Dodaj do ulubionych

problem z obrazalskim partnerem

25.10.16, 20:42
Witam!
Zwracam sie do Was z prosba o jakas rade, naprowadzenie, bo juz nie jak mam sie do tego odniesc.
Jestem z partnerem od trzech miesiecy. Mieszkamy razem i jest on kims bardzo dobrym, opiekunczym i kochanym. W lozku uklada sie swietnie, mamy tez wspolne zainteresowania etc.
Moglabym nawet smialo stwiedzic, ze o kims takim wlasnie marzylam.

Jednak mieszkajac razem jak to czesto bywa, wychodza pewne zgrzyty. Moj partner ma jedna powazna wade, z ktora na razie marnie sobie radze. Otoz...obraza sie o pierdy. Wiem, wiem, zaraz zapytacie co to za pierdy i czy na pewno sa bzdurami, czy moze tylko ja je tak postrzegam. No wiec, np. ostatnio obrazil sie o to, ze nie zasmialam sie z jegoo zartu w sklepie, przy sprzedawczyni. Albo, ze nie wysluchalam jego rady odnosnie spodnicy, ktora chcial mi kupic. Obraza sie o jakies male rzeczy, a nastepnie milczy przez kilka dni. Ja traktuje to jako manipulacje i niepotrzebna presje, najczesciej sie wkurzam i urzadzam mu scene zlosci. Nastepnie znikam i jade do siebie na kilka dni. Po jakims czasie do mnie pisze, ze teskni, ze mam wrocic itd. Kiedy probuje z nim o tym rozmawiac, sprawia wrazenie jakoby to co uczynilam masakrycznie go zabolalo i nie jest w stanie ot tak wrocic do porzadku dziennego.

Poniewaz sytuacje obrazalstwa zaszly juz kilka razy, postanowilam powaznie z nim porozmawiac. Przyznal, ze jego wczesniejszy 15 zwiazek sie przez to posypal. Spytalam co mam robic w takich sytuacjach i powiedzialam, ze mi one przeszkadzaja. Stwierdzil, ze mam zostac z nim i nie zwracac uwagi. Ze on potrzbuje czasu na przetrawienie. Latwo mowic, ale mnie trafia szlag. Jak tylko widze jego obrazona mine pieciolatka , ktoremu nie dano kokakoli to sie wnerwiam, zapominam wszystkie pozytywy i trzaskam drzwiami.

Ostatnio w czasie jego sceny obrazalstwa postanowilam jednak sie nie wkurzac, ale to ignorowac. Znaczy nie przymilac, jak to wczesniej robilam, nie chodzic i probowac objac, ale po prostu zyc swoim zyciem. Jest to jednak dla mnie straszne obciazenie. Nie umiem zyc z kims kto milczy, w takiej zimnej atmosferze. Mam ochote szybko to wyjasnic i przejsc do porzadku rzeczy, ale z drugiej strony mam juz dosc tego, ze to ja musze sie naginac i naprawiac stosunki. Sprawia to dla mnie wrazenie jakby mnie o cos obwinial, nie wiadomo o co. Ja nie czuje sie niczemu winna. Nawet pomimo tego, ze jestem grzeczna dziewczynka i staram sie zawsze najpierw widziec wine w sobie, to tym razem naprawde nie moge sie niczego doszukac. Widze jedynie, ze moj partner chce moze jakies stuprocentowej atencji i moze sam sobie z tego calkowicie sprawy nie zdaje.

Nie wiem, pomozcie moze zobaczyc to z innej strony. A moze ktos mial podobne doswiadczenia.
Obserwuj wątek
    • eliksir_czarodziejski Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:09
      Nie, to nie jest normalne. Mnie również byłoby cholernie ciężko w takim związku.
      • verdana Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:34
        Uwielbiam po prostu ludzi, którzy robią paskudne rzeczy, a potem mówią "No, ja tak mam, nie nalezy na to zwracać uwagi, ani sie na mnie gniewać, ja tak wcale nie myślę/ nie robię tego specjalnie, wiec nie możesz mieć mi tego potem za złe". Stawiają człowieka w sytuacji, gdy zawsze jest winny - no bo przecież jak śmie - obrażany czy ignorowany, być smutny lub zły? Przecież z góry powiedziano mu, ze "ten typ tak ma", więc o co chodzi?
        Mam takiego znajomego, niestety, nawet ze znajomym nie da sie utrzymywać bliskich kontaktów. Facet jest najwyraźniej niereformowalny. Ma być tak, jak on chce, inaczej będzie karał Cię tak długo, aż się nauczysz. Zwiewałabym jak najszybciej.
        • krokodil123 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:45
          No......gratulacje- od 3 miesięcy i już partner.
          A tak w temacie- słyszałam, że dobra metoda jest odpłacenie się tym samym. W sensie- Pan się obraża 3 lub 7 dni, w chwili kiedy mu się odwidzi-to zakomunikować, że fajnie że mu przeszło - teraz ty masz tyle samo czasu być obrażona aby posmakował tego miodu sam.
    • allut5 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:45
      www.styl.pl/uczucia/news-zamrozeni-w-gniewie,nId,1725366
      pierzchalski.ecclesia.org.pl/index.php?page=10&id=10-01&sz=&pyt=580
      psychologia.znajdzpomoc.pl/blogpost/296.html
      tyibiznes.com.pl/2015/02/asertywnosc-w-zwiazku-warsztat.html
      www.psychologia.net.pl/forum.php?level=145574&post=241767&sortuj=&cale=1
      centrum-probalans.pl/jest-terapia-schematow-kiedy-sie-ja-stosuje-psychoterapii/

      itd itp
      • allut5 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:57
        gloria.tv/article/dACR9eTWoc9C3KykaKieVNwTq
      • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 13:28
        W jednej z tych dyskusji ktore podlinkowalas znalazłam taka radę :

        "Majeczka a może on czeka po prostu aż go przeprosisz... Wiesz jak się kogoś obrazi nierozważnym czy gwałtownym słowem wypada przeprosić. No nie wiem ja tak przynajmniej robię.
        Pogłaskać misia po pleckach, podać buziaka, przytulić, powiedzieć coś ciepłego, obrócić w żart, pochwalić, że tak pięknie dzisiaj wyrzucił śmieci, albo taką pyszną zrobił herbatkę jak chyba nikt na świecie nie potrafi :)
        Na mojego męża to działa ale on się rzadko obraża, może nie ma powodu ... "
        😄
        • zosia_1 Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 11:50
          ma przepraszać, ze nie śmiała się z żartu Pana w sklepie???
          • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 13:33
            Przykro mi ze nie wyczułaś ironii. To zacytowana przeze mnie "złota rada " z innej dyskusji na ten sam temat. Dodałam znaczek 😄 Zeby było oczywiste ze to ironia.
    • ira_08 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 21:55
      Nie ma innej strony. Dureń i tyle. Wiej, nie marnuj 15 lat.
    • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 22:04
      Karanie wielodniowym milczeniem za realne lub wymyślone przewiny, to klasyka biernej agresji. A tu "przewiny" są ewidentnie wymyślone (obraza, że nie zaśmiałaś się z jego żartu??).
      Jeśli panu posypał się 15-letni związek właśnie z powodu takiego zachowania i to nie zmobilizowało go do ugryzienia sprawy na terapii (taki sposób "załatwiania" konfliktów często wynosi się z domu i TO JEST do przepracowania), to wasz związek ma raczej słabe szanse na przetrwanie. Zwłaszcza, że pan w ogóle nie widzi swojego walnego udziału w tym, że wam się nie układa. Radę, że masz jego zachowanie ignorować, można spuścić w kiblu, no chyba, że rajcują cię takie gimbusowe przepychanki, kto kogo przetrzyma. Ale nie sądzę, sama zresztą piszesz, że ta atmosfera cię wykańcza.
      Pan na terapię i od jej podjęcia i pana starań uzależnić dalsze pozostawanie w związku.
    • allut5 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 22:24
      Jak dobry w łóżku to go trzymaj jako dochodzącego kochanka, a nie mieszkaj z nim na stałe bo do związku się on nie nadaje.
      • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 00:43
        Serio wyobrażasz sobie seks z nim ?
        Tuż po seksie albo w trakcie sie obraza :))
        • anula36 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 08:56
          ale jak nie mieszkasz to na pierwszego focha Ty sie ubierasz i wychodzisz, albo odsylasz jasnie pana do jego zamku zeby tam fochowal:)
        • triss_merigold6 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 13:38
          Zawsze można się ubrać i wyjść albo powiedziec panu, że sorry, ale chcę się wyspać więc niech wraca do siebie.
          • ada1214 Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 10:15
            triss_merigold6 napisała:

            >albo powiedziec panu, że sorry, ale chcę się wys
            > pać więc niech wraca do siebie

            haha
            Triss, juz Ci mowilam, ze kocham Twoj pragmatyzm ;)
            • triss_merigold6 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 11:01
              Been there, done that.
    • nena20 Re: problem z obrazalskim partnerem 25.10.16, 23:42
      Marne szanse na zmianę. Mam takiego męża od 20lat. Chyba przywykłam, choć po urodzeniu dziecka praktycznie myślałam o rozstaniu. Teraz jest lepiej i naprawdę nie wiem i nie mam pomysłu. Ja olewam, na jego dziwaczne zachowanie tzn. wypowiem się na temat bezsensu sytuacji następnie za godzinę rozmawiamy normalnie, jeśli nadal jest obrażony to awantura z mojej strony gotowa z reguły nie docieramy do tego etapu.
      • cytrynowy-sad Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 00:00
        Dziekuje wszystkim za odpowiedz i pomoc.

        nena20, tez mysle ze zmienic go juz nie zmienie. Jedyne czego moglabym sie nauczyc to olewania tego i ogolnie zlapania luza. Ale zastanawiam sie po co mi to.
        Z jednej strony, bedac samotna jest mi dobrze, a z drugiej strony nie lubie tak szybko sie poddawac i skreslac drugiego czlowieka. Jednak kontyuowanie takiego zwiazku to troche sztuka dla sztuki, gdyz nie czuje ze moge liczyc na niego (zawsze przeciez moze sie nagle obrazic), to ciagly rollercoster i hustawka nastrojow. W sumie juz gorsze jazdy przezywalam. Czy zycie naprawde musi byc tak skomplikowane?
        Jak Ty sobie poradzilas? czy zachowaly sie jakies uczucia do niego?
        • anula36 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 00:18
          Zycie nie jest skomplikowane, to my je sobie komplikujemy sami:) np wybierajac zamiast fajnego, wesolego, latwego w pozyciu partnera, obrazalska mekole. I jeszcze sama sobie przeczysz- cytat z postu nr 1 jest on kims bardzo dobrym, opiekunczym i kochanym. i kolejnego: gdyz nie czuje ze moge liczyc na niego (zawsze przeciez moze sie nagle obrazic),
          to w koncu jest kochany i opiekunczy czy przestaje jak zaczyna miec focha i juz taki nie jest? I czy naprawde o kims takim zawsze marzylas?
          • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 00:41
            To co opisujesz to początek mojego związku ( a pozniej malzenstwa ). Na początku było tylko jego obrażanie sie tzn milczenie i moje przymilanie sie, cokolwiek zeby to zimne milczenie przerwać i zasłużyć na jego uwagę, ciepło i serdeczność.
            Potem jego wymagania rosły.

            " Nie umiem zyc z kims kto milczy, w takiej zimnej atmosferze."
            I bardzo dobrze - to świadczy o Twojej normalności. Nie żyj z nim pod jednym dachem,wykończy Cie, po co Ci to ?
        • nena20 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 07:45
          Tacy ludzie nigdy się nie zmieniają. Po latach twierdzę że jest to jakieś zaburzenie. Moje uczucia na pewno jakieś jeszcze są, w tych trudnych momentach mam ochotę wyjść i już nie wrócić. W innych mementach nie jest źle i mamy dziecko więc tak sobie żyjemy przez te lata czasem ze sobą innym razem obok siebie.
          Jest tutaj mój wątek, poszukaj sobie.
          Nie mogę doradzić tak prosto na tak czy na nie. Czy wiedząc o tym wszystkim mój mąż byłby moim mężem to chyba jednak nie.









          • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 10:49
            Nena, mam prosbe, mogłabyś wkleić Twoj wątek ? Nie mogę znalezc a chętnie przeczytam.
      • hegrus Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 10:19
        Mój mąż ma to samo. Jesteśmy małżeństwem 3 lata i ewoluowaliśmy nieco w tym czasie, tylko nie do końca mi się kierunek tej ewolucji podoba.
        Początkowo na fochy i złości mojego męża reagowałam przygnębieniem, skrajnie płaczem. Nie rozumiałam czym sobie zasłużyłam, czułam się opacznie zrozumiana (bo dla mnie to były problemy tworzone z niczego + obarczanie mnie winą z niepojętego dla mnie powodu). Jak foch mijał, spokojnie tłumaczyłam jak się czuję, kiedy on zachowuje się w taki sposób i próbowałam zachęcić do wypracowania innego schematu, który pomógłby nam uniknąć wybuchu (jego) negatywnych emocji. Z czasem zaczęłam się uodparniać. Na fochy starałam się reagować obojętnością, choć czułam że wewnętrznie obojętne mi nie są. Zaciskałam zęby, spinałam się i czekałam aż przejdzie. Potem coraz częściej na jego podniesiony głos odpowiadałam podniesionym głosem.
        Zmieniam się, czuję że równam w dół.
        Teraz coraz częściej obserwuję też u siebie irytację i rozdrażnienie w sytuacjach, na które wcześniej nie reagowałabym nerwowo. Wyczerpuje mi się cierpliwość. Nie chce mi się po każdym konflikcie siadać i wałkować tematu - opowiadać że mnie to rani, chciałabym żeby się ze mną komunikował w inny sposób. Nieraz łapię się na tym, że sama warknę o głupotę, poobrażamy się na siebie i potem mam jakiś czas ciszę, w której czuję się całkiem komfortowo.
        Nie podoba mi się nowa ja - nie szykuj sobie tego samego losu. Ja się naprawdę miałam za opanowaną osobę, cierpliwą, z porządkiem w głowie. W domu rodzinnym się nie krzyczało, nie znam awantur - myślałam że mogę tego nauczyć mojego męża. Pokazać mu że bez ciskania się może być fajnie, że miło się żyje w atmosferze wzajemnego szacunku. Czuję że przegrywam, niestety.
        • hegrus Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 10:20
          Przepraszam za podpięcie posta pod niewłaściwą wypowiedź. Odpowiadam autotce wątku oczywiście.
        • triss_merigold6 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 11:01
          Zostaw go zanim zmienisz się w wiecznie poirytowaną, pokrzykującą, rozgoryczoną kobietę.

          Popełniłaś błąd próbując za każdym razem negocjować, rozmawiać, wyjaśniać, odwoływać się do uczuć. Trzeba było w nieprzyjemnie dotkliwy sposób dać mężowi do zrozumienia, że sobie nie życzysz. Powód nie ma znaczenia, nie życzysz sobie fochów pięciolatka w wydaniu dorosłego chłopa.
          • rikol Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 19:44
            Dokładnie. To są zachowania dziecięce, a nie dojrzałego mężczyzny.
    • tully.makker Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 09:39
      Pan kwalifikuje sie do odstrzalu. jedyne, co mogloby go uuratowac, to gdyby biegusiem udal sie na profesjonalne konsultacje w kwestii swojego sposobu komunikacji.

      PS Mieszkasz a facetem, z ktorym sie spotykasz od 3 miesiecy?
      • ola_dom Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 09:56
        tully.makker napisała:

        > PS Mieszkasz a facetem, z ktorym sie spotykasz od 3 miesiecy?

        A tu bym się nie czepiała z samego założenia - pamiętam, jak M. Niezabitowska opowiadała, że ze swoim wieloletnim już mężem zamieszkali jakoś w chwilę po poznaniu :)
        Wprawdzie u autorki trudno wróżyć udany i trwały związek po tym, co pisze, ale zakładać, że to zawsze za wcześnie, nie ma co.

        A co do meritum - cytrynowy_sadzie - daruj sobie i uciekaj.
        Skóra mi cierpła od samego czytania, to jest emocjonalny terrorysta i szantażysta, niezrównoważony i histeryczny. Po co Ci to?
    • princy-mincy Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 09:50
      moja teściowa to taki typ, milczeniem, bo ona obrażona, karała i karze tak swojego męża oraz dzieci.
      Dzieci teraz sa dorosłe a jej wciaz sie wydaje, ze ona moze je karać milczeniem. Oboje mówią, ze nienawidzili tej ciężkiej atmosfery jak matka sie obrażała na ojca i potrafiła sie do niego tydzien, dwa a nawet raz trzy tygodnie nie odzywać. Dla dziecka takie wymowne milczenie i ignorowanie to chyba gorsze niz przemoc fizyczna, bo takie obrażanie sie i milczenie jest przemocą psychiczna. Dziecko nie umie sie obronić przed odrzuceniem ze strony rodzica.

      Moj maz do tej pory to wspomina i jak tylko sie pokłócimy to po chwili, gdy emocje opadną on chce wszystko wyjaśnić, pogodzić sie, zeby tylko nie było miedzy nami ciszy.

      Dlatego zastanów sie, czy warto brnąc w ten związek.
      Ja osobiscie bym sie nie pakowała, bo z czasem nie bedzie lepiej ale coraz gorzej.
      Jesli Twoj partner juz teraz, w trakcie rzekomej miłości romantycznej potrafi sie nie odzywać do Ciebie tyle czasu to co bedzie, gdy po ok 2 latach miłośc romantyczna sie skończy?
      Chcesz by tak traktował Twoje dzieci, jesli sie w tym związku takie pojawia? Ja bym nie chciała miec dzieci z takim facetem. I on wcale nie jest opiekuńczy bo zupełnie ignoruje Twoje uczucia a dodatkowo, nigdy nie wiesz kiedy i o co sie obrazi, na jak długo wiec liczyć na niego tez nie mozesz zawsze i wszędzie.
      Odpuść sobie tego i znajdź fajniejszego, szkoda czasu.
      • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 11:25
        " Dzieci teraz sa dorosłe a jej wciaz sie wydaje, ze ona moze je karać milczeniem ".

        Ok, jej sie tak wydaje. A co sie wydaje dorosłym dzieciom ? Jak dorośli ludzie reagują na fochy mamusi ?
        • princy-mincy Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 11:43
          moj maz jej powiedział, ze tak sie dorośli ludzie nie zachowują i niech powie wprost, o co chodzi i ze milczenie to żadne rozwiazanie dla stron i ze żadna kara dla niego (mieszkamy daleko, maz rzadko sie kontaktuje sie z rodzicami)
          natomiast szwagierka mimo podobnych slow do matki, wciaz przezywa w sobie to milczenie matki- tzn przed matka i ojcem udaje, ze jej to nie rusza ale jednak rusza.
          • ola_dom Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 12:04
            princy-mincy napisała:

            > natomiast szwagierka mimo podobnych slow do matki, wciaz przezywa w sobie to
            > milczenie matki- tzn przed matka i ojcem udaje, ze jej to nie rusza ale jednak rusza.

            I nic dziwnego, bo bardzo trudno tak z dnia na dzień, wraz z osiągnięciem wieku dorosłego, wywalić z głowy to, co było tam regularnie i systematycznie kładzione przez długie lata.
            Da się, ale trzeba bardzo chcieć i sporo popracować.
      • rikol Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 19:41
        Teściowa umrze w samotności. Nikt nie ma ochoty się z takimi ludźmi użerać.
    • iziula1 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 10:27
      Zostaw tego faceta. Poważnie. Uciekaj gdzie pieprz rośnie. Trzy miesiące i facet nawet nie ukrywa swojej niedojrzałości i manipuluję tobą, twoimi uczuciami. To początek gehenny.
      Już teraz źle się czujesz, a początek "miłości" w dobrym związku daje radość a nie dyskomfort psychiczny.
      I jeszcze jedno - w każdym związku o tak krótkim stażu seks będzie świetny ;)
    • 00kamyk Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 10:33
      Hej, byłam w związku z kimś takim przez 6 lat, to typowa "pasywna agresja" i trzeba to leczyć - byłam zakochana i pomiędzy fochami było wszystko super. Jednak teraz 3 lata po rozstaniu wiem, że odejście od niego było najlepszą decyzją.

      Uważaj, żebyś nie skończyła jak ja: ponieważ nigdy nie wiedziałam, co może focha wywołać, powoli ograniczałam wszystko: wyjścia z własnymi znajomymi, własne zainteresowania i plany. Wszystko powoli zaczynało się kręcić wokoło jego humorów. Nie pozwól na to, dziewczyno!

      Acha, taka sytuacja ku przestrodze: miał focha, bardzo długiego. Ciągnęło się to chyba 2 miesiace albo dłużej. Oczywiście jakakolwiek rozmowa na temat "co znowu się stało?!" niemożliwa. Serio, nie wiedziałam o co chodzi. Ignorowałam, ale było to nieznośne. W końcu się kiedyś upił z kolegami i po powrocie do domu mi powiedział co go dręczy - mianowicie kiedyś przed wyjściem na fitness widział, jak golę sobie nogi, więc zamiast na siłownię na pewno szłam na spotkanie z jakimś kochankiem. Utkał sobie w głowie całą teorię na temat jak mnie kochanek odbiera samochodem i jedziemy do niego, a po godzinie odwozi mnie z powrotem (klub fitness mieliśmy 50m od domu, więc moje wyścia tam nie trwały długo - stąd kochanek musiał mnie wozić do siebie autem). Nawet nie muszę mówić jak absurdalna wizja to była, ale jemu zatruwała głowę przez ileś miesięcy... Oczywiście nic nie powie, ale karze cię milczeniem za coś, co dzieje się w jego głowie.
      • fusun1804 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 11:23
        Dodam jesxze ze teraz, na początku związku, facet pokazuje sie z najlepszej strony. To co widzisz teraz to wlasnie jego najlepsza strona. Lepiej nie bedzie.

        Radzę Ci zignorować jego fochy, pan przejdzie do bardziej jednoznacznej formy przemocy.

        Inna forma takiego psychicznego molestowania jest powtarzanie tej samej rzeczy kilkanaście razy. Chłopak , z którym " chodziłam" na początku studiów, zatruwał mi kazda niedziele powtarzając juz od rana jęczącym tonem " chodź ze mna do kościoła, No chodź, no dlaczego nie chcesz iść do kościoła, no chodź ......". I tak w kolko.
        Co by sie nie zrobiło, atmosfera jest do dupy.
        • my_little_own Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 20:52
          Uciekaj, nie będzie dobrze, tak jak napisała fasun1804 teraz pan pokazuje się z najlepszej strony, bałabym sie co będzie dalej, i żadnego przymilania do misia, błeee
    • deep_core_blue Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 21:14
      Brawo Jasiu za mieszkanie ze sobą po 3 miesiącach! Taak, to poważny związek jest ;)
      Jak widzisz - nie znacie się wcale, nie zdążyliście się jeszcze poznać. Mieszkanie, czy nie, to rzecz drugorzędna. Pomnóż sobie fochy swojego "partnera" przez kolejne miesiące, przez kolejne lata. Tydzień za tygodniem, obrażanie się LATAMI. Fajna wizja, czy nie bardzo? Bo pan chyba w tej kwestii jest mało refleksyjny, skoro każe Tobie się nie przejmować, a sam strzela foszki i fochy kolejne razy. Dla mnie bez sensu, nie da się tak normalnie komunikować, żyć z takim gościem.
      • cytrynowy-sad Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 22:09
        Co to zmienia czy zamieszkalismy ze soba po 3 miesiacach, po tygodniu czy po dwoch latach wedlug Ciebie? Bo ja mysle, ze dzieki temu, szybciej wychodzi szydlo z worka i przynajmniej wiem teraz na czym stoje. Nie musze juz marnowac czasu na dalsze poznawanie siebie, tracic roku albo dwoch lat na taniec godowy, gdzie widzialabym tego czlowieka jedynie od dobrej strony.
        • koronka2012 Re: problem z obrazalskim partnerem 26.10.16, 22:14
          No to teraz już wiesz jaka jest ta zła strona.
          I nie pocieszę - lepiej nie będzie. Mój eks potrafił się nie odzywać baaaardzo długo, całymi tygodniami. Z kimś takim nie da się żyć.
        • baba67 Re: problem z obrazalskim partnerem 03.11.16, 07:29
          Nie sposób odmówic Ci racji w tym konkretnym wypadku. Bo rzeczywiście typ manipulanta potrafi się maskować długo i skutecznie a randki z natury swej odświetne, bardzo mu w tym pomagają.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 00:36
      Wygląda na to, że nie ma innej strony niż ta, którą Pani opisała. Tak, obrażanie się jest formą biernej agresji, jest formą manipulacji, jest indukowaniem niesłusznego poczucia winy, ma prawo złościć.
      Szczególnie obrażanie się o rzeczone "pierdy", a tak na prawdę o zachowania niezależne , różnicujące, nie skoncentrowane na partnerze, narcystycznie go urażające.
      Bo czasem obrażenie się ma swoje uzasadnienie i jest naturalnym postawieniem granicy. Ale nie w opisanym przypadku.
      Zatem szukanie innej strony jest próba szukania jakiegoś iluzyjnego rozwiązania.
      Albo zalety partnera przeważą tę wadę i będzie Pani gotowa na radzenie sobie w takich sytuacjach albo jest to radykalne obrażanie i związek tego nie wytrzyma.
      Ważne, aby Pani nie spozycjonowała się jako ofiara lub masochistycznie wytrzymywała taką niekomfortową dla siebie sytuację. Partner nieświadomie będzie skłonny to wykorzystać. Dziś będzie się obrażał o "pierdy", jutro o pryncypia, pojutrze stanie się jawnie i wprost agresywny.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 08:50
      cytrynowy-sad napisała:

      > Przyznal, ze jego wczesniejszy 15 zwiazek sie przez to posypal.
      > Spytalam co mam robic w takich sytuacjach i powiedzialam, ze mi one przeszkadza
      > ja. Stwierdzil, ze mam zostac z nim i nie zwracac uwagi. Ze on potrzbuje czasu
      > na przetrawienie. Latwo mowic, ale mnie trafia szlag. Jak tylko widze jego obra
      > zona mine pieciolatka , ktoremu nie dano kokakoli to sie wnerwiam, zapominam ws
      > zystkie pozytywy i trzaskam drzwiami.

      Moim zdaniem Twojego partnera stac na refleksje, wie, ze jego zachowania wplywaly destrukcyjnie na zwiazki i sam proponuje Ci zebys takie jego zachowania olewala. I tak moim zdaniem mozesz robic. Ze swiadomoscia, ze te drobiazgi on subiektywnie przezywa jako urazajacego go do zywego i potrzebuje czasu zeby sobie z ta swoja slaboscia poradzic. Wiec sporobuj z dystansem nie wsciekac sie tylko obrocic to w zart albo zignorowac. Moim zdaniem to jakos rokuje choc moze to tez byc tylko deklaracja a w praktyce nie bedzie umial sobie z tym radzic. Ale moim zdaniem ignorowanie tych zachowan przez Ciebie i przypominanie mu o tym, ze sam Ci to doradzal moze pomoc.
      • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 18:08
        > Wiec sporobuj z dystansem nie wsciekac sie tylko obrocic to w zart albo zignorowac.

        Ale jak? Jak obrócić w żart lub zignorować fakt, że przez trzy dni partner siedzi nabzdyczony i traktuje partnerkę jak powietrze? Takie akcje to można urządzać, gdy foch trwa godzinę, dwie, a nie parę dni! Jak w ogóle funkcjonować w takim związku? Spójrz, co napisała autorka wątku:
        "Ostatnio w czasie jego sceny obrazalstwa postanowilam jednak sie nie wkurzac, ale to ignorowac. Znaczy nie przymilac, jak to wczesniej robilam, nie chodzic i probowac objac, ale po prostu zyc swoim zyciem. Jest to jednak dla mnie straszne obciazenie. Nie umiem zyc z kims kto milczy, w takiej zimnej atmosferze."
        Czyli twoja rada może i ma sens, ale nie w przypadku autorki wątku, dla której takie "zabawy" to za duże obciążenie psychiczne. Zwróć zresztą uwagę na to, co napisała pani Agnieszka o egocentryźmie i narcyźmie partnera. On obraża się o zachowania, które nie stawiają go na piedestale ("bo nie rozbawił jej mój żart", "bo kupiła spódnicę czerwoną, a ja jej radziłem zieloną"). Sorki, ale to obrażalstwo o pierdy i kilkudniowe milczenie, to zachowanie na poziomie 8-letniego chłopca, a nie faceta po 30-tce. Chociaż nie, nie znam ośmiolatka, który miewa trzydniowe fochy.
        • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 18:46
          enith napisała:

          > > Wiec sporobuj z dystansem nie wsciekac sie tylko obrocic to w zart albo z
          > ignorowac.
          >
          > Ale jak? Jak obrócić w żart lub zignorować fakt, że przez trzy dni partner sied
          > zi nabzdyczony i traktuje partnerkę jak powietrze?

          Normalnie- nie odczytywac tego, ze " traktuje mnie jak powietrze" i nie brac tego do siebie tylko uznac- milczy bo znow biedny przetrawia swoje urazone ego;) Oczywiscie- zaznaczylam, ze partner jest rokujacy bo ma refleksje na ten temat i radzi partnerce zeby to ignorowala. Wiec byc moze ignorowanie sprawi, ze szybciej po jej "ciosach" bedzie dochodzil do siebie;) A jesli nic sie nie zmieni- no to wtedy mozna sie rozstac.
          • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 19:26
            > Oczywiscie- zaznaczylam, ze partner jest rokujacy bo ma refleksje na ten temat
            > i radzi partnerce zeby to ignorowala.

            Co niby jest tą refleksją? Że po rozpadzie z powodu jego fochów 15-letniego związku pan radzi pani, że ta zmieniła SWOJE zachowanie, bo on swojego zmieniać nie zamierza? To jest refleksja? Nie, to jest klasyczne przerzucanie odpowiedzialności za swoje dziecinne zachowania na partnerkę. Refleksją byłoby stwierdzenie, że skoro już drugi, a może i trzeci związek wisi na włosku z powodu JEGO zachowania, to może problem leży w nim, a nie w partnerkach? I to od siebie powinien zacząć wymagać zmiany, a nie od partnerek?
            • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 20:59
              enith napisała:

              > Co niby jest tą refleksją? Że po rozpadzie z powodu jego fochów 15-letniego zwi
              > ązku pan radzi pani, że ta zmieniła SWOJE zachowanie, bo on swojego zmieniać ni
              > e zamierza? To jest refleksja? Nie, to jest klasyczne przerzucanie odpowiedzial
              > ności za swoje dziecinne zachowania na partnerkę. Refleksją byłoby stwierdzenie
              > , że skoro już drugi, a może i trzeci związek wisi na włosku z powodu JEGO zach
              > owania, to może problem leży w nim, a nie w partnerkach? I to od siebie powinie
              > n zacząć wymagać zmiany, a nie od partnerek?

              Celem focha jest ukaranie drugiej osoby a tu facet powiedzial- tak mam, ze mnie rozne rzeczy, ktore mowisz/robisz bola, jeszcze nie potrafie nad tym zapanowac, po prostu olewaj moje fochy. Moim zdaniem to jest pierwszy krok w dobrym kierunku. On od partnerki nie wymaga zmiany tylko w pewnym sensie wyrozumialosci dla swojej niedojrzalosci. Moim zdaniem jak partnerka przestanie traktowac te zachowania jako wymierzone w siebie to jest szansa, ze one bede sie zmniejszac.
              • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:05
                > unku. On od partnerki nie wymaga zmiany tylko w pewnym sensie wyrozumialosci dl
                > a swojej niedojrzalosci. Moim zdaniem jak partnerka przestanie traktowac te zac
                > howania jako wymierzone w siebie to jest szansa, ze one bede sie zmniejszac.

                Ale ale, pan niczego takiego pani nie obiecał. Na jakiej podstawie wyciągasz wniosek, że pan zamierza pracować nad tym, by "zachowania te się zmniejszały"? O tym nie było ani słowa. Była rada: "ja tak mam, muszę to sobie przetrawić (dwa, trzy, pięć, x dni), a ty się w międzyczasie nie przejmuj". Pan, zdaje się, przetrawia to od kilkunastu lat i nie widać póki co, by cokolwiek się tam zmniejszało czy skracało, no, chyba, że cierpliwość autorki. Pana stracił już jedną partnerkę, wie DOKŁADNIE dlaczego ją stracił, a mimo to wszedł dokładnie w tę samą rolę z kolejną partnerką. I ją też już utracił. Ciekawe, czy wreszcie zacznie wyciągać z tego wnioski, czy też kolejnej pani sprzeda tę samą gadkę, co wszystkim poprzednim.
                • verdana Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:34
                  Nie, pan powiedział, ze on ma prawo do focha, a partnerka zamiast sie martwić czy obrażać, ma pozwolić na traktowanie sie jak powietrze i uważać, że może być tak traktowana. Innymi słowy, partner ma prawo niszczyć życie rodzinne, a ona ma podejść do tego z pełnym zrozumieniem i póki partner ma focha uznać, zę jest sama, że nie ma do kogo się odezwać, ze w domu może byc nieprzyjemnie - a ona nie powinna sie obrażać, tylko przeczekać i zrozumieć.
                  Mam jednak wrażenie, że ktoś, kto uważa, że obraża się słusznie, bardziej rokuje niż ten, który zdaje sobie sprawę, zę cholernie utrudnia drugiej osobie życie "bo tak ma" i uwaza, że to ta druga osoba ma obowiązek dostosować sie do jego humorów, on zaś do tych humorów ma prawo i nie będzie nic zmieniał. To dla mnie jest raczej dowód, ze pan nie rokuje.
                  • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:51
                    -verdana napisała:

                    > Nie, pan powiedział, ze on ma prawo do focha, a partnerka zamiast sie martwić c
                    > zy obrażać, ma pozwolić na traktowanie sie jak powietrze i uważać, że może być
                    > tak traktowana. Innymi słowy, partner ma prawo niszczyć życie rodzinne

                    Po co przekrecasz slowa? Napisal, ze potrzebuje czasu na przetrawienie. Poza tym autorka( watek wydaje sie przez to malo wiarygodny) wczesniej pisala: " jest on kims bardzo dobrym, opiekunczym i kochanym. W lozku uklada sie swietnie, mamy tez wspolne zainteresowania etc.
                    Moglabym nawet smialo stwiedzic, ze o kims takim wlasnie marzylam. "
                    A sytuacja obrazenia sie miala miejsce kilka razy. Coz, zapewne autorka nie ma zadnych wad i w kazdej sytuacji zachowuje sie wzorcowo.
                    Ja sama na poczatku zwiazku tez sie obrazalam o glupoty i moj partner jakos nie uznal, ze to powod do rozstania. Widocznie mialam inne zalety a teraz po kilku latach zdarza mi sie to bardzo rzadko.


                    • cytrynowy-sad Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:56
                      A o co sie obrazalas?
                      • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 23:04
                        Np. o brak 100% atencji w towarzystwie. Moj partner jest dusza towarzystwa i zle sie z tym czulam jak na imprezie bedac w swoim zywiole poswiecal innym duzo czasu. Albo o to, ze zapomnial o czyms co mu mowilam a mi sie to wydawalo wazne. Oczekiwalam, ze powinien sie domyslec wiec ostentacyjnie przestawalam sie odzywac.
                        • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 23:08
                          I o ten brak 100% atencji w towarzystwie czy brak domyślności obrażałaś się jak często i na ile dni?
                          • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 23:25
                            Nigdy bardzo dlugo bo na poczatku nasz zwiazek byl bardzo namietny i sex idealnie rozladowywal rozne nieporozumienia:) A potem ja dojrzalam i przestalam sie obrazac o glupoty.
                            • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 23:36
                              No więc sama widzisz, differentview, że porównujesz rzeczy jednak nieporównywalne. Krótki foszek, bo pan zapomniał o czymś ważnym, zakończony w łóżku, a kilkudniowa megaobraza, która zawiesza cały związek na czas jej trwania, to dwie różne kategorie. Poza tym TY dojrzałaś, a partner autorki wątku nie dojrzał nawet po 15-latach związku, a kto wie, ile tak naprawę relacji rozpadło mu się z tego właśnie powodu wcześniej?
                        • cytrynowy-sad Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 23:22
                          Moj obrazil sie raz o to, ze nie pokroilam czosnku na drobno, jak lubi, tylko w wieksze kosteczki. Pozniej objasnial mi przez pol godziny, ze w sosie lepiej czuc smak jak kosteczki sa mniejsze.
                          Obrazil sie tez smiertelnie, bo zamiast czekac na niego, poszlam do sklepu i sama kupilam proszek do maszyny do mycia garow, a on chcial isc ze mna na zakupy.
                          Raz tez, obrazil sie bo nie zaakceptowalam jego propozycji, aby pojechac do mojego mieszkania po moje ubrania. Chcialam pojechac jutro rano.
                          Obrazil sie tez przy kolacji w jakiejs restauracji, jak zajrzalam do torby i podswietlilam w niej telefon zeby sprawdzic czy jakis sms nie przyszedl. Wypominal mi jakbym siedziala na telefonie caly czas.
                          I wiele wiele innych ... teraz jak to czytam to sie smieje.
                          • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 05:52
                            Cieszę się, że humor cię nie opuszcza, zwłaszcza, że to, co opisałaś w ostatnim poście, to klasyka, podręcznikowy wręcz przykład biernej agresji i manipulacji.
                            Podjęłaś trudną, ale jedyną logiczną decyzję opuszczając tego mężczyznę. Jeśli po trzech wspólnych miesiącach odchodziły takie akcje, to w przyszłości miałabyś z tym człowiekiem horror. Dobrze, że odeszłaś. Gratuluję odwagi, zdrowego rozsądku i wiary w siebie. A ten pan nie nadaje się do związków. Nadaje się na leczenie.
                          • ada1214 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 09:35
                            Obraza o czosnek mnie rozwalila :D
                            NO coz, najwyrazniej pan ma taki styl na zycie- poza urazonej ksiezniczki. Nawet u kobiety jest na dluzsza mete nie do zniesienia, u faceta to juz w ogole.
                          • ola_dom Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 11:15
                            cytrynowy-sad napisała:

                            > I wiele wiele innych ... teraz jak to czytam to sie smieje.

                            Matkobosko, to jakiś psychopata jest...:/
                            Ja znałam kiedyś gościa, który był w stanie obrazić się O WSZYSTKO, i miał zdolność zrobienia problemu ze wszystkiego - jak tylko miał taki humor. A z czasem miał "taki humor" coraz częściej i częściej.
                            I on z całą pewnością był zaburzony, nawet nie chcę myśleć, jak bardzo - na moje szczęście sprawa dość szybko się zakończyła.
                            Aha - także był czarujący, troskliwy, szarmancki i co jeszcze chcieć, i byłam w siódmym niebie na początku znajomości. Teraz cierpnie mi skóra na samo wspomnienie.
                          • martishia7 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 19:33
                            Ja Cię przepraszam, ja bym za ten czosnek w marzeniach zamachnęła się tą patelnią z sosem, a w realu to bym wybuchła po minucie wywodu o wyższości posiekane drobno nad grubo. I problemem nie jest to, że ma jakiegoś swojego fisia na temat czosnku, każdy ma swoje fisie. Dopóki nie są to jakieś rzeczy niemożliwe, to można je uszanować i się dostosować, z banalnego powodu, że druga osoba tak lubi, a mnie to lotto. Ale w tej sytuacji ten cholerny czosnek już był w sosie, to na chustę drążyć? Ok, postaram się pamiętać i tak robić, gramy dalej. Natomiast wywód na ten temat, jak już jest po ptakach to po protu upierdliwe nudziarstwo!
                    • verdana Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 16:41
                      Czas na przetrawienie oznacza"Mam prawo obrażać sie o cokolwiek i muszę mieć czas, aby przemyśleć, czy mnie obraziłaś czy jednak nie. I musisz przyjąć, że tak mam i poczekać czy zadecyduję, ze słusznie miałem focha czy nie". Innymi słowy, pan zadecyduje, za co ma prawo sie obrażać, a partnerka w tym czasie ma podporządkować się temu, że on potrzebuje czasu - ale nie potrzebuje w tym czasie jej. Człowiek, który jest opiekuńczy nie naraża regularnie drugiej osoby na stres. Faceci, którzy leją żony też bywają opiekuńczy pomiędzy jednym laniem a drugim.
                      Ten facet zakończył związek po 15 latach, z powodu fochów. Czyli nie jest reformowalny i mu nie minie.
                      Dla mnie nie do przyjęcia.
    • zolla78 Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 10:07
      Z osobistego doświadczenia powiem, że będzie tylko gorzej. Może za ileś lat, stosując metody różne, które będą kosztować ciebie niewyobrażalne ilości energii, zdrowia psychicznego, zdołasz ograniczyć obrażanie się, tj. jego częstotliwość. Ale będziesz emocjonalnym wrakiem człowieka, w wiecznie niepewnej sytuacji czy plan dnia na jutro będzie zrealizowany, bo co jeśli on się obrazi. Sama nie będziesz pewna czy twoje działania decyzje, są naprawdę twoje i podyktowane kwestiami obiektywnymi czy to kwestia strachu przed jego reakcję lub minimalizowanie strat lub asekuracja. Nie warto. Za dużo związek z kimś takim kosztuje i zawsze skończy sie tym, że tak czy inaczej będziesz w sumie samotna i w wiecznej gotowości do reakcji i z planem B - na wypadek jego obrazy.

      Poza tym weź pod uwagę jeszcze to, że ewentualny ślub, dziecko - na 100% nie polepszy sytuacji ale ją pogorszy. I co jeżeli zacznie się też obrażać na dziecko?
      • sebalda Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 11:36
        >>Poza tym weź pod uwagę jeszcze to, że ewentualny ślub, dziecko - na 100% nie polepszy sytuacji ale ją pogorszy. I co jeżeli zacznie się też obrażać na dziecko?

        Założę się o każde pieniądze, że tak właśnie będzie. Tego typu osobniki potrafią się naprawdę obrażać na dzieci, potrafią też karać "krnąbrną" żonę karami dla dzieci. Wkurzyłaś mnie, to ja za to nie zawiozę dzieci do szkoły, nie pojadę z wami do ukochanej cioci, nie kupię dzieciom ....
    • cytrynowy-sad Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 19:48
      Dziewczyny, dzieki ogromne wszystkim za odpowiedzi i pomoc.

      Decyzje podjelam jeszcze przed napisaniem tutaj. Wyprowadzilam sie i jest mi smutno. Bardzo smutno. Mam juz jednak pewne doswiadczenia i nie chce znowu marnowac swojego cennego czasu. W poprzednim zwiazku walczylam, zaciskalam zeby, ale teraz juz wiem... jak na poczatku juz czuje, ze bede sie meczyc, to wole nie tracic kilku lat jak poprzednio.

      Mam tylko taka refleksje odnosnie relacji damsko-meskich, ktore obserwuje wokol siebie. Moje kolezanki lub kobiety, ktore znam czesto borykaja sie z powaznymi przywarami swoich partnerow. Wymienie tu czeste zagladanie do kieliszka, zdrady, powtarzajace sie sytuacje gdzie brakuje szacunku,agresywne zachowania itd. Pomimo narzekan, ktore wysluchuje od tych kobiet, znajduja one w sobie sile do kontynuowania tych zwiazkow. Nie wyobrazam sobie jak mozna znosic takie jazdy. Zaznaczam tu, ze te kobiety nie maja zobowiazan typu dzieci czy kredyt.

      Czy wedlug Was takie trwanie i meczenie sie jest wyrazem sily psychicznej czy slabosci? Bo dla mnie to nie jest jednoznaczne.
      • ola_dom Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 21:17
        cytrynowy-sad napisała:

        > Pomimo narzekan, ktore wysluchuje od tych kobiet, znajduja one w sobie sile do kontynuowania tych zwiazkow.

        Pokuszę się o twierdzenie, że nie tyle mają siłę do kontynuowania, ile nie mają siły czy też odwagi, żeby to skończyć. Bo się boją. Bo "lepsza stara bida" - bo jest znana. Bo łatwiej jest narzekać, niż coś zmienić, a w dodatku - BYCIE OFIARĄ DAJE POCZUCIE WYŻSZOŚCI MORALNEJ.
        Więc to całkiem wymierne korzyści z tego braku siły i odwagi.
      • differentview Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:16

        > Czy wedlug Was takie trwanie i meczenie sie jest wyrazem sily psychicznej czy s
        > labosci? Bo dla mnie to nie jest jednoznaczne.

        Moim zdaniem wybor partnera nigdy nie jest przypadkowy- jesli zwiazek jest kiepski i frustrujacy to obie strony sie do tego przyczyniaja. Nie jest tak, ze Twoje kolezanki sa idealne a partnerzy beznadziejni. Kobiety lubia wchodzic w role ofiar, maja z tego korzysci. Moze tez realistycznie oceniaja, ze taki partner jakiego sobie wyobrazaja, ze bylby idealny nie zainteresowalby sie nimi? Wiec lepszy wrobel w garsci niz kanarek na dachu;)
      • enith Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:19
        cytrynowy-sad napisała:
        > Pomimo narzekan, ktore wysluchuje od tych kobiet, znajduja one w sobie sile do kontynuowania tych zwiazkow.

        Ja z kolei pokuszę się o stwierdzenie, że uczy się dziewczynki od dziecka, że najważniejsze w życiu, to złapać portki. Choćby i byle jakie, ale gacie w domu muszą być. I stąd mamy takie zatrzęsienie związków, w których nie ma ani miłości, ani szacunku, a kobiety dają się traktować jak szmaty. Ale można tytułować się "pani" i to jest najważniejsze. To nie odwaga trzyma je w związkach, ale strach przed byciem samą i wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. No i ta okropna łatka rozwódki, to gadanie rodziny i sąsiadów. Po cóż narażać się na takie niewygody? Lepsze znane i przytulne bagienko, niż wielka niewiadoma.
        • apersona Re: problem z obrazalskim partnerem 27.10.16, 22:47
          No i póki jestem z nim, jasna sprawa, to on jest winny, że mam nędzne życie. A do kogo mieć pretensje, jak sama sobie panią, żeglarzem, sterem i okrętem?
      • zuzi.1 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 18:46
        Trwanie w sytuacji patologicznej to objaw mega bałaganu w glowie, braku szacunku do siebie i braku dbalosci o siebie.
        • zuzi.1 Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 18:48
          Dobrze, ze tak jednym cieciem zakonczylas ta znajomość.
      • rikol Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 19:25
        Trwanie w patologicznym zwiazku jest ewidentnie objawem słabości. Silna osoba nie pozwala się poniżać, odchodzi, otrzepie się. Mam wrażenie, że zyjesz w patologii jakiejś. Ja nie znam wielu koleżanek, które mają tak poważne problemy. Każdy ma wady, ale generalnie mężowie zarabiają i da się z nimi żyć jak z normalnymi ludźmi. Co do wad - grają w gry i wychodzą na piwo z kolegami - przy czym samo to w sobie nie jest wadą, no ale nie są dyspozycyjni w 100% dla swojej kobiety.
      • allegropajew Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 19:36
        Coś a la "syndrom sztokholmski".

        Zło znane lepsze od .... itp.
        Inni mają jeszcze gorzej, bo ... itp.

        Ja tak żyłem 25 lat, wreszcie 21 lat po ślubie się wyprowadziłem, rozwiodłem, i rozpocząłem nowe życie z nową partnerką (a teraz już żoną).

        I tylko jednego żałuję, tych 25 lat.

        Gościula
      • theorema Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 23:36
        Brawo, dziewczyno! trzymaj się i pamiętaj, że każdego dnia bez niego będzie Ci przybywać słońca.
    • koto.podobna Re: problem z obrazalskim partnerem 28.10.16, 19:27
      Dramat! zwiewaj, jak radzi Ci tu wiele innych forumowiczek. Facet obraża się i każe Ci to zaakceptować, nauczyć się z tym żyć bo "taki już jest". Kiedy zacznie w końcu na Ciebie wrzeszczeć czy bić, będzie podobnie - będziesz musiała również mu wybaczyć i dalej przy nim być, no bo przecież to nic, on jest poza tym super. No nie?
    • theorema Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 18:39
      spędziłam z takim 3 lata...paradoksalnie, jedyny związek, w którym czułam się kochana...poza tymi momentami cichych dni. Zreformować się go nie dało, po prostu u niego w domu był taki styl i "miał to w genach". Dużo mnie to kosztowało emocjonalnie, a płacę za to ogromną cenę do dziś - tzn. nawet jak obecny partner po prostu jest zajęty, zapomniał zadzwonić, albo nie mógł - ja to od razu odbieram milczenie jako karę za nie wiadomo jakie grzechy. Dopatruję się w tym biernej agresji skierowanej do mnie, albo lekceważenia moich potrzeb... a on po prostu nie wie, że to klisze z przeszłości, bo sam po prostu jest dość beztroski, ale nie ma złych intencji. Tamten, owszem, dziś interpretuję to jako bierną agresję, chęć "wychowania" kobiety - śmieszne, był 3,5 roku młodszy, a może to własnie było przyczyną kompleksów i chciał pokazać, kto tu rządzi? Na Twoim miejscu zerwałabym z nim i powiedziała, że drugiej szansy już nie będzie. A wiesz czemu? Bo znacie się 3 miesiące i na razie czepia się o pierdoły. Ale potem wyciągnie cięższe działa. Na końcu swojego związku usłyszałam, że czuł się wykorzystywany finansowo, bo rozkręcałam ogrzewanie(a mnie się chciało płakać z zimna, jak w dom było 17 stopni...),w trakcie jego trwania często mi wypominał lekkomyślność finansową - np. jak kupiłam mu prezent na urodziny. Miał za złe nie takie podejście do religii. Miał za złe moim rodzicom, że nie mają ślubu kościelnego. Miał za złe, że nie był moim pierwszym mężczyzną. Miał za złe, że nie jestem aż tak dobra w swoim fachu, żeby wygrać konkurs na niezłe stanowisko współzawodnicząc z 65 innymi osobami...podczas, gdy sam dostawał pieniądze od taty...Na koniec miał za złe wszystko. Jak to się stało w takim razie, że czułam się kochana? Bo były takie momenty, kiedy wysyłał słodkie sms-y, do dziś mam je spisane, kiedy spędzaliśmy całe dnie w łóżku, kiedy udało nam się razem zrealizować niejeden uskrzydlający projekt artystyczny i wspólna euforia nas jednoczyła...Ale dziś myślę, że miał ostry rys psychopatyczny. Tak właśnie zachowują się psychopaci -przyciągają i odpychają, manipulują emocjami drugiej osoby, sprawiają, że ona nigdy nie wie, kiedy i za co może podpaść. Bo nie będziesz wiedziała - raz za to samo się obrazi, a innym razem nie. Czekają Cię "upojne" momenty, kiedy np. będziesz miała coś bardzo ważnego z nim do ustalenia, pilnie, a on będzie miał focha i nie odbierze telefonu, żeby Ci zademonstrować, że kwarantanna jeszcze nie minęła. Czekają Cię momenty, kiedy nagle wieczorem zostawi Cię na środku miasta i nie będziesz chciała nawet wrócić do waszego wspólnego domu, będziesz spać u koleżanki. Wkrótce wszyscy znajomi będą wciągnięci w Wasze rozgrywki, no bo zaczną się zastanawiać, czemu czasem jesteście gdzieś razem i jecie sobie z dzióbków, a innym razem przychodzicie osobno, albo w gronie znajomych on uparcie siedzi odwrócony od Ciebie i rozmawia z każdym tylko nie z Tobą. To nie jest człowiek, na którym można polegać. Bo życie nie składa się tylko z dramatycznych zwrotów akcji, jak w serialach, kiedy najczęściej taki twardy osobnik odpuści focha i pomoże, jeśli to konieczne. Na co dzień mamy wiele stresów z zewnątrz - praca, polityka, kiepskie wieści ze świata, nieporozumienia ze znajomymi, rodziną, popsute samochody i pralki, problemy z komputerem itd itd itp. I wtedy człowiek potrzebuje domu nie jako łóżka, stołu i wanny, tylko domu, w którym nic złego go już nie spotka. Gdzie ma prawo mieć pms, albo być wkurzonym na szefową i liczyć, że ktoś wysłucha i pocieszy. Po to między innymi łączymy się w pary, żeby mieć oparcie emocjonalne, swoje bezpieczne zaplecze, które pozwoli na co dzień mierzyć się ze światem. A nie mieć jeszcze w domu dodatkowe pole do potyczek, obrażalskiego księcia, który potrafi zepsuć najfajniejszy dzień swoim fochem. Pamiętam niejeden wyjazd, koncert, spacer - które mogły być pięknymi momentami, a niestety zostały zepsute przez obrażoną gębę podobno najbliższego człowieka. To już chyba wiesz, co Ci chcę powiedzieć - daj sobie z nim spokój, bo za kilka miesięcy, lat, będziesz zapłakanym, wymizerowanym wrakiem o zerowym poczuciu własnej wartości i będziesz się nadawała na terapię.
      • zuzi.1 Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 20:25
        100/100
    • rikol Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 19:20
      Zmień faceta, on się nie zmieni, moze na gorsze. Nie szanuje cie, nie ma dystansu do siebie.
    • malaaniula Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 21:18
      Zwiewaj. Lepiej nie będzie, przez 15 związków nie było, i woli poprawy nie widać.
      Ja prawie za takiego wyszłam za mąż. Pomogło wyobrażenie sobie tej zimnej i sfochowanej atmosfery w obecności (planowanych) dzieci....
    • delfina77 Re: problem z obrazalskim partnerem 02.11.16, 23:38
      Dziewczyno, uciekaj! Jeśli już teraz taki jest to pomyśl co będzie później. Mój mąż też jest typem focha i powiem ci, że to bardzo męczące. Może nie obraża się o byle co, ale jednak, co to za metoda?
    • baba67 Re: problem z obrazalskim partnerem 03.11.16, 07:10
      Twój partner to manipulator. Jest to o krok do przemocy psychologicznej. Ktos kto próbuje wymusic milczeniem i fochem uległość w tak blahych sprawach chce Cię zawłaszczyć. jest niestabilny emocjonalnie i ma rozdęte ego.Bez hardkorowej terapii nie da się z takim człowiekiem żyć. jełśi zaczniesz go ignorować , najprawdopodobniej odejdzie i to chyba najlepszy scenariusz dla Ciebie.
    • obcasy Re: problem z obrazalskim partnerem 03.11.16, 09:22
      Kobieto, zwiewaj póki czas, bo tak będzie wyglądało Twoje życie. Tylko będzie jeszcze gorzej.Facet jest ewidentnie zaburzony. Za kilka lat będziesz miała dziecko, które będziecie zabijać cichymi dniami. Wpędzi cię w depresję i zniszczy psychicznie.
    • kasia.kardas Re: problem z obrazalskim partnerem 03.11.16, 10:58
      piotruś pan znalazł sobie taką, którą może manipulować! nie oszukuj się- on się nie zmieni, życie z nim to droga przez mękę- znam to z autopsji (naprawianie stosuneczków, ty jesteś w porządku a druga strona zachowuje się nie fair i jeszcze ty za to przepraszasz!!! ktoś wykorzystuje twoją wrażliwość i empatię), to niedojrzały typ, wampir energetyczny- po kilku latach z nim spędzonych będziesz wykończona emocjonalnie i psychicznie, jak chcesz tego to wchodź śmiało w ten związek- puściłabym takiego w trąbę- niech dojrzeje sam przez parę lat- tak LAT potrzeba, żeby narcyz egoista być może stał się lepszy, ale nie mydlmy sobie oczu- nie można być tego pewnym tej zmiany, pozdrawiam
    • julita165 Re: problem z obrazalskim partnerem 04.11.16, 13:36
      Moj ex mąż, wśród innych rozlicznych wad, miał również i taką, o której piszesz. Dla mnie to było nie do wytrzymania, u mnie co w sercu to na języku ale za to raz dwa i po sprawie, urazy nie chowam. Szczyt wszystkiego to był foch trwający od stycznia do prawie końca maja ( tzn. ozywał się do mnie przez ten czas, niby wszystko było oki ale atmosfera gęstniała z każdym dniem ) kiedy w końcu dowiedziałam się, że w styczniu nie zainteresowalam się jego nową pracą. Oczywiście przez kilka pierwszych dni pytałam jak tam w nowej pracy ale odpowiedź że w porządku traktowałam serio i dosłownie nie doszukując się w wypowiedzi drugiego dna, a tym czasem mój ex oczekiwał że będę bardziej dociekliwa bo on chociaż mówił że praca w porządku to wcale tak nie było i jakbym była bardziej gorliwa w pytaniach to by mi powiedział...no i tym podobne hocki klocki. Użeranie się z czyimiś fobiami, nerwicami i innymi zaburzeniami psychicznymi zupełnie nie było w moim stylu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka