janciara
03.06.18, 19:05
Witajcie, chciałabym się dowiedzieć jak to wygląda z waszej perspektywy, osób wiodących życie rodzinne.
Dzisiaj po raz kolejny dopadło mnie przekonanie, że przyciągam na znajomych bierne osoby i zastanawiam się dlaczego tak się dzieje. Mieszkam w Wawie, pracuję w sporej firmie, jestem mamą 9-latka którego wychowuję sama i to właściwe moja jedyna rodzina. Od tak zwanego zawsze sama musiałam sobie organizować czas i zajęcia, z ludźmi i między ludźmi. Od zawsze też ja byłam inicjatorem i organizatorem wyjazdów, spotkań, kontaktów prywatnych i im dalej w lata tym bardziej mnie irytuje taka jednostronność i brak wzajemności. Z części relacji zrezygnowałam, zawiązałam kilka nowych, ale w kwestii inicjatywy nic się nie zmieniło, ciągle ja jestem motorem. Dotyczy to zarówno wymyślenia i zorganizowania długiego weekendu, jak też niedzielnego pikniku czy przejażdżki rowerowej wieczorem. Jak zaproponuję wszyscy chętni, ale mi nikt nic nie zaproponuje, żadnego działania. Czy ludzie żyjący z mężami lub jeżdżący na grilla do siostry nie mają potrzeby inicjowania wydarzeń ze znajomymi? A może są zwyczajnie wygodni?
Jak Wy to widzicie?