verdana
24.05.15, 16:18
Przemyślenia z drugiego wątku.
Chyba nie ma nikogo, kto by powiedział, że w rodzinie nie trzeba sobie pomagać, ze pomoc należy się starszym rodzicom, samotnym krewnym itd. . To jest jednoznacznie szlachetne. Ale gdzie są granice? Co i kogo wolno poświęcić?
Gdy, aby pomóc rodzicom trzeba zrezygnować z pracy, a druga osoba nie zarabia dosyć, aby starczyło na życie. Albo choćby na dodatkowe zajęcia dla dzieci. Gdy rezygnuje kobieta, nie budzi to zwykle kontrowersji. Ale gdy przychodzi mąż, mówi - wybacz, rezygnuję z pracy, przez najbliższy rok - trzy lata tylko Ty utrzymujesz rodzinę, zrezygnuj ze swojego kursu angielskiego, dzieci nie będą jeździły na wakacje, musimy nie kupować lepszego jedzenia i ubrań - mam jest chora, trudno, wszyscy musimy sie poświęcić.
2. Gdy opieka nad kimś z rodziny wiąże sie z koniecznością wyjazdu.
3. Gdy mamy małe dzieci, a chory wymaga opieki i nadzoru - wiadomo,że jeśli u nas zamieszka, to dzieci raczej nie bedą wychodziły z domu, poza weekendami i późnymi wieczorami, nie mogą też chodzić do przedszkola - nie ma kto ich odebrać
4. Gdy ktoś, kogo sprowadzamy do domu jest niebezpieczny, dzieci nikogo do domu nie zaproszą, my też nie
5. Gdy wiemy, że jeśli zaopiekujemy się osobą bliską, dla dzieci praktycznie nie starczy nam czasu
6. Gdy wiemy, ze sytuacja materialna rodziny pogorszy sie bardzo,. ale nie dramatycznie - będzie nas stać dalej na jedzenie itd, ale juz nie na przyjemności.
7. Gdy dzieci stracą swój pokój, będą musiały mieszkać z rodzicami (akurat ten przypadek znam - maturzystka straciła pokój, mieszka w jednym pokoju z rodzicami od czterech lat)
8. Kiedy wiemy, ze jeśli zaopiekujemy sie kimś z rodziny, nie wypracujemy prawa do emerytury.
Innymi słowy - co wolno poświęcić (mając dzieci i współmałżonka) w imię opieki nad kimś, a na co byście sie nie zdecydowały.