zastepczy przyjaciel

20.04.16, 00:42
Mieszkam w innym kraju. Mam tu pewna kolezanke. Nie jest to jakis zyciowy problem, ale staram sie w jej przypadku zachowywac tzw. dojrzale i jakos nie wiem jak.
Nie wiem jak to ocenic.
Poznalam ja pare lat temu na kursie jezyka. Wtedy pomyslalam, ze to choc jedyna Polka to w polskiej rzeczywistosci nigdy nei zostalaby moja kolezanka. Nic jej nie dolegalo, ale po prostu "nie bo nie". Ja nie jestem typem szukajacym znajomym, a ona wrecz przeciwnie.
Nieswiadomie ma duzy kompleks (ma trudne dziecinstwo za soba) odnosnie swojej polskosci. Do wlasnych dzieci mowi w miejscowym jezyku (bolesnie fatalnym zreszta) i wsrod przyjaciol wlasnych dzieci widzi tylko miejscowych. Gdy nasze dzieci poszly razem do szkoly zagalopowala sie i stwierdzila: no jak jej dziecko sie z nikim tutejszym nie zaprzyjazni, to najwyzej jej i moje dziecko beda sie razem bawic.
Probowala sie z tego niezdarnie wytlumaczy "ze nie o to jej chodzilo" ale do dzis nie wiadomo "o co jej chodzilo".
Jednym slowem moje dziecko ma byc takim zastepczym przyjacielem.
Zreszta jej dziecko tak tez traktuje moje, jak nie ma nikogo innego do zabawy to moje dziecko jest ok, ale jak tylko pojawi sie ktokolwiek inny to zachowanie tego dzieciaka zmienia sie diametalnie, przestaje zauwazac moje dziecko.A to moje naiwne cielatko ciagle lubi tamto.
Mysle tez, ze mnie tez tak zastepczo traktuje, jak tylko na horyzoncie pojawi sie ktos 'bardziej atrakcyjny towarzysko" to odrazu mnie eliminuje.
Mialam kolezanke z ktora ja poznalam, bo jej dziecko tez chodzi z naszymi. Znac jej sie kolezanka na atrakcyjniejsza wydala bo po paru wspolnych kawach, zaczely sie obie spotykac nie zapraszajac mnie na te spotkania. Znajac owa kolezanke moge powiedziec, ze to wychodzi jedynie z jej strony. Nieustaje w zapraszaniach na kawe, placeniach za owa kawe, zglaszaniem sie do opieki nad dzieckiem itp. Niezwykle pomocna, az chce sie uciekac.
Noi co, takie zycie.
Tyle, ze ta kolezanka mnie jeszcze nie dawno bardzo pomogla. Wlasciwie nawet trudno byloby sie odpedzic od tej pomocy, a ja zreszta sie od tej pomocy nie odpedzalam. Duzo dla mnie zrobila. Mowila przy tym o przyjazni.
I tak, te jej obecne zagrywki z eliminowaniem mnie z towarzystwa moglabym sobie olac, ani ona mnie ani ja jej nie jestem potrzebna , bo juz ma kogos atrakcyjniejszego niz ja.
Tylko stoi mi w gardle ta jej pomoc.
Jak powiedziec czlowiekowi: mozesz mnie eliminowac z towarzystwa, nie zabronie ci, ale sa tego konsekwencje w postaci wyeliminowania mnie z tego zycia i zakonczenie relacji, ktora robi sie cokolwiek toksyczna.
Ona dalej stara sie usilnie te "wiez"ze mna podtrzymywac jak gdyby nigdy nic sie nie stalo. Jakby mozna bylo czlowieka odstawic, a potem sobie wziac spowrotem jak zabraknie chwilowo innych zabawek (ta druga kolezanka zaczela prace, i nie ma juz tyle czasu na kawki). A ja jestem stara i dalej glupia bo miotam sie pomiedzy tym, ze mam poczucie, ze jest wampirem enegetycznym a zobowiazujacym poczuciem wdziecznosci.
Wiem ,ze jej schematy dzialania (to nieomalze kupowanie sobie zyczliwosci) to efekt jej dziecinstwa, ze jest w sumie dobrym czlowiekiem. Nie potrafie w tym dziwnym ukladzie odnalezc swojej mocy.
I jeszcze te nasze dzieci w jednej klasie.
Nie potrafie tego ogarnac.
    • foringee Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 06:33
      A dlaczego chcesz koniecznie "powiedzieć" koleżance że z nią zakańczasz znajomość, zamiast zwyczajnie jej kilka razy odmówić spotkania a umówić się z kim innym? Czemu nie powiesz gdy dzwoni/przychodzi - sorry, nie mam czasu; dzięki ale nie dziś

      Napisałaś:
      "Ona dalej stara sie usilnie te "wiez"ze mna podtrzymywac jak gdyby nigdy nic sie nie stalo. Jakby mozna bylo czlowieka odstawic, a potem sobie wziac spowrotem jak zabraknie chwilowo innych zabawek "
      - dlaczego siebie w tym układzie traktujesz jak bezwolną kukłę? że można cię "sobie wziąć" i "odstawić" ? nie masz własnej woli? nie masz pomysłów na swoje ciekawsze życie tylko wolisz żyć jej życiem? jak TY się zachowujesz w tym układzie?

      napisałaś "Poznalam ja pare lat temu na kursie jezyka. Wtedy pomyslalam, ze to choc jedyna Polka to w polskiej rzeczywistosci nigdy nei zostalaby moja kolezanka. " - czy aby to ty nie masz problemu z sobą? jesteś zazdrosna bo taka dziewczyna z którą w "normalnych" okolicznościach byś się wcale nie kumplowała okazała się bardziej obrotna od ciebie? ma kupę znajomych, których dowolnie sobie wybiera - a ty jesteś pasywna i niezdrowo uzależniona od niej jednej jedynej?
      Pomyśl, czy sama nie miałaś problematycznego dziecinstwa że tak łatwo się emocjonalnie uzależniasz, że jesteś skłonna robić przypadkowej znajomej której nawet nigdy nie lubiłaś sceny zazdrości że nie zaprasza cię zawsze gdy z innymi znajomymi się umawia.

      Nie masz obowiązku utrzymywać znajomości z tymi których nie lubisz a ich poglądy lub zachowania wobec ciebie uważasz za złe.
      Jak koleżanka ci pomogła kiedyś to jej kup czekoladki, powiedz dziękuję i zamknij temat- zaczynając traktować ją normalnie, a nie wychodząc z pozycji podporządkowanej kukiełki. Chyba, że raczej chodzi ci o to, że chcesz się jej trzymać licząc że jeszcze kiedyś ci pomoże, no i poza nią nie masz znajomych ani przyjaciół..
      • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 09:42
        Foringee, no wlasnie nido konca trafilas z "diagnoza". Nie wszystko zapewne dobrze wyjasnilam.
        Odmawiam spotkan, juz mi nawet brakuje pomyslow na wymowki (jak jej mowie: musze zakupy zrobic, ona na to "a to ja tez", jak jej mowie "musze w ogrodzie popracowac"odpowiedz "a to ja ci pomoge", jak ja jej mowie 'nie potrzeba mi pomocy w ogrodzie, bo praca w nim jest dla mnie odprezeniem" odpowiedz 'a to ja sobie popatrze", jak jej powiem "ale nie dzis i nie jutro to padnie propozycja "no to pojutrze"" itp itd).
        Nie jestem niestety asertywna zeby jej powiedziec krotko "nie i juz"z uwagi na jej wczesniejsza pomoc, ktora przyjelam.

        Dlaczego traktuje siebie jak bezwolna kukle, bo tak sie czuje, nie potrafie jej odmowic, bo mi pomogla. Mam problem ze soba, pewnie tak.

        Ha ha ha, zabawne, nie mam pomyslow na ciekawsze zycie i zyje jej zyciem. Dobre, dobre. Problem polega na tym, ze to ona zyje nieustannie cudzym zyciem, skanuje wszystko co sie wokol niej dzieje, a jak czegos sie do konca nie dowie to sobie dopowie. Wie wszystko o wszystkich. Potrafi opowiedziec po paru sekundach jak czlowiek stojacy kolo mnie byl ubrany od stop do glowy (lacznie z kolorrami, cenami i nazwami sklepow jego ciuchow) jakim samochodem przyjechal itp ... a ja w tym czasie probuje sobie usilnie przypomniec czy ktokolwiek kolo mnie stal.
        Nie, to nie ja zyje jej zyciem, to ona zyje zyciem kazdego innego. Wypytuje nieustannie, a z kim sie spotykasz a z kim umowione jest twoje dziecko itp.

        Jak ja sie zachowuje, no wlasnie tak jak napisalam, nieco bezwolnie.

        Jestem niezdrowo uzalezniona od unikania tej "jednej jedynej". Jak chodzi o scislosc.
        Czy okazala sie obrotna bardziej odemnie. Jesli uznac namolnosc za obrotnosc to tak. Ma wiecej znajomych? Nie, to ja mam wiecej przyjaciol, ktorych ona usilnie chciala przeze mnie poznac. I nawet poznala, ale ja storpedowali zaraz na poczatku. Okazali sie byc madrzejsi niz ja.
        Z ta jedna kolezanka mnie wyeliminowala, kolezanka teraz traktuje mnie jakbym jej matke zabila no albo przynajmniej okaleczyla. Nie wiem co tam zaistnialo, ale nie chce mi sie tam niczego wyjasniac, bo uwazam, ze to niezdrowe.

        Nie robie nikomu scen zazdrosci. Probuje sie od niej uwolnic, ale mi kobieta pomogla i to bardzo. faktycznie jestem problematyczna. Czy na prawde dla ludzi to takie latwe jest, ze jak dostana od kogos pomoc, to mu potem bez zadnego problemu zamkna drzwi przed nosem?

        Ostatnia propozycja jest calkiem calkiem. Juz jej dziekowalam i zapraszaniem na obiad (jezczala, ze nikt ich nie zaprasza a nam to tak dobrze, bo ciagle gdzies chodzimy) wiec pomyslalam, ze sprawi jej przyjemnosc zaproszeniem. Podziekowalam tez prezentami dla dziecka.
        Ale moze jeszcze jej kupie cos ladnego i jeszcze raz jej ostatecznie podziekuje i moze mi to pomoze.
        • ada1214 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 11:40
          Odmawiam spotkan, juz mi nawet brakuje pomyslow na wymowki (jak jej mowie: musz
          > e zakupy zrobic, ona na to "a to ja tez",

          Jesli na wszystkie wymowki ona reaguje "ja tez" itp to po prostu powiedz jej "chce pobyc sama". Ona z rozpedu powie "i ja tez" i probem z glowy :D :D

          Mialam kiedys taka zaborcza kolezanke. Faktycznie, w pewnym momencie juz doszlo do tego, ze jak ona np. do mnie dzwonila a mnie nie bylo w domu, to wrecz musialam sie tlumaczyc gdzie bylam i co robilam w tym czasie. Urwalo sie w koncu samo; pewnego razu nalegala ze mam do niej przyjsc, mi nie odpowiadalo, ta wkurzona rzucila sluchawka i od tamtej pory (kilkanascie lat juz) jest dla mnie chlodna.
          • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 10:41
            ada1214 napisała:

            "na wszystkie wymowki ona reaguje "ja tez" itp to po prostu powiedz jej "c
            > hce pobyc sama". Ona z rozpedu powie "i ja tez" i probem z glowy :D :D"

            Ha ha ha dobry pomysl.

        • foringee Re: zastepczy przyjaciel 21.04.16, 07:01
          Mówisz, że koleżanka traktuje cię przedmiotowo, ale czy ty też jej tak aby nie traktujesz? Nie lubisz jej od pierwszego wejrzenia, korzystasz z niej gdy tobie pasuje, a później -jako że jesteś "cielątkiem" (tak, dziecko to ma po mamusi) to nie umiesz odmówić, ale -że jesteś cielątkiem- to masz wyrzuty sumienia, że jej nie lubisz, ale- że jej nie lubisz- to źle o niej mówisz poza jej plecami, a jej prezenty...wyrazy wdzięczności...

          Tak, jak jest okazja to tworzysz toksyczne relacje. I to nie jest "wina" tylko koleżanki.
          Koleżanka namolna, narzucająca się, nie odbiera niuansów, a ty zamiast być szczera i dbać o swój teren -wprost i jasno mówić co uważasz, robisz zamieszanie "bułka przez bibułkę".
          Mówisz, że jej podziękowałaś już za pomoc. A ta pomoc to było bardziej narzucanie się z jej strony. Więc dlaczego uważasz, że kupienie jej jeszcze jednego prezentu albo zaproszenie na obiad "bo jęczy" to dobry pomysł by ostudzić wasze kontakty?

          "Odmawiam spotkan, juz mi nawet brakuje pomyslow na wymowki (jak jej mowie: musze zakupy zrobic, ona na to "a to ja tez", "
          - no i co z tego? mówisz zdecydowanie - nie, dzięki za towarzystwo, ale wolę iść sama.

          "jak jej mowie "musze w ogrodzie popracowac"odpowiedz "a to ja ci pomoge", jak ja jej mowie 'nie potrzeba mi pomocy w ogrodzie, bo praca w nim jest dla mnie odprezeniem" odpowiedz 'a to ja sobie popatrze" -
          to mówisz, sorry, ale jak ktoś na mnie patrzy gdy plewię to mnie to wku... więc nie.

          " jak jej powiem "ale nie dzis i nie jutro to padnie propozycja "no to pojutrze"" "
          - jeśli mówisz że nie dziś i nie jutro to faktycznie brzmi jakbyś proponowała pojutrze, więc co się dziwisz? nie lepiej powiedzieć krótka, nie mam czasu, albo ochoty,
          jeśli jest u ciebie w mieszkaniu wtedy to wstajesz, zagarniasz ją ręką i odprowadzasz do drzwi "musisz już iść, muszę się czym innym zająć" i zwyczajnie ją za drzwi wystawiasz, wcale do tego nie potrzeba agresji, wystarczy zdecydowania
          Konkretne działanie, wzięcie odpowiedzialności za swoje zachowania i słowa-by były jasne, a nie zafałszowane - to jest to, czego ci brakuje.
          Ty się zachowujesz, jakbyś chciała utrzymać tą znajomość tylko żeby była ona inna, bardziej wyważona, nienarzucająca się. A ona taka nie jest. Wyjdź poza swoje wąskie widzenie że każdy musi mieć takie zasady jak ty, i wieczne zdziwienie, że jednak nie ma. No nie ma. Ludzie są przeróżni, więc przestań być taka wycofana i uwiązana w schematy "co wypada", postaraj się mówić jasno i konkretnie o co ci naprawdę chodzi. Na razie twoja znajoma dostaje od ciebie sygnały, że jest u ciebie mile widziana, akceptujesz jej towarzystwo i pomysły, nie masz nic przeciwko realizowaniu z nią jej potrzeb towarzyskich.
          Weź pod uwagę, że dziecko uczy się od ciebie zachowań.
          Więc nie rób za ofiarę tylko wyprostuj kręgosłup i niech twoje słowa będą jasne i zdecydowane.

          Nie musisz się nikomu tłumaczyć że chcesz sama w ogródku kopać. Zadecyduj że faktycznie NIE CHCESZ.
          • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 10:43
            Jak dobrze Foringee, ze wiesz o mnie wszystko. Zupelnie jak Bog.
    • akn82 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 09:13
      No właśnie dużo tu o koleżance. Za dużo. Problem z relacją masz Ty. Ty dajesz się wkręcać w spotkania na które nie masz ochoty. Dlaczego? To że Ci pomogła znaczy że musisz się odwdzięczyć stałym kontraktem z koleżanką? Nie rozumiem.
      • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 09:48
        akn, no pewnie ,ze problem mam ja, przeciez nie ona. Za duzo o kolezance? No bo o niej wlasnie pisze. Mam prawie 40 lat i nie umie sie odszukac w tym dziwnym ukladzie. Pomogla mi, a ja czuje sie psychicznie zobowiazana do tolerowania jej.
        Niestety jest tez problem z dziecmi. Chodza razem do szkoly. Moje cielatko jest "zakochane" w jej dziecku. Jej dziecko jest dosc wredne dla mojego. jednym slowem chory uklad miedzy nami powolutku przechodzi w chory uklad pomiedzy naszymi dziecmi.
        Jak to przerwac, nie przepisze przeciez dziecka do innej szkoly, ani nie zmusze do olewania nieladnych zachowan.
        • zuzi.1 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 10:25
          Najlepiej przerwac jednym krótkim cieciem, typu robisz pani prezent ostatni, dziękujesz za okazana pomoc i unikasz, nie odbierasz tel., nie umawiasz sie, bo jesteś wiecznie zajeta. Dziecko jak najbardziej możesz przepisać do innej klasy. I dążysz do CALKOWITEGO uciecia kontaktu, gdy przypadkiem sie spotkacie po 5 s. mówisz, ze musisz juz iść bo jesteś zajęta, bez żadnych dalszych tłumaczeń. I daz do tego, aby w zyciu utrzymywać kontakty z tymi osobami z którymi masz przyjemność sie spotykać a resztę znajomości celowo sie pozbywasz.
          • sebalda Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 11:33
            A zastanawiałaś się może, czy nie jesteś odrobinę przewrażliwiona na swoim punkcie? Ludzie tak mają, raz się spotykają częściej, raz rzadziej, raz idziesz na kawę z jedną koleżanką, raz z drugą.
            Absolutnie nie twierdzę, że nie masz racji, że przesadzasz, ale czasami dobrze jest spojrzeć na sytuację z dystansu, ochłonąć, przyjrzeć się swoim reakcjom, czy nie są nadmiarowe w stosunku do rzeczywistej relacji. Znam trochę osób, które bardzo łatwo urazić drobiazgiem (nie ja urażam, wtedy mogłabym być nieobiektywna, obserwuję z boku) i zastanawiam się, czy warto aż tak się przejmować, czasami wręcz zadręczać czyimś krzywym spojrzeniem czy chwilowym gorszym humorem.
            Co do dzieci to też na dwoje babka wróżyła, może Twoje przewrażliwienie (domniemane, wybacz) przenosisz na stosunki wśród dzieci. Pamiętaj, one często zmieniają nastawienie, czasami z minuty na minutę, czasami chcemy ingerować, bronić naszych dzieci, a one same świetnie wszystko rozwiązują, przybiegają do nas z płaczem, że Marysia ją przezywa, a za chwilę biegną do Marysi i dalej bawią się w najlepsze.
            Jeszcze raz: nie podważam Twoich opinii i odczuć, ale radzę się im jeszcze przyjrzeć.
            • a.nancy Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 13:55
              Myślę podobnie, jak Sebalda. I mam wrażenie, że stawiasz sprawę czarno-biało: albo jesteście przyjaciółkami i robicie wszystko razem, albo zrywacie kontakty. Poza tym gniecie Cię to, że Ci pomogła i czujesz się zobowiązana. Ona pomogła Ci, bo chciała, nie zmuszałaś jej do tego. Jeżeli uważasz, że to "nieładnie" zrywać w tej sytuacji kontakty, to nie zrywaj, a ogranicz. Spotykaj się czasem z A, czasem z B, a czasem z C ale nie wymagaj też, że A będzie twoja na wyłączność, bo najwyraźniej ona tego nie potrzebuje.
              • mozambique Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 14:13
                Tyle, ze ta kolezanka mnie jeszcze nie dawno bardzo pomogla. Wlasciwie nawet trudno byloby sie odpedzic od tej pomocy, a ja zreszta sie od tej pomocy nie odpedzalam. Duzo dla mnie zrobila."

                no niby nie zmuszałą ale chyab siłą tej pomocy nie "wręczała" ;)

                a ten watek jest takim smutnym przykładem jak to nie oplaca sie udzieliś powaznej pomocy jednak , a jesli juz to na pewno nieoplac sie wtą pomoc angazwoac jakos osobiscie

                mam taki przykłąd z rodziny = jedna kobita w dosc mlodym wieku zosatła nagle wdową z 3 nieduzych dziec, w dodoatku niepracujacą ( mąz siwetnie zarabiał) , po smeirci meza załamała sie zupełnie , musial byc na silnych psychotropach , wtedy wrecz błągałą swą szwgirkę aby jej pomogła " nie wychodz , bądź ze mną , ja sie chyab powiesżę" itp
                nwo iec ta szwagierka oswieciłą sie tej wdowie zupełnie ,wlasne male dzieci zosatwila męzowi , wziela caly mozlwiy urlop i sama niemal przeprowadzial sie do tej wdowy - zorganizowal pogrzeb ,ogarnela dzieci, skzołę, snaidania, gotowała obiady, nianczyła wdowę ( wozila ja do psychologa) , jakok urzędow poprowadzila sprawę renty dla dzieci, odszkodowań za smierc męża ( wypadek to był ) , nawet pieliła grzaądki w jej ogrodzie zeby warzyw szlag nie trafił itp . PO miesiac jak sieje skonczył urlop to chodizal do parcy ale poparcy wracał do tej wdowy bpo ta jęczałą " nie zostawiaajcie mnieee " itp Dzieic szwagierki przez kilka miesiey niemal matki nie widziały , mąz zagryzł zęby i zły był na milcząco :)

                JAk to sie potocZYło ?- wdowa po kilu miesiachc stanela na nogi , pomoc oczywiscie dlaje przyjmowała ( ani razu nie powiedziałą ze jzu da sobie sama rade) , zaczela chadzac po swojej rodzinei ( a liczną ją ma tylko na pomoc rodizny akurat liczyc nie mogła) i dokumentnie obrabiać tyłek szwagierce - ze niedbale gotuje, ze rzeczy dzieci prałą w pralce i sie poniszczyły !, ze grządka jednak zmarniałą !!!!że dzieic szwagierki to i tamto , i ze jej mąz to mruk ( no szczesliwy nie był e mu sie na kilka miesiecy kompleteni zycie malzenskei posypało ) no i ze jednak ta szwagierka zbyt sie napkrzyksza ze swoją pomocą i ze mogalby jzu w koncu nie przyjeżdzać i raz jej zamknela dzrwi przed nosem mówiac ze musi sie wyspać, wiec niech ta szwagierka przyjedzie wieczorem

                gdy polsuchałąm o tej historii przyrzekałm sobei solennei nie pomagać nikomu w takim zakresie który zaszkodziłby mi i mojemu życiu .
                CZego wszystkim życzę.
                • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 16:03
                  Mozambique, ciekawa historyjka, choc nie wiem jak sie ma do mojej sytuacji.
                  Jak ktos chce rzeczywiscie pomagac to pomaga, "nie oducza sie" pomagania na podstawie jakiejs historyjki. Tylko ten sie "oducza"pomagac, kto nigdy pomagac nie chcial, a jedynie szukal wymowek.
                • danaide Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 23:14
                  Gratuluję nowego urządzenia szyfrującego.
              • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 16:21
                A.nancy, wiesz jak bym wolala calkowicie zerwac, bo czuje sie w tej relacji bezwolna i glupia. Spotkac z ta byla juz kolezanka tez nie spotkam, bo sie po paru kawach z ta druga na mnie obrazila.
                Czuje sie jakbym grala w jakas troche smieszna, troche glupia gre, ktorej regol kompletnie nie kumam.
                Nie wymagam aby jedna czy druga byla na moja wlasnosc.
                Chetnie bym zrezygnowala z takiej wlasnosci, ale "wlasnosc"stale wraca.
            • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 16:16
              Sebadlo oczywiscie, ze jestem przewrazliwiona, gdyby tak nie bylo to nie mialabym takich "problemow". Ja nawet uwazam, ze jestem neurotyczka. Co nie znaczy, ze neurotyczek obiektywnie dziwne rzeczy. Oczywiste, ze ide raz z jedna kolezanka raz z druga na kawe. jesli jednak jedna eliminuje a napastuje druga opowiadajac jej jakies rzeczy po ktorych ta druga ma niejasne pretensje do tej pierwszej, tak,ze ich dzieci nie moga sie bawic, bo ta druga najwyraznie zabrania kontaktow miedzy dziecmi (albo stale ma wyjscie, zycie rodzinne, spotkanie itp) Nawet dzis nasze dzieci umawialy sie razem na placu szkolnym na zabawe. Ja oczywiscie sie zgodzilam,a maz tej drugiej (wczesniej szalenie sympatyczny) znowu odparl zimno, ze nie bedzie zabawy bo cos tam.
              Nie tylko ja przenosze pewne rzeczy na dzieci, wszyscy to robimy jak wychowujemy dzieci do pewnego wieku. Mamy wplyw na dzieci, nasze emocje tez. Niestety.
              Mam dziecko, wiem jakie sa dzieci jak czesto zmieniaja nastawienie, na to w ogole nie zwracam uwagi.
              • pade Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 17:36
                Wyraźnie widać, że ta, która Ci pomogła, nastawiła tę drugą przeciwko Tobie po to, żeby mieć Was obie na wyłączność, dla siebie.
                Możesz zapytać koleżankę (tę od wcześniej sympatycznego męża) co się takiego stało, że Wasze stosunki się ochłodziły. Chyba lepsze jest wyjaśnienie, choćby miało skutkować zerwaniem kontaktów niż takie niedopowiedzenia.
                Zacznij się szanować, żyć w zgodzie ze sobą bez manipulacji i uwikłań. To automatycznie udzieli się dziecku.
                • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 10:48
                  pade napisała:

                  "> Wyraźnie widać, że ta, która Ci pomogła, nastawiła tę drugą przeciwko Tobie po
                  > to, żeby mieć Was obie na wyłączność, dla siebie. "

                  Pade jestes terapeutka? Moj psycholog powiedzial dokladnie to samo.
                  Nie dam raczej rady z ta druga kolezanka porozmawiac, bo z jej strony,(a teraz nawet ze strony jej meza) widac wyraznie wrecz wrogosc. Ja po prostu nie wiem czy chce miec takich znajomych, ktorzy nastawiaja sie do kogos bo ktos im cos powidzial.
                  • pade Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 12:57
                    "Ja po prostu nie wiem czy chce miec takich znajomych, ktorzy nastawiaja sie do kogos bo ktos im cos powidzial. "
                    Rozumiem doskonale. Rozważ czy chcesz czy nie i jesli nie "opłacz stratę" i idź do przodu.
                    Niżej napisalas, że ta "zachłanna" nie zrozumie jeśli jej powiesz, że czujesz się przedmiotowo traktowana. Tylko czy ona MUSI zrozumieć? Czy nie wystarczy, że jej to powiesz, a jak będzie zaprzeczać powtórzysz, że tak się właśnie czujesz w związku z jej zachowaniem i kropka?
                    Może za dużo w Tobie tej analizy? W sensie, co ona mysli, jak się zachowuje, czego ona ode mnie chce, kim dla niej jestem, jak ja się z tym czuję itd. itd? Może warto się skupić na tym czego NIE CHCESZ i pilnować tego jak oka w głowie? Wyznaczyć granicę i nie pozwolić jej przekraczać?
                    Koleżanka Cię wykorzystuje, Ty ją w jakiś sposób też, coś sobie nią rekompensujesz. Ale może nie warto już tego rozkminiać ( ewentualnie z terapeutą) a bardziej skupić się na szanowaniu siebie, na asertywności?
                    Poczytaj sobie coś na temat poczucia własnej wartości i asertywności. Czasem nawet w necie mozna znaleźć fajne teksty psychologów na stronach ich blogów, Poza schematy jest super, a jeśli nie przeszkadza Ci wiara w Boga to adonai, poszperaj sobie i ćwicz się w szacunku do siebie:)
                    • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 17:47
                      pade napisała:

                      "> Rozumiem doskonale. Rozważ czy chcesz czy nie i jesli nie "opłacz stratę" i idź
                      > do przodu."
                      Ja jako ja nie chce. Nie potrzebuje tego. Natomiast jest kwestia naszych dzieci w jednej klasie (przez najblizsze 7.5 roku). Moje dziecko lubi sie z dziekiem tej obrazonej, a ta nie pozwala sie swojemu z moim bawic. Zal mi dziecka.Nieco skomplikowane.

                      "> Niżej napisalas, że ta "zachłanna" nie zrozumie jeśli jej powiesz, że czujesz s
                      > ię przedmiotowo traktowana. Tylko czy ona MUSI zrozumieć? Czy nie wystarczy, że
                      > jej to powiesz, a jak będzie zaprzeczać powtórzysz, że tak się właśnie czujesz
                      > w związku z jej zachowaniem i kropka?"

                      No masz racje!

                      "> Może za dużo w Tobie tej analizy? W sensie, co ona mysli, jak się zachowuje, cz
                      > ego ona ode mnie chce, kim dla niej jestem, jak ja się z tym czuję itd. itd? Mo
                      > że warto się skupić na tym czego NIE CHCESZ i pilnować tego jak oka w głowie?"

                      Zdecydowanie za duzo. Ta analiza jest po prostu chora i straszliwie meczaca. Chyba moja glowa jest bardziej chora niz kiedykolwiek bo nigdy wczesniej nikt mi tyle "energii" nie zabral.

                      "W
                      > yznaczyć granicę i nie pozwolić jej przekraczać?"
                      Tyle razy probowalam, i za kazdym razem jak sobie postanawialam to mi nie wychodzilo. Mowie o wlasnym dzicku "cielatko"a ja jestem ciele nad cieletami.

                      "> Koleżanka Cię wykorzystuje, Ty ją w jakiś sposób też, coś sobie nią rekompensuj
                      > esz. "
                      Nie chcialabym juz tego robic wiecej. Jedyne czego bym chciala, to zaprzestac kontaktu i nabrac spokoju, ale przez fakt obecnosci naszych dzieci w jednej klasie to bedzie trudne.
                      Az powaznie mysle o zmianie szkoly.

                      "> Poczytaj sobie coś na temat poczucia własnej wartości i asertywności."
                      Masz jakies warte poznania przyklady?
                      • pade Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 19:27
                        A wiesz, że możesz powiedzieć dziecku jak wygląda sytuacja? W oględnych słowach, bez szczegółów, tak, żeby zrozumiało. Czasem tak bywa w życiu, że Ci, z którymi chcielibyśmy się przyjaźnić nie są zainteresowani, albo okoliczności na to nie pozwalają, ale to nie znaczy, ze nie jesteśmy godni tej przyjaźni.
                        Polecam:
                        " Pokochaj siebie" W.Dyer
                        "Kieruj swoim życiem" W.Dyer
                        "6 filarów poczucia własnej wartości" Nathaniel Branden
                        "Asertywność - sięgaj po to, czego chcesz nie raniąc innych" Alberti i Emmons
                        Zajrzyj jeszcze do przyszpilonego wątku Literatura, którą polecamy.
                        • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 23:30
                          Bosze, faktycznie, no tak wlasnie zrobie. Jakie to proste zamiast niezdarnie chronic dziecko przed dziwactwami tego swiata lepiej je mu dobrze wytlumaczyc.
                          Dzieki, takze za literature.
                          • pade Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 23:33
                            Powodzenia:)
          • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 16:06
            Zuzi wlasnie tego bym na stare lata chciala zaznac, kontaktow z tymi, z ktorymi warto. I wkurzam sie na siebie, ze taka stara jestem a jeszcze wladlam w taki bigosik.
            Wiesz musialabym zmienic dziecku szkole. Bo szkola ma tylko jedna klase pierwsza. Nie latwo to uczynic, a byloby wskazane.
            • pade Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 17:42
              No tak...i jeszcze się przeprowadź.
              Żartowałam:)
              Zastanów się jakie emocje Tobą kierują w tych relacjach, które opisałaś: lęk? poczucie winy? bycie gorszą? zobowiązaną? podporządkowaną? Jakie masz korzyści z podtrzymywania tej relacji? Jakie straty? Chcesz ją podtrzymywać, zmienić, zerwać?
              • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 10:52
                pade napisała:

                "> Zastanów się jakie emocje Tobą kierują w tych relacjach, które opisałaś: lęk? p
                > oczucie winy? bycie gorszą? zobowiązaną? podporządkowaną? "

                Chyba to wszystko naraz. Mysle, ze obie jestesmy tak scharatane nasza przeszloscia, ze teraz nie jestesmy w stanie razem tworzyc relacji. Ona probowala sobie mnie podporzadkowac, ale to troche jakby probowac osiodlac krowe. Nie tyle sama mam poczucie bycia gorsza, ale wyczuwam od niej sygnaly "bycia gorsza" - zastepcza. To w ogole jest takie toksyczno - pogmatwane, ze rzeczywiscie powinnam sie glebiej skupic na wlasnych odczuciach.



                Jakie masz korzyści z
                > podtrzymywania tej relacji? Jakie straty? Chcesz ją podtrzymywać, zmienić, zer
                > wać?
                >
      • sonia_siemionowna Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 03:07
        No nie wiem. Niby nie ma ochoty na spotkania i kolezanka jest namolna, ale jak kolezanka zaczela sie spotkac na kawe z kim innym to tez zle ;)
    • danaide Re: zastepczy przyjaciel 20.04.16, 23:11
      Jak powiedziec czlowiekowi: mozesz mnie eliminowac z towarzystwa, nie zabronie ci, ale sa tego konsekwencje w postaci wyeliminowania mnie z tego zycia i zakonczenie relacji, ktora robi sie cokolwiek toksyczna.

      No, na początek właśnie tak, a potem rozwinąć. Że czujesz się traktowana jak zabawka. Że jesteś jej wdzięczna za pomoc, ale wdzięczność wdzięcznością, a przedmiotowe traktowanie przedmiotowym traktowaniem. Prosto z mostu. Asertywnie, grzecznie, ale z mostu.
      • 71tosia Re: zastepczy przyjaciel 21.04.16, 22:55
        Wydaje mi sie ze Sarah powinna sie zastanowic o co ma pretensje, czy o to ze znajoma nadal zbyt sie 'nazuca' czy wrecz przeciwnie, o to ze nie chce sie z spotykac bo woli juz inna kolezanke, czy rzeczywiscie chodzi o wyzuty sumienia ze zbyt chetnie korzystala z pomocy osoby ktorej nawet nie lubila - mam wrazenie ale troche te opisy zachowania znajomej w kolejnych wpisach sa sprzeczne. Mam tez wrazenie ze to autorka potraktowala bardzo instrumentalnie kolezanke, od poczatku uwazala ja za niezbyt warta przyjazni (taka zatepcza przyjazn czyli dokladnie to co zazuca znajomej?) ale korzystala z jej pomocy. Slowa ze trudno bylo sie opedzic od pomocy kiedy z tej pomocy korzystalo, nie sa zbyt eleganckie. Byc moze znajoma zaczela wyczuwac ze tak wlasnie jest traktowanai postanowila poszukac nowych znajomosci? Kolezanki zaczely sie spotykac bez Sarah- pretensje o to brzmia dosc dziecinnie.
        ps szybka zmiennosc sojuszy miedzy dziecmi jest naturalna dla tego wieku, nie ma sie co tym przejmowac i a juz napewno nie ma co analizowac przez przyzmat wlasnego stosunku do znajomej.
        • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 11:08
          71tosia napisała:

          "> Wydaje mi sie ze Sarah powinna sie zastanowic o co ma pretensje, czy o to ze
          > znajoma nadal zbyt sie 'nazuca' czy wrecz przeciwnie, o to ze nie chce sie z
          > spotykac bo woli juz inna kolezanke'


          O to, ze sie narzuca, glownie wtedy kiedy ta druga kolezanka akurat nie moze, oraz o to, ze nastawila ta druga przeciwko mnie, a przychodzi do mnie jakby nic nigdy sie nie stalo.

          "Mam
          > tez wrazenie ze to autorka potraktowala bardzo instrumentalnie kolezanke, od p
          > oczatku uwazala ja za niezbyt warta przyjazni (taka zatepcza przyjazn czyli dok
          > ladnie to co zazuca znajomej?) ale korzystala z jej pomocy."


          Kieruj sie faktami a nie wrazeniami.
          Pomoc proponowaly mi takze inne osoby, ale im odmawialam, uwazalam, ze sobie poradze. Dzieki 'nachalnosci" jej pomocy nie zdolalam odmowic. Jedna osoba nawet miala zal do mnie i wypomniala mi, ze tez mi pomoc proponowala. Ot cala tajemnica.

          "Slowa ze trudno byl
          > o sie opedzic od pomocy kiedy z tej pomocy korzystalo, nie sa zbyt eleganckie.'

          No coz, w wypowiedziach forumowych moze zdarzyc sie nieelegancka wpadka. Tobie tez sie to zdajsi zdarza, wiec wiecej wyrozmialosci.

          "> Byc moze znajoma zaczela wyczuwac ze tak wlasnie jest traktowanai postanowila
          > poszukac nowych znajomosci? "

          Kieruj sie faktami a nie wyobraznia.

          "Kolezanki zaczely sie spotykac bez Sarah- pretensje
          > o to brzmia dosc dziecinnie. "
          Po czym druga kolezanka zaczela traktowac to "wyeliminowana" jak wroga. Dzieci , obu , ktore chca sie razem bawic , nie moga sie razem bawic itp. Zabawne, ze tylko ha ha ha.

          "> ps szybka zmiennosc sojuszy miedzy dziecmi jest naturalna dla tego wieku"
          Najwyrazniej nasze dzieci pelnia role doroslych, bo chca sie razem bawic, ale dorosly im zabrania.

          "nie ma co analizowac "
          Najlepiej dla zdrowia nie analizowac, ale ja i tak analizuje, zawsze, wszedzie i wszystko. Kazdy ma jakies wady.
          • 71tosia Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 16:19
            Trudno sie kierowac faktami bo ich nie znam znam jedynie twoje wpisy i je oceniam. A z nich bardziej mozna ocenic ciebie niz te znajoma i sytuacje w jakies sie znalazlyscie. Wiec nadal napisze o wrazeniach - wydajesz sie osoba bardzo przewrazliwona za swoim punkcie i chyba nie za bardzo zdolna do przyjecia punktu widzenia, ktory odbiega od twojego. Masz tez silne pczuce wyzszosci i lepszosci nad tamta a w takiej sytuacji trudno o zyczliwe relacje. Z tego co piszesz potraktowalas te znajoma jak 'zastepcza pryjaciolke' chociaz sama jej to zazucasz. Co do dzieci - tak jak napisalam sojusze w tym wieku szybko sie zmieniaja a najgorsze co mama moga zrobic to nastwaiac dziecko niechetnie do innego bo jej sie rodzic nie pododba.
            ps co do tego twojego przewrazliwienia, ja np slowa znajomej ze nawet jak dzieci nie znajda nowych znajomych to beda sie bawic razem, potraktowalabym jako 'fajnie ze beda miec chociaz jedna zyczliwa dusze w klasie' i tyle. Ty 'analizujac' te slowa dopatrzylas sie wrogosci i odtracenia twojego dziecka.
            • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 17:30
              Tosiu jesli juz koniecznie musisz cos powiedziec to chociaz najpierw przeczytaj watek na tyle dokladnie aby choc z grubsza widziec o czym piszesz. Nie chce mi sie zwyczajnie powtarzac piec razy to samo, co kazdy juz zdolal przyczytac tylko nie ty.
              Chyba przynajmniej dwa razy napisalam, ze jestem osoba przewrazliwiona wiec Ameryki nie odkrylas.
              Nie potrzebuje zastepczej przyjaciolki, skoro mam prawdziwa.
              O dzieciach to nie wiem ile razy juz pisalam, ale badz laskawa nareszcie zrozumiec. Moje dziecko z dzieckiem tej obrazonej kolezanki bardzo sie lubi. I jak narazie nie zmienia zadnych sojuszy. Co do dziecka bohaterki watku, to dziecko to (a nie jego matka) jest wredne dla mojego dziecka. Trudno zebym je nie pocieszala i nie probowala zdystansowac.
              No moze ty bys tak potraktowala sprawe slow kolezanki jakbys potraktowala, ale ja znam ja lepiej niz ty i wiem wiecej niz ty. Wiec przestan snuc wyobrazenia, no chyba ze tak lubisz ciagle fantazjowac nie baczac na rzeczywistosc.

              • 71tosia Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 22:43
                a ja po raz kolejny pisze 'baczyc na rzeczywistosci' nie moge bo jej nie znam, znam tylko twoj jej opis. Ty chcesz przeczytac potwierdzenia tego ze masz racje i w ocenie kolezanki i swojego stosunku do niej, ja jednak mysle ze wobec tej znajomej do konca nie jestes w porzadku. Twoj o wspanialych propozycjach pomocy ktore sie sypaly ale jednak zaszczycilas kolezanke tym ze mogla ci pomagac jest wiecej niz dziwny, no ale jezeli nie chcesz sie nad tym zastanowic to trudno.
                • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 23:23
                  71tosia napisała:
                  "Ty chcesz przeczytac potwierdzenia tego ze masz racj
                  > e i w ocenie kolezanki i swojego stosunku do niej
                  "
                  Fajnie, ze wiesz lepiej niz ja co ja chce.
                  Tak kochana, potwierdzenie, ze mam racje z cala pewnoscia rozwiazaoby sytuacje.
                  Gieniusz z ciebie.

                  "jednak mysle ze wobec tej
                  > znajomej do konca nie jestes w porzadku."
                  Choc twoje opinie sa delikatnie mowiac jak kula w plot, to to akurat jest prawda. Jakbys sie tylko nieco wysilila intelektualnie to tez bys sie tego doczytala. Po co wysilek intelektualny jak mozna korzystac z bogatej wyobrazni. Kto bogatemu zabroni.

                  "Twoj o wspanialych propozycjach pomoc
                  > y ktore sie sypaly ale jednak zaszczycilas kolezanke tym ze mogla ci pomagac je
                  > st wiecej niz dziwny, no ale jezeli nie chcesz sie nad tym zastanowic to trudno"

                  Po co odpowiadasz na moj watek? zeby sobie ulzyc? To sobie ulzyj.jak ci lzej no to nie ma sprawy. Widze, ze pomoc to dla ciebie dosc egzotyczne zarowno slowo jak i czynnosc - skoro czyjes propozycje pomocy okreslasz ironicznie "wspaniale propozycje". Owszem - byly wspaniale, tyle, ze bez twojej idiotycznej ironii. Jestem wdzieczna tym, ktorzy chcieli mi pomoc.
                  Napisalam watek zeby rozne pomysly roznych ludzi pomogly mi nieco w rozjasnieniu sytuacji i na szczescie sie udalo. Naprawde sporo cennych uwag dostalam.
                  A ty najwyrazniej przyszlas na moj watek ulzyc sobie w agresji i zlosliwosci. No udalo ci sie, mozesz isc spokojnie spac. Twoja "pomoc"okazala sie jak z twojego wpisu ... "wspaniala".
                  • 71tosia Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 00:17
                    Zastanow sie lepiej dlaczego jakiekolwiek krytyczne uwagi az tak cie irytuja. Bo reagujesz bardzo gwaltownie i emocjonalnie. Co wlasciwie chcesz osiagnac obrazajac mnie? Na osobie dojrzalej, pewnej siebie krytyczne uwagi jezeli uznaje ze jej nie dotycza, po prostu nie robia wrazenia, proponuje i to naprawde bez zlosliwosci przemyslec to sobie.
                    ps Piszesz na publicznym forum wiec musisz sie liczyc z tym ze nie kazdy bedzie sie z toba zgadzal. Ale jak juz ci pisalam, nie
                    • 71tosia Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 00:19
                      ...musisz brac mojego zdania pod uwage.
                      sorry cos mi zjadlo koniec zdania
          • sonia_siemionowna Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 03:13
            Psychoterapeuta o narcyzmie wspomnial? Polecam uwage Witkacego o samo(ana)lizie :)
      • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 10:55
        danaide napisała:

        "> No, na początek właśnie tak, a potem rozwinąć. Że czujesz się traktowana jak za
        > bawka. Że jesteś jej wdzięczna za pomoc, ale wdzięczność wdzięcznością, a przed
        > miotowe traktowanie przedmiotowym traktowaniem. Prosto z mostu. Asertywnie, grz
        > ecznie, ale z mostu"

        Dzieki, wykorzystam to, choc ona temu oczywiscie zaprzeczy. Nawet jak jej zacytuje oczywiste jej wypowiedzi to powie "ale nie o to mi chodzilo".
        • ada1214 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 17:11
          Naprawde konieczne sa takie glebokie "rozmowy o naszej relacji" z kims, kto jest przelotnie i powierzchownie w naszym zyciu? Takie przejmowanie sie "co ona powie"? Wylewanie serca przed taka sobie kolezanka? Radzilabym zachowac ten ocean emocji i zaangazowania na wazne rozmowy z mezem czy z dzieckiem.
          Z kolezanka lepiej "osochoziii"?
          (no ale ja jestem zwolenniczka oszczedzania energii)
          • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 17:33
            No masz racje ada1214, dlatego mnie to wkurza. To jest po prostu wysoce nienormalne z mojej strony. Nigdy jak zyje tyle lat nie mialam czegos tak toksycznego, co wywolywalo by u mnie taki stan. Mezowi, dzicku, przyjaciolom tyle czasu i energii nie poswiecam w myslach. Chyba mi sie psychika psuje.
            • ada1214 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 18:27
              No to zabierz sie za to od innej strony. W przeciwnienstwie do wiekszosci glosow w tym watku nie zalecam rozkminiania sprawy ani w postaci gorzkich zalow z kolezanka ani sama z soba rozmyslajac po nocach. Idz pobiegac albo pozamiataj podworko, ew. przekop dzialke jak masz, wszystko jedno, chodzi o to zeby sie urobila po lokcie . I tak przez pare dni lub dluzej. Na 99,9 % wywietrzeja ci z glowy toksyny i bedziesz sie dziwic ze sie taka pie... meczylas.
              • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 23:28
                Ado dzialka przekopana, podworko pozamiatane, dom prawie lsni, no tylko bieganie nie wyjdzie, ale silownie owszem, owszem.
                Ale za to literatura od Pade zaczyna dzialac najefektywniej jak dotychczas. Jestem chyba typem bardziej czytajaco-rozmyslajacym niz biegajacym. Neurotycy tak maja.
                • pade Re: zastepczy przyjaciel 22.04.16, 23:40
                  Też takim typem byłam/jestem, więc Cię rozumiem. Tyle, że to szkodzi, wiesz? Szkodzi wtedy, kiedy nie widzimy granicy, po przekroczeniu której analizowanie staje się samoudręczaniem. A czasem staje się też fantazjowaniem, skupione na rozmyślaniu tracimy z oczu rzeczywistość.
                • ada1214 Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 10:55
                  Jes
                  > tem chyba typem bardziej czytajaco-rozmyslajacym niz biegajacym. Neurotycy tak
                  > maja.

                  Ale to jest jak dolewanie oliwy do ognia.
                  Tez jestem typem neurotycznym wiec wiem co mowie. Czasami najlepiej jest wlasnie nie myslec.
                  Podtrzymuje swoje zdanie co do oczyszczajacej umysl mocy wysilku fizycznego. Sa ludzie ktorzy np. biegaja zeby utrzymac w ryzach problemy psychiczne, sa tez tacy, ktorzy miewajac mysli samobojcze, w razie kryzysu ratuja sie fizycznym zmeczeniem. Jakies niesnaski z kolezanka to przy tym pestka, wiec tym bardziej powinno pomoc.
                  Oczywiscie zrobisz jak zechcesz.
                  • sarah2016 Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 20:54
                    To w takim razie sprobuje. Nie zaszkodzi, przyda sie na moje oponki (no dobra powiem prawde, tak na prawde to opony).Slyszalam anegdote, ze wysilek w ogrodku pomaga na ojawienia boze, zeby przestac je miec, wiec moze na swirniete mysli tez pomoze.
    • sonia_siemionowna Re: zastepczy przyjaciel 23.04.16, 03:03
      Projekcja?

      Jak dla mnie to Ty masz problem, robisz z igly widly, dramatyzujesz, bo ktos ma innych znajomych i nie jestes ciagle w centrum?

      Uwaga o tutejszych znajomych dziecka tez nie byla koncem swiata ani jakims wielkim afrontem. Kazda madra matka chce, zeby jej dziecko sie zaaklimatyzowalo i mialo tutejszych znajomych.

      Piszesz, z pewna wyzszoscia, ze Ty nie dazysz do zawierania znajomosci, a kolezanka przeciwnie i ze gdyby nie okolicznosci, to nie bylaby Twoja kolezanka. Mysle, ze ona to wyczuwa. Wbrew temu, co sobie o niej myslisz, raczej nie jest idiotka i sie domysla. Tym bardziej, ze jej zdolnosc do zawierania znajomosci dowodzi, ze ma prawdopodobnie duze zdolnosci interpersonalne.

      Mysle, ze Ty sie chyba boisz nowych znajomosci I nie bardzo je potrafisz zawierac,dlatego sie tej kolezanki troche uczepilas...

      Moze w Tobie jest jakis powod, ze dwie kolezanki przestaly Cie zapraszac na spotkania?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: zastepczy przyjaciel 25.04.16, 00:33
      "bo miotam sie pomiedzy tym, ze mam poczucie, ze jest wampirem enegetycznym a zobowiazujacym poczuciem wdziecznosci".

      Myślę, że na tym właśnie polega problem. Na poczuciu wdzięczności. To bardzo szlachetna postawa umieć być wdzięcznym. Jest to mechanizm psychologiczny wyższego rzędu. Ale może zostać przekształcona w patologiczne zobowiązanie, z którego nie ma wyjścia. Mówi się wszak o "dozgonnej wdzięczności". Wdzięczność może więc wikłać i nie zezwalać na podejmowanie racjonalnych decyzji i kierowania się własnym dobrem, tylko każe ciągle spoglądać na dobro innej osoby. Co więcej ocena tego dobra bywa subiektywna.
      Wszystkie opisane przez Panią zabiegi, jakie próbuje Pani stosować wobec koleżanki mogą być wynikiem takiej wdzięczności, która poprzez Pani nadwrażliwość, przekształciła się we wdzięczność patologiczną, która nie pozwala Pani na asertywność, na racjonalność, na pozostawanie przy swoim komforcie, na chronienie dziecka, na przyjemność obcowania z innymi itp.
      trzeba się od tego uwolnić. Agnieszka Iwaszkiewicz
Pełna wersja