Dodaj do ulubionych

tyle uczuć...

27.12.16, 12:10
Zaczeły do mnie docierać jakieś uczucia i jestem trochę spanikowana. Przez całe życie byłam wyobcowana ze swoich uczuć. Gdy ktoś mnie spytał przy jakiejś okoliczności "co czujesz", najoczywistszą odpowiedzią było "nic". Czasem docierało do mnie po paru dniach, że przeżywam to czy tamto. Tych najgłębszych i najtrudniejszych rzeczy z mojej przeszłości jeszcze nie odczuwam, nie przeżywam. Narazie powoli docierają takie bieżące rzeczy i nie umiem sobie z nimi radzić.

Na przykład pierwszy raz od dwóch lat trwania terapii poczułam że brakuje mi terapeutki i sesji, gdy została odwołana. Czuję samotność, trochę lęk że sobie nie poradzę, że jestem sama z tym wszystkim, trochę opuszczenie, trochę jakieś dziwne przywiązanie.

Gdy pomyślę o mężu i w ogóle o związkach, czuję się wypłukana z nadziei, ufności, z wiary w ludzi. Czuję że nie mam nikomu nic do dania. A mi nikt nie chce i nie potrafi nic dać. Nie wiem, jak to jest być w bliskiej relacji, w której można się czuć bezpiecznie. Nie pamiętam tego, a precież kiedyś, na początku chyba tak miałam.

Mam bliskiego kolegę, ktory jest homoseksualistą. Czuję do niego tyle rzeczy, których nie ogarniam. Czasem myślę, że to idzie w kierunku takiego damsko-męskiego przyciągania i powinnam to ukrócić. Ale może to są zwykłe: bliskość, przywiązanie, sympatia, zaangażowanie, których po prostu dotąd nie znałam? Nie radzę sobie z tym. Mam jakieś takie przeświadczenie, że nie powinnam czuć do niego tego wszystkiego, że nie mogę mu o tym mówić. Że uczucia to tylko kłopot z którym nie wiadomo co zrobić.

Czy ktoś zna taki proces, gdy człowiek zaczyna mieć uczucia, dopuszcza je do siebie, zaczyna nazywać? Jak się w tym odnaleźć, nie narobić głupot?
Obserwuj wątek
    • iziula1 Re: tyle uczuć... 27.12.16, 12:41
      Powiem ci z własnego doświadczenia. Ciesz się nimi. Nawet tymi trudnymi uczuciami. Pozwól im przepłynąć przez siebie. Czuj.
      Nawet jeśli bolą. Jeśli czujesz złość skup się na tym uczuciu, nie to go. To trudne nagle zacząć czuć ale nabierzesz wprawy. A jak nauczysz się rozpoznawać swoje uczucia, emocje zobaczysz siebie w innym świetle a to bardzo inspirujące.
      I pamiętaj , że nie ma złych emocji czy uczuć. Tylko czyny mogą być źle. Taki banał ale powinien na teraz ci pomóc.
      • iziula1 Re: tyle uczuć... 27.12.16, 12:57
        Wiesz, co w mojej opinii jest najtrudniejsze ? To zaufanie do swoich uczuć.
        Nauczyłam się już jednego,że jeśli w kontaktach z innymi odczuje nagle złość to odsuwam podjęcie decyzji lub odpowiedź. Daje sobie czas. Po krótkiej analizie okazuje się że moja złość sygnalizuje że ktoś narusza moje granicę/ manipuluje itp.
        Tak jak kiedyś odrzucałam uczucie złości tak teraz jest moim papierkiem lakmusowym w kontaktach z innymi.
        • paknaopak Re: tyle uczuć... 27.12.16, 22:02
          Dokładnie tak jak napisałaś - zaufanie do swoich uczuć. Ja go jeszcze nie mam. Często myślę, że po prostu coś mi się wydaje, coś sobie wmawiam. Chcę się nauczyć, że tak czuję i już, i to jest ważne.
    • ada1214 Re: tyle uczuć... 27.12.16, 13:49
      Że uczucia to tylko kłopot z którym nie wiadomo co zrobić.


      Kazdy ma inny bagaz doswiadczen i swoje wlasne wnioski. Moje sa takie, ze zwykle uczucia zajmuja nieproporcjonalnie duzo miejsca. Nie zrozum mnie zle. Nie twierdze, ze dobrze jest byc nieczulym psychopata. Uczucia i zdolnosc odczuwania to jest ta rzecz, ktory czyni nas ludzmi. Ale. Chyba wiekszosc ludzi kieruje sie w zyciu uczuciami zamiast rozumem. Z mojego doswiadczenia wychodzi mi, ze kierowanie sie uczuciami przy podejmowaniu decyzji czesto prowadzi do kiepskich wyborow.
      Przy czym nie nalezy mylic uczuc z intuicja. To rozne rzeczy.
      • gat45 Re: tyle uczuć... 27.12.16, 17:58
        Intuicja to są wspomnienia, o których nie pamiętasz :)
        • ada1214 Re: tyle uczuć... 27.12.16, 18:07
          gat45 napisała:

          > Intuicja to są wspomnienia, o których nie pamiętasz :)

          Ja bym to wyrazila: intuicja to logiczne wnioski wyciagane z doswiadczen zepchnietych gleboko do podswiadomosci ;). Temat mnie interesuje (na pograniczu z fascynacja) i kiedys grzebalam. Intuicja nie ma wiec nic wspolnego z jakims mistycyzmem, to czysta, piekna logika. ;)
      • paknaopak Re: tyle uczuć... 27.12.16, 22:04
        Tak sobie myślę, że uczucia zawsze są, tylko uświadomione i nazwane lub nie. Ja zawsze miałam tak że np osoby z zewnątrz ocenialy że jestem czymś bardzo zestresowana, a ja tego nie widziałam, nie czulam. Mówiłam: co ty, jestem spokojna.
        Siłą rzeczy kierowałam się uczuciami, ale nie wiedząc, nie zastanawiając się nad tym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka