z treści można sądzić że małolatą nie jesteś, szacunkowo 30-40 lat.Te 8 lat rzekomego związku, mocno starzy rodzice, na to wskazują.W tym wieku kobieta powinna mieć już sprecyzowane poglądy na życie, w miarę stabilną sytuację, jakieś wykształcenie, życie zawodowe itp. Z tego opisu wynika że tego nie masz i nie ma na to widoku. Za to jesteś w ciąży, ten co dziecko z Tobą spłodził umył rączki i ulotnił się rzekomo do innej, dając Ci jasny komunikat, nie interesujesz go ani Ty ani to dziecko. Status quo sytuacji:jesteś sama, nic nie masz, sama nie radzisz sobie w życiu, uzależniasz je od innych,nie masz żadnego planu na życie i już teraz pierwsza myśl jaka przyszła Ci do głowy to oddać dziecko do adopcji.Przysłowiowo- pierwsza myśl jest zawsze prawiadłowa.Zrób tak, oddaj dziecko do adopcji.Tobie będzie lżej, uwolnisz się od balastu( bo dla takich osób jak Ty dziecko to balast) i przede wszystkim dziecko będzie miało szansę na normalne, godne życie, na kochających , mądrych odpowiedzialnych rodziców. Na ojca i matkę z prawdziwego zdarzenia.Na miano rodziców zasługują tylko ci co dzieci wychowują, troszczą się o nie, a nie ci co je tylko bezmyślnie spłodzili.Nie ci co już zastanawiają się zanim dziecko się w ogóle urodziło, czy je "przehandlować" czy może zostawić sobie.Prawdopodobnie jeszcze nie raz spotkasz "miłość swojego życia" i jeszcze nie raz beztrosko zajdziesz w ciąże.Może kiedyś dojrzejesz, zmądrzejesz i nie przyjdzie Ci już nigdy do głowy by oddawać własne potomstwo. Chociaż niewielka na to szansa.Tak że, radzę Ci na prawdę szczerze, przeprowadź tę adopcję i przygotuj się do niej już teraz.
        • 6magduusia Re: NIE!!! 01.09.14, 07:53
          wiec jezeli uwazasz ze historia jest zmyslona itd nie wypowiadaj sie bo przemawia przez ciebie nie chcec pomocy wrecz odwrotnie.
          • allegra1002 Re: NIE!!! 01.09.14, 08:07
            W szpitalu mówisz leżysz obecnie? Serio? jakiś super luksusowy to musi być szpital, i Twoje "dologliwości" nie takie poważne skoro masz czas i możliwości co parę minut od wczoraj cały dzień i pół nocy i dziś od samego rana walić te infantylne posty.
            • 6magduusia Re: NIE!!! 01.09.14, 08:13
              caly dzien i pół nocy?chyba cos ci sie poprzewracalo.a poza tym skoro trzeba lezec wiecej niz zwykle a problemy sie same nie rozwiazuja..........
              • aqua48 Re: NIE!!! 01.09.14, 09:13
                6magduusia napisał(a):

                >trzeba lezec wiecej niz zwykle a problemy sie same nie rozwiazuja..

                W szpitalu jest psycholog, wystarczy podczas obchodu poprosić o jego wizytę i porozmawiać, zamiast zawracać głowę na forum.
                • 6magduusia Re: NIE!!! 01.09.14, 09:28
                  przeciez od tego są fora wiec dlaczego setki osob nie udzadza sie do psychologa tylko pisza tu????pomysl zanim napiszesz
                  • allegra1002 Re: 01.09.14, 09:42
                    proponuję ignorować ten "dramat" , szkoda czasu na trolla tracić.
                    • 6magduusia Re: 01.09.14, 09:51
                      sluchaj moze szkoda w ogole twoich wypowiedzi a ciebie trzeba ignorowac.forum jest po to aby rozmawiac o problemach wielu ludzi tu pisze w roznych sprawach a ty jak widze masz z tym ogromny problem wiec po co w ogole tu zaglądasz?
                      • algavre.live Re: 01.09.14, 13:09
                        Problem to masz Ty magdusia, tylko pytanie z czym tak naprawdę? Drugie pytanie, czy taka zabawa daje Ci jakieś wymierne korzyści? Jakie?
                        • allegra1002 Re: 01.09.14, 14:41
                          Wartością wymierną dla tego konkretnego trolla jest właśnie trollowanie, wymyślanie takich "tragedii" lub podstawianie swojej prymitywnej postaci do historii które troll gdzieś zasłyszał.Ten troll jest na tyle prymitywny że nie ma nic innego na celu, byle tylko poklepać w klawisze.To może być małolata której się nudzi, czytać nie lubi, niczym pożytecznym zająć się nie potrafi, towarzystwa nie ma żadnego bo nikt z nią nie chce się zadawać, bo właśnie głupawa.Więc przeskakuje z forum na "fejsbuk", wymyśla co raz to nowe nicki.I do tego sprowadza się jej życie. Albo to stare babsko, tyle że też prymitywne o mentalności takiej przymulonej małolaty. Równie dobrze może mieć lat 14 jaki i 60.Starość od głupoty nie chroni.No i klepie tak dzień i noc, raz jako Klaudia 17 latka, też w ciąży, raz jako magduusia i czort wie jeszcze jako kto.
                          • 6magduusia Re: 01.09.14, 17:01
                            no brawo wielkie brawo historie to ty umiesz wymyslac,jak w taki sposob wszystkich podnosisz na duchu to ja wspolczuje tym ludziom jak musza czytac ze sobie wymyslaja
                        • 6magduusia Re: 01.09.14, 17:03
                          mam problem i to powazny ale widze z takimi ludzmi nie da sie porozmawiac uzyskac pomocy.......zabawa czym........moimi uczuciami........
                          • allegra1002 Re: 01.09.14, 17:16
                            zaraz się rozpłaczę ze wzruszenia nad Twoją "tragedią". Słuchaj no przymulona trolico, jak będziesz kolejny raz zakładać te "tragiczne" tematy to przeanalizuj dokładnie wszystko byś się nie wsypała już na samym początku. W szpitalu leżysz bidulo? I tak od rana do nocy co parę minut klepiesz te posty. A wiesz Ty że w szpitalach jest zabronione używanie urządzeń elektronicznych.tak że nie możesz mieć dostępu do internetu i przez cały dzień klepać.Laptopów, komórek, smartfonów itd. nie wolno używać bo zakłócają pracę urządzeń medycznych.i to by było na tyle, jak chodzi o twój pobyt w szpitalu.
                            • basiastel Re: 01.09.14, 20:22
                              Nie bądźcie takie cyniczne. Dziewczyna nie musi być trollem, jest w sytuacji dramatycznej.
                              A w szpitalu można korzystać z internetu i komórek. Leżałam kiedyś w szpitalu, który miał nawet w holu ogólnodostępny komputer z internetem dla pacjentów, bezpłatnie.
                              Madziu, trudno Tobie pomóc siedząc tu na forum. Jeśli jesteś w szpitalu, to poproś o rozmowę z psychologiem. Rozumiem, że nie pracujesz i jeśli zdecydujesz zatrzymać dziecko, to będziesz potrzebowała pomocy. Na wsi pewnie pracy nie ma. Nie wiem, czy na pomoc rodziny możesz liczyć. Chłopak może bardzo skutecznie uchylać się od płacenia alimentów. Musisz to wszystko rozważyć.
                              Ja to bym stanęła na uszach, by dziecko zatrzymać i nie wyobrażam sobie, bym nie interesowała się jak to dziecko żyje, czy jest szczęśliwe. Ale jeśli nie czujesz się na siłach, to uczciwie będzie zrzec się praw do dziecka i dać mu szansę na szybką adopcję. Nic nie czujesz do tego dzieciątka?
                              Nie znam osobiście wielu adoptowanych dzieci, ale te które znam są otoczone troską i miłością, bo adoptujące je małżeństwa bardzo pragną dziecka i mają mu wiele do zaoferowania.
                              Istnieje coś takiego jak adopcja ze wskazaniem. Możesz sama wybrać swojemu dziecku rodziców i mieć z nim kontakt. Może to byłoby rozwiązaniem?
                            • 6magduusia Re: 02.09.14, 08:33
                              tak tak pol nocy ostatnio tez siedziaalm smiechu warte.a poza tym nie zabronione jest urzywanie takich urzadzen wszyscy korzystaja i nie ma problemu
                          • aqua48 Re: 01.09.14, 17:35
                            6magduusia napisał(a):

                            > mam problem i to powazny ale widze z takimi ludzmi nie da sie porozmawiac uzysk
                            > ac pomocy.......zabawa czym........moimi uczuciami.......

                            Od forum nie oczekuj pomocy, pomoc znajdziesz w szpitalu, jeśli w nim w ogóle jesteś, albo w ośrodkach pomocowych o których pisały dziewczyny. Niemniej jednak jakiś ruch musisz sama zrobić aby ją otrzymać. A o swe uczucia najwyraźniej sama nie dbasz uparcie lokując je niewłaściwie i podejmując bezmyślnie ważne życiowe decyzje. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać, że forum, czyli zupełnie obcy ludzie będzie się nad tobą roztkliwiało.
                            • kremka2014 Re: 01.09.14, 22:05
                              Magda, co czujesz jak myslisz o dziecku?
                              Do zwolenniczek oddania: jak myslicie? Które dziecko jest szczęśliwsze to porzucoe,ale wychowane przez kochających adopcyjnych rodziców,czy mające trochę niedojrzaną,nieradzącą sobie matkę,ale jakby wlasna, biologiczną 😊. Rodzice bywają różni, nawet ci pokręceni moga wychować calkiem w porzo obywateli,a sam fakt porzucenia wydaje mi sie straszliwie traumatyczny...
                              • 71tosia Re: 01.09.14, 23:25
                                troche glupie pytanie. Dziecko jest szczesliwiwe gdy wychowuja je kochajacy rodzice, nie jest wazne czy biologiczni czy adopcyjni. I uwazasz ze kochany przez rodzicow niemowlak czy kilkulatek mysli o tym ze zostal adopotowany? Moze gdy zaczyna dorastac pojawia sie pytanie kto jest rodzicem biologicznym dlaczego mnie oddal, ale napewno nie we wczesnym dziecinstwie, wtedy gdy najbradziej ksztaltuje sie nasza osobowosc. Ale w tym wieku pojawia sie wiele pytan ktore zaczynaja niepokoic rodzicow, takze tych biologicznych.
                              • ola_dom Re: 02.09.14, 08:32
                                kremka2014 napisał(a):

                                > Do zwolenniczek oddania: jak myslicie? Które dziecko jest szczęśliwsze to porzucoe,ale
                                > wychowane przez kochających adopcyjnych rodziców,czy mające trochę
                                > niedjrzaną,nieradzącą sobie matkę,ale jakby wlasna, biologiczną 😊.

                                A Ty jak myślisz - lepiej dla dziecka, kiedy matka je chce, czy kiedy go nie chce?
                                • kremka2014 Re: 02.09.14, 13:06
                                  Nie wiem czy Magda je chce. Ona jeszcze sama nie wie.... Rozmawiałam z kilkoma osobami oddanymi do adopcji..... Kwestia porzucenia była wlaśnie wiodąca.... Ale prawdą jest,to co napisałaś ,Tosią, Male dziecko chce tylko milosci i ma szansę na prawidlowo rozwijającą się osobowość
                                  Ale to nie jest takie oczywiste,ze jedno z tych rozwiązań będzie idealne
                                  • ola_dom Re: 02.09.14, 13:18
                                    kremka2014 napisał(a):

                                    > Ale to nie jest takie oczywiste,ze jedno z tych rozwiązań będzie idealne

                                    Żadne rozwiązanie w tej sytuacji nie będzie idealne.
                                    Najmniejszym złem, moim zdaniem, byłoby, gdyby dziecko trafiło do kochającej rodziny, która nie ukrywałaby przed dzieckiem faktu adopcji, zapewniając jednocześnie (zgodnie z prawdą, albo i nie), że mama je kochała, ale nie mogła sama wychowywać, więc oddała je ludziom, którzy będą je kochali najbardziej na świecie i wychowają tak, jak ona nie mogła - i zrobiła to z miłości, żeby dziecku było jak najlepiej.
                                    Taka bajka.

                                    Oczywiście - gdyby magdusia ekspresowo zmądrzała, dojrzała i wydoroślała - to pewnie nie ma teraz lepszego wyjścia. Ale to jest jednak bardzo mało prawdopodobne....
                                    • kremka2014 Re: 02.09.14, 13:26
                                      Dlatego chcę,abyś,Magdo pomyślała o tym jak czuje się porzucony czlowiek przez najbliższą osobe
                                      • basiastel Re: 02.09.14, 13:50
                                        Dobrze wie, co czuje taki człowiek, bo sama została porzucona przez miłość swojego zycia i to samo funduje własnemu dziecku.
                                      • konwalka cóz 02.09.14, 13:50

                                        tak, zycie pisze rózne scenariusze

                                        czytam te historie i nie moge opedzic sie od mysli, ze ja taka historie znam
                                        moja byla szwagierka jest takim dzieckiem jak nienarodzone jeszcze dziecko watkodajki

                                        mamusia poszla w tango, maż powiedzial albo ja albo dzieciak, mamcia wybrala chlopa
                                        moja mala szwagierka "poszla do adopcji"

                                        Bog jej nie strzegł, zdecydowanie
                                        uchowaj panie od takich rodzin adopcyjnych, jaka stanowili dla niej moi byli tesciowie

                                        bywa i tak ...
                                        • basiastel Re: cóz 02.09.14, 14:15
                                          Dlatego nie wyobrażam sobie, że mogłabym nie wiedzieć co dzieje się z moim dzieckiem, to mi się po prostu nie mieści w głowie.
                                          • konsta-is-me Re: cóz 03.09.14, 03:19
                                            Dlaczego.malujecie wszystkie rodziny adopcyjne jako pary aniolkow w kolorowych ogrodach a matke tu jako potwora ktory za pewne utopi dziecko w beczce?
                                            Tez podejrzewam trolla ale gdyby nie?
                                            Moze jest w depresji? Nie takie bzdury ludzie czujac sie w potrzasku potrafia produkowac
                                            Przeciez to jej pierwsze dziecko, czasem.uczucia macierzynskie przychodza z czasem.
                                            Kobieta ktora nie czuje sie bezpiecznie , nie czuje sie na silach udzwignac dziecka.
                                            • basiastel Re: cóz 03.09.14, 11:41
                                              Akurat ja potwora z niej nie robię, ale oddanie dziecka do adopcji to bardzo poważna decyzja i trochę niepokojący jest ten argument, że dziecko przypominałoby dziewczynie jej wielką miłość.
                                            • aqua48 Re: cóz 03.09.14, 12:38
                                              konsta-is-me napisała:

                                              > Tez podejrzewam trolla ale gdyby nie?
                                              > Nie takie bzdury ludzie czujac sie w potrzasku potrafia p
                                              > rodukowac

                                              Toż sama pisze, że jest obecnie w szpitalu, a na moją radę aby wobec tego poprosiła o wizytę szpitalnego psychologa i porozmawiała z nim o swojej sytuacji i obawach pisze z oburzeniem, że po co, bo od tego są fora..
                                              • konsta-is-me Re: cóz 03.09.14, 15:37
                                                A skad wiesz ze w szpitalu jest psycholog?
                                                Poza tym psycholog to nie psychiatra i niby w czym jej pomoze? Polgodzinna pogadanka?
                                                Dziewczyna jawi sie jako skrajnie niedojrzala, emocjonalnie jak 13-latka, ja bym dala jej czas, niech sie oswoi.Takie miotanie sie jest teraz.
                                                Jesli pare miesiecy po narodzinach dziecka zdecyduje ze nie da rady to niech da do adopcji i tyle.Wcale nie zadnej gwarancji ze dziecko bedzie tam szczesliwsze.
                                                Troche trzezwego spojrzenia chyba nie zaszkodzi?
                                                To ze nie "kocha malenstwa od pierwszych ruchow w brzuszku" to jeszcze nie znaczy ze nie pokocha pi narodzeniu.Niech da sobie czas, spokojnie, zadnych decyzji teraz bym nie podejmowala.
                                    • verdana Re: 06.09.14, 12:56
                                      Najgorszym rozwiązaniem jest wychowywanie przez matkę, która tak naprawdę dziecka nie chce.
                                      • konwalka Re: 06.09.14, 13:57
                                        a gorszym od tego jest tylko wychowywanie przez rodzine adopcyjną która tez tak naprawde dziecka nie chce

                                        na taka trafił mój były mąż

                                        w tym czasie biologiczna matka oszalała, zdobyła adres, zaczajała sie za krzakami i patrzyła jak adopcyjn wychodza z wózkiem

                                        oddała dziecko chociaż nie była do konca przekonana, czego w zyciu chce

                                        zareczam, ze dla wszystkich uczestnikow tej szopy, sprawa zakonczyla sie bardzo, bardzo zle
                                        • verdana Re: 06.09.14, 19:53
                                          Gdyby tak rozumować, należałoby znieść adopcje w ogóle. Więcej nawet - zabronić rozmnażania sie, bo każdemu może sie trafić patologiczny rodzic.
                                          Jesli matka dziecka nie chce, a nie oddaje , bo "co ludzie powiedzą", to dziecko raczej nie ma szansy na normalne dzieciństwo. W razie adopcji przynajmniej szansę ma.
                                          • konwalka Re: 07.09.14, 14:17
                                            nie, nie wiemy, co i jak by było, gdyby matka z mojego postu nie poddała się presji rodziny
                                            gdybanie nie mqa sensu

                                            autorka postu zalozycielskiego, z duzym prawdopodobienstwem, zaplaci wysoką kare za oddanie dziecka

                                            tak wynika miedzy wierszami
                                            • verdana Re: 07.09.14, 14:42
                                              Prawdę mówiąc w tym wypadku ważniejsze jest dziecko.
                                              A miedzy wierszami wynika, ze albo to troll, albo osoba, dla której dziecko nie jest istotne samo w sobie, tylko jako więź z partnerem. Nie ma faceta, dziecko jest zbędne.
                                              • konwalka Re: 07.09.14, 15:19
                                                nie wem, moze masz racje
                                                ja jednak wyczytalam, ze to dosc slaba kobieta, miotajca sie miedzy facetami, uzalezniona od zwiazkow
                                                ale cos ja tym dzieckiem łaczy- tylko ze nie w sposob, jakiego sie od matki oczekuje
                                                co nie znaczy, ze nie zajda tutaj ostre wolty
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 07.09.14, 19:49
      Bez względu na to, na ile opisana sytuacja jest autentyczną sytuacją autorki wątku, a na ile jakąś impresją czy żartem, warto zająć się takim problemem. Jeśli jest to prawdziwy dylemat, to jest on bardzo poważny.
      Otóż, mimo że ciąża nieuchronnie prowadzi do urodzenia się dziecka i do macierzyństwa, to nie zawsze kobieta zachodzi w nią z tego właśnie racjonalnego powodu. Czy jest to ciąża przypadkowa czy planowana, jej motywem ( wielokrotnie nieświadomym ) może być mężczyzna lub związek z nim lub wręcz sama ciąża, a nie chęć posiadania dziecka. Jeśli związek się rozpada, dziecko może pozostać, ale nie musi, wystarczającą motywacją do "chcenia" go.
      Wydaje się, że niezależnie od realnych trudności życiowych autorki wątku, to może być jej casus. Dlatego, w tym momencie, nie widzi ona powodu do posiadania dziecka i zastanawia się nad adopcją. I dlatego przytaczane w dyskusji argumenty mogą jej nie przekonać. Dla niej macierzyństwo z tej perspektywy nie wydaje się wartością. Patrząc jej oczami adopcja wydaje się stanowić jedną z opcji i stać dobrym rozwiązaniem. Choć jest ogromnym dylematem. Wymaga też dużej wiedzy o sobie i samoświadomości. Jest decyzją o której być może będzie się myślało cale życie, bez względu na decyzję jaką się podejmie. Bez względu na kulturowy przekaz na temat macierzyństwa i płynącego z tego dobrostanu, warto spojrzeć na sytuację tej konkretnej kobiety. I jej możliwości psychiczne. Bez osądzania. Czasem są osoby niewydolne do różnych czynów i decyzji. Nieważne czy to wynika z ich niedojrzałości, zaburzenia osobowości czy momentu życiowego. Ze względu na wagę takiego postanowienia, dla kobiety i dla dziecka, warto porozmawiać z psychologiem specjalizującym się w takich zagadnieniach i mającym doświadczenie. Po formalnej decyzji ma kobieta ma jeszcze czas chyba 30 czy może 14 dni po porodzie do zmiany decyzji. To czas, gdy organizm kobiety wydziela różne hormony w tym oksytocynę w dużych ilościach, która bardzo pomaga w pojawieniu się i podtrzymaniu wczesnej więzi z nowonarodzonym dzieckiem. Może zadziała w tym przypadku. Może to tylko przymiarka do takiego rozwiazania, sprawdzanie siebie.
      A może ta decyzja to trudna, ale bardzo rozważna decyzja. I należy się wsparcie dla takiej kobiety, a nie wyłącznie krytyka jej charakteru. Agnieszka Iwaszkiewicz




      • verdana Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 07.09.14, 20:02
        Kobieta ma czas do 6 tygodni po porodzie, niezależnie od pierwotnej decyzji.
        • annakate Re: czy oddac dziecko do adopcji...... 09.09.14, 23:59
          Nie do 6 tygodni, tylko decyzji o wyrażeniu zgody na przysposobienie nie może formalnie wyrazić wcześniej, niż po upływie 6 tygodni. Potem może to zrobić w dowolnym momencie, teoretycznie do 18 urodzin dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka