Kontakt ojca z córką

08.03.15, 21:06
już prawie 11-latką, upartą, mającą swoje przyzwyczajenia, bardzo mądrą,
w sumie spokojną, ale czasem marudzącą.
Nie potrafią się dogadać, a przede wszystkim chyba dlatego że ojciec jest taki sam.
Od 3 tygodni on do niej nie gada, bo go wkurzyła i się obraził /do mnie zresztą też/.
Tatuś nie krytykuje, nie wtrąca się, nie opieprza,nie bawi się itp.
Ona ostatnie tygodnie, grzeczniutka, z uśmiechem podchodząca do tatusia,
udająca że nic się nie stało.
A dzisiaj słysze , że mówi do niej - wszystko psujesz, wszystko przez Ciebie.
Normalnie zaraz coś zrobię, przecież ona jest dzieckiem!!!!!!
Nie powinna być traktowana jak dorosła. Jak może ją obciążać atmosferą którą kolejny raz wytworzył w domu???
    • kkokos Re: Kontakt ojca z córką 08.03.15, 21:14
      facet, który się obraża na własne dziecko i przez trzy tygodnie się do niego nie odzywa, jest po prostu skrajnie niedojrzały. a facet, który mówi do własnego dziecka "wszystko psujesz", jest palantem.

      trafił mi się podobny egzemplarz, na szczęście (!) szybko przestaliśmy być razem. dziecko wychowało się bez ojca, który do dziś ma pretensję, że jak syn miał siedem lat, to za rzadko do niego dzwonił. syn. do. ojca. ojciec do syna nie dzwonił wcale. a argument, że to dorosły jest odpowiedzialny za zbudowanie relacji z dzieckiem, puszczał mimo uszu. jakby go to nie dotyczyło.

      więc nie dam ci żadnej dobrej rady, niestety. poza jedną - żeby wzmacniać poczucie wartości twojej córki na każdym polu.

    • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 08.03.15, 21:41
      A i jeszcze: jak chcesz źebym rozmawiał to musisz spokornieć. Matko ja chyba zwariowałam juź całkiem w tym małźeństwie!
      • verdana Re: Kontakt ojca z córką 08.03.15, 21:56
        Broń dziecka. Porozmawiaj z mężem, ze tak być nie może, że to co robi jest zwyczajnym szantażem i ze jeszcze rok, dwa a straci dziecko. I czy chce naprawdę aby jego córeczka nauczyła się, że ma być pokorna wobec mężczyzn.
        • pade Re: Kontakt ojca z córką 08.03.15, 22:38
          A mnie się wydaje, z naciskiem na wydaje, że on gdzieś już to słyszał, te teksty, które rzuca do córki. Że do niego tak kiedyś mówiono, obwiniano go, a on to powtarza z automatu. Czasem samo uświadomienie sobie, że tak jest wystarczy, żeby przestać. Czasem potrzebna jest dłuższa praca nad sobą.
          W każdym bądź razie takie traktowanie dziecka jest niedopuszczalne.
          • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 06:54
            był wychowany w domu z nienagannym posłuszeństwie, bez okazywania miłości
            • pade Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 08:53
              No to zapytaj go, jak się czuł, kiedy zwracano się do niego w ten sposób.
    • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 00:17
      Jednego nie rozumiem, przecież ten człowiek wcześniej zachowywał się tak samo, czemu teraz nagle zaczęło ci to przeszkadzać?
      • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 06:58
        Rok temu chodził 4 miesiące na kurs wychowania dzieci. Potem mi dziękowaĺ źe wytrzymałam z jego metodami. zmienił síę. A teraz znowu to samo, jak z nałogowcem do jasnej... Nic do niego nie przemawia
        • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 07:52
          Jezeli z mezem nie da sie dogadac, to bym uderzyla " z grubej rury", tj.powiedzialabym mu, ze za chwile zglosze to jak sie zachowuje w stosunku do corki do psychologa szkolnego, wiec bedzie mial jak w banku, ze nastepnie psycholog wezwie na rozmowe corke, a potem jego i wowczas juz przed psycholog bedzie sie tlumaczyl ze swoich niedojrzalych zachowan. Postrasz go, ludzie wychowani w bezwzglednym posluszenstwie to czesto mocno zakompleksione osoby, wrazliwe na punkcie swojego wizerunku. Niech ma swiadomosc, ze fachowiec psycholog szkolny moze sie przyjrzec jego metodom wychowawczym, dla dobra dziecka. Jesli ten straszak nie zadziala, zglaszaj sprawe do psychologa, ze boisz sie o konsekwencje takiego zachowania ojca w stosunku do dziecka. Na razie Twoj maz czuje sie bezkarny i uwaza, ze wszystko moze. Czas zweryfikowac jego myslenie.
          • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 08:05
            I absolutnie nie nalezy znosic meza metod wychowawczych, bo to go utwierdza w tym, ze ma prawo do takich zachowan. Zle krzywdzace metody wych.nalezy tepic i korygowac natychmiast gdy sie pojawia, bez zadnej taryfy ulgowej, nawet za cene awantury. Dobro dziecka jest wazniejsze w tym przypadku. Ojciec musi miec swiadomosc, ze swoimi zachowaniami robi krzywde dziecku. I wyciagaj glosno jak najczesciej informacje, zeby przestal kopiowac chore metody wych. ze swojego domu rodzinnego bo prowadza one jedynie do wychowania agresywnego niewolnika, a nie dojrzalego, niezaleznego czlowieka. Zeby wzmocnic swoje postrzeganie sprawy, wyobraz sobie, ze to Ty sama jestes na miejscu corki i co bys wowczas zrobila. Ja bym postawila sprawe odpowiednich zachowan w stosunku do dziecka, na ostrzu noza.
        • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 08:28
          Jeśli to wasze jedyne dziecko, to ja na twoim miejscu wywaliłabym męża z domu, nawet jeśli byłabym na jego utrzymaniu. Córka potrzebuje jasnego komunikatu, że takie zachowanie wobec niej nie jest ok. Ona lata moment zacznie dojrzewać, a ojciec już teraz nie radzi sobie w kontaktach z nią, co będzie później? Chce wychować młodocianą matkę narkomankę czy coś w tym stylu? Przecież młoda lada moment zacznie się przeobrażać, mam obecnie niemalże trzynastolatkę w domu, wiem, że czasem najchętniej bym ją wywaliła lub udusiła, bo tak mnie denerwuje jej odkrywanie samodzielności i formowanie się w niej kobiety, choć obiektywnie to dobre, dobrze ułożone dziecko, przecież tego, to już twój mąż nie wytrzyma, zgnoi ci dziecko do reszty.
          • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 08:28
            ...lada moment...
    • milamala Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 14:25
      Jako corka takiego ojca tylko w duzo okrutniejszym wykonaniu (moj zional nienawiscia, bil bez powodu a jak sie obrazil to kazal sie innym czlonkom rodziny tez na mnie obrazac) oraz z perpektywy czasu moge Ci poradzic abys szczegolnie mocno zatroszczyla sie o corke, abys dala jej jasny komunikat, ze ojciec nie ma racji, w pewnym sensie psychicznym a moze nawwet fizycznym oddzielila ojca i corke. Corka musi miec w glowie wlasciwe wzorce, ktorych to ten pan raczej juz nie nabedzie, w kazdym razie nadzieja slaba. Corka musi wiedziec, ze w Tobie ma oparcie zawsze i wszedzie. Jesli bedzie miala jasne komunikaty, ze tatus nie ma racji, ze sie myli, musisz jej powiedziec kto ponosi wine (tatus) i ze zachowanime ojca nie nalezy sie przejmowac. Wtedy jest szansa, ze ojciec bedzie mial na nia mniejszy negatywny wplyw. Zasada wspierania tatusia, ktora czesto mamusie prezentuja nie ma racji bytu, bo wtedy stajesz sie wspolwinna. Tu trzeba dzialac przeciwko tatusiowi, bo tatus jest zasadniczo wychowawczo stracony a corka ma zycie przed soba i lepiej zeby go nie spedzala na kocetce u specjalisty.
      • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 20:41
        No i niestety od kilku lat walczę o zmianę jego zachowań. Niestety to nic nie daje. Po roku
        "odwyku" od strasznego traktowania powrót, i to dla mnie teraz jest tak ciężkie, bo uwierzyłam,
        że będzie dobrze. To tak jak z alkoholikiem:-(
        2-3 lata temu były jazdy o kary. Za to że zostawiła rower na dworze, że nie zgasiła lampy,
        że zostawiła śmieć na podłodze, nie moze słuchać w radiu swojej fali, bo on tego nie lubi,
        itp. Nie ma kar, tylko zasada : lekcje sprzątanie spakowanie, potem może być komputer.
        Pomijam fakt leczenia intensywnego córki przez 9 miesięcy / jak to często bywa zostałam
        sama z problemem co bardzo przeżyłam/.
        Staram się ją "budować" cały czas w różnych dziedzinach. Cieszę się, bo jest w IV klasie i ma same piątki.
        Uprawia trochę sportów amatorsko.
        Przynajmniej to ją wzmacnia....

        • verdana Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 20:56
          Ja bym sie z samych piątek w tej sytuacji nie cieszyła, serio. Wygląda na to, ze córka chce być doskonała, aby zyskać akceptację...
          • paris-texas-warsaw Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 21:18
            Ja bym się do takiej osoby sama nie odzywała i powiedziała przy dziecku, że się nie odezwę dopóki nie zostanie przeproszone za domowy mobbing i zrobiła dobitną "analizę" takiego zachowania. A Ty z mężem cały czas rozmawiasz?
            • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 21:24
              tylko jak muszę. na zasadzie wydawania poleceń
          • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 21:26
            Do tych ocen to ja ją trochę mobilizuję, tak sobie pomyślałam ,że dzięki tym 5
            w szkole przynajmniej poczuła się pewnie.
            • aqua48 Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 08:59
              asis09 napisała:

              > Do tych ocen to ja ją trochę mobilizuję, tak sobie pomyślałam ,że dzięki tym 5
              > w szkole przynajmniej poczuła się pewnie.

              Ale Twoja córka ma czuć się pewnie nawet jeśli nie będzie miała piątek w szkole, będzie trochę bałaganiarą i osobą (dzieckiem) niedoskonałą, ma absolutne prawo i tak być przez rodziców kochana i doceniona, w tym cały problem...
              Jeśli z mężem nie rozmawiasz normalnie, on ewidentnie krzywdzi Wasze dziecko, nie wspiera Cię w jego chorobie, a atmosfera domowa jest taka jak opisujesz to DLACZEGO z nim jesteś? Podaj jakieś powody proszę.
        • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 09.03.15, 21:54
          Od kilku lat walczysz i to nic nie daje? No to najwyrazniej jestes za miekka i uzywasz niewlasciwych metod, w tym przyzwalasz na czasowe krzywdzenie, co jest kompletnie niedopuszczalne. Ogarnij sie i zacznij reagowac tak jak powinnas jako matka, MASZ BYC SKUTECZNA. i niewazne jakimi metodami do tego doprowadzisz. Facet ma kontrolowac swoje zachowania, jesli nad soba nie panuje zapisz go na warsztaty radzenia sobie ze zloscia i na terapie dla osob stosujacych przemoc. Mozecie na te warsztaty isc razem, zeby czul sie mniej poszkodowany. Mozesz zrobic jeszcze jedna rzecz, poszukac w poblizu domu jakiego sensownego psychologa, juz nie szkolnego, najlepiej odplatnie i wybrac sie do niego i opowiedziec o problemie, potem wyslac tam na spotkanie corke, niech opowie ze swojej perspektywy, a nastepnie wybrac sie na kolejne spotkanie we 3, niech psycholog nadwietli mu problem i opowie wyraznie o mozliwych neg. konsekwencjach. Jesli i to nie pomoze, to popros go, zeby na jakis czas wyniosl sie z domu i przemyslal swoje zachowania, bo Ty jestes bliska zlozenia pozwu o rozwod. Tutaj potrzebne sa silne i konkretne kroki, a nie zadne tam pitu pitu, on musi poczuc, ze ma ze soba problem i musi zaczac nad nim panowac.
          • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 09:46
            zuzi1, przecież to jest pitu pitu. Tyle się mówi, że matka stanie za dzieckiem, ale tu matka bardziej przypomina osobę stojącą z boku, nie za a najlepiej przed dzieckiem. Takie zachowanie byłoby ok, gdyby dotyczyło mobbingu córki w szkole, gdzie rodzic może je wspierać faktycznie tylko stojąc z boku.
            No i to czekanie, nie wiadomo na co. Chyba tylko na dojrzewanie młodej i ucieczki z domu.
            • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 11:05
              Alpepe, wychodze z zalozenia, ze facetowi NALEZY dac szanse, w postaci spotkan z psychologiem/ specjalista od przemocy, jednakze pod warunkiem, ze natychmiast zaprzestaje krzywdzacych corke zachowan. Jesli nie zaprzesta, to sprawa jest jasna, nie ma na co czekac, nalezy skladac pozew o rozwod. Facet ma wybor, moze zaprzestac swoich dotychczasowych zachowan, a moze je kontynuowac, to nie jest tak, ze on musi sie tak zachowywac, on takie swoje zachowania po prostu wybiera. Nalezy postawic go pod sciana i dac wybor albo- albo...
              • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 14:06
                Zuzi, ale przecież to się dzieje od lat, a młoda zaraz wejdzie w dojrzewanie, a to okres tak samo krytyczny jak wczesne dzieciństwo.
                • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 15:17
                  Mysle, ze autorka nie za bardzo ma swiadomosc, ze to jest przemoc i trzeba to bezwzglednie przerwac. Facet tez tego moze nie wiedziec. Dlatego warto umowic sie do terapeuty od przemocy, to bedzie nawet lepsze rozwiazani. niz zwykly psycholog.
                  • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 15:19
                    Za piętnaście lat autorka przyjdzie na to forum i zapyta, no jak to, córka mi wykrzyczała w twarz, że mnie nienawidzi, bo pozwalałam jej ojcu sekować ją, a przecież ja ją broniłam i mu mówiłam, że tak nie może. I najgorsze, że ona nie znajdzie winy w sobie i nie zrozumie pretensji córki.
                    • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 16:53
                      Dlatego napisalam ta obrona musi byc skuteczna i doprowadzic do zaprzestania takich zachowan. Jesli nie, to wowczas nalezy sie rozstac, wlasnie z uwagi na dobro dziecka.
        • milamala Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 10:32
          asis09 napisała:

          > No i niestety od kilku lat walczę o zmianę jego zachowań. Niestety to nic nie d
          > aje.
          No o sprawa jest jasna, tatus nie stwarza nadzieji na resocjalizacje. Moim zdaniem odseperowanie psychiczne (jasne wytlumaczenie dziecku , ze ojciec sie myli, ze jest chory i ojcem ma sie nie przejmowac). A nawet fizyczne. Niech sie wyprowadzi ... to kto wie, moze siei otrzasnie, a na pewno bedzie to jasny sygnal dla corki, ze jestes po jej stronie.

          " Za to że zostawiła rower na dworze, że nie zga
          > siła lampy,
          > że zostawiła śmieć na podłodze, nie moze słuchać w radiu swojej fali, bo on teg
          > o nie lubi,"

          Tak tak znam to, ze czyta ksiazke i smieje sie "do siebie" ( bo ksiazka przecie smieszna byc nie moze) jak jakas glupia. Jednym slowem przemoc.

          " > Pomijam fakt leczenia intensywnego córki przez 9 miesięcy / jak to często bywa
          > zostałam
          > sama z problemem co bardzo przeżyłam/."
          Tak tak to tez znam, ci panowie tak maja. Jak uleglam wypadkowi komunikacyjnemu, to nie tylko nigdy nei przyjechal mnie odwiedzic, ale i nie przyjechal z matka mnie odebrac ze szpitala. Nic go to nie obchodzilo. Nigdy nei zapytal jak sie czuje.
          Takie zachowanie to przejaw zaburzenia. Chron swoje dziecko, bo uwierz szykujesz jej nieciekawa przyszlosc.

          "> Staram się ją "budować" cały czas w różnych dziedzinach. Cieszę się, bo jest w
          > IV klasie i ma same piątki."

          Ale to nie jest budowanie. Nawet psychopata skrajnie niedojrzaly egoista potrafi sie cieszyc z samych piatek dziecka, bo moze sie tym pochwalic.
          Corka ma wiedziec, ze nie musi miec samych piatek, ze jest tak samo cenna, dobra i madra jak bedzie miala same troje i nie zostanie lekarzem/prawnikiem.

          "> Uprawia trochę sportów amatorsko.'
          Z tego tez psychopata potrafi sie cieszyc, oczywiscie pod warunkiem osiagania sukcesow lub gdy sport jest uznawany za szczegolnie prestizowy. Wiem cos na ten temat.
          Ona ma sie czuc wazna nawet jakby byla ostatnia lamaga swiata.

          "> Przynajmniej to ją wzmacnia..."
          Tak Ci sie tylko wydaje, masz zle pojecie o tym gdzie umiejscowione jest wewnetrzne poczucie wartosci czlowieka.

    • damodia Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 11:50
      >Pomijam fakt leczenia intensywnego córki przez 9 miesięcy / jak to często bywa zostałam
      >sama z problemem co bardzo przeżyłam/.

      Widzę, że sama jesteś przekonana, że facet nic nie musi bo za wszystko wziąć odpowiedzialnosc musi żona i matka.
      Inaczej byś z tym panem nie żyła razem od tylu lat..

      A nieodzywanie się? Karanie milczeniem?
      Masz w domu przemoc. A ty jako matka dziecka jesteś bierną strażniczką trwania tej przemocy.
      Szkoda dziecka.

    • z_pokladu_idy Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 12:08
      Zawsze mnie dziwiły kobiety, które trwają w związku choć nie mają absolutnie żadnego pożytku z mężczyzny, a już niewyobrażalną zagadką jest dla mnie bycie z kimś, kto traktuje innych ludzi, zwłaszcza własne dzieci, jak za przeproszeniem go.wno.
      Jeśli mąż by nie poszedł do psychologa w trybie natychmiastowym, to bym poważnie rozważyła rozwód, szczególnie, że taki stan, jak piszesz trwa od dłuższego czasu. Ciebie też tak traktuje?
      Myślę, że nie ma sensu bawić się w rozjemcę i terapeutę męża, jeśli on nie widzi żadnego problemu. On jest dorosły i w tym momencie jesteś bardziej odpowiedzialna za swoje dziecko, a nie małżeństwo.
    • danaide Re: Kontakt ojca z córką 10.03.15, 18:56
      Poinformuj męża, że umywasz ręce - już teraz - gdy jego dorosła córka przestanie się do niego odzywać. Kto sieje deszcz, zbiera burzę.
      • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 09:56
        Miałam dużo czasu do przemyśleń i postanowiłam wrócić do wątku.
        Po drodze były walentynki, Dzień Kobiet i kilka weekendów,
        a więc dużo okazji do zakończenia pomyślnie konfliktu.
        Nie wyciągnęłam ręki, nie przytuliłam, nie chciałam rozejmu /tak jak zawsze robiłam wcześniej/.
        Mija 8 tydzień od kiedy mąż milczy. Do córki odezwał się kilka razy, bardziej
        odpowiadając na jej pytania, a nie zadając jej. Trzy dni temu słyszałam jedynie
        że prowadzili jakąś rozmowę dłuższą tzn. 5-minutową.
        Odwiedziny kuzyna/moja strona/ córki zakończyły się tym, że do kuzyna również się nie
        odzywał. Odwiedziny koleżanki z klasy zakończyły się że z nią rozmawiał / to nie moja rodzina/.
        Do mnie nie odzywa się w ogóle, jedynie odpowiada na moje pytania/polecenia itd.
        Majsterkuje w garażu, naprawia, siedzi przed kompem jak gdyby nic.
        Wasze sugestie dały mi dużo do myślenia. Nigdy nie myślałam o sobie że jestem ofiarą
        przemocy emocjonalnej i to ze córa też jest.
        Najbardziej ze wszystkiego to jednak boli choroba moja i córki, brak współczucia, empatii,
        i to że się odsunął od niej kiedy była leczona. Gwarancja na przyszłość? Znikoma...
        Uwierzyłam rok temu w to,że terapia odniosła skutki, że kurs wychowawczy
        na który chodził mąż odniósł skutki. Bo naprawdę dużo się zmieniło
        w ich stosunkach, skończyło się czepianie, krytykowanie, karanie.
        Nasz ekontakty były może nie wyśmienite czy bardzo dobre, ale ok.
        Po to aby po roku wróciło wszystko ze zdwojoną siłą/ wydaje mi się że dusił wszystko
        w sobie, postępował nie tak jak chciał, atk jak wskazano na kursach i terapiach/.
        Nie jestem zależna finansowo, wręcz zarabiam więcej, pracuję na stanowisku
        i w zawodzie które ma przyszłość, i sama się sobie dziwię bo w pracy taka
        zdecydowana jestem! Nie podejmuję pochopnych decyzji.
        Postanowiłam : jego wyprowadzka /córce nie mam zamiaru zmieniać szkoły i otoczenia
        przynajmniej do końca gimnazjum/
        Jeśli on dojdzie do tego , że potrzebuje wsparcia długoterminowego psychologa
        to może się zgodzę, ale to ma wyjść od niego.







        • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 10:20
          mój też miał zapędy obrażania sie, na dziecko 2-3 letnie. Początkowo rozmawiałam deskretnie, nie przy dziecku, potem już normalnie, wręcz wyśmiewałam "tatuś się obaraził, nie martw sie przejdzie mu...on tak juz ma...orbituje na innej planecie ale zaraz wróci do nas" ogólnie olałam i zajmowałam się dzieckiem. M. chyba doszedł do wniosku, że nie warto takich szopek odwalać. Zresztą w innych sferach, też miałam "swoje sprawy" podziałało. Jest ok. Jeszcze co zauważyłam, u takich osób obrażenie sie jest jakiś rodzajem kary dla drugiej osoby, od kiedy mam dziecko, intensynie pracuje i nie mam czasu analizować o co tym razem się obraził, olewam. Polecam ten spsób bo działa, widzę zdecydowaną poprawę.
          • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 10:26
            Próbowałam wiele razy tak postępować, potem wszystko niby gładko
            przechodziło w sprawy codzienne.
            Ale uraz został, nie potrafię jechać np 8 godzin i nie powiedzieć ani słowa,
            nie potrafię leżeć chora w łóżku i on się nie odezwie do mnie,
            nie potrafię żyć bez mojej rodziny / nie odzywa się do nikogo juz ode mnie,/nie mogę myśleć o spotkaniach, świętach/,
            Jeszcze kilka rzeczy nałożyło się do tego np.to ze nie ma już zbliżeń między nami, bo on nie potrzebuje itd
            • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 14:48
              Przemoc czynna występuje wtedy gdy agresor atakuje nas słowem i czynnie narusza naszą cielesność.
              Ale że istnieje przemoc bierna polegająca na milczeniu ?
              Takie rzeczy to chyba tylko w Erze albo na babskich forach.
              Facet ma swoje zdanie i jest OK. Gdy się nie odzywa to stosuje przemoc bierną.
              Kobieto, może zgłoś się do poradni, bo ja widzę że masz problem, ale ze swoją psyche.
              A te paniusie co tak cię pouczają, to ciekawe jakich metod używają w swoich rodzinnych problemach ? Ciche dni, ciche noce, krzywe kluchy.
              Babom jednak w głowach się poprzewracało]
              • ola_dom Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 15:04
                slomiany.wdowiec napisał(a):

                > Ale że istnieje przemoc bierna polegająca na milczeniu ?

                Tak, kto to widział podobne rzeczy, prawda...?
                :D
                O "cichych dniach" to tylko na babskich forach piszą, jasne...:>
              • pade Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 15:17
                To co oznacza wg Ciebie nieodzywanie się przez np. kilka dni?
                • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 20.03.15, 16:31
                  Kiedy cisza nam szkodzi

                  Czasem jednak cisza może wywołać więcej szkód niż korzyści.

                  Milczenie powoduje narastanie uraz

                  Dewastuje poczucie bliskości. Kiedy traktujemy się z milczącą obojętnością, narastają pomiędzy nami urazy. Im ich więcej, tym trudniej jest powrócić do bliskości, tym trudniej jest zapomnieć, wybaczyć, puścić w niepamięć. Urazy są jak cegiełki: z nich budowany jest mur pomiędzy partnerami.

                  Wyrabiają się złe nawyki

                  Jeśli kolejne kłótnie zaczynają się kończyć cichymi dniami, zaczyna nam to wchodzić w nawyk. Zanim się obejrzymy, właśnie w ten sposób będziemy rozwiązywać większość konfliktów. W takiej sytuacji coraz łatwiej nam będzie wpadać w ciszę i będzie ona trwać coraz dłużej.

                  Problem pozostaje nierozwiązany

                  Milczenie nie zbliża nas do rozstrzygnięcia konfliktu, a tylko go pogłębia. Kłótnia jest jak burza: czasem daje energię i odwagę, by powiedzieć coś, co się w sobie tłamsiło. To pomaga oczyścić atmosferę. Ciche dni odwrotnie: powodują, że staje się duszna na długo.

                  Krzywdzimy dzieci

                  Dla dzieci ciche dni między rodzicami są koszmarnie trudne. - Maluchy świetnie wyczuwają atmosferę i wiedzą, że coś jest nie tak. To budzi w nich poczucie zagrożenia, zwłaszcza gdy rodzice twierdzą, że wszystko jest w porządku - a gołym okiem widać, że nie jest! Dziecko nie wie, komu i czemu ma wierzyć - wyjaśnia psycholog.

                  Dzieci przeżywają konflikty między rodzicami, a ciche dni od kłótni różnią się także tym, że trwają dużo dłużej. Źle robią pary, które mieszają dzieci w konflikty. Niektórzy używają ich jako posłańców: "powiedz ojcu, że ma cię zawieźć na zajęcia", "powiedz matce, że nie będzie mnie na obiedzie". To niesprawiedliwe: konflikt dorosłych powinien pozostać wyłącznie między nimi!


                  Czytaj więcej na kobieta.interia.pl/uczucia/psychologia/news-ciche-dni-oczyszczaja-czy-niszcza-zwiazek,nId,1036346#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
                  • oksytocyna1 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 01:37
                    Ponoć niektórzy ojcowie tak mają, że jak dziecko zachoruje, nie potrafią sobie z tym poradzić. Pisałaś chyba, że mu się zaostrzyło jak córcia zachorowała. Czy to bardzo poważna choroba? Co to jest? Pytam pod kątem wpływu stresu na pojawienie się/rozwój choroby. Są takie, którym stres bardzo "sprzyja", a Twój mąż dostarcza Twojej córci stresu aż nadto. Weź to pod uwagę. A jeśli mąż rzeczywiście miał "zimny wychów", to bez poważnej psychoterapii jemu będzie po prostu bardzo ciężko zmienić się na stałe. Nawet jakby chciał.
                    • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 08:53
                      8 miesięcy trzech antybiotyków tzn. 3 porcje na śnaidanie 3 porcje na kolację, dieta., a do tego na codzień astma.
                      Chodził już kiedyś na psychoterapię sam. Pomogło na jakiś czas.
                      Wiem, ze mu ciężko, ale dlaczego my mamy płakać???
                      Dodam że jego rodzeństwo /3/ jest po rozwodzie, a drugie związki tez
                      się rozpadły.

                      • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 09:37
                        To takie trochę irracjonalne zachowanie w stosunku do męża. W sumie istnieje jakaś relacja pomiędzy ojcem i córką. Nie piszesz że córka narzeka na taki układ. Ale z twoich wysnutych wniosków na podstawi3e "sugestii tu na forum" ty zdobywasz się na rozwód.................
                        Ciekawe jak na taki układ zapatruje się twoja ukochana córeczka. Czy raczyłaś się jej zapytać o zdanie ?
                        • triss_merigold6 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 10:08
                          Od kiedy to dzieci pyta się o zdanie na temat zasadności rozwodu rodziców?
                        • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 10:24
                          O rozwodzie myślę od 2 lat tak około.
                          • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 10:56
                            jeśli ojciec nie odzywa się do dziecka całe tygodnie to jest to patologiczna sytuacja
                            wyślij go jeszcze raz do psychologa, a najlepiej razem. Może rodzina mu sie znudziła???
                            • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 11:07
                              ja myślę, że i ja i córka od dawna nie spełniamy jego marzeń.
                              Wyobrażał sobie z tego co wiem takie przecukrzone obrazki rodzinne
                              z reklam,że tak będzie u niego. A tu w domu d...pa
                              • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 12:07
                                niestety przy wyborze partnera trzema mieć duuużo szczęśa. Każdy sie zmienia, po latach ma inne potrzeby, co innego nas uszczęśliwia itd.
                                Nie wiem, jaki zawód uprawia Twój M. mój to tzw. umysł ścisły i zwyczajnie czasami widzę, że jego mózg myśli o kolejnych projektach, nawet jak film ogląda to rysuje sobie palcem jakieś wzory na spodniach (pewnie właśnie wymyśla coś nowego). Taki już jest, po latach, jak przyszły obowiązki związane z intensywną pracą i dzieckiem prawie mi nie przeszkadza, że woli "pomedytować" niz porozmawiać. Sa tego też i plusy, mam swoje życie, wyjazdy służbowe i inne rzeczy. Jest pomocny, ma swoje domowe obowiązki z dzieckiem spędza sporo czasu.
                                Nie wiem, dlaczego Twój mąż aż tak nie znosi rozmów i bliskości. Zakładam, że nie jesteś typem modliszki i ciągłego opowiadania o duperelach. Masz jeszcze jedno wyjście, żyj swoim życiem, nie pytaj ciągle, dlaczego milczy jak znowu sie obrazi olej, wychodź z córką bez niego. Jeśli masz potrzebę rozmowy to idź na spotkanie do rodziny, przyjaciół. Może mu się znudzi. Jeśli nadal będzie tkwił w swoim świecie to i tak wszystko się rozpadnie, jeszcze zdążysz się rozwieść.
                  • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 12:59
                    Problem polega na tym, ze on moze nie wpasc sam na pomysl, ze potrzeba mu spotkan z psychologiem. Poza tym panowie sa czesto tacy troche niedorozwinieci, jesli chodzi o wglad w swoje emocje i zazwyczaj ida w zaparte, ze im nic nie jest, i zadnej pomocy nie potrzebuja. Mysle, ze rozwiesc zdazysz sie w kazdej chwili, daj mu ten artykul do przeczytania i porozmawiaj z nim o tym, ze prawdopodobnie jego zachowania maja glebsze podloze i bardzo, mozliwe, ze jest to okres dziecinstwa i dom rodzinny. Kup mu do przeczytania ' Powrot do swego wew. domu' i popros, zeby przeczytal, a najpierw przeczytaj sama. Panowie latwiej przyjmuja informacje od specjalistow, fachowcow i generalnie od roznych autorytetow, niz od wlasnej zony. Jesli go jeszcze kochasz, to daj mu szanse i jesli sie zgodzi, to idz z nim razem do psychologa. Gdy z tego nic nie wypali, to bedziesz miala jasnosc, co masz dalej robic.
                    • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 13:11
                      Chodził na terapię sam 10 lat temu. Pomogła na trochę. Byłam w ciąży,
                      potem poród itd.
                      Dwa lata temu chodziliśmy razem, krótko. Chwila spokoju.
                      Rok temu chodziliśmy razem, spokój na rok.
                      Cztery razy ostatnie wyjazdy na urlop skończyły się pierwszego dnia,
                      że przestawał się odzywać.
                      Ile ja jeszcze mam mieć pokładów cierpliwości?
                      • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 13:26
                        a on co mówi??? chce jeszcze być z wami?
                      • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 13:42
                        To co teraz napisalas juz troche zmienia postac rzeczy, teraz w takim razie decyduj co bedzie dla Ciebie i corki lepsze, masz prawo byc tym zmeczona i zniechecona. A on ma wybor, tylko powiedz mu to wprost, ze to moga byc juz Wasze ostatnie chwile razem, i czy jest pewien, ze tego wlasnie chce...
                        • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 21.03.15, 15:04
                          Jak znajdzie się okazja aby mu to powiedzieć to oczywiście.
                          Narazie mam problem bo gadam do ściany...
                          • aqua48 Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 10:13
                            Nie jesteś jego matką, żeby go gdzieś wysyłać, to dorosły człowiek i powinien wiedzieć, że określone zachowania skutkują określonymi konsekwencjami. A odmowa uczestnictwa w życiu rodzinnym kończy się na ogół samotnością. Może będzie bez Was szczęśliwszy?
                          • marsylvik Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 11:45
                            Nie do ściany, tylko do kogoś, kto udaje ścianę, ale doskonale słyszy. Nie chce rozmawiać? Zakomunikuj mu. Daj określony czas na odpowiedź, zaznacz, że po tym czasie brak odpowiedzi uznajesz za odpowiedź. Prostsze niż się wydaje.

                            Nieodzywanie się tygodniami jest mocno nienormalne, a nienormalne otoczenie nie jest dla dziecka zdrowe. Za zdrowie dziecka jesteście odpowiedzialni oboje, każde z Was we własnym zakresie. On nie musi się stawać zaraz ideałem, ale musi się zachowywać w granicach normalności, jeśli wybiera patologię*, to nie ma prawa Was w nią ciągnąć. Ty nie musisz go zmieniać, ale musisz przed patologią chronić dziecko.

                            *patologię rozumiem tu jako niezdrowe zachowanie, niezdrową sytuację, niezdrową rodzinę
                            • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 15:10
                              A ja mam pytanie to tych wszystkich doradzających "paniuś maglowych"
                              1. Czy podobne sytuacje zdarzają się u was w domu ?
                              2. Czy w taki sam sposób jak rodzicie postępujecie w swoich sytuacjach ?

                              Może żeby zacząć coś doradzać należy osiągnąć jakąś formę nauki uprawniającą do nauczania.
                              Zakres psychologi, pedagogiki i podstawy w zakresie tematu..............
                              Czas trwania takich studiów to ok. 6 lat wytężonej pracy (nauki) potem kilka lat praktyki...............

                              A tu wszystkie paniusie są na takim wysokim poziomie "degrengolady.
                              Aż wstyd maglary. Nie mam zamiaru was obrażać, rozumiem wasze zaangażowanie.
                              Ale czy u was w domu wszystko jest idealnie ? Nie ma z waszej strony żadnych problemów ?
                              Mąż jest cacy, wy też. O dzieciach "cudownych" nie wspominam.
                              No i takie idiotyzmy nadają się do prasy: "Jak stado głupich wiedźm poszczuło zdesperowaną kobietę na męża cichego milczka"
                              Bo facet w gruncie jest milczkiem, nie strzępi ozora po próżnicy. Taki typ tak ma.
                              • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 15:12
                                I jeszcze jedno.
                                Za patologię uważam takie doradztwo jak wasze.
                                • marsylvik Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 17:00
                                  Z wzajemnością.
                              • marsylvik Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 16:59
                                1. Nie życzę sobie nazywania mnie paniusią maglową. Niezależnie od tego, że tego rodzaju epitety mówią więcej o osobie ich używającej niż nimi obrzucanej.
                                2. Na ile podobne? Kilka tygodni ostentacyjnego nieodzywania się do żony i dzieci? Wielokrotnie? Nie, nie zdarzyło się i nie mogłoby się zdarzyć. Nawet raz. Zakończyłoby się spakowaniem walizek przed upływem tych trzech tygodni.
                                3. Tak, tak doradzam jak sama postępuję lub postąpiłabym w podobnej sytuacji. Jeśli nie wiem jak bym postąpiła, to albo bym nic nie napisała (często mi się zdarza) albo wyraźnie zaznaczyłabym, że nie wiem.



                                "Od 3 tygodni on do niej nie gada, bo go wkurzyła i się obraził /do mnie zresztą też/.
                                Tatuś nie krytykuje, nie wtrąca się, nie opieprza,nie bawi się itp."

                                Nie mamy tu do czynienia z typem introwertycznym, małomównym z natury, jak ja czy mój ojciec na przykład, tylko z celowym, bardzo długotrwałym unikaniem kontaktu z członkami rodziny po tym, jak jedno z nich zrobi coś, co go wkurzy. Wszelkiego kontaktu, przez wiele tygodni, za karę.

                                Milczek i niechęć do strzępienia ozora po próżnicy a karanie członków rodziny tygodniami milczenia, bo się na jednego z nich za coś obraziło to zupełnie co innego i nie ma ze sobą nic wspólnego.


                                Pytanie, czy Ty doradzasz tak, jak byś sam postępował?
                                Co byś zrobił, gdyby to Twoja żona miała taki zwyczaj? Kłótnia z Tobą, to się kobieta za karę do Ciebie i Waszych dzieci przez miesiąc nie odezwie, nie pobawi z nimi, nie pomoże w codziennych sprawach. Co byś wtedy zrobił?
                                • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 17:17
                                  W starej przysiędze Hipokratesa, która dotyczy lekarzy, a więc w pewnym zakresie i porad jest taki punkt.
                                  Po pierwsze nie szkodzić.
                                  A w wielu wpisach pań maglowych wyraźnie przebija szkoda dla rodziny jako takiej.
                                  Skoro ciebie uraził ten zwrot, widać że poczuwasz się do takiego określenia swej osoby,
                                  • enith Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 17:33
                                    slomiany.wdowiec napisał(a):

                                    > W starej przysiędze Hipokratesa, która dotyczy lekarzy, a więc w pewnym zakresie i porad jest taki punkt. Po pierwsze nie szkodzić.

                                    Hmm.... co w takim razie powiesz na dwumiesięczne nieodzywanie się mężczyzny do żony i 11-letniej córki? Jaka jest twoja rada dla autorki wątku? My, panie z magla, prosimy ciebie o konkrety.
                                    • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 18:18
                                      Temat zasłyszany (przeczytany) tylko podany przez jedną stronę.
                                      A przecież medal ma zawsze dwie strony.
                                      Więc żeby doradzić cokolwiek, a przynajmniej zająć jakiekolwiek stanowisko należy poznać zdanie pana małżonka.
                                      A tu to jak w maglu, proszę pani, bo wie pani ta Kowalska to..............
                                      A ten jej chłop to .............................
                                      Pozdrawiam magiel. Bo tak się to towarzystwo wzajemnej adoracji powinno nazywać. Dzięki takim radom to tylko rozwody i dzieci z rozbitych małżeństw.
                                      • enith Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 18:28
                                        Czyli, krótko mówiąc, nie masz dla autorki wątku żadnej rady. Zwyczajnie jej nie wierzysz, że mąż się od dwóch miesięcy nie odzywa, a nawet jeśli, to twoim zdaniem długotrwałe nieodzywanie się do najbliższych członków rodziny nie jest formą przemocy. Dla mnie jest i to jedną z najbardziej dewastujących rodzinę, więc tu się na pewno nie zdołamy porozumieć.
                                  • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 18:20
                                    ale co to za szkoda dla rodziny? nikt jej szczególnie rozwodu nie doradzał. Nie sądzę, aby normalny, dorosły człowiek rozwiódł się tylko po jednym czy drugim wpisie na forum!
                                    co do autorki wątku, bardzo dobrze ją rozumiem, mam podobnego M. ale nie jest aż tak "zatwardziały" w tym swoim milczeniu. Więc akurat mogę coś na ten temat powiedzieć, jakoś sobie poradziłam, choć nie jest idealnie.

    • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 20:03
      Dzięki za zrozumienie, to dobrze wiedzieć , że ktoś ma takie same/podobne problemy i dał radę!

      Dokładniej może podpowiem : pierwsza terapia męża była bo nie wiedział czy mnie kocha.
      Druga terapia wspólna króciutka - ja byłam skrajnie zmęczona leczeniem córki, a mąż nie mógł zrozumieć że cierpię i nie mam siły i ochoty na wyjazdy, uprawianie sportów i uśmiech / to chyba była depresja/.
      Trzecia njadłuższa terapia wspólna: bo mężowi nie podobały się moje metody wychowawcze, ze były za pobłażliwe. Chodził w tym czasie na kurs wychowawczy i dopiero po nim dotarło do niego, że była za "agresywny" w metodach, co sam przyznał przede mną, sobą i psychologiem.
      W międzyczasie trzy wyjazdy na urlop zakończone w pierwszym dniu, bo woda nie taka, bo dziecko nie takie, bo hotel za duży.
      W międzyczasie przestał odzywać się do moich rodziców.
      Teraz terapia potrzebna bo? Córka jęczy, nie chce się uczyć, pyskuje?
      A następna?
      A następna?
      Właśnie dlatego wysiadam.
      • zuzi.1 Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 23:01
        A jak sie zachowuja jego rodzice i rodzenstwo? Z tego co piszesz, to facet jest co najmniej dziwny, moze jemu jakis psychiatra by sie przydal, nikt z jego rodziny nie leczy sie u psychiatry?
        • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 23.03.15, 06:58
          Siostra schizofrenia. Trójka rodzeństwa porozwodzie, kolejne kilkuletnie związki nie wyszły. Dzieci tych osób dopiero po 30 zaczynają mieć faceta/kobietę. Rodzice się nie rozwiedli, bo to wtedy był wstyd, ale miłości opiekuńczości troski tam nie było.
      • nena20 Re: Kontakt ojca z córką 22.03.15, 23:15
        masz bardzo trudną sytuację, córka jest juz na tyle duża, że wszelkie zmiany odczuje. Czy jest sens się rozstawać? nie wiem. Zorganizuj sobie życie poza M., nie pytaj o co chodzi, rozmawiaj z nim służbowo, czyli to co niezbędne, a jednocześnie w tych rozmowach "służbowych" nie okazuj mu wrogości. Udawaj, że nie widzisz jego obrażania się. Czy musisz z nim jechać na urlop? Powiedz, że w tym roku zabierasz córkę i jedziecie same, chyba nie potrzebujesz kolejnej afery. Nie informuj teraz w nerwach ale tuż przed urlopem, oczywiście jeśli tak ci odpowiada. Przygotujesz się do rozstania.
        • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 23.03.15, 07:05
          Wymyśliłam sobie źe on się ma wynieść a jbk młoda pójdzie do liceum to sięprzeprowadzimy. Wiem, nie przejdzie to. Źyję tak właśnie jak piszesz, fatalnie się z tym czuję, i wiem źe mwuszę być zdrowa i źyć, bo nie wyobraźam sobie zostawić ich samych. Jestem miła
    • yna777 Re: Kontakt ojca z córką 23.03.15, 13:16
      Też mam takiego na stanie. Też się obrażał na całe tygodnie i przy tej okazji był jeszcze bardzo przykry, by nie powiedzieć niekulturalny, mściwy. Zwykle gdyż zrobiłam coś tak strasznego jak np. za późno o kilka sekund odpowiedziałam na jakieś pytanie albo nie tak jak powinnam. I kilka tygodni ciszy. Na dziecko, wówczas rok i trochę też już zaczynał się obrażać. Też za to, że nie była taka jaką akurat miała być. Np. bała się wody.

      Ale ja szybciej przestałam rękę wyciągać do zgody, głośno zaczęłam mówić co myślę na temat jego zachowania. To chciał rozwodu i usłyszał, że proszę bardzo. Kilka takich cykli i jest lepiej. Takie obrażanie się to teraz czasem dzień lub dwa, częściej kilka godzin. Sam często wyciągnie rękę. Na dziecko się nie obraża w ogóle.

      Chyba przegapiłaś moment, w którym należało sobie powiedzieć, że to jest nienormlane zachowanie, krzywdzące dla dziecka i Ciebie i żeby zmienić swoje postępowania na bardziej asertywne i prostujące relacje w domu. Karmiłaś swoją uległą postawą potwora, to urósł.

      Nie znam Twojego męża ani Ciebie, zatem rad udzielać nie będę. Ale wiem jak destrukcyjne dla mnie było takie zachowanie, ta cisza ważąca tony, to cedzenie słów, odgrywanie się. Jak cierpiałam patrząc na zdezorientowanie dziecka tym co się dzieje. Miotałam między chęcią odejścia już teraz a strachem, że rozbijam dziecku rodzinę. A jestem dorosła i teoretycznie wszystko umiałam sobie wytłumaczyć, nazwać po imieniu czyli bierną przemocą, powtarzać sobie, że to nie moja wina i jedynie wpływ mam na siebie, a na próbie zmian jego zachowania się spalę i myślenie co mogę zrobić by się zmienił lub tak nie zachował to pułapka.

      Zatem jak destrukcyjne musi to być dla Twojej Córki, która pewnie tego sobie poukładać nie potrafi. Takie odrzucenie przez ojca, pewnie strach, też w czasie kiedy jest niby dobrze, czy za chwilę znowu nie będzie miał jazdy i będzie milczał i obarczał ją i Ciebie odpowiedzialnością za swoje zachowanie. Przecież ona pewnie żyje non stop w stresie co będzie, za co jej się za chwilę dostanie, co tym razem obrazi ojca. Nie wierzę, że taka mała dziewczynka daje radę sobie z tymi emocjami. Ja nie dawałam i ciągle często nie daję rady, a co dopiero dziecko.
      Weź to pod uwagę planując kolejne kroki w zakresie relacji z mężem.
      • slomiany.wdowiec Kontakty międzyludzkie.... 23.03.15, 19:54
        Drogie Panie, a Autorka w szczególności.
        Ktoś nie będę wymieniał z nicka wytknął mi że nie mama żadnej rady dla autorki.

        Może zacznę inaczej. Od początku. Od chwili poznania, aż do zawarcia małżeństwa. Potem ten kilkuletni okres trwania sformalizowanego związku aż do wybuchu bomby atomowej zwanej MILCZĄCĄ AGRESJĄ BIERNĄ.

        Ciekawe jest w tym wszystkim to że podobno człowiek nie staje się takim negatywem z dnia na dzień. Raczej, a wydaje mi się że na pewno jego sposób bycia i zachowania kształtują się przez dosyć długi okres młodości, a w wieku dorosłym nabiera ostatecznej formy.

        Skoro powstało jakieś uczucie i zauroczenie ten człowiek więc posiadał na pewno jakiś swój urok i czar osoby która potrafi "rozkochać w sobie kobietę".
        Nagle po 10 latach małżeństwa człowiek pokazuje swoją uśpioną formę troglodyty, milczka i ponuraka który odpycha wszystkich bliskich od siebie.

        Ze słów opisu autorki wynika jedno. Facet jest osobą wręcz wymagającą. Która wymaga od dzieci perfekcji w wykonywanych zadaniach. Nie ważne czy to lekcja, czy utrzymanie porządku.
        Ważne że wszystko ma być zapięte na ostatni guzik.
        Wynika też że w domu nie okazywano mu zbyt wiele ciepła i uczucia. Stosowano w stosunku do niego tak zwany "Zimny wychów cieląt".
        Taką same metodę stosuje on do swoich dzieci bo ON TAK ZOSTAŁ WYCHOWANY.
        Oburzenie pań "z doradztwa mentalnego" jest co najmniej dziwne i karygodne.
        Tata nie stosuje przemocy ani fizycznej, ani psychicznej. Nie bije, nie krzyczy.
        ON PO PROSTU MILCZY.
        I ten niegodny czyn tego pana jest właśnie tak godny potępienia przez te panie.
        Gdyby on chociaż wracał pijany i bił. Wydzierał się na żonę i dziecko. Gdyby łamał meble i wyrzucał przez okno. Ale nie !!!!!! On w bezczelny sposób ośmiela się zachować stoickie milczenie. Stosuje metodę cichych dni i nocy która jest dozwolona tylko przez kobiety.

        Chyba sobie panie raczą żartować i z autorki jak również z jej małżonka.

        Jedną, jedyną radę jaką ośmielę się udzielić ( a mam cichą nadzieję że wielce szanowna p. Agnieszka Iwaszkiewicz nie zgani mnie za nią) jest następująca.

        Obydwoje państwo rodzice. Czyli autorka i jej małżonek mają problemy w relacji wychowywania dziecka. Tata ma szkołę wyniesioną z własnego podwórka, mama preferuje inne stanowisko. Dla dobra dziecka na pewno nie polecam rozwodu, ale naukę zdrowej konwersacji dla dzieci i dorosłych.
        Jeżeli tata jest takim niereformowalnym osobnikiem który w pewnej chwili milknie na okres dłuższy niż ustawa przewiduje należy się zastanowić czy nie jest to związane z pewnym skrzywieniem psychicznym które "zamyka go" na kontakty ze światem aż on ochłonie po nieperfekcyjnie odrobionej lekcji przez dziecko.
        Może on po prostu nie moze tego przeboleć że jego córka zawiodła pokładane w niej nadzieje. Bo on nie osiągnął w życiu nic więcej niż tak wspaniałe dziecko którego się dochował. On pragnie żeby ona była naj, naj naj ze wszystkich na świecie. Żeby nikt z nią się nie mógł równać. ..............................
        No i po ble, ble ble sobie w temacie gdybania na temat pana.
        Autorka jako osoba również współuzależniona nadaje sie również do specjalistycznej komórki "uzdrowień cudownych."
        Nie ma ludzi normalnych. Każdy z nas jest dziwakiem, cudakiem czy wariatem. Każdy z nas reprezentuje sobą pewne odchyłki i dewiacje od normy.
        Ale czy te "drobiazgi" przeszkadzają wam w życiu ?
        Problemy nas nie szukają. Problemy sami sobie stwarzamy.
        Zamiast obchodzić naokoło cegłę leżącą na drodze wystarczy ją raz ułożyć w odpowiednim miejscu. Zamiast omijać inną dziurę na naszej drodze wystarczy ją zasypać i wtedy nie będziemy mieć już dwóch problemów.

        Co do rady .........................
        podobno najlepiej pogadać do poduchy, szepcząc sobie do uszka. (w łóżku) Potem można rozwinąć temat nawet w formie dyskusji rodzinnej. Zwracanie uwagi na jego milczenie jest popieraniem jego metody. Pan się nie odzywa ? Trudno. Jego strata. W domu jest śmiech, radość i wesele. To tylko jedna osoba nie uczestniczy w zawodach o najpiękniejszy uśmiech w domu. To tylko jego strata. Inni wygrywają główne nagrody.

        A tym paniom które proponują wystawić walizki, wziąć rozwód i inne tego typu działania agresywne życzę tego samego w stosunku do nich. Oko za oko. Ząb za ząb.
        Śmierć za śmierć.
        Tego te panie winszują i radzą autorce. Cóż za poronione pomysły.
        • slomiany.wdowiec Re: Kontakty międzyludzkie.... 23.03.15, 20:05
          Jeszcze jedno i już krótko.
          Człowiek kształtuje się przez pierwsze 2 - 3 lata swoje życia.
          Wtedy też, gdy rodzice rozmawiają z dzieckiem, używają normalnych słów, nie używają krzyku.
          Starają się mówić normalnym głosem. Zwracają dziecku w grzecznej formie co wolno, a czego nie wolno, dużo z nim rozmawiają (tak jak z dorosłym) traktując je jednocześnie jak swój największy skarb. Wtedy rodzice wychowują dla społeczeństwa zdrowego osobnika, o wesołym usposobieniu, szczerym i otwartym umyśle bez żadnych podtekstów.
          W tym okresie mozna wyrobić nawyki porządku i dbania o czystość.
          Wychować w prawdomówności bez fałszu i obłudy.............
          Dalsze lata to już tylko utwierdzanie nabytych walorów.
          No i co najważniejsze. Kochać, całować, przytulać i dbać i chuchać...............
          A potem na stare lata to wszystko wróci z procentem.
          Ale tu widać że lepiej faceta wyrzucić z domu , a najlepiej zabić gada, wyrwać chwasta..........
          • paris-texas-warsaw Re: Kontakty międzyludzkie.... 23.03.15, 20:57
            Asis, nie wiem, czy ja dobrze rozumiem Twój przekaz, ale mam wrażenie, jakbyś była osobą, która ma w jakiś sposób przytłumione emocje, albo sprawy opisuje z punktu widzenia męża (lub swój stosunek do nich w ogóle pomija). Pewne sytuacje i Ciebie w nich (istniejącą?) jest w ogóle sobie trudno wyobrazić przy Twoim opisie:
            1. Byłaś w ciąży, w tym czasie mąż poszedł na terapię by się zastanowić, czy Cię kocha... I co Ty na to?
            2. Dziecko byłopoważnie chore przez 9 miesięcy, trwało leczenie, mąż obraził się na dziecko (o chorobę?) i był zły na Ciebie, że nie masz siły na imprezy i wyjazdy, a Ty poszłaś z nim na terapię, w celu... I co Ty na to?
            3. Ostatnie 3 (gdzies piszesz 4) wyjazdy skończyły się po jednym dniu, bo woda, hotel, dziecko (znowu obraziło ojca?)... I co Ty na to? I co na to córka? Zwłaszcza jej reakcja jest ciekawa (no właśnie, była jakaś?), bo dziecko, które się zabiera z planowanego wyjazdu po jednym dniu, to w ogóle cięzko sobie mi wyobrazić.
            A gdzie Ty byłaś wtedy duchem? Pakowaliscie walizki, dziecku powiedzieliście, że koniec wakacji, czas, przygotowania, nadzieje na wyjazd diabli wzięli? Jak mężowi udało się Ciebie z powrotem "zapakować" do auta/samolotu czy czym tam się udaliście? A jak dziecko udało się zmusić do powrotu? Tak zwyczajnie - zbieramy się, wracamy i Wy się zebrałyście na powrót?
            Mam wrażenie, że tak wskazana "decentracja" przyjęła u Ciebie jakąś nadmierną formę i może pora wrócić do własnego ciała i umysłu.
            • damodia Re: Kontakty międzyludzkie.... 24.03.15, 11:07
              Też mnie to uderzyło. Co to znaczy, że kolejny raz wracają z wakacji bo jemu się nie podoba? Co to znaczy, że chodzą na terapię, bo jemu się nie podoba żona lub dziecko?
              Czy cokolwiek w tej rodzinie dzieje się z inicjatywy autorki wątku?
              Czy może całkiem wyrzekła się siebie, dostosowuje się do tego co on chce, sama nie ma zdania na dany temat, ani potrzeb, ani wymagań?
              Wygodnie wybrać sobie rolę "podwładnej" w związku, bo wtedy "winny" staje się kierownik. Ale taka postawa ma bardzo krótkie nogi. Jak widać, unikanie postawienia na swoim, unikanie konfrontacji z mężem, unikanie zawalczenia o swoje zdanie i swoje warunki w związku przez żonę, -nie przyniosło dobrych owoców.
              I nie przyniesie.
              Autorko chyba powinnaś pochodzić sama na terapię, żeby zidentyfikować, dlaczegóż to od lat godzisz się pokornie na rozpieprzanie sobie i dziecku wakacji. Jak się mężowi nie podobało kolejny raz, to mogłaś mu powiedzieć -ale nam się podoba. I nie ćwiczyc się w nie'cnocie posłuszeństwa bo to nie zakon ani nie kolonia karna by nie mieć prawa głosu.
              Dlaczego sama się swoich praw wyrzekłaś na rzecz męża? Uważasz, że jest mądrzejszy od ciebie? wie lepiej co dobre a co złe? albo on zarabia więc ma władzę? albo jesteś wychowana na kobietę podległą mężczyźnie?
              O co chodzi?
              • milivanilia Re: Kontakty międzyludzkie.... 24.03.15, 11:49
                Tatuś nie krytykuje, nie wtrąca się, nie opieprza,nie bawi się itp.
                Ona ostatnie tygodnie, grzeczniutka, z uśmiechem podchodząca do tatusia,
                udająca że nic się nie stało.
                A dzisiaj słysze , że mówi do niej - wszystko psujesz, wszystko przez Ciebie.
                Normalnie zaraz coś zrobię, przecież ona jest dzieckiem!!!!!!
                Nie powinna być traktowana jak dorosła. Jak może ją obciążać atmosferą którą kolejny raz wytworzył w domu???

                Skupię się tylko na haśle wywoławczym całego zamieszania. No i nie rozumiem o co takie święte oburzenie sfrustrowanych pań na tym forum. Ojciec ma prawo mieć swoje metody wychowawcze. A jeżeli nie są przejawem sadyzmu i stosowania przemocy, to na pewno są dozwolone. Mamusia dała się zmanipulować paniom na forum i w tym upatruję jej chwiejną psychikę. Zamiast wraz mężem przyjąć jakąś formę porozumienia co do metod wychowawczych, ona jest "sterowana" poprzez porady dyskutantów.

                Właśnie w tym widzę brak jej własnego zdania. Brak zaangażowania w życie rodzinne.
                To tu dostrzegam różnicę zdań i metod wychowawczych. Nie ważne co doradzają osoby spoza rodziny. Ważne jest że mamusia ulega ich wpływom. To jest karygodne.
                • hunkis Re: Kontakty międzyludzkie.... 24.03.15, 11:55
                  Na Rozwód i co dalej twoje trollowanie zbyt ostro tną więc się tu przeniosłeś?
    • alinka_li Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 12:41
      Perspektyw na poprawę nie widzę. Ja bym się rozwiodła, Ty zrobisz jak uważasz.
      • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 15:45
        do zainteresowanych ;-)

        1. nasze wyjazdy to nie tak,że wszystkie po kolei , działo się tak na zmianę , a więc jeden ok, drugi już nie.
        Nie był nigdy zakończony powrotem /nigdzie tak nie napisałam/.
        Mąż obrażony robił swoje/zwiedzał, sportowił się sam/, a ja z córką spędzałam czas. Spotykaliśmy się na posiłkach.
        Dlatego moja czujność była zachwiana.
        2.Po porodzie córki ponieważ miała wielkie problemy min rehabilitację mąż pomagał i czynnie uczestniczył.
        Potem przy następnym problemie choroby wyłączył się, obraził na cały świat.
        Znałam również jego poprzednią postawę - a więc wierzyłam że to chwilowe.
        3. Finansowo jestem niezależna.
        4. Mamy inne modele wychowawcze. Kurs na który uczęszczał mąż napewno wiele mu
        wytłumaczył i miał momenty że zmienił postępowanie. Ale mam wrażenie, że robił to wbrew sobie,
        bo wyuczone zasady w domu zakorzenione zostały bardzo głęboko.
        5. Potwierdzam po wielu obserwacjach sytuacji, ze jego córka nie jest taka jakby sobie wymarzył:
        uprawia nie ten sport, nie słucha odpowiedniej muzyki,ma zły styl ubierania itd
        Niechęć wobec małej zaczął się ujawniać właśnie jakieś 4 lata temu, gdy
        zbuntowała się jego pomysłom na sport, muzykę, hobby. Zaczęła mieć własne zdanie,
        i to wtedy przelała się ta czara goryczy...
        6. A gdzie ja jestem?
        Rozmawiałam, prosiłam, błagałam, tłumaczyłam, groziłam.
        Nie stałam z boku jak ofiara, chociaż wiem, ze tak to moze wyglądać.
        Wiele rzeczy robiłam po swojemu narażając się na gniew i obrażanie.
        Gdybym poddawała się jego woli żylibyśmy w zgodzie, a córa byłaby na drugim froncie czyż nie?
        Ale przyznaję jedno napewno = zapomniałam o tym co JA czuję, co myślę, czego potrzebuję.






        • yna777 Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 16:17
          asis09 napisała:
          > Gdybym poddawała się jego woli żylibyśmy w zgodzie, a córa byłaby na drugim froncie czyż nie?>

          Nie sądzę, że żylibyście w zgodzie. Jak by zgodziła się na sport, to pewnie nie ten kolor nart by chciała, nie tą stroną stoku zjechała i robiąc trzy zakręty w lewo zamiast w dwa w prawo.
          Źle na to patrzysz, to nie jest kwestia czy ty lub ona mogłybyście coś zrobić by on się nie obrażał, akceptował was. To kwestia tego, że skoro jest jaki jest, to znalazłby sobie zawsze taki a nie inny powód by być niezadowolonym i wyżyć na was jakieś tam swoje emocje lub taki ma sposób na odsunięcie się od was. Może nie chce tak nprawdę spędzać z wami czasu i tak osiąga cel. Obrazi się i ma was gdzieś.

          Pewnie maksymalne dopasowanie się do jego oczekiwań trochę by was chroniło przed takimi sytuacjami, ale tylko czasowo i tylko w jakimś stopniu.

          I jeszcze raz powtórzę, cokolwiek zrobisz, pomyśl w jakim Twoja córka musi żyć stresie, poczuciu odrzucenia i nie bycia akceptowaną.
          • enith Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 17:11
            yna777 napisał(a):

            > asis09 napisała:
            > > Gdybym poddawała się jego woli żylibyśmy w zgodzie, a córa byłaby na drug
            > im froncie czyż nie?>
            >
            > Nie sądzę, że żylibyście w zgodzie.

            Podpisuję się obiema rękami. Czas spojrzeć prawdzie w oczy: nie autorka wątku i nie jej córka i ich wpasowanie lub nie w oczekiwania męża i ojca są problemem. Problemem jest ten facet i jego skrzywione postrzeganie własnej rodziny. Żadne uleganie mężowskim zachciankom i wymogom nie poprawiłoby sytuacji żony i córki na dłuższą metę. Mąż lubi rządzić i tyranizować i zasadniczo nie ma po tych 10 latach i trzech nieudanych terapiach znaczenia, czy on to wyniósł z domu, czy nauczył się gdzie indziej czy się taki urodził, bo mamusia w ciąży piła albo się denerwowała. Znaczenie ma to, że te akcje trwają od dekady i nasilają się, a mąż zamiast przyznać, że kwalifikuje się na natychmiastowe leczenie, urządza żonie i małoletniemu dziecku dwumiesięczny koszmar milczenia bez widoków na rychłą poprawę. To na co tu jeszcze czekać? Ja postawiłabym mężowi ultimatum: jego natychmiastowa długotrwała terapia albo wypad z rodziny. A żona i córka na osobne terapie. Jestem ciekawa, co powiedziałby np. taki szkolny psycholog, gdyby jedna z 11-letnich uczennic przyszła do niego i powiedziała, że tata się do niej od 8 tygodni nie odzywa. I że takie akcje uskutecznia regularnie praktycznie całe jej życie.
            I krótkie pytanie do autorki: co to znaczy, że mąż 10 lat temu musiał iść na terapię, bo nie wiedział, czy cię kocha? Na pewno to chciałaś napisać?
            • asis09 Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 17:22

              > I krótkie pytanie do autorki: co to znaczy, że mąż 10 lat temu musiał iść na te
              > rapię, bo nie wiedział, czy cię kocha? Na pewno to chciałaś napisać?

              tak nie wiedział czy kocha. Mieszkaliśmy juz jakiś czas ze sobą.
              Przestał do mnie odzywać. Milczał i siedział w zamkniętym pokoju.
              Ale w końcu mi powiedział że chyba już nic do mnie nie
              czuje. Że nie chce ślubu, nic nie chce itp.
              Że boi się, że wszystko się rozwali jak u rodziny.
              To był ten pierwszy raz.
              Wtedy zaangażowałam się bardzo w tym pozytywnym sensie, chciałam pomóc no bo facet miał ciężkie życie za sobą, terapia pomoże itd
              Poplątałam jedną rzecz - to było przed ciążą a więc 12 lat temu. Myślałam
              że czas tak szybko nie ucieka.
              • paris-texas-warsaw Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 18:47
                Ten post o początku związku, mógłby być chyba postem też o końcu związku.
                Ktoś tu kiedyś zacytował, że "wszystko widać od poczatku, tylko trudno to dostrzec" i to chyba może być ilustracja tej sytuacji.

                Określenie Twojego zaangażowania w tej początkowej dla związku sytuacji kryzysu uczuć chyba nie można określić jako "pozytywne", bo byłaś w tej kwestii stroną, choć rozumiem, że tu chodzi o to, że facet był generalnie "z problemami" i nadawał się do pomocy. Wydaje mi się, że jedyne co można było zrobić, to rozstać się w takiej sytuacji, żeby co najwyżej dać drugiej stronie jakąś przestrzeń na identyfikację tych uczuć, choć to już było i minęło.

                Facet jest chyba w permanentnym kryzysie, niezadowolony z siebie czy swojego życia, co sobie rzutuje na Was. Twoje zaangażowanie w to jest ciężkie, bo facet działa na zasadzie negacji, wiec trudno się nawet "dostosować", tak jak hotel, woda, choroba, dziecko, etc. Może można takie Twoje zaangażowanie podciągnąć pod współuzależnienie, albo coś innego. Ja chyba bym sama się udała do psychologa i w ogóle nie oglądała się na terapie męża.

              • damodia Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 18:57
                Cóż, nie wszyscy nadają się do związku. I nie wszyscy powinni go zakładać.
                Facet ma zbyt poważne problemy z samym sobą, żeby w rodzinie dla pozostałych jej członków stanowił wsparcie i wartość dodaną. Typ bardzo skupiony na sobie, introwertyczny i pełen wewnętrznej nienawiści. Z zablokowanymi pozytywnymi uczuciami. Założyłaś naiwnie, że twoja miłość i otwarcie, także jego otworzy, ogrzeje i zmieni. Ale tak się nie stało. Ten typ tak ma. Niewielkie okresy normalnej komunikacji jeśli się bardzo postara i coraz dłuższe okresy jego skupienia na swoim wnętrzu, spoza którego widzi tylko członków rodziny jako wrogów nie pozwalających mu być sobą.
                Może pora podziękowac sobie za przeszłe lata, w których przecież były tez dobre rzeczy i uprzejmie zwolnić pana z tego niewygodnego i wymuszonego bycia w rodzinie.


        • alpepe Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 16:21
          Ja poczytałam o tym, co napisałaś o rodzinie męża i przychylam się do diagnozy, że on ma fisia. Niezbyt dużego i funkcjonuje, ale innym szkodzi. Odizolować, bo takiego stanu nikt leczył nie będzie.
          A do innych forumek, które zaraz będą mnie krytykować, mam to w dupie, czy mam prawo u połowy osób obgadywanych na tym forum diagnozować choroby psychiczne, czy nie. Zdrowy człowiek się hamuje, szczególnie, jak jest świadomy tego, jaką krzywdę wyrządza swoim zachowaniem innym.
          • milivanilia Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 18:03
            A ja cię popieram alpepe. Nie przejmuję się już od dawna różnymi "foremkami" Dla jednych jestem "gupia pinda" dla innych frustratka.
            Ciekawe że te foremki same siebie nie widzą, a wystarczy poczytać ich wypociny. Same "mundre"
            • marsylvik Re: Kontakt ojca z córką 25.03.15, 14:58
              To w końcu ma fisia, czy inne metody wychowawcze?
              Czy może piszesz o czym innym?
              Bo się pogubiłam w Twoich poglądach.
          • damodia Re: Kontakt ojca z córką 24.03.15, 19:42
            Przelecialam pobieżnie archiwum i to tylko na ŻR:
            2007r - asis09 opisuje okropne zachowania męża, jego fochy, powtarzanie że nie chce tego malżeństwa, brak wsparcia w chorobie dziecka, nieodzywania się, karanie milczeniem, brak jakiegokolwiek porozumienia w malżeństwie
            2008r - asis09 opisuje problemy z mężem j.w.
            2009r - asis09 opisuje problemy z mężem j.w
            2013r - asis09 opisuje problemy z mężem j.w
            2014r - asis09 opisuje problemy z mężem j.w
            2015r -asis09 opisuje problemy z mężem j.w
            ...
            Asis09 , jak dlugo będziesz się ćwiczyć w nierozwiązywaniu problemow?




            • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 25.03.15, 09:53
              Kot mordę ma przyjemną i w dotyku jest miły. Z tego samego powodu mężczyźni się żenią.

              Żona jest jak walizka bez ucha - nieść ciężko, a wyrzucić szkoda.

              Podobno żony odchodzą od mężów alkoholików. Tylko nigdzie niestety nie powiedziano ile trzeba wypić.

              Małżeństwo to bardzo sprawiedliwe urządzenie: żona musi codziennie gotować, mąż musi codziennie jeść.

              Przed ślubem szeroko otwieraj oczy, po ślubie - przymknij je do połowy.

              Po dziesięciu latach małżeństwa, ambitna żona sama odchodzi.

              Żonaci mężczyźni żyją dłużej niż samotni, mimo że chcą szybko umrzeć.

              Żonaty facet powinien zapominać o swoich błędach. Nie ma sensu, żeby dwie osoby pamiętały o tym samym.

              Marzenie idioty zawsze wygląda jak żona sąsiada.

              Jedyną przeszkodą, która nie pozwala mi żyć w szczęśliwym i trwałym związku małżeńskim jest moja żona.

              Jeśli dostajesz do łóżka kawę, to znaczy, że to nie twoje łóżko.

              Jak ja kocham astronomię! Leżę sobie, oglądam inne światy, rozgwieżdżone niebo... I przyszła żona i wszystko spieprzyła - zdjęła z głowy durszlaki, wyłączyła światło!

              Żona kolegi jest zawsze lepsza, niż kolega żony.

              Żona przez zupełny przypadek zajrzała na wystawę żmij. Zdobyła Grand Prix.

              Moja żona zawsze się śmieje podczas uprawiania seksu - wszystko jedno, co akurat czyta.

              Moja żona jest obiektem seksualnym. Za każdym razem, gdy proszę o seks, ma obiekcje.

              /Woody Allen/

              Mężczyźni kochają kobiety, kobiety kochają dzieci, dzieci kochają chomiki. W druga stronę to nie działa.

              Są dwie metody postępowania z kobietami. I żadna nie działa.

              Bóg - najgenialniejszy konstruktor Świata. Wziął żebro Adama i stworzył niezniszczalny głośnik.

              Nimfomanka to kobieta, która pragnie seksu tak często, jak przeciętny mężczyzna.

              /Mignon McLaughlin/

              Nie ma brzydkich kobiet - są tylko kiepskie karty graficzne.

              Kobieta za kierownicą jest jak gwiazda na niebie - ty ją widzisz, ona ciebie -nie.

              Niektóre kobiety mocno drażni fakt, iż na drugim końcu penisa znajduje się mężczyzna.

              Kobiety są czasem jak szprotki. Wystarczy urwać głowę to reszta jest już znośna.

              Jeśli kobieta daje ci się tylko pocałować oraz macać tylko lewą pierś -to jest to wersja demo.

              Im większe piersi u kobiety, tym trudniej zapamiętać twarz.

              Jeśli sądzisz, że kobiety to słabsza płeć, spróbuj przeciągnąć kołdrę na swoją stronę.

              /Stuart Turner/

              Gdy powiesz kobiecie, że ma najpiękniejsze oczy na świecie, zwróci ci uwagę, że ma też całkiem niezłe nogi

              Znacie to spojrzenie, które rzuca wam kobieta, kiedy ma ochotę na seks?...

              Ja też nie.

              /Steve Martin/

              Jedynym mężczyzną, który nie może żyć bez kobiet, jest ginekolog.

              /Arthur Schopenhauer/

              Nie ma nic bardziej gadatliwego niż kobieta, która cierpi w milczeniu.

              /Paul Geraldy/

              Siła kobiet nie tkwi w tym co mówią, ale ile razy to powtarzają.

              /Marcel Achard/


              To wszystko odnośnie problemów w relacjach męsko damskich potraktowane z przymrużeniem oka. A tak na poważnie ?
              Pani która dostrzega cyklicznie jakiś problem zaczyna się zastanawiać czy to też okres, czy to anomalia.......
            • izka-witamina [...] 25.03.15, 10:31
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • damodia Re: Kontakt ojca z córką 25.03.15, 10:44
                Ile jeszcze nicków założysz trollu?
                • slomiany.wdowiec Re: Kontakt ojca z córką 25.03.15, 15:53
                  Ależ to nieprawda. To mąż stosuje bierną agresję wobec żony. Przecież wszystkie foremki o tym piszą.
                  A tak swoją drogą jaka mocna jest siła sugestii. Wystarczy jedna idiotka na forum żeby zacząć manipulować otoczeniem. Troll trollowi nie równy.
                  Czasem trollem jest ta osoba która posądza innych o trollizm.
                • kocia_noga Re: Kontakt ojca z córką 25.03.15, 20:13
                  damodia napisała:

                  > Ile jeszcze nicków założysz trollu?

                  Prosiłabym o ignorowanie.
Pełna wersja