ba-7
29.03.18, 15:11
Przez kilka dni pomagałam i mieszkałam u chorej siostry, tam zastałam sytuację, o której nie wiedziałam wcześniej i siostra opowiadając poprosiła o jakąś poradę, bo naprawdę trudno to ogarnąć.
Otórz: Syn siostry mieszka od dawna z fajną dziewczyną, oboje pracują i chcieliby zalegalizować związek, ale chłopak zwleka, bo....rodzice dziewczyny, to dziwni ludzie. Matka - alkoholiczka /po kilku odwykach/, nadal popija, pracuje lub nie pracuje między "ciągami", nachodzi córkę, która lituje się nad nią i wyciąga z kłopotów, w które ta się ciągle pakuje. Nie chce nawet słyszeć o systematycznym udziale w spotkaniach AA. Ojciec natomiast, to stare dziecko, które żyje mrzonkami, że zdobędzie jeszcze świat, a jak na razie to jedyne co ma, to długi + kredyt, który spłaca mu córka, bo on ze swoich zarobków ledwo się utrzymuje. Dom rodziców dziewczyny, to drewniana chałupa i potrzebuje pilnego remontu - oczywiście ojciec uważa, że to powinność córki, bo dom będzie kiedyś jej. Z powodu zadłużenia ojciec pracuje na czarno od wielu lat i trudno przewidywać, czy dostanie jakąś emeryturę, matka na pewno żadnej, lub jakieś grosze. Oboje wiszą na dziewczynie w każdej trudnej sytuacji, a będzie tylko gorzej, bo przecież się starzeją i nawet im nie przychodzi do głowy, że powinni o swoją starość sami się zatroszczyć.
Dziewczyna nie jest głupia, ma świadomość sytuacji, ale tak jest uwikłana w tę rodzinną patologię, że zagubiła racjonalne myślenie, jej partner, a mój siostrzeniec, wspiera ją, tłumaczy, że powinna odciąć się od rodziców zaraz, dopóki są jeszcze w stanie sami sobie poradzić, ale to nie działa, bo jak zamknąć drzwi przed matką?
Dodam, że mieszkanie, w którym mieszkają należy do chłopaka.
Co ci młodzi ludzie powinni przedsięwziąć żeby żyć normalnie, założyć rodzinę, mieć dzieci?