co robic?

18.12.14, 20:28
Proszę o pomoc kogoś kto przechodził coć podobnego.
Od 7lat jesteśmy małżeństwem. Mamy synka (3latka) i córeczkę (4latka).
Zauważyłem że coraz częściej zdarza nam się rozmawiać z żoną tylko "służbowo" przy czym żona zawsze ma pretensje ze to wszystko moja wina. Do swoich koleżanek zwraca się czule, zdrobniale a do mnie mówi na Ty. Ja też zwracam się do niej na Ty. Z tym, że ona ma pretensje ze nie zwracam się czule do niej choć sama też tak nie robi. Najczęściej ze swoich problemów i nie tylko zwierza się a nawet obczernia mnie przed swoimi rodzicami i znajomymi (nie w mojej obecności), przy czym o swoim takim samym złym zachowaniu nawet nie wspomina.
Kiedyś zagrozila mi nawet rozwodem (nie pamiętam już o co poszło ale była to blahostka).
Jak jej mówię, że nie podoba mi się jakieś jej zachowanie to odpowiada mi bym zmienił sobie żonę.
Kiedyś wyladowalem w szpitalu po jednym z jej "wyskokow" -mam problemy serciwe, jestem pod stałą opieką lekarską.
Po tym jak kilkakrotnie słyszałem jak mnie obczernia przed rodziną nie potrafię jej zaufać. Nie chcę jej stracić, nie wiem co robić.
Moje życie jest do bani.
    • edw-ina Re: co robic? 18.12.14, 21:13
      A co chcesz zrobić?
      Napisałeś post w sposób, w jaki przypuszczam funkcjonujecie: ty robisz tak, ale ty też robisz tak!. Od tego już blisko do: ja tak robię, bo ty tak robisz! A ja, bo ty. Bo ty zawsze...! Bo ty nigdy...!
      Napisałeś, że komunikujecie się jedynie "służbowo". Jeżeli chcesz to zmienić, to zacznij zmieniać od siebie. Nie oburzaj się, nie obruszaj, tylko powiedz: kochanie, co u ciebie? Jak minął ci dzień? Czy jesteś zmęczona? Może miałabyś ochotę obejrzeć wieczorem jakiś film?
      To tak na początek. Bo opisałeś sytuację, w której oboje się umocniliście w swoich szańcach i tylko zarzucacie się winami. Dziecinne. Dorośli ludzie wychodzą ze swoich szańców i rozmawiają. Rozumieją, że jeśli czegoś chcą, to muszą zacząć od siebie.
      Dlatego powtórzę - co chcesz zrobić?
      • aqua48 Re: co robic? 18.12.14, 21:43
        Edwina ma rację. chcesz zmienić zachowanie żony - zacznij od zmiany swojego zachowania i od razu piszę - nie licz na wzajemność od razu ani szybką poprawę. Takie skostniałe złe reakcje w związku usuwa się ciężką i długotrwałą pracą, bez oglądania się na rewanż, ani rozliczania - ja już dałem tyle, a ona dalej nic.
        Zaproponuj zonie wspólne miłe spędzanie czasu, weź na siebie więcej domowych obowiązków, wyręcz ją w czymś czego ona nie lubi robić a co jest konieczne, załóż sobie, że w weekend będziecie robić przynajmniej jedną rzecz, która Wam obojgu sprawia przyjemność. Naucz się mówić - "sprawia mi przykrość kiedy", " zamiast "bo ty to..."
        • grzesio-24 Re: co robic? 18.12.14, 21:50
          Więcej domowych obowiązków... Nawet gdybym chciał to nie jest takie proste. Po przecież ona potrafi to lepiej zrobić i mówi mi że sama to zrobi, a gdy się upre i ja to zrobię to ona potem poprawia po mnie, bo to miało być 5cm dalej np itp. A potem się żali innym ze ja jej nie pomagam i ona wykończona jest
          • edw-ina Re: co robic? 18.12.14, 22:01
            Dziećmi też nie możesz się zajmować? Może wystarczy, jeśli w każdy weekend zabierzesz gdzieś dzieci na dwie godziny i pozwolisz żonie zwyczajnie odpocząć?
            Żona jest na ciebie zła. Z tego, co napisałeś wynika, że bardzo. Przypuszczam, że długo nie słyszałeś, co do ciebie mówiła. To, czy zaprzeczysz, nie ma znaczenia. Bo jeśli tak było, to faktycznie tego nie zauważyłeś. Jeśli chcesz cokolwiek zmienić, to zacznij pytać i słuchać. Rób to wytrwale.
      • grzesio-24 Re: co robic? 18.12.14, 21:44
        Nie wiem co mam zrobić. Chce by było dobrze. Próbowałem kilkakrotnie w ten sposób jak piszesz . Ale z jej strony nie otrzymywalem tego samego. Nie jest tak że zawsze tylko służbowo rozmawiamy Ale coraz częściej.
        Najbardziej mnie denerwuje obczernianie mnie przez nią przed rodziną. Jak pytam czemu mi tego nie powie to mówi że ze mną nie ma o czym gadać. Jak potrzebuje coś ode mnie to potrafi być miła, jeśli już to ma to rajskie życie się kończy.
    • klownbezueba Re: co robic? 18.12.14, 21:41
      grzesio-24 napisał:


      > do mnie mówi na Ty. Ja też zwracam się do niej
      > na Ty.

      Myślisz, że inni małżonkowie zwracają się do siebie per pan/pani?
    • awesome810 też się zwracam do męża 18.12.14, 21:59
      na TY... Mówienie sobie "pan/pani" podnosi zapewne jakość życia rodzinnego.
      Kiedy się kogoś obmawia/oplotkowuje/psuje opinię to się go oczenia, nie obczernia.
      I skoro oczernia cię przed swoją rodziną, nie w twojej obecności, to jakim sposobem to słyszysz? Podrzucasz jej dyktafon?
      • grzesio-24 Re: też się zwracam do męża 18.12.14, 22:11
        Pytalem o porady więc proszę nie opowiadać o dyktafonach. A skoro jesteś taką ciekawa to dotarło to do mnieokrężną ddrogą -świat jest mały.
        A po drugie nie chodzi mi o zwracanie się do siebie per pan/pani tylko po imieniu, czule , zdrobniale a nie Ej Ty
    • vilez Re: co robic? 18.12.14, 23:01
      To, co przechodzicie, nazywa się - kryzys. Kryzysy zdarzaja się niemal we wszystkich związkach. Problem nie jest tyle sam kryzys, tylko to- jak przez niego przejśc, by był on nie był zabójczy dla związku.

      Może zacząć właśnie od tego, by samemu przyjąć, ze jesteście w kryzysie. A potem zwrócić się z tym do żony- "słuchaj, sądze, żęjesteśmy w kryzysie. Bardzo mi an Tobie zależy, więc zróbmy wszystko, by z tego wyjść."
      I zacząć ze sobą o tym rozmawiać. Nawet z krzykiem czy łzami. Ale rozmawiać.
      Musisz przetrzymać jej ewentualny atak, gdy zaczniesz o tym mówić. Bo to może wywołać atak typu: "no co Ty nie powiesz. Teraz o tym mówisz?!" Ale wtedy możesz powiedzieć: "chcę nam pomóc, powiedz mi, co robię źle".
      A potem Ty jej powiesz, co ona robi źle. I zobaczycie, co z tego wyniknie. Nie poddawaj się.
    • danaide Re: co robic? 19.12.14, 20:45
      Coś strasznie na chłopa naskakujecie. Nie wiadomo co robi i czy robi czy nie robi. Żona zapewne przemęczona, ale też z opisu widać, że raczej niekomunikatywna (Oczernianie / OBmawianie) i nadmiernie kontrolująca (wszystko wie i robi lepiej). Pewnie z tych co chciałaby silnego faceta, ale jednocześnie wybiera takiego, którym może sterować. No bo przecież facet musi być.
      Rada vilez - już to widzę, jak wysłuchuje męża co też ona robi źle!
Pełna wersja