ciastko.z.cukrem
18.06.18, 11:23
Historia pokrótce przedstawia się tak.
Jestem mężatką ponad 10 lat, mamy dwoje dzieci. Moja mama od początku nie lubiła ani mojego męża ani Jego rodziny, teraz jak sama mówi - nienawidzi mojej Teściowej, mój mąż jest Jej obojętny. Nie lubi też brata męża, kilka lat temu (przed moim ślubem) razem pracowali i doszło między nimi do sprzeczki (skutkiem której było zerwanie przeze mnie zaręczyn - ale to długa historia). Mój mąż toleruje moich rodziców, ale za nimi nie przepada - czemu się nie dziwię.
Przechodząc do sedna - w weekend mój tato ma dwie uroczystości - w sobotę urodziny, a w niedzielę dzień ojca. Nie zostaliśmy zaproszeni ani na jeden dzień ani na drugi, gdyż moja mama wychodzi z założenia że dzieci się nie zaprasza. Dodam, ze na "uroczystościach" u moich rodziców jesteśmy jedynymi gośćmi gdyż mojej mamie znajomi są nie potrzebni, a rodziny praktycznie nie ma, a z tą którą ma jest skłócona, albo daleko mieszkają.
Na sobotę dostaliśmy zaproszenie na osiemnastkę do męża chrześnicy (córki brata męża, z którym mama miała spięcie).
Noi pojawia się problem. Skoro powiem mamie że przyjedziemy do taty w niedzielę bo w sobotę idziemy na osiemnastkę, to będzie obraza (mama obraża się kilka razy w miesiącu i nigdy nie było tak, aby pierwsza później się odezwała, ZAWSZE robie to ja). Będą teksty ze wybrałam tamtą rodzinę, ze jestem taka i owaka, ze najlepiej jakby poumierali itd.
Chciałabym pójść na tą osiemnastkę chociażby ze względu na męża bo już z bratem ma kiepskie relacje. Chrześnicę lubie i nie chciałabym Jej olać. Z drugiej strony to jednak tata - oczywiście jest mi blizszy. Nie wiem jak to rozegrać. Pojechanie wcześniej do taty a później na osiemnastkę nie wchodzi w grę bo jest to spora odległość a po drugie komentarze mamy byłyby identyczne, ze odbębniłam uroczystość taty i jadę teraz do lepszej rodzinki.
To jest chore, ale już się denerwuje co zrobić. Myślę nawet aby nie powiedzieć mamie o osiemnastce tylko pokłamać że mój syn umówił się z kolegą (bo rzeczywiście się umówił, ale do południa), ale prędzej czy później się to wyda. Z drugiej jednak strony byłyby komentarze mamy, ze co to za chrześnica co nie zaprosiła nawet na ciasto a prezent na pewno weźmie.
Poradźcie mi coś, bo zwariuje. Wstyd że dorosła kobieta ma takie problemy. Dodam, że nie chciałabym się skłócać z mamą, Ona w gruncie rzeczy (kiedy nie wspominam o rodzinie męża i udaje że myślę i robie jak ona chce ) jest ok. Ja już się do tego przyzwyczaiłam i to toleruje.
Nie wiem czy w miarę jasno to wszystko napisałam.