Dodaj do ulubionych

Problem z rodzicami

29.03.18, 15:11
Przez kilka dni pomagałam i mieszkałam u chorej siostry, tam zastałam sytuację, o której nie wiedziałam wcześniej i siostra opowiadając poprosiła o jakąś poradę, bo naprawdę trudno to ogarnąć.
Otórz: Syn siostry mieszka od dawna z fajną dziewczyną, oboje pracują i chcieliby zalegalizować związek, ale chłopak zwleka, bo....rodzice dziewczyny, to dziwni ludzie. Matka - alkoholiczka /po kilku odwykach/, nadal popija, pracuje lub nie pracuje między "ciągami", nachodzi córkę, która lituje się nad nią i wyciąga z kłopotów, w które ta się ciągle pakuje. Nie chce nawet słyszeć o systematycznym udziale w spotkaniach AA. Ojciec natomiast, to stare dziecko, które żyje mrzonkami, że zdobędzie jeszcze świat, a jak na razie to jedyne co ma, to długi + kredyt, który spłaca mu córka, bo on ze swoich zarobków ledwo się utrzymuje. Dom rodziców dziewczyny, to drewniana chałupa i potrzebuje pilnego remontu - oczywiście ojciec uważa, że to powinność córki, bo dom będzie kiedyś jej. Z powodu zadłużenia ojciec pracuje na czarno od wielu lat i trudno przewidywać, czy dostanie jakąś emeryturę, matka na pewno żadnej, lub jakieś grosze. Oboje wiszą na dziewczynie w każdej trudnej sytuacji, a będzie tylko gorzej, bo przecież się starzeją i nawet im nie przychodzi do głowy, że powinni o swoją starość sami się zatroszczyć.
Dziewczyna nie jest głupia, ma świadomość sytuacji, ale tak jest uwikłana w tę rodzinną patologię, że zagubiła racjonalne myślenie, jej partner, a mój siostrzeniec, wspiera ją, tłumaczy, że powinna odciąć się od rodziców zaraz, dopóki są jeszcze w stanie sami sobie poradzić, ale to nie działa, bo jak zamknąć drzwi przed matką?
Dodam, że mieszkanie, w którym mieszkają należy do chłopaka.
Co ci młodzi ludzie powinni przedsięwziąć żeby żyć normalnie, założyć rodzinę, mieć dzieci?

Obserwuj wątek
    • mapt Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 15:20
      Jeśli dziewczyna nie robi terapii DDA plus współuzależnień - to lepiej zwiewać od niej w podskokach. Zaoszczędzi się zdrowia, czasu i pieniędzy (w tym na psychiatrę dla siebie za jakiś czas).
      No chyba, że ma długie nogi i ładne cycki i do mózgu chłopaka nic się nie przebije - to niech zacznie on sam od wizyty w ośrodku uzależnień i podejmie terapię dla współuzależnionych.

      Jek zamknąć drzwi przed pijaną matką? Normalnie: na klamkę i na zamek.
    • alpepe Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 15:22
      Wyprowadzić się kilkaset kilometrów dalej.
      Dziękuję.
    • ola_dom Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 15:45
      ba-7 napisała:

      > Dziewczyna nie jest głupia, ma świadomość sytuacji, ale tak jest uwikłana w tę
      > rodzinną patologię, że zagubiła racjonalne myślenie

      Czym prędzej na terapię dla DDA.
      Co ważne - takie terapie są bezpłatne i w miarę szeroko i łatwo dostępne.

      Nic dziwnego, ze dziewczyna zagubiła racjonalne myślenie, bo niemożliwe byłoby NIE zagubić żyjąc w takich warunkach. Ale skoro fajna i mądra - koniecznie przekonać do terapii.
      • ba-7 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 16:10
        Zastanawiam się, czy dziewczyna znajdzie motywację do udziału w terapii, bo wciąż brak jej czasu na wszystko - pracuje w korporacji. Mnie trudno będzie z nią rozmawiać, ale z siostrzeńcem mogę o wszystkim i zawsze jakoś wychodziło. Jakich argumentów powinien użyć chłopak żeby dziewczyna na terapię poszła? Przecież nie zagrozi jej wyprowadzeniem się...., a problem trwa już kilka lat. Dobrze było jak studiowała i pracowała, bo tłumaczyła się brakiem czasu i rodziców nie widywała po kilka tygodni, podobno już wtedy wyciągali od niej pieniądze. Z siostrzeńcem znają się od szkoły średniej, on pomagał jej, a ona rodzicom......
        • mapt Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 16:31
          Chłopak niech idzie na terapie współuzaleznionych, tak jak dziewczyna wierzy rodzicom tak samo on wierzy jej. To to samo uzależnienie ich trzyma przy osobach które działają na ich szkodę. Od kilku lat ją przekonuje i nic? I co? nadal wierzy że za kolejne kilka lat tłumaczenia na pewno będzie dobrze?
          Chłopak niech się zajmie terapeutyzowaniem SIEBIE a nie dziewczyny.
        • ola_dom Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 16:41
          ba-7 napisała:

          > Zastanawiam się, czy dziewczyna znajdzie motywację do udziału w terapii, bo
          > wciąż brak jej czasu na wszystko - pracuje w korporacji.

          To jest o tyle dobra wiadomość, że skoro pracuje w korporacji, to prawie na pewno w dużym mieście - czyli dostęp do terapii ma naprawdę ułatwiony. Co jest niezmiernie ważne, szczególnie kiedy ktoś nie jest ostatecznie zdeterminowany do niej.

          > ale z siostrzeńcem mogę o wszystkim i zawsze jakoś wychodziło. Jakich
          > argumentów powinien użyć chłopak żeby dziewczyna na terapię poszła?

          Na pewno taki argument, szantaż, nie jest dobrym wyjściem. Ale jeśli zachowanie dziewczyny w jakiś wyraźny sposób dotyka wprost jej chłopaka - mógłby zwrócić na to uwagę.
          Na moim przykładzie - miotałam się między moją nieodpępowioną mamą a moim chłopakiem. Dotykało go to w bardzo bezpośredni sposób, bo np. "musieliśmy" jeździć do mamy w każdy weekend i każdy weekend planować pod kątem obowiązkowej wizyty u mamusi. Kiedy powiedziałam mamie, że będziemy przyjeżdżać rzadziej - zaczęły się awantury i histerie. W dodatku po każdej takiej akcji byłam totalnie rozklekotana i nie do życia - co oczywiście odbijało się na moim chłopaku. Starałam się zadowolić obie strony (mamę i faceta), a w efekcie wszyscy byli rozżaleni i mieli do mnie pretensje.
          Doszłam do ściany i w którymś momencie (a prawie na pewno stało się to po jakimś forumowym wątku) zadałam sobie pytanie, na czym bardziej mi zależy - na dopieszczaniu nigdy nie zaspokojonej matki, czy na moim związku?
          I wtedy przestałam mieć wątpliwości.
          I nie chcę powiedzieć, że Twój siostrzeniec ma zadać to pytanie wprost. Ale może zwrócić dziewczynie uwagę na to, co go osobiście uwiera w tej sytuacji.

          > podobno już wtedy wyciągali od niej pieniądze. Z siostrzeńcem znają się
          > od szkoły średniej, on pomagał jej, a ona rodzicom......

          Tutaj zupełnie nie umiem pomóc, choć uzależnienie finansowe jak najbardziej jest mi znane, jednak dwie istotne różnice są takie, że ode mnie nikt nie wyciągał pieniędzy - ja sama "wiedziałam, że muszę" oddawać mamie część pensji;
          no i mój facet nigdy nie musiał mi pomagać finansowo.
          Nie mam pojęcia, jak to rozwiązać, jak przedstawić sprawę finansów bez zimnego ultimatum - ale pewnie inne osoby podpowiedzą coś rozsądnego.
          • aqua48 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 17:29
            Jedyną sensowną poradą jest polecenie terapii DDA dla siostrzeńca. Jeśli jego dziewczyna zobaczy, że on chodzi i że to mu pomaga poukładać sobie sprawy związane z problemami jej rodziny, to może też zacznie.
            Z czego wynika brak czasu "na wszystko" u dziewczyny? Czy nie właśnie z problemów jakie ma?
            • ba-7 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 18:00
              Wiem, że jest zapracowana, potrzebuje pieniędzy, bo spłaca kredyt ojca, często dokłada do opłat matki za telefon, mieszkanie, ktore matka wynajmuje /rodzice nie mieszkają razem/, sama też dokłada się do własnego utrzymania, podobno siostrzeniec nie zgodził się na opłacanie wszystkich ich wspólnych rachunków, nie bardzo wiem jak oni się rozliczają, ale dziewczyna lubi podróże. Poza pracą mało ma czasu np. na zrobienie czegoś w domu, to wiem stąd, że siostra ubolewała nad wynajęciem przez młodych kobiety do umycia 4 okien....
              • agonyaunt Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 19:53
                Dlaczego spłaca kredyt ojca? Rodzice i tak przepuszczą majątek, dziewczyna zostanie z niczym, dlaczego więc topi swoją kasę zamiast odkładać na przyszłość?
              • yoma Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 20:09
                >siostra ubolewała nad wynajęciem przez młodych kobiety do umycia 4 okien....

                Bo?
                • barbra25 Re: Problem z rodzicami 01.04.18, 10:48
                  yoma napisała:

                  > >siostra ubolewała nad wynajęciem przez młodych kobiety do umycia 4 okien..
                  >
                  > Bo?
                  >
                  A czy ten siostrzeniec nie może sam okien umyć okien?
                  • yoma Re: Problem z rodzicami 01.04.18, 11:36
                    Widocznie nie, więc wynajął "kobietę". Ciekawi mnie, w czym powód do ubolewania.
            • enith Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 18:05
              Brak czasu może być wygodną wymówką, by nie zabrać się za sprzątanie bałaganu w swoim życiu.

              Na miejscu siostrzeńca kontynuację związku uzależniłabym od podjęcia przez partnerkę terapii. Oczywiście obok mojej własnej. Tu nie ma na co czekać, bo patologia trwa od lat i nie zapowiada się, póki co, na jej zakończenie. Do tego zaprzestałabym finansowej pomocy partnerce, skoro WIEM, że ona te pieniądze przekazuje rodzicom (na nałóg, pożyczki, kredyty itd.).
    • heniek.8 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 20:52
      "zalegalizować związek"? wtf? xD
      porada dla syna siostry - nie żeń się, nic nie musisz legalizować, nawet gdyby to by byli przyzwoici rodzice, mamy XXI wiek
    • koronka2012 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 20:57
      Bez terapii dziewczyna - i pośrednio siostrzeniec - będzie wikłać się coraz bardziej. Związek z kimś takim oznacza, że własna rodzina/w przyszłości dzieci - będą na 2 planie. Nie da się tego wszystkiego ogarnąć bez terapii i chłopak powinien cisnąć przede wszystkim o to, jeśli się uda to reszta przyjdzie z czasem.

      Siostrzeńcowi można doradzić, aby zaczął poważnie rozmawiać jak ona sobie wyobraża wspólną przyszłość i powiedzieć jasno że dla niego opcja wiszenia jej rodziców na nich nie wchodzi w rachubę. Powiedzieć też jasno, że w związku kwestie pomocy finansowej rodzicom to jest wspólna decyzja i nie może być tak, że ona będzie utrzymywać 2 dorosłych, sprawnych nieudaczników kosztem własnej rodziny. Że nie ma na to jego zgody - i co ona na to?

      Opcja 2 - wyjazd za granicę, to wymusza większy dystans w relacjach i odcięcie od bieżących spraw. Oczywiście terapii to nie zastąpi, ale w obecnym stanie rzeczy małżeństwo to równia pochyła, bo nie da się tworzyć zdrowego związku z kimś uzależnionym.
      • beneficia Re: Problem z rodzicami 02.04.18, 22:16
        >Opcja 2 - wyjazd za granicę, to wymusza większy dystans w relacjach i odcięcie od bieżących spraw<
        Tak, ale też zwykle zarabia sie więcej (w przeliczeniu na PLN), więc też więcej mozna wysyłać rodzicom. Bez terapii to ślepy zaułek.
    • gonzo_101 Re: Problem z rodzicami 29.03.18, 22:22
      Siostrzeniec nie chce legalizacji związku, bo wyraźnie ma jeszcze instynkt samozachowawczy i przeczuwa niebezpieczeństwo. Na temat czynnych alkoholików z długami szkoda strzępić klawiatury. Po nich zawsze popiół i zgliszcza. Tak jak pozostali forumowicze napiszę terapia DDA plus terapia dla współuzależnionych. A z chłopakiem rozmawiaj o nim nie o dziewczynie. Jak on widzi swoją przyszłość u boku tej kobiety. Co czuje widząc jak jego wybranka topi własne ciężko zarobione pieniądz. Jak wyobraża sobie np. wychowywanie dzieci w takiej konfiguracji. Jakby zareagowałby na nocne walenie do drzwi pijanej, uklikanej teściowej, która wyje na klatce "ratuj córcia, ratuj bo komornik!".
      • enith Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 02:22
        > Jak wyobraża sobie np. wychowywanie dzieci w takiej konfiguracji.
        > Jakby zareagowałby na nocne walenie do drzwi pijanej, uklikanej teściowej, która
        > wyje na klatce "ratuj córcia, ratuj bo komornik!".

        W punkt. Brutalne, ale szczere. Może taki obrazek uzmysłowi siostrzeńcowi, w jakie gów*no się wpakuje zakładając rodzinę z panną w pakiecie z patologicznymi rodzicami. Bez porządnej terapii ci rodzice ZAWSZE będą u żony na pierwszym miejscu. Na nich będzie szła kasa, czas i energia żony i wszystko w życiu żony, męża i ich dzieci będzie podporządkowane tej chorej relacji.
        • ola_dom Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 09:55
          enith napisała:

          > W punkt. Brutalne, ale szczere. Może taki obrazek uzmysłowi siostrzeńcowi,
          > w jakie gów*no się wpakuje zakładając rodzinę z panną w pakiecie
          > z patologicznymi rodzicami.

          Owa "panna", jak ją pogardliwie nazywasz, nie ma wpływu na to, kim są jej rodzice, których "ma w pakiecie". Nie jest jej winą, że są tacy, a nie inni. Nie jest także jej winą, że jest współuzależniona, bo trudno, żeby nie była. Ani to, że na razie nie jest w stanie sobie z tym radzić.
          Autorka wątku pisze, że dziewczyna jest fajna, są z siostrzeńcem już długo, pewnie się kochają, więc jednak warto najpierw spróbować pomóc jej wyjść z tego uwikłania.
          Bo tak poza tym przeterapeutyzowane DDA są często bardzo fajnymi i wartościowymi ludźmi.

          Więc dopiero jeśli dziewczyna kategorycznie odmówi terapii i uzna, że rodzina pochodzenia jest dla niej najważniejsza - lepiej będzie pomyśleć o ewakuacji.
          • enith Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 14:24
            > Owa "panna", jak ją pogardliwie nazywasz, nie ma wpływu na to, kim są jej rodzi
            > ce, których "ma w pakiecie". Nie jest jej winą, że są tacy, a nie inni. Nie jes
            > t także jej winą, że jest współuzależniona, bo trudno, żeby nie była. Ani to, ż
            > e na razie nie jest w stanie sobie z tym radzić.

            Słowo "panna" nie było użyte pogardliwie. Ta kobieta jest wolna (w sensie niezamężna), a więc jest panną. Nie wiem, czemu tak to odebrałaś.
            Nigdzie też nie napisałam, że jest winna swojej sytuacji rodzinnej. Nie, absolutnie nie jest winna tego, jakich ma rodziców ani faktu, że jest współuzależniona. Trudno, żeby nie była, skoro latami dorastała w patologii. Niepokoi mnie fakt, że mimo dorosłego wieku, logistycznych możliwości oraz wyraźnych znaków od partnera, że sytuacja mu bardzo nie leży, nie robi nic w celu wyjścia z tej patologii. Do tego nie ma skrupułów, by finansowe wsparcie partnera przekazywać rodzicom. Czyli to partner, de facto, w jakimś stopniu opłaca nałóg jej matki, kredyty ojca itd. Jak tak można?
            Gdybym uważała, jak chyba sugerujesz, że dziewczyna jest beznadziejna, nie radziłabym chłopakowi terapii, a ewakuację w podskokach.
      • triss_merigold6 Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 12:42
        Bardzo trafne podsumowanie.
        Bez przejścia skutecznej <z naciskiem na skutecznej> terapii przez dziewczynę, będzie ona wraz z rodziną kulą u nogi chłopaka. Rodzice na jej utrzymaniu = istotny ubytek dla wspólnego budżetu. Ryzyko toksyczności dziadków dla przyszłych dzieci.
    • blue_meerkat Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 08:24
      Rozmawiac z siostra, bo mam wrazenie ze ona nie do konca rozumie ze 'mlodym' pomoc zyc normalnie w takim ukladzie sie nie da.
      • ba-7 Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 09:56
        Dziękuję za opinie i rady, pokrywają się z moimi, rozmawiać będę, chociaż nie jest mi łatwo "wymądrzać się" będąc z boku, ale szkoda mi siostrzeńca, a dziewczynę też lubię. Proszę tylko nie napiszcie, że i ja się uzależniam :D
        Podejrzewam, że chłopak już jej nie zostawi, są kilka lat razem, czasem mam wrażenie, że on jej rekompensował i robi to nadal, brak rodziców. Jeśli chodzi o finanse, to jest dość stanowczy, no i wizyt jej rodziców u siebie nie toleruje, przynajmniej kiedy on jest . Znalazłam już ośrodek, do którego dam telefon, a siostrę......chyba tylko mogę wspierać, bo ona wie, że syn zostając w tym związku będzie miał problem na długie lata. Ja mam nadzieje, że na terapię pójdą oboje, bo do zerwania z dziewczyną nie odważyłabym się go namawiać, nawet jeśli z terapii nie skorzystają. A może jednak siostrze powinnam to zasugerować, tak jak ktoś tu podpowiadał i niech synowi to podsunie, bo następnych kilka lat upłynie i może być gorzej.
        • ola_dom Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 10:04
          ba-7 napisała:

          > Ja mam nadzieje, że na terapię pójdą oboje

          Myślisz, że siostrzeniec czuje, że sam ma problem, z którym powinien iść na terapię?
          Oczywiście ja nie mam wątpliwości, że ma, ale wiem, że osoby, których problem alkoholizmu nie dotyczy bezpośrednio (jak im się wydaje), bardzo się dziwią, kiedy ktoś im sugeruje terapię.
          Oby to nie był ten przypadek :).
          • blue_meerkat Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 10:57
            Co siostra o tym wszystkim mysli? Rozmawiala otwarcie z synem? To jej dziecko dlaczego to ty masz z nim to zalatwiac?
            • ola_dom Re: Problem z rodzicami 30.03.18, 11:13
              blue_meerkat napisała:

              > Co siostra o tym wszystkim mysli? Rozmawiala otwarcie z synem?
              > To jej dziecko dlaczego to ty masz z nim to zalatwiac?

              Często w trudnych sprawach lepiej trafia przekaz nie od rodzica.
              Zwłaszcza jeśli autorka ma dobry kontakt z siostrzeńcem.
    • barbra25 Re: Problem z rodzicami 01.04.18, 14:40
      Nie wiem czy dobrze zrozumiałam? Masz zamiar wpływać na swoją siostrę aby rozmawiała z synem żeby rozszedł się z dziewczyną?
      Młodzi nie są małżeństwem a wiec Twoja siostra jest dla dziewczyny zupełnie obcą osobą. Jeśli zacznie młodym doradzać nieproszona jak mają żyć, kto ma okna myć i jak gospodarować pieniędzmi to ta dziewczyna nie będzie akceptować tego raczej. Przez lata znosiłam wtrącanie się takiej właśnie obcej osoby, której bardzo przeszkadzało to, że jestem z dysfunkcyjnej rodziny mimo, że nie było u mnie alkoholizmu ale inne dysfunkcje a ja nie pasowałam do wyidealizowanego obrazu jaki wokół siebie usiłowała stworzyć ta osoba czyli moja teściowa (jak później się okazało popijająca prawie codziennie).
      Jeśli syn zakazał rodzicom swojej dziewczyny nachodzenia (zupełnie słusznie) to wtrącanie się Twojej siostry może zostać tak samo potraktowane przez tą dziewczynę i teraz wyobraź sobie, że idziesz do siostry i mówisz "moim zdaniem to oni powinni się rozstać bo nic dobrego z tego nie będzie", siostra Twoja idzie rozmawiać ze swoim synem z zmiarem wyrwania syna z tej patologii, jego dziewczyna dowiaduje się o matczynych zapędach i młodzi już wiedzą, że mają kolejnych wrogów obok jej pijanych rodziców, kolejną osobę której trzeba będzie wyznaczyć granicę za drzwiami. Aby ktoś chciał wyrwać się z problemów alkoholowych musi sam chcieć a na pewno nie pod dyktando nadgoriwej mamy czy cioci.
      • tt-tka Re: Problem z rodzicami 01.04.18, 19:36
        barbra25 napisała:

        > Nie wiem czy dobrze zrozumiałam? Masz zamiar wpływać na swoją siostrę aby rozma
        > wiała z synem żeby rozszedł się z dziewczyną?

        Zle zrozumialas. To chlopak zwleka, co jest w starterze napisane, ze wzgledu na alkoholizm rodzicow dziewczyny i jej zwiazanie z nimi.
        Autorka pyta o rade - nie jak ich rozdzielic, tylko jak im pomoc. Odpowiedzi na ogol zalecaja terapie dla wspoluzaleznionych dziewczynie, a niewykluczone, ze i dla chlopaka byloby to przydatne.
        • barbra25 Re: Problem z rodzicami 02.04.18, 20:23
          ba-7 napisała:

          > ...a siostrę......chyba tylko mogę wspierać, bo ona wie, że syn zostając w tym związku będzie miał problem na długie lata...
          > do zerwania z dziewczyną nie odważyłabym się go namawiać, nawet jeśli z terapii nie skorzystają. A może jednak siostrze powinnam to zasugerować, tak jak ktoś tu podpowiadał i niech synowi to podsunie, bo następnych kilka lat upłynie i może być gorzej....


          Z tych słów zrozumiałam, że jest jednak opcja podpowiadania/sugerowania siostrze aby "podsunęła"zerwanie syna z dziewczyną. Jest dorosły więc taką "pomoc" potraktuje raczej jako wtrącanie się. To żadna pomoc.
          • tt-tka Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 01:55
            barbra25 napisała:

            >
            > Z tych słów zrozumiałam, że jest jednak opcja podpowiadania/sugerowania siostrz
            > e aby "podsunęła"zerwanie syna z dziewczyną. Jest dorosły więc taką "pomoc" pot
            > raktuje raczej jako wtrącanie się. To żadna pomoc.

            Chlopak zwleka z zalegalizowaniem zwiazku, bo sam ma watpliwosci. Niebezpodstawnie. Zasugerowanie zerwania, o ile dziewczyna nie zdecyduje sie na terapie (zdaje sie rada padla w takim kontekscie) jest jedna z mozliwosci - i nie widze powodu, dla ktorego nie mozna/nie nalezy jej przedstawic. O ile chlopak o swojej przyszlosci i wyborach rozmawia z matka, a zrozumialam, ze rozmawia.
            Jakiej rady on oczekuje i jak odbierze kazda, nie wiemy. Na pewno nie bylo mowy o "podsuwaniu" czegokolwiek, a przedstawic - nawet w brutalnej formie - skutki zwiazania sie z nieprzeleczona DDA mozna i nalezy.
    • sylwus34 Re: Problem z rodzicami 01.04.18, 22:02
      Jedynie terapia DDA dla dziewczyny
    • amb25 Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 13:01
      A nie moga miec, nawet po slubie, odrebnosci majatkowej i oddzielnych kont? Wtedy kazde z nich robi ze swoimi peniedzmi to na co ma ochote (poza oplacaniem polowy wspolnych kosztow, czy w jakich tam proporcjach sie podziela) - czyli odklada, wydaje na przyjemnosci albo na rodzicow, jak ktore chce. To jednoczesnie pozbawia kontroli nad druga strona i dlatego dla wielu nei do zakceptowania. W razie rozwodu tez nie ma problemu z podzialem majatku.
      • triss_merigold6 Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 13:14
        Chory pomysł. Rozdzielność majątkowa nie zwalnia z łożenia na potrzeby rodziny. Jak to sobie wyobrażasz, że pan ze swojej pensji opłaca rachunki, kupuje żywność, chemię etc., utrzymuje samochód, zaspokaja potrzeby dzieci, a pani lekką ręką wydaje na swoich rodziców?! Synowi w takiej sytuacji z całego serca odradzałabym wiązanie się z panną z dożywotnim garbem, w dodatku słabo rokującą na to, że się tego garbu pozbędzie.
      • tt-tka Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 13:43
        amb25 napisała:

        > A nie moga miec, nawet po slubie, odrebnosci majatkowej i oddzielnych kont?

        I co to zalatwia ? jezeli pani uzna, ze potrzeby rodzicow sa wazniejsze niz potrzeby dzieci, nawet tylko w pojedynczych wypadkach, pana nie uchroni to przed koniecznoscia lozenia w calosci na swoja rodzine. Dalej, nawet zakladajac, ze pani bedzie mega w porzadku z platnosciami, pozostaje wspolne mieszkanie. Czy ona potrafi powoedziec matce "pijana nie wejdziesz" ?, czy uchroni to ich dzieci, gdy je beda mieli, przed kontaktem z pijana babcia ?

        Zaniepokoil mnie ten wtret o tym, ze chlopak wyprosil sobie wizyty jej rodzicow i oni nie przychodza przynajmniej gdy on jest - czy to znaczy, ze pod jego nieobecnosc moga przyjsc i zostana wpuszczeni ? Jak to bedzie funkcjonowac w przyszlosci ?

        I to, co napisala autorka - emerytury oboje rodzice dziewczyny beda miec mikre lub zadne. To oznacza obciazenie na wiele lat, jezeli ona uznaje i bedzie uznawac ich utrzymywanie/wspomaganie za swoj obowiazek. A jesli bedzie na macierzynskim, na bezrobociu, chocby okresowo ? Co wtedy ?
      • enith Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 15:18
        amb25 napisała:

        > A nie moga miec, nawet po slubie, odrebnosci majatkowej i oddzielnych kont?

        To jest przyklejanie plasterka na ranę z gangreną. Oddzielne konta, odrębność majątkowa nie uchroni tej rodziny przed wypływem zasobów finansowych do rodziców kobiety, jeśli ona tego nie zaprzestanie. Efekt rozdzielności będzie taki, że większość, jeśli nie całość JEJ dochodu będzie szła na kredyty, mieszkania, telefon i nałóg rodziców, a obowiązek utrzymania rodziny spocznie wyłącznie na mężu. Tak zresztą, jak ma to miejsce już teraz. Kobieta mieszka u partnera za darmo (co jeszcze można zrozumieć), ale tylko JEGO weto spowodowało, że partnerka łaskawie dokłada się do rachunków za swoje WŁASNE utrzymanie. Dla mnie to absurd. Pracująca w korpo, a więc na pewno nie za najniższą krajową, kobieta chce mieszkać u partnera na krzywy ryj, a samej wydawać zarobione pieniądze na niewydolnych finansowo rodziców. Odnoszę wrażenie, że w tym związku zachodzi jakaś poważna dysproporcja w finansowej w nim partycypacji obojga partnerów. Z opisu autorki wątku jawi mi się uwikłana w toksyczną relację z rodzicami kobieta, która nie ma żadnych skrupułów finansowo wisieć na partnerze.
        Zresztą nie tylko o te finanse chodzi. Co z nachodzącą ich w mieszkaniu chłopaka pijaną matką? Partner nie życzy sobie tych wizyt, a partnerka za jego plecami wpuszcza tą matkę do mieszkania? Jak to ma wyglądać w przyszłości, gdy będą dzieci? Awanturować się z pijaną na klatce schodowej, dzwonić po policję czy jednak wprowadzać do mieszkania?
        To są dokładnie te kwestie, za których naprawę bierze się PRZED ślubem. Nie ma ci liczyć, że po ślubie toksyczni rodzice dadzą córce i zięciowi spokój.
        • triss_merigold6 Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 15:46
          Amen. Po ślubie dopiero poczują się w pełni uprawnieni do tego, żeby ssać z córki i pośrednio z zięcia.
          Serio, gdyby mój syn rozważał związek z taką panienką, to starałabym się przekonać go, że zaburzona laska z patologicznej rodziny nie nadaje się na matkę i pociągnie go na dno.
          • ola_dom Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 16:48
            triss_merigold6 napisała:

            > Serio, gdyby mój syn rozważał związek z taką panienką, to starałabym się
            > przekonać go, że zaburzona laska z patologicznej rodziny nie nadaje się na matkę
            > i pociągnie go na dno.

            Niejeden rodzic z różnych powodów uważa identycznie.
            Czy Twój tato nie tak samo sądzi o Twoim obecnym partnerze?
            Czy to, że tak sądzi, automatycznie oznacza, że jest dla Ciebie niewłaściwym partnerem i ciągnie Cię na dno?
            Byłabym ostrożna z takim podejściem i argumentacją.
      • szpil1 Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 17:18
        amb25 napisała:

        > A nie moga miec, nawet po slubie, odrebnosci majatkowej i oddzielnych kont? Wte
        > dy kazde z nich robi ze swoimi peniedzmi to na co ma ochote (poza oplacaniem po
        > lowy wspolnych kosztow, czy w jakich tam proporcjach sie podziela) - czyli odkl
        > ada, wydaje na przyjemnosci albo na rodzicow, jak ktore chce.

        A jak dziewczyna stwierdzi, że do wspólnych kosztów się nie dołoży, bo jej rodzice bardziej potrzebują pieniędzy? To co wtedy? A założę się, że wcześniej czy później tak będzie.
        • amb25 Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 11:41
          Ja uwazam, ze to calkiem dobry pomysl. Jesli druga strona odmowi dokladania sie do wpolnej kasy to wtedy idzie sie do sadu i sad zasadza alimenty np. na dziecko albo bierze sie rozwod. Ew. mozna lodowke zamknac na klucz :-) W obydwu przypadkach dochody i posiadlosci pana beda bezpieczne i ona nie bedzie miala do niech dostepu bez jego zgody. A jak sie podziela, kto ile doklada to juz ich sprawa. Tu gdzie meiszkam to b. czeste a i w Polsce znam pare, ktora tak zrobila, tyle ze na wniosek zony, bo przypadek byl nieco podobny tyle ze w druga strone.
          • ola_dom Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 11:56
            amb25 napisała:

            > Ja uwazam, ze to calkiem dobry pomysl. Jesli druga strona odmowi dokladania sie
            > do wpolnej kasy to wtedy idzie sie do sadu i sad zasadza alimenty

            A ja się będę upierać, że to jest pudrowanie pryszcza.
            Po co żyć z kimś, z kim trzeba załatwiać sprawy przez sąd? Skoro jest jeszcze spora szansa zapobiec problemowi - zamiast na zaś wymyślać rozwiązania, jak przetrwać.
            Tzn. to jest być może dobre rozwiązanie tak w ogóle - ale nie w opisywanym przypadku.
          • tt-tka Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 12:43
            amb25 napisała:

            > Ja uwazam, ze to calkiem dobry pomysl. Jesli druga strona odmowi dokladania sie
            > do wpolnej kasy to wtedy idzie sie do sadu i sad zasadza alimenty np. na dziec
            > ko albo bierze sie rozwod.

            A nie lepiej, taniej i prosciej przepracowac to wszystko PRZED zawarciem slubu, zalozeniem rodziny i przyjeciem zobowiazan ?
            Gdybym miala sie wiazac z gory zakladajac, ze kiedys bede skarzyc meza o alimenty, rozwodzic sie albo zamykac lodowke na klucz, nie wiazalabym sie, to chyba oczywiste. Oraz odradzalabym kazdemu
    • marusia.00 Re: Problem z rodzicami 03.04.18, 23:11
      Uważam, że obowiązkiem rodzica (lub bliskiej osoby) jest uświadomić swojemu dziecku, jakie mogą być konsekwencje tej sytuacji. Młodzi ludzie, nawet tacy ok 30stki, nie do końca zdają sobie sprawę jak to potem wygląda w praktyce. Podobnie jest z młodymi dziewczynami, które bez refleksji wchodzą w małżeństwa z rozwodnikami, z dziećmi. Zaślepione miłością, mają wyidealizowane obrazki takich rodzin z seriali. A potem płacz, że musi się dzielić czasem męża, pieniędzmi "z tymi bachorami".
      Co moim zdaniem jest najważniejsze to to, ze należy rozmawiać z siostrzeńcem bez owijania w bawełnę, na przykładach. Duże prawdopodobieństwo jest, że matka lub ojciec tej dziewczyny kiedyś trafią do domu opieki, co wiąże się z alimentacją ze strony córki. Groszowa emerytura nie pokryje utrzymania (2500-3000) więc gmina wystąpi do sądu o alimentację. Jeśli córka będzie przyzwoicie zarabiała, plus będzie miała zarabiającego męza (siostrzeniec) to na 100% będą musieli płacić alimenty.
      Druga sprawa, to małe szanse, by kontakt z tymi rodzicami zupełnie się urwał. Urodzi się dziecko, taka babcia czy dziadek będą mieli pretekst, by wymuszać spotkania, odwiedzać. Mało tego, kilkuletnie dziecko, może taką babcię uwielbiać i chcieć spotkań, zaproszeń do domu itd. Wiem, że można nad tym zapanować ale problem i tak będzie.
      Nawet jak dziewczyna zaprzestanie płacić rachunki czy kredyty tych rodziców, to jedzenia czy lekarstw im nie będzie umiała odmawiać, więc niezależnie w jakiej postaci, pieniądze z budżetu rodzinnego będą wypływać.
      Ktoś wyżej obrazowo opisywał, ewentualne awantury na klatce schodowej - takie obrazki też należy przedstawiać siostrzeńcowi. Poza tym małżonkowie są prawnie zobowiązani do wzajemnej pomocy, więc jak dziewczyna (już jako żona) popadnie przez rodziców w długi, to mąż w praktyce będzie je spłacał utrzymując ją.
      Ojciec zacznie wymuszać opłaty za ten dom, bo to przecież będzie kiedyś dla córki. Młodzi będą płacić, a on go w każdej chwili sprzeda albo komornik mu go zlicytuje.
      Niech ma świadomość, że z czasem zaczną się między nimi kłótnie, a jej koronnym argumentem będzie, że to jej RODZICE i nie może ich porzucić. Trudno mu będzie z tym dyskutować.
      Jeśli będzie tego wszystkiego świadomy, uzna że kocha, chce, dziewczyna jest tego warta itd. to ok, jego wybór. Po przedstawieniu tych prawdopodobnych "obrazków", namawiałabym na terapię, jako środek do ich zminimalizowania.
      Sprawy mycia okiem przez pomoc domową, czy "nic nie robienie" w domu, radzę przemilczeć, to już są ich prywatne sprawy.
      • ba-7 Re: Problem z rodzicami 06.04.18, 20:36
        Dziękuję, to konkretne i perspektywiczne widzenie problemu.
    • blue_meerkat Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 08:16
      Nikt nie napisal zeby sprobowac zrozumiec w jaki sposob siostrzeniec wybral dziewczyne i zdecydowal sie trwac w tej relacji pomimo problemow ktore widzi...
      • triss_merigold6 Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 08:47
        Boższsz... skoro są ze sobą od kilku lat, to mogli poznać się jeszcze w szkole średniej lub na początku studiów, zakochać w sobie i nie analizować zagadnień związanych z rodzinami pochodzenia. Trwa w relacji pewnie z kilku powodów: uczucie, przyzwyczajenie, odpowiedzialność etc.
        • ba-7 Re: Problem z rodzicami 06.04.18, 20:37
          Dokładnie tak jest.
      • tt-tka Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 10:35
        blue_meerkat napisała:

        > Nikt nie napisal zeby sprobowac zrozumiec w jaki sposob siostrzeniec wybral dzi
        > ewczyne i zdecydowal sie trwac w tej relacji pomimo problemow ktore widzi...

        Zakochal sie, co tu analizowac... natomiast czym innym jest "trwanie w relacji z dziewczyna", a czym innym zakladanie z dziewczyna uwiklana we wspoluzaleznienie rodziny, manie z nia dzieci, wspolnego domu i dorobku. Oraz obciazen, ktore predzej czy pozniej /raczej predzej/ tez stana sie wspolne, nawet gdyby wczesniejsze ustalenia byly inne.

        To, co doradzaja wszyscy - terapia dla dziewczyny (a byc moze dla obojga) - to jest absolutne minimum. I to pod warunkiem, ze terapia powiedzie sie.
      • enith Re: Problem z rodzicami 04.04.18, 14:40
        blue_meerkat napisała:

        > Nikt nie napisal zeby sprobowac zrozumiec w jaki sposob siostrzeniec wybral dziewczyne...

        Ta para zna się od szkoły średniej. Parując się w liceum nie myśli się o problemach pochodzenia z patologicznej rodziny, bo nikt raczej nie planuje w tak młodym wieku ślubu, dzieci itd. Perspektyw szesnastolatka i 26-latka raczej nie da się porównać. To, co w liceum na etapie chodzenia za rączkę problemem nie było, dziesięć lat później, na etapie rozważań o zawarciu małżeństwa i sprowadzeniu dzieci na świat już jak najbardziej problemem może być. Chwała chłopakowi, że nie poszedł na łatwiznę i przy pierwszych jazdach z rodzicami partnerki nie wymiksował się ze związku. Oraz chwała mu za to, że widzi problem i słucha intuicji, która każe mu zwlekać z legalizacją związku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka