ikka135
04.07.17, 01:31
Tydzień temu dowiedziałam się, że jestem chora. Mam prawie 6 cm guz na jajniku, lekarze nie wykluczają charakteru nowotworowego. Czekam na wyznaczenie terminu zabiegu, resztę wyników badań. Powiedziałam mężowi, co nas czeka. Mówiłam tylko o swoim stanie. Zamiast wsparcia usłyszałam, że "chyba zrobiłam to specjalnie", "że go szantażuje"," że nic mi nie jest", "że wyglądam normalnie". Totalnie mnie zamurowało.jakby wyparł wszystko. Mąż ma problem z alkoholem. Ja uczęszczam na terapię dla współuzależnionych - on o ty nie wie. Dopiero za dwa tygodnie spotkam się z terapeutką. Myślałam, że dzisiaj coś powie. Nic, milczy udaje, że wszystko jest normalnie. Muszę się przygotować do operacji. Ogarnąć dom i dzieci przed szpitalem, jakoś zorganizować życie. Będę potrzebowała opieki, przynajmniej przez jakiś czas. Na razie staram się nie myśleć o dalekiej przyszłości. Na razie zachowuję spokój, ale nie wiem na ile mi go wystarczy.