Dodaj do ulubionych

Relacje z ojczymem

13.12.18, 16:57
Witam, mimo to że to forum dla kobiet to postanowiłem tu napisać. Mieszkam od jakiegoś 7 roku życia z moją mamą (ona jest po rozwodzie) i jej partnerem u niego. Teraz mam 20 lat. Było wiele sprzeczek między mną a nim i te relacje zazwyczaj przypominały relacje dwóch wiecznie na siebie złych sąsiadów. Kilka razy próbowałem się z nim pogodzić ale najczęściej wszystko wracało do punktu wyjścia po jakimś krótkim czasie. O wszystko musiałem ze tak powiem walczyć. Dopiero jak znalazłem pracę w miarę się jakby uspokoiło ale to i tak nie jest koniec. Na przestrzeni czasu stawiał mi jakieś warunki że jak zacznę robić x to będzie lepiej, no to się starałem i jakoś mi te czynności weszły w krew. Od poprostu jakieś nic nie warte codzienne pierdoly. Przedtem o wszystko byla wojna. Co z tego ze siedze sobie u siebie w pokoju i nie mam doslownie nic do roboty, albo jestesmy u kogos z rodziny i widze ze temat juz mnie nie interesuje i NIC bym nie wniosl do niego to mimo wszystko musze siedziec przy stole i sluchac a np. nie moge sobie pojsc na kanape i popisac z kims na telefonie. Dopiero sytuacja sie zmienila jak kupilem sobie za wlasne pieniadze telefon, to bylo widac ze troche sie odczepil. Teraz gdy kupilem za swoje pieniadze komputer, dalem 3 stowy na rachunki zeby nie bylo ze licznik sie kreci to i tak gada ze mam ten komputer spakowac, oczywiscie ja zly bo z jakiej niby kurwa racji. Zapracowalem na niego i wszystko kupilem sam. Od mamy uslyszalem ze jego ponoc boli to ze nie zapytam sie czy w czyms pomoc, cos zrobic mimo tego ze on kiedys mowil ze jak ma sie jakis problem czy cos to od tego jest buzia zeby mowic. Hipokryta. Jak sie czegos chce, pomocy czy cokolwiek innego to sie raczej idzie do tej osoby i sie pyta np. czy pomoze mi wysprzatac garaz a nie czeka az nagle ta osoba zamieni sie w jasnowidza i przyjdzie sama sie zapytac.



Macie jakiś pomysł rozwiązania tego konfilktu?
Obserwuj wątek
    • eukaliptusy Re: Relacje z ojczymem 13.12.18, 18:36
      Wyprowadzka.
      Ojczymowi przeszkadza, że żyjesz i nic tego nie zmieni.
      • leyre2 Re: Relacje z ojczymem 13.12.18, 19:13
        Zgadza sie. Wyplwadz sie bo nic sie nie zmieni, chocbys spelnil jedne warunki, beda nowe.
    • enith Re: Relacje z ojczymem 13.12.18, 19:12
      Wyprowadzka. Między wami nigdy nie było dobrze i nie wygląda na to, by miało się to zmienić podczas mieszkania u niego.
      Jaka jest twoja sytuacja finansowa? Pracujesz? Uczysz się?
    • alpepe Re: Relacje z ojczymem 13.12.18, 21:23
      Niestety, wyprowadzka. Zawsze będziesz mu cierniem w oku i to niekoniecznie dlatego, że jesteś jego pasierbem, do własnego biologicznego syna być może byłby taki sam.
    • eukaliptusy Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 10:03
      I jeszcze ci powiem, chociaż już sam to wiesz, że w relacjach międzyludzkich nie jest normalne, że jedna osoba ma się zmienić,dostosować, starać, kombinować jak rozwiązać konflikt, a druga tylko stawia warunki.
      Żeby rozwiązać ten konflikt potrzeba jest woli dwóch stron. Niestety, nikła jest szansa, że osoba, która od 13 lat zachowuje się tak jak twój ojczym dozna nagle oświecenia czy zmiany perspektywy, o ile nie zmienia się diametralnie okoliczności życiowe (a i tu nie ma gwarancji).
      Jesteś w takim wieku, że pora wybić się na niezależność i układać stosunki z ojczymem, jak równy z równym, dorosły z dorosłym.
    • sebalda Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 14:46
      Napisane trochę chaotycznie, ale ja zrozumiałam, że tymi strasznymi wymaganiami ojczyma jest to, żebyś został przy stole, gdy jesteście u kogoś z rodziny, a nie bawił się komórką z boku, na kanapie. No faktycznie szczyt wszystkiego, przecież jak się do kogoś idzie z wizytą, to spokojnie można mu okazać brak szacunku. Taką postawę zrozumiałabym może o 7-latka, ale dorosły facet nie rozumie, że to jest brak wychowania?
      Drugie wymaganie to to, żebyś pomagał w domu bez proszenia. Typowy problem w domu rodzinnym, ale też w związku: wiele kobiet do szału doprowadza to, że muszą ciągle prosić, choć na środku pokoju jest sterta brudów, ale facet/syn/brat nie wpadnie na to, żeby sprzątnąć. Z kosza się wylewa, ale nie wpadnie, żeby wynieść śmieci, tylko trzeba go o to poprosić. Piszę o facetach, bo to częstsze, ale dziewczyny i kobiety też czasami zachowują się podobnie. Gdy trzeba poprosić raz jest OK, gdy drugi i trzeci też da się wytrzymać, ale proszenie w nieskończoność o każdy drobiazg może doprowadzić do szału, dlatego w ogóle się nie dziwię ojczymowi, że chciałby, aby dorosły, zdrowy chłop robił pewne rzeczy w domu bez ciągłego proszenia. Co by się stało, gdybyś sam z siebie kiedyś zaproponował pomoc? Korona z głowy by spadła? Zresztą jako członek rodziny masz być współodpowiedzialny za dom, w którym mieszkasz, a nie w nim pomagać. Mieszkasz - dbasz razem z innymi mieszkającymi o dom, proste.
      Nie rozumiem, co to znaczy spakować komputer.
      Ogólnie: dajesz, dostajesz, nie dajesz nic od siebie - nie budzisz ciepłych uczuć, taki lajf.
      • leyre2 Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 16:50
        Jesli ktos nie robi pewnych rzeczy sam z siebie to mozna ustalic grafik i bedzie wiadomo. Proste rozwiazanie bez domyslania sie i nerwow.
        Co do spotkan rodzinnych to mozna nie uczestniczyc jesli autor watku sie nudzi.
      • eukaliptusy Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 18:30
        Sebalda, ale przecież tez pisze, że się do różnych wymagań dostosował i „weszły mu w krew” ale problem jest w nieprzyjemnej atmosferze i ciągłym czepianiu się. Może ojczym to jest taki typ „pracusia”, który nieustannie wszystkich zagania do roboty, bo jak ktoś nie pracuje to się leni, a do tego wszystko ma być pod jego dyktando. Z relacji jednej strony trudno to ustalić. Natomiast jesli faktycznie to ciągłe czepianie się i wrogość miało miejsce od 7 roku życia, i nigdy nie było między nimi dobrych stosunków, to świadczy to tylko wyłącznie o ojczymie (i o matce oczywiście , ale to już pominę)
      • szpil1 Re: Relacje z ojczymem 15.12.18, 16:00
        Sebalda, 10/10.
        Chociaz ja uwazam, ze to troll.
        • agniesia331 Re: Relacje z ojczymem 16.12.18, 10:29
          Zbliżają się święta.dla świętego spokoju zaproponuj ojczymowi trzepanie dywanów.mycie podłogi itd. Może pomoc przy choince. Starań się żyć tak jakbys był tu akceptowany to i tobie lżej będzie.Ale na boku załóż konto ( bez wyciągów papierowych wysyłanych do domu i zbierają pieniądze. W dom ojczyma nie inwestuje.smutne ale prawdziwe.matka tez jest dobra.ze dziecka nie broni. Jak będziesz gotowy odejdziesz wiedząc.ze masz miękkie lądowanie ( praca.wynajęte mieszkanie .dziewczyna (we 2 latwiej placic rachunki.) itp. Czyli weź to na zimno z wyrachowwniem układają poduszkę finansowa.
    • aqua48 Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 18:42
      To forum nie jest dla kobiet. Jest dla wszystkich chętnych. I niestety, życie rodzinne to nie akademik, a członek rodziny to nie współlokator. A nawet współlokator jest zobowiązany do utrzymywania porządku i sprzątania wspólnych pomieszczeń bez proszenia, czy poprawnego zachowania w towarzystwie innych ludzi, czyli do "ot takich nic nie wartych codziennych pierdół zamiast popisania z kimś na telefonie na kanapie".
      Zatem porada by autor się wyprowadził jest dobra tylko gdy wyprowadzi się na swoje, gdzie będzie mógł zalegać na tej kanapie do woli.

    • edw-ina Re: Relacje z ojczymem 14.12.18, 22:31
      Odpowiem Ci, jako macocha dwóch dorosłych facetów, których znam również od momentu pierwszych klas podstawówki. Raz na jakiś czas mamy ogólnorodzinne kłótnie o tzw. pracę na rzecz domu. Ja nie jestem kobietą, która podsuwa wszystkim jedzenie pod nos i sprząta. W domu panują zasady, że każdy robi wszystko to, ci zrobić trzeba, bo ten dom użytkują wszystkie osoby, które w nim są i ja nie życzę sobie przypominać o podstawowych zasadach każdego dnia. Młodzi ludzie (dodam, że dopóki nie wyprowadziłam się z rodzinnego domu, to też mi się tak wydawało) wychodzą często z założenia, że jeśli umyją po sobie talerz, to już wszystko i są super. A dbanie o rodzinę/dom to sprawa wyłącznie dorosłych. Otóż nie. Całkiem niedawno mieliśmy bitwę pod tytułem "kubek". Polegała na tym, że na ławie przy sofie, na której akurat siedzieli chłopcy, stało kilka kubków i szklanek. Chciałam wstawić zmywarkę i powiedziałam, żeby je przynieśli. Jeden z chłopców wziął tylko dwa kubki, bo tylko te on tam postawił i był oburzony moim pytaniem, dlaczego resztę zostawił. Bo on przecież powinien sprzątać tylko po sobie i cała reszta go nie interesuje. Po pierwszym szoku razem z mężem zrobiliśmy jedno: ten, kto w czymś nie uczestniczy, zwyczajnie z tego nie korzysta. Tj. chcesz zjeść obiad? świetnie, pomóż przy gotowaniu, albo zaoferuj się do sprzątania. Chcesz mieć czyste ubrania? Super, wypierz je sam lub po wypraniu przez kogoś rozwieś wszystkie lub pozbieraj. Kąpiesz się? Musisz zostawić łazienkę w dokładnie takim stanie, w jakim ją zastałeś. Itd. itp. Wierz mi, chłopcy szybko się nauczyli, że to kompletnie nieopłacalne. Że lepiej, zamiast skupiać się na czymś wyłącznie dla siebie, jest po prostu uczestniczyć w normalnych rodzinnych obowiązkach: np. wstawić wszystkie kubki do zmywarki, bez specjalnej zachęty nakryć do stołu, raz na jakiś czas wynieść i wywiesić pranie itd. Acha - i za każdą rzecz, którą dla nich robimy umieją podziękować. Jeśli spędzam godzinę przy desce do prasowania, by mieli niepomięte ubrania, to odbierając je dziękują za to, bo zdążyli zrozumieć, że ja to robię dla nich z sympatii, a nie z obowiązku. Tata nauczył ich również tego, że kobiety nie noszą ciężarów, że kiedy jego nie ma w domu, a ja na przykład wracam z zakupami, to oni te zakupy przynoszą. Nie muszę o tym mówić. Odkąd udało się nam te sprawy poukładać, znacznie lepiej się nam funkcjonuje.
    • ann.38 Re: Relacje z ojczymem 15.12.18, 12:39
      Róznie jest w domach.W moim domu rodzinnym za samodzielne wyrwanie się z pomocą dziecko mogło dostąć niezłą burę, bo mama ma do wszystkiego określone zasady, jak co powinno być zrobione i nawet jako nastolatki nie mogłyśmy bez mamy stojącej za plecami z "dobrymi radami"- wytrzeć kurzu, pozmywać czy odkurzyć. Ale oczywiście pretensje, ze dzieci nie pomagają były. Wiem, ze to wyjątkowa sytuacja, nie taka częsta moze, ale nie wydaje mi się, ze to coś skandalicznego, ze rodzice, którzy jednak organizują to, co dzieje się w domu, muszą powiedzą dziecku (nawet pełnoletniemu) co jest do zrobienia, Chociaz takie oczywistości jak wyniesienie brudnych naczyć z pokoju w którym sie spozywalo to faktycznie powinno byc zrobione bez przypominania.
      Takiej sytuacji jak opisuje Edwina, ze jak ktoś nie pomga przy obiedzie, to nie dostanie jeść, dla mnie nie do pomyślenia. Nie ma potrzeby, aby kazdy pomagał przy kazdej czynności, ktos moze byc zajęty, chociazby przyjemnściami, to w końcu rodzina.
      Podejrzewam, ze w sytuacji opisanej w wątku ojczym jest osobą, której trudno dogodzić, Albo specjalnie dokucza pasierbowi albo chce zeby wszystko bylo wykonane dokladnie jak sobie zyczy i zeby ludzie sami sie domyslali kiedy, co jak mają robic. Wygląda z opisu, ze jest osobą bardzo dominującą, a to powoduje u osób uzaleznionych od niego taki zanik własnej inicjatywy. bo nie wiadomo kiedy się oberwie i za co.
      • edw-ina Re: Relacje z ojczymem 15.12.18, 13:52
        Takiej sytuacji jak opisuje Edwina, ze jak ktoś nie pomga przy obiedzie, to nie dostanie jeść, dla mnie nie do pomyślenia. Nie ma potrzeby, aby kazdy pomagał przy kazdej czynności, ktos moze byc zajęty, chociazby przyjemnściami, to w końcu rodzina.
        - ale wszyscy bywają zajęci, wszyscy mają swoje sprawy i obowiązki. Dlatego tak ważne jest, by nie przypominać sobie nawzajem o pewnych rzeczach, tylko zwyczajnie je robić. Wrzucasz do kosza odpadki, a kosz jest pełen? To go wynosisz i zakładasz nowy worek. Zużyłeś ostatni listek papieru toaletowego? Wyciągasz z szafki zapas i zakładasz kolejny. Dostawiasz naczynia w ostatnie wolne miejsce w zmywarce? włączasz zmywarkę. Ktoś inny ją pewnie wyłączy, kiedy na przykład będzie robił sobie kanapkę, czy herbatę. Moje pięcioletnie dziecko takie rzeczy rozumie, że ja lub M gotujemy, ale ona zawsze nakrywa do stołu. Jeśli ja gotowałam, po obiedzie sprząta M, jeśli on, ja to robię. Obowiązki wobec rodziny i domu, w którym się mieszka, mają wszyscy domownicy wedle swoich możliwości w danym momencie. Np. dziecka, które uczy się do egzaminu nie goni się do zajmujących dużo czasu czynności, ale już porzucenie wszelkich wymagań "bo się uczy" jest błędem. My wszyscy coś robimy, wszyscy miewamy za dużo zobowiązań, pracy, mamy potrzebę czasu dla siebie, relaksu. Kiedy odpowiedzialność rozkłada się na wszystkich, każdy ma szansę jakoś pogodzić ze sobą te zobowiązania. A przepraszam, ale matka, która nie pozwala nastolatkom na obowiązki domowe, sobie i im robi krzywdę. Z własnego domu pamiętam, że każdego dnia po obiedzie (zawsze gotowała mama, zarówno ze względu na godziny pracy, jak i to, że po prostu lubi gotować) wiedziałyśmy z siostrą, że jedna ma zmyć naczynia, a druga odkurzyć (nie mam braci, ale słyszeliby to samo, zapewniam). To przy okazji uczy szacunku do pracy i do pozostałych domowników.
        • leyre2 Re: Relacje z ojczymem 16.12.18, 09:48
          Skad wlasciwie to przekonanie ze autor watku nic w domu nie robi, przeciez na napisal cos zupelnie innego. Ojczym chcial zeby robil okreslone rzeczy wiec je robil i jak to okreslil weszly mu w krew czyli robi systematycznie, jednak wciaz jest niezadowolony.
          Autor napisal tez o kontroli chocby czasu wolnego, jakims oczekiwaniom typu przymusu siedzenia przy stole z rodzina i uczestniczenia w dyskusjach. Przyklad z poleceniem spakowania komputera pomimo ze chlopak kupil go za wlasne pieniadze i daje pieniadze na rachunki. Wyraznie widac despotyczny charakter partnera matki i jego niechec do autora watku. Nie ma sensu skupianie sie i rozpisywanie o nie wynoszsniu kubkow z pokoju czy nienakrywaniu do stolu bo to zapewne nie jest problemem, jest nim obecnosc autora watku generalnie. Ojczym tak naprawde nigdy go niezaakceptowal i nigdy nie traktowal jak wlasne dziecko pomimo ze wszedl w zwiazek z kobieta z dzieckiem i zapewne poznal go gdy mial mniej niz 7 lat bo ludzie tak od razu ze soba nie mieszkaja. Pomimo mieszkania ze soba przez 13 lat miedzy nimi nie ma relacji jak miedzy bliskimi sobie ludzmi nie ma wiezi jaka jest miedzy rodzicem i dzieckiem. Za to jest odpowiedzialny ojczym ktory nie zbudowal tej wiezi. Wymagal, oczekiwal bardziej jak szef w pracy. Ja cie zywie, ubieram, zapewniam dach nad glowa, w razie problemu masz otworzyc buzie, tyle ze do tego trzeba zaufania, wiezi emocjinalnej a tam tego brak.
          Brudne kubki nie sa problemem.
          • agniesia331 Re: Relacje z ojczymem 16.12.18, 10:24
            Ja bym na twoim miejscu zacisnela żeby i zberrala pieniądze na nowe życie.załóż sobie konto.wplacaj tam każda zlotowke.Za rok.dwa będziesz maja al kasę na początek życia.W dom z ojczymem bym juz nie inwestował a.bo to nic nie pomoże.Przy 1 sposobności wywali cie z domu i matce twojej nie pozwoli się dołożyć. Zacznij się uczyć angielskiego.może jakiś kurs zawodowy? Zbieralabym oszczędności i starała się rozwijać przez ten rok.dwa życia z ojczymem. Mamy tu do czynienia z ojczymem.który zawsze będzie niezadowolony.Co z mieszkaniem.należy di niego.matki czy wspólnie?
          • eukaliptusy Re: Relacje z ojczymem 16.12.18, 13:00
            Dzięki leyre, ja tez tę sytuację tak odczytałam. Chłopak pisze, że jest nieustanny konflikt i on próbuje i próbuje ale nie wie jak go rozwiązać. Przecież gdyby ojczym miał racjonalne i przewidywalne wymagania to nie byłoby o czym pisać wątku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka